bea53 Re: tragedia mojej przyjaciółki 30.03.07, 10:53 W takich sytuacjach zawsze myśle gdzie Ty byłes Boże, jeśli jesteś? Nie wiem co powiedzieć... Odpowiedz Link Zgłoś
maxbaby Re: tragedia mojej przyjaciółki 30.03.07, 10:55 współczuję bardzo Twojej znajomej.. jak jej pomóc? na pewno nie przez internet. MOżesz jej pomóc tylko Ty, jej mama, i teściowa(bo przecież kiedyś wyjdzie ze szpitala).Życie jest brutalne i toczy się dalej.Czas leczy rany-a jak mówiłam wesprzeć ją można tylko realnie-pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
tomzoliborz1 Re: tragedia mojej przyjaciółki 30.03.07, 11:01 Brak słów.......współczuję, los bywa zaskakujący Odpowiedz Link Zgłoś
bea53 Re: tragedia mojej przyjaciółki 30.03.07, 11:06 Wydaje mi się że Twoja przyjaciólka potrzebuje tez profesjonalnej pomocy psychologicznej my wiele nie pomożemy, może trzeba się skontaktować z dobrym psychologiem, który przepracuje z nia temat żałoby i pozwoli jej wrócić do normalnego funkcjonowania, z pewnością jest w szoku a powinna dbac o siebie ze względu na kolejne dziecko... Odpowiedz Link Zgłoś
megaa Re: tragedia mojej przyjaciółki 30.03.07, 11:11 straszna tragedia i myślę ze profesjonalna pomoc psychologa jest tutaj bardzo wskazana. Nie wiem co powiedziec i dlaczego los bywa tak okrutny Odpowiedz Link Zgłoś
zuza145 Re: tragedia mojej przyjaciółki 30.03.07, 11:32 Agnieszko- psychologa załatwiaj i to szybko. Dobrze że ma taką ja ty osobe koło siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
natasza39 Re: tragedia mojej przyjaciółki 30.03.07, 11:41 Straszna tragedia. Po prostu bądź przy niej. Nie da się pomóc inaczej komuś komu się świat, tak jak tej kobiecie, zawalił. Psychoterapeuta może pomóc, ale najważniejsze pozwolić jej teraz przejść żałobę i być w sensie fizycznym przy niej. Kiedy śmierć kochanych osób zastaje nas nagle, to trzeba po prostu żyć z tym dalej i pogodzić się ze stratą, a to może nigdy nie nastąpić. Odpowiedz Link Zgłoś
ewik35 Re: tragedia mojej przyjaciółki 30.03.07, 13:49 Serce staje się jak się czyta, tym bardziej, że mam podobny rozkład wiekowy: córka 3, 5 roku i synek roczek. Wprawdzie jestem sama praktycznie i nie spodziewam się bliżniaków. W zeszłym roku moja przyjaciółka i sąsiadka jednocześnie, mama 4 leniej wówczas Zuzi i planująca kolejne dziecko.. połozyła się spac wieczorem i już nie wstała. Nie wiadomo co było przyczyną jej śmierci - była zdrowa jak ryba, miała 30 lat, nigdy się nie leczyła.... Mala Zuzia przeszła to wyjatkowo dobrze, jeśli mozna tu mowić o "dobrze"... zaakceptowała to jako naturalne wydarzenie (rodzina wierząca). Chodzą na cmentarz razem. Jej mężowi bardzo pomogła wiara.... i wsparcie własnej mattki, która stała się babcio - mamą dla Zuzi. Nie mam żadnych rad. Powiem tylko, że moja znajoma z pracy mając 6 letnią corkę została opuszczona przez męża (który zniknął i się już nie pokazał nigdy), a zaraz potem dowiedziała sie o ciąży bliźniaczej. Chowa sama trójkę. I dziękuje Bogu, że ma te dwie wspaniałe bliżniaczki, bo dom tętni życiem, a tak byłaby strasznie samotna.....Te małe dzieci pomogą jej przetrwać - mam nadzieje.... Odpowiedz Link Zgłoś
lilith76 Re: tragedia mojej przyjaciółki 30.03.07, 13:55 Coś strasznego... Bądźcie przy niej Odpowiedz Link Zgłoś
ajmj Re: tragedia mojej przyjaciółki 30.03.07, 14:12 Jak dobrze, ze ma Ciebie... Tragedia straszna, okropna, brak słów... Odpowiedz Link Zgłoś
megan26 Re: tragedia mojej przyjaciółki 30.03.07, 17:25 współczuję z całego serca choć wiem że moje i wasze dziewczyny wspólczucie nic nie zmieni ale chociaż mogę zrobić tyle i zapalić światełko za jej aniołka i męża * *. może zapalicie również?? Brak mi słów i znowu się poryczałam choć zapewne te moje łzy są niczym w porównaniu z łzami i bólem tej dziewczyny. Odpowiedz Link Zgłoś
jane795 Re: tragedia mojej przyjaciółki 30.03.07, 22:17 Naprawdę współczuję.Ale wiecie co?Ostatnio dużo myślałam o pewnej nie znanej mi kobiecie.Mieszkam w Poznaniu a tu było o tym głośno.Ta kobieta wyszła któregoś dnia do pracy.Gdy wróciła nie mogła wejść do domu,pomógł jej sąsiad...zastała męża i swoje dwie córeczki ZARĄBANE siekierą...często myślę o NIEJ..To miało miejsce we Franciszkowie.Niedawno skazano tych morderców na dożywocie.... Odpowiedz Link Zgłoś
mamusia-kubusia1 Re: tragedia mojej przyjaciółki 31.03.07, 23:23 Boże, a ja myślałam że moja tragedia jest najgorsza jak przeżywałam rozpad własnego małżeństwa! Brak mi słów. Jedyne co mogę ci poradzić to tak jak mówiono wyżej. Bądź przy niej, zawsze kiedy tylko będzie potrzebować, słuchaj kiedy tylko będzie chciała mówić bo wyrzucenie żalu i cierpienia z siebie może pomóc, przytulaj kiedy płacze i nie jest w stanie z siebie wyrzucić uczuć bo to też pomaga. Jeśli jesteście z Wawy, mam namiar na świetną, bardzo znaną psychoterapeutkę. Tobie, właściwie Wam bo i Twojemu mężowi, życzę dużo sił, właściwych kroków i słów byście mogli i potrafili pomóc przyjaciółce.... Odpowiedz Link Zgłoś