Dodaj do ulubionych

do Amfenix , chodzi o syna

01.12.03, 09:37
droga Amfenix
Nie chodzi mi o sprawy zwiazane z odejsciem twojego m. choc sledzilam ten
temat , nawet cos ci chyba podpowiadalam.Chcialam zapytac cie o ADHD.Piszesz
w jednym z watkow ze Twoj syn ma 9 lat .Chcialam dowiedziec sie czegos
wiecej , jak przebiegla droga podczas ktorej doszlo do diagnozy tego
zaburzenia u Twojego syna, jak wyglada leczenie.
Moj syn ma 6 lat i prawdopodobnie ma ADHD.Zasugerowalo mi to pare osob ,
czytalam o tym i wszystko pasuje.Ale boje sie.Boje sie zglosic do lekarza ,
boje sie leczenia farmakologicznego, boje sie ze go pogrązę, skaze na wieczne
problemy, terapie.Dostalam polecenie w szkole zeby zglosic sie z nim do
psychologa szkolnego - moze lepiej odrazu udac sie do poradni.Nie wiem co
robic.Podejrzewam tez ze zachowanie syna moze miec podloze w domu a pewnych
problemow nie uda mi sie i tak rozwiazac.Jezeli nie jest to temat do dyskusji
na samodzielnych to prosze pisz na priv aimsnnopy@poczta.onet.pl
(dondon =konkubinka)
Obserwuj wątek
    • darcia73 Re: do Amfenix , chodzi o syna 01.12.03, 13:47
      Mój Przemek ma 23 m-ce i jest bardzo, ale to bardzo żywym dzieckiem.
      Ma również problemy z koncentracja. Kiedy byłam u lekarza rodzinnego, pani
      doktor zasugerowała mi (oczywiście po przeprowadzeniu z e mną wywiadu, ze mogą
      to być symptomy ADHA, ale niestety tak naprawdę do można stwiedzic u dziecka w
      późnym wieku przedszkolnym. Oczywiście podpowiedziała, abym udała się z nim do
      psychologa i jak najwczescniej zaczęła nad nim pracować. Problem w tym, ze w
      moim mieście nikt nie obejmuje bezpłatną opieką psychologiczna takich małych
      dzieci, więc tak czy siak wyląduję w poradni psychosomatycznej. Na płatną
      wizytę po prostu mnie nie stać.
      Jeżeli masz możliwość, idź do psychologa. Ja bym tak zrobiła.
      W naszym przypadku chodzi przede wszystkim o straszny stres jakiego moje
      dziecko doświadczał praktycznie od poczęcia. Kiedy byłam 4 tygodniu ciąży
      dowiedziała się o tym, ze mój już teraz eks ma inna babę. Potem mój eks przez
      cała ciążę nie szczędził mi nerwów. Wyzywał, popychał (!), ganiał pijany po
      mieszkaniu z nożem. Urodziłam przedwcześnie na nowy rok, bo w sylwestra
      przyprowadził do mojego (!) domu tę babę. Ja ją wyrzuciłam, ale nerwy
      spowodowały, ze mój synek urodził się już pierwszego stycznia, na ponad trzy
      tygodnie przed terminem. Miał cechy wcześniacze. Przez pół roku swojego życia
      ciągle płakał, miał przedłużającą się żółtaczkę (do 3 m-ca życia) do dzisiaj
      jest strasznie niespokojny, nadpobudliwy, żywy, ciągle gdzieś biega. A mój eks
      jeszcze bardziej go denerwuje, powoduje taką napiętą atmosferę. Np. Przemuś ,
      biegnij bo mama zabierze ci samochodzik, uciekaj, bo przyjdzie Baba Jaga. I
      mówi do niego tak, z e dziecko zaczyna się denerwować i czegoś bać. Nie sądzę,
      żeby robił to złośliwie. To po prostu sam jest jeszcze dziecinny i ma taki
      dziwny sposób bycia. Lubi denerwować i drażnić innych.
      • konkubinka Re: do Amfenix , chodzi o syna 01.12.03, 15:48
        i ty Darciu mowisz ze to ja powinnam stracic nerwy..a jak ty funkcjonujesz?
        dondon
    • amfenix Do Dondon "parę słów" o ADHD 02.12.03, 14:51
      Witam.To rzeczywiście jest dylemat co zrobić z dzieckiem przy którego
      wychowniu nie skutkują żadne metody, które biega, skacze, krzyczy i nie może
      się na niczym skupic.Początkowo wydawało mi śię że jest po prostu
      energiczny.Opiekunka go rozpieszczała ja po powrocie z zajęc tez.Problem
      zaczął się gdy poszedł do przedszkola.Panie nie bardzo były w stanie go
      okiełznąć.Najpierw mówiły że sie przyzwyczai,że to reakcja na nową sytuację,na
      nowe srodowisko.Ciągle coś majstrował.Nie pomagały ani moje tłumaczenia,ani
      lanie które dość chętnie wymierzał mu mój ex (Był zwolennikiem temperowania
      charakterów poprzez solidne lanie)Sama w swej bezradności wołałam go czasem na
      pomoc.Syn nie potrafił skupic się na żadnej czynności dłużej niż pare
      minut.Miał niespożytą energię fizyczną.Niczego nigdy nie pamiętał.Siedziałam
      pod salą non stop.Zdarzyło się nawet że uderzył dziewczynkę zypełnie bez
      powodu.Nie potrafił wyjaśnić nikomu dlaczego to zrobił.Na koniec zerówki pani
      dyrektor powiedziała mi wprost,że oddycha z ulgą że już odchodzi i że ciekawa
      jest jak poradza sobie z nim nauczycielki w szkole.No i była katastrofa.Syn
      nie był w stanie usiedzieć w ławce.Wstawał,chodził,czołgał sie pod ławkami
      rozśmieszał dzieci.Gubił wszystkie rzeczy.Przeszkadzał pani.Ciągle się
      zgłaszał i odpowiadał na wszystkie pytania nie dając innym dzieciom szans
      brania udziału w lekcjach.Poradzono mi pójście do psychologa.Na szczęście
      poradnia psychologiczna była na terenie szkoły.Zaczął chodzić na
      terapię.Terapeutka udała się też do wychowawczyni i udzieliła jej paru
      wskazówek na temat dalszego postępowania. Wychowawczyni zaczęła podchodzić
      inaczej do jego zachowania.Posadziła go w pierwszej ławce z bardzo spokojną
      dziewczynka.Pilnowała czy zaznacza lekcje do domu.Pisała mu kartki z rzeczami
      które ma przynieść.Gdy widziała że już nie może usiedzieć kazała mu wychodzić
      z klasy i robić 20 "Kółek" wokół szkolnego holu.Trochę pomogło.Ale tylko
      trochę.Pierwszą klase skończył z wyróżnieniem od pani dyrektor.No a potem
      wszystko sie przewróciło do góry nogami.Dzień przed rozpoczęciem roku
      szkolnego mój mąż zdecydował że już nie chce ze mną życ bo uswiadomił sobie
      nagle że jednak mnie nie kocha i odszedł.Syn w pierwszym tygodniu przyniósł 5
      uwag.Był nie do opanowania.Nie pomagały ani rozmowy z pania ani psycholog.I
      wtedy podjęłysmy wspólna decyzję aby udac sie do psychiatry dziecięcego.Po
      paru spotkaniach zapadł wyrok - ADHD czyli dla niewtajemniczonych
      nadpobudliwość psychoruchowa z defektem koncentracji uwagi.Zaczęliśmy
      zastanawiac się nad wprowadzeniem leków.Poprzedził to szereg badań krwi, serca
      mózgu,testów, rozmów....Od grudnia mój syn bierze leki.Pomaga mu to trochę.Ale
      leki to nie wszystko.To niestety ciągła żmudna praca nad nim.Czasami mi i
      mojej mamie opadają ręce.Ale wiemy że jeśli nie będziemy nad nim pracować
      zmarnujemy go.Nie wiem czy chcesz żebym pisała o tym jak należy pracować z
      takim dzieckiem w domu.Chętnie odpowiem na wszelkie inne pytania.Moge podać
      też nazwisko psychiatry w Warszawie z kliniki na litewskiej.Tam jeździmy z
      synem.Mój e-mail amfenix@wp.pl
      • dondon Re: Do Dondon "parę słów" o ADHD 02.12.03, 15:23
        odezwe sie na priv, dzieki
    • rzena3 Re: do Amfenix , chodzi o syna 03.12.03, 10:23
      Witajcie
      Tak czytam ten wątek i zaczyna do mnie docierać okrutna prawda chyba i o moim
      synku. Jak bardzo moja sytuacja rodzinna wpłynęła na jego nadpobudliwosc. Synek
      ma 2 latka i jest poprostu maksymalnym nerwusem, również nie może sie niczym
      zajć na dłużej, ciężk ogo czymkolwiek zainteresować. Jest bardzo nadpobudliwy
      ciagle tylko biega , krzyczy, nei usiedzi an miejscu.. Musi byc w centrum
      uwagi, nei umie sie zająć sam sobą tylk ociagle aj z ni mmnusze siedziec na
      dywanie czy nosic go na rękach. A juz nie daj Boże cos nie po jego mysli to
      dopiero sie zaczyna, płacze na cały blok, tupie, denerwuje się. Nie ma siły
      zeby mu cos nie dac .. Tak samo ze snem , synek od urodzenia am zaburzon ycykl
      spania,praktycznie do dzis nie przespał całej nocy, ciagle sie wybudza, cos
      krzyczy , mówi przez sen, a czesto bez powodu zaczyna płąkac , jeczeć przez
      sen. ajk był malutki to budził sie co godzine a teraz ze 2 razy w nocy. Nie za
      bardzo umei sie bawic z dziecmi innymi, wstydzi sie pójsc tak odt do dzieci aie
      bawic, najpierw pójdzie ze mna a potem dopiero zostanie sam.Boje sie co bedzie
      jak pójdzie do przedszkola.
      I wiecie co mam świadomość ito mnie przeraża ze to moja wina ze on jest taki.
      Po co tkwie w tak beznadziejnym zwiazku i nie potrafie powiedziec dość i
      zakaczyć sprawę .
      Wiecie synek praktycznie przez cąły okres zycia płodowego, musiał przeżywac
      koszmary które targają nim do dziś. Jak zaszłam w ciązę to mój mąż niestety
      przeistoczył się w bestie, tyle co mi nerwów zepsuł, tyle co mnei
      zwyzywał ,ponizał, ciagle dajac powody do nerwów, balował, nie wracłą na noc,
      robił co chciałą , nie rozmawiał ze mna. Ok 6 m-ca ciaży znalazł sobie
      panienke (czuąłm to ale dowiedzialam sie duzo później), koło 8 m-ca zostawił
      mnei sama sobie, potem wracał i odchodizł. JAk w takich warunkach mozna mówic
      o spokoju , jak mozna normalnie w miłosci i bezpieczeńśtwei czekac na
      dzidziusia. Speiwałam piosenki a po piosence dziecko zapewne słyszało wiązankę
      przeklństw pod moim adresem, potem długi mój płacz.
      Potem jak sie dziecko urodziło było jeszcze gorzej, tatus był wtedy gdy on miał
      na to ochotę nie pomagał w niczym a za wszystk okrytykowła. Ciągłe awantury,
      zabarwione podtekstem agresywnym ,ciagel wyzwsika, ciagle ponizenia. JAk
      dziecko moze byc spokoje w takich wearunkach. ANwet teraz tatus nie ma dla neig
      oserca choc twierdzi ze kocha go nad zycie. Ale robi wszystko na przekór. Te
      jego durne zachowania (np. wczoraj mał cału dzien nie spał i o godz. 19 kładę
      go spac a tatus przychodzi do pokoju i z usmiechem na twarzy go celowo
      rozbawia i mówi co nie bedze chodził spac z kurami,zupełnei nie myslac o
      dziecku ze zmęczone), te jego durne uwagi typu nie jedz tych pierozkó b oto
      baba jaga robiła( tak mówi na moja mame). A ostatni ow domu to tylko jak sie
      odzywa zszanown ytatus to tylko w stylu: Ty to sie do niczego nie nadajem( o
      mnie) nawet do pier.... nie za bardzo bo ci dawno cos zarosło. Ręce opadaja
      ale na moje słowa cicho baz c\bo dzieck oon odpowiada : co niech sie uczy jaka
      jego matka jest ani na zonę ani na kucharke ani do pier.... sie nei nadaje.
      Pieprzony erotoman( sory za wyrażenie).

      Ja staram sie małego wyciszać, uspokajać, czytam mu spokojnie ksiażeczki( co
      atatausia strasznei denerwuej jak zaczynam czytac to on przychodzi z piłka do
      synka ), poświecam mu czas wtedy kiedy mogę , siadam z nim na dywanie i sie
      bawię. bawi sie ze mna ale tylk odo momentu gdy zni mjestem i z nim siedze na
      tym dywanie na przykałd . jak wstję to i on zabawę kączy i znów nie wie czym
      się zajć.
      Czy to co opisałam to jest to zaburzenie ADHD. Szczerzxe mówiąc wczesniej o tym
      nie słyszałam .
      rzena
      • amfenix Re: do Amfenix , chodzi o syna 03.12.03, 11:10
        To rzeczywiście jakis koszmar rzenko.Co ja ci moge poradzić.Facet nie ma
        mózgu.Gdyby nie to że wiem jak ciężko jest być samemu doradzałabym ci
        natychmiastowy rozwód.Dla dobra dziecka.To co się u ciebie dzieje to znęcanie
        sie psychiczne nad rodziną.Idż koniecznie do jakiejs poradni dla
        rodzin.Porozmawiaj z psychologiem.Może uda sie zmusic tego potwora na jakies
        wspólne spotkanie.Choć nie sądze.Mój mąż uważa że choroba mojego syna to mój
        wymysł,ze jak będzie dobrze dostawał lanie to będzie chodził jak
        zegarek."Lekarze się nie znają bo to są wyciągacze pieniędzy, pani w szkole
        według niego jest niedouczona kretynka, a ja wymysliłam dziecku chorobe żeby
        zagrać tym na rozwodzie"śmieszne bo mój syn siedzi u psychologa od 3 lat a mój
        mąż opuścił nas rok temu.A o tym że się ze mną rozwodzi dowiedziałam sie
        niecały miesiąc temu.
        A propos tego czy twoj synek ma ADHD.Niestety u dwulatka nie da sie tego
        stwierdzić.Równie dobrze może być znerwicowany w związku z zaistniała
        sytuacją.ADHD to mikrouszkodzenie mózgu powstaję albo podczas ciąży albo jest
        dziedziczone.Ale przy dużym wysiłku i pracy może byc niezauważalne w
        przyszłości.Moj syn jest niesamowicie zdolny i co z tego jak traci swoim
        zachowaniem.Nigdy nie ma zaznaczonej pracy domowej.Codziennie dzwonimu do
        kogoś i sprawdzamy co trzeba zrobić.Żeby nie było głupio wzięłam telefon do 10
        uczniów i dzwonie po kolei.Ołówki kupujemy mu w Macro po 100 sztuk w paczce bo
        nigdy nie przynosi ich do domu.Gubi stroje do wf,zeszyty,książki.....W domu
        biega,skacze wrzeszczy.Ale są rzeczy na których potrafi sie skupić.np.Klocki
        lego.Potrafi godzinami coś budować.Szukaj rzeczy które lubi twój syn.Wiesz on
        jest w takim wieku że zaczyna poznawać świat wokół.Dobrze by było aby ten
        świat nie kojarzył mu sie ze sprzecznymi decyzjami rodziców bo to powoduje
        zamieszanie i brak punktu odniesienia.Dziecko potrzebuje
        stabilizacji,równowagi.Walcz o nia .Kup jakąś książkę o rozwoju
        psychofizycznym dwulatków tylko raczej nie amerykańską,czytaj spróbuj pokazac
        mężowi co tam piszą.Pewnie oleje ale zawsze warto spróbować.I zajmij sie soba
        troszeczkę.Znerwicowane i nieszczęśliwe matki wychowują znerwicowane i
        nieszczęśliwe dzieci.
        • rzena3 Re: do Amfenix , chodzi o syna 03.12.03, 11:34
          Dzięki Amfenix

          Jestem przerażona tym co się dzieje. Często bardzo częst onie daję poprostu
          rady. ta cąła sytuacja powoduje ze i ja jestem nerwowa bardzo i niecierpliwa.
          Ale jak mozna bc nie nerwowym jak sie zyje obok kogos psychicznego. Tylko ze ja
          staram sie do nieg onie odzywac dok\póki przynajmneij dizeck onei pojdzie spac
          a on bierze dzieck ona rece iwtedy ma najwiecwej chamskich rzeczy do
          powiedzenia. Ajk chce zabrac od neigo dziecko to sie stawia. JAk mówie
          zasatnów sie człowieku co robisz jak dzieck oniszczysz -on mówi ze to ja
          niszcze bo jestem durna poj.... babą która zachowuje sie jak satra baba(mam
          28 ) której tylko zabawa z dzieckiem i ksiązka w głowie. Bo mi tez nei wolno
          czytac ksiażek bo powinnam wtedy robic to co on chce (czyli to co pisałam
          wczesniej jak on to mówi pier... sie z niM). A ja mam do niego obrzydzenie, nie
          lubie jak mnei nawet dotyka. Piszesz ze powinnam sie rozwiesc, widzisz my nie
          musimy brac rozqwodu bo nei mamy slubu cywilnego tylk okoscielny. A jest
          ogromny problem by sie od niego odizolowac. nei raz sie rozchodzilismy ale on
          mi poprost unarzy\uca siebie. Dochodza do tego i inne probelm yjakosdla nei
          nei do rozwiazania akurat z nim,b ozero komunikacji miedzy anmi.
          rzena3
          • amfenix Re: do Amfenix , chodzi o syna 03.12.03, 16:11
            Pogoń ty tego faceta jak naszybciej nawet za cene pogorszenia sie twojej
            sytuacji materialnej.To jest jawne znecanie się nad rodzina.Znajdż w swoim
            mieście jakis ośrodek pomocy rodzinie i to jak najszybciej.Zmarnujesz i siebie
            i dziecko zyjąc z takim człowiekiem.Jaka przyszłość będzie mial twój syn,Jakie
            wzorce?!!!
          • mikawi Re: do Amfenix , chodzi o syna 03.12.03, 16:56
            rzena, nie obraź się: to że są nerwy i stres w twoim życiu widać po twoich
            postach, ktorych fragmentami czasem się nie da odczytać

            druga rzecz: piszesz że to wszystko przez faceta, ale na Boga! widzisz co się
            dzieje i co (kto) jest tego przyczyną i dalej tkwisz w tym związku! już dawno
            pisałaś na forum o swojej sytuacji, wszyscy ci pisali - daj sobie spokój z
            gościem, ty przytakiwałaś, teraz też piszesz o nim same złe rzeczy. Więc po
            diabla z nim jesteś? i sobie i dziecku fundujesz zaburzenia nadpobudliwość,
            wiesz o tym i nic się nie zmienia. Wiem że decyzję trudno jest podjąć, ale z
            twoich opisów jasno wynika że nic nie rokuje na poprawę. Masz jedno życie i to
            ty o nim decydujesz (teraz dodatkowo również o tym jak będzie wyglądało życie
            twojego dziecka, w szczegolności jego zdrowie psychiczne)
            • amfenix do rzenki 03.12.03, 17:46
              O rany dziewczyno!Przeczytałam przed chwila wszystkie twoje posty od kwietnia
              poczynając.Nad czym ty sie wogóle zastanawiasz?!!! Twój "związek" to jakieś
              chore uzależnienie,syndrom kata i ofiary.Kopnij ty tego faceta raz porządnie
              w .......I zacznij zycie na jakis normalnych warunkach.Są granice
              wszystkiego.A w twoim związku te granice zostały juz dawno wielokrotnie
              przekroczone.Co ty masochistka jestes?Pmysl o dziecku.Najzdrowsze dostałoby
              obłedu w takich warunkach.Taki ojciec to nie ojciec.Taki partner to nie
              partner.Podejmij wreszcie decyzje .Nieodwołalna decyzje!!!!!Idż do sądu,ustal
              warunki odwiedzin dziecka(Ja bym go praw rodzicielskich pozbawiła)i zacznij
              mysleć o jego przyszłości.Pogląd że lepszy najgorszy ojciec niż żaden to
              bzdura.Lepszy żaden niz taka kanalia.Weż sie w garść.Pozdrawiam.
              • rzena3 Re: do rzenki 08.12.03, 08:43
                Dziewczyny mimo ze bardzo chce cos z tym zrobic to neipotrafiesmile, nieporawię
                sobie sama pomóc. Moja mama mówi ze ja jestem durno uzależniona od niego i to
                pewnieprawda. Ten człowiek potrafił tak zamotac moim zyciem ze zrobilam sie
                głupia z tym problemem.A w domu jest coraz gorzej, ja jestem u kresu
                wytrzymałoścvi a on sie smieje cwaniacko. Nie umiem tego durnaia kopnać w d...
                Ciągle sie czuje winna, zła i niekompletna. Jestem chora i nei wiedzę sensu
                zycia
                • konkubinka Re: do rzenki 08.12.03, 09:04
                  rzenko
                  czy ty go kochasz?
                  • rzena3 Re: do rzenki 08.12.03, 09:09
                    Czy ja go kocham? Nie to nie jest miłość to uzależnienie raczej... Dutrne
                    uzależnienie od osoby której psychika staje się coraz bardziej wypaczona. Ale
                    nie kocham go, nie lubię z nim rozmawaić, przebywać nienawidzę jak mnei dotyka
                    itp, a z drugiej strony nei umeim odejsc na zawsze choc tyle razy próbowałam
                    • rzena3 Re: do rzenki 08.12.03, 09:21
                      mój gg 1530997

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka