viatora
10.04.07, 17:35
Dziewczyny, mam pewien problem.
Mam 3-letnią córeczkę, z jej ojcem nie utrzymuję żadnych kontaktów. Dziecko
ma podwójne nazwisko, jej ojciec nigdy nie wzbraniał się przed uznaniem jej,
ale też nie płacił nigdy alimentów, ponieważ ja uniosłam sie honorem i nic od
niego nie chciałam. Ogólnie całą ciążę przeszłam sama, po porodzie
rozmawialiśmy tylko przez telefon, pytał jak się obie czujemy itd., potem
zobaczył swoją córkę, a potem nasze drogi się zupełnie rozeszły. Ja
mieszkałam u rodziców, on niedawno wziął ślub.
Przez te 3 lata nie chciałam spotkań z ojcem (ani on, ani ja nie
proponowaliśmy tego sobie), nie chciałam go już więcej widzieć, radziłam
sobie w kwestiach finansowych dzięki moim rodzicom, mała ojca w ogóle nie
zna. Ogólnie rozstaliśmy się z mojego powodu, byłam naprawdę straszna,
wredna, popełniłam dużo błędów itd.
Po śmierci mamy jest nam ciężko, mama zarabiała dużo, nagle pieniędzy mamy
malutko. Nie wiem, czy wypada, abym prosiła o pomoc ojca małej, skoro przez
tyle lat sama w własnej woli trzymałam go od nas z daleka...

Gdyby nie
problemy finansowe nie chciałabym utrzymywać z nim żadnego kontaktu, dlatego
tym bardziej gryzę się, czy to nie jest chamstwo, materializm itp.
Co radzicie? Wypada prosić go o pomoc? Wiem, że to ojciec i niby powinien,
ale ja sama nie chciałam go w swoim życiu. Nie wiem co robić