Dodaj do ulubionych

wizyta eks? ja tego nie wytrzymam

22.05.08, 17:46
W sobotę ma przyjechać eks. Mnie już dziś nerwy puszczają. U mnie to wygląda tak, facet pojawia się raz na dwa miesiące i udaje że jest cudownym ojcem, a do dzieci nie dzwoni, niezbyt często ich też nie odwiedza. Po za tym kłamie w żywe oczy. Dzieci jak przyjeżdża nie wiedza co robić. Mają po 8 lat, a z tatą spędziły od 2002roku może sumarycznie pół miesiąca. Syn to nawet się stara przystosować bo brak mu autorytetu męskiego, ale córka w jakby mogła to by go z domu wykopała - ma straszny żal do niego, o jego obietnice i niedotrzymywanie słowa (np. że zadzwoni). Ostatnio jak im obiecał że zadzwoni po dobranocce, nie odezwał się przez 3 dni, a oni zasnęli czekając na kanapie do prawie 23!!!
Oczywiście po wizycie jest znów rozstrój życia domowego, a dzieci chodzą jak strute. Ile razy go proszę żeby częściej odwiedzał dzieci dla ich i swojego dobra (bo kiedyś mu to wypomną), to twierdzi że się wyżywam na nim. No jest jak wielkie dziecko, do którego nic nie dociera.
Tak czy inaczej nerwy mam poszarpane na myśl o tym wszystkim, poradźcie co robić.
Obserwuj wątek
    • mama.macieja Re: wizyta eks? ja tego nie wytrzymam 22.05.08, 19:50
      jeszcze nie mam tego problemu, bo tata małego rzadko go widuje, ale
      jak juz sie z nim zobaczy to te spotkania są takie...mało radosne.
      po prostu stoi i patrzy jak on sie bawi.
      moj synek ma dwa latka, wiec jeszcze nie rozumie do konca całej tej
      sytuacji. kiedys mówiłam mu, ze jutro przyjedzie Tata i beda sie
      bawić itp., no ale jako ze Tata kolejny raz odwoływał spotkanie, to
      teraz powoadamiam małego tylko jak już wiem ze bedzie na 10000%!

      strasznie współczuje ci opisywanej sytuacji, chcesz jak najlepiej
      dla dzieci, ale to chyba tylko od Taty zalezy jakie bedzie miał
      kontakty z dziecmi.
      chyba musisz jakoś z nim pogadac, zeby go sumienie ruszyło, bo on
      chyba nie zdaje sobie z tego sprawy jak bolą obietnice bez pokrycia.
      • novajulia Re: wizyta eks? ja tego nie wytrzymam 22.05.08, 20:53
        Widzisz problem polega na tym, ze żadne argumenty do niego nie przemawiają.
        Obiecał dzieciom, że zabierze je na tydzień do siebie do Krakowa, ale córa od
        razu stwierdziła cyt:obiecanki cacanki i odwróciła się na pięcie. Syn się
        cieszy, ale on jest bardzo wrażliwy - i jak wyjazd nie dojdzie do skutku to
        będzie bardzo cierpiał. Zresztą sam ten plan wakacyjny to też raczej pomysł eks
        teściów, którzy stwierdzili, że jak dzieci są u nich, i zdarzy się że ojciec się
        pojawi, to nigdy się nimi nie zajmuje.
        Ps. A miało być tak pięknie...
    • kicia031 Re: wizyta eks? ja tego nie wytrzymam 23.05.08, 07:55
      Moim zdaniem, niewiele da sie z tym zrobic. czsami pomaga terapia szokowa - np
      umow sie z Exem a potem niech nie bedzie was w domu, a jak rozedrze mrde, to mu
      wytlumacz, ze podobnie czuja sie dzieci gdy obiecuje, a nie dotrzymuje slowa.

      Ale przede wszystkim musisz sie zdystansowac od drania - nie pozwol, zeby nawret
      teraz niszczyl twoja szczescie i zadowolenia z zycia. Dzieci majac
      nieodpowiedzialnego ojca potrzebuja przykladu ze strony matki, jak sobie z tym
      radzic.
    • rybka.marcowa To chyba mamy tego samego eksa:/// 23.05.08, 19:48
      "Mnie już dziś nerwy puszczają. U mnie to wygląda tak, facet pojawia się raz na
      dwa miesiące i udaje że jest cudownym ojcem, a do dzieci nie dzwoni, niezbyt
      często ich też nie odwiedza. Po za tym kłamie w żywe oczy. Dzieci jak przyjeżdża
      nie wiedza co robić."

      Jezu,identyczny jak mój.Kiedys jeszcze brał dzieci na weekend od czasu do czasu
      choć miałam zastrzeżenia do jego opieki.
      A od jakichs 3-4 miesięcy prawie nie ma z nimi kontaktu.
      Wiele razy szpetnie je okłamał -umawiał się z nimi,po czym wyłączał telefon i
      tyle go widziano.Dzieci dzwoniły i do poczty głosowej mówiły:
      "tata,odezwij się".Miałam wtedy ochotę sk....a udusić.
      Ale,ze każdemu wedle zasług-na dzień dzisiejszy małe wogóle nie biora go pod
      uwagę.Oczywiście jak je zabierał to grał kochającego tatusia po czym potrafił
      zamilknąć na 2,3 tygodnie,miesiąc a teraz prawie dwa.Dodam jeszcze że mieszka 3
      km od nas.
      Którejs soboty przyjechał po dzieci pijany.Oczywiście mu ich nie dałam.Samochód
      prowadził jego brat,ale nie dałam dzieci pod opiekę pijakowi.
      Od tamtej pory(była to pierwsza sobota kwietnia) nie widział starszej
      córki.Młodsza zabrał trzy tygodnie temu na 3 godziny i oddał bo nie wiedział co
      z nia zrobic(teściowa ja zabrała na spacer,on podobno gdzies w tym czasie
      pojechał).Starsza córka wogóle nie chce do niego jeżdzić i nie zmuszam jej.Ma 8
      lat i pamięta rękoczyny,awantury i to jak ja wiele razy okłamał w zywe oczy.
      Jego obowiązek odnośnie dzieci ogranicza się do 800(400 na każda) zł o które
      zreszta musze prosić.
      Ostatnio zaproponowałam żeby dołozył młodszej do prywatnego przedszkola.Nie
      zebym sobie nie poradziła bez tych pieniędzy ale on ma drukarnię i chwali się
      wysokimi zarobkami więc zapytałam.
      Powiedział że nie ma mowy.
      Moje dzieci maja na szczęscie męski autorytet i przyjaciela w osobie mojego męża.
      Odrabia ze starszą lekcje,bawi się,kupuje ubranka,spełnia zachcianki-jednym
      słowem uczestniczy w wychowaniu.
      Zdarza im się powiedziec do niego "tata" i to coraz częściej.
      Nie miałam pojęcia co mówic dzieciom gdy pytały dlaczego tata się umówił a potem
      wyłączył telefon.Od jakiegos czasu przestały pytać.

      Ja mogę Ci poradzić tyle-mów prawdę.Dzieci sa na tyle duże ze rozumieja i
      odpowiednio mu w swoim czasie odpłaca.
      • novajulia Re: To chyba mamy tego samego eksa:/// 23.05.08, 21:40
        Cieszę się, że przynajmniej tobie ułożyło się tak, że dzieci przynajmniej mają
        ojczyma, który o nie dba. Niestety, albo właśnie stety mają dla porównania
        osobę, która je kocha i się o nie troszczy. Wiedzą przynajmniej, że nie każdy
        facet jest za przeproszeniem świnią. W moim wypadku obawiam się, że mogą sobie
        skrzywić wizerunek facet - szczególnie syn (nie chce żeby identyfikował się z
        ojcem, którego uważa za drania). Córka to ma już wyrobione zdanie, i nawet jak
        się bawi to mówi, że facet nie jest do niczego potrzebny.
        Bardzo mi żal moich dzieci.
        Jutro ma przyjechać. jego pomysł na sobotę? zabrać dzieci do dziadków - czyt.
        niech oni się nimi zajmują, a on będzie siedział przed kompem.
        Aż nie chce myśleć co im tym razem obieca. crying
        • rybka.marcowa Re: To chyba mamy tego samego eksa:/// 23.05.08, 22:08
          "Jutro ma przyjechać. jego pomysł na sobotę? zabrać dzieci do dziadków - czyt.
          niech oni się nimi zajmują, a on będzie siedział przed kompem.
          Aż nie chce myśleć co im tym razem obieca. crying"

          O,dokładnie to samo mój robił.Dzieci pałętały sie po domu albo z dziadkami,a on
          przy kompie,ewentualnie na siłowni albo w pracy.
          Co do obietnic to nie bój się,pewnie i tak nie uwierzą więc luz.
          Wiem że Ci ich żal ale mają Ciebie i musisz sie starać aby jak najmniej
          odczuwały że maja tak niedojrzałego tatusia.
          Tak sobie kiedys myslałam patrząc na swoje dzieci,że juz chyba zaden ojciec jest
          lapszy niż taki,który pokazuje złe wzorce.
          A może trafi Ci się jeszcze ktos wartościowysmile
          Trzymam kciukismile
    • rybka.marcowa I kolejny weekend 24.05.08, 16:20
      Dzis rano napisałam smsa czy nie mógłby zabrac dzieci chociaż na 3-4 godziny bo
      chciałam sprzątnąć dom i połazić po mieście.Brak odpowiedzi do tej pory....
      Obecny mąż wyrwał się z pracy żeby je zawieżć do babci...
      Dzieci o ojca nie pytały ale wiem że wiedza doskonale,że kolejny weekend a jego
      znowu nie ma...
      Julia,trzymajmy sie-każdemu wedle załug.Dzis my się wstydzimy za eksów,ale
      nadejdzie pora że on będa się wstydzic spojrzec w oczy własnym dzieciom.
      • novajulia Re: I kolejny weekend 24.05.08, 17:22
        Wiesz myślę, że takim ludziom to najzwyczajniej zwisa co myślą o nich ich własne
        dzieci. "Jaśnie pan" oczywiście przyjechał rano i już snuł wizję wyjazdu na
        ranczo z okazji dnia dziecka za dwa tygodnie... ciekawe co będzie.
        Córka przed dzisiejszym wyjazdem była mocno niespokojna, płakała o byle co,
        przebierała się z 5 razy, nie chciała nic jeść na śniadanie - na propozycję że
        może zostać w domu popłakała się i powiedziała że pojedzie bo i tak ojciec ma
        ich gdzieś a przynajmniej z psem dziadków się pobawi (przykre co?). Syn znowu
        był nad wyraz pobudzony, euforyczne krzyki, nienaturalny śmiech.
        Jak "Jaśnie pan" się spóźniał siedli razem na łóżku przed tv i zaczęli się
        przytulać (jak takie porzucone dzieci).
        Przed wyjściem mała szepnęła mi tylko do ucha: "zaszaleje tak, żeby pamiętali,
        że mają wnuki, a ojciec że ma dzieci" (niestety teściowie też nie dbają o
        kontakt z wnukami).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka