Dodaj do ulubionych

kopanie sie z koniem

11.02.09, 12:43
Ot tak wink

Widzenia niby sa takie:
- kazdy wtorek i czwartek 16-20. Sobota 8-13...
Wakacje i feria..

We wtorek i czwartek eks sie zwolnil i zjawia sie jak mu sie podoba. Czyli..
a.. na przyklad 18:45.
Wchodzi i dzwoni do drzwi.
Jasne, moge mu nie otwierac i pewnei tak bede robic, bo wlasciwie zastanawiam
sie po co przychodzi? Gapic sie na co? Na dziecko jedzace czy kapiace sie w
wannie? Bo na tym wlasnie polega zycie malego o tej porze.

Sobota.. Jeszcze ciekawiej. 8 rano. Zwykle wstajemy. I maly i jak w
powijakach. Eks wchodzi i .. gapi sie jak jemy sniadanie. Nie, nei poczuwa sie
by poczekac w samochodzie...

Nic.


Wystapil o zmiane kontaktow.. ale... pewnie nei zaplacil, wiec od sierpnia
sprawy nie ma.
I co? Nic.
Ja odbieram dziecko z przedszkola, toleruje to jego zachowanie, chamskie i
kolejne sms-y, coraz bardziej wulgarne ...
Sad nei widzi problemu.
A ja kopie sie z koniem, bo oczywiscie "dziecko musi miec ojca".

Tylko czy za kazda cene????
Obserwuj wątek
    • mama_ameleczki Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 12:57
      a moze wystarczy porozmawiac i umowic jakies inne dni badz godziny
      dowiedzin, nie koniecznie musi byc to wtorek czy tam cos. czy nie
      pokarzesz mu dziecka jak na ten dzien i na ta godzine nie bedzie
      mial papierka z pieczatka sadu?
      • madziulec Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 13:01
        Ojciec dziecka w zadne inne dni nie moze, pracuje...

        Dla mnie nie jest istotne czy sie zjawi w piatek, srode czy cokolwiek. Ja musze
        tylko wiedziec i meic jakis plan zajec, bo na telefon tez nie bede rzuca
        wszystkiego (tego wlasnie zada ode mnie ojcec dziecka, ale niestety nie potrafi
        zrozumiec, ze inny czlowiek moze miec plany i swoje zycie).
    • mama_ameleczki Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 12:58
      przepustki zamiast papierka powinnam napisac
    • rybka.marcowa Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 12:59
      Mysle ze nie ma sensu na siłe.
      Też walczyłam prawie 2 lata żeby "dzieci miały ojca".
      Znosiłam upokorzenia,chamskie smsy,umawianie się i wyłączanie telefonu.Setki
      razy próbowałam rozmawiać,tłumaczyc...Nic nie wywalczyłam-i tak widywał dzieci
      raz na parę miesięcy(jego dom widać z mojego balkonu).
      Skończyły mi się pomysły co powiedzieć dziewczynkom,gdy pytały dlaczego tata
      znowu nie przyjechał.
      Poddałam się w ostatnie święta kiedy powiedział że nie zobaczy się z dziećmi bo
      jego dziewczyna chora i musi opiekować się jej dzieckiem(swoje ostatnio widział
      w listopadzie).
      Odpuściłam,tym bardziej że dzieci same poukładały sobie w głowach i mówią do
      mojego męża "tata".
      I tak się zastanawiam czy jeszcze byłemu dac szanse na bycie ojcem?
      Mam nadzieję że dziewczynki same zdecyduja-dzieci widza duużo więcej niż nam się
      wydaje.
    • kicia031 Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 14:40
      na przyklad 18:45.
      > Wchodzi i dzwoni do drzwi.
      > Jasne, moge mu nie otwierac i pewnei tak bede robic, bo wlasciwie
      zastanawiam
      > sie po co przychodzi? Gapic sie na co? Na dziecko jedzace czy
      kapiace sie w
      > wannie? Bo na tym wlasnie polega zycie malego o tej porze.

      no moze zjesc z dzieckiem posilek, wykapac je i polozyc spac.

      8 rano. Zwykle wstajemy. I maly i jak w
      > powijakach. Eks wchodzi i .. gapi sie jak jemy sniadanie. Nie, nei
      poczuwa sie
      > by poczekac w samochodzie...

      czyli jak przyjdzie niepunktualnie, to zle, jak przyjdzie
      punktualnie, tez zle.
      • madziulec Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 14:55
        Przychodzi punktualnie. Obcy facet do mnei do domu.
        Czytasz to co pisze? Jakbys stala obok mnie to bym zapytala jak Murzyn (sorki,
        Afroamerykanin wink - czy widzisz ruch moich ust ??
        Obcy facet. Wchodzi do mojego domu.
        Ja wlasnie wstalam z dzieckiem.
        Oboje, a wiec zarowno ja jak i maly jestesmy w pidzamkach.
        Zjadamy sniadanie.
        Wybacz, ale nei widze powodu, by goscic mojego eksa. Nie zasluguje w
        najmniejszym stopniu na to (nawet za to ze smarcze nos w papier toaletowy...).

        Zanim maly sie wygrzebie, a ostatnio jakso nei za bardzo chetnie sie spieszy
        jest 9:00.. czasem 9:30.
        A ja do tego czasu nie za bardzo moge sie zajac czymkowliek, bo w moim
        mieszkaniu jest obcy czlowiek.

        Podobnie w inny dzien.

        Nie pisalam sie na odwiedziny i kiblowanie z jakims obcym gosciem u siebei w chacie.
        jasne, ten obcy gosc ma jakis kontakt z moim dzieckiem,w iec niech tak sobie ten
        kontakt ustali, by moje dziecko bylo juz gotowe, czy tez tak sobei ustawi prace
        by przyjsc gdy bedzie jasno czy tez gdy moje dziekco nei bedzie jadlo czy juz
        kladlo sie spac.


        Dociera?
        Czy rzeczywiscie musze nagrac ruch warg?
        • kicia031 Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 15:47
          nie dociera. Bo mi osobiscie nie przeszkadzajaly i nie przeszkadzaja
          wizyty Exa w moim domu, ktory jest takze domem mojego syna.
          • madziulec Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 15:52
            A mi tak.

            Poniewaz ktos mi uzmyslowil, ze tak naprawde dom jest miejscem, gdzie moge sie
            bezpiecznie schowac przed swiatem albo swiat zaprosic do siebie.
            I wlasnie problem polega na tym, ze ZAPROSIC wink)))

            a ojca mojego dziecka nie zapraszam, poniewaz nie czuje sie na silach, by
            zapraszac osoby obrazajace mnie i ponizajace...


            Ale kazdy ma rozne podejscie do domu i do ojca swoich dzieci
          • mama_ameleczki Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 16:58
            kicia031 napisała:

            > nie dociera. Bo mi osobiscie nie przeszkadzajaly i nie
            przeszkadzaja
            > wizyty Exa w moim domu, ktory jest takze domem mojego syna.

            no wlansie a tak powaznie to kicia ma racje to nie jest tylko twoj
            dom ale tez twojego syna a ten obcy czlowiek jest jego ojcem czyli
            taka sama bliska rodzina jak ty
            • madziulec Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 17:38
              O wlasnie.

              Tylko to jest MOJ dom wink

              A ojciec mojego dziecka ma SWOJ dom i tam wolnoc Tomku z swoim domku i niech tam
              ojciec mojego dziecka robi co chce, nawet smarka w papier toaletowy.
              U mnie panuja MOJE zasady i niestety, dzis juz po kolejnych sms-ach wyzywajacych
              mnie, skonczyl sie kolejny rok dobroci dla zwierzat.

              No po 4 latacgh starania sie, by moj eks mial kontakt z dzieckiem, obrazania
              mnie, wyzywania od najgorszych, takze w obecnosci dziecka - ja juz mam dosc ;smile
              • pelagaa Re: kopanie sie z koniem 12.02.09, 09:47
                > Tylko to jest MOJ dom wink

                Z tego co pamietam, mieszkanie jest prawnie przepisane na SYNA, wiec
                dom jest SYNA Waszego.
                Znowu naginasz rzeczywistosc do potrzeb.
        • mama_ameleczki Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 16:55
          madziulec napisała:

          > Przychodzi punktualnie. Obcy facet do mnei do domu.
          >> Obcy facet. Wchodzi do mojego domu.
          > Ja wlasnie wstalam z dzieckiem.
          > Oboje, a wiec zarowno ja jak i maly jestesmy w pidzamkach.

          hahahaha wiesz co moze jednak nie taki obcy, kiedys cie chyba nawet
          bez pidzamki widzial;-D


          >
          >
          > Zanim maly sie wygrzebie, a ostatnio jakso nei za bardzo chetnie
          sie spieszy
          > jest 9:00.. czasem 9:30.
          > A ja do tego czasu nie za bardzo moge sie zajac czymkowliek, bo w
          moim
          > mieszkaniu jest obcy czlowiek.
          >
          > Podobnie w inny dzien.
          >
          > Nie pisalam sie na odwiedziny i kiblowanie z jakims obcym gosciem
          u siebei w ch
          > acie.
          > jasne, ten obcy gosc ma jakis kontakt z moim dzieckiem,w iec niech
          tak sobie te
          > n
          > kontakt ustali, by moje dziecko bylo juz gotowe, czy tez tak sobei
          ustawi prace
          > by przyjsc gdy bedzie jasno czy tez gdy moje dziekco nei bedzie
          jadlo czy juz
          > kladlo sie spac.
          wiesz co no jednak nie pozostaje ci nic innego jak wyrobic sie z
          dzieckim na 8 i czekac punkualcnie 8.00 z dzieckiem w kurtce na
          klatce schodowej i po sprawie wink
          >
          >
          >
        • hallodolly Re: kopanie sie z koniem 12.02.09, 13:31
          I takiemu obcemu gościowy d...y dawałaś?
    • chalsia Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 15:01
      > Widzenia niby sa takie:
      > - kazdy wtorek i czwartek 16-20. Sobota 8-13...
      > Sobota.. Jeszcze ciekawiej. 8 rano. Zwykle wstajemy. I maly i jak
      w
      > powijakach. Eks wchodzi i .. gapi sie jak jemy sniadanie. Nie,
      nei poczuwa sie
      > by poczekac w samochodzie...

      Ty to masz Madziulec nie po kolei w głowie. Ojciec ma czas z
      dzieckiem od 8 rano i ma prawo w tym czasie być w Twoim domu, skoro
      tam sa spotkania wyznaczone. To Twój wybór, by się w takiej
      sytuacji "dawać" oglądać eksowi. To że chcesz wstać później a nie
      wczesniej, to nie powód by facet siedział w samochodzie.
      Równie dobrze możesz wstawać z dzieckiem wczesniej i byC na 8
      gotowa. Albo zmienić ustalenie o kontaktach (ze za wczesna pora).
      • madziulec Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 15:27
        Nie wink
        NIe ma prawa byc w moim domu.
        On ma prawo byc z dzieckiem wink

        Ale ja nie musze tolerowac jego obecnosci w domu wink
        I to TY masz nie po kolei w glowie. Bo dlaczego i w imie czego mam tolerowac
        jakiegos faceta obcego? Dlaczego ktos inny ma tego faceta tolerowac???


        Moje dziecko NIE WSTAJE wczesniej i nie bede go budzic wczesniej
        • chalsia Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 15:56
          madziulec napisała:

          > Nie wink
          > NIe ma prawa byc w moim domu.
          > On ma prawo byc z dzieckiem wink
          >
          > Ale ja nie musze tolerowac jego obecnosci w domu wink
          > I to TY masz nie po kolei w glowie. Bo dlaczego i w imie czego
          mam tolerowac
          > jakiegos faceta obcego? Dlaczego ktos inny ma tego faceta
          tolerowac???
          >
          >

          > Moje dziecko NIE WSTAJE wczesniej i nie bede go budzic wczesniej

          tiaaa, do zerówki i szkoły też nie będziesz?
          Nie potrafisz sama ustalić co jest WAZNIEJSZE i stad wiele Twoich
          problemów, bo Ty byś (jak dziecko) chciała wszystko.

          Bosssskie, cały ten post dokładnie pokazuje, jak bardzo masz
          narąbane Madziulec.
          Sskoro nie MUSISZ (nie ma w wyroku, ze spotkania w Twoim domu bez
          możliwości zabierania) to co za problem wstać wczesniej z dzieckiem
          i o 8 rano przez próg przekazać eksowi dziecko. Albo, jak toś
          sugeruj, napisać eksowi propzycję, że zamiast 8-13 będzie 9.30 -
          14.30 bo dziecko wcześniej śpi.
          Ale nieeeee, gdzieżby Madziulec sam z siebie coś zrobił, nie nie
          obudzi dziecka, nie nie napisze do eksa i do sądu nie pójdzie.
          I będzie psioczyć na sytuację, eksa, wyrok,sądy etc.

          To jak Ci nie pasuje ani wczesniej wstawać ani gapić się na eksa
          gapiącego się na Ciebie w szlafroku to śmigaj do sądu o zmianę
          wyroku.
          • madziulec Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 16:03
            No wlasnie wink

            Caly moj eks wink)

            Bo po co on ma placic za zmiane postanowi8enia cale 30 zeta, skoro ja moge wink))

            No to Ci powiem, juz raz to probowal wink
            Ale potem dostaje zwrot kasy wink


            I na tym ta zabawa polega, ze ja pisze, on tez sklada, olewa, bo widzi, ze moze
            manipulowac jak chce.
            A ja - jutro nei wpuszcze pana i wladcy i koneic.
            Tak jak pokazuje, ze moge wymeldowacwink
            A ostatnio0 moge nawet sie domagac zwrotu pieneidzy.


            Wiec Chalsie... Nie pisz jak nie wiesz.
            • braktalentu Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 16:49
              "A ja - jutro nei wpuszcze pana i wladcy i koneic."

              I co? Wypuścisz dziecko z domu? A co z kolacją, kąpielą i spaniem? A
              może masz zamiar utrudniać kontakty? No to jutro przeczytamy kolejną
              skargę na niekompetentnych policjantów, którzy wspierają ojca,
              stojącego w progu z prawomocnym wyrokiem dotyczącym kontaktów.

              Coraz bardziej mnie przekonujesz Madziulec. Coś musi być nie tak z
              ojcem Twojego dziecka, skoro ze wszystkich sił nie stara się ratować
              swojego syna, poprzez przejęcie opieki i odizolowanie dziecka od
              Ciebie.
              Dziewczyno, znasz jakieś inne formy komunikacji poza p i s m e m,
              s k a r g ą, p o l i c j ą, s ą d e m?

              Dlaczego cały świat jest przeciwko Tobie?
              A może Ty po prostu nie masz racji, co?
              • madziulec Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 17:35
                Nie.
                O 18:30 moje dziecko zaczyna jesc kolacje i nie bedzie nigdzie wychodzilo z
                domu. Ma bowiem lat 4,5 wink

                Sorki.
                A ojciec bedzie mogl mi skoczyc.
                I policja rowniez nie wejdzie do mojego domu, bo bez nakazu prokuratury nie
                wejdzie...


                A ojciec mojego dziecka.. Coz.. Dzis po wyslaniu przeze mnie sms-a z pytaniem o
                ktorej zabiera dziecko skonczylo sie po raz kolejny obrazanie mnie.
                Jak widac - na pokaz potrafi zrobic wszystko wink
                • mama_ameleczki Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 17:56
                  zdecyduj sie kobieto bo raz piszesz ze 4 lata walczysz zeby ojciec
                  widywal sei z synem teraz jestes wscielka ze przychodzi do syna,
                  ogarnij sie kobieto bo juz chyab sama za soba nie nadazasz
                • braktalentu Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 18:21
                  "O 18:30 moje dziecko zaczyna jesc kolacje i nie bedzie nigdzie
                  wychodzilo z domu. Ma bowiem lat 4,5 wink"

                  A tatuś, który ma w ręku prawomocny wyrok sądu przyjdzie z policją i
                  otrzyma potwierdzenie utrudniania przez Ciebie kontaktów - bo to
                  faktycznie robisz uniemożliwiając Mu spotkanie z synem w domu (NIE
                  TWOIM ZRESZTĄ) i nie wypuszczając dziecka. Syna siłą nie zabiorą
                  jeżeli to masz na myśli pisząc, że policja może Ci skoczyć, ale
                  jeszcze kilka takich wizyt i Ty będziesz mogła skoczyć ojcu jeżeli
                  będzie dochodził sprawiedliwości w sądzie.
                  A jak Mu się nie będzie chciało z Tobą użerać, to oleje sprawę.
                  Ograniczy swoją obecność w życiu dziecka do przelewów raz w
                  miesiącu. Zajmie się swoją nową rodziną, zrealizuje się jako ojciec
                  innych dzieci. Ba, zrzeknie się praw rodzicielskich i... wtedy
                  dopiero będziesz miała problem. I to wcale nie z dzieckiem. Dziecku
                  po prostu powiesz, że tatuś je olał - co będzie po części zgodne z
                  prawdą.
                  Ty Madziulec będziesz miała wtedy problem. Bo zabraknie Ci
                  powietrza, którym żyjesz. Jeżeli ojciec Twojego dziecka wymelduje
                  się z Jego życia, to pozbawi Cię ostatniej nici umożliwiającej Ci
                  życie Jego życiem. Odbierze Ci szansę na zadręczanie Go, ciąganie po
                  sądach, gó...arskie domaganie się atencji przy pomocy czegokolwiek -
                  najlepiej dziecka, żadnego obrażania Cię i pomiatania.
                  No, przez pierwsze dwa-trzy lata będziesz opisywała swoje
                  nieszczęście na forach, ale co potem? Żadnych nowych scen, nowych
                  sensacji, żadnej pożywki.
                  Facet uwolni się wreszcie od Ciebie i co Ty zrobisz?
                  • madziulec Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 18:34
                    A ja sie w sadzie usmieje wink

                    Bo on te widzenia ma od 16.
                    Zadam mu wtedy pytanie co robil od 16 i pokaze pisemko z przedszkola, ze nie
                    odebral dziecka z przedszkoal ani razu i ze ja bylam wzywana, bo on sie nie
                    pokusil, by powiadomic przedszkole, ze nie bedzie dziecko odbieral.

                    I co wtedy??? Kto sie wypina na opieke??
                    Ja mu nie utrudniam. Czekam do 16:15 i wtedy odbieram dziecko.
                    Ale jego nie ma!

                    I policja nic nie zrobi.
                    A na poprzedniej sprawie sedzia powiedziala, ze jak on zacznie takie rzeczy
                    robic, ze jak nie bedzie odbierac dziecka i dziekco bedzie czekac w te dni na
                    niego to koniec z wizytami. I co????

                    Ja mam byc niewolnikiem pana i wladcy????

                    Kto sie od kogo uwolni??
                    Podejrzewam, ze wlasnie tym prostym zabiegiem uda mi sie pozbyc na wieki wiekow
                    pana i wladcy robiacego jak chce i kiedy chce z mojego domu
            • mama_ameleczki Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 17:08
              madziulec napisała:

              > No wlasnie wink
              >
              > Caly moj eks wink)
              >
              > Bo po co on ma placic za zmiane postanowi8enia cale 30 zeta, skoro
              ja moge wink))
              >
              > No to Ci powiem, juz raz to probowal wink
              > Ale potem dostaje zwrot kasy wink
              >
              >
              > I na tym ta zabawa polega, ze ja pisze, on tez sklada, olewa, bo
              widzi, ze moze
              > manipulowac jak chce.
              > A ja - jutro nei wpuszcze pana i wladcy i koneic.
              > Tak jak pokazuje, ze moge wymeldowacwink
              > A ostatnio0 moge nawet sie domagac zwrotu pieneidzy.
              >
              >

              > matko kobieto a nie wystarczy powiedziec facetowi: przyjedz o 9.
              poprostu. jezu niektorym niegdy nie dogodzisz, co za ludzie. ciesz
              sie kobieto ze facet sie interesuje dzieckiem i ze towoje dziecko
              nie placze ci dlaczego ono nie ma tatusia!!!!!!!!!!!
              • madziulec Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 17:40
                No to sprobuj powiedziec mu wink))

                Ostatnio zadysponowal moja osoba, a mianowicie powiedzial dziecku, ze ja oddam
                przebranie z balu i za to maly bedzie mial 50 zl i sobie cos za to kupi.
                Mi oczywiscie NIC nie powiedzial wink)))

                Wszystkiego dowiedzialam sie od dziecka.
                Dziecko nic nie dostalo.. Matka wrednie dostala goraczki i nawet do pracy nie
                poszla.. Co za wredna suka.
                • ari-ola Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 18:01
                  > Ostatnio zadysponowal moja osoba, a mianowicie powiedzial dziecku,
                  ze ja oddam
                  > przebranie z balu i za to maly bedzie mial 50 zl i sobie cos za to
                  kupi.
                  > Mi oczywiscie NIC nie powiedzial wink)))
                  >
                  > Wszystkiego dowiedzialam sie od dziecka.
                  > Dziecko nic nie dostalo.. Matka wrednie dostala goraczki i nawet
                  do pracy nie
                  > poszla.. Co za wredna suka.

                  Nie, strasznie wredny ojciec, jak rozumiem załatwil dziecku strój i
                  jeszcze chciał dać mu 5 dych, rozumiem, ze chodziło oddanie do
                  wypożyczalni i odebranie kaucji.
                  No co podłośc, do sądu go Madziulec podaj, ale szybciutko!
                  • madziulec Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 18:21
                    Nie wink
                    Nie zalatwilsmile
                    Matka zalatwila a on z wielkim bolem na twarzy pojechal, bo matka odmowila.
                    Nosz kurde, matka jezdzi od .. 3 lat. Chyba raz moze ojciec pojechac??? Chyba ze
                    to nadmierny wysilek????


                    Zadalam konkretne pytanie na poczatku.
                    Widac nei rozumiecie.
                    Chetnie was zaprosze.
                    Chetnie dam tez do poczytania jego sms-y (moje tez wink - ja nie mam sie czego
                    wstydzic), jego pisemka do sadu, jego donosiki na policje itp.

                    A do wypozyczalni zeby bylo smieszniej mialam 40 km wink Rzeczywiscie "wstapil do
                    piekiel po drodze mu bylo" wink
                    • mama_ameleczki Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 19:10
                      madziulec napisała:

                      >
                      > Nosz kurde, matka jezdzi od .. 3 lat. Chyba raz moze ojciec
                      pojechac??? Chyba z
                      > e
                      > to nadmierny wysilek????

                      jak dalej bedziesz tak postepowac to facet wkoncu bedzie mial dosyc
                      i sie wypnie na ciebie i na dziecko i wtedy przez conaljmniej 18 lat
                      sama bedziesz musiala wszystko jak wiekszosc tu obecnych mzoe wtedy
                      docenisz ale bedzie za pozno, szkoda tylko dziecka
                      >
                      >
                      > Zadalam konkretne pytanie na poczatku.
                      > Widac nei rozumiecie.
                      >

                      no my nie rozumiemy wszystsktkie tylko ty jedna rozumiesz io masz
                      racje a wszyscy sie myla. nie zastanawia cie fakt ze wszyscy uwazaja
                      inaczej niz ty... moze jedak cos w tym jest??
                    • braktalentu Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 21:11
                      "Chetnie dam tez do poczytania jego sms-y (moje tez wink - ja nie mam
                      sie czego wstydzic), jego pisemka do sadu, jego donosiki na policje"

                      Nie fatyguj się Madziulcu. Internet nie jest tak anonimowy jak Ci
                      się wydaje, a i świat jest mały. Ludzie się spotykają w realu,
                      obrabiają dupy bliźnim, opowiadają o tym z kim mają przyjemność, a z
                      kim za żadne skarby świata już jej mieć nie chcą. Plotkują o tym co
                      widzą na placu zabaw i z okien.

                      A, że Twój Ex pisze pisma do sądu i donosy na policję to tylko
                      dobrze o nim świadczy. Widać, że jeszcze się nie poddał, że jeszcze
                      walczy.
                      Napisałaś całkiem niedawno, że wcale nie chciałaś, żeby dziecko
                      zostało pod Twoją opieką. To może zaproponuj Exowi, żeby zajął się
                      Małym. Zrezygnuj z władzy rodzicielskiej. Prawo do kontaktów
                      zachowasz (ustalisz sobie sądownie), będziesz płaciła alimenty -
                      przecież ile by sąd nie zasądził, to i tak wyjdziesz na tym
                      finansowo lepiej niż otrzymując te grosze od Exa, wreszcie Ex nie
                      będzie Ci się plątał po domu, bo z mieszkania dziecka się przecież
                      wyprowadzisz do siebie.
                      Pomyśl jakie to niewyczerpane źródło do narzekania na ojca. Ileż
                      wątków o tym jak fatalnym jest opiekunem. Jakie fantastyczne
                      preteksty do wydzwaniania do Jego domu, nachodzenia Go i
                      uczestniczenia w Jego życiu. I jakie wspaniałe usprawiedliwienie -
                      "kontakty z synem", "dobro dziecka".
                      Przemyśl to Madziulcu, bo to może być Twoja ostatnia szansa, zanim
                      ojciec Twojego dziecka zniechęci się całkowicie i odbierze Ci sens
                      życia, odcinając się od swojego syna.

                      • franki8 Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 22:13
                        No i proszę - moje przypuszczenia co do nawiedzonej paniusi się potwierdziły.
                        No to niech sobie paniusia wyobrazi, że ja mam widzenia raz w tygodniu przez
                        dwie godziny i co drugi weekend. I że moja eks robi wszystko, żeby te weekendy
                        zarywać - a to ma inny kalendarz niż reszta świata i nie umie wyliczyć
                        pierwszego i trzeciego weekendu w miesiącu. A to zarywa jeden, bo chce wcześniej
                        wyjechać na ferie. A przez półtora roku sprawy rozwodowej dziecko bezprawnie
                        trzymała u siebie, ja z nim kontaktu nie miałem w ogóle. Sąd jej nakazywał
                        unormować kontakty, ale eks udawała że nie rozumie o co chodzi.
                        A wie paniusia co jest najciekawsze - rozwód został orzeczony z jej wyłącznej winy!
                        Ja tak sobie prostacko myślę, że paniusia chce za wszelką cenę zrobić na złość
                        swojemu eksowi, a robi wyłącznie swojemu dziecku...
                        • mama_ameleczki Re: kopanie sie z koniem 12.02.09, 08:47
                          franki8 napisał:

                          > No i proszę - moje przypuszczenia co do nawiedzonej paniusi się
                          potwierdziły.
                          > No to niech sobie paniusia wyobrazi, że ja mam widzenia raz w
                          tygodniu przez
                          > dwie godziny i co drugi weekend. I że moja eks robi wszystko, żeby
                          te weekendy
                          > zarywać - a to ma inny kalendarz niż reszta świata i nie umie
                          wyliczyć
                          > pierwszego i trzeciego weekendu w miesiącu. A to zarywa jeden, bo
                          chce wcześnie
                          > j
                          > wyjechać na ferie. A przez półtora roku sprawy rozwodowej dziecko
                          bezprawnie
                          > trzymała u siebie, ja z nim kontaktu nie miałem w ogóle. Sąd jej
                          nakazywał
                          > unormować kontakty, ale eks udawała że nie rozumie o co chodzi.
                          > A wie paniusia co jest najciekawsze - rozwód został orzeczony z
                          jej wyłącznej w
                          > iny!
                          > Ja tak sobie prostacko myślę, że paniusia chce za wszelką cenę
                          zrobić na złość
                          > swojemu eksowi, a robi wyłącznie swojemu dziecku...


                          tak, ale co ma wspolnego z tym twoja ex.....?
                          • franki8 Re: kopanie sie z koniem 12.02.09, 09:11
                            Raz - porównajcie sobie warunki kontaktów z dzieckiem, dwa - no cóż, ten sam
                            poziom złośliwości odbijającej się na dziecku.
                            Bo dla nawiedzonej paniusi to jest "obcy facet" (też nim był, jak stawał się
                            ojcem jej dziecka?) a dla dzieciaka to ojciec...
                            Tylko to jest najtrudniej zrozumieć...
        • braktalentu Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 15:59
          Zaraz, zaraz. Ja tu czegoś nierozumiem? W jakim TWOIM domu?
          Wyprowadziłaś się od syna? Z tego co pisałaś w poprzednich postach
          wynikało, że to NIE JEST TWÓJ DOM, że mieszkanie przepisane zostało
          na dziecko. A to diametralnie zmienia sytuację. Otóż ojciec Twojego
          dziecka, przychodzi do Niego do domu w odwiedziny, zresztą ustalone
          przez sąd. Przychodzi o ósmej rano, tak jak ma w wyroku i zastaje
          dziecko nieprzygotowane przez Jego codzienną opiekunkę do wyjścia.
          Grzecznie czeka, aż syn zje śniadanko - wspólny posiłek to też forma
          spędzania razem czasu, nawet jeżeli tylko jedna osoba je.
          Ciekawe czy skarży się po forach, że obce, rozmemłane (bo mimo
          świadomości wizyty nieprzygotowane) babsko plącze się po domu JEGO
          SYNA? Ciekawe czy pisze o kopaniu się z kobyłą, która od niewiadomo
          kiedy nie potrafi dostosować planu dnia dziecka do już dawno
          ustalonych kontaktów.
        • demonii.larua Re: kopanie sie z koniem 12.02.09, 14:05
          > Ale ja nie musze tolerowac jego obecnosci w domu wink
          > I to TY masz nie po kolei w glowie. Bo dlaczego i w imie czego mam >tolerowac
          jakiegos faceta obcego?
          Owszem, nie musisz. Jeśli kontakty są ustalone poza miejscem zamieszkania.
          Masz za to obowiązek zrobić tak, żeby dziecko było gotowe na wizytę z ojcem,
          nawet jeśli Ci się to bardzo nie podoba.

          > > Moje dziecko NIE WSTAJE wczesniej i nie bede go budzic wczesniej
          Po pierwsze to nie jest tylko Twoje dziecko. Po drugie, skoro jest wyrok to
          masz OBOWIĄZEK się do niego zastosować. Jeśli tego nie robisz, to zwyczajnie
          utrudniasz dziecku kontakt z ojcem, ot co.
          • f.l.y Re: kopanie sie z koniem 12.02.09, 19:19
            Madziulec od lat ma problem z tym, że facet z którym zrobiła sobie dziecko nie
            chce z nią być...

            mogliśmy o tym czytać wielokroć i bez przerw na różnych forach

            jest w niej taka nienawiść do tego obcego(?) faceta, że ona mu do jego śmierci
            spokoju nie da, a myslę, że nawet po jego śmierci będzie cieniem się snuć za
            jego rodziną do ostatnich dni swoich własnych

            szkoda tylko dziecka, że na to wszystko patrzy i w takiej atmosferze się
            wychowuje widząc wciąż nienawidzącą ojca matkę

            ten facet NIGDY jej nie zadowoli, bez względu czy przyjdzie przed czasem, na
            czas czy po - ona jest chora psychicznie na tego faceta, choć matką może być
            wspaniałą / ale rodzi się pytanie czy nie nadopiekuńczą/

            życiowe credo Madziulca to zniszczyć temu facetowi życie - zadręczać go, nękać
            wszystkim czym się tylko da....

            przecież to widzicie drogie forumki w jej tekstach...

            i jeszcze komuś tam w poście pisze czy ma ustami ruszać? Madziulec, ty powinnaś
            kobieto w końcu te usta zamknąć i udać się na terapię, bo jesteś jedną wielką
            chodzącą trucizną - dla siebie, dla syna i tego faceta, który jak nie pojmujesz,
            nie chce Cię i chcieć nie będzie....

            ulecz się kobieto wreszcie...
            • franki8 Re: kopanie sie z koniem 12.02.09, 20:16
              f.l.y napisała:

              > Madziulec od lat ma problem z tym, że facet z którym zrobiła sobie dziecko nie
              > chce z nią być...
              I szczerze mówiąc, trudno mu się dziwić...
    • kajda28 Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 15:10
      Madziulec a co by cię zadowoliło?

      Jeżeli o godzinie 8 jest za wcześnie spróbuj się z nim umówić aby
      przychodził o 9 do godziny 14.

      Może niech spotkania z dzieckiem nie będą w Twoim domu, wszystkim to
      wyjdzie na dobre.
      • madziulec Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 15:28
        Ja bym chciala poza moim domem i tak bylo pierwotnie i bylo ok.

        Ale teraz eksowi nie pasuje, bo pracuje wiec sie wpierprza i koniec.
        I nei pyta tylko dysponuje, czasem, osoba i wszystkim.

        Bo taki ma kaprys.
    • burza4 Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 16:32
      niepojęte jest dla mnie, że można się zgodzić na kontakty w chorych
      godzinach - np. bladym świtem w sobotę i miec pretensję że się
      odbywają.

      gdzie byłaś, kiedy orzeczenie zapadało?

      • madziulec Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 17:28
        Usmiejesz sie, bo ja sie tez z tego smieje.

        Ja sugerowalam inne terminy, po czym pani sedzia ustalila takie i juz,
        stwierdzajac spokojnie, ze dziecko bedzie wstawac rano i koniec wink
    • guderianka Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 18:17
      > A ja kopie sie z koniem, bo oczywiscie "dziecko musi miec ojca".

      Dziecko powinno mieć dobrych rodziców
      Jeśli dla mojego dziecka kontakty z ojcem oznaczają problemy
      emocjonalne to te kontakty ucinam
      To po pierwsze
      A po drugie - relacje między Wami są chore. Nadal. Z tego co
      przedstawiasz wynika,że eks robi Ci na złość. Że ma gdzieś dziecko a
      radość sprawia mu ranne przyjeżdzanie do was tudzież patrzenie jak
      jecie. To zakrawa na chorobę psychiczną. I taką starałabym się
      udowodnić
      Sąd przyznał eksowi dużo czasu do spędzania z dzieckiem. Nawet
      bardzo dużo jak na wiek dziecka. Więc albo są miał kijowe przesłanki
      i kierował się kij wie czym, albo twój ex wcale nie jest taki zły
      ale to ty na niego jedziesz albo oboje macie nierówno pod sufitem i
      stąd twoje ciągłe problemy z tym "obcym facetem".
      Stawiam na to trzecie
      • ari-ola Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 18:23

        . Z tego co
        > przedstawiasz wynika,że eks robi Ci na złość. Że ma gdzieś dziecko
        a
        > radość sprawia mu ranne przyjeżdzanie do was tudzież patrzenie jak
        > jecie. To zakrawa na chorobę psychiczną.

        Ma gdzieś dziecko, bo przyjeżdzą rano i patrzy jak je??? I to
        zakrawa na chorobę psychiczną?

        Oj chyba bardzo ciężko będzie ją udowodnićtongue_out

        Ja rozumiem to tak, że przyjeżdza, bo ma wyznaczone widzenie o 8. I
        Gdyby madziulec wcześniej obudziła dziecko i dała mu śniadanie, to
        pewnie od razu by wychodzili i tyle.
        • guderianka Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 18:26
          A jak inaczej zinterpretować słowa madziulca w tym i w innych
          wątkach, że ex nie zajmuje sie dzieckiem tylko patrzy co ono je?
          Normalny człowiek tak się zachowuje ?
          Skoro tata nie bawi się z synem, nie zabiera go nigdzie, nie kupuje
          prezentów, nie rozmawia, nie interesuje się leczeniem itp -to
          oznacza to ,że nie ma dziecka "gdzieś "?
          • ari-ola Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 18:32
            Ale zaraz, jak mowię - ja rozumiem, że dziecko je i potem juz
            wychodzą.
            A poza tym - no ile ono może jeść? Chyba nie cztery godziny? I
            pisała kiedys Madziulec, ze ojciec zabiera go, gdzieś jeżdzą.
            zajmuje się dzieckiem, tylko nie tak jak się Madziulcowi podoba.
            Prezenty też kiedys pisała, że daje. Tylko jakieś brzydkie według
            Madziulcatongue_out
            • guderianka Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 18:35
              Heheh smile
              No właśnie. Więc o cssoooo chodzi ?
            • madziulec Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 18:39
              Dziecko zjada.... tu uwaga.. czasem godzine, czasem 1,5.
              Tak dobrze czytasz. GODZINE, czasem POLTOREJ godziny.
              JEDNA kanapke, miseczke mleka...

              Teraz od 40 minut probuje zjesc 2 kanapki... Zostala mu 1...


              Wiec moj eks siedzi i gapi sie w talerz mojego dziecka i mowi:
              - zjadaj
              - no zjedz wreszcie
              - nie bedzie prezentow
              - nie bedzie bajek (jakby to on mial cos do powiedzenia)
              - kupie ci prezent (zapomnial, ze prezentow mialo nie byc)
              - bawi sie z dzieckiem, odciagajac od jedzenia
              - pyta co bylo w p[rzedszkolu, ale zaraz jest wrask: nic nie zjadasz!!!!

              i tak godzine!!

              Po czym... czasem jest placz, czasem roznie ..
              Potem maly musi sie troche uspokoic, ubrac i JUZ o 9:30 zwykle wychodza...


              Mowisz gdzies wychodza.
              O tak wink Jezdza samochodem do 11, bo trzeba zeby mal;y zjadl obiad, a wracaja na
              13...
              Proces jedzenia wyglada tak samo
              • guderianka Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 18:58
                Ahaaaa
                Rozumiem więc, że w Twojej obecności i w przedszkolu dziecko potrafi
                zjeść posiłek w normalnym dla tego wieku tempie ?

                btw
                To kiedy ex może widziec syna? Sobota surprisedd 8-9nie bo dziecko śpi.
                9.30-11 je śniadanie więc miedzy 11-14 jest taki czas. 15-16.30 już
                nie bo obiad a potem byc może kolacja-więc godziny popołudniowe też
                odpadają
                W tygodniu mały jest do 18 w przedszkolu. Potem do 20 je kolację.
                Potem idzie spać
                No więc w tygodniu ojciec nie może widzieć dziecka
      • madziulec Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 18:30
        Problem tak naprawde w tym, ze sedzia nie widzi problemu w bardzo wielu rzeczach.
        Sprawa jakas tam (jedna z ostatnich).
        Mowie o tym, ze dziecko z racji jakich tam roznych nie soli i ogolnie ma
        wprowadzona diete. Na co slysze, ze dziecko moze spokojnie zjadac w
        restauracjach, bo restauracje daja super zarcie.
        Dziecko po zarciu z jednej knajpy rzyga albo ma bole zoladka...
        probowalam na spokojnie tlumaczyc to eksowi. Ale on nie widzi problemu, bo on
        sie tam nie stoluje, kupuje tylko malemu, maly zjada, a eks potem jedzie do
        siebie do domu na obiad.

        Ja nie zawsze mam czas by gotowac dla malego - to jedyny czas dla mnie, kiedy
        moge posprzatac czy zrobic zakupy (takie wieksze), czy tez cos zalatwic (o ile
        cos sie da zalatwic w sobote).
        Nie rozdziele sie. Taka prawda.

        Relacje miedzy mna a ojcem dziecka sa chore i nie widze naprawde powodu, by
        tolerowac obecnosc tego czlowieka w moim domu. Stad satysfakcjonowalo mnie to,
        ze odbieral malego z przedszkola i odstawial do domu wieczorem, bo bylo to
        niezle rozwiazanie. Sobota byla jakos do przelkniecia wtedy.

        Teraz jestem zmuszana do prowadzenia zycia w obecnosci mojego eksa do czego ani
        nie mam ochoty, ani specjalnie sie nie pale.
        I naprawde nie jest to w zadnym zakresie osoba mi bliska.
        Przykro mi.

        A robienia mi specjalnie na zlosc tez juz mam dosc...
        • ari-ola Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 18:35
          > Mowie o tym, ze dziecko z racji jakich tam roznych nie soli i
          ogolnie ma
          > wprowadzona diete. Na co slysze, ze dziecko moze spokojnie zjadac w
          > restauracjach, bo restauracje daja super zarcie.

          Nie no zaraz, bo czegoś nie rozumiem. Do restauracji nie wolno, do
          jego domu pisalaś kiedyś, że absolutnie nie pozwalasz.
          No to jak on ma go karmić, jak u Ciebie w domu też jest źle.
        • guderianka Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 18:38
          Teraz jestem zmuszana do prowadzenia zycia w obecnosci mojego eksa
          do czego ani
          > nie mam ochoty, ani specjalnie sie nie pale.


          Jakiego życia ? To kilka godzin w tygodniu zaledwie
          • madziulec Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 18:42
            Guderianka wink


            Ja pracuje wink))
            Ja prowadze normalne zycie.

            Wracamy z pracy prawda???
            I prowadzimy zycie.
            Ja odbieram malego i jestem w domu, jakies jedzenie. Po czym zwala sie nam eks
            na glowew. W tym czasie, gdzie juz chcemy byc sami, w naszej wlasnej rodzinie, z
            nikim wiecej.

            Taka prawda.
            Mowisz - kilka godzin w tygodniu.

            Ale popatrz:
            poniedzialek - wolny
            wtorek - eks jest
            sroda - eks jest
            czwartek - mam terapie malego po czym jak tylko przyjade do domu jest eks
            piatek eksa nie ma
            sobota od rana - eks jest
            niedziela spokoj

            Czyli co drugi dzien obled w oczach... Po prostu.
            A Ty mi mowisz - co to jest wink pare godzin wink
            • guderianka Re: kopanie sie z koniem 11.02.09, 19:02
              W tym czasie, gdzie juz chcemy byc sami, w naszej wlasnej rodzinie,
              > z
              > nikim wiecej.

              Dla dziecka ojciec jest jak najbardziej rodziną
              Czy nie ?

              > poniedzialek - wolny
              > wtorek - eks jest
              > sroda - eks jest
              > czwartek - mam terapie malego po czym jak tylko przyjade do domu
              jest eks
              > piatek eksa nie ma
              > sobota od rana - eks jest
              > niedziela spokoj

              Wtorek -nie ma go cały dzień a jak przychodzi to i tak sie spóźnia i
              zamiast 4 godzin jest dwie.To samo pozostałe dni.Sobota-nie ma go u
              was cały dzień

              taki jest świat że czasem przebywamy wśród osób których nie lubimy i
              które źle na nas wpływają :koleżanki z pracy, szef, natrętna
              teściowa, sąsiadka itp. Trzeba umieć sie zdystansować i lać ciepłym
              moczem. Skoro jest to obcy człowiek to traktuj jak obcego, ustalaj
              granice i zasady i egzekwuj je ale nie na zasadzie utarczek w sądzie
              ale ludzkiej rozmowy.
    • krolowazla Re: kopanie sie z koniem 12.02.09, 09:19
      Madzuilec jeśli ojciec nie przychodzi o 16 a o 18.45 to jest ci źle. Jeśli
      przychodzi o 8 a ma przyjść o 8 to też , źle.
      Zastanów się czego ty chcesz.
      Tobie najwyraźniej nie chodzi o dobro dziecka, ale o to, ze ty masz jakieś
      zasady i ex je łamie.

      Skoro nie pasuje ci , aby ex przychodził do małego o 18.45 to mu to powiedz.
      Powiedz, że albo przychodzi punktualnie o 16, albo niech sie nie fatyguje.
      Skoro o 8 rano Twój syn jeszcze śpi, to przesuńcie godziny spotkania o 2 godziny
      od 10 do 15., albo staraj wstać przed 8 , aby na 8 mały był gotowy do wyjścia z
      ojcem.


      Skoro ojciec nie wystapił o zmiane kontaktów, to ty to zrób, tak, zeby ci pasowało.
      • kicia031 Re: kopanie sie z koniem 12.02.09, 11:22
        to ty to zrób, tak, zeby ci pasow
        > ało.

        ale przeciez nie chodzi o to, zeby pasowalo. zawsze bedzie
        niepasowalo, na tym ta gra polega.
    • kajda28 Re: kopanie sie z koniem 12.02.09, 12:10
      Madziulec a jakbyś się czuła gdybyś się zakochała, mieszkała i żyła
      z mężczyzną którego kochasz, a Twoi rodzice, syn powiedzieliby że to
      dla nich obcy facet i nie mają zamiaru go tolerować w swoim domu. I
      nawet jakbyś nie mieszkała z rodzicami, to chyba byłoby Ci smutno że
      rodzice nie akceptują człowieka którego kochasz. Podobnie czuje się
      Twój syn, a nawet gorzej, bo to jeszcze dziecko. On może mieć
      wyrzuty sumienia że kocha swojego tatę- tatę którego to TY mu
      wybrałaś. Odłóż swoją urażoną dumę na rzecz miłości do dziecka. Nie
      masz ochoty rozmawiać ze swoim byłym, nie rozmawiaj, zrób wszystko
      aby jak najkrótszej być w jego towarzystwie, raz w tyg. obudź małego
      o 7 daj śniadanie na wynos.
      Albo przestań się skarżyć na swój los, bo sama go sobie komplikujesz
      i szukasz dziury w całym.

      Pomyśl chwilę o swoim synu, jak on się czuję...
      • chalsia Re: kopanie sie z koniem 12.02.09, 12:48
        > Albo przestań się skarżyć na swój los, bo sama go sobie
        komplikujesz
        > i szukasz dziury w całym.

        w równoległym watku Madziulca napisałam, że koniem, z którym
        Madziulec się kopie nie jest eks ale ona sama.
    • demonii.larua Re: kopanie sie z koniem 12.02.09, 13:23
      > A ja kopie sie z koniem, bo oczywiscie "dziecko musi miec ojca".
      Powinno, ale nie musi.
      • woda.lekko.gazowana Re: kopanie sie z koniem 18.02.09, 22:05
        jak rozumiem, madziulca może denerwować niesłowność exa.
        tez mnie złości, kiedy umawiamy się na - powiedzmy - 16, i ja sobie
        coś ustalam na 16.30, a on przyjeżdza o 18.45. Musze odwołac
        spotkanie, siedze w domu zła jak osa i czasem przyczepiam się do
        czegos bez sensu. a jak mnie zapyta czemu nie wyszłam, to mam ochotę
        rwac włosy z głowy wink
        • rennie77 Re: kopanie sie z koniem 21.02.09, 18:01
          madziulec, az sie juz nie chce czytac twoich postow. ty naprawde
          jestes toksyczna, sama sobie zaprzeczasz, placzesz sie w zeznaniach,
          zmyslasz, naginasz fakty do wlasnych potrzeb.. okropnie sie to
          czyta. wspolczuje waszej trojce, bo takie zycie musi byc nie do
          zniesienia. idz na jakas terapie, naprawde, moze da sie cos z tego
          jeszcze uratowac, inaczej zniszczysz zycie temu dziecku.

          ja nie twierdze, ze twok eks jest cacy i w porzadku. nie znam go,
          nie znam jego wersji wydarzen, ale z tego co piszesz i z naszych
          rozmow wyraznie wynika, ze masz ogromne problemy ze soba.
          dziewczyny tutaj wyrazaja to w zlosliwy sposob, nasmiewajac sie, to
          nie jest w porzadku. nie pochwalam tego, to nie fair. ty jestes po
          prostu chora i nieszczesliwa i moglo, czy moze sie to przydarzyc
          kazdej z nas. niestety.
          • chalsia Re: kopanie sie z koniem 22.02.09, 00:33
            > dziewczyny tutaj wyrazaja to w zlosliwy sposob, nasmiewajac sie, to
            > nie jest w porzadku. nie pochwalam tego, to nie fair.

            a uważasz za fair jak Madziulec w złośliwy, chamski i przesmiewczy sposób
            odpowiada ad personam?
            • rennie77 Re: kopanie sie z koniem 22.02.09, 07:41
              chalsia napisała:

              a uważasz za fair jak Madziulec w złośliwy, chamski i przesmiewczy
              sposób odpowiada ad personam?

              nie, nie uwazam tak. ale rozumiem, ze czasem trzeba byc lepszym, a
              nie gorszym, nawet, jesli sie ma taka mozliwosc. skoro uwazacie sie
              za lepsze, zdrowsze, madrzejsze to moze warto sie tak wlasnie
              zachowywac?
              posty madziulca burza we mnie krew i mam nawet ochote nia
              potrzasnac, ale nie sadze, ze przez obrazanie jej i wysmiewanie sie
              z niej cos zmienie. wiec po co mam dokladac jeszcze kolejny kamyczek
              do jej ogrodka? kobieta nie jest podla, ma tylko problemy z
              prawidlowym ogladem rzeczywistosci, potrzebuje terapii.
              • chalsia Re: kopanie sie z koniem 22.02.09, 11:50
                > posty madziulca burza we mnie krew i mam nawet ochote nia
                > potrzasnac, ale nie sadze, ze przez obrazanie jej i wysmiewanie
                sie
                > z niej cos zmienie. wiec po co mam dokladac jeszcze kolejny
                kamyczek
                > do jej ogrodka? kobieta nie jest podla, ma tylko problemy z
                > prawidlowym ogladem rzeczywistosci, potrzebuje terapii.

                owszem, potrzebuje terapii.
                Jednak na tym forum od KILKU LAT starano sie jej pomóc, tłumacząc i
                unaoczniając wiele spraw "po dobroci", a efektem było czytanie
                obraźliwych tekstów pisanych przez Madziulca i obracania przez nią
                kota ogonem. Skoro więc takie były dotychczasowe efekty, to widać
                metoda uległa zmianie, może ta jej pomoże.
              • chalsia Re: kopanie sie z koniem 22.02.09, 11:52
                > nie gorszym, nawet, jesli sie ma taka mozliwosc. skoro uwazacie
                sie
                > za lepsze, zdrowsze, madrzejsze to moze warto sie tak wlasnie
                > zachowywac?

                i tak się zachowywujemy (popatrz sobie na rozkład
                odpowiedzi "miłych" i "niemiłych" do Madziulca), jednak każdy ma
                pewien okreslony poziom ciepliwości i wytrzymałości.
                • resia80 Re: kopanie sie z koniem 02.03.09, 23:59
                  A ja rozumiem Madziulca.
                  Ojciec dziecka z Nią i Jej zdaniem wogóle się nie liczy.
                  Ma Ją głęboko gdzieś, robiąc Jej po prostu na złość.
                  Współczuję.
                  Z takim typem nie da się dogadać.

                  Pozdrawiam i życzę spokoju we własnym domu!

                  Agata.
                  • chalsia Re: kopanie sie z koniem 03.03.09, 11:05
                    > Ojciec dziecka z Nią i Jej zdaniem wogóle się nie liczy.
                    > Ma Ją głęboko gdzieś, robiąc Jej po prostu na złość.
                    > Współczuję.
                    > Z takim typem nie da się dogadać.

                    wiele samodzielnych matek ma tak samo, jednak potrafią postępować
                    inaczej niż Madziulec, nie robią z siebie ofiary losu, której
                    ciągle pod górkę
                    • resia80 Re: kopanie sie z koniem 04.03.09, 15:18
                      Chalsia, może i rzeczywiście masz rację.
                      Ja mam podobną sytuację, jakoś daję radę, ale to bardzo męczące na
                      dłuższą mętę.
                      Dlatego współczuję tak czy siak wink

                      Pozdrawiam,
                      Agata.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka