Dodaj do ulubionych

Pytanie do (szczególnie pracujących) mam

26.01.10, 12:41
Może to nie do końca właściwe forum, pewnie lepiej nadałaby się
Kuchnia, ale tu przynajmniej same mamy, które być może maja podobne
dylematy.
Co zwykle gotujecie na obiad i generalnie jak (technicznie)
gotujecie w tygodniu (porcje dla półku wojska potem mrożone, czy
dania na jeden obiad codziennie nowe itp) ? Pytanie szczególnie do
mam które wróciły już do pracy. Ja niby pracuję na pół etatu, w domu
jestem koło 15:00, ale dzień w dzień ten sam problem jak bumerang
powraca. Jeszcze dobrze nie przełknę śniadania, a mąż już z samego
rana pyta, co będzie na obiad. i nie dlatego, że taki ciekawy, tylko
zwykle to on robi zakupy i po prostu chce wiedzieć, co ma danego
dnia kupić, żeby ten obiad powstał.
A jak Wy planujecie i gotujecie ? Wydaje mi się, że najlepszą opcją
jest gotowanie przynajmniej na 2 dni (zwykle 3 dnia jedzenie tego
samego juz mi bokiem wychodzi), i oczywiście najlepiej, aby były to
dania szybkie w przygotowaniu, bo jak wracam po pracy to z pewnością
nie marzę o tym, żeby kolejne godziny spędzać przy garach, a z
dzieckiem. Kiedy gotuję, małą zajmuje się mąż (w ciągu dnia babcia).
Sęk w tym że ostatnio (moze przez tą przedłużającą się zimnicę) mam
jakiś totalny zwis i zero inwencji twórczej. Obiad w sumie na 3
osoby (my + babcia) i dobrze byłoby jeszcze coś na nastęny dzień do
pracy zabrać.
Kombinuję z potrawami jednogarnkowymi (gulasze, curry, "bogate"
zupy), szybki w obsłudze jest drób. ALe ile można tego jeść?
Podzielcie się proszę Waszymi doświadczeniami w tej kwestii. Moje
dziecię ma ponad 7 miesięcy, pewnie za jakiś czas będzie łatwiej,
ale póki co wciąż jest dość absorbująca i lubi jak poświęca się jej
dużo czasu i uwagi. Do tego praca, no i kiedy tu pomyśleć o
gotowaniu, a co dopiero gotować ?
Obserwuj wątek
    • izazdo Re: Pytanie do (szczególnie pracujących) mam 26.01.10, 12:51
      pytanie w tej chwili mnie nie dotyczy, bo gotuje mi tesciowa, ale
      przed urodzeniem dziecka, kiedy musialam godzic studia dzienne,
      prace zawodowa i prowadzenie domu robilam tak:

      gotowalam wieeeeelki gar rosolu raz w tygodniu, dzielilam na 3
      porcje, 1/3 przerabialam na pomidorowa, 1/3 na pieczarkowa, z 1/3
      zostawialam rosol. Ewentualnie przerabialam na jarzynowa. Mrozilam.
      W ten sposob gotowanie zup odpadalo.
      Drugie tez gotowalam raz w tygodniu. Smazylam furę naleśników i
      kotletów, czesc mrozilam. Ponadto dużo dań robiłam na innych
      mrozonkach (zwlaszcza warzywach na patelnie, w polaczeniu z ryzem
      lub makaronem).

      Sobota byla dniem gospodarczym, na smazenie, gotowanie, sprzatanie,
      ale za to w pozostale dni mialam luz. Polecam ten system.
      • pomarancza-1 Re: Pytanie do (szczególnie pracujących) mam 26.01.10, 13:20
        Fajny pomysł z tym przygotowaniem raz na cały tydzień!

        Ja wracam do pracy za kilka miesięcy ale generalnie teraz też staram się oszczędzać czas na gotowaniu smile Moje sposoby to wykorzystywanie szybkich potraw i składników, a więc:
        - od pn-pt głównie zupy na kostce rosołowej - czas przygotowania 5 minut a potem samo się gotuje, barszcz czerwony z buraków ze słoika + wrzucam cienki makaron do zupy żeby się ugotował z zupą, pomidorowa z ryżem (do wody z ryżem wrzucam koncentrat), jarzynowa na mrożonkach + makaron też do zupy
        - proste dania zapożyczone od moich dziadków: kasza gryczana z jajkiem sadzonym big_grin, makaron z białym serem, ziemniaków praktycznie w ogóle nie jemy
        - makaron sojowy (smaczny i zdrowy ale trzeba pamiętać żeby nie kupić ryżowego bo ten jest be) - wystarczy zalać i w 3 minuty gotowy do tego mieszanka chińska, drób i gotowe
        - w weekendy mięcho zazwyczaj i wtedy gotuję ja lub mąż i mamy też czas na większe kombinowanie zwłaszcza że uwielbiam gotować
        - zawsze zapas jakiś pierogów jeśli byłby ciężki dzień
        - korzystam również z parowaru (super sprawa bo można ugotować wszystko razem) i wtedy na parze robię cały obiad np. rybę + warzywa + kasza lub ryż

        Może coś się komuś przyda z tych moich sposobów... smile


    • ma_niusia Re: Pytanie do (szczególnie pracujących) mam 26.01.10, 13:09
      Ja gotuję w wolnym czasie hurtowo na 2-5 dni. Gotuję różnie,
      pierogi, krokiety, bigos, kotlety, albo przygotowuję sosy do
      makaronów (pieczarkowy, boloński) i to zamrażam w poracjach na 1
      dzień. I wyciągam potem na zmianę, żeby było urozmaicenie. A jak na
      szybko trzeba coś zrobić to zupę z mrożonki albo makaron z sosem
      serowym (20 minut) jak nie mam już nic w zamrażalniku. Gotuję tylko
      dla nas dwojga.
    • postka Re: Pytanie do (szczególnie pracujących) mam 26.01.10, 13:31
      Wszelakiego rodzaju mięsa duszone (które uwielbiamy) gotuję
      najczęściej wieczorem jak mała pójdzie spać, bo wymagają dłuższego
      bulgotania. I są to na przykład: klasyczne bitki wołowe plus
      wariacje na temat (z pieczarkami, z papryką, z ogórkiem, zawinięte w
      rolady), wieprzowina (polędwiczki w sosie grzybowym, szynka w sosie
      pomidorowym, schab w śmietanie z czosnkiem), drób (z pieczarkami i
      śmietaną, w pomidorach, w sosie cebulowym). Do takich mięs
      najczęściej gotuję jakąś kaszę albo ryż, więc w zasadzie po powrocie
      z pracy przygotowuję tylko jarzynę do obiadu, chyba, że mam coś na
      ciepło z poprzedniego wieczora (kapusty, buraczki, marchewka), to
      tylko odgrzewam. Takie mięso się dobrze przechowywuje, więc nie
      trzeba jeść dwa dni pod rząd tego samego - można sobie
      zrobić "przerywnik" innym obiadem. A jak nam zbrzydną mięsa w sosie
      to robię makarony - składniki przygotowuję też wieczorem (kroję na
      przykład boczek, pieczarki i oliwki do carbonary, ale makarony
      najczęściej robi się błyskawicznie bez przygotowywania - czy
      klasyczny z sosem bolońskim, czy z pesto i kurczakiem. Sos boloński
      się fajnie zamraża i odmraża w porcjachsmile Czasami panieruję kotlety
      wieczorem i gotuję ziemniaki, żeby następnego dnia tylko wrzucić na
      patelnię, a ziemniaki odsmażyć z ziołami. Albo można kiełbasę
      podwawelską podsmażyć z cebulką na patelni z ziemniakami. Zupy
      gotuję najczęściej raz - dwa razy w tygodniu, bo się trzeba
      składników nakroić, a ja leniwa jestem.

      Może jestem dziwna, ale lubię takie wieczorne gotowaniesmile Włączam
      sobie TV na jakieś wiadomości albo bardzo ambitny serial i
      najczęściej w pół godziny, no maksymalnie w godzinę (jak robię i
      mięso i kapustę na przykład) mam obiad przygotowany. Potem tylko
      trzeba co jakiś czas zajrzeć do garnków i pomieszać co by się nie
      przypaliłosmile Następnego dnia przygotowanie obiadu zajmuje
      kilkanaście minut, więc da się ogarnąć nawet z raczkującym i
      wszędobylskim maluchemsmile
      • alexandra_m Re: Pytanie do (szczególnie pracujących) mam 26.01.10, 13:46
        Och, dzięki za tak szybki odzew i pomysły !
        Właśnie zapomniałam dodać, że ja też bardzo makaronowa jestem, tylko
        na niektóre sosy już patrzeć nie mogę, bo za często się powtarzają wink
        Ja ogólnie gotować uwielbiam, żałuję, że teraz nie mam już na to
        tyle czasu co kiedyś, ale może jak dzieć podrośnie... smile
        Technicznie to zrobię sobie chyba długą listę (wymyślę obiady na
        cały tydzień ) i udam się w sobotę albo piatek na większe zakupy a
        następnie pewnie z pół soboty zejdzie na gotowanie, ale wtedy
        wszyscy w domu i mąż może się zajmować małą. Pewnie pomrożę kilka
        porcji tego i owego.
        Czasem jeszcze wracajac z pracy kupuję po prostu po drodze gotowe
        dania (takie domowe obiady z jednym ze stołecznych barków), na ogół
        taka praktyka odbywa się raz w tygodniu jak jest wyjątkowo zabiegany
        dzień.
    • magdalenca78 Re: Pytanie do (szczególnie pracujących) mam 26.01.10, 14:07
      Ja też gotuję raz na kilka dni; zazwyczaj robię tak, że poswiecam jeden wieczór
      i gotuję 2-3 dania, dzielę i zamrażam.
      Trochę pomysłów od was ściągnę, bo też juz w kółko jemy to samo wink
      Najczęściej piekę udka/pałki kurczaka, robię sos do spaghetti oraz mięso
      duszone. Potem tylko gotuję ryż/kaszę/ziemniaki + surówka lub ogórki kiszone.
      Mój nie-mąż jest makaronowy wink i on 1-2 razy w tyg robi makaron tagliatelle
      szpinakowe z sosem szpinakowym (mrozony szpinak, czosnek, smietana i ser
      plesniowy) lub drugie szybkie danie - spaghetii z kurczakiem (oliwa z oliwek,
      pierś pokrojona na drobno, czosnek, chilli i parmezan). To są bardzo szybkie dania.
      • zabulin Re: Pytanie do (szczególnie pracujących) mam 26.01.10, 14:52
        Ja tez gotuję dla trzech osób (my + mój tata).
        Fakt, że ja mam dziecko dwuletnie, ale wierz mi jest równie
        absorbujące wink
        Nie, żartuję- jest nieco lepiej smile

        Ja zawsze mam obiad dwudaniowy, bo tak był nauczony moj tata, kiedy
        mama żyła i to głównie ze względu na niego.

        Zupe gotuję zawsze na dwa dni (oprócz wtorku smile) ale wtedy
        wykorzystuję rosół, żeby zrobić szybki krupnik, który o dziwo w moim
        domu jest przez wszystkich lubiany (przez syna też).
        Zupę gotuję wieczorem i jemy na nastepny dzień i na następny smile

        Drugie danie gotuje zawsze jak Mały pójdzie spać. Nawet ziemniaki
        obieram sobie jak go uśpię, zalewam zimną wodą i gotuję jak tylko
        wrócę z pracy nastepnego dnia.Nic im się nie dzieje. Mięso- zwykle
        rzeczy, ktore da się zamrozić, przygotowuję w ilościach większych i
        potem tylko wyciagam z czelusci zamrażarki.
        Sa jeszcze pierogi (mam sklep, w którym sprzedają gotowe, surowe,
        wszelkiej maści, robione przez zawodowa kucharke, czasem teściowa
        zrobi i podrzuci.

        Nie robię raczej placków ziemniaczanych i naleśników, choć
        uwielbiam, bo nie chce mi sie stać i smażyć, smażyć smile

        Spaghetti tez lubimy, różniaste smile

        Co do organizacji zakupow. Ja kończę pracę o 15.30 i prosto do domu,
        bo niania wychodzi przed 16.00.
        Mąż wraca późno, gdy sklepy, w których robimy zakupy (bo mamy
        wybrane smile) sa już zamknięte, więc w sobotę jak kucharka na
        kolonii smile układam sobie "jadłospis" na nastepny tydzień.. Robie
        listę zakupow i mąz wyruszą na zakupy.

        Na bieząco kupujemy tylko chleb, wedlinę.
        Musiałam się tak zorganizować, bo dla mnie gotowanie obiadu, gdy
        wracam z pracy, to za późno. Jedlibyśmy o 17.30 pewnie i gotowałabym
        na łapu-capu smile

        Poza tym jak wracam z pracy, mój synek chce mnie mieć tylko dla
        siebie.

        Od niedawna próbuję wciagac go w gotowanie, zeby po uśpieniu go mieć
        już prawdziwie wolne, ale np. ostatnio dorwał mąkę i rozsypał po
        całej kuchni smile smile smile
    • syswia Re: Pytanie do (szczególnie pracujących) mam 26.01.10, 15:53
      Zakupy robie raz na tydzien, oprocz chleba (to zalatwiam podczas
      spaceru w pobliskiej piekarnio-kawiarni). Nie planuje dan, ale wiem
      co mam w lodowce i zamrazarce. Gotuje codziennie co innego. Zajmuje
      mi to gora 30 min. Ostatnio maly spi po poludniu. Pol godziny
      wystarczy mi, zeby przygotowac danie i wstawic. Najbardziej lubie
      kurczaka pieczonego albo schab albo inny duzy kawalek miesa, bo
      nacieram sola, przyprawami i idzie do piekarnika na 2 godziny. To
      moge zrobic nawet z malym na reku. Maz wraca do domu o 5. Zajmuje
      sie malym, a ja robie surowke, raite (gotuje duzo po indyjsku - moj
      maz jest Punjabi), gotuje ryz/kasze, makaron, ew. ziemniaki.

      Ulatwienia:
      1. Do curry mam pozamrazana w kostkach cebule duszona. Zrobienie z
      tego curry to kwestia 30 min. Wykorzystuje je tez do sosow typowo
      polskich: do wolowiny, bitek, sosu grzybowego i do kuchni
      francuskiej.
      2. Czesto robie miesa szybkie np poledwice wolowa albo wieprzowa,
      ale dobra poledwica wolowa/ na steki jest raczej niedostepna w
      Polsce...
      3. Do mies wymagajacych duszenia tudziez burakow uzywam szybkowaru.
      4. Gotuje bezzupnie.
      5. Nie robie pierogow, nalesnikow i tym podobnych dan wymagajacyh
      czasu/nadzoru.
      6. Nie obieram bialych ziemniakow. Tutaj sa one dostepne w cienkich
      skorkach (tak jak "mlode").
      7. Maz zabiera pozostalosci z obiadu na lunch nastepnego dnia.
      8. Nie zmywam i nie sprzatam w domu. Robi to moj maz.
      9. Zawsze nastawiam timer w kuchence, zeby nie przypalic obiadu. W
      ogole gotuje albo bardzo dlugo na malym ogniu albo bardzo szybko na
      duzym ogniu. Mniejsze prawdopodobienstwo zagapienia sie.

      Zmory:
      1. Czesto zdarza mi sie zapomniec wyciagnac rybe lub mieso z
      zamrazarki odpowiednio wczesnie (nie posiadam mikrofali).
    • archeopteryx Re: Pytanie do (szczególnie pracujących) mam 26.01.10, 15:53
      A ja właśnie robię obiady na łapu-capu i jemy dopiero przed 18, gdyż
      z pracy wracam o 17. Codziennie robię nowy, szybki obiad. Korzystam
      z dobrodziejstwa sosów ze słoika oraz mrożonek. Zup nie gotuję w
      ogóle (chyba że latem kiedy jest gorąco i człowiek nie jest tak
      bardzo głodny i wtedy stanowią cały obiad - np. chłodnik, krem
      brokułowy z grzankami). W weekend przygotowuję bardziej
      skomplikowane potrawy. Nie wyobrażam sobie gotowania wieczorem albo
      na kilka dni z rzędu. Obiady są improwizowane i nigdy nie wiem co
      będzie następnego dnia. W sumie nie polecam tego sposobu, jest
      wyłącznie wynikiem roztrzepania i lenistwa. Codziennie muszę na nowo
      kombinować, ale jakoś daję radę. Córeczka towarzyszy mi przy
      gotowaniu w tym sensie, że albo siedzi w krzesełku i obserwuje co
      robię i sobie gadamy albo bawi się w kojcu albo raczkuje na
      podłodze, ale wtedy muszę za nią biegać więc do garów przybiegam tak
      z doskoku tylko żeby coś zamieszać.
    • mama-ola Re: Pytanie do (szczególnie pracujących) mam 26.01.10, 20:36
      Ja gotuję właściwie... raz na dwa tygodnie smile
      Ileś tam kotletów z kilograma mielonego mięsa. Ileś tam koteltów z
      piersi, smażone w jajku i bułce tartej. Gar gulaszu z wieprzowiny.
      Mięso mielone jak do spaghetti/lazanii (z sosem pomidorowym).
      Dzielę na porcje, np. wkładam po dwa mielone w 1 woreczek do
      mrożonek, gulasz w słoiczki po dżemie. Mrożę. (Kolejne gotowanie
      następuje, gdy zamrażarka jest pusta).
      Jeden obiad to jedna porcja mięsa + surówka + ziemniaki/ryż/makaron
      (to ostatnie gotowane na świeżo). Mikrofala podgrzeje i jest obiad.
      Zupy gotuję na 3 dni (zup nie mrożę).
      • kasikaka Re: Pytanie do (szczególnie pracujących) mam 26.01.10, 21:04
        Ja gotuję raz na 2 dni. Ale mamy obiady jednodaniowe.Jak gulasz to jeden dzień z
        ziemniakami, jeden z makaronem. Jak zupa to z przysłowiową wkładką smile Rosół to
        na drugi dzień smażę kurczaka. Dla młodej też gotuję co 2 dzień, bo na razie
        mniej doprawiam. Mi osobiście dochodzi jeszcze gotowanie dla psa. Te gary bokami
        mi wychodzą. Zanim wrócę z pracy, wyjdziemy z psem, to gotowanie zazwyczaj
        zaczynam koło 22 smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka