Witam wszystkich samotnych serdecznie.Po trzech latach nieudanego zwiazku
postanowilam odejsc . Jestem sama z 2,5 latkiem i zaczynam byc bardzo
sczesliwa w koncu ,czuje z zyje i mam dla kogo zyc . Wynajelam mieszkanie mam
w miare dobra prace alimenty ,przyjaciol wsparcie w rodzinie .Ojciec dziecka
ma kontakt z malym ,ale mnie znienawidzil bardziej jak przed odejsciem bo
twierdzi ze rozwalilam rodzine jego zdaniem powinam sie z nim meczyc
uslugiwac sluchac oszczerstw z jego strony ,ponizenia i inne ... wedlug niego
to byl dobry zwiazek i tak powinno byc a najlepiej zebym stala caly dzien
przy garach i nadskakiwala nad panem ,spelniala jego zachcianki i byla na
wyciagniecie reki do wszystkiego w doslownym tego slowa znaczeniu . Chory
zwiazek nie mogl trwac wiecznie ,meczylam sie i wiedzialam ze to sie skonczy
czekalam tylko na odpowiedni moment . Wyprowadzilam sie z dnia na dzien
wspolny dorobek zostal prawnie podzielony , wlasciwie juz jest wszystko
skonczone ,ale ostatni miesiac nie byl latwy choroba moja i dziecka i te
wszystkie sprawy na glowie ale nie dalam sie walczylam i mam wkoncu
spokoj ,nawet nie wiedzialam ze mam tyle w sobie sily na te wszystkie sprawy
dodam ze nie mieszkam w Polsce wiec bylo trudniej . Teraz zaczynam pomalu
jeszcze raz zycie na wlasny rachunek ,przyznam ze boje sie ciezkich dni i co
bedzie gdy..... " ale najpiekniejsze jest to ze mam upragniony spokoj
duszy ,pozdraiam wszystkie samotne mamy

))