Od 3 listopada jestem już oficjalnie samotną mamą dwóch córek.
Oficjalnie, bo jak się dowiedziałam od męża, sama byłam już od marca
zeszłego roku...
Hmmm, zapomniał mi powiedzieć, że stworzył sobie drugi dom.
Zresztą może to i dobrze, bo od stycznia byłam w ciąży i mogłoby się
to wszystko skończyć kiepsko po takiej "rewelacji".
Grunt, że 2 tygodnie po porodzie mnie poinformował o swojej wielkiej
miłości (którą notabene w trakcie zeszłego roku kilka razy
zmieniał), a miesiąc po porodzie wyniósł się na dobre.
W tej chwili jestem w trakcie walki o alimenty, a jest się o co bić,
biorąc pod uwagę dotychczasowy styl życia.
Standardowo natomiast mąż już nic nie ma i jest na utrzymaniu
kochanki
Zobaczymy jak to wszystko się skończy, ale prawnik chyba wie, co
robi.
Zatem witam się z wszystkimi i do poklikania w kolejnych wątkach.
Trzymajmy się wszystkie
bejoy