souli
14.12.07, 11:08
Małżeństwo w rozsypce. Ja sama z 3 dzieci od rana do wieczora.
Depresja. Nie umiem już sprzątać, gotować, wyjście na spacer to
wysiłek ponad siły. Nikt tego nie rozumie. Zero pomocy ze strony
rodziny. Mąż....jego w zasadzie nie ma, podobno zapracowany. Jak już
jest to leży przed telewizorem lub gra w komputer. Nie da się z nim
nawet pogadać, bo moje próby rozmowy wzbudzają w nim wściekłość.
Gdyby nie dzieci, szczególnie te starsze kazałabym mu się
wyprowadzić. Sytuacja nie do zniesienia, u mnie obniżenie nastroju
coraz większe. I najgorsze, że nikt tego nie jest w stanie pojąć.
Według rodziny, mam zająć się sobą i dziećmi lub inne stwierdzenie
tak w życiu bywa....a koszmar trwa.