Dodaj do ulubionych

czy jest sens się przeprowadzać w pobliże exa?

16.07.07, 15:47
Witam Was wszystkich letnio i upalnie,
Pokusa jest rzeczywiście trudna do odparcia, bo za tę cenę, na którą mnie
stać, miałabym takie rzeczy, o których w innym wypadku mogłabym zapomnieć lub
wziąć kredyt na 15 lat: taras, ogródek, metraż i znośny dojazd do centrum
(nie taki, że bez samochodu ani rusz). Obecnie raz że mieszkamy o ok. 10
przystanków odległości od siebie, brak punktów, na ktorych nasze drogi mogą
się przeciąć i dystans nie do odbycia na piechotę, tam byłoby ok. 6
przystanków odległości, ewentualne punkty styczne i dystans, który można
przebyć na piechotę. Z różnych przyczyn obecna sytuacja pod tym względem mi
odpowiada, jakkolwiek nie obecne mieszkanie. I co tu zrobić? Darować sobie tę
pokusę, czy nie przejmować się eksem. Na razie nasze stosunki są w ogóle nie
ustalone. Tzn. dopiero zamierzam wystąpić z powództwem o ustalenie ojcostwa.
Z własnego doświadczenia wiem, że mieszkanie w pobliżu czasami ma znaczenie i
to duże. Nie powinno mieć, ale jednak ma. Na mojej znajomości z eks poważnie
zaważyło. Czy jest sens powtarzać coś jakby błąd po raz drugi?

Druga kwestia, która mnie nurtuje przy okazji, to czy w ogóle nie odkładać
zmiany mieszkania na kiedy indziej, a zająć się bardziej energicznie
szukaniem drugiej połowy. Ile Waszym zdaniem może zabrać z życia kupno
jednego mieszkania, sprzedaż drugiego, przeprowadzka i urzadzanie się? 6
miesięcy wystarczy? Jest to sfera kompletnych gdybań, ale jeżeli najpierw
byśmy się przeprowadzili, mój syn by się przyzwyczaił do nowego otoczenia, a
potem ewentualnie by się okazało, że to nie koniec przeprowadzek?

Pozdrawiam,
Obserwuj wątek
    • guderianka Re: czy jest sens się przeprowadzać w pobliże exa 16.07.07, 16:26
      skoro mowa o sferze gdyban to gdybym była na twoim miejscu przez mysl by mi nie
      przeszła możliwość zamieszkania w pobliżu eksa
      • mrs_ka Re: czy jest sens się przeprowadzać w pobliże exa 16.07.07, 17:59
        A ja na odwrót: w ogóle nie brałabym pod uwagę argumentu "eks".
        Szczerze mówiąc widząc tytuł wątku miałam wizję tej samej ulicy, może nawet tego
        samego bloku. Ale sześć przystanków?!

        Coś Ci powiem: kiedy rozstałam się z eks mężem spłaciłam jego udzial w naszym
        mieszkaniu. Tym samym mieszkanie stało się moją własnością i tam pozostałam.
        Podczas jednego ze spotkań z dzieckiem zapytałam się Eksa, czy już znalazł
        mieszkanie (wówczas mieszkał w wynajętym i szukał czegoś do kupienia)?
        Odpowiedział mi, że ma fajne mieszkanie na oku, ale jest za blisko mnie. A on-
        cytuję- nie zniósłby widoku mnie z innym facetem w sklepie, gdzie mógłby się na
        nas natknąć.
        Po pierwsze szansa na to, że spotkalibyśmy się w jakimś sklepie byłaby mniej niż
        niewielka. Ostatecznie mieszkam w dzielnicy, gdzie jest pierdylion sklepów
        wszelakich.
        Po drugie: w życiu nie wpadłabym na to, aby mój komfort uzależniać tak dalece od
        drugiej osoby, która formalnie już jest przeszlością, a emocjonalnie stanie się
        przeszłością za chwilę. W Twoim przypadku w grę wchodzą dodatkowo korzystne
        warunki finansowe: przepraszam, stać Cię na tak kosztowne sentymenty? Zdaj sobie
        sprawę, że to, o co pytasz, wiaże się w sposób bezpośredni nie z samym eksem czy
        ilością przystanków, ale z tym, że Ty nadal przywiązujesz wagę do sprawy, która
        nie ma już znaczenia. A jeśli jeszcze Cię ona rusza to jest kwestią czasu, kiedy
        przestanie.

        Pamiętaj, że wszystko mija, nawet najdłuższa żmija. A kredyt spłaca się przez 15
        lat!

        a.
        • mrs_ka Re: czy jest sens się przeprowadzać w pobliże exa 16.07.07, 18:15
          Aj, dwóch rzeczy nie dopisałam:

          1. Zawsze warto brac pod uwagę perspektywę dalekosiężną. Rozwiodłam się cztery
          lata temu, od dwóch jestem mężatką, mój eks też się ożenił. Gdybym cztery lata
          temu podejmowała decyzje wiążące się emocjonalnie z eksem dziś byłabym na
          smyczy- czy to finansowej (kredyty, zobowiązania) czy też "lokalizacyjnej"
          (miejsce wybrane nie ze względu na obiektywne walory- komunikacja, ogródek,
          sąsiedztwo itd-, a odległość dzielącą mnie od eksa). Spróbuj na to spojrzeć
          właśnie z takiego punktu widzenia. Mija kilka lat. Czy Twoja decyzja i powzięte
          teraz zobowiązania wytrzymają próbę czasu i ekonomii?
          2. Odnośnie Twojego drugiego pytania:
          Moim zdaniem każda kobieta będąca mężatką lub konkubiną powinna sobie wyryć igłą
          w kąciku oka dwie zasady:
          - miej zawsze dokąd wrócić (lub dzialaj tak, aby w każdym momencie było cię stać
          na wynajęcie mieszkania)
          - miej zawsze za co się utrzymać

          bez elementarnej niezależności nie da się zbudować partnerstwa. Dlatego uważam,
          że kwestie szukania drugiej połowy są całkowicie drugoplanowe wobec dzialań,
          ktore prowadzą do zdobycia przez Ciebie własnego miejsca na Ziemi. Mieszkanie,
          ktorego staniesz się właścicielką, będzie zawsze można sprzedać, wynając,
          zmienić na większe, łotewer. Nie uzalezniaj się od żadnego faceta, bo MUSISZ.
          Wolność bycia razem ma tylko wtedy wartośc, kiedy komuś ją ofiarujemy z własnej
          woli. A nie dlatego, bo nie mamy gdzie się podziać.

          a.
          • jogo2 Re: czy jest sens się przeprowadzać w pobliże exa 16.07.07, 22:27
            Mrs-ka,
            Nie zrozumiałaś mnie. Mam gdzie mieszkać i tak i to jest moje własne
            mieszkanie. Oglądałam to mieszkanie. Jest przefantastyczne moim zdaniem. Ale z
            eksem spotykalibyśmy się w sposób nieuchronny na stacji PKP. Nie chodzi o to,
            że wciąż się w nim kocham, tylko: przede mną dopiero cała sprawa w sądzie.
            Niedawno się z nim widziałam - wyjątkowo przewrotny w sposób paskudny typulek.
            (Ma żonę więc zniesie widok mnie z księciem w sklepie - ja na razie księcia
            niet, natomiast dziecka nie ma i jego widoku w sklepie może nie znieść.
            Oczywiście oczywiście nie będę bronić kontaktów, ale lepiej byłoby gdyby te
            kontakty najpierw się ustaliły, a potem, jak już byłoby wiadomo, jakie są,
            można by myśleć o ewentualnym bliższym sąsiedztwie. Niezależnie od dziecka
            (właśnie tam jest naprawdę pięknie - dzieciak się przyzwyczai, a potem się
            okaże, że trzeba się wyprowadzać, bo albo z exem nie daje się wytrzymac, bo nas
            nachodzi nieproszony?). Z drugiej strony bardzo bym chciała mieć takie
            mieszkanie i mieszkać w takiej okolicy. Z doświadczenia wiem jednak, że kiedy
            się chce komuś zrobić awanturę (na przykład mi), a trzeba w tym celu: 1) udać
            się na przystanek; 2) pojechać 3) wysiąść, znów przejść kawałek i zrobić tę
            awanturę, to czasem człowiek nie ma czasu, co innego, jak chodzi o spacerek 20
            min. Zresztą, czyta się czasami na tym forum, exom przychodzą takie dziwne
            pomysły do głowy, cały czas bym się bała (zwłaszcza, że go szlag trafi, że
            kupiłam takie ładne mieszkanie), a co do mojego ex to głowy nie dam, czy nie
            jest narwany. Tylko tak mi żal tego mieszkania.
    • mamaice Re: czy jest sens się przeprowadzać w pobliże exa 16.07.07, 22:51
      Ja mieszkam doslownie 5 min spacerkiem od exa i powiem Ci szczerze ze od roku
      czasu spotkalismy sie tylko raz "przypadkowo" ja odjezdzalam samochodem ze
      sklepu a on wchodzil do niego.
      Z tym ze my raczej zyjemy na stopie przyjaznej wiec nawet jak bym na niego
      wpadla w drzwiach klatki schodowej to by mnie nie przerazilo .

      Mysle ze nie powinnas sie przejmowac nim,mysl o sobie i swojej przyszlosci i
      kupuj mieszkanie tam gdzie sie Tobie podoba bo w zyciu jest roznie ,to ze teraz
      macie spiecia nie znaczy ze po "sprawie "tez tak ma byc a wiesz ze w zyciu jest
      tak ze im blizej sie kogos mieszka tym rzadziej sie go widuje moze byc i tak w
      przypadku Twojego ex? smile)
    • virtual_moth Re: czy jest sens się przeprowadzać w pobliże exa 16.07.07, 23:14
      Dla mnie to jest jakis kosmiczny temat. Od razu widać, że zupełnie jeszcze nie
      stworzyłaś własnego życia, żyjesz jeszcze ciagle tym co było, eksem. To nie
      zarzut, tak po prostu jest (ja sama to przechodzilam) i cięzko dojść do
      momentu, gdzie g... cię obchodzi czy eks ma do ciebie 6 czy 10 przystanków. A
      tak to bedzie w przyszłości wyglądać, wiec nie zastanawiaj się tylko bierz to
      mieszkanie.
      BTW, ja z chęcią przeprowadziłabym się w pobliże eksa, coby miał łatwiejszy
      dostęp do córki, ona do niego.

      Co do planów - "planowanie szukania drugiej połowy" kładzone na szali
      z "szukaniem lepszego mieszkania i urządzaniem się" mnie setnie ubawiłobig_grin
      Poradzę Ci coś, co być moze wpisze się w Twój tok rozumowania - najpierw kup
      fajną chate, a potem zapraszaj panówsmile No ale jeśli chcesz wykonać plan w pół
      roku to nie wiem... Chyba będzie Ci potrzebny doradca "Jak w poł roku znaleźć
      chłopa i kupic chatę, bo za 3 lata będę za stara" Hahahahhawink))
      • jogo2 Re: virtual moth 17.07.07, 07:15
        Ty się nie śmiej virtual moth. To wcale nie jest takie śmieszne.smile
        Pozdr,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka