Dodaj do ulubionych

pozew o alimenty i ustalenie praw - razem?

16.11.07, 17:14
Chodzi mi o to, czy składając pozew do sądu występuję jednocześnie o
przyznanie alimentów i przyznanie opieki mnie, z ograniczeniem praw
ojcu? Czy najpierw wystąpić o alimenty i np przyznanie mi opieki
plus ustalenie kontaktów z ojcem a dopiero potem o ograniczenie praw?

Dziecko ma 22 miesiące. Ojciec dziecka uznał je przed narodzinami,
na moją prośbę, kontakty są sporadyczne - ostatnio od prawie pięciu
miesięcy nie ma wcale. Ojciec się nie odzywa. Płaci mi nieregularnie
ustaloną przeze mnie kwotę. Chcę to mieć uregulowane, ale przy braku
kontaktów i braku widoków na kontakty chyba nie ma sensu
przyznawania mu pełni praw - mam tylko kłopoty - teraz np nie mogę
małej przemeldować do swojego własnego mieszkania, jest zameldowana
u moich rodziców.
Podsumowując - ile mam składać tych pozwów, co po kolei robić?
Obserwuj wątek
    • annakate Re: pozew o alimenty i ustalenie praw - razem? 16.11.07, 17:28
      Nie do końca rozumiem o co ci chodzi.
      Jesli dziecko jest uznane (czyli ojcu automatycznie sluzy pelnia władzy) i teraz
      chcesz alimentów i ograniczenia mu wladzy - to oddzielnie (pozew o alimenty i
      wniosek w przedmiocie władzy).
      Jeśli dziecko nie jest formalnie uznane (znaczy nie zaprzeczał, że jego, ale nie
      było uznania w usc) to możesz w jednym pozwie dochodzić ustalenia ojcostwa i
      alimentów a ponadto powierzenia lub nie ojcu władzy rodzicielskiej ( i jeszcze
      nadania lub nienadawania dziecku nazwiska ojca).
      • tsunami05 Re: pozew o alimenty i ustalenie praw - razem? 16.11.07, 17:43
        PRzeciez pisze wyraznie, ze jest uznane. Chodzi mi o to o co po
        kolei mam wystepowac i na ilu papierach/rozprawach to sie ma odbyc.
        Pelnia praw w tym przypadku jest nieporozumieniem - przynajmniej
        mnie sie zdaje, ze skoro ojciec nie uczestniczy w wychowaniu, nie
        dzwoni spytac o zdrowie dziecka i dziecko go praktycznie nie poznalo
        przez 22 miesiace, to nie powinien sprawowac wladzy rodzicielskiej.
        • annakate Re: pozew o alimenty i ustalenie praw - razem? 16.11.07, 22:03
          Przecież pisze wyraźnie ( to cytat, a jakoś nie do końca sympatycznie brzmi,
          prawda?), że w takim razie to dwie osobne sprawy. Miałam wątpliwości, bo skoro
          dziecko jest uznane, to oczywistym jest, że ojcu służy władza rodzicielska i nie
          ma co rozważać jej przyznania, tylko ewentualne ograniczenie.
          Jesli liczysz na papiery, to na czterech, bo każdy musisz złożyć z odpisem.
          Kolejność w jakiej będziesz składać jest bez znaczenia, możesz równocześnie. Na
          ilu rozprawach sprawa sie odbędzie - trudno wróżyć. zależy to od danej sytuacji,
          tego kto sie stawi, jakie będa wnioski dowodowe.
          • mama_anuszy Re: pozew o alimenty i ustalenie praw - razem? 17.11.07, 12:40
            moja Mała ma moje nazwisko, ojciec nie uznał jej, były badania DNA
            na jego wniosek, W sądzie dostał pełne prawa rodzicielskie choć
            moja ciąża go nie interesowała a dziecko widzi raz w tygodniu.
          • tsunami05 Annakate 19.11.07, 12:44
            Masz rację, niezbyt ładnie brzmi. Przepraszam smile Nie chodziło mi o
            przyznanie praw tylko o ustalenie władzy i ograniczenie/odebranie
            praw, które nabył z automatu po tym jak zgodził się uznać i z
            których nie korzysta.
            Jestem już cała skołowana, stąd nerwy w temacie.
    • majka003 Re: pozew o alimenty i ustalenie praw - razem? 22.11.07, 15:04
      Możesz razem i nawet lepiej jest razem.
      • mama_ameleczki Re: pozew o alimenty i ustalenie praw - razem? 23.11.07, 11:16
        ja troche tego nie rozmumiem? po co wam od razu te spraawy o
        pozbawienie wladzy rodzicielskiej. skoro facet ma gdzien, nie
        interesuje sie to niech zostanie tak jak jest, co wam przeszkadza?
        naprawde tak lubicie sie ciagac po sadach? ja tez sie dowiadywalam i
        to jest nie taka latwa sprawa. policja bedzie chodzila do ciebie ,
        sasiadow rodziny na wywiad i takie tam. pomimo tego ze i tak jestes
        ze wszystkim sama to( choc to jest apsurdalne) bedziesz musiala
        udowodnic ze jestes w stanie sama wychowac dziecko. moim zdniem w
        takiej sytuacji szkoda nerwow i czasu i energii. przeciez napewno
        przyjedzie ci podpisac to przemeldowanie czy cos tam.
        • mama_ameleczki Re: pozew o alimenty i ustalenie praw - razem? 23.11.07, 11:17
          mialo byc " facet ma gdzies" wink
        • tsunami05 Po co? 23.11.07, 16:12
          Np dlatego, żeby nie spadał jak meteor raz na pół roku i mącił
          dziecku w głowie. Żeby była jasna sytuacja kiedy np spotka mojego
          męża i "swoje" dziecko w mieście i zażąda np, by mój mąż dał mu
          dziecko. Żeby mi się nagle nie pojawił z pomysłem, że weźmie dziecko
          na tydzień do kumpli na wieś.
          Ojciec mojego dziecka wszem i wobec opowiada jak to ubolewa nad
          brakiem kontaktów. Stąd moje obawy że będzie się czasami objawiał.
          Policja - proszę bardzo. Nie sądzę by sąd miał wątpliwości czy
          matka, która ma rodzinę - męża, dziecko z tego małżeństwa, poza tym
          dobrą pracę, tytuł naukowy i wszystko co niestety w tym kraju
          pozornie świadczy o prestiżu społecznym była mniej zdolna do
          wychowania dziecka niż facet który w wieku 35 lat mieszka kątem u
          znajomych, pracujący fizycznie, bez kasy, wykształcenia i
          perspektyw. Czuję się lepsza? No cóż... Wiele lat na to pracowałam i
          czasem lubię się dowartościować smile
    • majka003 Do amama ameleczki 23.11.07, 14:02
      Ja nie miałam policji ani kuratorów itp.Bez problemu miałam przy
      alimentach i uznaniu dziecka pozbawienie całkowitych praw...
      A po co?Ano dlatego,aby właśnie sobie zaoszczedzić problemów na
      przyszłość.Jak jest pozbawiony i w ciągu 2 lat sie nie odwoła to już
      jest po i ma całkowicie pozbawione,albo jesli wyjdziesz za mąż to
      automatycznie.A poza tym nie musisz pytac o zgode min. na wyrobienie
      paszportu czy w innyh syt. Ja juz jestem po i się ciesze,bo na nowo
      układam sobie zycie z kimś innym i nie widzę aby były nagle
      przychodził do małej....I odwrotnie.Teraz ma nowego ojca którego
      kocha mocno i on ja też.A!i bardzo ważne,nie wywiezie jej ani
      nie "porwie" z przedszkola.
      • anetina Re: Do amama ameleczki 23.11.07, 18:14
        chyba będę dzisiaj uszczypliwa, ale:

        majka003 napisała:

        > Ja nie miałam policji ani kuratorów itp.Bez problemu miałam przy
        > alimentach i uznaniu dziecka pozbawienie całkowitych praw...

        ja miałam kuratora, ale dlatego, że eks się nie zgłaszał na sprawy



        > A po co?Ano dlatego,aby właśnie sobie zaoszczedzić problemów na
        > przyszłość.Jak jest pozbawiony i w ciągu 2 lat sie nie odwoła to
        już
        > jest po i ma całkowicie pozbawione,albo jesli wyjdziesz za mąż to
        > automatycznie.

        nie rozumiem cię tu
        facet chyba nie ma czasu określonego na naprawę stosunków
        według mnie, jeśli sąd stwierdziłby, że nie ma już przesłanek do
        odebrania praw, to mu je zwróci
        nie ma na to 2 lat
        podobnie z ślubem matki - nie ma czegoś takiego, jak automatyczne
        odebranie praw ojcu zaraz po slubie matki z innym
        to nie jest takie proste i na szczęście



        A poza tym nie musisz pytac o zgode min. na wyrobienie
        > paszportu czy w innyh syt. Ja juz jestem po i się ciesze,bo na
        nowo
        > układam sobie zycie z kimś innym i nie widzę aby były nagle
        > przychodził do małej....I odwrotnie.

        masz rację - zaden problem z paszportem i innymi sprawami
        ale dlaczego ojciec nie mógłby przychodzić do dziecka? jeśli był i
        jest fajnym tatą, niech przychodzi nawet wtedy, gdy matka układa
        sobie życie z kim innym



        Teraz ma nowego ojca którego
        > kocha mocno i on ja też.

        nie ma nowego ojca
        ojciec jest jeden
        źle to ujęłaś słowami
        ty możesz mieć nowego męża, ale dziecko nigdy nie będzie miało
        nowego ojca



        A!i bardzo ważne,nie wywiezie jej ani
        > nie "porwie" z przedszkola.

        odpukać, nie może
        ale wcale to nie oznacza, że dziecka nie może spotkać
        • helga1970 Anetina 23.11.07, 21:00
          zupełnie sie z Toba nie zgadzam. To, ze ktos jest bilogicznym ojcem
          i na tym kończy swoja przygode z macierzyństwem nie oznacza, ze dla
          dziecka bedzie tym ojcem do końca Zycia. I jak to ujęłas : " na
          szczescie". Oczywiscie nie nalezy taić przed dzieckiem prawdy ale
          serce dziecka nie kieruje sie metryką i dla niego samego matką i
          ojcem jest ten kto od dziecka pochyla sie nad nim, czyją twarz zna
          i przy kim czuje sie bezpoecznie.
          • anetina Re: Anetina 23.11.07, 21:59
            napisałam:
            nie ma nowego ojca
            ojciec jest jeden
            źle to ujęłaś słowami
            ty możesz mieć nowego męża, ale dziecko nigdy nie będzie miało
            nowego ojca

            helga1970 napisała:
            To, ze ktos jest bilogicznym ojcem
            > i na tym kończy swoja przygode z macierzyństwem nie oznacza, ze
            dla
            > dziecka bedzie tym ojcem do końca Zycia.


            zrozumiałaś w ogole, co ja napisałam?
            chodzi mi o to, że nie można stwierdzić dziecku, że ma nowego ojca,
            bo nie ma
            ojciec jest jeden, racja?
            kwestia tylko, który - biologiczny czy już ojczym

            nie ma stwierdzenia nowy ojciec
            to nie jest nowa zabawka, nowe coś tam

            mój syn ma tatę, mojego męża, ale nie ma nowego ojca
            ma po prostu tatę
            biologiczny ojciec dla dziecka nie istnieje i na razie Mały nie
            rozumie tematu - ojciec biologiczny
            dl aniego jest tata, nie nowy tata, po prostu tata



            >Oczywiscie nie nalezy taić przed dzieckiem prawdy ale
            > serce dziecka nie kieruje sie metryką i dla niego samego matką i
            > ojcem jest ten kto od dziecka pochyla sie nad nim, czyją twarz zna
            > i przy kim czuje sie bezpoecznie.

            moje dziecko zna prawdę, ale do końca tego wszystkiego jeszcze tak
            naprawdę nie rozumie
            dla niego eks nie istnieje
            jest tylko tata, który zgodził się, by Mały mówił do niego tata
            a dziecko się zgodziło, by był synkiem nie tylko dla mamy

            to M. jest tatą
            ale nie nowym tatą

            rozumiesz teraz mnie?
            • helga1970 Re: Anetina 23.11.07, 22:17
              niestety nie
              nie wiedze sensu rozbijania pojecia ojciec na dwa odrębne:ojciec
              biologiczny i potoczny na codzien zwany tatą.
              Z punktu widzenia dziecka wazne jest kto wychował.
              • helga1970 Re: Anetina 23.11.07, 22:26
                staram sie zrozumiec co napisałas. Tyle, ze ja pisze o sferze
                emocjonalnej dziecka a nie formalnej. Rozumiem, ze chodzi Ci o nie
                robienie dziecku wody z mózgu. Oczywiscie ojczym zawsze bedzie
                tylko ojczymem ale moze byc najlepszym ojcem dla przybranego
                dziecka. Dlatego jestem przeciwna takiemu formalizowaniu: tam
                ojciec biologiczny a tu tata.
                • anetina Re: Anetina 23.11.07, 22:36
                  mnie chodzi o słowo nowy
                  rozumiesz?
                  dla Małego nie istnieje dwóch ojców, bo ma tylko jednego - swojego
                  ukochanego tatę

                  rozumiem też, że według ciebie nie powinnam mówić, że tak
                  naprawdę "stworzył" go kto inny?
                  dziecko ma prawo znać prawdę - i to od początku
                  poza tym z mojej strony wszyscy wiedzą, że ojcem Małego jest eks, a
                  nie M.
                  więc dlaczego mam to przed dzieckiem ukrywać?
                  dla niego i tak jest tylko jeden tata - mój mąż i to niczego nie
                  zmieni ani dla dziecka, ani dla mnie, ani dla M.
                • anetina Re: Anetina 23.11.07, 22:43
                  helga1970 napisała:

                  Oczywiscie ojczym zawsze bedzie
                  > tylko ojczymem ale moze byc najlepszym ojcem dla przybranego
                  > dziecka. Dlatego jestem przeciwna takiemu formalizowaniu: tam
                  > ojciec biologiczny a tu tata.


                  ojczym nie musi być ojczymem
                  dla mego syna ten ojczym jest tatą i M. traktuje go jak rodzonego
                  syna

                  a według ciebie jak powinnam mówić na eksa - dawca nasienia?
                  jest ojcem biologicznym, bo jest nim w dokumentach dziecka
                  po adopcji - wszystko zmienia się
                  wtedy już ten tata na codzień jest i tatą na papierze
                  można poniekąd stwierdzić, ze eks zniknął

                  ale kwestiua też na jak długo?
                  obstawiam, że gdzieś na 10 lat - obstawiam, że już w wieku 14-16 lat
                  Mały będzie chciał poznać tamtą rodzinę
                  • helga1970 Re: Anetina 23.11.07, 22:59
                    dlatego ja nie chce zeby moj obecny maz adoptowal corke z
                    pierwszego mlzenstaw. Aga ma 12 lat i to juz niczego nie zmieni. od
                    szesciu lat ma tego tatę. z tamtym sytaciła kontakt w wieku 4lat.
                    czasami o cos pyta ale bardzo rzadko. kocha tego tatę i nie boje
                    sie, ze adopcja moglaby cos jeszcze zmienic bo wszystko jest ok.
                    Córka biologicznego tate nazywa starym tata. tak sobie wymysliła.
                    jak bedzie kiedys chciala to umówie ich ale na razie nie chce.
                    Niezaleznie od wszystkiego jej ukochanaym tata bedzie moj obecny
                    mąz. Ja jej dostepu do prawy nie bronie. Są zdjecia, opowiadam jej
                    czasem jak to bylo jak byla malutka. Prawda nie jest zagrozeniem o
                    ile nie zaskakujemy nią dziecka. Dziecko powinno miec wybór i
                    dostęp do onformacji.
                    Teraz jak o tym mysle, to przyszlo mo do glowy, ze w roznym wieku
                    roznie rozumiemy pojecie ojciec, matka.
                    Mnie wychowywali dziadkowie i zawsze uwazalam ich za swoich
                    rodzicow-opiekunow. Teraz z perspektywy czasu mysle sobie, ze nie
                    mialam nigdy rodziców. Ale to juz zupełnie inna historia.
                    • anetina Re: Anetina 23.11.07, 23:06
                      więc ja w końcu nie rozumiem, z czym ty się nie zgadzasz ze mną big_grin

                      twoja córka zna swojego biologicznego ojca - powiedzmy, bo właściwie
                      była mała
                      jest sporo starsza, była też pewnie starsza i od mojego syna, jak
                      poznałaś swojego teraz już męża

                      dla mojego dziecka M. jest od zawsze - po prostu dziecko nie pamięta
                      tych pierwszych dwóch lat
                      teraz sobie tłumaczy, że M. nie było wtedy z nami, bo mieszkał
                      daleko i musiał psa pilnować big_grin
                      • helga1970 Re: Anetina 23.11.07, 23:14
                        puenta z psem prima sort
                        tak piszac do Ciebie zrozumialam, ze mysle zupełnie odwrotnie niz
                        wydawało mi sie zaczynajac tą polemike. I choc nie wiem czy
                        zrozumialam o co Ci chodziło sama sobie wydedukowałam cos nowego.
                        pozdr
                        • anetina Re: Anetina 24.11.07, 08:45
                          najważniejsze w tym wszystkim jest to, że nasze dzieci mają tatę,
                          najukochańszego, który czuje się prawdziwym tatą
                          dzieci mają tatę, nie nowego tatę, po prostu tatę

                          jak dla mnie nie ma czegoś takiego jak nowy tata
      • annakate Re: Do amama ameleczki 23.11.07, 19:51
        Nie masz racji.
        W tym co piszesz jest - nie obraź się - groch z kapustą.Nie ma nigdzie w prawie
        terminu dwuletniego o jakim piszesz, ani żadnego innego. Ten, kto jest
        pozbawiony władzy rodzicielskiej może wystąpić o jej przywrócenie w dowolnym
        czasie, byle przed pełnoletnością dziecka.
        Nie mogłaś mieć pozbawienia władzy przy uznaniu, bo wtedy władza przysługuje
        automatycznie, najwyżej przy ustaleniu mogła być nie nadana władza.
        Porwanie jest przestępstwem i przed tym nie uchroni żadne orzeczenie w
        przedmiocie władzy.
        • annakate Re: Do amama ameleczki 23.11.07, 19:52
          To było do majki, ale wyrzuciło mnie na koniec kolejki
        • anetina Re: Do amama ameleczki 23.11.07, 22:01
          u mnie na sprawie o ustalenie ojcostwa od razu nienadano praw
          rodzicielskich ojcu
          nie potrzebna była druga sprawa
          • anetina sorry, nie doczytałam do końca twego postu :) 23.11.07, 22:01

      • mama_anuszy Re: Do majka 23.11.07, 21:18
        eeeeeeeeeee- coś mi się wierzyć nie chce. Tak ot sąd pozbawił ojca
        praw?? dziecko uznane??? To jakaś bajeczka.
        • anetina Re: Do majka 23.11.07, 22:02
          mój eks chciał uznać dziecko, ale w sądzie
          ale nie pozwoliłam na to - więc dziecko nosi moje nazwisko, a eks
          nie ma praw

          czyli da się smile
          bb
          • mama_anuszy anetina 23.11.07, 22:15
            a mój po badaniach chciał uznać i też nie pozwoliłam, więc dziecko
            nosi moje nazwisko a on ma pełne prawa, hm....
            • anetina Re: anetina 23.11.07, 22:39
              dużo pewnie też dało, kiedy była sprawa
              moja była jakoś jeszcze przed zmianami 2003/2004 - wtedy matka miała
              więcej do powiedzenia
              teraz sądy starają się dać ojcom szanse na bycie tatusiami

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka