urana
24.04.09, 16:55
Dziewczyny, odpowiedzcie, proszę! Odbyła się pierwsza rozprawa
almentacyjna. "Tatuś" ma kilkusettysięczny kredyt na dom - ok. 5000
miesięcznie, żona niepracuje, bo nie może i między in. tym
argumentuje, że chce obniżyć alimenty - to jego odpowiedź na mój
pozew o podwyższenie ich. Sędzina wnikliwie chce przeanalizować jego
sytuację z kredytem, a do mnie powiedziała, że ten pan faktycznie ma
bardzo wysoki kredyt. Powiedziała to w tonacji takiej, że rozumie
jego wniosek o obniżenia alimentów i "trudną sytuację". Odniosłam
wrażenie po tej pierwszej rozprawie, że jest przynajmniej trochę po
jego stronie (!!!)A może jestem przewrażliwiona? Co robić? Co o tym
myśleć??? To jakiś absurd!!!