biesik
09.01.07, 23:24
... śmierć...
Witam wszystkie "samotne" (choć jak wynika z wielu postów - nie wszystkie
same - tak trzymać dziewczyny).
Mam 34 lata, 2-letnią córkę i problem, który z dnia na dzień coraz bardziej
mnie przeraża i o którym bardzo trudno jest mi mówić. Ale raz kozie...
Ola straciła ojca 6 dni po swoim urodzeniu. Skoczył z okna naszej sypialni.
Do tej pory nie mogę za bardzo sama uporać się z tym faktem, a moja
rozwinięta jak na swój wiek córcia zaczyna dostrzegać dość istotną różnicę w
liczbie i płci osób, które tworzą jej rodzinę. Słowo "tata" jest nie do
omnięcia, bo przecież i dziewczynka spotkana na spacerze "idzie już do domu z
tatusiem", i "wujek to tatuś Weroniki",i pytanie 3-5-letniej kuzynki "a gdzie
jest wasz tatuś". Powoli zaczyna do Oli docierać, że u nas jest trochę inaczej
(cytat z dzisiejszego spaceru a propos dziewczynki z tatusiem "Ola też idzie
z tatusiem", dopiero po dłuższej chwili: "Nie, Ola idziez z mamusią" - mną aż
zatrzęsło). Niestety, na razie mnie słowo "tata" z trudem przechodzi przez
gardło, choć wiem, że pierwsze pytanie padnie i to dość szybko. Jaka powinna
być odpowiedź?