Dodaj do ulubionych

dzieci do next- po imieniu, per wujku czy tato?

26.03.07, 22:14
jak sie zwracaja dzieci do waszych next? czy one same tak zdecydowaly czy
zostalo im to troszke narzucone przez Was?

moja Hanusia ma kilkanascie miesiecy, zastanawiam sie jak jej tlumaczyc ta
nasza sytuacje... jej bioojciec sie pojawia.
Obserwuj wątek
    • mrs_ka Re: dzieci do next- po imieniu, per wujku czy tat 26.03.07, 22:19
      Po imieniu. Tylko i wyłącznie. Uzasadnieniu poświęciłam kilka postów, więc się
      nie powtarzam.

      a.
      • martina.15 Re: dzieci do next- po imieniu, per wujku czy tat 26.03.07, 23:17
        poszukam smile z loginem bedzie mi duzo latwiej smile
    • anetina Re: dzieci do next- po imieniu, per wujku czy tat 26.03.07, 22:37
      po imieniu - decyzja całej naszej trójki

      Mały chociaż wie, ze M. już się zachowuje jak tata
      pomaga mi w wychowaniu

      wie też, ze M. moze traktować jak tatę

      w przedszkolu, w szkole mówią do Małego, że M. to tata - Mały nie oponuje, nie
      tłumaczy, że tak nie jest

      Mały chce, żeby M. był tatą
      chce też mówić do niego tata
      chce też zmienić nazwisko na nazwisko M.

      ps. Mały nie zna "ojca"
      wie tylko, ze ma już jednego tatę, ale go nie zna
      • jagoda9939 Re: dzieci do next- po imieniu, per wujku czy tat 23.04.07, 08:49
        > Mały chce, żeby M. był tatą
        > chce też mówić do niego tata
        > chce też zmienić nazwisko na nazwisko M.


        mały chce to chce tamto...z tego co kojarzę to mały ma kilka latek...więc jak
        może sam chcieć zmienic sobie nazwisko? pewnie za miesiąc zmieni zdanie, a
        potem znów i znów...pewnie sobie nawet sprawy nie zdaję co to znaczy mieć takie
        a takie nazwisko
        więc jak może sam decydować?
        jak mama może myśleć że kilkuletnie dziecko, chce sobie zmienić nazwisko???
        • anetina Re: dzieci do next- po imieniu, per wujku czy tat 23.04.07, 09:24
          dwa pierwsze CHCE - dziecko musi chcieć SAMO mówić do partnera, męża mamy tato
          to nie jest decyzja mamy, partnera
          tu dziecko samo decyzduje, jak będzie mówiło do kolejnego członka bądź co bądź
          rodziny

          a odnośnie
          > chce też zmienić nazwisko na nazwisko M.

          CHCE - może za duzo napisane
          dziecko wie, jak się obecnie nazywa
          rozmawiając na temat M. wie, że on inaczej się nazywa
          więc dziecku nie mogę sobie tak po prostu zmienić nazwisko, bo ja tak chcę
          rozmawiając na ten temat, Mały "wyraził zgodę" na zmianę

          to nie jest tak, że my mamy decyzdujemy o dziecku
          dziecko nawet 2 letnie ma prawo głosu
          najpierw w tym, co wybiera do ubrania się rano
          później w tym, gdzie się wychodzi w niedzielę
          z czasem w coraz poważniejszych sprawach

          nie mogę dziecku z dnia na dzień powiedzieć - kochanie teraz nie nazywasz się
          Jaś Kowalski, teraz nazywasz się Jaś Nowak
          to jest wbrew dziecku - postawić je przed faktem dokonanym

          moje dziecko zna swoje prawa i obowiązki
          ma wszystko, co chce
          a nie jest rozpuszczone
          wie też, że na kim może polegać, kto jest jego przyjacielem i kto mu pomoże w
          kazdym momencie
          wie też, że się szanuje jego samego, jak i jego prawa
          dziecko więc ma prawo samo zdecydować, czy chce zmienić nazwisko
          inaczej się nazywać
          ma prawo wyrazić o tym opinie, nawet jak jest niby małe

          ps. małe dzieci naprawdę dużo rozumieją
          więcej niż nam dorosłym się wydaje
          zwróć na to uwagę
          • jagoda9939 Re: dzieci do next- po imieniu, per wujku czy tat 23.04.07, 09:32
            tak, ale wydaje mi się że dziecko w tym wieku nie zdaje sobie sprawy z tego co
            znaczy nazywac się tak a nie inaczej

            i to że dziś mówi, że chce nie oznacza, że będzie chciało zawsze!
            może kiedyś będzie żałowało...
            może to jego chce takie trochę pod naciskiem, bo skoro mama chce to i ja będę
            chciał...chociaż tego nie rozumiem...

            dla mnie to on jest za mały by obciążać go taką odpowiedzialnością, no bo gdyby
            było tak, że dziecko ma prawo samo za siebie decydować to dlaczego psycholodzy
            nie zapytają po prostu dziecka w trakcie rozwodu z kim chce być??? Bo to za
            duże obciążenie, bo dziecko za małe bo nie rozumie, bo nie jest w stanie
            podejmowac tak ważnych decyzji, nawet jeśli one jego samego dotyczą

            podobnie z nazwiskiem moim zdaniem
            • anetina Re: dzieci do next- po imieniu, per wujku czy tat 23.04.07, 14:08
              jagoda9939 napisała:

              > tak, ale wydaje mi się że dziecko w tym wieku nie zdaje sobie sprawy z tego
              co
              > znaczy nazywac się tak a nie inaczej

              zdaje sobie sprawę, że się inaczej nazywa
              mieszkamy razem z M.
              były pytania, dlaczego on się nazywa tak, a M. inaczej
              dlaczego Mała ma inne nazwisko
              a jakie nazwisko ma ciocia
              rozumie, co oznacza nazwisko

              nie kojarzę, w jakim wieku jest twoje dziecko
              ale mój 3,5 latek rozumie dużo
              i myśli jego też niekiedy zaskakują, jak na takie niby małe dziecko


              >
              > i to że dziś mówi, że chce nie oznacza, że będzie chciało zawsze!
              > może kiedyś będzie żałowało...
              > może to jego chce takie trochę pod naciskiem, bo skoro mama chce to i ja będę
              > chciał...chociaż tego nie rozumiem...


              ja nie chcę zmieniać nazwiska, jeśli o to chodzi
              jeśli ja zmienię, MaŁY też zmieni
              jeśli ja nie zmienię, dziecku też nie zmienię

              więc tutaj nie - że mama chce



              > dla mnie to on jest za mały by obciążać go taką odpowiedzialnością, no bo
              gdyby
              >
              > było tak, że dziecko ma prawo samo za siebie decydować to dlaczego
              psycholodzy
              > nie zapytają po prostu dziecka w trakcie rozwodu z kim chce być??? Bo to za
              > duże obciążenie, bo dziecko za małe bo nie rozumie, bo nie jest w stanie
              > podejmowac tak ważnych decyzji, nawet jeśli one jego samego dotyczą


              > podobnie z nazwiskiem moim zdaniem


              w przypadku rozwodu jest inaczej
              dziecko ma (przeważnie) nazwisko ojca
              i żadne widzimisię nazwiska nie zmieni

              muszą być podstawy

              moje dziecko ma moje nazwisko
              w przypadku zmiany nazwiska u mnie, automatycznie i dziecko zmieni też nazwisko
              a ja - nie za bardzo chcę zmieniać nazwisko
              więc nie wiem, jaką jeszcze decyzję podejmę

              ale w każdym razie dziecko ma tu swoje zdanie
              i jego to zdanie dla mnie się też liczy

              to tak, jakby kazała do mojego partnera mówić wujo, tato
              nie mogę mu nakazać
              bo M. nie jest jego wujkiem
              a tym bardziej nie jest jego tatą

              jest przy nas, jest przyjacielem
              więc Mały normalnie mówi po imieniu
    • pelagaa Re: dzieci do next- po imieniu, per wujku czy tat 27.03.07, 10:13
      Zawsze bylam za mowieniem po imieniu, ale im dzieci starsze tym wiecej mam
      watpliwosci, czy to aby na pewno sluszna droga. Niby szacunku nie zdobywa sie
      przez nazwanie siebie "wujkiem", czy "ciocia", ale cos w tym jest, ze dzieci
      jak mowia po imieniu, to okazuja mniej szacunku. Pewnie wiele zalezy tez od
      dzieci. Moj syn nalezy do tych raczej trudniejszych. Moje wnioski wynikaja z
      obcowania z dwojka nastolatkow wkraczajacych w okres dojrzewania,
      posiadajacych "ojczyma" i "macoche", ktorym mowia po imieniu.
      Jesli bioojciec sie pojawia w zyciu dziecka jestem przeciwna mowieniu "tato",
      bo dla mnie nie do przyjecia sa sytuacje "dwuojcowe".
      • martina.15 Re: dzieci do next- po imieniu, per wujku czy tat 27.03.07, 12:08
        cholera tu pytanie- jak sie pojawia nasze dzieci (dalsza przyszlosc, moze 5-7
        lat, ale jednak) czy one idac tropem Hanki nie beda podlapywac "luznego"
        podejscia do wlasnego ojca?
        • mama007 Re: dzieci do next- po imieniu, per wujku czy tat 27.03.07, 14:58
          martina.15 napisała:

          > cholera tu pytanie- jak sie pojawia nasze dzieci (dalsza przyszlosc, moze 5-7
          > lat, ale jednak) czy one idac tropem Hanki nie beda podlapywac "luznego"
          > podejscia do wlasnego ojca?

          martina, ale jak bedziesz tak myslec co bedzie to zadne rozwiazanie nie bedzie
          ok, kazde niesie za soba jakies ryzyko (oklamania dziecka, badz przyszlego braku
          szacunku czy jeszcze czegos innego). ja pozwalam decydowac dziecku w takich
          kwestiach i widze, ze zle chyba nie robie, bo naturalnie wychodza potem niektore
          sprawy.
          nie wyobrazam sobie, zeby mowila tato do czlowieka, ktory nagle pojawia sie w
          jej zyciu. chyba ze za kilka lat sama tak zdecyduje, to droga wolna, mysle ze
          ani mi, ani jemu nie bedzie to przeszkadzalo.

          a co do tych przyszlych dzieci... ja tez myslalam o tym, ale dla mnie kwestia
          jest jak na razie ciut (bardzo ciut) odlegla i taka jakas niezbyt namacalna smile
          bede sie zastanawiac jak juz te dzieci beda. zaczna mowic dopiero kolo roku -
          poltora, wiec wtedy nomenklatura bedziemy sie przejmowac wink
      • natasza39 Re: dzieci do next- po imieniu, per wujku czy tat 28.03.07, 18:37
        pelagaa napisała:

        > Zawsze bylam za mowieniem po imieniu, ale im dzieci starsze tym wiecej mam
        > watpliwosci, czy to aby na pewno sluszna droga.

        Myślę, ze szacunek dorosłego nie bierze się z tego czy dzieciak będzie do niego
        mówił per "ty", "tato" czy "wujku", ale jak będzie czuł partnera matki, czy
        partnerkę ojca.
        Mój mąż do drugiego męża matki mówiła po imieniu, a jego siostra mówiła "tato".
        Ona nie pamiętała ojca biologicznego, bo zmarł jak miała rok. On natomiast był
        nastolatkiem jak matka wychodziła powtórnie za mąż.
        Szanowali go obydwoje tak samo, bo był po prostu dobrym człowiekiem i "ojcem",
        który był lepszy od niejednego biologicznego ojca.
        Był ich tatą, który zawsze poświęcał im uwagę, miał dla nich czas i wogóle.
        Teściowa nie naciskała i narzucała jak maja mówić do jej męża, ale konsekwentnie
        wymagała od swoich dzieci dla niego szacunku.
        I moim zdaniem był to wzorcowy układ, pod tym względem.
        • pelagaa Re: dzieci do next- po imieniu, per wujku czy tat 29.03.07, 11:07
          Wiesz Natasza z grubsza masz racje i prezentujesz moje poglady z kilku lat
          wstecz. Tyle, ze ja teraz "walcze" z poczatkami buntu nastoletniego i zaczyna
          byc coraz bardziej kolorowo uncertain I jednak mimo wszystko nasuwaja mi sie takie, a
          nie inne spostrzezenia. Czy sluszne? Czas pewnie pokaze.
    • mama007 Re: dzieci do next- po imieniu, per wujku czy tat 27.03.07, 11:06
      corka mowi po imieniu. nexta poznala w grudniu, kontakt z ojcem ma choc roznie
      bywa z jego czestotliwoscia.
      nie narzucalismy jej tego, ale moje dziecko do nikogo nie mowi wujek, nawet do
      swoich prawdziwych 2 wujkow - moze dlatego, ze roznica wieku miedzy nimi nie
      jest wielka.
    • kilowisni Re: dzieci do next- po imieniu, per wujku czy tat 27.03.07, 13:35
      W moim otoczeniu były dwa takie przypadki.W jednym córka kolezanki mimo,ze juz
      15 lat ma nowego ,, ojca,, mówi do niego po imieniu , myślę ,że tak jest
      lepiej.W drugim, w podobnej sytuacji dziewczynka momentalnie zaczęła mówic do
      nowego ,, taty,, tato.W pierwszym przypadku wszystko w rodzinie jest ok, w
      drugim- nigdy ok nie było, toksyczny związek- ciagłe zmiany,w zwiazku z tym tato
      juz tatem nie jest mimo,ze niby jest.Chyba lepiej po imieniu, to nie oznacza
      braku szacunku- szacunek zdobywa się przeciez czym innym.smile
      • martina.15 kilowisni 27.03.07, 16:45
        pytanie- czy w tym drugim przypadku to porblem mowienia tato do tego czlowieka
        czy zlych relacji miedzy matka a tym czlowiekiem? bo nie rozumiem, albo mi sie
        tylko tak wydaje smile
    • jane795 Re: dzieci do next- po imieniu, per wujku czy tat 27.03.07, 16:48
      Moja córka mówi do neksii po imieniu.Jeśli ja będę kogoś miała będzie tak
      samo.Pozdrawiam
      • mama_ameleczki Re: dzieci do next- po imieniu, per wujku czy tat 28.03.07, 17:29
        chociaz moja corka ma dopiero 3 lata tez mowi do imieniu, nie wyobrazam sobie
        zeby mowila wujku(okropnosc)
    • dd5 Re: dzieci do next- po imieniu, per wujku czy tat 28.03.07, 18:16
      Moja 3-letnia córeczka mówi po imieniu, ale ostatnio się wyrwało tata. Mąż był
      bardzo zadowolony. Ma prawo mówić jak chce, kontakt z ojcem biologicznym
      b.dobry. Poza tym jestem w ciąży i zobaczymyjak będzie gsy pojawi się wspólny
      dzidziuś, możliwe że wtedy będą oboje wołać tata. Chyba bym chciała, ale nic na
      siłę.
      • guderianka Re: dzieci do next- po imieniu, per wujku czy tat 29.03.07, 10:00
        tata. sama go zapytała czy może tak mówic, czy chce byc jej tatą. miała wtedy
        3,5 roku. teraz ma 7lat
        nie pamieta ojca bilogicznego-albo nie chce pamietac. zreszta od 6mca zycia
        widziała sie z nim może ze 3 razy.
        ma tylko jedego tatę którego kocha i do ktorego czasem pyskuje wink

        ex ma odebrane prawa-czekamy na adopcje pełna
    • anula291 ..po imieniu 29.03.07, 22:05
      Gdy ukladałam sobie życie od nowa moje dzieci miły o 11,12,9 lat, na początku gdy jeszcze z naminie mieszkał mówiły na Pan , potem po imieniu i tak zostało, czasem przebąkiwali ,ze moga mówić tato ale jakoś trudno im było bo już sie przyzwyczaiły mówić po imieniu .Moim zdaniem szacunku uczymy my dorśli, mależy od początku pokazać , tłumaczyć ,ze nalezy szanować naszego partnera jak i nas samych.
    • jagoda9939 moim zdaniem "tata" - ale to zalezy 30.03.07, 09:24
      a ja jestem za tym by dziecko mówiło jak chce, oczywiście inaczej gdy dziecko
      ma kilka lat, a inaczej gdy jest nastolatkiem, dla nastolatka pewnie byłoby to
      dziwne gdyby nagle musiał zacząć do kogoś mówić tato, ale jeśli małe dziecko ma
      taka ochotę, potrzebę to niech mówi jak chce...
      uważam, że dzieci nie powinny do nikogo dorosłego mówić po imieniu!
      "tata" zresztą też nie do partnera, ale do męża, który z nami mieszka, który
      też wychowuje, opiekuje się...jak najbardziej

      Bo przeciez tata to nie tylko ten co spłodził, ale również ten który kocha,
      wychowuje, opiekuje się, uczy, bawi...

      pelagaa napisała, że: Jesli bioojciec sie pojawia w zyciu dziecka jestem
      przeciwna mowieniu "tato", bo dla mnie nie do przyjecia sa sytuacje "dwuojcowe".

      To ciekawe dlaczego choćby w Klanie jasiek mówi tata jacek i tata jakiś tam, a
      przeciez w serialu zatrudnieni są psycholodzy, i pewnie to oni tak wymyślili...

      i nie rozumiem dlaczego anetina nie pozwala swojemu dziecku mówić do przyszłego
      męża "tata", skoro dziecko tak chce, tym bardziej iż biol. nie utrzymuje
      kontaktu.
      Dziecko małe czuję potrzebę "posiadania" taty, choćby dlatego, że dzieci w
      przedszkolu mają tatę, i ono też chce mieć...
      to oczywiście nie zmienia faktu iż dziecko może i nawet powinno wiedzieć, że
      gdzies tam ma tego biologicznego tatę.

      mój syn ma dwóch...uważam, że lepiej mieć dwóch niż żadnego! Nie kazałam mojemu
      synkowi mówić, nawet ja do tej pory nie mówię "idź do taty", tylko po imieniu,
      jakoś dziwnie mi, mojemu dziecku najwyraźniej nie, chociaz ma kontakt z tym
      biologicznym sam zaczął mówić do mojego męża tata i nie poprawiamy go

      Jak będzie miał kiedyś siostrę czy brata to naturalnie te dzieci będą mówiły
      tata więc czemu on ma mówić inaczej...też tworzy naszą rodzinę, razem
      mieszkamy, jesteśmy rodziną, więc dlaczego on ma mówić inaczej niż nasze
      wspólne dzieci?
      • konkubinka Re: moim zdaniem "tata" - ale to zalezy 30.03.07, 09:28
        po imieniu.Ja do mojej macoszki mowie teraz po imieniu , kiedys mowilam ciociu .
        Do mnie pasierbica tez mowi po imieniu i mysle, ze to wplynelo na nasze
        przyjacielskie bardziej stosunki.
        Ale ja w ogole jestem za takim tytulowaniem sie , chodzilam nawet do takiego
        liceum gdzie z nauczycielami i dyrektorem bylismy na ty.Nie mialo to zadnego
        wplywu na wzajemny szacunek.
      • anetina Re: moim zdaniem "tata" - ale to zalezy 30.03.07, 10:35
        jagoda9939 napisała:


        > uważam, że dzieci nie powinny do nikogo dorosłego mówić po imieniu!

        a dlaczego?
        mój partner jest jedyną osobą, do której Mały mówi po imieniu
        co prawda ma też wujków, doi których mówi po imieniu, ale tylko dlatego, że są
        oni starsi od niego o 2-3 lata lub po prostu młodsi big_grin




        > "tata" zresztą też nie do partnera, ale do męża, który z nami mieszka, który
        > też wychowuje, opiekuje się...jak najbardziej


        po ślubie u nas się nic nie zmieni - i tak mieszkamy razem i tak wychowujemy
        dziecko razem
        więc dlaczego ślub ma być wyznacznikiem mówienia tata?



        > Bo przeciez tata to nie tylko ten co spłodził, ale również ten który kocha,
        > wychowuje, opiekuje się, uczy, bawi...


        racja
        ale słowo tata - to nie jest tak, że łatwo dziecku mówić bądź co bądź do obcego
        dla niego człowieka


        > To ciekawe dlaczego choćby w Klanie jasiek mówi tata jacek i tata jakiś tam,
        a
        > przeciez w serialu zatrudnieni są psycholodzy, i pewnie to oni tak
        wymyślili...


        to jest decyzja całej trójki
        a dziecka najważniejsza



        > i nie rozumiem dlaczego anetina nie pozwala swojemu dziecku mówić do
        przyszłego
        >
        > męża "tata", skoro dziecko tak chce, tym bardziej iż biol. nie utrzymuje
        > kontaktu.



        gdyby dziecko chciało mówic tata, mówiło by
        ale M. jest dla niego przyjacielem, partnerem jego mamy
        M. nie jest jego tatą

        teraz mówi po imieniu
        Mały traktuje M. jak tatę
        ale on nie jest tatą

        z czasem - czemu nie
        ale to musi być świadoma decyzja nas wszystkich
        to nie jest tak, że jak jestem z kimś, to Mały ma od razu tatę
        Mały ma gdzieś ojca
        M. go nie zastępuje - M. jest przyjacielem Małego, jego partnerem


        > Dziecko małe czuję potrzebę "posiadania" taty, choćby dlatego, że dzieci w
        > przedszkolu mają tatę, i ono też chce mieć...

        no rzeczywiście
        dzieci mają powery rangersy - mój od razu woła ze sklepu
        dzieci przynosszą jakieś potworki, moje dziecko od razu musi je mieć
        dzieci mają tatę, więc i ja muszę jakiegoś faceta znaleźć, do którego Mały MA
        mówić tata

        to jest CHORE
        to co piszesz
        dziecko nie ma potrzeby posiadania czegokolwiek i kogokolwiek
        chyba że mama ma kompleksy braku partnera i przerzuca je na dziecko



        > to oczywiście nie zmienia faktu iż dziecko może i nawet powinno wiedzieć, że
        > gdzies tam ma tego biologicznego tatę.

        mój wie big_grin



        >
        > mój syn ma dwóch...uważam, że lepiej mieć dwóch niż żadnego!


        tu masz błędne myślenie
        ja jestem zdania, że czasami lepiej nie mieć żadneego przy sobie big_grin




        Nie kazałam mojemu
        >
        > synkowi mówić, nawet ja do tej pory nie mówię "idź do taty", tylko po
        imieniu,
        > jakoś dziwnie mi, mojemu dziecku najwyraźniej nie, chociaz ma kontakt z tym
        > biologicznym sam zaczął mówić do mojego męża tata i nie poprawiamy go


        to jest odruch dziecka
        a ile maluch ma lat?



        > Jak będzie miał kiedyś siostrę czy brata to naturalnie te dzieci będą mówiły
        > tata więc czemu on ma mówić inaczej...też tworzy naszą rodzinę, razem
        > mieszkamy, jesteśmy rodziną, więc dlaczego on ma mówić inaczej niż nasze
        > wspólne dzieci?


        nie mówi wcale inaczej
        nie ma znaczenia, jak mówi do partnera mamy
        i tak zawsze będzie rodziną
      • mrs_ka Re: moim zdaniem "tata" - ale to zalezy 30.03.07, 11:10
        A ja, Jagodo, mam wrażenie, że skoro u Ciebie jest taka sytuacja, to starasz się
        dopasować teraz teorię do praktyki. I wybacz, ale powoływanie się na nazewnictwo
        w Klanie jest doprawdy kuriozalne. A w innym serialu mąż zdradza żonę, choć też
        pewnie mają na planie jakiegoś psychologa- i co z tego wynika?
        Dla mnie pozwalanie na to, aby dziecko zwracało sie "tato" do więcej niż jednej
        osoby jest robieniem dziecku sieczki w głowie.
        Słowo "tata" jest słowem mającym tylko jeden desygnat, tak samo jak słowo
        "Słońce" w znaczeniu: planety. Tym desygnatem jest człowiek, który dziecko
        powołał na świat.
        Oczywiście zdarzają się sytuacje śmierci, całkowitego odcięcia się ojca od
        dziecka i tak dalej, wreszcie sytuacje adopcji, gdzie zwrot "tata" jest
        stosowany wobec os.ob niebędących biologicznymi ojcami.
        Jednak naturalne znaczenie tego słowa jest takie, jak podałam powyżej. A już w
        sytuacji, w której dziecko ma kontakt z biologicznym ojcem, robi się z tego
        kolejne kuriozum.
        Następna rzecz, któa mi się w tym nie podoba to pokazywanie dziecku, że można
        zmieniać zakresy i granice pojęć w zależności od własnego kaprysu oraz fakt, że
        w ten sposób słowo "ojciec" się dewaluuje, bo nie jest jedyne i wyjątkowe, a
        staje się po prostu nazwą dwóch facetów.

        Co do tego mówienia po imieniu: a ja uważam, że autorytet i szacunek to sprawy
        mieszczące się poza zwrotami personalnymi. Tak samo, jak z samego faktu
        posiadania 80 lat nie wynika jeszcze posiadanie mądrości życiowej, ergo:
        szacunek dla tej mądrości, tak samo z faktu, że dziecko mówi do ojczyma "tato"
        bądź "wujku" nie wynika, że tymże tatą czy wujkiem nie pogardza. I analogicznie:
        dziecko mówiące per "Krzysiu" może mieć Krzysia za alfę i omegę, oraz ster w
        kwestiach moralnych.
        To, co wlejemy w dane pojęcie i zwrot zależy od nas samych. Nie ma tak łatwo,
        żeby sam "pan", "tata" lub 'Krzyś" załatwili za nas sprawę.

        Na koniec:
        Piszesz, że "lepiej mieć dwóch ojców niż żadnego".
        Wybacz, ale dawno nie czytałam takiej bzdury. Po pierwsze nie można posiadać
        dwóch ojców, nawet jeśli takie twierdzenie jest Ci na rękę. Jest ojciec i
        ojczym. Po drugie: ani posiadanie pięciu ojczymów, ani też nieposiadanie żadnego
        samo w sobie nie jest żadnym cymesem, ktory można stopniować na dobry, lepszy,
        najlepszy.
        Kondycja psychiczna dziecka zależy od tego, jaką jakość domu i rodziny stworzą
        mu rodzice. Mądry rodzic zapewnia dziecku bezpieczeństwo niezależnie od tego,
        czy pozostaje z kimś w związku, czy nie pozostaje. O ile związanie się z nowym
        partnerem MOŻE wpłynąć na poprawę jakości domu i rodziny, o tyle wcale nie MUSI
        tak się stać, a Ty traktujesz to jako prawo powszechne, co jest w dodatku
        zwykłym błędem logicznym.

        a.
        • mrs_ka Re: moim zdaniem "tata" - ale to zalezy 30.03.07, 11:39
          wrrrrróć: ale byczun, ja nie mogę, oczywiście Słonce jest gwiazdą, a nie
          planetą. Dodatkowo pisząc to zdanie myslałam sobie o gwieździe, a i tak
          napisałam "planeta" wink)))

          a.
        • landersen Re: moim zdaniem "tata" - ale to zalezy 30.03.07, 12:57
          mrs_ka:

          Słowo "ojciec" nie jest wcale takie jedyne i wyjątkowe, jak to sugerujesz, i
          wcale nie ma jednego desygnatu. Przykład Ojca Dyrektora wystarczy?
          Sama zresztą zaczynasz od stanowczego stwierdzenia, że ojciec to ten,
          który "powołał" dziecko do życia, a później uznajesz, że są różne wyjątki
          (śmierć lub zniknięcie biologicznego ojca, adopcja itp.). Czyli jednak nie jest
          to takie oczywiste...

          Uważasz, że mówienie "tato" do ojczyma dewaluuje to słowo. A ja uważam, że
          dewaluuje je raczej używanie w stosunku do faceta, który porzucił dziecko i nie
          interesuje się jego istnieniem, albo interesuje się w sposób łamiący wszelkie
          normy moralne i prawne.

          Zresztą rozróżniłbym tutaj znaczenie słów "ojciec" i "tata", nawet jeśli bywają
          tożsame. Można być ojcem biologicznym (bo tego zmienić się już nie da), ale nie
          zasługiwać na określenie "tata". I na odwrót. Bo "tata" to bardziej intymne
          określenie i myślę, że można go używać w stosunku do faceta, który po prostu
          pełni taką rolę.

          Nie ma tu jednak sztywnych reguł, bo każdy przypadek jest inny, a czynników
          wpływających na sens używania określonych słów jest tyle, że nie należy
          generalizować, ani szukać jedynie słusznych rozwiązań.
          • anetina Re: moim zdaniem "tata" - ale to zalezy 30.03.07, 12:59
            a kto to jest Ojciec Dyrektor?
          • anetina Re: moim zdaniem "tata" - ale to zalezy 30.03.07, 13:01
            landersen napisał:

            > Zresztą rozróżniłbym tutaj znaczenie słów "ojciec" i "tata", nawet jeśli
            bywają
            >
            > tożsame. Można być ojcem biologicznym (bo tego zmienić się już nie da), ale
            nie
            >
            > zasługiwać na określenie "tata". I na odwrót. Bo "tata" to bardziej intymne
            > określenie i myślę, że można go używać w stosunku do faceta, który po prostu
            > pełni taką rolę.

            ja rozróżniam takie słowa
            można zobaczyć po moich wątkach

            ale rozmawiając z dzieckiem - nie powiem 3 latkowi, że ma ojca
            on ma tatę, a że nie jest z nami - to już eksa strata, nie nasza

            ale zeby na partnera mamy mówić tata - duzo czasu i mysli tu potrzeba
            to nie jest takie proste
            • martina100 Re: moim zdaniem "tata" - ale to zalezy 30.03.07, 13:09
              w moim przypadku było tak:
              zaczeło sie od zabawy ja byłam mamą smoczycą, D. był tatą smokiem a córka małym
              smoczkiem. Wszyscy troje zionelismy ogniem.
              Potem córka zaczeła mówić do D. "tato" - intuicyjnie. Wszystkie inne dzieci
              miały tatę, a D. przecież faktycznie pełni taką funkcje.
              Tak pozostało do tej chwili. Obecnie biologiczny tata- nie udziela sie wogóle i
              sprawa jest jasna. Córka jest od samego początku świadoma prawdy oraz tego że
              moze w każdej chwili zacząć mówić do D. po imieniu.
              Według mnie sytuacja jest jak najbardziej prawidłowa - ale możliwa ponieważ
              dziecko samo mówi do D. tato nie jest zmuszane w żaden sposób a po drugie
              biologiczny tata nie wtrąca się.
            • landersen Re: moim zdaniem "tata" - ale to zalezy 30.03.07, 13:31
              anetina:

              Kim jest Ojciec Dyrektor? No cóż, szczęśliwi są ci, którzy nie wiedzą. I niech
              tak pozostaniesmile)

              > on ma tatę, a że nie jest z nami - to już eksa strata, nie nasza

              Oczywiście można tak stwierdzić. Ale jest to stwierdzenie Twoje, a nie 3-
              letniego dziecka. Bo myślę, że ono chciałoby mieć tatę (lub "tatę") na
              wyciągnięcie ręki, a nie tylko w opowieściach i marzeniach. Bo, wracając do
              Twojej odpowiedzi na tekst Jagody, małe dziecko chyba jednak ma potrzebę
              posiadania taty (co oczywiście nie oznacza, że trzeba mu go wciskać na siłę). I
              jest to potrzeba znacznie głębsza, niż chęć dostania Power Rangera.

              > ale zeby na partnera mamy mówić tata - duzo czasu i mysli tu potrzeba
              > to nie jest takie proste

              Bez wątpienia. Ja zresztą nie deklaruję się jako zwolennik czy przeciwnik
              mówienia "tato" do partnera mamy. Sprawa jest delikatna i wymaga wiele
              wyczucia. Nic na siłę.
          • mrs_ka Re: moim zdaniem "tata" - ale to zalezy 30.03.07, 13:51
            Tak, masz rację, jest wiele desygnatów słowa ojciec, Ojciec Święty i Niebieski
            również. Wycofuję się więc z tak zdecydowanego twierdzenia. Mimo to sądzę, że
            skrót myslowy przeze mnie użyty w odniesieniu do Jagody jest i tak czytelny.

            Nie widzę sprzeczności w stwierdzeniu, że ojciec to ten, który powołał na świat,
            a mimo to są różne sytuacje życiowe i niekiedy ojciec biologiczny nie chce/nie
            może pełnić roli ojca. Nawet przy założeniu, że ojciec biologiczny jest ostatnim
            draniem, nie delete'uje to jego ojcostwa.
            Po prostu ojcostwo ma wymiar zarówno biologiczny, jak i pewnej roli społecznej.
            I nie zawsze jedno musi iść w parze z drugim.
            Jeżeli jednak idzie, to absurdem jest tytułowanie "Tatą" jeszcze innego
            mężczyzny poza ojcem biologicznym. Tak samo nie ma dwóch matek.

            POnadto nie napisałam, że samo użycie słowa "tato" w stosunku ojczyma dewaluuje
            to słowo; napisałam, że używanie słowa "tato" do DWÓCH mężczyzn dewaluuje rolę i
            funkcję ojca, który przynajmniej w założeniu powinien być jedyny i wyjątkowy.
            Tak jak mama.
            Na rozróżnienie pojęć "ojciec" i "tata" zgadzam się, po prostu nie uwzględniałam
            już tego niuansu w swoim poście, ale oczywiście masz rację.
            Zgadzam się również z tym, że każdy przypadek jest inny.
            Mimo to sądzę, że można naszkicować pewne ogólne zasady.
            Zauważ też, że te "różne wyjątki" w całości dotyczą sytuacji, w której ojciec
            biologiczny znika z życia dziecka. NIeodwracalnie np. poprzez śmierć lub też
            potencjalnie nieodwracalnie (poprzez zerwanie kontaktu, wyparcie się itd.).
            Wtedy nic nie stoi na przeszkodzie, aby zaadoptować dziecko, ktore zna tylko
            jednego "tatę" lub akceptuje taką formę zwracania się do męża matki (to przy
            dzieciach starszych). Przy okazji: dla mnie korzystanie z przywileju bycia
            czyimś "tatą" bez wzięcia na siebie formalnego obowiązku wychowania wynikającego
            z adopcji, jest pustą deklaracją.
            Jeśli być konsekwentnym to do końca.
            No i na koniec: bycie "tatą" uważam własnie za przywilej i zaszczyt. Tak samo
            bycie mamą.
            Generalnie sprzeciwiam się traktowaniu kwestii nazewnictwa w sposób
            bezrefleksyjny i beztroski. To są ważne sprawy dla dziecka, gdzie nie ma miejsca
            na argumenty o Klanie czy "bo w przedszkolu będzie mu przykro". Sądzę, że trzeba
            do nich podchodzić poważnie; na tym forum były nie jedna, nie dwie i nie trzy
            matki, które zwracały się z prośbą o radę, jak wytłumaczyć dziecku rozstanie z
            "drugim tatusiem".

            a.
            • landersen Re: moim zdaniem "tata" - ale to zalezy 30.03.07, 14:11
              Zgadzam się z tym, co napisałaś, w 100%smile
            • martina.15 Re: moim zdaniem "tata" - ale to zalezy 31.03.07, 10:17
              > Generalnie sprzeciwiam się traktowaniu kwestii nazewnictwa w sposób
              > bezrefleksyjny i beztroski

              wlasnie dlatego pytam zanim corcia sama bedzie miala z tym problem. moj next
              przy okazji pyta sie pedagogow, psychologow i dydaktykow, chcialam sie przy
              okazji zapytac jak to wyglada w praktyce. bardzo dziekuje za wszystkie opinie,
              ze wywiazala sie dyskusja smile pozdrawiam przeserdecznie smile
              • konkubinka Re: moim zdaniem "tata" - ale to zalezy 31.03.07, 15:28
                mam sentyment do serialu klan , bo powstał równo z urodzeniem sie mojego
                pierwszego dziecka ale..
                kiedy teraz zorientowałam sie , że powstal tak głupi pomysl z tym podwojnym
                tatusiem to sie zniesmaczyłam.Malo tego cala wokol tego historia:
                Beatka ma synka Jasia z panem psychologiem , ktory ma corke Karoline (czyli
                przyrodnia siostre Jasia)
                Beatka ma drugie dziecko z mezem Jackiem (tym do ktorego Jas mowi tata Jacek)
                I teraz Jacek ma romans z przyrodnia siostra Jasia Karolina i do tego zrobil
                jej dzidziusia.
                Niezły psycholog mmusial to wymyslicbig_grinDDD
                I za cholere nie wiem kim bedzie tyn dzidzius dla Jasia.
                Moze ktos mi podpowie???????
                • kammik Re: moim zdaniem "tata" - ale to zalezy 31.03.07, 18:11
                  Dwa razy przeczytałam, żeby pojąć smile Dzidziuś będzie siostrzeńcem owegoż Jasia.
                  Będzie też przyrodnim rodzeństwem Jasiowego brata tudzież siostry (nie wiem,
                  jakiej płci jest owo "drugie dziecko z męzem Jackiem" - założę, że żenskiej,
                  żeby urozmaicić płciowo). Jak smarki podrosną i wybiorą się we trójkę na spacer
                  to:
                  - dzidziuś powie, że idzie z wujkiem i ich wspólną siostrą
                  - Jaś powie, że idzie z siostrzeńcem/siostrzenicą i siostrą
                  - "siostra" będzie miała najprościej - wyjdzie z rodzeństwem smile

                  Lepsze niż sudoku wink
                  • pelagaa Re: moim zdaniem "tata" - ale to zalezy 31.03.07, 18:40
                    Looooo jesssssu ja za ciezki dzien dzis mialam, zeby to pojac wink Ale niezla
                    jestes Kammik wink))
                    Witaj wiosno i ogrodzie smile
                • martina.15 Re: moim zdaniem "tata" - ale to zalezy 02.04.07, 21:13
                  nie psycholog- ktos zywcem podrabia scenariusz mody na sukces (bo na taka ilosc
                  odcinkow to nie da rady nie brac z nich przykladu ;P)
                  moja babcia oglada ;P a ja dla niej spojrzalam do przodu tongue_out

                  i tak: Erik jest ojcem Ridza i Torna. Bruk byla zona Erika i urodzila mu Rika i
                  (zapomnialam imienia, chyba Bridzet). Bruk byla zona przyrodniego brata swoich
                  dzieci, Ridza, obecnie jest zona drugiego przyrodniego brata swoich dzieci,
                  Torna, a za kilka lat bedzie znowu zona Ridza- i urodzi jego dziecko (Ridza
                  juniora).

                  Pytanie- Ridz junior to brat czy bratanek Rika? jak on sie bedzie zwracal do
                  Rika- per Rik czy per wujku? ;P
    • oliwija Re: dzieci do next- po imieniu, per wujku czy tat 01.04.07, 12:37
      u mnie mówi córcia po imieniu. jakoś samo tak wyszło.
      • onyx22 Re: dzieci do next- po imieniu, per wujku czy tat 03.04.07, 14:11
        Moja córka też mówi po imieniu, ale zdarza jej się czasami powiedziec tatuśku
    • adsa_21 Re: dzieci do next- po imieniu, per wujku czy tat 03.04.07, 14:59
      po imieniu
    • magdusia11 Re: dzieci do next- po imieniu, per wujku czy tat 05.04.07, 12:46
      Chociaż nie wiem czy o R.mogę już mówić next-czas pokaże ale Młoda mówi do
      niego po imieniu..
      Tak jakoś wyszło..
      Do mówienia "wujek" nie chciałam jej namawiać,pierwsze dwa spotkania było per
      pan a później już po imieniu..
      Akceptuje to Mała,R. (chyba-bo tak naprawdę to o tym nie rozmawialiśmy,w każdym
      razie nie protestuje)i ja też.

      Jeśli okaże się,że będziemy w przyszłości razem to dzieci prawdopodobnie
      wspólnych mieć nie będziemy (takie są założenia) więc problem z
      mówieniem "tato" przez drugie dziecko odpada.

      Pozdrawiam smile

      M.
      • magdusia11 Re: dzieci do next- po imieniu, per wujku czy tat 04.06.07, 14:34
        Wczoraj moja Młoda szła do R,do drugiego pokoju aby podziękować mu za płytkę z
        bajkami...zapędziła się i zaczęła zdanie od "tata dziękuję..."
        R.akurat rozmawiał przez telefon więc nie słyszał...trochę dziwnie mi się
        zrobiło ale z drugiej strony jakoś słowo "tata" zabrzmiało w jej wykonaniu,w
        tej sytuacji miło dla ucha i duszy...
        Napewno lepszy z niego "tata" niż jej bilogiczny ojciec smile

        Pozdrawiam

        M.
        • anetina Re: dzieci do next- po imieniu, per wujku czy tat 04.06.07, 18:46
          mój Mały kilka dni temu spytał się "oficjalnie" M., czy może mówić na niego tata
          i teraz czasami zdarza się mu tak mówić
          chociaż nadal jest częściej po imieniu
    • zwiatrem po imieniu 05.04.07, 23:01
      • ddanna Re: po imieniu 04.06.07, 21:54
        podobnie jak u jagody9939 - obecnie córa mówi tata - to była jej decyzja,
        wcześniej tak różnie: po imieniu, wujku, tato; kiedy się poznaliśmy ona miała 4
        latka, obecnie 8.
        Zasadnicza zmiana zaszła jak zaszłam w ciążę, teraz już nawet mi przejdzie przez
        gardło "ojciec cie woła", choć wcześniej, jak jagodawink, miałam z tym problem,
        kontakt z biologicznym sporadyczny, a od kiedy wie o drugim dziecku i ślubie to
        już w ogóle, choć oczywiście córka go zna, mamy zdjęcia - staram się niczego nie
        ukrywać;
        co do nazwiska - mam sytuację idealną - mąż przyjął moje (córa też ma moje, ale
        jest dzieckiem uznanym przez bio) i teraz wszyscy nazywamy się tak samo i nie
        musiałam biologicznego o nic prosićsmile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka