Dodaj do ulubionych

90 minut usypiania - jestem bezradna

06.11.09, 17:39
powoli mija 90 min jak usypiam moje dziecko (prawie 4 m.).
o 16.00 był pierwszy ziew, połozyłam małą do łózeczka, przykryłam kocykiem, dałam maskotkę - bawiła sie chwilę jeszcze, po czym zaczeła stekać i juz ponad godzine wyje - inaczej napisac nie mogę. nie mam siły juz przy niej siedzieć - dałam rade 90 min. skonczyła mi sie cierpliwośc i moj spokój tez gdzies odleciał - musiałam wyjsc z pokoju (tak - własnie daję jej sie wypłakać)

nie mam pomysłu co robic. juz nie mam. wyjecie z łozeczka odcina płacz w sekunde i dziecko wygląda jakby nigdy nie płakało. połozenie - bajka od nowa - wyjmowałam 100 razy, tyle samo wkładalam. pierwszy raz złamałam sie - dałam smoka - nie chciała. szyszanie, masowanie głowki, brzuszka - nic nie daje, pokój ciemny, przewietrzony.
nie jest głodna, ma sucho, nie ma złego dnia (od 13 do 15 spała na spacerze na dworzu, po czym super sie bawiła)

co ja mam jeszcze zrobić. mam ją zostawić i dac szanse zasniecia? (wątpie zeby sie udało) wyjąć??

zaraz oszaleję...
Obserwuj wątek
    • hoop_cola Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 06.11.09, 17:45
      mozecie nie odpisywac - wyjełamsad

      po raz kolejny popołudniowego spania nie będziecrying

      zaraz sie zrycze jak bóbrsad((((((((((((
      • ik_ecc Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 07.11.09, 00:48
        Nie mozesz jej pomoc zasnac? 4-mieseiczniakowi zdecydowanie nalezy sie
        jeszcze troche obecnosci matki, pobujanie jej nie zabije, cycek w ryj
        tez by pomogl. Wymagasz od niej ze zasnie jak dorosly.
      • lidka_29 Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 11.11.09, 16:59
        na pocieszenie powiem ze ja mojego 7-tygodniowego malucha usypiam po
        kilka godzin i juz nie mam siły.Kapiel jest o 20 a on przed północa
        nie uśnie, natomiast dzis usnał o 3 nad ranem a ja wyglam jak
        chodzacy jeszcze stwór. Narazie te niemoznosc usniecia zwalam na
        kolke, i to ze pewnie ni odróżnia dnia od nocy.Chociaz w dzien nie
        spi tez za wiele. Dzis mamy juz godzine 17 a on spał łącznie ze 2,5
        h.Licze na to ze niebawem sie to zmieni. Pozdrawiam i Zycze
        cierpliwosci, sobie zreszta tezsmile
        • maja679 Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 15.02.10, 15:52
          mojemu zdarza się nie spać od 18 i zasypia ok 5-6 nad ranem. Już się
          przyzwyczaiłam, że śpię po 4 godziny na dobę. W dzień też nie śpi tylko się
          bawi. A ma 8 tygodni.
    • joshima Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 06.11.09, 18:21
      Wygląda na to, że wcale jej się nie chce spać. Skąd pomysł, że jest senna? Bo
      raz ziewnęła?
    • aagnie.szkaa Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 06.11.09, 18:59

      A nie mozesz jej na rekach usypiac, albo przy piersi?

      Nie zal ci wlasnego dziecka katowac placzem w samotnosci?
      • grace.4 Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 07.11.09, 05:25
        nigdy nie plakalas w samotnosci? sa negatywne i pozytywne tego strony.
        to,ze dziecko placze i sie od razu nie reaguje nie oznacza znecania
        sie.
        mnie nie bylo zal po 5 miesiacach,bo tez chcialam spac. nie poszlam 2
        razy i na tym zakonczyla sie serenada. macierzynstwo bywa trudne,ale
        nie mozna sie cale zycie czuc winnym. matka to nie tyran,tylko
        czlowiek,ktory tez potrzebuje czas dla siebie. wiadomo przeciez ze
        wypoczeta i zrelaksowana mama to szczesliwa mama
        • aagnie.szkaa Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 07.11.09, 10:56

          grace.4 napisała:

          > nigdy nie plakalas w samotnosci? sa negatywne i pozytywne tego
          strony.

          Zdarzylo mi sie plakac w samotnosci, ale ja plakalam, bo mialam
          jakies problemy, dziecko placze, bo jest przerazone samotnoscia, ono
          wola o kontakt, o bliskosc, a nie lka nad problemami egzystencji.
          Dla dziecka placz w samotnosci nigdy nie ma stron pozytywnych.

          > to,ze dziecko placze i sie od razu nie reaguje nie oznacza
          znecania
          > sie.

          Otorz, wg mnie zostawienie dziecka na godzine samotnego placzu to
          jest ZNECANIE SIE nad dzieckiem!

          macierzynstwo bywa trudne,ale
          > nie mozna sie cale zycie czuc winnym. matka to nie tyran,tylko
          > czlowiek,ktory tez potrzebuje czas dla siebie. wiadomo przeciez ze
          > wypoczeta i zrelaksowana mama to szczesliwa mama.

          No dla mnie macierzynstwo nie laczy sie z poczuciem winy, bo moje
          dziecko nigdy nie plakalo w samotnosci.
          Mama potrzebuje czasu dla siebie to niech tatus sie wlaczy do
          pomocy, a nie dzieciak ma cierpiec, by mamusia wypoczela.
          Jak sie ktos na dzieci decyduje, to niech ponosi konsekwencje, a nie
          dziecku kaze za to placic.
          • aagnie.szkaa Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 07.11.09, 10:59

            > Otorz, wg mnie zostawienie dziecka na godzine samotnego placzu to
            > jest ZNECANIE SIE nad dzieckiem!

            OTOZ- sorrki.
        • edinha Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 08.11.09, 22:36
          grace.4 napisała:

          > nigdy nie plakalas w samotnosci? sa negatywne i pozytywne tego strony.
          > to,ze dziecko placze i sie od razu nie reaguje nie oznacza znecania
          > sie.
          > mnie nie bylo zal po 5 miesiacach,bo tez chcialam spac. nie poszlam 2
          > razy i na tym zakonczyla sie serenada. macierzynstwo bywa trudne,ale
          > nie mozna sie cale zycie czuc winnym. matka to nie tyran,tylko
          > czlowiek,ktory tez potrzebuje czas dla siebie. wiadomo przeciez ze
          > wypoczeta i zrelaksowana mama to szczesliwa mama


          Święte słowa...

        • memphis90 Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 14.02.10, 18:29
          > nigdy nie plakalas w samotnosci? sa negatywne i pozytywne tego >strony.
          Ja widzę tylko negatywne. Zdecydowanie wolałabym, żeby był koło mnie ktoś, kiedy
          płaczę.

          wiadomo przeciez ze
          > wypoczeta i zrelaksowana mama to szczesliwa mama
          Ale nie kosztem dziecka...
    • kj-78 Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 06.11.09, 19:27
      No wlasnie, spala 2 godziny na do 15, a o 16 ma znowu spac?? Moja
      spi pol godz ok 10 rano, na spacerze ok 13 godzine, a potem jeszcze
      pol o 4. Nie chce wiecej, wiec jej nie zmuszam. Jestes pewna, ze
      twoja jest spiaca? Przeciez nic jej sie nie stanie, jak sie nie
      przespi (o ile nie jest zmeczona i nie marudzi caly czas).
      Pozdrawiam smile
    • beliska Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 06.11.09, 19:35
      Z mojej perspektywy wygląda to tak. Dziecko prawie 4msce może być często za małe na samodzielne usypianie, a nawet w towarzystwie mamy, ale mamy obok łózka. Dzieci się zmieniają i zmienia się im. To co było ok. zaczyna szwankowac po prostu. Moja córka pod 4msce była za mała i usypiałam ją tak, jak najszybciej i bezbolesnie potrafiła usnąć.
      Po czwartym miesiącu sama dała znać, ze nie chce bujań, rąk, tulenia, a wystarczy jej tylko ewentualnie kilka razy bujnąc wózkiem.
      Uważam, ze jak na dziecko nigdy dotąd nie uczone samodzielnego usypiania/pierś, ręce, bujanie/ to b. szybko. Owszem, przygotowywałam ją do tego-wyszłam naprzeciw jej rytmowi, nie zmuszałam, pilnowałam stałej pory wieczornej, była muzyka w zasadzie od poczatku, jakies rytuały itd.
      U mnie zadziałało na spokojnie, powoli. Około 5msca dopiero wylądowała w łóżku/dotąd wózek/ i to wszystko pomogło w dośc krótkim czasie, aby i tam zechciała sama zasypiać. Tu byłam konsekwentna, ale nigdy nie dpouszczałam do płaczu, bo niby dlaczego dziec malutki ma tak ryczeć, a i nie lubię słuchać. Siedziałam ile było trzeba, rzadko, ale czasem odpuszczałam. Nigdy nie trwało to jednak 1,5h.
      I jeszcze jedno-może wcale nie chce spać. Po co zmuszasz? Odpuśc i spróbuj za jakis czas.
      Na siłę z moim dzieckiem nic by mi nie wyszło. Taka była od urodzenia i taka pozostała do dziś/14mscy/
    • kj-78 Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 06.11.09, 21:18
      Dodam cos jeszcze, bo zbulwersowal mnie Twoj post, wydaje mi sie, ze
      strasznie meczysz dziecko (moze to tylko tak wyglada z Twojego opisu)
      i wciaz o tym mysle...

      Moja zawsze sama zasypia, jak ziewa i trze oczka (oczka robia sie
      mniejsze i nie koncentruja sie juz na niczym), to wkladam do
      lozeczka, daje smoczka i obserwuje. Zazwyczaj zasypia po paru
      minutach, czasem musze dawac smoczka kilka razy, bo wypada. Ale
      nigdy nie placze dluzej niz 2 min... Nie spi w tym samym lozeczku,
      co w nocy, mam kolyske w salonie, w ktorej spi w dzien (jest jasno,
      ja jestem obok i cos sobie robie, zerkajac co chwila).Zdarza sie
      tez, ze po 15 min prob uspienia widze, ze malutka wcale nie wyglada
      juz na spiaca, wtedy po prostu ja wyjmuje i niech sie bawi, az znowu
      dac znac, ze jest zmeczona, czasem dopiero po godzinie. Wtedy znowu
      klade do kolyski, i zasypia w kilka minut. Ok, nie spi dlugo, ale
      tak juz ma. Za to w nocy spi przynajmniej 13 godz.

      Nie rozumiem calkiem Twoich metod. Jak mozna przez 90 min meczyc
      dziecko w ten sposob? Piszesz, ze przestaje plakac, jak ja wyjmujesz
      z lozeczka. Moze jedno ziewniecie wcale nie oznacza, ze jest spiaca?
      Obserwuj ja i jej rytm, moze nie potrzebuje spac po spacerze, a moze
      wychodz o 11, zeby jeszcze byl czas na drzemke po poludniu? To, co
      opisujesz, brzmi strasznie i bardzo mi zal maluszka... Moze
      przesadzam, ale Twoj opis wstrzasnal mna troche sad
      • arbuziczek2 Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 06.11.09, 21:27
        witaj. Podłącze się do wcześniejszej osoby, że u maluszków same sposoby
        usypiania przychodzą. My Made bujalismy na rączkach do 3 miesiąca, potem
        byky try tygodnie kiedy zasypiała tylko przy Cycy a teraz ma 7 mscy i
        zasypia sama. teraz jest tak, że muszę dłużej przy niej postac dać rączkę
        do potrzymania lub coś ale czasem zdarza mi się tak jak u ciebie, że
        płacze w niebogłosy więc..wyjmuje ją z łozka i idziemy się bawić
        nie chce spać to nie i koniec, nic na siłę
        a zawsze płacze z jakiegos powodu
        Sama będziesz wiedziała z jakiego. czasem jest tak, że maluszek ma dzień
        miłości- lubi byc przytulane, blisko przy którymś z rodziców i to normalne
        jest.
        My sami/same tez lubimy się czasem długo poprzytulaćsmile
        • pomidorekk Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 06.11.09, 23:01
          ja mam prawie 5 -miesięczniaka i do tej pory spał rano ok 40 minut,
          potem na spacerze od 1-do 3 godzin i potem jeszcze po południu ok 30
          minut. I własnie od dwóch dni już nie chce tej popołudniowej drzemki.
          Też widziałam, że ziewał, był marudny więc hop do łóżeczka o 16.30,
          a on chwilę przymknął oko i w ryk. Wyjmuję , noszę i hop do łóżeczka
          i to samo. Więc po drugim razie wyjęłam i bawiliśmy się do kąpieli.
          Co prawda pod koniec była już baaaaaaaardzo zmęczony, no ale sam tak
          wybrał.

          Wydaję mi się, że dzieci po prostu co raz mniej snu potrzebują w
          dzień, a raczej zamieniają sobie kilka krótkich drzemek na 1-2 ale
          treściwesmile


          Mój jeszcze czassami śpi po południu, ale tylko wtedy gdy się na
          spacerze nie wyspał (tzn. spał krócej niż 2 godziny).
    • iwonagos Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 07.11.09, 01:04
      zazdroszcze, moja (2,5mca) prawie wcale nie spi
      • 4joanna Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 07.11.09, 02:16

        hm ... moja własnie teraz już nie śpi od jakiejś godziny ... jest
        noc wink .... leży w łóżeczku z dupką w górze... cmokam do niej ...
        odpowiada mi uśmiechem.
        NIe to żebym siedziała z laptopem w dzieciecym pokoju skoro metody
        usypiania nie pomogły to znaczy że spac nie chce więc do niej
        przyszłam.

        Może weż to na luzie , jeżeli nie chce spać to moze się z nią
        pobaw , na brzuszek połóż , na matę , do fotelika , na kolana ,
        włącz karuzelę sama wiesz co robić przecież znasz swe dziecię.
        Zresztą jak co dopiero ze spaceru wróciłyście i spała to jak ma spać
        zaraz po godzinie ? Chyba że tak ma że śpi zaraz po spacerze.

        I nie daj się zwariowaćwink
        • silje78 Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 14.02.10, 16:39
          moja szwagierka też zabawiała synka jak w nocy nie chciał spać.
          teraz mały ma prawie 5 miesięcy i efekt jest taki, że w nocy nie śpi
          prawie wcale. gorzej, oczekuje, że ktoś będzie się z nim bawił, a
          mama musi wstać do pracy przed 5 rano.
          mojej córce też zdarzyło się kilka razy, że w nocy nie chciała spać.
          nie zapalałam światła, najwyżej małą lampkę żeby był półmrok.
          trzymałam na rękach, albo brałam do łóżka. nie zagadywałam, nie
          reagowałam na zaczepki. znużona zasypiała, a efekt jest taki, że
          mała od początku przesypia noce (teraz ma 2,5 roku).
        • iberka zabawianie w nocy 14.02.10, 22:09
          naprawdę ktoś tak robi? nie wierzę, bo niemowlę w wieku 5 mcy jak
          się obudzi to często gęsto nie potrafi samo zasnąc znou i TRZEBA mu
          w tym pomóc a nie bawić się, bo za kilka mcy będziesz płakac ,ze się
          nie wysypiacie.
          Zdecydowanie źle postępujesz, mąż spi? nie pomoże? ehhh

          iza
    • grace.4 Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 07.11.09, 05:19
      mimo,ze juz jadla moze chce jednak dojesc? tak robi moja. ja
      caluje,klade i wychodze, czasem sie rozplacze,bo zostala sama,ale zaraz
      sie uspokaja.interweniuje jedynie jesli zaczyna powtornie
      poplakiwac,wtedy wiem,ze jeszcze chce zjesc,rzadko sie to zdarza.
      musisz byc konsekwentna i wiedziec,czego TY chcesz. jesli wiesz,ze
      dziecku nic nie jest,jest naprawde najedzone dalabym sie wyplakac i
      pozwolic powoli przyzwyczajac do nowej sytuacji. nie ma bujania i juzsmile
      wiem,ze kraje sie serce czasami,ale wszyscy na tym skorzystaja
      • beliska Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 07.11.09, 06:54
        grace.4 napisała:
        > musisz byc konsekwentna i wiedziec,czego TY chcesz. jesli wiesz,ze
        > dziecku nic nie jest,jest naprawde najedzone dalabym sie wyplakac i
        > pozwolic powoli przyzwyczajac do nowej sytuacji. nie ma bujania i juzsmile
        > wiem,ze kraje sie serce czasami,ale wszyscy na tym skorzystaja

        Szczerze, to napisałas same bzdury. Kto skorzysta? Dziecko, które wyje 90min.? Dlaczego na siłę doprowadzac do tego, co nam odpowiada. dziecko też człowiek i w tym pierwszym okresie zycia to matka ma się do niego dostosować, a nie na odwrót, bo ono jest za małe. Taka jest psychologia rozwoju dziecka. Matka może jak najbardziej starać się, by i jej było dobrze, ale nie metodami siłowymi.
        • silje78 Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 14.02.10, 16:42
          dokładnie. to jest próba pokazania dziecku kto jest silniejszy i
          wytrwalszy, a niestety taki maluch nie ma szansy w starciu z
          rodzicem. nie wiem kto może skorzystać na długotrwałym płaczu
          dziecka? która matka może obojętnie tego słuchać?
          poza tym autorka wątku nie pisała, że zostawila małą do wypłakania
          na 90min, wyszła po tym czasie bo już nie wytrzymała. wg mnie błędem
          była próba uśpienia po niedawnej drzemce, ale co do wyjścia z pokoju
          jak nerwy puszczają to popieram. lepiej wyjść niż pokazywać nerwy
          dziecku.
      • aagnie.szkaa Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 07.11.09, 11:04

        jesli wiesz,ze
        > dziecku nic nie jest,jest naprawde najedzone dalabym sie wyplakac
        i
        > pozwolic powoli przyzwyczajac do nowej sytuacji. nie ma bujania i
        juzsmile
        > wiem,ze kraje sie serce czasami,ale wszyscy na tym skorzystaja

        podejscie masakra, szczescie, ze moje dziecko nie urodzilo sie w
        twoim domu, bo nie bylaby szczesliwa dziewczynka wink ha ha
    • kj-78 Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 07.11.09, 09:20
      A to czytalas?
      forum.gazeta.pl/forum/w,572,101705295,101705295,Problem_z_dzienny_usypianiem.html
    • hoop_cola Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 07.11.09, 11:46
      ehh zaluje ze napisalam tego posta - wiedzialam ze tak bedzie: ze męcze, ze zle, ze wyrodna... rozumem ze na forum są same idealne mamy, które nigdy nie tracą cierpliwości, które stają na głowie zeby dziec nie płakał, itd

      gwoli wyjasnienia mojego postępowania (ehh, zeby sie musiec bronic i tłumaczć):
      od kilku tygodni ucze malą samodzielnego zasypiania - są dni, ze z naprawde dobrym skutkiem - kilka minut i maluszka odplywa. ale niestety rownolegle trwa dość mocny skok rozwojowy. mała zle spi w nocy, są takie nocki że potrafi sie budzic co chwilkę, pozniej jest zmęczona, rozdrażniona. potrafi mi po 2 godzinach spania spacerowego obudzic sie, zjesc, trącić łapka zabawkę i ponownie zasnąć -> rekord czuwania 25 minut włączając jedzenie!!!!

      walczę o każdą chwile jej mocnego snu. olewam pogodę i dzien w dzien 1,5-2 h. spaceru, bo na dworzu spi mi cudnie. moze walcze za bardzo? moze chcę za dobrze?
      wiem - jeszcze musze obserwowac jej zachowanie, bo SR pochrzanił nam wszystko - rytm dnia i posiłków, ale od kilkudziesieciu dni maluch popołudniami ledwie widzi na oczy, a ma problemy z zasnieciem. czasem jest chwila i spi, czasem - 10 - 20 min. wczorajsse popołudnie to była katastrofa - na wpół zywy maluch próbował zasnąc i nic. wybudzała sie z 10 razy po 1-3 minutach "snu".

      generalnie wieczór skonczył sie tak, ze 10 min po wyjęciu z łózeczka maluszka padłasad oczywiście nie zasneła (rzadko zasypia nam w ramionach), tylko leciała przez ręce bida taka, jak to zwykle o 18, kiedy juz wycisza sie przed kapielą i snem nocnym. wtedy jej nie odkłądamy, nie zabawiamy, tylko przytulamy sie duuużo.

      po prostu ok 17 powinna przyciąć komara na 20-30 min, a tak jedynie spała 2 godz cały dzien - a to dla niej troche za mało (idealny dzien - 3 godz snu). nocka do łatwych nie należałasad
      • aagnie.szkaa Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 07.11.09, 16:13
        ... rozumem ze na forum są same idealne mamy, które nigdy nie tracą
        > cierpliwości, które stają na głowie zeby dziec nie płakał, itd

        Jesli mama idealna to taka, ktora adekwatnie i z wrazliwoscia
        podchodzi do placzu dziecka, a nie stoi jak slup przy jego lozeczku,
        przez godzine patrzac na dziecka ''wycie'', to tak, jestem mama
        idealna smile
        • hoop_cola Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 07.11.09, 20:03
          aagnie.szkaa wez sobie wytatuuj to na czole matko idealna. nie wierze, że nigdy, przenigdy nie miałaś chwili zwątpienia, czy to co robisz jest dobrze. rozumiem ze masz bobasa jak z obrazka, ze zawsze jest cudnie i rozkosznie i zawsze masz w sobie nieskonczone pokłady cierpliwości i tej niezwykłej pewności ze zawsze i wszystko robisz absolutnie idealnie.
          gdzie ja napisałam ze stałam jak słup i nic nie robiłam, jak mi maluch płakał bo nie mógł zasnąc - gdzie??? czy cie poje.o???? masz ty dziewczyno jakies okularki do czytania?? proponuje zmienic szkła!!! ciśnienie mi tylko podnosisz jak wypisujesz takie pierdoły matko idealna i wrażliwa.
          • ajhejciu Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 09.11.09, 07:01
            Nie wiedziałaś, że tu są matki idealne?? Jak mogłaś napisać, że chcesz dziecko
            nauczyć samodzielnego zasypiania! Nie wiesz, że teraz jest moda na to, że matka
            to matka idealna, nie śpi w nocy ale nie jest niewyspana, w dzień nosi cały czas
            swoje dziecko ale to nieistotne, przecież kręgosłup i nogi nie bolą, dziecko
            chce to dziecku trzeba to dać, przecież jak dziecko płacze to oznacza, że umiera
            z bólu (ciekawe skąd to wiedzą, to jest święta tajemnica to czuje dziecko! nigdy
            się tego nie dowiemy. dziecko potrafi tylko płakać, nie każdy płacz oznacza, że
            dziecko cierpi)
            Ja mam gdzieś jak inne matki wychowuje swoje dzieci, ale do cholery nie róbcie
            ze swoich metod jedynych i słusznych bo każde dziecko jest inne, i każda matka
            jest inna. Ja nie mam cierpliwości, no trudno. I wiem, że moje dziecko nie
            będzie jak to tu wielokrotnie czytałam skrzywdzone psychicznie w przyszłości bo
            czasami próbuję ją czegoś nauczyć i nie zawsze biorę na ręce.
            A już ta moda na skoki rozwojowe to jest dopiero jazda, baby coś przeczytają i
            już we wszystko uwierzą, jak w horoskopy, jak się chce zawsze coś się będzie
            zgadzać, zawsze się naciągnie.

            A Ty autorko postępuj według swojej intuicji i potrzeb, bo nie tylko dziecko ma
            potrzeby! Matka ma je również! Też chce dla siebie chwilę spokoju, chce się
            wyspać a nie 2 godziny usypiać dziecko, które zaśnie na pół godziny. Bo w
            którymś momencie matka skończy z depresją lub gorzej. Szczęśliwa matka to
            szczęśliwe dziecko, i na odwrót.
            Nie rób nic na siłę, próbowałam nauczyć moją córę samodzielnego zasypiania i
            niestety jeszcze się nie udało, więc w końcu doszłam do tego żeby to odłożyć w
            czasie, tymczasem nauczyła się sama zasypiać na noc. W dzień niestety muszę nosić.
        • silje78 Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 14.02.10, 18:55
          a gdzie autorka napisała, że przez godzinę stała nad wyjącym
          dzieckiem?
    • hoop_cola Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 07.11.09, 11:48
      aha - niektóre z was poniosło - mała była sama tylko tyle ile zajeło mi napisanie posta (nie była sama godzine - czy was pogielo??). drugiego napisałam juz z nią na kolach
      • joshima Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 07.11.09, 14:57
        Myślę, że to była raczej krytyka tych, które poniosło przy doradzaniu Ci smile

        Ja mam teraz na tapecie ząbki. Wczoraj padł rekord. Z trzech zwyczajowych
        drzemek (dotychczasowego schematy dnia, który się Małej sam ustalił) jedna,
        poranna wcale się nie odbyła, druga południowa, trwała 15 minut trzecia
        popołudniowa 30. No i co? Miałam Małą zostawiać do odpłakiwania? Po co?
        Zmęczona, rozdrażniona lecąca przez ręce. Oczywiście. Nosiłam, zabawiałam,
        przytulałam. Trudno, taki dzień.

        Nauka samodzielnego usypiania w trakcie SR, moim zdaniem durny pomysł.
        • hoop_cola Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 07.11.09, 20:01
          joshima napisała:

          > Nauka samodzielnego usypiania w trakcie SR, moim zdaniem durny pomysł.

          niezupełnie durny - jak sie skonczy SR, to chwile po nim bedą zęby (rodzinnie uwarunkowane wcześniejsze wychodzenie), pozniej kolejny SR i tak w koło macieju. kiedys trzeba zaczac próbowac - wczoraj nie wyszło i do tej pory mi zle, dzis był super dzien - mała spała pieknie, mocno i długo
          • memphis90 Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 14.02.10, 18:38
            Z zębami bywa różnie- moja Lila nie miała żadnych gorączek, żądnych
            nieprzespanych nocy, żadnego wielogodzinnego płaczu. Więc nie nastawiaj się, że
            będzie źle- bo nie musi być. A co do metody T. Hogg, którą stasujesz- nie
            każdemu dziecku ona odpowiada i nie na każdym etapie. Próbowałam raz z moją
            córcią i wpadła w kilkugodzinną histerię. Dałam więc jej spokój, usypiałam przy
            piersi, a w którymś momencie sama się odstawiła. Teraz kładziemy ją do łóżka,
            wychodzimy z pokoju, zamykamy drzwi- a ona sama zasypia. Jestem w szoku-
            bo jakoś zwątpiłam, czy to nastąpi przed jej 18 urodzinamiwink Ale obyło się bez
            wrzasków, bez walki, bez nerwów i stresu. Daj dziecku trochę czasu- nie wychodzi
            jej zaśnięcie samodzielne, to jednorazowo użyj metody w 100% działającej
            (kołysanie? pierś?).
    • twitti Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 07.11.09, 15:03
      My mamy 5 tygodniowe dziecko i srednio ostatnio usypiamy ja 6-7
      godzinsad lekka juz nie jest, a usypia tylko przy cycku lub na rekach!
      TAk wiec nie jest zle!
    • mruwa9 Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 07.11.09, 16:26
      tak to wyglada, jak jakies upiorne zasady maja pierwszenstwo przed
      potrzebami dziecka sad
      a co zlego jest w usypianiu na rekach? W wozku? Przy piersi? (o ile
      karmisz)? Nie, Ty sie uparlas, ze dziecko MA zasypiac w lozeczku,
      bez wzgledu na wszystko i koniec.Wypowiedzialas corce wojne, to i
      masz, czego chcialas sad Wez zesz przestan sie nad corka znecac, wez
      mala na rece i przytul, niech zasnie na rekach czy w wozku czy przy
      piersi (o ile karmisz), na samodzielne spanie przyjdzie jeszcze czas.
      • wiu Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 09.11.09, 08:49
        Mruwo9,

        co jest w tym złego?

        To naprawdę zależy...wyobraź sobie taką sytuację: dziecko duże (w
        zn. ciężkie), niespokojne (w zn. trudny przypadek), matka drobna (w
        zn. słaba) lub w kiepskiej akurat kondycji (w zn. zmęczona,
        zestresowana), albo chora (np. na kręgosłup) - zrozum, że może nie
        reflektować na usypianie na rękach.

        Wiadomo, że "tonący brzytwy się chwyta", ale ... przyzwyczajenie to
        coś realnego, a nie widzimisię niektórych mam. Usypianie na rękach -
        tak, ale WYCISZANIE, natomiast samo usypianie - w miejscu
        docelowym,czyli w łóżeczku. Wózek...? czy ty idziesz spac np. do
        samochodu jak nie możesz zasnąć? Tak samo jak z usypianiem na
        rekach - jesli na chwilę dla wyciszenai to tak, byle by przy
        wyjmowaniu z niego nie nastapiła znowu pobudka. Przy piersi...? Od
        czasu do czasu...dla obopólnej przyjemności...o ile dzidek
        ewidentnie potrafi tez zasnąć i bez tego, owszem. Ale NIE
        PRZYZWYCZAJAĆ, tzn. stosowac te środki umięjętnie, z umiarem, i
        ŚWIADOMIE. Śpi się w łóżku, samemu, bez jedzenia w buzi - bo
        przeciez tak to robią ludzie. A przynajmniej muszą to umieć tak
        robić.

        Mruwo, a kiedy jest ten czas na samodzielne usypianie...? I skąd
        wiesz, że u autorki postu już nie nadszedł?


        Weź pod uwagę, że to jak się to odbywa u ciebie w domu, z twoim
        dzieckiem, nie jest jedynym obowiązującym wzorcem.


        -------
        • mruwa9 Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 09.11.09, 09:53
          alez my do niczego przyzwyczajac dziecka nie musimy- usypianie na
          rekach jest naturalna kontynuacja tego, do czego niemowle
          przyzwyczailo sie w zyciu plodowym: do nieustannego , calodobowego
          noszenia i do calodobowej bliskosci mamy. Wlasnie kolysanie podczas
          usypiania, chetnie przez mame osobiscie, jest bardziej pierwotne,
          niz usypianie w lozeczku. na zmeczenie mamy istnieja chusty i
          nosidla. Na stres wojna z wlasnym dzieckiem rzadko pomaga, szybciej-
          zrozumienie jego potzreb i ich akceptacja. Oczywiscie, ze nie ma
          jednego, jedynego patentu na wychowanie dziecka, ale nie przekonasz
          mnie, ze cel uswieca srodki i ze przyzwolenie na 90-minutowy placz,
          rozpacz niemowlecia jest lepszym rozwiazaniem w takiej sytuacji.
          A moje osobiste doswiadczenia macierzynskie mowia, ze do
          samodzielnego zasypiania dzieci sa w pelni gotowe najwczesniej w 2.
          roku zycia.
          • wiu Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 09.11.09, 11:20
            Mówiąc o przyzwyczajaniu mam na myśli wyłapywanie pewnych
            pozytywnych zachowań/reakcji i stwarzanie warunków do ich utrwalenia.

            Mruwo, czy ty naprawdę uważasz, że należy zmierzać do "nieustannego
            całodobowego noszenia i do całodobowej bliskości mamy"? Świat się
            zmienił, żyjemy inaczej niż nasze prababki słowianki.. Przytoczę
            jeszcze coś oczywistego - ilość nie znaczy jakość.

            Uważam, że zanim przywiąże się do siebie dziecko (dosłownie i w
            przenośni) trzeba spróbować "łagodniejszych środków", przy okazji
            ofiarując dziecku radosną samodzielność.

            Samo pojęcie "samodzielność" bardzo do mnie apeluje, byc może
            bardziej niż "symbiotyczna bliskość".

            Wojna z własnym dzieckiem - nie wierze, że autorce postu o to
            własnie chodziło. Kocham moje dziecko, ale czasem niestety właśnie
            tak to wygląda, choć moż enei jak wojna ale jak potyczka na pewno,
            kiedy np. nie chce dać sobie umyć rączek czy założyć spodenek. W
            takich chwilach przede wszystkim "siła spokoju" - naprawdę można
            wznieść się na wyżyny opanowania.

            Jedni skłaniają się do podejścia "mała istotka-mały człowieczek-wie
            czego chce", drudzy do podejścia, że na początku to
            bardziej "zwierzaczek", którego trzeba powoli nauczyć świata. Każdy
            pewnie wybiera włąsny punkt między tymi dwoma ekstremami.

            Ów 90-minutowy płacz, o którym piszesz Mruwo, to była właśnie taka
            potyczka. Matka uznała - słusznie lub nie - że dziecko chce iść spać
            ale nie potrafi, i starała się je "popchnąć" w kierunku snu. Na
            pewno nie był to jeden nieprzerwany ciąg łez, żadna matka by tego
            nie wytrzymała, chyba maszyna, i autorka postu nią nie jest. Byc
            może autorka postu źle w tym momencie odczytała owe potrzeby
            dziecka. Osobiście uważam, że godzinę po poprzedniej drzemce jeszcze
            nie mogło jej się chcieć spać, co najwyżej była lekko znudzona, może
            ospała. W takiej sytuacji włożenie jej do chusty i noszenie po domu
            pozwoliło by jej na bierne zabicie czasu, zamiast rozwinięcia
            jakiejś aktywności po której łatwiej zrodziłby się kolejny sen.

            Autorce postu radziłabym właśnie głębiej zastanowić się nad tym co
            chciałaby w tej chwili robić córeczka, zamiast pakować ją w chustę
            i "zapychać bliskością".


            Choć w sytuacjach ekstremalnych, kiedy dzieć już naprawdę "szaleje",
            nie zaprzeczam kojącego działania bliskości w postaci chusty,
            wspólnego spania, karmienia piersią itd. Ale zawsZe ze świadomością,
            że to tylko tymczasowo...
            • memphis90 Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 14.02.10, 18:48
              Świat się
              > zmienił, żyjemy inaczej niż nasze prababki słowianki..
              Ale nasza fizjologia się nie zmieniła. I każe dzieciom lubić stymulację
              błędnika- czyli kołysanie, bujanie, kręcenie, taniec. Jedno pokolenie nie zmieni
              natury.

              > Uważam, że zanim przywiąże się do siebie dziecko (dosłownie i w
              > przenośni) trzeba spróbować "łagodniejszych środków", przy okazji
              > ofiarując dziecku radosną samodzielność.
              Ale czy małe niemowlę pragnie samodzielności? Nie je samo, nie oczyszcza się
              samo, nie ogrzewa się samo- jego przeżycie jest w 100% zależne od opiekuna.
              Wystarczy spojrzeć na dzieci w Domach Małego Dziecka, żeby zobaczyć jakie
              konsekwencje ma w tym wieku "radosna samodzielność"- niestety...

              > Samo pojęcie "samodzielność" bardzo do mnie apeluje, byc może
              > bardziej niż "symbiotyczna bliskość".
              Bo nie jesteś niemowlakiem wink
        • memphis90 Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 14.02.10, 18:42
          Śpi się w łóżku, samemu, bez jedzenia w buzi - bo
          > przeciez tak to robią ludzie. A przynajmniej muszą to umieć tak
          > robić.
          Śpi się też bez pampersa na tyłku. Czy tego też wymagasz od niemowlaka, bo tak
          robią dorośli? Dziecko dopiero uczy się zachowań- tak samodzielnego
          spania, jak i jedzenie, sikania, ubierania. I tak jak jedne dzieci opanowują
          manewry łyżeczką w 12, a inne w 18 mż, tak jedne uczą się zasypiać w wieku kilku
          m-cy, a inne po roku. I nie ma co się szarpać z dzieckiem- tak w kewstii sikania
          na nocnik, jak i spania...
        • silje78 Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 14.02.10, 19:02
          dzieci są różne. ja pozwalałam córce do wszystkiego dojrzeć.
          usypiałam na rękach, najpierw nosząc, później trzymjąc ja na rękach
          i siedząc w bujanym fotelu. córka po odłożeniu do łóżeczka/łóżka
          spała całą noc. potrzebowała pomocy w zaśnieciu to pomagałam. nie
          walczyłam z nią. z czasem zaczęła zasypiać na łóżku, ale lubi jak
          któreś z nas jest przy niej więc jesteśmy do zaśnięcia.
          ja jestem za podąrzaniem za dzieckiem, a nie walką, aczęsto nauka
          samodzielnego zasypiania przypomina wojnę dziecko vs. rodzice.
          nie mam na myśli założycielki wątku, piszę na podstawie tego co
          czytam na forum.
    • lilia111 Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 07.11.09, 22:08
      Podobno dzieci w tym wieku rezygnują już z takiej późnej popołudniowej drzemki.
      • duzeq Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 08.11.09, 22:00
        E tam, zalezy od dziecka. Ja mam 10-miesieczniaka co jeszcze tnie
        komara o 18 i idzie spac na o 20.00.
        Taki typ.
    • kaska3237 Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 08.11.09, 22:26
      Po pierwsze nie ma sie co zloscic ale tak napisalas ze nie dziw sie
      negatywnymi wypowiedziami, moja skonczyla pol roku i dopiero teraz
      sama zaczela zasypiac w lozeczku ale nie od razu najpierw w nim
      lezala w dzien bawila sie oswajala z lozeczkiem,dopiero pozniej ja
      kladlam jak sie nie podobalo wracala do wozka gdzie byla bujana,
      malutkimi kroczkami nic na sile, jak widze ze jest zmeczona tez ja
      klade do lozka ale jak nie usnie po 20 min to znaczy ze jeszcze nie
      pora i wyciagam ja i bawie sie z nia jak bedzie naprawde zmeczona to
      usnie, przynajmniej moja tak ma ale kazde dziecie inne
      • oda100 Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 09.11.09, 09:08
        u mojego 4 miesieczniaka nie bylo jeszcze regularnosci w drzemkach,
        czasem drzemki nie bylo, tak gdzie wydawalo mi sie ze mala jest
        mocno spiaca. Ja tez uwielbiam jak dzieci spia, ale moze wyluzuj
        troche z tym spaniem -kiedy przyjdzie moment to poloz, dziecko spi
        coraz mniej, mniej drzemek a dluzsze, obserwuj.
    • megi-27 Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 10.11.09, 09:46
      witam, wiem co to znaczy usypiać dzieciątko przez 1,5 godz. które spi tylko 30
      min. U mnie też tak było. Usypialiśmy w wózku, na rękach i trwało to tak długo.
      Aż w końcu dojrzeliśmy do decyzji o nauce samodzielnego zasypiania. Na początku
      nie było łatwo, synek płakał, ale zawsze byliśmy przy nim, głaskaliśmy,
      pocieszaliśmy, wyciągaliśmy z łóżeczka jak było trzeba. Od miesiąca zasypia więc
      sam w łóżeczku i jest chyba coraz lepiej. Zasypianie trwa 3-10 min, czasami
      tylko pokwęka sobie ale ogólnie już nie płacze. Sen znacznie się wydłużył bo spi
      teraz srednio ok. 1h-2 godz. Jak wybudzi się sam często jeszcze sam zasypia (
      wcześniej nie było o tym mowy).
      Nam pomogło prowadzenia dzienniczka kiedy zasypia, mozna zobaczyć pewne
      regularności, no i oczywiście obserwowanie zachowania. nie raz już się zdarzyło
      że synek dawał sygnały że jest spiący ale jak włozyło go się do łóżeczka to
      gadał sobie, bawił się przez dłuższy czas ale nie zasypiał, potem zaczynało mu
      się nudzić i zaczynał płakać. Był to dla nas znak że nie chce spać i
      wyciągaliśmy go, bawiliśmy się ąż do następnych wyraźniejszych oznak senności.
      Wiem że jest to bardzo cięzkie i nie raz juz płakałam z bezsilności, ale muszę
      powiedziec że zdecydowanie zachownie synka się poprawiło. Stał się bardziej
      radosny, ma ochotę na eksperymenty. Ma teraz już 6 miesięcy więc jest już bardzo
      ruchliwy. Lekarze i wszyscy do okoła mówili że to taki typ że tak krótko spi ale
      on ewedentnie był niedospany. No bo jak wytłumaczyć zachowanie dziecka które
      ciągle marudzi nawet 15 min, po spaniu. Teraz jest zupełnie inaczej. I nie
      uważam żeby było to męczenie dziecka, bo przecież nie zostawia się go samego
      sobie, nie pozwala mu się płakać. WIem że przede mną jeszcze dużo pracy nad
      zasypianiem, teraz też zdarzając się lepsze i gorsze dni ale generalnie jest
      poprawa. Teraz i ja i przede wszystkim synek jest bardziej wypoczęty i
      szczęsliwy, mamy więcej czasu na głupoty, śmiechy i zabawy!
      Głowa zatem do góry i dużo cierpliwości,a na pewno się uda.
    • budzik11 Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 10.11.09, 10:54
      Kilka cytatów z książki "Mądrzy rodzice" Margot Sunderland (str. 38-45). Dla
      tych, którzy uważają, że można dziecko zostawiać do wypłakania się.
      "Każdy atak paniki oznacza, że mózg dziecka jest zalewany przez substancje
      chemiczne związane ze stresem. Substancje te jako takie nie są niebezpieczne,
      lecz sytuacja wygląda inaczej, jeżeli pozwoli się im krążyć w mózgu przez długi
      czas przy okazji przedłużającego się płaczu, gdy nikt nie traktuje paniki
      dziecka poważnie i nie pociesza go. Dystansowanie się od cierpienia dziecka, bez
      względu na to, co się pisze w podręcznikach dotyczących układania dziecka do
      snu, albo co gorsza, reagowanie na płacz dziecka złością (choć czasem mielibyśmy
      na to ochotę), nigdy nie jest właściwe.
      Przedłużający się płacz
      Wyjaśnijmy to na początku - to nie płacz jest przyczyną. Chodzi tu o
      przedłużające się cierpienie i brak pocieszenia. Dlatego też nie opowiadam się
      za pędzeniem do dziecka, gdy tylko jego dolna warga zacznie drżeć, albo po
      krótkim, trwającym kilka minut wybuch płaczu w ramach protestu (spowodowanego na
      przykład tym, że nie dostało ulubionej czekoladki). Przedłużający się płacz to
      taki, w którym każdy wrażliwy rodzic (a w zasadzie każdy człowiek wrażliwy na
      cierpienie innych) rozpozna rozpaczliwe wołanie o pomoc. Jest to rodzaj płaczu,
      który trwa bardzo długo. Dziecko przestaje wreszcie płakać, gdy jest całkowicie
      wyczerpane i zasypia lub gdy rozumie, że nie otrzyma pomocy.
      Jeżeli pozwala się dziecku płakać w ten sposób zbyt często, może to wpłynąć na
      system radzenia sobie ze stresem przez całe życie.
      Istnieje wiele naukowych badań przeprowadzonych na całym świecie, w których
      wykazano, w jaki sposób stres z wczesnych lat życia może powodować trwałe,
      negatywne zmiany w mózgu dziecka - może wykształcić się nadreaktywny system
      reagowania na stres, który będzie oddziaływał na człowieka przez całe życie.
      Może to oznaczać, że percepcja świata i zdarzeń będzie nasycona poczuciem
      zagrożenia i lęku, nawet w idealnie bezpiecznej sytuacji.

      Jeżeli dziecko płacze samotnie w pokoju:
      - jego mózg zalewają wysokie stężenia hormonów stresu
      - następuje spadek poziomu opioidów (substancji chemicznych wzbudzających
      uczucie dobrego samopoczucia)
      - mózg i system reagowania na stres mogą stać się nadreaktywne
      - w mózgu aktywowane są ścieżki bólu, podobnie jak w przypadku fizycznego
      zranienia się.

      Co dzieje się z mózgu twojego dziecka?
      Żaden rodzic nigdy by nie pomyślał o pozostawieniu dziecka w pokoju pełnym
      toksycznych oparów, które mogłyby uszkodzić jego mózg. A mimo to wielu rodziców
      zostawia dziecko w stanie przedłużającego się cierpienia i nie pociesza go, nie
      wiedząc o tym, że jego mózg zalewają toksyczne, zagrażające mu hormony stresu.
      Wcześniejsze pokolenia rodziców pozwalały dziecku płakać, by "ćwiczyło płuca" i
      nie miały pojęcia, jak bardzo podatny na działanie stresu jest jego mózg. U
      płaczącego dziecka nadnercza wydzielają hormon stresu zwany kortyzolem. Jeżeli
      dziecko jest uspokajane i pocieszane, poziom kortyzolu spada, lecz gdy pozwala
      mu sie płąkać, wysoki poziom sie utrzymuje. Jest to potencjalnie niebezpieczna
      sytuacja, gdyż ilość kortyzolu może osiągnąć toksyczny poziom i uszkodzić
      kluczowe struktury oraz systemy rozwijającego się mózgu. Kortyzol jest wolno
      działającą substancją, której stężenie może utrzymywać się przez wiele godzin, a
      u osób dotkniętych depresją - nawet wiele tygodni.
      (...)
      Co się dzieje, gdy dziecko płacze
      Gdy dziecko płacze intensywnie i rozpaczliwie, jego układ jego układ pobudzenia
      organizmu, czyli autonomiczny układ nerwowy (który nadal rozwija się po
      urodzeniu) jest daleki od równowagi. W chwili cierpienia układ pobudzenia (zwany
      "sympatycznym") jest nadaktywny, a układ "przywspółczulny" ("parasympatyczny",
      związany ze spokojem i koncentracją) dezaktywowany. To oznacza, że ciało dziecka
      jest gotowe do działania, reakcji "uciekaj albo walcz", bowiem do krwi jest
      uwalniany wysoki poziom adrenaliny. Przyspieszeniu ulega akcja serca; zwiększa
      się ciśnienie krwi i potliwość; napinają się mięśnie; oddech jest szybszy i
      maleje apetyt (układ trawienny oszczędza krew i energię, by można było
      przygotować mięśnie do działania). Powrót do równowagi zależy od ciebie.
      Pocieszanie dziecka pobudza nerw błędny, który należy do "spokojnej i
      zrelaksowanej" parasympatycznej części autonomicznego układu nerwowego. Im
      zywiej reagujesz na dziecko, tym lepiej regulujesz jego układ pobudzenia
      organizmu i tym trwalszy będzie twój wpływ.

      Niebezpieczeństwa nadmiernego pobudzenia
      Gdy uspokajasz cierpiące dziecko, regulujesz funkcjonowanie jego autonomicznego
      układu nerwowego. Badania pokazują, że w przypadku niezaspokojonej potrzeby
      pocieszania i b raku reakcji emocjonalnej, układ ten może z czasem być
      przygotowany do stanu nadmiernej pobudliwości organizmu. To może sprawiać, że
      życie staje się stresujące i wyczerpujące. Może to prowadzić do wszelkiego
      rodzaju fizycznych dolegliwości w późniejszym życiu: przykładowo problemów z
      oddychaniem (np. astma), chorób serca, zaburzeń łaknienia i trawienia, problemów
      ze snem, wysokiego ciśnienia krwi, ataków paniki, napięcia mięśni, bólów głowy i
      chronicznego zmęczenia. (...)
      Wielu rodziców, nie wie o tym, że układ pobudzenia organizmu u dziecka rozwija
      się nadal po urodzeniu i że jest wyjątkowo wrażliwy na stresujące wydarzenia,
      takie jak płacz w samotności. Zatem zostawianie dziecka, by "się uspokoiło",
      może mieć długotrwały, niekorzystny wpływ na jego ciało i mózg. Dziecko nie
      potrafi przywrócić autonomicznego układu nerwowego do stanu równowagi; możesz
      tego dokonać tylko ty."
    • nikaa818 Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 10.11.09, 16:00
      ech u nas też ostatnia drzemka przed kapaniem wczoraj to porazka.
      Mała wcale nie zasnęła w koncu sad
      i nie wiem co robic jak nie ma tej drzemki to bardzo trudno ja uspić
      po kapieli(wczoraj 2 godz!) ale uśpic ja na tą drzemke to sztuka i
      rzadko sie mi to udaje sad
      a Ty co robisz hoop_cola? zrezygnowałaś z tej drzemki?
      • hoop_cola Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 10.11.09, 17:18
        odpuściłam odkładanie do wyrka (drzemek nie) - spróbuje znowu za jakiś tydzień. ważne ze zasypia w nim na noc - dnia będziemy sie jeszcze uczyć. obie.
        dzis spała mi w dzien 3,5 h! 2 godziny spaceru, 1/2 h w aucie (ale to z automatuwink nawet jak nie jest spiaca), a popołudniowa ponad 1/2 h drzema odbyła się w trójkę - mała cyc i jasmile nie odlożyłam - spala mocno jak kamien. odpuszczam sobie konsekwencję na kilka dnismile

        po prostu teraz jest masakrycznie rozregulowana i w kwestii spania i w kwestii jedzenia (mam wrazenie ze mam w domu noworodka - najchetniej by sie nieodkleszczała ode mniesmile)
        • plomykowa Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 10.11.09, 18:01
          to ja ureguluj, niestety to Twoja wina, u dziecka rutyna to
          podstawa, nawet jesli Ty masz juz dosc, systematyka i powielanie
          dnia to gwarancja spokoju i poczucia bezpieczenstwa u dziecka.
          • hoop_cola Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 10.11.09, 22:21
            a ja proponuje czytanie ze zrozumieniem tekstu czytanego i prosze zaczac czytanie od gory do dolu, od lewa do prawa. ja wiem, ze to moze być kłopotliwe, ale proszę próbować. z czasem bedzie lepiej.

          • beata.borsow do plomykowa 14.02.10, 22:05
            plomykowa napisała:

            > to ja ureguluj, niestety to Twoja wina, u dziecka rutyna to
            > podstawa, nawet jesli Ty masz juz dosc, systematyka i powielanie
            > dnia to gwarancja spokoju i poczucia bezpieczenstwa u dzieck


            zgodze sie z tym ze systematyka to podstawa, ale nie da sie uregulowac dziecka
            na sile, to nie jest maszyna ktora mozna zaprogramowac, czasem pospi godz czasem
            dwie a czasem wcale, tak samo jak z innymi roznymi rzeczami nie wszystko u
            dzieci jest tak samosmile ale jeszcze raz podkresle ze systemetyka to polowa sukcesusmile
            • magdakingaklara Re: do plomykowa 14.02.10, 22:16
              moja corka chodzi spac wtedy kiedy chce a nie kiedy jest godzina na
              zegarku. Nie bede usypiac dziecka na sile dlatego ze wybija godzina
              20 a potem sluchac placzu dziecka i doprowadzac do histeri a potem
              pisac na forum - POMOCY.
              Moja spi kiedy jest spiaca i jest pogoda, wesola i chyba o to chodzi
              w macierzynstwie
        • nikaa818 Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 10.11.09, 18:04
          ja też uspiłam teraz cycem. mam nadzieję,że po tej drzemeczce nocka
          bedzie lepsza niz wczoraj. no cóż...Tracy w rozdziale o usypianiu
          podnieś-połóż pisze jak byk -SPODZIEWAJ SIE REGRESU. no to sie nie
          dziwuję smile
          • hoop_cola Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 10.11.09, 22:26
            ja tracy nie czytalam, bo mala od urodzenia pieknie spala i nie bylo potrzeby. jak zaczal sie skok(masakryczny) to sie wszystko rozwaliło - jedzenie i spanie i pewnie stad problem. ale damy radesmile w koncu kiedys zaskoczysmile
            • ellana1 plomykowa 10.11.09, 23:09
              Nie pisz zeby dziewczyna sobie uregulowała dziecko .
              To nie zegarek .
              Musi być stały plan dnia ale niemowlakowi wszystko się pozmienia
              jeszcze kilka razy .
              Najpierw przesypia cały dzien , pozniej np z czterech drzemek
              przestawi się na trzy , z trzech na dwie itd

              I wszystko się jeszcze będzie zmieniac wiec trzeba obserwowac
              dziecko . Jak nie chce zasnac wyjac i pobawić się z nim . Moze
              zasnie pozniej , po zabawie . Albo zupełnie odpusci sobie drzemkę .
              A następnego dnia znowu bedzie mu ta drzemka potrzebna .
            • dziub_dziubasek Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 11.11.09, 17:14
              Dziecko to nie robot, nie da się wyregulować. ważne jest by wczuwac się w jego
              potrzeby a nie trzymać się schematu bo wtedy są wrzaski. Rytm dnia tak, ale
              ramowy. Moja corka do 4 m-ca miała swój rytm- rózne pory jedzenia, spania,
              czuwania. Nie walczyłam i nie żałuję. owszem jak miala "gorszy" dzien to było
              ciężko, ale dało się przeżyć. Sama wyreulowała sobie jako tako dzień wlasnie po
              4 miesiącu.
              Cierpliwości i spokoju życzę, dziecko w końcu "zaskoczy" jak to sama napisałaś.
              Obecnie moja dwójka dzieci ma "ramowy" rytm dnia- czyli stała jest jedynie pora
              głównych posiłków i wieczornej kąpieli i snu. A czy spią w dzien czy nie to ich
              sprawa, na siłę nie kładę.
            • beata.borsow do hoop_cola 14.02.10, 22:52
              hejsmile po przeczytaniu drzewka widze ze sa rozne opinie... ale ludzie tez nie
              zwracaja uwagi ze pewnie ten post byl pisany w emocjach itp...
              nie wiem czy masz wsparcie w mezu czy nie, no i jak duze, ale jesli nie masz to
              ci strasznie wspolczuje!!! ja bez mojego meza bym sobie w ogole nie poradzila!!!
              maly dosc niespokojny od urodzenia(kolki, wnm, teraz zabki dokuczaja...) i tez
              ze trzy czy cztery razy od poczatku stracilam na chwile cierpliwosc, no moze nie
              az tak jak ty, bo odkladalam malego na chwile do zabewek czy lozeczka, ale nie
              zdazyl sie rozplakac a juz go zabieralam wyciszona i spokojniejsza, ale wiadomo
              rozne charaktery, rozne okolicznosci itp... ale tez nikt nie zwrocil uwagi ze
              autorka mogla byc bardzo zmeczona, a takze szereg innych negatywnych emocji
              moglo sie skumulowac, nawet i obwinianie sie ze sie nie rozpoznaje potrzeb
              wlasnego dziecka i nie wie sie co dalej robic, czuc taka bezradnosc to jest cos
              okropnego... Ja ci moge powiedziec tylko tyle co ja bym zrobila na twoim
              miejscu. Wedlug mnie jak dziecko nie chce zasnac do 15 min to najwidoczniej
              jescze jest za malo zmeczone, wiec moze postaraj sie jeszce je przetrzymac,
              ponosic, pozabawiac, czesto zmieniajac zabawke czy sposob noszenia, uwierz ze
              jak juz zacznie marudzic do snu to szybko zasniesmile a i jak uczysz dziecko
              samodzielnego zasypiania to oki, choc ja jeszcze nie wiem co to bo moj jest
              zawsze bujany wiec tylko tu moglabym ci poradzic ze jak widzisz ze dziecko nie
              moze samo usnac w tym dniu czy chwili po prostu mu tym razem pomoz, no i w ogole
              według mnie w tej sytuacji to za szybko na drzemke po dwu godzinnnym snie a
              tylko godzinka przerwy, ale oczywiscie wszystko zalezy od okolicznosci i
              dziecka, no i radzilabym jeszcze zebys tez nie patrzyla na to jak dziecko
              zachowywalo sie wczesniej bo wiem po moim malym ze i co miesiac moga zmieniac
              sie nawyki co do snu, jedzenia itp, wydaje mi sie ze dziecko nie jest po prostu
              zaprogramowana maszyna, ktora o okreslonej porze robi to i tamto, wiem wiem
              czasem trudno to zrozumiec, mi tez a najczesciej jak sie boje ze maly sie za
              wolno rozwija i wiecznie sie zamarwiam, nie potrzebniewink
              no i zycze ci hoop_cola wytrwalosci i duzo cierpliwosci i uwierz ze juz nidlugo
              bedzie lepiej jak dzidzia bedzie lepiej sygnalizowac swoje potrzebysmile



              A i na koniec chcialabym dodac ze na tym forum panuje czesto dziwna atmosfera,
              kazdy kazdemu probuje udowodnic ze jest zla matka lub dobra, a tak naprawde
              jestesmy tylko ludzmi i mamy rozne slabosci i popelniamy wszyscy bledy!!! a to
              forum jest po to aby sobie pomagac, doradzac a nie krytykowac czy nasuwac na
              sile jakies metody itp,
              no i uwazam ze zla matka miala by w du...pie takie forum i nie szukala by pomocy
              by zaspokoic potrzeby swojego dziecka bo to nie lezalo by w jej priorytetach!!!
              Pozdrawiam



    • atucapijo Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 12.11.09, 14:22
      wybacz, ale jesli spala od 13 do 15, a ty probujesz o 16 polozyc ja
      znowu spac, to moim zdaniem, nie ma bata, zebys pala. umnie synek
      jak mial 4 mce spal po min 2 h aktywnosci, turlania sie po macie,
      jedzenia, spiewania, itp. nawet jesli ziewal, to za wczesne
      polozenie do lozka konczylo sie tk, ze najpierw sie wiercl i gadal,
      bo jeszcze nie byl zmecozny, potem juz byl za bardzo zmeczony,
      zaczynal plakac.
      • hoop_cola Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 12.11.09, 19:47
        wybaczamsmile

        i przekopiuję kawalek mojej wczesniejszej wypowiedzi

        "potrafi mi po 2 godzinach spania spacerowego obudzic sie, zjesc, trącić łapka zabawkę i ponownie zasnąć -> rekord czuwania 25 minut włączając jedzenie!!!!" taki typ. wiec nie ma tak, ze nie ma bata - jak widac jestsmile

        dzis poszłam za radą jednej z dziewczyn z tego watku - nie podoba sie w wyrku, nie chce spac,to wyciągam i zabawa trwa dalej, ale jestem czujniejsza. jak wdze ze oczka sie robią malutkie, to ponownie łózeczko. podziałalosmile fakt, protest byl, ale gora 10 min i mala odpłynela na 40 min. obudzila sie, zjadła i... przysnela mi na kolanach przy piersi na 1,20 h (obudziłam ją, bo na noc za pozno by mi poszla spac)
    • asia_i_p Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 01.02.10, 22:29
      Odstawia tę drzemkę.
      Moja też pierwszą wywaliła tę i to bardzo wcześnie. I długo tak było, że nie
      była dość zmęczona, żeby spać, ale zbyt zmęczona, żeby się bawić.
    • tezeth Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 13.02.10, 17:12
      moze poprostu dziecku sie spac nie chce!!! Ja swoja corunie nauczylam od
      malenkosci zasypiac samej ze smokiem i to tez jest wazne, bo jak nauczysz
      dziecko zasypiac np przy kolysaniu za maleńkosci to pozniej ciezko odzwyczaic.
      Ja duzo dziecko w ciagu dnia kolysalam, nosilam na rekach (mimo uprzedzen mojej
      mamy, ktora uwazala ze jak naucze dziecko to pozniej bede musiala caly czas
      nosic - ja tam nie wierze w takie rzeczy, bo dziecko potrzebuje tego) Jak jest
      spiaca to klade do lozeczka i mala ladnie zasypia na boczku, chwile pogwaozy
      potem cisza i spi. Jak zaczyna plakac to znaczy ze nie chce spac!!! wyjmuje ją i
      z pol godzinki-godzinke sie z nią bawię potem znow klade i spi! Nie mozna
      dziecka zmuszac do spania, no i najwazniejsze jest jak sie nastawisz do tego
      wszystkiego. Ja te zbylam taka nadgorliwa i za wszelka cene chcialam zeby
      dziecko spalo od razu! Potem powiedzialam sobie KONIEC. Jak nie chce usnac to
      bawimy sie dalej i probujemy znow - bo przeciez kiedys w koncu musi zasnac smile
      Najwazniejsze jest pozytywne nastawienie. A w twoim przypadku jak dziecko spalo
      od 13-15 na spacerze to nie oczekuj ze juz o 16 pojdzie spac ponownie!
    • 18_lipcowa1 Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 13.02.10, 22:12
      przytulenie przy piersi by coś dało
      ale nie ma to jak zwolenniczka tracy
      • joshima Litości 13.02.10, 22:14
        Pastwicie się nad wątkiem z listopada.
        • 18_lipcowa1 Re: Litości 14.02.10, 12:54
          ja sie nie pastwię, mnie tam śmieszy to szyszanie, puszczanie
          suszarek, odkurzaczy, odkladanie, metody 357 i inne cuda jak
          usypianie dziecka jest takie proste....
          • insomnia0 Re: Litości 14.02.10, 15:47
            nie kazdego dziecka jest proste... nie uogolniaj..
          • barbarka.1 Re: 18_lipcowa1 14.02.10, 16:26
            18_lipcowa1 napisała:

            > ja sie nie pastwię, mnie tam śmieszy to szyszanie, puszczanie
            > suszarek, odkurzaczy, odkladanie, metody 357 i inne cuda jak
            > usypianie dziecka jest takie proste....

            napisz proszę w jaki to prosty sposób można uspać dziecko??
            • 18_lipcowa1 Re: 18_lipcowa1 14.02.10, 18:46
              bierze sie dziecko do łóżka, daje piers, przytula i dziecko zasypia.
              dziekuje za uwage.


              > napisz proszę w jaki to prosty sposób można uspać dziecko??
              • barbarka.1 Re: 18_lipcowa1 15.02.10, 17:20
                18_lipcowa1 napisała:

                > bierze sie dziecko do łóżka, daje piers, przytula i dziecko zasypia.
                > dziekuje za uwage.
                >
                >
                hehe sposób dobry jak moje dziecko było młodsze smile ale w tym momencie to cyc służy głownie do jedzenia ale dzięki za wskazówkę smile
          • osiemrazy 18_lipcowa1 14.02.10, 16:49
            nie wszystkie dzieci usypiają jak słodkie małe aniołki zrozum to wreszcie !!!
            ze ty masz takie dziecko to się ciesz, ale nie wmawiaj tego innym ze usypianie
            dziecka jest proste w zyciu takiej głupoty nie słyszałam
    • kasia.46 Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 14.02.10, 10:51
      znam ten ból, moja w dzień śpi 2x po 20 min bujana w wózku lub na
      rękach, inaczej krzyk, wrzask, nudzenie itd itp, to samo było w nocy
      więc przestałam usypiac, bo nie dawałam już rady, kładłam do
      łóżeczka pomarudziła czasami się darła trwało to 10-15min
      wychodziłam z pokoju, nauczyła się na noc (od 4msc) usypiac sama.
      Nie daj żeby dziecko wlazło ci na głowę, staraj się oduczuc, sama
      masz wyczucie na ile możesz sobie pozwolic.
      (nie znaczy nie kochaj, tak dla jasności dla najbardziej
      wrażliwych, trzęsących się mamusiek)
      • dziub_dziubasek Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 14.02.10, 13:37
        kasia.46 napisała:

        > wychodziłam z pokoju, nauczyła się na noc (od 4msc) usypiac sama.
        > Nie daj żeby dziecko wlazło ci na głowę, staraj się oduczuc, sama
        > masz wyczucie na ile możesz sobie pozwolic.

        Ręce opadają... 4 miesięczne dziecko "wchodzi" na głowę. Z czystej złośliwości
        by dopiec rodzicom zapewne...
        Widać, niektórzy nie potrafią zrozumieć, że jak takie małe dziecko płacze to
        znaczy, ze nie ma zaspokojonej jakiejś potrzeby a płacz jest jedynym sposobem
        komunikacji. No ale łatwiej odłozyć do łóżeczka niech zaśnie zmęczone płaczem...
    • silje78 Re: 90 minut usypiania - jestem bezradna 14.02.10, 16:33
      a dlaczego usypiasz dziecko, które przed godziną spało przez dwie
      godziny? moja córka w tym wieku miała trzy drzemki i przerwy
      pomiędzy nimi ok 3h przerwy. może twoej córce nie chciało się spać?
      nie zawsze pierwsze ziewnięcie oznacza, że dziecko chce spać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka