Dodaj do ulubionych

nie wiem co robic

16.06.07, 18:56
jestem bardzo mloda osoba-mam 22 lata i 1,5letnie dziecko. Ciaza byla
nieplanowana, zdarzyla sie nam za szybko i bylo dla nas za wczesnie.
Podolalismy jednak tej probie i zamieskzlimy u niego. Nie chcialam. Czulam
sie tam obco-mimo ze nikt nie przejawial wobec mnie zlej woli i wszyscy
starali sie mi 'przychylic nieba'.
Nie dawalam sobie rady z dzieckiem-ciagle przemeczenie, niewyspanie i
doskwierajace poczucie straty zycia. Chcialam przeszlosci a nie ciaglych
obowiazkow i dzieciego placzu. On okazal sie swietnym ojcem-swiata poza malym
nie widzial-nie widzi. Ael ja nic do niego nie czuje-jestesmy jak kolega z
kolezanka, uwiazani dzieckiem. NIkt inny mi sie nie podoba, jemu tez nie.
Zyjemy z dnia na dzien. Czasami potrafi 'brzydko' na mnie powiedziec-idiotka,
kretynka itepe, czasami odplacam sie mu tym samym. Raz mnie zwyzywal, raz
popchnal-dawno temu. Takie zachowanie nie powtorzylo sie nigdy wiecej. Przed
moim zajsciem w ciaze znalismy sie 4 lata. Byly wowczas wspolne wyjazdy,
sladowe planowanie, obledne-z mojej strony i jego chyba tez-zakochanie.
Dzieckiem opiekowalismy sie na zmiane i razem. Ale mnie to juz bardzo meczy.
Wciaz studiujemy, wciaz mamy uczelnie i plany. Nie dam sobie sama z dzieckiem-
0bez jego nieodzonej pomocy razy. Musi ktos z malym zostac, gdy ja ide na
uczelnie, badz sie ucze-on am tak samo. Nasze rodziny nam tak nie pomoga-jak
my sobie sami. Oni zreszta do pomocy nie sa skorzy. A ja go juz nie kocham,
jest zwatpienie, obojetnosc, nuda, wyczerpanie. Wciaz nie widac konca.
Poczatkowo mialam duzo sily-chodzilam, zalatwaialm, weaczylam z calym
swaitem,ale od roku nie mam sily na nic. Ciagle jest cos do zrobienia, a my
juz sie nie kochamy-tworzymy tylko 'zgrana paczke'. I niech nikt mi nie mowi,
ze 'wyjscie do kina' pomoze. 'Wychodzimy do kina', potrafimy sie 'bawic', ale
stracilismt zainteresowanie soba. Chce odejsc. Martwimy sie jedneak, jak to
przezyje dziecko-bo co rodzice-przestali sie kochac? Ale ja juz zdecydowalam,
on wciaz mi jednak nie pozwala. Zmusza mnie do siebie. Jestem smiertelnie
zmeczona
Obserwuj wątek
    • papata Re: nie wiem co robic 16.06.07, 20:28
      dorośnij!
      • annakate Re: nie wiem co robic 16.06.07, 22:04
        Tak to juz w zyciu jest, że mija czas fascynacji, kiedy wszystko jest
        ekscytujące... Potem zamiast zyciowych fajerwerków jest budzik o 6.15 i mielone
        kotlety. I zapewniam Cię, że gdyby twoje losy potoczyły sie tak, że zostałabyś
        samodzielną, to tęskniłabys jednak do czasów, kiedy miałas przy sobie tego
        nudnego faceta, który kochał nad zycie wasze dziecko. Może sprobuj znaleźć
        jednak jakies jasne punkty w swojej sytuacji i nie stać sie nudną, zrzędliwą
        babą? Za 10 lat, kiedy twoje koleżanki świeżo dojrzałe do macierzyństwa będą
        tkwić w kaszkach i pieluchach Ty będziesz miała to dawno za sobą ibędziesz mogła
        więcej czasu poświęcić na to, co lubisz.
        • zdecydowana3 Re: nie wiem co robic 16.06.07, 22:50
          Ale jak tu dorastac, kiedy sie jeszcze nie bylo dzieckiemsad
          Nie wiem, jak bedzie za 10 lat-moze i ja 'zechce' tworzyc pelna rodzine. Teraz
          nie ma o tym mowy. Jestem wyczerpana jak bateria, obolala-tyko po czym? Ogolnie
          to utkwilam w dosc kiepskiej formie-na nic nie mam sily, on mnie drazni. Dzisaj
          nazsz syn tak na niego patrzyl-podniosl racze i zaczal go glaskac po twarzy, po
          chwili znow to samo. On go usypia, on sie z nim bawi cale dni. Ja wciaz
          wynaduje jakeis zadania-a to praca na wakacje, a to fajny kurs. Wszystko jest
          potrzebne, ale wie ze to tylko wymowki z mojej strony..
          Strasznie zrzedze. Mecze go soba, mecze nasze dziecko. Wiem, ze mnie nie lubia.
          • pelagaa Re: nie wiem co robic 16.06.07, 23:00
            To odejdz i zostaw mu dziecko, on bedzie LEPSZYM rodzicem. O ile zdecydujesz
            sie odejsc...
            • mrs_ka Re: nie wiem co robic 17.06.07, 09:01

              Dokładnie.
              I nie przejmuj się ewentualnymi "ludzkimi językami". Wyraźnie widac, że Ty
              jeszcze nie dorosłaś do myśli o stabilizacji i byciu z dzieckiem oraz dla
              dziecka. Sądzę, że Twój partner lepiej się w tym odnajduje, więc należy wybrać
              wariant najlepszy z punktu widzenia dziecka, a nie Twojego.
              Oczywiście: o ile zdecydujesz się odejść, bo nie do końca jestem o tym przekonana.
              Sporo kobiet popełnia fatalny błąd wychowywania dzieci, podczas gdy ani się do
              tego nie nadają, ani nie mają przekonania, ani tak naprawdę tego nie chcą. NIe
              przekazują jednak opieki w miejscu zamieszkania ojcom, bo boją się opinii
              społecznej. NIe zrób tego błędu.

              a.
    • virtual_moth Re: nie wiem co robic 17.06.07, 09:53
      W grę wchodzi oczywiście zostawienie dziecka mężowi pod opiekę? Chyba zdajesz
      sobie sprawę, że po rozwodzie, z małym dzieckiem będziesz jakieś 50 razy
      bardziej "uziemiona" niż teraz, zwłaszcza że teraz możesz liczyć na pomoc męża
      (a raczej wygląda na to, że to Ty mu pomagasz w opiece).
      • mamatoomaszka Re: nie wiem co robic 17.06.07, 11:35
        Bylas na tyle dojrzala fiycznie, zeby zajsc w ciaze, ale niedojrzala pod kazdym
        innym wzgledem, zeby miec dziecko, dom, mezczyzne, nie tylko i wylacznie do
        lozka. Przykre, bo robisz krzywde wielu osobom, matka, a dziewczynka, matka, a
        egoistka, niektore tak maja i nie wyrastaja z tego. Znam taka jedna, dziecko ma
        4 i pol roku, a ona nawet w Wigilie i Wielka Sobote, w urodziny syna i Dzien
        Dziecka, jak juz biuro zamkniete, sluzbowi goscie na pewno wyjechali, to
        przynajmniej wymysli kosmetyczke, fryzjerke, albo pilna wizyte u lekarza /np.w
        Wigilie o 16.00/, bo nie cierpi domu, drazni ja bycie z dzieckiem, brzydzi ja
        kuchnia, pralka, maz, a ma 34 lata!!!!! i nigdy sie nie zmieni, dziecko
        placze, prosi, mamuniu zostan ze mna, dzwoni po rodzinie i znajomych i prosi,
        zeby mu pomogli znalezc mamusie i przyprowadzic do domu, bo on czeka, nie moze
        zasnac, albo zjesc, widuje matke moze 15-30 min. dziennie, nie wspomne juz o
        ciaglych wyjazdach ponoc sluzbowych do 10 dni w miesiacu, jesli juz jest w
        domu, to z reguly z telefonem przy uchu, laptopem w rekach czy w eleganckim
        kostiumie, bo "mamusia wychodzi na wazne spotkanie i nie mozesz mamusi dotykac
        tlustymi/mokrymi raczkami". Chlopczyk ma nianie od 3 miesiaca zycia na 24 godz.
        na dobe, teraz chodzi do przedszola, ale tez ma nianie, bo mama wziela pod
        opieke drugi dzial w pracy, zeby nie moc wyjsc przed 17.00 i odebrac syna, musi
        miec alibi i wychodzic z pracy o 21.00 , albo i pozniej, a wychodzi z domu na
        8.00. Kiedy syna nie ma w domu, jest u dziadkow poza Warszawa lub nocuje u
        znajomych, mama akurat moze pojsc do pracy na 11 albo i wcale!!!! Znam to
        dziecko doskonale, jest cudownym, uczuciowym, madrym i bardzo przez matke
        ranionym dzieckiem, bo ONA NIE LUBI BYC MAMUSIA, ja to meczy, jest wieczna
        dziewczynka, krolewna tatusia itd. Aha i nie musi tak tyrac, bo maz zarabia
        krocie /ponad 15 tys./, ale ona lubi pracowac, lubi kursy, doksztalcanie,
        konferencje, narady, biesiady...., nie lubi za to domu i co ma zrobic? - wiele
        razy z nia rozmawialam i tak mi wlasnie odpowiada. Jej matka tak postepowala i
        to jest przyczyna obenych zachowan matki Mateuszka, ale i charakter,
        emancypacja .... Obawiam sie, ze niebawem zacznie szukac szkoly podstawowej z
        internarem i obawiam sie, ze wowczas albo ja zadusze albo mi serce peknie, bo
        bardzo kocham tego chlopca i on mnie, wiec wiele razy prosil mnie o pomoc.
        Nianie Mateuszka sa w Twoim wieku, bywaja i 19 letnie, ale dojrzale,
        odpowiedzialne i niepozbawione instynktu, no coz w przyrodzie tez sa przeciez
        kukulki. I Mateusz czesto jest dojrzalszy i odpowiedzialniejszy od swojej
        matki, czesto kiedy wraca do domu mowi "Kupmy mleko i buleczki, moze jak mama
        przyjdzie, to bedzie chciala zjesc". Potem czeka z zasnieciem, z tym mlekiem i
        buleczkami i z reguly sie nie doczekuje, bo mama ma wazne sprawy. Gula mi
        rosnie w gardle w takich razach i staram mu sie dac tyle uczuc, zeby naladowac
        jego akumulatory, na szczescie Mateusza otacza wiele kochajacych go osob, tylko
        nie matka.
        P.S. Ostatnio kupila sportowy samochod /bez tylnych siedzen/ i Mateusz stoi na
        parkingu i patrzy, jak mamusia odjezdza z kims, a on nie moze pojechac, bo w
        tym samochodzie nie ma miejsca!! Prawda jakie to proste, matka kupuje samochod,
        zeby sie dziecko do niego nie miescilo!!
        • agi0305 Re: nie wiem co robic 17.06.07, 17:05
          A czy przypadkiem nie cierpisz na depresje poporodowa. Masz 21 lat, to znowu nie
          jestes jakos wyjatkowo mloda mama, powinnas dac sobie rade z nowymi obowiazkami,
          ale jezeli zeczywiscie depresja cie dopadla to mozesz sie czuc wlasnie tak jak
          opisujesz. Uczucie ze sytuacja cie przerasta to bardzo typowe dla tej
          dolegliwosci, tak jak ciagle zmeczenie. Moze zanim cokolwiek zrobisz to wybierz
          sie do lekarza. Na depresje sa naprawde dobre leki ktore byc moze pomoga ci
          spojzec na cala sytuacje bardziej optymistycznie. Masz cudowne, zdrowe dziecko
          ktore,uwierz mi, moze byc zrodlem takiej radosci ze czlowiek zapomina o
          zmeczeniu i wszystkich problemach. Depresja sprawia ze, chocby czlowiek nie
          wiadomo jak sie staral , zawsze dostrzega sie tylko minusy. Piszesz ze byliscie
          para przez 4 lata zanim pojawilo sie dziecko, czyli nie bylo to chwilowe
          zauroczenie. Moze warto powalczyc zeby sie przekonac czy to naprawde sie
          skonczylo. Naprawde, sprobuj !! Porozmawiaj z lekarzem i jezeli on postawi
          diagnoze depresja to zacznij stosowac lekarstwa i po paru tygodniach zaczniesz
          wszystko widziec w innych, weselszych barwach. Nie masz sie czego wstydzic,
          okolo 10% kobiet cierpi na depresje poporodowa i niejedna rodzina sie przez to
          rozleciala. Przytrafia sie ona nawet kobieta wyczekujacym swoich dzieci z
          niecierpliwoscia. Tak bylo ze mna. Marzylam o dziecku od lat, przeczytalam
          wszystkie mozliwe ksiazki, prenumerowalam gazety dzieciowe i bylam jak
          najbardziej gotowa zeby zostac mama. Jednak i mnie dopadlo i nie pozwalalo mi
          sie cieszyc maciezynstwem przez pare miesiecy. Tak wiec powtarzam jeszcze raz,
          zanim cos zrobisz, pogadaj z lekarzem i mam nadzieje ze za pare miesiecy
          bedziesz patrzec na to wszystko inaczej.
          Aha, nie daj sobie wmowic ze musisz wziasc sie w garsc. jezeli to depresja to
          nic to nieda. Pozdrawiam i zycze powodzenia
          • zdecydowana3 Re: nie wiem co robic 17.06.07, 19:40
            Jako 22 i juz 0,5letnia osoba nie czuje sie mlodo i nieodjrzale. Bez wzgledu na
            to kiedy macierzynstwo by mnie dopadlo, czulabym sie podobnie. Nie mam tez
            depresji, chociaz czuje przygnebienie. Chcialabym poznac kogos innego i realnie
            zostawic mu dziecko. Nie jestesmy malzenstwem, bo ja od poczatku nie chcialam
            slubu. Chce niezaleznosci, nie chce byc na pewno 'samotna mama', moge byc
            samotna.. sama nie wiem.
            • natasza39 Re: nie wiem co robic 17.06.07, 19:55
              Niektórzy do rodzicielstwa nie dojrzewają nigdy. Nie ma jakiejś magicznej daty,
              od której jesteśmy gotowi zostać rodzicami.
              Niektórzy najnormalniej w świecie dzieci po prostu nie lubią.
              Może Ty do takich należysz?
              Idź do psychologa. Pogadaj o swoich obawach, odczuciach.
              Decyzja, która chcesz podjąć (zostać czy odejść, zostawić dziecko ojcu czy
              wychowywać je samotnie) nie powinna byc podejmowana tu na forum.
              Nie jest wazne co ludzie powiedza, ani co my tu na forum o tym myslimy.
              Wazne jest dobro dziecka.
              jeśli masz być byle jaka matką, nieszczęśliwa i złą na dziecko "za zmarnowana
              młodość" to zostaw je ojcu, skoro on dorósł do tej roli. Pamiętaj jednak, że to
              jest decyzja ostateczna. Nie możesz sobie po kilku latach, jak juz się
              wyszalejesz, przypomnieć sobie o tym, że masz dziecko.
              Zranisz wtedy przede wszystkim dziecko i ojca dziecka.
              Jakakolwiek podejmiesz decyzję musi byc ona ostateczna.
              Dziecko to nie pluszak.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka