21.02.09, 13:28
witam.
Pisałam juz nie raz o tym ale i mialam juz dawno wnieść pozew o
alimenty tylko zawsze powstrzymywala obawa przed popsuciem dobrych
stosunkow miedzy mna a eks...jakby nie bylo dogadujemy sie tylko
jakos zawsze jak mowie o tym by sie na cos zlozyl(wiekszy wydatek)
to wychodzi z tego klotnia poniewaz zawsze mowi ze nie ma....a kurna
mieszka z rodzicami w domu jednorodzinnym i kazdy ma swoje
auto,studiuje podyplomowo(a to tez kosztuje) wiec jakos nie chce mi
sie w to wierzyc...a no i oczywiscie on nie pozyczy bo nie
lubi.Twierdzi ze zarabia 2000brutto czyli na reke 1400 i go nie
stac...oplaca przedszkole malej 350 zl i to juz jest duzy wydatek na
niego.chcialam sie umowilc z nim na 500-600zl to mnie wysmial i
powioedzial ze nawet jakby mial to mi tyle nie da ze on woli dawac
na konkretna rzecz-zlozyc sie tylko ze potem twierdzi ze nie ma
kasy...uuff...i takie pytanie:czy wsadzie przyznaja mi alimenty w
wysokosci 600zl kiedy on zarabia teoretycznie 2000brutto ale mieszka
z rodzicami a ja sama z mala,oplaty na dom u mnie to 600zl
czynsz,prad powiedzmy 150na 2 miesiace ,gaz 300 w okresie zimowym
600zl na 2 miesiace,przedszkole 350zl miesiecznie,zajecia dodatjkowe
100zl miesiecznie, czesto wyjezdzam z mala:za nocleg co prawda nie
place wtdy ale 200zl w jedna strone dojazd(a jak wyjezdzam to on
placi mniej za przedszkole wtedy),lekarstwa jak mala jest chora to
jest wydatek ok 70zl wizyta w aptece,ciuchy,buty itd ja kupuje (tzn
oni maja swoje ale mi sie nie podobaja-jak z darow dla powodzian nie
obrazajac nikogo),na wakacje ja z mala wyjezdzam (w tym roku np
chorwacja,a oni tez ja zabrali na miesiac 60km od miasta naszego na
pole nad jeziorem do przyczepy kempingowej-ich pole wiec za to nie
placa) no i jak sa wakacje to on nic nie placi bo nie przedszkola
, no i jedzenie ale to wiadomo,dojazd do lekarza malej-drugi koniec
miasta(ale ten w koncu zajal sie porzadnie mala) no i jak mala jest
chora to ja najczesciej z nia zostaje bo on nie moze.
Poprostu boje sie ze pojde do sadu a on zrobi z siebie biedaka a ja
dostane 200zl alimentow....no ale podobno biora mozliwosci zarobkowe
pod uwage,tak??a nie zarobki.....a on ma studia skonczone,mgr, teraz
podyplomowe robi...a ja studiuje na V roku,pracuje ale w sumie to
tak jakby na czarno(nie jestem zarejestrowana) u taty w
firmie....Opłaca mi się iść do sądu??nie wyjde na tym gorzej?teraz
placi 350zl na przedszkole i raz od poczatku roku poza to dal mi
100zl smile
Z góry dziekuje za odpowiedzi!
Obserwuj wątek
    • mamajeans Re: alimenty 22.02.09, 00:43
      bylam w podobnej sytuacji, jedynie ojciec nie spedzal z corka wogole
      czasu, kupowal jedynie jakis drobiazg raz na pol roku. mialam dosyc
      proszenia. placil podobna kwote co twoj ale nieregularnie i wciaz
      musialam o tym przypominac dostajac przy okazji niezbyt mile
      odpowiedzi. Kilka miesiecy temu zlozylam do sadu wniosek o alimenty.
      Ex zadeklarowal 500zl zarobkow miesieczniesmile, wybral zycie w dosc
      malym miescie, w dodatku okazalo sie, ze ma od miesiaca drugie
      dziecko. Na pierwszy wiec rzut oka wydawaloby sie, ze nie mam szans
      na uczciwe alimenty . Wnosilam o 70% kosztow utrzymania dziecka.
      dostalam 50%. Jak na robienie z siebie ofiary i nowa syt. rodzinna
      exa i tak niezle. Najwazniejsze, ze sad stwierdzil, ze jest zdrowy,
      ma wyzsze wyksztalcenie, moze wiec zarobic. inna sprawa, ze teraz ex
      mnie juz zupelnie nienawidzi, nie kontaktuje sie z corka. ale nie
      moze to byc na zasadzie szantazu, - poki nie bede musial za duzo
      placic to bede w miare mily, a jak nie to pozalujesz.
      • mama-zuza Re: alimenty 22.02.09, 15:38
        moj eks jest dobrym tata,kontakt z dzieckiem utrzymuje staly....
        • guderianka Re: alimenty 22.02.09, 20:10
          Są rzeczy ważniejsze od pieniędzy

          Warto dla dodatkowych 200zł psuć relacje?
          Może lepszym sposobem byłoby uświadomienie mu ile dziecko kosztuje,
          spacer na wspólne zakupy, do krainy zabaw itp?
          • mama-zuza Re: alimenty 22.02.09, 22:01
            uświadamialam nieraz....ale on uwaza ze jego nie stac na
            wiecej,najwiecej co moze mi dac to 400zl a przedszkole kosztuje
            350zl. Mowilam co ile kosztuje to stwierdzxil ze on woli sam
            wymyslec malej jakies atrakcje i ze najwyraźniej ja musze zaczac
            bardziej oszczedzac!!To sie spytalam czy mam sie przeprowadzic pod
            most,czy malej jesc nie dawac a moze wylaczyc ogrzewanie?malej jak
            kupia ciuchy to jak "z darow dla powodzian" ale wg niego sa ladne no
            to niwe wiem co mam wiecej mowic....On nigdy nie ma kasy,bo ma tylko
            1400 na reke a mieszka z rodzicami(wiec oplat za dom nie ma) a nie
            bedzie pozyczac (na dziecko), bo nie lubi pozyczac-no wiec wychodzi
            na to ze skad wezme kase np na dentyste to juz moj problem
    • mamajeans Re: alimenty 22.02.09, 22:22
      pieniadze nie sa najwazniejsze. to prawda. podobnie jak milosc do
      dziecka jest bezwarunkowa.
    • mamajeans Re: alimenty 22.02.09, 22:39
      zostalas postawiona w sytuacji, na ktora nie masz wplywu. co wiecej
      ta sytuacja bedzie trwala, bedziesz tlumaczyc, starac sie cos
      udowodnic, prosic. chyba, ze cie na to stac i odpuscisz sobie. nie
      moze byc jednak tak, ze sie i ma ciastko i sie zje ciastko. sytuacja
      ci nie odpowiada, piszesz, ze jest dobrym ojcem, ale jednoczesnie
      instynktownie obawiasz sie, ze nie na tyle dobrym, aby wytrwal w
      swoim ojcostwie.Albo odpuscisz i poniesiesz konsekwencje finansowe,
      albo nie zaryzykujesz proby ojcostwa. Tak czy siak musisz wybrac.
      doskonale wiem, ze to nie jest latwe, ale wybrac mozesz tylko ty. i
      to nie ma nic wspolnego z systemem wartosci typu czy jestem
      materialistka czy kieruje sie uczuciem i miloscia. bo po pierwsze
      pieniadze naleza sie Twojemu dziecku, nie Tobie, a milosc to nie
      choragiewka na wietrze. Ja mialam latwiej bo ojciec sie prawie nie
      kontaktowal, a w tej sytuacji jak najbardziej rozumiem i szanuje
      twoje rozterki i obawy o relacje. Moze warto sprobowac sie dogadac
      za posrednictwem mediatora, ew. postronnej ale bliskiej wam obojgu
      osobie?
      • mama_ameleczki Re: alimenty 23.02.09, 16:38
        jezeli faktycznie zarabia tyle co piszesz to nie dostaniesz wiecej.
        a to ze dziecko ma dobrego tate- jak piszesz to bardzo duzo
        • mama-zuza Re: alimenty 23.02.09, 22:07
          mama_ameleczki napisała:

          > jezeli faktycznie zarabia tyle co piszesz to nie dostaniesz
          wiecej.
          > a to ze dziecko ma dobrego tate- jak piszesz to bardzo duzo


          też sie własnie tego obawiam ale chyba i tak zaryzykuje bo mam juz
          dosyc wiecznego "nie mam pieniedzy...." i stwierdzania ze musze dac
          rade.
          a co do tego ze jest dobrym ojcem to dla mnie zaden wyczyn tylko
          normalna rzecz
          • mama_ameleczki Re: alimenty 24.02.09, 09:40
            mama-zuza napisała:


            > a co do tego ze jest dobrym ojcem to dla mnie zaden wyczyn tylko
            > normalna rzecz


            ojojoj. oczywiscie teoretycznie tak powinno byc, ale niestety
            strszanie sie mozesz na takim podejsciu przejechac. chyba czytas
            troche forum, wiec powinnas wiedziec jacy sa niektorzy ojcowie?
            Mezczyzna w ciagu jedej chwili potrafi odwrocic sie na piecie i tyle
            go widzieli tak samo jak latwo im jest odejsc od kobiety tak samo od
            dziecka!
            • mama-zuza Re: alimenty 24.02.09, 09:43
              wiem, ze tak bywa ale moj eks na szczescie taki nie jest...zawsze
              byl dobrym tata tylko czasem troche glupkowatym (tzn sam sie jeszcze
              jak dzieciak zachowuje) a mala byla jego oczkeim w glowie od
              urodzenia, poprostu nam nie wyszlo...
              • zla.kobieta1000 Re: alimenty 24.02.09, 12:28
                I ja swego czasu dałam się nabrać na tego typu postawę, chociaż u mnie doszły do
                głosu jeszcze inne problemy, dość drastyczne. Ojciec też twierdził, że kocha
                córkę, przychodził, płacił w sumie dużo (ale też i jest baaaardzo zamożny)... a
                potem wymyślił sobie, że jak małej brakuje paru miesięcy do 3 lat, to można ją
                naraz, zaraz posłać do pryw przedszkola, bez żadnego okresu adaptacyjnego a
                mamunia od jutra (dosłownie) do pracy. I zrobił co chciał, nie dał kasy z dnia
                na dzień, teraz złozyłam pozew o alimenty, będę czekać na sprawę, nie mam za co
                popłacic rachunków, kredytu, musiałam pozyczyć kupę kasy nawet na jedzenie.
                Przy takim dochodzie i mieszkaniu z rodzicami tego gościa spokojnie stać na 5
                stów, to jest do udoiwodnienia. On nie ma, a ty musisz mieć?
                Załóż sprawę, na to się czeka, potem nagle zostaniesz bez kasy na dziecko tak
                jak ja, a to naprawdę kaplica. A może da się zrobić ugodę np. na 450?
                • zla.kobieta1000 Re: alimenty 24.02.09, 14:46
                  Przeanalizuje też faktyczne koszty pod kątem tego, ile z tego idzie faktycznie
                  na dziecko, np. spokojnie możesz przyjąć, że jest to połowa opłat za media,
                  czynsz, przecież nie wyłączysz ogrzewania w zimie, nie przestaniesz dziecku prać
                  ubrań itp. To nie tylko jedzenie, ubrania, lekarstwa - jak dla mnie wyłania się
                  z tego obraz mamy, która utrzymuje swoje dziecko co najmniej w 70% sama, coś tu
                  jest nie tak.
                  Porozmawiaj z nim jeszcze raz, powiedz o chęci założenia sprawy - można też
                  spisać umowę notarialną, której sąd nadaje klauzulę wykonalności, to mniej
                  przykre dla obu stron, potem taką umowę tylko wysyła się do sądu poleconym i wsio.
                  Nie jesteś w stanie przewidzieć, co będzie za kilka lat, ten pan może założyć
                  rodzinę, mieć jeszcze ze dwoje dzieci i w ogóle przestać Ci płacić, a Ty wtedy
                  będziesz się boksować z nagle powstałym problemem. Nic nie warto postanawiać
                  ustnie, zmieni się sytuacja, to druga strona łatwo się z tego wykręci.
                  • mama-zuza Re: alimenty 24.02.09, 14:55
                    Decyzja podjeta: ide do prawnika,porozmawiac z nim i wnosze o
                    alimenty...Co do moich oplat to zima(ogrzewanie gazowe) same oplaty
                    za dom wynosza mnie ok 1000zł!!!Z czego czynsz to 600zl...A jeszcze
                    w najblizszej przyszlosci jesli wszystko pojdzie dobrze mam zamiar
                    sie przeprowadzic(jest to zwiazane z praca moja akurat)-600km od
                    terazniejszego miejsca zamieszkania,wiec przedszkola wtedy raczej
                    nie bedzie oplacac smile
                    • madziulec Re: alimenty 24.02.09, 15:08
                      To gdzie Ty mieszkasz???

                      Oplaty 1000 miesiecznie i czynsz 600???
                      Jakies to powierzchnei sa....
                      Mi tu dziewczyny kiedys doradzily, by zamienic mieszkanie na mniejsze.
                      • mama-zuza Re: alimenty 24.02.09, 15:26
                        Z checia bym zmienila to mieszkanie bo szczerze go nie lubie
                        (mieszkanie po rodzicach)....mieszkam w prywatnej kamienicy,gdzie
                        wlasciciel podnosi czynsz co rok.Nie kupie mieszkania teraz bo nie
                        mam zdolnosci a wynajem mi sie nie oplaca bo wyjdzie na to
                        samo....wiec co zrobic??pow.60m kw,2 pokoje...kiedys wynajmowalam
                        jeden pokoj ale przy 4latku osobny pokoj dla niej jest juz
                        niezbedny.Ogrzewanie gazowe mieszkania tez kosztuje( a nie mam jakos
                        goraco w domu bo 20stopni).
                        wiec czynsz 600zl(a tak dokladniej to 650),prad 150 na 2
                        miesiace,gaz ok 400zl na 2 miesiace. wynajem mieszkania 2pokojowego
                        w moim miescie kolo 1000zl rowniez....
                        • madziulec Re: alimenty 24.02.09, 15:45
                          No to zaraz...
                          Czynsz 650 a oplaty do tego 75 + 200 czyli 250 (oplaty) czyli razem
                          900 ..
                          a nie 1600 jak pisalas.
                          • mama-zuza Re: alimenty 24.02.09, 15:48
                            ojejku....zle napisalam tam...mialo byc oplaty 1000zl w tym 600zl
                            czynszu...Czyli łącznie ok.920zl/miesiecznie
                            • madziulec Re: alimenty 24.02.09, 16:03
                              No tak niestety jest.
                              U mnie szalone panie z energetyki kolejny raz zle zaprognozowaly
                              zuzycie pradu, wiec co miesiac wplacalam smiesznie niskei
                              zaliczki,a teraz musze znow wplacic kosmiczna kwote prawie 800 zl.
                              Pol roku temu bylo to samo.

                              Tak juz jest niestety.

                              Gdzies mieszkac trzeba.
                              Jest to straszne, ale to wszystko kosztuje. Wiem, ze niewiele Cie
                              pociesze.


                              Moze o jakis dodatek mieszkaniowy moglabys sie starac?
                • mama_ameleczki Re: alimenty 24.02.09, 17:43
                  zla.kobieta1000 napisała:


                  > Przy takim dochodzie i mieszkaniu z rodzicami tego gościa
                  spokojnie stać na 5
                  > stów, to jest do udoiwodnienia. On nie ma, a ty musisz mieć?
                  > Załóż sprawę, na to się czeka, potem nagle zostaniesz bez kasy na
                  dziecko tak
                  > jak ja, a to naprawdę kaplica. A może da się zrobić ugodę np. na
                  450?

                  baradzo watpie. ja zapierwszysm razem dostalam 450 przy 5000 dochodow
                  • zla.kobieta1000 mamo-ameleczki 24.02.09, 18:21
                    Pytanie - czy mogłabyś wyjawić mi, czym kierował się sąd, zasądzając taką
                    śmieszną kwotę na Twoje dziecko... przy takim dochodzie? Czy Ty dobrze
                    zarabiałaś? Czy gość ma inne dzieci? O ile to nie jakaś tajemnicawink.
                    Jestem u początku drogi, dopiero zaczynam walkę z człowiekiem bezwzględnym i nie
                    liczącym się z nikim. Chcę uzyskać jak najwyższe alimenty, bo gościa na to stać,
                    nie wiem tylko, jak to rozegrać.
                    • mama_ameleczki Re: mamo-ameleczki 25.02.09, 17:52
                      zla.kobieta1000 napisała:

                      > Pytanie - czy mogłabyś wyjawić mi, czym kierował się sąd,
                      zasądzając taką
                      > śmieszną kwotę na Twoje dziecko... przy takim dochodzie?


                      bo tyle starczy- dokladnie slowa sedziny
                      • franki8 Re: mamo-ameleczki 25.02.09, 18:47
                        Ale fajny sąd! A co powiecie o takim, który zasądza 800 zł od gościa
                        zarabiającego 2100 netto? Jednocześnie sąd uwzględnia że jego koszty utrzymania
                        (niezbędne czyli opłaty + podstawowe wyżywienie) wynoszą 1400? Czyli w RP można
                        komuś nakazać żeby płacił więcej niż zarabia. Dodam, że rozwód był z winy pani,
                        dodam, że pani zarabia 3000 netto + mieszka z facetem który też zarabia 3000 netto.
                        Ale Wy pewnie powiecie że to jest sprawiedliwe... bo ojciec ma płacić, nawet
                        jeśli jest niewinny, ma płacić, nawet jeśli go na to nie stać... a jak nie - to
                        do pierdla!!!
                        • pyzol31 Re: mamo-ameleczki 25.02.09, 20:50
                          nie wiem...tak tylko gdybam, ale...czy ten, który zarabia 2100 netto
                          musi pracowac tam, gdzie pracuje?nie może poszukać lepiej płatnej
                          pracy?
                          nie wiem...może sie mylę, ale...czy to teraz nie jest tak, że liczą
                          sie możliwości zarobkowania (wykształcenie, stan zdrowia, wiek i
                          dyspozycyjność)a nie to, w jakiej pracy ten, który zarabia 2100
                          netto tkwi?
                          • franki8 Re: mamo-ameleczki 26.02.09, 09:51
                            pyzol31 napisała:

                            > nie wiem...tak tylko gdybam, ale...czy ten, który zarabia 2100 netto
                            > musi pracowac tam, gdzie pracuje?nie może poszukać lepiej płatnej
                            > pracy?
                            > nie wiem...może sie mylę, ale...czy to teraz nie jest tak, że liczą
                            > sie możliwości zarobkowania (wykształcenie, stan zdrowia, wiek i
                            > dyspozycyjność)a nie to, w jakiej pracy ten, który zarabia 2100
                            > netto tkwi?
                            Nie wiem, też tylko gdybam... dzisiaj znalezienie lepiej płatnej pracy to
                            przecież kwestia trzech minut, prawda? Łatwo się mówi... a może te "samodzielne
                            mamy" też znajdą sobie w pięć minut pracę za 10k miesięcznie?
                            • pyzol31 Re: mamo-ameleczki 26.02.09, 09:56
                              no tak, ale jesli alimenty zostaną ustalone na niskim poziomie to
                              czy nie zabraknie temu, który zarabia 2100 netto motywacji do
                              znalezienia nowej, lepiej płatnej pracy? nie wiem...cały czas tylko
                              gdybam...
                              a co do samodzielności "samodzielnych" i zarabiania 10k, to nie ma
                              sie co martwić bo niektóre rzeczywiscie tyle zarabiają, ale nie
                              Tobie franki ani mnie im zazdroscić ani wypominać bo w takim
                              przypadku procentuje wykształcenie i zaradność życiowa
                              owych "samodzielnych" własnie, niestety równocześnie ukazując
                              wyraźniej brak zaradności życiowej innych...
                            • mama_ameleczki Re: mamo-ameleczki 27.02.09, 09:53
                              franki8 napisał:

                              > > Nie wiem, też tylko gdybam... dzisiaj znalezienie lepiej płatnej
                              pracy to
                              > przecież kwestia trzech minut, prawda? Łatwo się mówi... a może
                              te "samodzielne
                              > mamy" też znajdą sobie w pięć minut pracę za 10k miesięcznie?


                              ja jednak widze deskretna roznice miedzy chcia zatrudnienia
                              dyspozycujnego mezczyzny, ktory nie ma zadnych obowizkow, poza
                              zajmowaniem sie wlasnym tylkiem, a samodzielna mama ktora 24h na
                              dobe 7 dni w tygodniu musi zapewnic opieke swojemu dziecku, ktre
                              czesto( tak np jak moje) choruje conajmniej raz w miesiacu.

                              a w tym konkretnym przypoadku byly przeslanki do tego ze mozliwosci
                              zarobkowe sa wyzsze niz zarobki owego tatusia.
                        • mama_ameleczki Re: mamo-ameleczki 25.02.09, 21:03
                          franki8 napisał:

                          > Ale fajny sąd! A co powiecie o takim, który zasądza 800 zł od
                          gościa
                          > zarabiającego 2100 netto? Jednocześnie sąd uwzględnia że jego
                          koszty utrzymania
                          > (niezbędne czyli opłaty + podstawowe wyżywienie) wynoszą 1400?
                          Czyli w RP można
                          > komuś nakazać żeby płacił więcej niż zarabia.

                          no oczywiscie ze moze bo sad ma obowiazek brac pod uwage mozliwosci
                          zarobkowe a nie zarobki

                          Dodam, że rozwód był z winy pani,
                          > dodam, że pani zarabia 3000 netto + mieszka z facetem który też
                          zarabia 3000 ne
                          > tto.
                          > Ale Wy pewnie powiecie że to jest sprawiedliwe... bo ojciec ma
                          płacić, nawet
                          > jeśli jest niewinny, ma płacić, nawet jeśli go na to nie stać... a
                          jak nie - to
                          > do pierdla!!!

                          hmmmm..? przepraszm niewinny czego?? bo my tu rozmawiamy o
                          alimentach na dzieci a nie na zony, wiec ktos tu czegos chyba nie
                          rozumie..
                          • franki8 Re: mamo-ameleczki 26.02.09, 09:54
                            mama_ameleczki napisała:


                            > hmmmm..? przepraszm niewinny czego?? bo my tu rozmawiamy o
                            > alimentach na dzieci a nie na zony, wiec ktos tu czegos chyba nie
                            > rozumie..
                            Owszem, ktoś nie rozumie jakim cudem konsekwencje rozpadu rodziny ma ponosić
                            wyłącznie strona niewinna. Ktoś też nie rozumie, po co alimenty na dziecko
                            któremu jakoś niczego nie brakuje. Ktoś też nie rozumie, jakim cudem te alimenty
                            lądują natychmiast w banku jako rata za świeżo kupiony samochód mamusi wink na
                            dziecko, powiadasz...
                            • pyzol31 Re: mamo-ameleczki 26.02.09, 10:00
                              jasne...nie kupię swojemu dziecku nowych rajstop, żeby zrobić na
                              złość mamusi tego dziecka, bo to ona rozwaliła małżeństwo, więc z
                              jakiej racji mam współuczestniczyc w jego utrzymaniu?
                              bardzo bardzo bardzo zdrowe i racjonalne podejście...jak na 10 latka
                            • pelagaa Re: mamo-ameleczki 26.02.09, 11:04
                              > Owszem, ktoś nie rozumie jakim cudem konsekwencje rozpadu rodziny
                              > ma ponosić wyłącznie strona niewinna.

                              Alimenty na dziecko to nie konsekwencja rozpadu rodziny. Dziecko
                              musi tez jesc i byc ubrane w pelnej rodzinie, tylko wtedy kasa idzie
                              z budzetu domowego, a nie z alimentow.

                              > Ktoś też nie rozumie, po co alimenty na dziecko
                              > któremu jakoś niczego nie brakuje.

                              No szczyt odpowiedzialnosci za wlasne dziecko. Po co mam utrzymywac
                              WLASNE dziecko, skoro ktos inny moze to zrobic za mnie. Ble.

                              > Ktoś też nie rozumie, jakim cudem te alimenty
                              > lądują natychmiast w banku jako rata za świeżo kupiony samochód
                              > mamusi wink

                              A dziecko zyje powietrzem. Idac tym tokiem rozumowania robiac zakupy
                              za produkty kupowane dla dziecka powinno sie placici osobna karta z
                              osobnego konta. Dziecko powinno miec osobna polke w lodowce,
                              jegopranie powinno sie osobno nastawiac, zeby dokladnie odliczyc
                              proszek i zuzyty prad, powinno sie znakowac banknoty, zeby sie nie
                              pomylic itp., itd.
                              Bzdura.
                              Nawet jesli te konkretnie wplacona kase matka przekieruje na kredyt,
                              to z wlasnych pieniedzy utrzymuje w pelni dziecko i bilans i tak na
                              jedno wyjdzie. Na dziecko ponosi sie pewne wydatki, to trzeba
                              stosownie podzielic miedzy rodzicow i tyle, a moze jeszcze tylko nie
                              zagladac do portfela matki i jej nowego partnera, z pewnoscia
                              bardziej zaradnego, z honorem i ambicja, jednakze nie majacego
                              obowiazku utrzymywac cudzych dzieci.
                              • franki8 Re: mamo-ameleczki 26.02.09, 17:19
                                Tak sobie czytam i czytam...
                                mój Boże, jakie wy strasznie jesteście ograniczone jednak...
                                facet = kasa
                                dziecko = sposób na wyciągnięcie kasy
                                • pyzol31 Re: mamo-ameleczki 26.02.09, 19:14
                                  to odwróćmy sytuację:dziecko zostaje z Tobą, czy była żona też ma
                                  nie płacić na jego utrzymanie?bo Ty ją skrzywdziłes i to wszystko
                                  Twoja wina była, więc ona po złości, zeby Tobie nie było za dobrze,
                                  na złość Tobie nie płaci
                                  i co wtedy?nie bedziesz od niej wymagał uczestniczenia w utrzymaniu
                                  dziecka?
                                  nie sądzę...
                                  mało tego, wydaje mi sie, ze w tym dysktującym gronie, to Ty
                                  okazałabyś sie najbardziej na kasę pazernym człowiekiem
                                  • franki8 Re: mamo-ameleczki 26.02.09, 20:05
                                    Tak mi się wydaje, że dorosły człowiek (myślący) powinien mieć świadomość
                                    ponoszenia konsekwencji swoich decyzji.
                                    Jeśli ktoś rozpieprzył własną rodzinę (a sąd potwierdził to wyrokiem orzekającym
                                    jego winę) to jak może oczekiwać, że za to, co zrobił na własne życzenie (licząc
                                    się z konsekwencjami) ktoś inny będzie go nagradzał opłacając przez długie lata?
                                    Jeśli dziecko ma spędzać miesiąc wakacji z ojcem, a miesiąc z matką i za ten
                                    miesiąc z ojcem matka też domaga się alimentów - to jak można mówić, że
                                    przeznacza te pieniądze na utrzymanie dziecka?
                                    Owszem, jest sprawa w sądzie o odzyskanie dziecka, ale alimentów od jego matki
                                    nie chcę i nie potrzebuję.
                                    W przeciwieństwie bowiem do was dam sobie radę. Nie wiem tylko, czemu to forum
                                    nazywa się "samodzielna mama" - wybitnie jesteście niesamodzielne, skoro bez
                                    kasy od facetów ani rusz...
                                    • pyzol31 Re: mamo-ameleczki 26.02.09, 20:42
                                      nie wiem czy wciąż sobie nie zdajesz z tego sprawy, czy udajesz że
                                      tego nie rozumiesz (wyraźny przytyk do ludzi "myślących"), ale
                                      alimenty nie są przeznaczone dla matki tylko dla dziecka, na jego
                                      potrzeby i na jego utrzymanie, ale chyba nie pojmujesz tego
                                      rzeczywiście
                                      a niektórym rodzicom (specjalnie nie rozgraniczam na matki czy
                                      ojców) samotnie wychowującym dziecko, może nie starczac kasy,
                                      zwyczjanie dlatego, ze po rozstaniu z partnerem czasu na na przykłąd
                                      podjęcie pracy dodatkowej czy lepiej płątnej (czytaj:bardziej
                                      czasochłonnej)im braknie, włąśnie dlatego że zostali sami z
                                      dzieckiem (i tu wychodzi jednak to, że chyba mało do tej pory
                                      zajmowałes sie swoim dzieckiem, skoro nie masz bladego pojęcia o tym
                                      ile czasu dzieci wymagają)
                                      jesli kiedys dziecko rzeczywiscie będzie z Tobą to moze wtedy okazać
                                      sie, ze po krótkiej euforii (przy Twoich 2100 netto)ochłoniesz i
                                      tych alimentów jednak NA DZIECKO od byłej zechcesz
                                      i żeby było jasne: nie bronie Twojej byłej żony, nie znam sytuacji,
                                      bronie samotnych rodziców wogóle
                                      • franki8 Re: mamo-ameleczki 26.02.09, 21:24
                                        Jakbyś czytała to byś wiedziała że o tej pani akurat nie można powiedzieć żeby
                                        była "samotna".
                                        A to że są rzeczywiście samotne matki rzeczywiście potrzebujące kasy na dzieci...
                                        I to że są ojcowie którzy nie płacą mimo że ich na to stać...
                                        To wszystko prawda.
                                        Tyle tylko, że z tego forum przebija koszmarna niezaradność i nienawiść
                                        charakterystyczna dla zawiedzionych kobiet...
                                        A dzieckiem zajmowałem się przez lata więcej niż matka - dlatego jak piszę że
                                        dam sobie radę to wiem co mówię.
                                        Gdyby zaś alimenty istotnie miały być przeznaczone na dziecko, to czemu pomysł z
                                        utworzeniem subkonta i możliwością kontroli czy matka rzeczywiście je na
                                        potrzeby dziecka przeznacza tak bardzo wam się nie podoba?
                                        • guderianka Re: mamo-ameleczki 26.02.09, 21:58
                                          Tyle tylko, że z tego forum przebija koszmarna niezaradność i
                                          nienawiść
                                          > charakterystyczna dla zawiedzionych kobiet...

                                          Znaczna część kobiet na tym forum to osoby świeżo po rozstaniu albo
                                          w trakcie(lub przed ). I masz rację-jest w nich nienawiść. I
                                          niezaradność. Nikt nie rodzi się cyborgiem, i nikt nie jest drewnem
                                          nie posiadającym emocji. A jesli mężczyzna, którego się kocha nawala-
                                          krzywdzi,olewa to chyba nie trudno jest zrozumieć że w tym pierwszym
                                          etapie bucha nienawiść. To naturalna konsekwencja. Niektórym
                                          kobietom ten etap mija wczesniej, innym później, jeszcze innym
                                          nigdy..
                                          Tak jak większość kobiet na tym forum patrzącym na faceta z
                                          perspektywy : on jest zły, tak samo ty po swoich przejściach myslisz
                                          źle o wszystkich samotnych matkach. Ale nietędy droga. Zbyt często
                                          padają uogólnienia i generalizacje, a zbyt rzadko indywidualnie
                                          podchodzimy do sprawy. Także na tym forum. I nie wiem czy to się
                                          zmieni-bo poruszane są tu tematy trudne i bolesne
                                          Choćbyś nie wiem jak sie starał- statystyki mówią same za siebie-to
                                          w większości matka jest samotnym rodzicem..I ta statystyczna matka
                                          pisuje na tym forum ..


                                          > Gdyby zaś alimenty istotnie miały być przeznaczone na dziecko, to
                                          czemu pomysł
                                          > z
                                          > utworzeniem subkonta i możliwością kontroli czy matka rzeczywiście
                                          je na
                                          > potrzeby dziecka przeznacza tak bardzo wam się nie podoba?

                                          Pomysł nie jest głupi i można go wykorzystać gdy rodzic ma płynność
                                          finansowa. Nie wiem jak jest u innych mam-ale ja otrzymywałam
                                          alimenty nieregularnie. Pieniądze, które miałam na siebie i dziecko
                                          nie były duze i musiałam się mocno gimnastykowac by ich wystarczyło.
                                          Gdy alimenty przychodziły np.na koniec miesiąca a ja wypłatę
                                          dostawałam później-musiałam zapłacić z nich ratę. A z późniejszej
                                          pensji korzystałam na potrzeby swoje i córki. Gdybym miała większa
                                          płynność finansową i w ogóle więcej pieniędzy być może
                                          zdecydowałabym się właśnie na takie subkonto.(aczkolwiek to dla mnie
                                          trochę dziwny taki podział pieniędzy, bo robiąc zakupy w sklepie
                                          płaciłam z jednego bankonotu a nie z jednego swojego a drugiego
                                          dziecka )Rozumiesz co mam na myśli ?
                                          • franki8 Re: mamo-ameleczki 26.02.09, 22:09
                                            guderianka napisała:


                                            > Pomysł nie jest głupi i można go wykorzystać gdy rodzic ma płynność
                                            > finansowa. Nie wiem jak jest u innych mam-ale ja otrzymywałam
                                            > alimenty nieregularnie. Pieniądze, które miałam na siebie i dziecko
                                            > nie były duze i musiałam się mocno gimnastykowac by ich wystarczyło.
                                            > Gdy alimenty przychodziły np.na koniec miesiąca a ja wypłatę
                                            > dostawałam później-musiałam zapłacić z nich ratę. A z późniejszej
                                            > pensji korzystałam na potrzeby swoje i córki. Gdybym miała większa
                                            > płynność finansową i w ogóle więcej pieniędzy być może
                                            > zdecydowałabym się właśnie na takie subkonto.(aczkolwiek to dla mnie
                                            > trochę dziwny taki podział pieniędzy, bo robiąc zakupy w sklepie
                                            > płaciłam z jednego bankonotu a nie z jednego swojego a drugiego
                                            > dziecka )Rozumiesz co mam na myśli ?
                                            Oczywiście że rozumiem. Też kiedy dziecko jest u mnie po prostu kupuję to co
                                            trzeba płacąc jednym banknotem. Widzę natomiast, że niezależnie od problemów
                                            psychicznych (podobno rozwód jest traumą porównywalną ze śmiercią osoby
                                            najbliższej) 75% wątków na tym forum obraca się wokół alimentów - jak wyciągnąć
                                            większe, jak dokopać facetowi, który spóźnił się z płaceniem (polecam od razu
                                            rozstrzelać, to uspokaja), no i oczywiście każdy eks to milioner w Jaguarze
                                            tylko wrednie to ukrywający... i to mnie drażni, szczerze mówiąc. Tak jak w
                                            przypadku mojej eks, domagającej się alimentów za miesiąc wakacji, który dziecko
                                            spędza ze mną - no jakie ona wtedy wydatki ma na to dziecko, jakie?
                                            A jeśli można bez skrupułów walnąć facetowi "znajdź sobie lepiej płatną pracę"
                                            to dlaczego, do cholery, nie może to dotyczyć tej "samodzielnej" mamy? Przecież
                                            to jest jakiś chory seksizm, nie ma nic wspólnego z równouprawnieniem! Naprawdę
                                            jak czytam to forum czuję się czasami jak wojująca feministka.
                                            • guderianka Re: mamo-ameleczki 26.02.09, 22:30
                                              75% wątków na tym forum obraca się wokół alimentów - jak wyciągnąć
                                              > większe, jak dokopać facetowi, który spóźnił się z płaceniem
                                              (polecam od razu
                                              > rozstrzelać, to uspokaja)

                                              Bo pieniądze są ważne. To nasze/wasze być albo nie być. Przecież sam
                                              wiesz..
                                              Niektóre z nas chcą aliementów bo pragną w ten sposób zapewnić
                                              dziecko chociaż kase od ojca skoro nie ma zainteresowania
                                              Niektóre pisza o pieniądzach bo zostały same, dosłownie SAME z małym
                                              dzieckiem i każda złotówka jest na wagę złota
                                              Sa też takie, dla których alimenty to pretekst do spotkań z exem, bo
                                              mają w głębi duszy nadzieję że jest szansa na związek
                                              I sa takie, które chcą kasy nie dla dziecka ale właśnie po to by
                                              dokopać, dowalić pokazać że "ich na wierzchu"

                                              Alimenty-mają wydźwięk pejoratywny.
                                              A przecież oczywistym jest że dziecko powołane na świat przez dwoje
                                              rodziców powinno być tez przez nich zabezpieczone materialnie,
                                              emocjonalnie. A jeśli rodzice sami nie potrafia tego załatwić to
                                              potrzebny jest sąd-potrzebny w imię zabezpieczenia interesów
                                              dziecka..


                                              A jeśli można bez skrupułów walnąć facetowi "znajdź sobie lepiej
                                              płatną pracę"
                                              > to dlaczego, do cholery, nie może to dotyczyć tej "samodzielnej"
                                              mamy? Przecież
                                              > to jest jakiś chory seksizm, nie ma nic wspólnego z
                                              równouprawnieniem

                                              Zgadzam się z Tobą.
                                              • chalsia Re: mamo-ameleczki 26.02.09, 22:54
                                                > A jeśli można bez skrupułów walnąć facetowi "znajdź sobie lepiej
                                                > płatną pracę"
                                                > > to dlaczego, do cholery, nie może to dotyczyć
                                                tej "samodzielnej"
                                                > mamy? Przecież
                                                > > to jest jakiś chory seksizm, nie ma nic wspólnego z
                                                > równouprawnieniem

                                                juz wczesniej któraś z forumek to napisała - lepsza praca to często
                                                wymóg zwiększonej dyspozycyjności lub wiekszej ilości godzin pracy,
                                                na co samodzielnie wychowując dziecko (w ogóle bez ojca albo z
                                                ojcem weekendowym jedynie) po prostu nie ma możliwości. Dziecko już
                                                jednego rodzica nie ma / ma w wymiarze niewielkim, i jeszcze
                                                drugiego ma - de facto - nie mieć z powodu pracy? Żeby powstawały
                                                kolejne problemy emocjonalne u dziecka?

                                                A co do wspólnego konta - była tu jedna forumka z takim
                                                rozwiązaniem - płacili z eksem na osobne konto na początku miesiąca
                                                ustalone kwoty, jak brakowało to po połowie dokładali i obydwoje
                                                dysponowali kartami do konta. No i cacy. Tyle tylko, że wymaga to
                                                dużego porozumienia i wspołpracy między rodzicami, a o to po
                                                rozstaniu bardzo trudno, a często nigdy nie do uzyskania.
                                                • zla.kobieta1000 Re: mamo-ameleczki 26.02.09, 22:58
                                                  Mądre słowa, ale można je powtarzać po wielokroć, a do niektórych i tak nie
                                                  dotrze, że nie opiekując się na codzień dzieckiem są jednak w stanie swobodniej
                                                  dysponować swoim czasem i są bardziej konkurencyjni na rynku pracy.
                                              • zla.kobieta1000 Re: mamo-ameleczki 26.02.09, 22:55
                                                A ja tak nie do końca się zgadzam z ostatnią opinią. Żyję i mieszkam z córką
                                                sama, jeśli zacznę szukać dodatkowej pracy, to kto się moim dzieckiem w tym
                                                czasie zajmie? Jakoś chętnych w ogóle nie widzę... Żłobek czynny do konkretnej
                                                godziny, przedszkole jw - a niania to niebotyczne pieniądze, przynajmniej dla
                                                mnie. Wracając teraz do pracy, będę musiała przeżyć z dzieckiem za 2100... tyle,
                                                że brutto + coś tam od tatusia, który chwali się sam przede mną, że mógłby ze
                                                swoją kasą utrzymać ze 4 rodziny, ale chce się na mnie odegrać (własne jego
                                                słowa). I co? Mam o nim nie myśleć w perspektywie kasy, skoro jego kasa, jaka by
                                                nie była, umożliwi mi jakieś tam zaspokojenie potrzeb naszej córki? Gdzie te
                                                samotne, co zarabiają po dziesięć albo pięć koła i są po dziecko w przedszkolu
                                                przed 17, a potem mają czas dla niego? Żeby zarabiać tyle, musiałabym kształcić
                                                się w zupełnie innym kierunku niż do tej pory, a na to mnie ani nie stać, ani
                                                nie mam nikogo do popilnowania córki i tu koło się zamyka. Franki, przez postawę
                                                takich panów jak Ty alimenty są nieściągalne w Polsce bodajże w 85%.
                                            • joaszkaa do Franki8 27.02.09, 09:43
                                              takie jedno male pytanko
                                              dlaczego uogolniasz i wrzucasz wszystkie kobiety do jednego worka??
                                              • franki8 Re: do Franki8 27.02.09, 09:47
                                                joaszkaa napisała:


                                                > dlaczego uogolniasz i wrzucasz wszystkie kobiety do jednego worka??
                                                No wreszcie ktoś o to konkretnie zapytał...
                                                Nie, nie robię tego - gdybyś uważnie czytała to co pisałem, wiedziałabyś o tym.
                                                Po prostu odnoszę wrażenie, że to wy mierzycie tą samą miarą wszystkich facetów.
                                                A gdy ktoś zastosuje podobny "chwyt propagandowy" wobec was, natychmiast
                                                oburzenie i jad wylewający się rzeką z ekranu.
                                                • pyzol31 Re: do Franki8 27.02.09, 09:53
                                                  nie pochlebiaj sobie wink
                                                  i sam uważnie przeczytaj swoje posty może wtedy zauważysz, ze jednak
                                                  uogólniasz i do jednego wora wrzucasz wink
                                                  nam zarzucasz w kazdym swoim poście nieumiejętne i nieuważne
                                                  czytanie Twoich wypowiedzi ale z tego wychodzi, ze sam raczej też
                                                  niewiele z nich pamiętasz
                                                • joaszkaa Re: do Franki8 27.02.09, 09:55
                                                  czytam, i robisz to samo co niektore kobiety,
                                                  Ty odnosisz wrażenie że mierzymy tą samą miara wszystkich facetów

                                                  a ja odnosze wrazenie ze mierzysz tą samą miare wszystkie kobiety

                                                  dumny jestes i piszesz ze dasz sobierade sam, i chwała Ci za to
                                                  podziwiam takich facetów,
                                                  a jesli drugi raz na swojej drodze spotkasz kobiete ktora zrobi
                                                  podobnie jak Twoja była?
                                                  jak sie zachowasz? nie bedziesz mial pretesji do calego swiata?
                                                  dobrze sie radzi....
                                                  ale w przypadku tych dziewczyn ktore tu pisza, to facet okazał sie
                                                  gnojkiem. ja ich nie bronie, u Ciebie kobieta zrobiła cos złego, u
                                                  nich odwrotnie.
                                                  czemu ludzie sa tacy niemili dla siebie?
                                                  tak trudno powiedziec dobre slowo?
                                        • pyzol31 Re: mamo-ameleczki 27.02.09, 09:25
                                          i wszystko jasne, chodzi o dokopanie poprzez córkę swojej eks,
                                          chodzi o zranioną dumę i o zazdrość, bo ona nie jest samotna, a
                                          powinna przecież byc
                                          jesli chodzi o miesiac wakacji z Tobą to eks nie powinna chciec od
                                          Ciebie całej kwoty alimentów, tu sie zgadzam i tu masz racje
                                          jesli chodzi o całą resztę to niestety nie masz racji ale potrafię i
                                          to zrozumieć, jestes zraniony, zły, zazdrosny i zgorzkniały
                                          jak Ci przejdzie moze skupisz sie na sobie zamiast na dokopywaniu
                                          innym
                                          i dla Twojej wiadomości te 600 zł które ja dostaje od eksa na
                                          dziecko traktuje jako jego wkłąd w zabezpieczenie syna, bo
                                          generalnie to raczej sie nie skupiam na tym, nie mam czasu, wiesz?
                                          zajebiście dużo pracuję
                                          • franki8 Re: mamo-ameleczki 27.02.09, 09:56
                                            pyzol31 napisała:

                                            > i wszystko jasne, chodzi o dokopanie poprzez córkę swojej eks,
                                            > chodzi o zranioną dumę i o zazdrość, bo ona nie jest samotna, a
                                            > powinna przecież byc
                                            > jesli chodzi o miesiac wakacji z Tobą to eks nie powinna chciec od
                                            > Ciebie całej kwoty alimentów, tu sie zgadzam i tu masz racje
                                            > jesli chodzi o całą resztę to niestety nie masz racji ale potrafię i
                                            > to zrozumieć, jestes zraniony, zły, zazdrosny i zgorzkniały
                                            > jak Ci przejdzie moze skupisz sie na sobie zamiast na dokopywaniu
                                            > innym
                                            > i dla Twojej wiadomości te 600 zł które ja dostaje od eksa na
                                            > dziecko traktuje jako jego wkłąd w zabezpieczenie syna, bo
                                            > generalnie to raczej sie nie skupiam na tym, nie mam czasu, wiesz?
                                            > zajebiście dużo pracuję
                                            No właśnie - oto czysta projekcja waszej postawy.
                                            Nie, nie mam żadnych problemów z powodu rozstania z eks, przeciwnie, trudno
                                            opisać ulgę, że jest już po wszystkim. Mam oczywiście świadomość, że najgorzej
                                            wychodzi na tym dziecko - dlatego też chcę mieć z nim jak najlepszy i
                                            najczęstszy kontakt. Bo dla was ten straszny eks to najgorsze co może być, a dla
                                            dziecka to ojciec którego - wyobraźcie sobie (nie, tego nie będziecie umiały
                                            zrozumieć) - bardzo temu dziecku brakuje. A że nie chcę być dojną krową i
                                            dofinansowywać eks i jej kochasia (akurat wiem, że dziecko niewiele z tego ma)
                                            to chyba normalne.
                                            • pyzol31 Re: mamo-ameleczki 27.02.09, 10:04
                                              co nie zmienia faktu że jestes zły i zazdrosny ze ona ma kochasia a
                                              Ty jestes sam, bardzo mi przykro
                                              wiec nie projektuj na dziecko swoich złych emocji skierowanych w
                                              jego matkę
                                              jeszcze chciałam coś o żółci i pluciu jadem ale znowu wyjde na
                                              seksistkę, która atakuje biedną naszą męśką feministkę...
                                              • franki8 Re: mamo-ameleczki 27.02.09, 10:34
                                                Oj, dziewczyny, byłybyście zabawne, gdybyście nie były takie żałosne...
                                                • joaszkaa FRANKI8 27.02.09, 10:35
                                                  ja sobie wypraszam takie teksty.
                                                  i moze teraz nie uogolniasz??
                                                • pyzol31 Re: mamo-ameleczki 27.02.09, 11:28
                                                  no tak...
                                                  to sie nazywa dopiero konstruktywna dyskusja na ważny i dotyczący
                                                  nas wszystkich temat
                                                  jaks ie nie ma argumentów to niestety zaczynają sie niefaje epitety
                                                  franki...tylko Ci pozazdrościć klasy

                                                  • franki8 Re: mamo-ameleczki 27.02.09, 15:10
                                                    Z waszej strony dyskusja jest na nie tyle parlamentarnym, co wręcz pałacowym
                                                    poziomie za to wink
                                                    A o jej konstruktywiźmie nie wspomnę, bo będę w stanie dopiero jak zbiorę
                                                    szczękę z podłogi - z podziwu, oczywiście.
                                                    Niestety, niczego nie potraficie - nie chcecie - nie możecie zrozumieć.
                                                    Walczcie dalej o te alimenty, skoro ta walka jest treścią waszego życia.
                                                    Tylko nie dziwcie się potem że wasze dzieci będą prezentować podobną
                                                    roszczeniową postawę, a już tym bardziej nie dziwicie się, że żaden facet już
                                                    was wiecej nie zechce...
                                                  • joaszkaa Re: mamo-ameleczki 27.02.09, 15:36
                                                    za to Towje zarzuty są jak bardziej na miejscu.
                                                    pomoc Ci pozbierać szczęke?
                                                    skad tyle pewnosci w Tobie ze to my nie chcemy?
                                                    moze to ta druga strona niechce?
                                                    tak jak u Ciebie?
                                                    a bez faceta da sie życ.
                                                    wiesz??
                                                  • pyzol31 Re: mamo-ameleczki 27.02.09, 18:23
                                                    rozumiem że Ty franki twierdzisz ze nas nikt nie chce z persepktywy
                                                    człowieka, któremu raczej nie wychodzą związki, co?z tego co piszesz
                                                    raczej nie jestes rozrywany przez płeć przeciwną
                                                    a o samodzielności i postawie roszczeniowej proszę Cie nie wspominaj
                                                    po tym jak napisałes, że nie uważasz za stosowne łożyć nawet w
                                                    części na utrzymanie swojego dziecka (skoro mu nic nie brakuje), bo
                                                    to jest z Twojej strony dopiero roszczeniowa postawa
                                                    i znowu sie przypomnę (bo widać z Twoją pamięcią nie jest za
                                                    dobrze), dla dzieci niektórych z nas te alimenty (które dla Ciebie
                                                    są rzeczą bez znaczenia)są być albo nie być, więc nie oceniaj, bo Ty
                                                    w takiej sytuacji nigdy nie byłes i z twoim wygodnictwem i
                                                    roszczeniową postawą, raczej nigdy nie będziesz
                                                    nie chcesz, nie płac na swoje dziecko, ja myśle że jego matka
                                                    poradzi sobie doskonale bez tych pieniędzy bo bez Ciebie jak widać
                                                    już jej lżej, Twoje dziecko samo Cie kiedys oceni, jak dorośnie
                                                  • franki8 Re: mamo-ameleczki 27.02.09, 20:34
                                                    No jednak nie warto z wami nawet próbować rozmawiać.
                                                    Wszystko świetnie wiecie, mimo iż brakuje wam podstawowej umiejętności: czytania
                                                    ze zrozumieniem.
                                                    Wysnuwacie fantastyczne wnioski, stosujecie pokrętną argumentację, wszystko
                                                    tylko po to żeby udowodnić, jakie to z was biedne skrzywdzone istotki.
                                                    No cóż, jak napisała jedna z uczestniczek: bez faceta da się żyć. Bez jego kasy,
                                                    jak widać, nie. A moje dziecko już mnie oceniło... przez sam fakt że woli być ze
                                                    mną i swoją "obrzydliwą macochą" niż z mamusią i jej kochasiem...
                                                  • joaszkaa Re: mamo-ameleczki 27.02.09, 20:49
                                                    wiesz, zadziwiasz mnie,
                                                    po co marnujesz tu czas zamiast zajac sie swoją "obrzydliwą
                                                    macochą"??
                                                    mam gdzies jego kase
                                                    najlepiej wez go zastrzel big_grin
                                                  • pyzol31 Re: mamo-ameleczki 27.02.09, 20:49
                                                    ja na przykład nie dyskutuję z Tobą, ja sie ślepo zgadzam z Twoimi
                                                    stwierdzeniami, masz rację...oddychaj spokojnie, masz rację, raz,
                                                    dwa, trzy...spokojnie franki
                                            • pelagaa Perly przed wieprze... 03.03.09, 13:24
                                              > zrozumieć) - bardzo temu dziecku brakuje. A że nie chcę być dojną
                                              > krową i
                                              > dofinansowywać eks i jej kochasia (akurat wiem, że dziecko
                                              > niewiele z tego ma) to chyba normalne.

                                              Z pewnoscia za aliemtny w kwocie jaka wymieniles, matka (lepiej
                                              zarabiajaca niz ty) wyjezdza z, jak sam napisales, zarabiajacym
                                              wiecej od ciebie, kochasiem na wczasy na Mauritius, splaca kredyt za
                                              jakas wypasiona bryke, bierze co miesiac serie zabiegow
                                              w spa i nie zapominajmy, ze robi tez za to tipsy, typowe dla
                                              wszystkich wrednych exiar, ktore zmienily na lepszy model, no i
                                              oczywiscie kupuje kochasiowi jeszcze cos z tej kaski, np. spodnie w
                                              Dieslu wlasnie za 8 stoweczek wink
                                              Ja chetnie naucze sie jak w taki madry sposob dysponowac,
                                              zatrwazajaco wysoka kwota 800 zl alimentow, zeby i na dziecko i na
                                              mnie i na kochasia wystarczylo.
                                              Utrzymanie przecietnego dziecka, a rodzinie o zarobkach rodzicow,
                                              jak napisales 2100 zl + 3000 zl, wynosi ok. 1600 zl ((2100+3000
                                              (/3=1600 zl logika, matematyka, nie takie trudne jak sie w to wgryzc)
                                              i tym sie kierowal sad zasadzajac ci polowe kwoty przypadajacej na
                                              utrzymanie dziecka. A co wchodzi w utrzymanie dziecka mozesz sobie
                                              poczytac w linkach podwieszonych w stopce forum, bo mam wrazenie, ze
                                              z tym masz wlasnie problem. Bo utrzymanie dziecka, to nie tylko
                                              kupione mu cichy i ksiazki do szkoly, to tez udzial w oplatach
                                              mieszkaniowych, jedzenie, dojazdy, zajecia pozalekcyjne, leczenie i
                                              cala masa innych spraw, ale to trzeba miec dziecko przy sobie i
                                              angazowac sie w jego wychowanie i utrzymanie zeby wiedziec.
                                              • franki8 Re: Perly przed wieprze... 03.03.09, 16:19
                                                pelagaa napisała:

                                                Bo utrzymanie dziecka, to nie tylko
                                                > kupione mu cichy i ksiazki do szkoly, to tez udzial w oplatach
                                                > mieszkaniowych, jedzenie, dojazdy, zajecia pozalekcyjne, leczenie i
                                                > cala masa innych spraw, ale to trzeba miec dziecko przy sobie i
                                                > angazowac sie w jego wychowanie i utrzymanie zeby wiedziec.
                                                >
                                                Ależ o to mi właśnie chodzi... żeby mieć je przy sobie!
                                                • joaszkaa Re: Perly przed wieprze... 03.03.09, 18:12
                                                  niestety facetom czasami trudno zrozumiec
                                                  cokolwiek
                                • mama_ameleczki Re: mamo-ameleczki 27.02.09, 10:01
                                  franki8 napisał:

                                  > Tak sobie czytam i czytam...
                                  > mój Boże, jakie wy strasznie jesteście ograniczone jednak...
                                  > facet = kasa
                                  > dziecko = sposób na wyciągnięcie kasy


                                  nie, nie bede dalej tego czytac bo nie jestem w stanie znizyc sie do
                                  twojego poziomu intelektualnego.
                            • mama_ameleczki Re: mamo-ameleczki 27.02.09, 09:58
                              franki8 napisał:

                              > mama_ameleczki napisała:
                              >
                              >
                              > > hmmmm..? przepraszm niewinny czego?? bo my tu rozmawiamy o
                              > > alimentach na dzieci a nie na zony, wiec ktos tu czegos chyba
                              nie
                              > > rozumie..
                              > Owszem, ktoś nie rozumie jakim cudem konsekwencje rozpadu rodziny
                              ma ponosić
                              > wyłącznie strona niewinna.

                              alimenty nie sa kara za rozpad rodziny nie sa zadnym mandatem czy
                              grzywna, sa pieniedzmi na utrzymanie dziecka!
                              Ktoś też nie rozumie, po co alimenty na dziecko
                              > któremu jakoś niczego nie brakuje.
                              oboje rodzice maja obowiazek lazyc na swoje dzieco i to ze matka
                              zarabia tylke ze teoretycznie byla by wstanie sama utrzymac dziecko
                              niezwalnia to ojca z obowiazku alimentacyjnego!

                              Ktoś też nie rozumie, jakim cudem te aliment
                              > y
                              > lądują natychmiast w banku jako rata za świeżo kupiony samochód
                              mamusi wink na
                              > dziecko, powiadasz...

                              a rozumiem! dziecko zyje powietrzem.i zyje pod mostem. super
                              • guderianka mowa źródłem nieporozumień 27.02.09, 21:35
                                Wy nie umiecie rozmawiać i rozumieć
                                Ja całkiem inaczej odczytałam wypowiedzi frankiego i całkiem inaczej
                                wypowiedzi dziewczyn
                                Mówicie obok siebie a nie do siebie, stosujecie nadinterpretację.
                                Jessu masakra
                                Nic dziwnego że tyle związków damsko-męskich się rozpada uncertain
                                • mama_ameleczki Re: mowa źródłem nieporozumień 03.03.09, 12:14
                                  guderianka napisała:

                                  > Wy nie umiecie rozmawiać i rozumieć
                                  > Ja całkiem inaczej odczytałam wypowiedzi frankiego i całkiem
                                  inaczej
                                  > wypowiedzi dziewczyn
                                  > Mówicie obok siebie a nie do siebie, stosujecie nadinterpretację.
                                  > Jessu masakra
                                  > Nic dziwnego że tyle związków damsko-męskich się rozpada uncertain

                                  w takim razie geniuszko odczytwywania miedzy wierszami czegos innego
                                  niz zostalo powiedziane, dlaczego Twoj zawiazek sie rozpadl??
                                  • chalsia Re: mowa źródłem nieporozumień 03.03.09, 12:27
                                    > w takim razie geniuszko odczytwywania miedzy wierszami czegos
                                    innego
                                    > niz zostalo powiedziane, dlaczego Twoj zawiazek sie rozpadl??

                                    bo może np. WTEDY tego nie wiedziała, a teraz już wie ( i umie)
                                  • guderianka Re: mowa źródłem nieporozumień 03.03.09, 19:10
                                    Między innymi również dlatego
                                    I nie mówię o czytaniu między wierszami bynajmniej ale o
                                    niedopowiadaniu sobie słów, które nie padły
                                    • mama_ameleczki Re: mowa źródłem nieporozumień 05.03.09, 09:34
                                      guderianka napisała:

                                      > Między innymi również dlatego
                                      > I nie mówię o czytaniu między wierszami bynajmniej ale o
                                      > niedopowiadaniu sobie słów, które nie padły


                                      w takim razie czytamy poprostu inne posty
    • mamajeans Re: alimenty 24.02.09, 21:08
      podstawa jest rzetelnie przygotowane zestawienia kosztow utrzymania
      dziecka, najlepiej poparte dowodami w postaci faktur czy paragonow.
      dla mnie alimenty rzedu 450 zl przy zarobkach 5000 to rowniez
      tajemnica. Uzasadnione bylyby jedynie w sytuacji bardzo znacznego
      udzialu ojca w opieke i wychowanie dziecka, lub kosztow utrzymania
      dziecka na poziomie 900zl. TO zalezy tez od tego o jaka kwote sie
      wnosi, bo jesli o 500zl, to sad da pewnie 450.
      • zla.kobieta1000 Re: alimenty 26.02.09, 09:26
        Byłoby to wszystko strasznie śmieszne, gdyby nie tak bardzo smutne... Ech...
    • kraksa2 Re: alimenty 03.03.09, 14:56
      Jak zaszlam w ciaze, to ojciec mojej corki przez rok obiecywal, ze bedzie
      placil, bo przeciez umie ponosic odpowiedzialnosc za swoje czyny, obiecywal i
      obiecywal. Do teraz nie dostalam ani grosza z tych obiecanek, az poszlam do
      sadu, zeby miec wszystko na papierze. Wtedy palant stwierdzil, ze on juz nigdy
      wiecej nie chce ze mna rozmawiac, bo ja taka klotliwa jestem. "Czy naprawde nie
      moglas ze mna porozmawiac na spokojnie, doszlibysmy do porozumienia, a nie od
      razu do sadu!" big_grin Teraz od pol roku nie ma zupelnie w naszym zyciu, bo
      osmielilam sie isc do sadu hehehe. Poza tym nagle zazadal zrobienia testow na
      ojcostwo. Wioskowy glupek smile
      • gryzigruszka Re: alimenty 03.03.09, 15:10
        jeszcze a propos opozycji damskie - meskie, to trzeba powiedziec, ze
        kobitki są nielepsze i uwielbiaja robic sobie nawzajem przykrossci. a
        nawet bardziej niz faceci! o ni zwykle nei robia tego specjalnie, a
        baby tylko patrza jak sobie nawzajem szpile wsadzic...
        • wowa_wowa Re: alimenty 03.03.09, 16:07
          Chm... i mamy kolejne uogólnienie. Ale niestety, fakt faktem, że
          często się takie sytuacje zdarzają. Zwłaszcza w sytuacjach
          rozstań/rozwodów. Natknęłam się ostatnio na taką historię na przykład:
          tnij.org/cz64. A szukam, bo moja siostra jest właśnie w
          niewesołym położeniu związanym z konfiktem, z kolei z "nową żoną"
          swojego byłego męża.
          • wowa_wowa Re: alimenty 03.03.09, 16:09
            Chm... coś tutaj z tymi linkami nie jest łatwo; jeszcze raz daję: tnij.org/smyk Przepraszam za zamieszanie, może ja coś
            poplątałam...
            • bebena Re: alimenty 03.03.09, 17:26
              Tak, tak koszmar zupełny, a nawet gorsze rzeczy się dzieją ale nie
              jest to podstawą do tworzenia stereotypów, jakby na to nie spojrzeć...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka