Dodaj do ulubionych

Grypa... Kocham moją teściową :) I pytania.

15.11.09, 23:04
No i dupło. Oboje z mężem mamy grypę, jego ścięło mocniej, mnie
słabiej. Nasza córka ma sześć i pół miesiaca, więc
teoretycznie "fabryczna" ochrona już jej nie przysługuje smile
Zastanawialiśmy się, co zrobić, żeby małej nie zarazić - i tu
przyszła nam z pomocą teściowa, która zaoferowała wnuczce gościnę i
opiekę. Mała u babci czuje się dobrze, zdaje się, że obie panie są z
siebie zadowolone... a jednak mnie coś ssie w dołku.
Bo po pierwsze - boję się, czy ten kontakt, który miała z nami przed
ujawnieniem się grypy, jednak jej nie zaszkodzi. Ile wynosi okres
wylęgania grypy u malucha?
Po drugie - tęsknię za nią, cholera... Widuję z daleka, zaopatruję w
pampersy, soczki i słoiczki - a tak by się chciało pomiziać. Ile
wynosi okres zarażania grypą od ustąpienia objawów?
Obserwuj wątek
    • mad_die Re: Grypa... Kocham moją teściową :) I pytania. 15.11.09, 23:11
      W zyciu bym nie zrobila jak Ty, nawet gdybym miala najwspanialsza
      tesciowa pod sloncem.
      Ja karmilam piersia i zadna infekcja nie byla nam straszna.
      I jesli mam wybierac pomiedzy grypa a tesciowa to wybieram grype tongue_out
      • hoop_cola Re: Grypa... Kocham moją teściową :) I pytania. 15.11.09, 23:48
        a nie, no jasne - przeciez karmienie naturalne chroni dziecko przed grypą i wszystkimi bakteriami świata. i na bank dziecko sie nie zarazi w zagrypionym mieszkaniu, a i rodzice mają tyle siły, aby zając sie maluchem, a i na spacery mogą biegac z mała - razem, albo naprzemiennie - przeciez to TYLKO grypa.

        wez sie panna ogarnij - troche wyobrazni.


        minerwamcg - gratuluję teściowejsmile i zdrowia zyczę

        • zazuc Re: Grypa... Kocham moją teściową :) I pytania. 16.11.09, 07:39
          A moja mała zachorowała. Ma 6 miesięcy karmiona wyłącznie piersią, więc nic na
          bank nie ma.
        • mad_die hoop_cola 16.11.09, 15:24
          Panna to moze Ty jestes, licz sie ze slowami.

          Czy ja gdzies napisalam, ze moja corka nie chorowala w ogole? Nie. Ale Ty sobie
          dorobilas teorie - masz bujna wyobraźnie.
          Corka chorowala i owszem, ale infekcje przechodzila lzej niz rowiesnicy i
          szybciej z nich wychodzila.
          Poza tym, skoro rodzice choruja to normalne, ze na spacery nie chodza i dzieci
          od tego nie umieraja. I jesli sie dziecko kilka dni ponudzi w domu z rodzicami
          tez sie nic nie stanie.

          Dla mnie po prostu pomysl oddania dziecka sześciomiesięcznego do tesciowej na
          czas infekcji rodzicow jest poroniony i tyle.
          • kasia.46 Re: hoop_cola 16.11.09, 17:47
            mad_die napisała:

            > Panna to moze Ty jestes, licz sie ze slowami.

            pchi........big_grin


            > Dla mnie po prostu pomysl oddania dziecka sześciomiesięcznego do
            tesciowej na
            > czas infekcji rodzicow jest poroniony i tyle.

            To pewnie dlatego, że sama jesteś poroniona i masz poronioną
            teściowątongue_out
            • mad_die kasia.46 16.11.09, 23:19
              Bardziej konstruktywnego komentrza nie moglas wymyslec?

              Ja swojej tesciowej diabla bym pod opieke nie oddala, a co dopiero takie male
              dziecko...
          • mar-tis stuknięte matki górą 16.11.09, 22:54
            Uwielbiam stuknięte matki!!!!Które robią wszystko aby ich kochane
            pociechy miały wszystko- bezwzględnie wszystko - nawet grypę.
            Teściowa super i gratuluję pomysłu jeśli coś to też pomyślę nad
            oddaniem na czas choroby. Pozdrawiam mądrzejszą połowę matek
            • hoop_cola Re: stuknięte matki górą 17.11.09, 01:04
              > Uwielbiam stuknięte matki!!!!Które robią wszystko aby ich kochane
              > pociechy miały wszystko- bezwzględnie wszystko - nawet grypę.
              > Teściowa super i gratuluję pomysłu jeśli coś to też pomyślę nad
              > oddaniem na czas choroby. Pozdrawiam mądrzejszą połowę matek

              czuje sie pozdrowionasmile i jak bede chora to tez moze sie uda wyekspediowac malucha gdzies indziej (chociaz pewnie bede wyc z tesknotycrying)

              ja przechodze grypę 3 dniówke masakrycznie zle i nie wyobrazam sobie zeby sie maluchem zając. ja sama wtedy potrzebuje pomocy 2giej osoby, bo nie jestem w stanie zrobić nic koło siebie.

              nie wiem czy maddie zdaje sobie sprawę z tego co napisała - jak dla mnie osobka lekkomyslna do kwadratu.
              • ciociacesia to grype czy 3 dniówke? 17.11.09, 07:24
                ja z tych co nie wyobrazaja sobie oddac dziecka na czas choroby... ale grype to
                ja miałam raz w zyciu i to tzw jelitówke i dziecko było wtedy ze mna w postaci
                implanta.
        • dragica Re: Grypa... Kocham moją teściową :) I pytania. 16.11.09, 19:11
          Gdy moja corka miala 4 miesiace mialam grype i pozniejsze zapalenie gardla,corka
          sie nie zarazila.Karmilam piersia.
          Moj maz jest czesto przeziebiony albo zagrypiony.Corka nigdy sie nie zarazila.
      • ivaz Re: Grypa... Kocham moją teściową :) I pytania. 16.11.09, 07:39
        jak widac głupich nie sieją, sami się rodzą.
      • olifra Re: Grypa... Kocham moją teściową :) I pytania. 16.11.09, 13:14
        mad_die napisała:


        > I jesli mam wybierac pomiedzy grypa a tesciowa to wybieram grype tongue_out

        to sie uśmiałamsmile))
    • figrut Re: Grypa... Kocham moją teściową :) I pytania. 16.11.09, 09:01
      Masz zdiagnozowaną grypę ? Jeśli tak, to jest to jakaś zmutowana, niezwykle
      łagodna forma grypy. Człowiek chory na grypę nie ma nawet siły wstać do toalety
      czy też zjeść w całości mały kawałek chleba, bo mu zwyczajnie sił brak na tak
      proste czynności. Ty masz siłę na klawiaturze stukać ? To ta świńska taka
      wybitnie lajtowa ?
      • czarodziejka000 a ja moze na temat.... 16.11.09, 09:23
        Od zarazenia do "ujawniania" sie grypy mija srednio 2-3 dni.
        Od "ujawnienia" sie grypy czlowiek moze zarazac jeszcze ok 4 dni.(nie licze tego
        czasu kiedy sm niema jeszcze objawow choroby ale juz zaraza)
      • d.o.s.i.a Re: Grypa... Kocham moją teściową :) I pytania. 16.11.09, 09:41
        > Masz zdiagnozowaną grypę ? Jeśli tak, to jest to jakaś zmutowana, niezwykle
        > łagodna forma grypy. Człowiek chory na grypę nie ma nawet siły wstać do toalety
        > czy też zjeść w całości mały kawałek chleba,


        Wiesz, ja nie tylko na tym forum, ale na wielu innych zauwazylam jakies
        zwiekszone przypisywanie grypy wszystkim przeziebieniom rozniastym. Jak tylko z
        nosa leci, albo gardziolo boli, to to juz jest grypa. Na forum ciaza jest Pani,
        ktora na "grype" choruje juz od poczatku listopada i jest oczywiscie na
        antybiotyku z tego powodu big_grin

        Zgadzam sie, ze albo autorka nie ma grypy, albo jest to wyjatkowo lagodna jej
        forma (moze rzeczywiscie swinska), powiedzialabym, ze niespotykana. Czlowiek z
        grypa nie ma sily podniesc reka, a tym bardziej patrzec w monitor komputera.

        Rozbawila mnie za to sugestia jednej z forumowiczek, jakoby autorka byla wyrodna
        matka bo "wydala" dziecko tesciowej. Chcialabym to widziec, jak ona sobie
        wyobraza opieke nad dzieckiem przy grypie.
        • mad_die Re: Grypa... Kocham moją teściową :) I pytania. 16.11.09, 15:28
          No jakos bym sobie rade dac musiala i juz Cie o to niech glowa nie boli.
          • figrut Re: Grypa... Kocham moją teściową :) I pytania. 16.11.09, 16:52
            mad_die napisała:

            > No jakos bym sobie rade dac musiala i juz Cie o to niech glowa nie boli.
            >
            W takim razie nie wiesz czym jest grypa.
            Miałam grypę raz i było to 21 lat temu. Zapewniam Cię, że przy prawdziwej grypie
            nie da się opiekować niemowlęciem. W zasadzie to nie da się nawet sobą
            opiekować. Nie jest to katarek, kaszelek, biegunka, wymioty, pot na czole i
            ogólne osłabienie. Grypa - ta prawdziwa, a nie mocne przeziębienie to TOTALNA
            NIEMOC której nie pomyli się z osłabieniem. To mega gorączka, niemożność ustania
            na własnych nogach. Ktoś, kto przeszedł prawdziwą grypę wie, że nie da się w tym
            czasie opiekować niemowlakiem.
            • mad_die Re: Grypa... Kocham moją teściową :) I pytania. 16.11.09, 17:06
              W akim razie pewnie masz racje.
              Co nie zmienia mojego zdania o tym, ze dziecka tesciowej bym nie oddala.
            • d.o.s.i.a Re: Grypa... Kocham moją teściową :) I pytania. 16.11.09, 18:25
              > Grypa - ta prawdziwa, a nie mocne przeziębienie to TOTALNA
              > NIEMOC


              Potwierdzam. Grype mialam raz w zyciu w podstawowce. Nie mialam sily
              dojsc do toalety. To byl nie tylko bol calego ciala, ale i, mialam
              wrazenie, duszy. W takim stanie absolutnie nie ma sie mozliwosci
              opieki nad kimkolwiek.
              • hoop_cola Re: Grypa... Kocham moją teściową :) I pytania. 17.11.09, 01:20
                dokladnie! ja niestety jestem "grypopoddatna" - niestety mam co sezon 1-2 razy standardową 3dniówkę i oddałabym dziecko (mimo ze wyłabym z tesknoty), ale nie byłabym w stanie zrobic przy niej nic. nie mowie o zabawie, ale głupie podoszenie, karmienie, zmiana pieluch.

                przez 2 dni mam ponad 39 st i ból ciała nie do opisania (bolą włosy i paznokcie), sny na jawie, jakies majaki, a 3 dnia niecałe 35 stopni i osłabienie nieprawdopodobne.

                i wez sie czlowieku tu kims zajmij. niemowlak do opieki (nawet swój własny i kochany) to najgorsza opcja z mozliwych.
    • silje78 Re: Grypa... Kocham moją teściową :) I pytania. 16.11.09, 09:24
      a ja się nie zgodzę z supermatkami. jak moja córka miała 1,5m mąż
      zachorował na grypę. nie ryzykowaliśmy i córką zajęła się teściowa
      (mała na butelce). w związku z tym, że zbiegło się to z moim
      wdrażaniem leków w szpitalu (codziennie do ok 14-15). ja wpadałam do
      teściów codziennie, zabierałam córkę na spcer. mąż w tym czasie się
      wychorował, a ja też miałam chwilę żeby się nim zająć (bardzo ciężko
      to przechodził). tak więc myślę, że dobrze robisz, tym bardziej, że
      to już 6,5m panienka smile
    • anieszka76 Re: Grypa... Kocham moją teściową :) I pytania. 16.11.09, 10:59
      jeżeli masz taką możliwość to wybrałaś dobrze, dobro i zdrowie dziecka
      najważniejsze
    • kasia.46 Re: Grypa... Kocham moją teściową :) I pytania. 16.11.09, 17:41
      Masz super teściową, jak ja chciałam mojej podrzucic dzieciaki na
      godznkę, bo chciałam do marketa skoczycwink to powiedziała mi że ona
      już dzieci w swoim życiu się nabawiła:/, ale jak już muszę to żebym
      przywiozłatongue_out (pojechałam z dzieciakam). Co do grypy, to może jeszcze
      warto skorzystac z uprzejmości teściowej, lepiej żeby to cholerstwo
      nie przeniosło się na maluszka.
      • i_love_my_babies Re: Grypa... Kocham moją teściową :) I pytania. 16.11.09, 22:45
        a ja mam teściową w górachsmile
        jestem na macierzyńskim

        jak jej ostatnio powiedziałam, że chętnie z chłopakami przyjadę, to
        usłyszałam: "ehhh, na dzień, dwa, to się nie opłaca..."

        więc zazdroszczę teściowejwink
    • hoop_cola eh mad_die 17.11.09, 00:51
      żenująco słaby poziom dyskusji oraz mierniurka wyobraznia jednaksad

      ja ironizowałam - proponuję chocby wikipedię - hasło IRONIA, moze wtedy zrowumiesz co autor miał na mysli

      naprawde wez sie ogarnij superidealnamatko z fantastycznymi pomysłamisad
    • embeel Re: Grypa... Kocham moją teściową :) I pytania. 17.11.09, 10:16

      zawiezc bym nie zawiozla, bo to 350 km, ale z otwartymi rekoma
      przyjelabym pomoc na miejscu, bo raz przechodzilam grype ( w 7tc) i
      pamietam, ze nie moglam sie zwlec z lozka przez 3 dni.
      tesciowa mam do rany przyloz. Wole zreszta o niej mowic "mama mojego
      meza" bo tesciowa brzmi zbyt ostro.
    • zadomowienie Re: Grypa... Kocham moją teściową :) I pytania. 17.11.09, 10:29
      Grypy to może nie miałam, ale ostre zapalenie zatok. I oddałam
      małego pod opiekę mojej mamy. Nie widze w tym nic złego. Nie wysyłam
      dziecka to ciotki, której prawie nie znam, a do babci. Mały bawił
      sie dobrze,babcia we wnuku zakochana, ja w domu z mężem(również
      chorym). Nie widze potrzeby ryzykowania zdrowiem dziecka.
      Napewno kilka z Was miało zapalenie zatok. Jak nie to nie życzę. W
      tym stanie zabawa czy opieka nad dzieckiem jest koszmarem. Opieka
      nad samym sobą jest koszmarem... Mały napewno chciałby sie bawić tak
      jak wtedy kiedy jestem zdrowa, a byłoby to zwyczajnie niemożliwe.
      Moim zdaniem autorka postu nie zrobiła nic złego.
    • minerwamcg Re: Grypa... Kocham moją teściową :) I pytania. 17.11.09, 13:07
      Dziękuję Wszystkim za udział w rozmowie! W szczególności wdzięczna
      jestem Czarodziejce, która jako jedyna odpowiedziała na moje
      pytania smile
      Wygląda, że jeśli mała nie ma do dzisiaj objawów choroby, a nie ma,
      to raczej kontakt z nami jej nie zaszkodził. Ufff. Teraz tylko
      trzeba rozsądnie pomyśleć, kiedy może do nas wrócić.
      Nie zastanawiałam się, czy wysyłając małą do babci zrobiłam dobrze
      czy źle - uważam, że było to jedyne wyjście i nie było się nad czym
      namyślać, z nami w domu zaraziłaby się na pewno. Dwa ostatnie dni
      przeleżeliśmy martwym bykiem, mąż dodatkowo z gorączką prawie 40
      stopni, więc nawet jeśli to nie była prawdziwa pięciogwiazdkowa
      grypa, to i tak dała nam w tyłek, że szkoda gadać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka