Nooo, zaczynam już odpadać powoli

Cudów nie oczekuję, toć to moje drugie dziecko i wiem, że różnie bywa... Zastanawiam się jednak, czy jest jakaś rada na taką sytuację:
- Karmię tylko piersią. Mała ma 9 tyg. To,ze non stop wisi przy cycu to pikus. To, ze do kibelka wyjśc nie mogę, bo drze się jakby ją ze skóry obdzierali, to tez pikus. Zreszta praktycznie cały czas się drze... Ufff. Nie ma mowy o zrobieniu czegokolwiek w domu. W myśl przysłowia: "Kto ma dzieciątko, ten ma świątko". Więc ja mam takie świątko właśnie. Dom powoli zarasta,nie gotuję, nie prasuję. Nic.Ufff. No nic, wszystko przeżyję.
Najgorsze jest jednak to, że mała usypia o 3 czasem 4 w nocy. Tak jest od jej urodzenia. No i drze się całymi nocami. Chce cyca - daję, je, niby się najada, wypluwa cyca, za chwilę znów chce, mleko wypluwa, wścieka się, wierzga nogami. Wygląda na to, że chce cyca, więc podaję i tak w koło.... Czasem nie jestem jej w stanie uspokoić sama. I taka jazda. Kilka razy się zdarzyło, że całą noc. Na szczęście w weekend. Gdy już uśnie budzi się tak o 9, czasem 10-11. Oczywiście w międzyczasie na cyca co dwie godziny, ale na szczęście usypia od razu gdy się naje. W dzień śpi jak zając pod miedzą. Nigdy tak mocno, żebym mogła coś zrobić. Najchętniej na rękach... Z pokarmem wszystko ok, bo przybiera na wadze ładnie.
Czy jest szansa na to, że się jakoś przestawi, czy ten typ tak może mieć? Boję się powrotu do pracy w takiej sytuacji (jeżeli przeżyję, bo póki co wyglądam jak zoombie). Ufff