Dodaj do ulubionych

Ultimatum tatusia

28.01.08, 05:43
Córka poznała panienkę ojca, kiedy ja byłam w ciąży z drugą.
Po wyprowadzeniu się raz pojechałam do nich z małą.
Potem zabierał córkę samą do nich do domu.

Wizyta ze mną - spoko, poza tym, że się ciągle obściskiwali, tatuś dzielnie starał się bawić z dzieckiem. Więcej "ciotunia" wyskakiwała do niej z łapami i tekstami w stylu " kocham cie, zostan z nami, nie jedz do domu", ale jakoś to przezylam, a mala sie nie zgodzila.

Kolejne wizyty - zabierali ja sami.
Mała wygadała się, że:
1 wizyta samodzielna - tata leżał i oglądał telewizję, palił
2 - tata spał, potem palił
3 - tata leżał i palił papierosy

Na moje pytanie - to z kim się bawiłaś? odpowiada - z pieskiem i ciocią

Cholerka, no przecież to nie spotkania integracyjne panienki, tylko utrzymanie wiezi z ojcem. A do tego to palenie!!!
Wiedza doskonale, ze mala jest alergikiem i po powrocie od nich nie dosc, ze cuchnie (ja rowniez mam alergie na fajki), to jeszcze tak kaszle, że pół nocy nie śpimy, bo sie dusi.
Jak zaczęła im tłumaczyć, że mama kazała przy niej nie palić, to powiedział jej tatuś, że mama jest głupia.

Raz w listopadzie nie założyli jej spodni i zabrali ją z przedszkola w rajstopach - dziecko chore.
Potem - lody zamiast obiadu, w środku zimy, świeżo po chorobie.
Ostatnia wizyta - cztery godziny bez grama picia czy jedzenia, córka wróciła w stanie histerii. Po czterech dniach wycia, piątego dnia rano powiedziała o co chodzi. Otóż ciotunia poinformowała ją, że więcej mamy i siostry nie zobaczy,, bo ma z nimi zostać na zawsze. Do domu nie wróci i jej dom bedzie teraz z nimi.

Po tej wizycie chorowała miesiąc.
Oczywiście uziemiona była w domu.
Poprosiłam jeszcze-męża, żeby do niej przyjechał, bo za nim płacze.

I wiecie co mi odpowiedział?
Że albo dostanie córkę albo przyjedzie z panienką. Sam na pewno do mnie nie przyjedzie, bo bez tamtej sie nie rusza.
Pewnie nawet dla dziecka bym się na to zgodziła, ale szlag mnie jasny trafił.
Nie dość, że palant zostawił mnie bz grosza przy tyłku, to mi jeszcze ultimatum jakieś stawia i do tego chce przyjechać do domu moich rodziców z małolatą!? (mieszkam z rodzicami i oni nas utrzymują).
No niedoczekanie...

I teraz postanowiłam, że albo będzie widywał dziewczynki u mnie albo wcale. Nie pozwalam na kontakty tej k... z żadnym dzieckiem.
Dlaczego k...? Bo to nieduże miasto i popytałam o nią. Wiem, że mój mąż, to kolejny sponsor, tylko trochę bardziej naiwny niż poprzedni.
W tym zakresie małolata ma praktykę i już jej się nawet zdarzyło dostać bęcki od żony jednego z jej sponsorów...

Pomijam fakt, że to ona robiła jazdy, że noworodka im na spotkania nie wydaję smile))
Nie dość, że gó..ara, to jeszcze tak niedouczona, że ręce opadają.

Jak myślicie, dobry pomysł z tymi spotkaniami czy nie?
Obserwuj wątek
    • wredna.matka.polka Re: Ultimatum tatusia 28.01.08, 10:00
      Hm....i mnie krew by zalała.

      Jeśli masz ustalone sądownie wizyty, to wnieś o ograniczenie ich też sądownie,
      przedstawisz powód, że nie masz zaufania do partnerki swojego niemęża, mozesz
      też zażądać wizyt u Ciebie w domu nawet w obecności kuratora, ale wizyta
      kuratora jest platna z własnej kieszeni i na każdym spotkaniu sie pojawia.Ale w
      imieniu dobrego rozwoju psychicznego dziecka zrobiłabym wszytsko co mozliwe,
      żeby ograniczyć te spotkania i uwić bata.
      • madziulec Re: Ultimatum tatusia 28.01.08, 10:09
        Moje doswiadczenie:
        - pani, byla mezatka, odpowiedzialna za rozpad moejgo zwiazku,
        wysylajaca anonimy do meni do pracy, ze niby ja przesladuje, do tego
        mi smssy o roznej tresci (np. ze maly i tak bedzie z nimi mieszkal,
        bo z matka wariatka nie bedzie chcial)
        - ojciec majacy sprawy m.in. o porwanie dziecka, o znecanie sie
        - ja majaca zalozona niebiesk karte

        I wynik tego na sprawie o widzenie
        "Nie ma wyraznych przeslanek, by ojciec mial stosowac przemoc wobec
        dziecka" i nei bylo wyraznych przeslanek i mozlwosci, by w
        jakikolwiek sposob zablokowac widzenia mojego dziecka z ta pania.
        Po ostatnich wakacjach z ta pania (ktora w miedzyczasie stala sie
        zona mojego eksa) moje dziecko doznalo regresu w rozwoju psychicznym
        i wymagalo pomocy psychologa (mam zaswiadczenie). Sadu to nei
        przekonuje...

        Obecnie po kolejnych problemach z malym, w tym autoagresji, sad
        nadal nei widzi problemu. Zaswiadczenia od psychologa nei pomagaja.
        Sad nie widzi powodu by skierowac nas na badania do RODK.
      • justyna_w24 Re: Ultimatum tatusia 28.01.08, 10:13
        Czy ja dobrze rozumiem? nie macie rozwodu? a jest ustalone miejsce
        pobytu dzici przy tobie? i czy ojciec na uregulowane kontakty? jesli
        nie to wystap z takim wnioskiem do sadu rodzinnego - dotego zadaj
        alimentow na dzieci i na siebie. Nie zgadzaj sie na rozwod bez
        orzekania o winie - wina jest oczywista

        Histerie znam z autposjii, i wiem jak ciezko jest uspokoic dziecko
        po takich rewelacjach (moj przez telefon mowil do malej, ze bedzie
        miala inna mamusie, i ze ja zabierze)
        Naszczesce przestal dzwonic...
    • fishka7 Re: Ultimatum tatusia 28.01.08, 10:47
      > Jak myślicie, dobry pomysł z tymi spotkaniami czy nie?

      Ty jeszcze pytasz? najlepszy jaki może być....
      najpierw zaproponuj ojcu, żeby spotkania odbywały się u Ciebie w domu i oczywiście, żeby przychodził sam ( bo to jego spotkanie z dzieckiem a nie jego kochanek). Jeśli się nie zgodzi, wnioskuj do sądu!
      Sorry, ale nie bardzo rozumem co po niektórych mam, które za wszelką cenę "dają" dzieci "tatusiom" a potem takie sytuacje i taki stres dla dzieci...
      sorry, ale gdyby jakieś dziecko biło nasze dziecko nie pozwoliłybyśmy im na kontakt ze sobą a już napewno nie zostawiałybyśmy tak dziecko samo...Dlaczego zatem pozwalamy by dziecko płakało kilka dni po takim spotkaniu a potem znowu je same oddajemy?!?! Chcemy udowodnic że jesteśmy dobrymi matkami? Tylko komu? i po co? no bo na pewno nie dla dobra dziecka!
      Wogóle nie jestem za tym by "tatus" (oczywiście nie każdy) zabierał tak małe dzieci same, dlaczego nie może przyjsć do dziecka??? Jesli naprawdę mu zalezy na kontakcie z dzieckiem nie będzie miało dla niego znaczenia gdzie widzi się z dzieckiem, no chyba że chce je zabierac tylko po to by pokazywać jak małpkę z cyrku znajomym i kolejnym kochankom, albo po to by nikt nie widzial, ze lezy i ogląda telewizor a dziecko jest zostawione samo sobie - problem z głowy i uchodzi za dobrego tatusia.
      Zastanówcie się mamy czy bardziej zalezy Wam na dobru dziecka czy na tym by samemu ładnie wyglądać w oczach eksa, że jest sie takim dobrym bo się nie "utrudnia"...
      Żeby nie było, dodam : nie wszyscy ojcowie powinny zajmowac się małymi dziećmi pod okiem mam! ale większość wink
      • bejoy Re: Ultimatum tatusia 28.01.08, 12:24
        Nie mam sprawy o rozwód (bo tego akurat on bardzo chce, a mi się nie spieszy), ani o opiekę ani żadnej poza alimentacyjną.
        Czekam spokojnie na rozwój wypadków, bo tu sytuacja jest bardziej skomplikowana niż samo rozstanie

        Mała już ciocię znała! więc spotkania w ich domu miały spokojny przebieg, bo ona już tam bywała i widziała wszystko wcześniej. Teraz znam podstawy jej wcześniej szych dziwnych zachowań, ale co mi to daje po fakcie...

        Nie muszę nic udowadniać. Ostatnie spotkanie to właśnie to, z którego mała wróciła w stanie histerii.
        Też doszłam do wniosku, że skoro chce widzieć dzieci, to u mnie. Spotkania nie są dla jego kochanki.

        Co do małpy w cyrku - dokładnie tak podszedł do sprawy. Wiem, że za każdym razem, jak mu się przypominało o córce, to miał akurat gości z jej rodziny. Odmówiłam dwóch takich wizyt.

        Koniec końców - ostatni raz widział ją 24 listopada.
        O młodszą spytał się raz pod naciskiem panienki.
        A właściwie - smsem spytała ONA, bo to ONA pisze wszystkie smsy do mnie, ona odbiera telefon, jak zdarzy się, że odbierze on, to przełącza mnie na głośnik, żeby ona słyszała, bo "nie mają przed sobą tajemnic i mogą mówić o wszystkim".

        A ich smsy to oddzielna opowieść, np. od tatusia dostałam takiego: "nie pisz i nie dzwoń do mnie więcej" smile))
        • wredna.matka.polka Re: Ultimatum tatusia 28.01.08, 12:39
          ..nie pisz i nie dzwoń powiadasz.....ja swojemy ex konkubentowi powiedzialam, że
          ma i syna i mnie na całe zycie (nosz niestety no!), ale on wogóle nie skumał
          tego i powiedział ze na całe zycie ma syna...to po co mi truje 4litery skoro ja
          nie jestem na cale zycie?

          Tak jak dziewczyny napisały sąd, rozwód z orzekaniem o winie, alimenty (a jak
          się oni hajtną to i od panienki he he he), ustalenie widzeń z dziećmi. Bo
          wykręci Cie na maxa i będziesz płakac po czasie że nie korzystalaś ze swojej
          szansy...nie wiem czemu nie spieszy Coi się do rozwodu??

          Ja skrupułów nie mam. Nick z nieba też się nie wziął, ale wszystko się odbywa w
          swoim czasie. Jeszcze nabierzesz rozpędu smile
    • kicia031 Re: Ultimatum tatusia 28.01.08, 13:04
      Przy dziecku sie nie pali. Full stop.
      Rzucanie tekstow o ty, ze nie wroci do mamy - dno.
      Ja bym nie pozwolila na zabieranie dziecka w takiej sytuacji, a
      pomysl wizyt tatusia z kochanka w domu jeszcze aktualnej zony uwazam
      za calkowicie kuriozalny.

      Masz zobowiazania wobec corki, nie wobec meza. Masz dzialac dla jej
      dobra, i mysle ze w tym wypadku dobre dla niej bedzie nieodwiedzanie
      tatusia w domu, bo stwarza to problemy zdrowotne i emocjonalne.
    • braktalentu Re: Ultimatum tatusia 28.01.08, 16:53
      Zgadzam się z kicią absolutnie. Dodam też, że pomysł spotkań ojca w
      towarzystwie kochanki tatusia uważam za kuriozalny - bez względu na
      to w czyim domu takie spotkanie ma miejsce i jak znana dziecku
      jest "ciocia".
    • zakatekdumania Re: Ultimatum tatusia 28.01.08, 17:17
      Normalnie mnie zatkalo. Brakuje mi slow. Tak jak pisza dziewczyny:
      rozwod z orzeczeniem o winie, ogr. kontaktow, alimenty na
      dziewczynki i na siebie, kontakty tylko i wylacznie w Twoim miejscu
      zamieszkania. I to minimum, skoro spi albo lezy, a jak lezy to pali,
      niewielkie ma pojecie facet o zajmowaniu sie dziecmi...
      No ludzie, XXI wiek mamy podobno.
      • bejoy Re: Ultimatum tatusia 28.01.08, 20:53
        A kto powiedział że ja mu odpuszczam?
        Gdzie to jest napisane???
        Dziewczyny, uwierzcie mi, ja mu taką jazdę szykuję, że będzie się modlił o to, o czym piszecie...
        Rozwód będzie z orzeczeniem o jego winie, wystąpię o ograniczenie władzy rodzicielskiej i kontakty w mojej obecności.
        Spokojnie, na wszystko przyjdzie czas.
        A na forum na pewno nie będę pisała o pewnych sprawach.
        • danagr Re: Ultimatum tatusia 29.01.08, 02:09
          wal mu swoje warunki, a jak mu nie pasuja to niech sam sklada o widzenia. Do
          poki nie macie nic sadownie zalatwione ty NIC NIE MUSISZ, A MOZESZ.
          • bejoy Re: Ultimatum tatusia 29.01.08, 05:19
            i tak robie, od tego mam adwokata smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka