Dodaj do ulubionych

Rozwód a dzieci

21.12.07, 13:13

Niema świętych matek ani ojców, ponieważ prawda raczej zawsze leży
gdzieś pośrodku.
Nie musi nikt być świętym lecz starczy być prawdziwym rodzicem,
który się stara aby poprzez swoje ego, dumę lub chęć zemsty nie
krzywdzić własne dziecko.

Prawdziwym rodzicem?
Prawdziwa matka nie uniemożliwia a wręcz zachęca do kontaktów
dziecko-ojciec.
Prawdziwy ojciec łoży na swoje dziecko i interesuje się nim.

I jedni i drudzy do walki między sobą NIE dodają niepotrzebnych
ofiar w postaci swoich dzieci używających ich jaką kart
przetargowych.

Partnerów można sobie wybierać i zmieniać ale rodziców NIE, więc nie
niszczmy świata naszych dzieci poprzez głupotę i niedojrzałość
rodzicielską (przede wszystkim) nas dorosłych.
W świecie naszych dzieci na piedestale są i powinny być obojga
rodziców.

Pamiętajmy również o tym, że do ołtarzu nikt nas (chyba) nie zmuszał
a dzieci są (powinni być) płodem miłości dwojga, którzy na: "Dopóki
Was śmierć nie rozłączy" odpowiedzieli- TAK.
Jeżeli nie byliśmy w stanie dotrzymać przysięgi ponieważ po drodze
zagubiliśmy miłość lub coś innego, to nie pozbawiajmy naszych dzieci
tego, czego im po rozpadzie rodzinny powinno pozostać- namacalna
miłość mamy i taty.

Obserwuj wątek
    • anetina Re: Rozwód a dzieci 21.12.07, 14:19
      benny_wstroneojca.pl napisał:

      > Prawdziwym rodzicem?
      > Prawdziwa matka nie uniemożliwia a wręcz zachęca do kontaktów
      > dziecko-ojciec.
      > Prawdziwy ojciec łoży na swoje dziecko i interesuje się nim.


      czyli gdzie leży prawda po środku?
      według twego opisu jestem, a właściwie byłąm prawdziwą matką - nie
      nieumożliwiałam, a zachecała eksa do kontaktu z dzieckiem
      liczyłam, że nam się jeszcze uda
      niestety, eks nie jest prawdziwym ojcem - bo prawdziwy ojciec zna
      dziecko, łoży na nie sam i się nim interesuje
      móje eks nie płaci, nawet nie zna dziecka, a Mały ma już ponad 4 lata




      > W świecie naszych dzieci na piedestale są i powinny być obojga
      > rodziców.

      no niestety - u Małego nie ma na tym piedestale ojca, ale jest za to
      mama i tata smile




      nie pozbawiajmy naszych dzieci
      > tego, czego im po rozpadzie rodzinny powinno pozostać- namacalna
      > miłość mamy i taty.


      namacalna miłość ojca uciekła zanim Mały się urodził big_grin
      więc proszę te "życzenia" skierować do mego eksa big_grin


      • benny_wstroneojca.pl Re: Rozwód a dzieci 21.12.07, 15:29
        : móje eks nie płaci, nawet nie zna dziecka, a Mały ma już ponad 4
        lata

        >Przykre ale wierze, że prawdziwe, więc tylko współczuć dziecku.

        :u Małego nie ma na tym piedestale ojca, ale jest za to
        mama i tata smile

        >ojca niema a jest tata?

        : namacalna miłość ojca uciekła zanim Mały się urodził big_grin
        więc proszę te "życzenia" skierować do mego eksa big_grin

        >Słowa kierowałem do wszystkich, ponieważ święta są tuż przed
        drzwiami.
        Doskonały czas aby m.in.. pomyśleć o tym o czym czasami niektórzy
        ojcowie i matki zapominają.

        Niektórzy "ojcowie" próbują się zemścić na swoich ex np.. nie płacąc
        alimentów.
        Niektóre "matki" próbują się zemścić na swoich ex np..
        uniemożliwiając im kontaktów z dzieckiem.

        I w jednym i w drugim przypadku kto tak naprawdę cierpi?
        Na komu to się odbija najwięcej?

        Może najlepszym prezentem na święta dla naszych dzieci będzie jak
        rodzice zapomną o swoich wzajemnych żalach i dla dobra dziecka
        podadzą rękę jeden drugiemu.



        Czy z Twoim exm spróbowałaś rozmawiać na temat olewania przez jego
        dziecka?
        • triss_merigold6 Re: Rozwód a dzieci 21.12.07, 15:55
          Biorąc od uwagę, że z Funduszu Alimentacyjnego wypłacano alimenty za
          około pół miliona ojców to tych niepłacących jest całkiem sporo. Na
          forum "W stronę ojca" też siedzieli zaskoczeni komornikiem dłużnicy
          oraz panowie płacący po 150 zł na jedno dziecko. - to tak na
          marginesie zupełnie.
          Bywają ludzie, którzy nie nadają się na rodziców. Nie, bo są
          dysfunkcyjni, nieodpowiedzialni, niebezpieczni etc. i przed takimi
          należy dziecko chronić. Znam pana, który ma czworo dzieci z trzema
          kobietami i na żadne dziecko nie płaci, z żadnym też nie utrzymuje
          kontaktów - jest zawodowym bezrobotnym alkoholikiem, właśnie
          ostatnia pani założyła sprawę o odebranie praw rodzicielskich.

          Cudna myśl, żeby na święta się pogodzić tylko niekiedy to mało
          realne.
          BTW osobiście apel mnie nie dotyczy, moje dziecko mam bdb, normalny
          i częsty kontakt ze swoim ojcem z czego ogromnie się cieszę.
        • anetina Re: Rozwód a dzieci 21.12.07, 20:11
          benny_wstroneojca.pl napisał:

          > : móje eks nie płaci, nawet nie zna dziecka, a Mały ma już ponad 4
          > lata
          >
          > >Przykre ale wierze, że prawdziwe, więc tylko współczuć dziecku.


          a wręcz przeciwnie
          dziecku nie musisz współczuć - nic nie traci, nie znając ojca
          ale współczuj mojemu eksowi - traci wiele nieznając dziecka




          > >ojca niema a jest tata?


          ojca biologicznego nie ma
          ale jest tata - mój mąż, który kocha Małego jak biologicznego, a
          Mały kocha go jak tatę





          > Niektórzy "ojcowie" próbują się zemścić na swoich ex np.. nie
          płacąc
          > alimentów.
          > Niektóre "matki" próbują się zemścić na swoich ex np..
          > uniemożliwiając im kontaktów z dzieckiem.


          ja nie umożliwiam kontaktów
          a nawet specjalnie przez tyle lat nie zmieniłam numeru telefonu
          adres również jest ten sam
          więc w jaki sposób uniemożliwiam kontaktu, jesli eks nie raczy
          zadzwonić, napisać czy przyjechać?




          > Może najlepszym prezentem na święta dla naszych dzieci będzie jak
          > rodzice zapomną o swoich wzajemnych żalach i dla dobra dziecka
          > podadzą rękę jeden drugiemu.


          dobrze, ze napisałeś MOŻE




          > Czy z Twoim exm spróbowałaś rozmawiać na temat olewania przez jego
          > dziecka?


          ciekawe, jak mam rozmawiać, jak nie wiem, gdzie mieszka i jaki ma
          numer telefonu?
    • paula_paula5 Re: Rozwód a dzieci 21.12.07, 15:53
      "Jeżeli nie byliśmy w stanie dotrzymać przysięgi ponieważ po drodze
      zagubiliśmy miłość lub coś innego"

      Kazdemu moze sie zdarzyc zagubic w swiecie, tylko potem nalezy
      dołozyc wszelkich staran zeby naprawic to co sie zepsuło. Bo dzieci
      sa tego warte. W koncu slubujemy na dobre i na zle.
      Mezczyzni niestety wola ucieczke, bo stawianie czola trudnoscia nie
      lezy w ich zwyczaju. Wybieraja siebie.
    • alkara Re: Rozwód a dzieci 21.12.07, 16:47
      Miałam kiedyś praktyki w domu dziecka, dzieci które tam przebywały
      bardzo kochały swoich rodziców i przykro było patrzeć jak cierpią
      kiedy oni ich nie odwiedzaja.Dla nich wizyta pijanej mamy czy taty
      raz w miesiącu i to na 10 minut była tą rzeczą na którą czekały
      całymi tygodniami.

      Małe dzieci NIGDY nie zrozumieją dlaczego tata czy mama Go nie
      odwiedza.Małe dziecko ZAWSZE będzie myślało że to przez niego, że to
      ono zrobiło coś źle i dlatego tatuś czy mamusia nie przychodzą.

      Dlatego uważam że jeżeli tylko jest taka możliwość (rozumiem że
      czasem tata jest nie do zlokalizowania, albo nie wykazuje takiej
      chęci) nie można utrudniać kontaktów, nawet jeżeli nie płaci
      alimentów, jest niepunktualny, prowadzi swawolny tryb życia, karą
      dla niego nie może być to że umożliwiamy spotkania, bo dziecko nie
      zrozumie tego dlaczego.Chociaż nienawidzimy się wzajemnie dla dobra
      dziecka nie oczerniajmy sie przy nim na wzajem.

      Mój mąż płaci rególarnie alimenty, rególarnie zajmuje się małą i ma
      to szczęście że po roku burzliwych kontaktów z mamą małej teraz jest
      ok, chodzą razem na przedstawienia małej, razem na wigilię do
      przedszkola i zawsze razem uczestniczą w jej najważniejszych
      wydarzeniach (chociaż nie spotykamy się na kawkę smile) )

      Niestety mój brat nie miał tego szczęścia i chociaż też rególarnie
      płaci i zajmuje sie małą to w domu i tak mamusia wypytuje kogo mała
      bardziej kocha i oczernia tatę, a rozstali sie z
      powodu "niezgodności charakterów" a nie jakiś zdrad czy romansów.

      Tak więc życie pisze różne scenariusze i ludzie czasami kiepsko
      wybiora swoje drugie połówki ale małe dzieci nigdy tego nie
      zrozumieją.A w przypadku kiedy tata naprawdę jest niebezpieczny,
      chory psychicznie itp. to mama ma bardzo ciężkie zadanie żeby nie
      oczerniając ojca wytłumaczyć jego nieobecność w życiu dziecka.
      • alkara Re: Rozwód a dzieci 21.12.07, 16:55
        oCZYWIŚCIE REGULARNIE wink jednak siedzenie na wychowawczym robi z
        czowieka analfabetę smile))))))
      • oliwija Re: Rozwód a dzieci 21.12.07, 16:59
        a u mnie od zawsze czxyli od rozstania kontaky\ty taty z córka były
        mizerne.chociaż wtedy mieszkal w tym samym miescie mial 15 minut
        autobusem bez przesiadek do córki. To on opowiadal dziecku ze nie
        ma rodziny ze ma tylko babbcie i tatę. Straszył przedszkolem.....
        potem powiedzial ze ma zółtaczkę (ha chodził po ziemi i mial
        zóltaczkę. z tego co mi wiadomo zóltazke lezy sie w szpitalu a nie
        w domu nawet jesli ma sie matkę pilegniarke) A potem poznal obecna
        zone..... no i się wyniósł. od tamtej pory nie był ani razu u
        dziecka..... nie zadzwonił. Fakt kontaktoał sie ze mną przez gg aby
        mi nawrzucac. Aby mnie straszy ze mnie wykończy bo przez Mojego
        komornika stracił prace, potem ze zona go przezemnie nie szanuje...
        eh. a ja nawet nie wiem jak sie jego zona nazuywa znaczy ma na imię
        w zyciu z nią nie gadałam. Twtatuś zmienia numery telefonów jak
        rękawiczkie wię nie specjalnie mozna z mim sie poroaumiec. przez gg
        tez nie zawse bo mozna zosta obrzuconym błotem No wiec po czyjej
        stronie lezy wina?
    • kajda28 Re: Rozwód a dzieci 22.12.07, 23:16
      Mój eks jest alkoholikiem, kiedy jest trzeźwy najlepszy tata świata,
      kiedy pijany- nie ma taty, miesiąc, dwa. Aby dzieci nie czuły się
      przez niego odrzucone tłumaczyłam im że tata jest chory i pije
      chociaż nie chce, bo na tym polega alkoholizm. Psycholog mi
      powiedziała że mówiąc tak daje dzieciom wiadomość że tata jest
      biedny, chory i trzeba się nad nim litować, nie gniewać się na niego-
      bo przecież jest chory. Aby dziecko się prawidłowo rozwijało musi
      czuć złość, zawiedzenie, poczucie krzywdy- bo chyba to się czuje jak
      ktoś kogo kochamy po prostu nas olewa i przestajemy się dla niego
      liczyć.
      Dzisiaj eks przybył do naszego mieszkania po swoje rzeczy, napewno
      nie trzeźwy, pełno żalu, roszczeń względem mnie, krzyku, i
      powiedział że przyjdzie po dzieci w święta. Nie dam mu dzieci jak
      będzie w takim stanie jak dzisiaj- chociaż w sumie to nie było widać
      że jest pijany. Nigdy nie ograniczałam mu kontaktów, przychodził
      kiedy chciał i na ile chciał- a trzeba dodać że był codziennie.
      Mam tylko nadzieje że dzieciaki nie będą świąt pamiętać właśnie
      przez ten inscydent. Ale to jest tak straszna wizja (chodzi o jego
      wizytę w święta) że nie wierzę aby się spełniło- albo nie przyjdzie,
      albo będzie trzeźwy- nie ma innego wyjścia, jeszcze mu chyba wóda
      tak mózgu nie wypaliła.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka