smutneslonce1
01.02.07, 17:25
jestem mloda mezatka,mam kilkumiesieczna corka,mieszkamy z tesciami nie stac
nas na wynajem mieszkania maz ma niskie zarobki,caly czas sa
sprzeczki,glownie calym winowajca jetstem ja bo obca osoba weszla w
rodzine,zwrocilam pare razy delikatnie uwage ze pozostali domownicy mogliby
mi pomagac w obowiazkach domowych bo teraz caly dom na mojej glowie gotowanie
pranie opieka nad dzieckiem,tesciowa wyjechala,obrocono wszystko przeciw
mnie,nie mam juz sily, nie mam sie komu wyzalic nie mam przyjaciol traktowana
jestem jako zlo konieczne,placze bo nie wiem co robic maz nie rozumie ale on
twierdzi ze to blachostki i mam sobie glupotami glowy nie zawracac,mnie jest
ciezko,probuje rozmawiac z mezem ale z nim rozmowa wyglada tak ja do niego
mowie a on albo mysli o czyms inny albo kaze mi sie nie przejmowac innymi
rzeczami,nikt nie liczy sie z moim zdaniem jestem sama mam tylko
dziecko,wiele w zyciu przeszlam zlego,kiedys mazylam ze w koncu to zlo sie
ode mnie odwroci i bede zyc w spokoju,jednak tak nie jest,jedynym promykiem
nadzieji jest moje dziecko,potrzebuje wsparcia,rozmow,narazie dusze wszystko
w sobie ale ile wytrzymam nie wiem