Ot tak
Widzenia niby sa takie:
- kazdy wtorek i czwartek 16-20. Sobota 8-13...
Wakacje i feria..
We wtorek i czwartek eks sie zwolnil i zjawia sie jak mu sie podoba. Czyli..
a.. na przyklad 18:45.
Wchodzi i dzwoni do drzwi.
Jasne, moge mu nie otwierac i pewnei tak bede robic, bo wlasciwie zastanawiam
sie po co przychodzi? Gapic sie na co? Na dziecko jedzace czy kapiace sie w
wannie? Bo na tym wlasnie polega zycie malego o tej porze.
Sobota.. Jeszcze ciekawiej. 8 rano. Zwykle wstajemy. I maly i jak w
powijakach. Eks wchodzi i .. gapi sie jak jemy sniadanie. Nie, nei poczuwa sie
by poczekac w samochodzie...
Nic.
Wystapil o zmiane kontaktow.. ale... pewnie nei zaplacil, wiec od sierpnia
sprawy nie ma.
I co? Nic.
Ja odbieram dziecko z przedszkola, toleruje to jego zachowanie, chamskie i
kolejne sms-y, coraz bardziej wulgarne ...
Sad nei widzi problemu.
A ja kopie sie z koniem, bo oczywiscie "dziecko musi miec ojca".
Tylko czy za kazda cene????