Moja wygrana w sadzie

12.01.07, 12:17
Czesto narzekamy na sądy i alimenty, ja opisze swoj przypadek, gdyz zgadzam
sie ze czesto o wygranej malo sie mowi a jesli nam źle to wypisujemy na forum
swoje przykre sytuacje. Ja w grudniu na 1 rozprawie uzyskalam to co chcialam i
w ciekawej atmosferze.
sama od poczatku wychowuje dziecko, ojciec uznal dzicko ale poczatkowo nie
odwiedzal, placil po jakims czasie 500zl miesiecznie ale kiedy chcial.Twierdzi
ze nie ma wiecej, ma 2 dzieci z poprzedniego malzenstwa.
Wynajelam adwokata i uzwazam ze zawsze i tylko do sadu z adwokatem.
Facet klamal ze nie ma gdzie mieszkac,ma obciązone pensje bo placi juz
alimenty na inne dzieci, mieszka sam w duzym domu ale przepisal na mame wiec
grał w sadzie bezdomnego..oczywiscie sąd po kilku wniklwych pytaniac, w stylu
gdzie mieszka mama i czy ma wlasne mieszkanie drugie i czy jest pan jedynakiem
ustalil ze pan ma kilka mieszkan, jest jedynym spadkobierca mamy, i nie jest
tak biedny jak podaje, bo spedza wakacje za granica, padly pytania o
wakacje,do tego sędzina z adwokatka zasugerowaly mu szybką ugodę bo nie bedzie
placil kosztow sadowych.
Wlasciwie smialam sie bo sedzina wywarla silny nacisk na ugodę..czyli jak sie
zmieję zmusila faceta ze jak sie pan nie zgodzi na złoty srodek czyli
700zl(chcialam 1000) to i ja tak to zasadze i bedzie pan mial jeszcze wyrok
wyslany do pracy plus koszty sadowe.
Tym samym po poł godzinie wyszlam z wyrokiem sądowym na 700zł po pierwszej
rozprawie. Te pieniadze ktore płaci, jakos tak wplyneły na iloścv widzen,
uznajac ze skoro płaci, inwestuje to pscychicznie przyzwyczail sie ze jest to
jego dziecko)ze spotyka sie z dzieckiem 2 razy w tygodniu...wczesniej do
4mies. wclae, pozniej coraz czesciej. Nie mam problemu z regularnym placenie,
bo wyrok wplynal tak na pana ze co miesiac wplaca bez moich ponaglen telefonow
, jak bylo wczesniej jak mu sie chcialo.

Nadmienie ze bałam sie ze nie wywalcze wiecej niż te 500zl bo sama dobrze
zarabiam, wiec koronnym argumentem faceta było ja nie mam, ona ma, ja mam
alimenty na poprzednie dziecko, ona ma 1 dziecko, ciesze sie że sąd tak nie
myslał i nie dyskutowal nad koniecznościa płacenia za nianię itd.
miejsce akcji Warszawa.





    • aisza33 Re: Moja wygrana w sadzie 12.01.07, 12:54
      wiesz.. bea, nie chwal sie tak ze cos wywalczylas. W poscie z ktorej macoch
      wyczytalam ze to bedzie cos marnego ze taka jak ja aisza wywalczylam 300zl!! tak
      wlasnie my samotne mamy musimy walczyc i nawet macochy tak uwazaja. A czy ktoras
      z nich wie co to jest walka o dobro swoich dzieci? Przykre to ze wogole istnieje
      cos takiego jak walka.Pytanie jedno dlaczego walczymy?Po co ta pzzepychanka w
      sadach? .Dlaczego temu dziecku to sad zasadza.podwyzsza? Mozna by bylo sadzic ze
      najlepiej jak by po rozwodzie ten ojciec przestawal by byc nim tak jak i
      mezem!!Wywalczone trzysta zl na dwoje dzieci jest marne?? To w takim razie same
      sobie macochy odpowiedzialy dlaczego tak usilnie jak to one to nazywaja
      wyciagamy po wiecej
      • aisza33 Re: Moja wygrana w sadzie 12.01.07, 13:01
        teraz t marne ? To dlaczego tak sie broni te marne 300 zl? w sadzie nie jest
        marne leczkwota wielka dla pozwanego i jak czesto trudne do wyegzekwowania naewt
        i 300 zl.. jesli 300 malo to ile powinno dostac to dziecko?
    • aisza33 Re: Moja wygrana w sadzie 12.01.07, 13:46
      wszystko nazywa sie wygralam albo przegralam.. To znaczy co my matki tak
      naprawde wygrywamy? los dzieci?A jak je z bylym na swiat wydawalismy to co
      wygrywalismy albo przegrywalismy?
      • monika9920 Re: Moja wygrana w sadzie 12.01.07, 14:14
        czy mozesz podac z jakiego rzedu kosztami wiaze sie zatrudnienie adwokata ? i
        czy nie obawialas sie , ze moze to byc argumentem np. dla sedziego przeciwko
        tobie (tzn skoro ja stac na adwokata to biedna nie jest).
        M
        • bea53 Re: Moja wygrana w sadzie 12.01.07, 14:39
          Owszem moge podać koszty. Ja zapłaciłam z góry za całosc 1000zl i uwazam ze to
          malo. Niezlaeznie od ilosci rozpraw, tylko sprawa o alimenty + napisanie pozwu.
          Sprawa skonczyla sie na 1 rozprawie, wiec zysk dla adwokata a dla mnie zysk ze
          pani adwokat zalezy na szybkim zakonczeniu sprawy a ja jestem wyluzowana i
          sprawa sie konczy dla mnie najlepiej jak w danych warunkach sie moze skonczyc bo
          uwazam ze i tak to sa male alimenty. Adwokat dobry! zapewnia komfort psychiczny.

          Dodam, ze była to 3 pani adwokat z ktorą rozmawialam, pierwsza brala ode mnie za
          kazda konsultacje 100zl i niewiele robiła. Zrezygnowałam, druga adwokat kiedys o
          tym pisalam, nakrzyczala ze zrobilam sobie dziecko nie znajac mnie i mojej
          histori i ze opiekunka to nie koszt o moge oddac do złobka. Ostatnia polecona
          adwokat, powiedziala na moje pytanie czy adwokat to nie rozpasanie:
          kazdy ma prawo do pełnomocnika a moim obowiązkiem jest dbalość o zapewnienie
          chociaz zabezpieczenia materialnego dziecku, koszty adwokata w przypadku
          przegranej pozwanego naprawde pokrywa pozwany ja bylam wspanialomyslna i
          powiedzialam sedzinie ze rezygnuje ze zwrotu kosztow adwokata, aczkolwiek mialam
          to w pozwie, ze chce zwrotu.
          Moim zdaniem wziecie adwokata powoduje ze sąd sie z Toba liczy, niestety tak
          jest, w trakcie rozprawy to adwokat może przerwac zeznania i zadac swoje pytania
          facetowi ktory kłamie itd jak było u mnie, ja nie bardzo, adwokat jest partnerem
          dla sedziego, profesjonalistą, ktory pofrafi mowic jezykiem sadowym, ubrać
          ładnie żadania nasze i uargumentować...to mit ze to źle wyglada w sadzie.

          Żle wyglada w sadzie matka ktorej nie wiadomo o co chodzi i ktora zle napisala
          pozew i ma emocjonalne podejscie do sprawy, adwokat stopuje nasze emocjonalne
          podejscie i maksymalizuje wygrana ale jak mowie o ile znajdziemy dobrego
          adwokata....


          • aisza33 Re: Moja wygrana w sadzie 12.01.07, 14:46
            masz Racje bea emocje w sadzie maja duzy wplyw na to jak z nas sad wyczyta
            wniosek. Nie warto sie rozdrabniac nad kazdym szczegolem wypowiedzianym przez
            druga strone czyli pozwana.W wiekszosc wypowiadanych slow nie ma nic wspolnego z
            tematem czyli alimentami np.. bo ona powiedziala...
          • stacy3 Re: Moja wygrana w sadzie 12.01.07, 15:56
            Jedno pytanko.Jak znalazłaś adwokata? Z ogłoszenia, czy może ktoś Ci
            polecił.pozdrawiam
            • bea53 Re: Moja wygrana w sadzie 15.01.07, 09:54
              Adokata znalazalma przez koleznke. Niemniej byl to 3 polecony adwokat.
              Poprzednich 2 dostalam z polecenia koleznek prawnikow, na zasadzie to moja
              znajoma, ja Cie polece, ty mnie polecisz.
              Dopiero osoba ktora wygrala sprawe w sadzie polecila mi kogios odpowiedniego.
              Uwazam ze ciezko znalezc dobrego adwokata...
          • namaxa1 Re: Moja wygrana w sadzie-adwokat poszukiwany! 08.05.07, 00:01
            alabamo - czy jestes z w-wy? moge prosic o namiar na twojego adwokata?
            • alabama8 Re: Moja wygrana w sadzie-adwokat poszukiwany! 09.05.07, 10:37
              Alabama napisała że była bez adwokata, to pseudo-mąż przybył z pseudo-
              prawnikiem, ale chyba nie chcesz namiarów na pseudo-prawnika? smile
              No bo wyobraźcie sobie adwokata który przekonuje sąd o trudnej sytuacji
              materialnej swojego klienta: twierdząc iż bidul zarabia tylko 900 zl, prowadzi
              działalność gospodarczą, zatrudnia 8 pracowników w 5 lokalizacjach i po
              wyprowadzce od żony musiał wynająć sobie dom pod Warszawą smile Łech, Łech,
              Łech ...


        • alicja_wk Re: Moja wygrana w sadzie 12.01.07, 16:05
          > czy nie obawialas sie , ze moze to byc argumentem np. dla sedziego przeciwko
          > tobie (tzn skoro ja stac na adwokata to biedna nie jest).
          Też własnie o tym pomyślałam, a druga kwestia, którą zawsze brałam za zasadną
          to taka, że adwokata bierze ze sobą na rozprawę ktoś, kto sam nie umie sobie
          poradzić, nie wie, co powidziec, jak wybrnąć z podchwytliwego pytania, nie umie
          walczyć o swoje.
          Może to błędne przekonanie, ale ja za każdym razem, gdy chce złożyć jakis pozew
          do sądu, konsultuję się z moim krewnym, który był kiedyś sędzią, a obecnie
          pracuje jako adwokat, ale na jego propozycje poprowadzenia sprawy (bez żadnego
          obiążenia finansowego) zawsze jednak odmawiam. Wydaje mi sie, że właśnie w
          sądzie zostałoby to źle odebrane z tych powodów, o których wspomniałam. Może
          robię zle, ale zawsze mówię, że zwrócę się do niego po pomoc, dopiero wtedy,
          gdy sama nie będę już sobie umiała dać rady i gdy sytuacja będzie tego
          wymagała.
          • bea53 Re: Moja wygrana w sadzie 15.01.07, 10:00
            Juz pisalam wyzej o tym jak jest to widziane w sadzie.
            Jakas bzdura kompletna,jesli mowisz ze osoba ktora nie potrafi walczyc o swoje
            i nie radzi sobie w odpowiedziach bierze adwokata, rozsiewane stereotypy
            sprawiaja, ze kobiety wlasnie nie ida do profesjonalisty, wystepuja same, pisza
            bzdury w pozwach a potem pod wplywem emocji placzą sie w zeznaniach, nie wezme
            adwokata, bo bede wygladala na bogatą itd.. a potem przychodzi facet do sady z
            profesjonalnym wyjadaczem adwokatem, zapedza nas w kozi róg dobrym pytaniem a my
            sie tłumaczymy z pieluszki.

            Jak mówiłam adwokat zna prawo, ma praktyke i wie co powiedziec, może na równi z
            sędzią zadawac pytania ojcu dziecka i nas reprezentowac, prawo jest po naszej
            stronie, jesli nas nie stać wniskujemy o zwrot kosztów adokata i tyle, mam
            skonczone studia ale na Boga nie wiem do konca co powiedziec w sadzie co lepiej
            wyglada, nie znam profesjonalnego slangu, co to ma do walczenia o swoje.
            Walcze o swoje wiec biore profesjonaliste zeby sie swietnie czuć.


            • alicja_wk Re: Moja wygrana w sadzie 15.01.07, 10:23
              Ok, rozumiem, to nie był żaden atak skierowany na Ciebie. Być może i są to
              pewne stereotypy, ale właśnie tak, jak napisałaś "biore profesjonaliste zeby
              sie swietnie czuć". Ale jesli ktoś czuje sie pewnie, zna dobrze meritum sprawy,
              jest zorientowany w przepisach, wie, czego sie spodziewać, potrafi rzeczowo,
              bez emocji i zdenerwowania przemawiać przed sądem, to moim zdaniem robi to
              lepsze wrażenie, niż pełnomocnik.
              Ja po prostu doświadczyłam tego na swoim przykładzie. Zostałam zaskoczona przez
              męża obecnością jego adwokata na sprawie rozwodowej. Przed wejściem na salę
              usłyszałam od niego różne dziwne propozycje działające na moją niekorzyść,
              między innymi taką, że możemy przełozyć dzisiejszą rozprawę ze względu na to,
              że ja nie mam swojego adwokata. Mimo to nie poczułam się zagrozona w żaden
              sposbób faktem, że obok mojego męża bedzie siedział facet w todze.
              Rzeczywistość dla mojego męża i tak okazała się na tyle brutalna, że sam nie
              potrafił się wysłowić, gdy musiał zeznawać i wtedy adwokat nie mógł mu w niczym
              pomóc. Jeszcze w ten sam dzien został odczytany wyrok, który zasądzał wszystko
              to, o co ja wnosiłam w pozwie, mimo, że on - wielki burżuj, którego było stać
              na wyłożenie od ręki 2 tys zł na adwokata, targował się o 100 zł alimentów i
              jakoś obecność i przekonywująca mowa jego pełnomocnika na nic się zdały.
              Własnie to miałam na mysli, że jesli ktoś posiada rzeczowe argumenty i nie daje
              się ponieść emocjom, to nie potrzebuje wsparcia w postaci adwokata.
              • bea53 Re: Moja wygrana w sadzie 15.01.07, 11:44
                Wydaje mi sie ze w przypadku kiedy faceta stac na alimenty i ewidentnie kręci to
                moze i rzeczywiscie kiedy wszystko przedstwisz składnie i ladnie to adwokat nie
                jest potrzebny.
                Czasem jednak sprawy sa bardziej skomplikowane i facet nie wykazuje dochodow itd
                kręci profesjonalnie, sprawa nie jest tak oczywista albo facet Cie atakuje to
                potrzebna jest pomoc.... mysle ze duzo czesciej powinnismy z tej pomocy korzystac..
      • bea53 Re: Moja wygrana w sadzie 12.01.07, 14:42
        Sorki ale piszesz dosyc zagmatwanie i emocjonalnie i nie do konca wiadomo o co
        chodzi..
        Uwazam ze kazde pieniadze sa wazne nawet 300zl.
        slowo walka odnosilo sie do walki w sadzie, bo to jest walka o dostanie chociaz
        minimum tego co sie nelezy.
        • aisza33 Re: Moja wygrana w sadzie 12.01.07, 14:47
          napisalam marne bo tak to okreslila natasza
        • aisza33 Re: Moja wygrana w sadzie 12.01.07, 14:49
          Natasza napisala ze aisza cieszy sie z tych marnych 300zl.. Ciesze i to bardzo!!
          Dla mnie to kilka obiadow dla dzieci, moze dla nataszy to smieszna suma
    • alabama8 Re: Moja wygrana w sadzie 16.01.07, 15:19
      Mój przyszły eks był na rozprawie z adwokatem, ja bez ... adwokat tak
      przygotowany że wszystko co wyciągał jako dowód na moją niekorzyść okazywało
      się pogrążające dla przyszłego eksa. A do tego eks prawdopodobnie zapłacił za
      adwokata a do sądu kancelaria przysłała jakiegoś aplikanta z Bożej łaski który
      niezbyt głęboko "wszedł" w detale.
      Ale u mnie wszystko jeszcze trwa, mam nadzieję iż moje argumenty przekonają sąd
      o słuszności moich twierdzeń ... bla, bla, bla ... bo nie chciałam napisać że
      mam nadzieję że wygram smile
    • diin mamy a nie uważacie że 08.05.07, 11:35
      to nie ważne czy matka ma dużo pieniędzy czy nie... jeśli facet ma kasę i może
      płacić to dlaczego nie? przecież wysokość alimentów nie jest wyznaczana na
      podstawie zarobków matki tylko ojca dziecka... a jeśli matka zarabia dużo to
      prowadzi i przyzwyczaja dziecko do innego standardu życia.. wtedy tym bardziej
      ojciec powinien płacić więcej...
      • eliza190000 Re: mamy a nie uważacie że 11.05.07, 14:33
        'Jak mówiłam adwokat zna prawo, ma praktyke i wie co powiedziec, może na równi z
        sędzią zadawac pytania ojcu dziecka i nas reprezentowac,'

        Z adwokatem to powazniej wyglada.
        Ale bez adwokata tez mozna: pozew to nie problem-opis swojej sytuacji,
        potrzeby, wypowiedziec sie przed sedzina- nawet pod ostzalem pytan jego
        adwokata-obroncy tez nie jest trudno
        Jestem pewna swoich racji, mam potrzeby, potrzeby sa realne i niepodwazalne,
        to ze ma inne dzieci, jest jego problemem, on sie na nie decydowal i to nie
        jest zaden argument,
        to ze przychodzi do sadu w wytartym swetrze-tak o siebie dba

        Ja nie mialam prawnika, on tez nie. Pisma i pozwy pisal mu prawnik, ja pisalam
        swoje sama,
        niesety sedzina traktuje nasze procesowanie sie-wciaz je ta sama, jako
        zaczepkii wcia oddala to moje, to jego pozwy

        sprawe wygralam tylko jedną
        prawie 3 lata temu!
        pierwsza-o podwyzszenie
        placi marne 400zl
Inne wątki na temat:
Pełna wersja