rzena3
16.04.03, 13:31
Witajcie
Moj problem jest pewnie po części problemem was wszystkich.
Mam syna( 2 lata) z facetem z którym mieszkałąm 3,5 roku ( nie ammay ślubu).
Od momentu kiedy zaszłąm w ciążę o n sie ode mnei automatycznie odsuną,
przestaąłm sie liczyć zupełnei, przestał mnie szanować, rozmawiać ze mną.
Odsunał sie ode mnei a potem i od dziecka jak tylko mógł rękami i nogami
bronił swojej wolnośći raniać przez to innych. Setki razy odchoidził i
wracał, odchodził i wraclą, ja na to przystawałam ( po okresach buntu) a on
to wykorzystywał ciągle widząć ze ja za bardzo sie nie rzucam. Ja czekałam
cierpliwie ze moze keidyś zmądzrzeje ( obecnie ma 33 lata). Ale on nei
zmadrzał balowłą nadal , potrafił siedzieć w domu miesiać ale doslownie
siedzieć i nie robić ani nie odzywajać sie przy tym nic a potem szedł na
studia zaoczne i nei wracał po 4-5 dni. to sie powtarza systwematycznie od 3
lat. Dziecko przez ten czas wogóle go nei interesowałao ( jak mały miał 1
miesiać to zostawił go na 2 miesiaće dla młodej panienki przez miesiać nie
był u niego ani razu ani nie zadzwonił). Po ostatnim takim jego wypadzie (
miesiać temu) nie miałam już siły i powiedizłąm dość , postawiłąm sie i nie
pozwoliłam mu z nami meiszkać ( choć meiszkanie jest po części wspólne ale on
nei jest tam zameldowany na własne zyczenei). Na co on zaczął przychdozić do
dziecka i raptem na pozam zaczął sie nim zajmować ., a mnei prosić ze byśmy
doszli do porozumienia dla dobra małego. Ja przystaje przy swoim bo wiem ze
on sie nei zmieni aja już nei chce dłuzej zyć obok faceta., to jest za
bardzo upokazajace dla mnei samej. A przy tym ciagle tylko mnie krytykuje,
nie szanuje wogóle mnei ani mojej rodziny, chcialby abym była jego slużaćą
i nic sie nie odzywała, wymyśla niestworzone rzeczy i mi wmawia( np dzis
zadzwonił do mnie do pracy z wyrrzutem ze u mneiw czoraj jakiś facet sie
kręcił po domu a jemu kazałam wczoraj iść do swoich rodziców ajk mały
zasnał). Mam juz dosyć co mam robić??? czy mam sie poświecić dla małego ,
czy mam sie zgodzić na dalsze zycie "OBOK" bo nic innego mi nie da. Wczoraj
np. jak był to oczywiscie przyszedł słodki ale jak powiedział zeby juz
poszedł to sie zmienił nei do poznania. Z dzieckeim bawi sie też tylk owtedy
jak jemus ie wszystko podoba a jka juz coś zrobie albo powiem nie po jego
myśli to weźmei np,. małego na ręce i potrafi tak ględzić do ucha nawet po 2
godziny : a to mama taka , a to tego nei umie , a to nie chce dojsc do
porozumeinia , a to głupie nasienieitp
Nie chce z nim być bo zatracam przy nim swoje poczucie wartości , nie
potrafimy ze sobą już rozmawiać i nei mamy już o czym i wiem ze on mnie
zniszczy doszczętnie,a on ciągle wzbudza we mnei poczucie winy ze chce rozbić
rodzinę ( ale jak byłam w ciązy i zaproponowałam ślub to powiedził ze mowy
nei ma), ze będę teg ozałować , ze nasz syn mi tego nwei wybaczy jak
dorośnei, ze on chce być ze mna a ja odrzucam go. A co anjgorsze udaje mu sie
tym ględzeneim wzbudzić we mnei to poczucie winy ajk wychodzi to chce mi sie
wyć. Co robić ???? Proszę o pomoc