Dodaj do ulubionych

Czepialscy rodzice/tesciowie

05.02.10, 21:34
Witam,
czy Wy rwoniez macie takich rodzicw/tesciowych, ktorzy sie czepiaja was na kazdym kroku?

Ja mieszkam z rodzicami, niestety, ala mam ich po prostu dosc. Wszystkiego sie czepiaja: ze kupilam fileta z kurczaka, zamiast kury calej, ze dziecku chrupki daje(maly ma 6,5 miesiaca), ze jem wiecej dan z miesem niz zup, ze jadam wiecej makaronu i ryzu niz ziemniakow, ze chleb maslem smaruje, a nie margaryna, ze gotuje sobie i narzeczonemu obiad(kiedys wyzwali go od darmozjada, wiec od tamtej pory sami sie stolujemy), ze ide z dzieckiem na dwor, jak troche wieje, ze wynoszac dziecko z domu do wozka, ktory jest na dworze nie zakrywam mu nozek kocem. I hit - za czesto piore!! I masa innych.

Nie wiem jak dlugo wytrzymam, mowie im zeby sie odczepili (nie doslownie, ale w tym zanczeniu), ze to moja sprawa co jem i co robie, ze ich to sie nie tyczy itd. Ale oni i tak swoje.

Myslalam o wyprowadzce, ale... U nich wszystko taniej wychodzi...

Czy wy macie podobnie? Jak sobie radzicie?
Obserwuj wątek
    • mistycom Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 05.02.10, 21:49
      No trochę Ci współczuję.

      Ja z mężem mieszkamy u moich rodziców. Dokładamy się im do czynszu, robimy
      czasem zakupy więc w miarę jest spokój. Ogólnie nie wtrącają się w to jak
      wychowujemy naszego synka, ale czasami wyrażą swoje zdanie. Bardzo pomagają nam
      za to przy małym kiedy jesteśmy wykończeni.

      I mimo tej sielankowej w porównaniu z Twoją sytuacji, planujemy się wyprowadzić.
      Fakt, że u rodziców taniej, ale zawsze na swoim lepiej. Na bank, na początku
      będzie ciężko, ale mało kto zaczyna w luksusach.

      A jeśli nie zamierzacie się wyprowadzić, spróbuj pogadać z rodzicami. Może
      powiedz im, że macie własne metody wychowawcze, oni mogą pomóc, ale niech nie
      ingerują za bardzo. Może czują się odrzuceni, albo coś, że tak się wtrącają.
      Albo po prostu nie dokładacie się jakoś do tego życia pod jednym dachem i stąd
      te "pretensje"?
    • zona_mi Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 05.02.10, 21:49
      > Myslalam o wyprowadzce, ale... U nich wszystko taniej wychodzi...
      >
      > Czy wy macie podobnie? Jak sobie radzicie?

      Poradziłam sobie mieszkając osobno. To po pierwsze, a po drugie nie
      pozwalam sobie nic narzucać, ani zwracać uwagi w sposób męczący mnie
      za bardzo.
      Albo masz spokój mniej w portfelu, albo oszczędzasz i narażasz się
      na dziamganie. Coś za coś - wybierz, co dla Ciebie ważniejsze.
      • gracekelly17 Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 05.02.10, 21:55
        Dokładnie. pamiętaj że każdy dobry związek tacy wtracalscy rodzice potrafią
        zepsuć.Tak więc coś za coś- albo trochę mniej kasy za to spokój, albo .....sama
        wybierz.
    • gkozlow Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 05.02.10, 22:09
      hej, my mamy podobnie, tylko ze mieszkamy z tesciami, tzn mamy swoje
      osobne mieszkanie ale w jednym domu i jeszcze korzystamy z jednego
      wejscia. Tesciowa w ogole nam nie pomaga mimo ze nie pracuje, mam
      nianie kilka godzin w tygodniu, zeby chociaz wyjsc na zakupy i
      pozalatwiac sprawy, ale mimo to uwag ma 150 (tesciowa) Przytocze
      kilka i od razu napisze jak sobie z tym radze smile

      Bardzo chcielismy isc z mezaem na film Avatar, ktory jest dlugi, a
      tesciowa jak juz wspomnialam nie za bardzo pomocna, nawet jak maly
      spi (z 2 godziny to posiedzi ale nie 4 - mowie o wieczorze kiedy
      maly juz spi, bo w dzien to max pol godziny go pobawi)Postanowilismy
      wiec ze mąz wezmie sobie dzien urlopu i pojdziemy do kina w dzien
      jak bedzie niania, tak tez zrobilismy, a na to tesciowa:
      "tatus zamiast do kina isc to jak juz wzial wolne to powinien z
      dzieckiem sie pobawic i na spacerek isc" a ja: "No gdyby mamusia
      posiedziala z wnuczkiem wieczorem to rodzice mogliby isc do kina a w
      dzien pobawiliby sie z synkiem"

      wracam ze spaceru i slysze: o juz wrocili ze spacerku, tak szybko?
      (bylismy ok 40 minut, co przy temperaturze ok -4 stopni chyba nie
      jest krotko, poza tym maly sie obudzil i marudzil) a ja na to: no
      tak szybko, moze mamusia jutro go wezmie na spacer i dluzej pochodzi.

      wychodze na spacer, tesciowa: a gdzie idziesz w taka pogode? (troche
      wieje, wtedy nakladam na wozek folie i jest ok) ja: a ide sprzedac
      małego bo niegrzeczny smile

      tesciowa: a dlaczego on tak rano płakał? ja: bo chcial sie z babcia
      pobawic a babcia zamiast przyjsc do wnuczka to spi do 9

      zwykle na dzien ubieram malego w wygodne spodnie (dresowe np albo
      jakies dzinski ale zeby w pasie go nie uciskaly) plus longsleave
      badz sweterek, tesciowa twierdzi ze niemowlaki (synek ma 6 miesiecy)
      powinny byc chowane w spiochach, ja na to ze spichy jak sama nazwa
      wskazuje sa do spania i tak tez ich uzywamy, i ze tysiace dzieci na
      swiecie, ktore ubierane sa w spodnie mialy by te wszystkie wady o
      ktorych ona mowi.


      sa jeszcze tysiace innych rzeczy. ja zawsze odpowiadam stanowczo i z
      humorem, ale sa sytuacje ze korzystam z jej rad. I jakos sobie
      wspolnie zyjemy, jest ok smile
      • ct19 Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 07.02.10, 13:46
        ty to juz nieco przesadzasz... ktop powiedzial ze tesciowa ma bawic
        twoje dziecko zebys ty sobie do kina mogla chodzic? Czemu masz do
        niej o takie rzeczy pretensje? To nie jest jej obowiazkiem. Nie
        dziwie sie ze na kazdym kroku prawi ci moraly...

        Mieszkam u rodzicow-jestem jeszcze w ciazy, czesto sie radze mamy,
        pozwalam sie jej wykazac wiedza, bardzo mi pomogla przy
        kompletowaniu wyprawki...
        Zauwazylam ze mama jakos chce mi przekazac cala swoja wiedze, mimo
        ze chwilami jest nieaktualna, zawsze w tedy moge powiedziec ze
        slyszalam ze dzis robi sie to inaczej.

        Nie moge sie z nia tylko dogadac w kwesti "halasu" w domusmile twierdzi
        ze ja ja i bracia bylismy mali to mieszkalismy w piec osob w jednym
        pokoju(ja malutenka, zaraz po urodzeniu, bracia po 4 lata
        blizniaki), i wcale mi to nie przeszkadzalo ze bracia sie bawili
        zaraz kolo łózeczka, albo kiedy ktos rozmawial. Slyszalam ze
        faktycznie niemowlakom nie przeszkadza halas...
        ??
        w kazdym badz razie widze ze niektorym tesciowe i matki myla sie z
        darmowa opieka do dziecka, a kiedy odmawiaja to od razu macie do
        nich pretensje. To niesprawiedliwe...
        • berdyczow7 Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 07.02.10, 20:38
          Bezsensowne są tylko przegięcia w jedną lub w drugą stronę. Ale żeby pójść do
          kina trzeba tak kombinować mając babcię pod ręką? Tak, to jest przegięcie (babci
          oczywiście). Też bym była nieco rozgoryczona. Autorka nie wykorzystuje babci,
          cierpliwie wysłuchuje jej dogadywań, po czym sama ripostuje.

          Młoda ciążowa mamo, jak już się szczęśliwie rozmnożysz, zobaczysz jakim
          błogosławieństwem jest móc zostawić dziecko; nie niani, a własnie babci,
          teściowej - jednak co rodzina, to rodzina, spokojniej.

          A wykorzystywać, to moim zdaniem żądać pomocy dzień w dzień, nie sporadycznie,
          bo to akurat bardzo normalne, jeszcze jak ma się niepracującą babcię "pod bokiem".
          A babcia z poprzedniego postu? Dziwadło
        • gkozlow Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 07.02.10, 21:40
          ct19 napisała:

          > ty to juz nieco przesadzasz... ktop powiedzial ze tesciowa ma
          bawic
          > twoje dziecko zebys ty sobie do kina mogla chodzic? Czemu masz do
          > niej o takie rzeczy pretensje? To nie jest jej obowiazkiem. Nie
          > dziwie sie ze na kazdym kroku prawi ci moraly...

          Nikt nie mowi ze tesciowa ma mi bawic dziecko, mowie o doraznej
          pomocy, kiedy trzeba pojechac po zakupy (niestety do najblizszego
          sklepu mam jakies 4km wiec nie zawsze (zwlaszcza zima) da rade
          jechac z dzieckiem), badz np gdy chce sie z mezem wyjsc do kina. To
          ze mamy dziecko nie oznacza chyba ze mamy byc uwiazani w domu.
          Dlatego tez jak juz wspomnialam mam nianie na kilka godzin w
          tygodniu i dlatego tym bardziej uwazam ze skoro tesciowa nie ma
          ochoty pomoc to tez moglaby sobie darowac te glupie uwagi. Zreszta
          moze zrozumiesz kiedy urodzisz...
          • red-truskawa Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 08.02.10, 00:11
            Ja już urodziłam wiec widze, ale nadal nie moge pojac sposobu myslenia, ze pomoc
            od tesciowej/ babci się należy. Faktycznie, to ze macie dziecko (tak ja my) nie
            znaczy ze macie byc uwiazani, ale nie oznacza to takze ze dziadkowie maja byc
            uwiazani chocby na 1 godz przy waszym dziecku skoro nie maja na to ochoty. Macie
            nianie- i OK, wiec skad ten zal, ze sie dzieckiem nie zajmuja? Skad ta pretensja
            ze nawet do sklepu nie mozna się ruszyc bez dziecka? A co gdyby babci w ogóle
            nie było, albo byłaby 400km dalej? do sklepu by się nie jezdziło? Sorry, moja
            mama mieszka 1500km ode mnie, tesciowa-300km, a do sklepu jeżdze razem z
            dzieckiem lub jedzie jedno z nas a drugie zostaje z dzieckiem.

            W ogóle dziwne dla mnie podejscie- ktos mieszka u kogos czyli jest gosciem w
            czyims domu (rodzicow, tesciów) nie pasuja mu panujace tam zasady, maruderstwo,
            czepialstwo, wszechwiedza ale jakos do wyprowadzki nikt sie nie spieszy. Nie
            rozumiem tego- jak zle i mi nie pasuje a nie MÓJ DOM- to do wiedzenia,
            wyprowadzam sie; a jak sie nie wyprowadzam- to niestety- godze się na "całosc
            pakietu", tym bardzej ze to "młodzi" tak na prawde sa goscmi u rodziców/tesciów.
            • a_weasley Czepialscy forumowicze 08.02.10, 14:05
              Red-truskawa napisała:

              > A co gdyby babci w ogóle
              > nie było, albo byłaby 400km dalej?

              A co by było, gdyby na drodze była Twoja matka... sorry Gregory, oczywiście że
              człowiek nie kura i wszystko zniesie, ale autorka nie mówiła o tym, co by było
              gdyby było, tylko co jest.
              Gdyby nie było męża, też by się pewnie jakoś żyło...

              > Sorry, moja mama mieszka 1500km ode mnie,
              > tesciowa-300km,

              Łączę się w bólu. Tyle, że Ty w zamian za brak pomocy ze strony rodziców i
              teściów masz ten plus, że Ci nie zaglądają do garnków. Teściowa autorki
              natomiast nie pomaga, a do garnków zagląda. Znaczy, ona nie jest w porządku.
              • red-truskawa Re: Czepialscy forumowicze 08.02.10, 23:44
                >Łączę się w bólu. Tyle, że Ty w zamian za brak pomocy ze strony rodziców i
                teściów masz ten plus, że Ci nie zaglądają do garnków.<

                Ależ nie musisz sie łaczyc w bólu" bo mnie to nie boli,jak słusznie zauwazyłas
                mam ten plus bo bylam na tyle dorosła aby podjac ryzyko płacenia własnych
                rachunków i zycia własnym zyciem, podejmowania wlasnych decyzji i ponoszenia ich
                konsekwencji.
                Pies pogrzebany w tym, ze rodzicom się wydaje ze dziadkowie maja
                obowiazek zajmowac sie wnukami, zeby im było łatwiej. Nie maja takiego
                obowiazku, a jezeli to robia- to chwala im za to, bo robia choc nie musza.Taka
                roszczeniowa postawa- zapewniaja mieszkanie tanim kosztem (napewno tanszym niz
                bycie na własnym), aze sa obok- to musza się opiekowac wnukami, nawet jak nie chca.
                Napisałas ze ja w zamian za brak pomocy mam plus swobody, czyli, taka
                transakcja wiazana- jezeli oczekujesz pomocy to oczekuj wtracania się. Kwestia
                wyboru i priorytetów.
                A moje stwierdzenia "gdyby babci nie było" odnosiło się do przykładu braku
                mozliwosci pójsci ado sklepu, bo babcia sie nie chce wnukiem zajac, wiec
                wyjasniam co miałam na mysli bo widze ze nie zostało to zrozumiane- gdyby babci
                nie było do do sklepu by się nie chodziło nigdy? I nie było to zo założycielki
                watku a do mojej poprzedniczki w wypowiedzi.
                • a_weasley Re: Czepialscy forumowicze 09.02.10, 14:41
                  Red-Truskawa napisała:

                  > transakcja wiazana- jezeli oczekujesz pomocy
                  > to oczekuj wtracania się.

                  A otóż sęk w tym, że to wcale transakcja wiązana być nie musi. U mnie na
                  przykład i u wielu moich znajomych zjawisko chętnej pomocy bez wtykania nosa do
                  garnków występuje.
                  • red-truskawa Re: a_weasley 09.02.10, 18:08
                    I znowu chyba nie doczytałas albo nie zrozumiałas-pewnie ze dziadkowie moga
                    pomagac jezeli chca i istnieje "zjawisko chętnej pomocy bez wtykania nosa do
                    garnków" ale (chyba to podkresle bo pisalam juz 2 x i nie zwróciłas uwagi)
                    istniejej jezeli jest chec pomocy a wcale jej byc nie musi ze strony dziadków
                    i nie nalezy się za to boczyc ani miec do nich pretensji, bo to ze sa blisko nie
                    znaczy ze maja obowiazek zajmowac się wnukami; to tylko wyłacznie ich dobra wola
              • red-truskawa Re: a_weasley 08.02.10, 23:48
                PS jezeli mnie nazywasz "czepialska formumowiczka" to ze spokojem moge sobie
                pozwolic na okreslenie Twojej osoby jako "forumowiczka szukajaca/wywołujaca
                zadyme" poniewaz nie raczylas napisac nic istotnego odnosnie postu, tylko
                wyszukałas jedna z moich odpowiedzi i jej się "czepiłas" usilujac zrobic
                zamieszanie.
                • a_weasley Re: a_weasley 09.02.10, 14:38
                  red-truskawa napisała:

                  > ze spokojem moge sobie pozwolic na okreslenie
                  > Twojej osoby jako "forumowiczka

                  i cokolwiek będzie dalej, i tak nie trafisz. Albowiem nie jestem forumowiczką i
                  bez daleko idącej interwencji chirurgicznej nie mam szans się nią stać.

                  > wyszukałas jedna z moich odpowiedzi i jej się "czepiłas"

                  OIW ani regulamin, ani netykieta nie nakazuje odnosić się do notki otwierającej
                  wątek ani nie zakazuje skupienia się na fragmencie komentowanej wypowiedzi.
                  • red-truskawa Re: a_weasley "samooszukiwanie"? 09.02.10, 18:12
                    >Albowiem nie jestem forumowiczką i bez daleko idącej interwencji chirurgicznej
                    nie mam szans się nią stać<

                    Jak na kogos kto nie jest forumowiczem dosc czesto tu zagladasz, wypowiadasz sie
                    i jak widac masz załozone konto bo jako gosc nie wystepujesz; a koze juz po owej
                    "interwencji chirurgicznej" ale nawet sobie z tego sprawy nie zdajesz.
                    • a_weasley Re: a_weasley "samooszukiwanie"? 09.02.10, 20:50
                      Red-Truskawa napisała:

                      >> Albowiem nie jestem forumowiczką
                      >> i bez daleko idącej interwencji chirurgicznej
                      >> nie mam szans się nią stać

                      > Jak na kogos kto nie jest forumowiczem
                      > dosc czesto tu zagladasz,

                      Nie pisałem, że nie jestem forumowiczem, tylko że nie jestem forumowiczką.
          • joshima Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 09.02.10, 00:16
            gkozlow napisała:

            > Nikt nie mowi ze tesciowa ma mi bawic dziecko, mowie o doraznej
            > pomocy, kiedy trzeba pojechac po zakupy (niestety do najblizszego
            > sklepu mam jakies 4km wiec nie zawsze (zwlaszcza zima) da rade
            > jechac z dzieckiem),
            Naprawdę. No popatrz. Ja mam do jednego miasta 6 a do drugiego 20 km i do
            dyspozycji pociąg i jakoś sobie radzę (nie dlatego, że ktoś nie chce mi pomóc,
            tylko dlatego, że nie mam nikogo do pomocy, ale to nie istotne) i nie siedzę
            uwiązana w domu. Nie przesadzaj.
        • linkap_wawa Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 08.02.10, 10:07
          kochana ct19 - urodzisz dziecie, to zobaczysz jak przydaje sie taka
          pomoc tesiowej czy mamy przy dziecku. Nie odnioslam wrazenia ze
          autorka watku wymaga od swojej tesciowej opieki nad malym, tylko
          swierdza fakt, ze tesciowa sie nie angazuje w opieke i musza sobie
          jakos z mezem inaczej radzic. A to ze kazda matka potrzebuje chwili
          wytchnienia i w takiej sytuacji pomoc najblizszych jest bezcenna
          jest oczywiste. Sama zobaczysz z jaka ulga bedziesz ja przyjmowala
          albo jak bedziesz reagowac jesli ci twoja mamusia ci odmowi, wlasnie
          wtedy kiedy bedziesz tego bardzo potrzebowac.
          • ct19 Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 08.02.10, 12:46
            Nie mam tesciowej-mam tylko mame. Mama mi pomaga baardzo- zawsze
            poradzi, doradzi, upewni.
            Mysle ze jesli poprosze ja zeby zostala z dzieckiem na pare godzinek
            raz-dwa razy w roku to mi nie odmowi. Ale nie dopuszcze do tego zeby
            to ona wychowywala moje dziecko zamiast mnie. Chcialam dziecko-to
            mam. Ona swoich troje dzieci juz wybawila i odchowala.
            Mloda mama potrzebuje chwili dla siebie? Babcia tez pewnie wolalaby
            aby wnuk przychodzil do niej w odwiedziny a nie spedzal pol zycia-
            babcia mimo wieku tez ma sowoje zycie i tez potrzebuje chwili dla
            siebie z pewnoscia czesciej od nas. A gdzie ojciec dziecka?Po to
            dziecko ma dwoje rodzicow aby opiekowac sie nim naprzemian....
            • linkap_wawa Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 08.02.10, 13:21
              ... no... poprawilas mi humor... przepraszam ale usmialam sie z tego
              twojego jeden-dwa razy do roku...
              Pewnie - ja tez bardzo pragnelam miesc dziecko i bardzo je kocham i
              tez jestem absolutnie przeciwko temu, zeby dziadkowie je
              wychowywali. Jednak jak siedzisz z dzieckim kolejny miesiac i nie
              widzisz nic poza swoimi czterema scianami + okolica, ktora
              pokonujesz z wozkiem na spacerkach + ewentualnie sklep to uwierz mi -
              mozna dostac hopla. Do tego dochodzi notoryczne niewyspanie,
              niepokoj o malucha, natlok obowiazkow i wtedy babcia jest
              wybawieniem. A do tego chetna do pomocy, madra babcia - nic
              wspanialszego! Moja mama i tesiowa akurat obrazily by sie na mnie
              gdybym ograniczyla ich spotkania z wnukiem do kurtuazyjnych
              odwiedzin i do paru godzinek sam na sam raz, dwa razy w roku. A poza
              tym co jest zlego w tym, ze chcesz z tatusiem dziecka wyjsc do kina,
              restauracji czy chocby na spacer (bez wozka, bez palczu i martwienia
              sie o pieluchy) i co zlego w tym ze chcesz robic to czesciej niz
              raz -dwa razy w roku. Nie mozesz dziecka wszedzie ze soba zabrac, a
              po drugie nie zawsze masz na to chec. To jest absolutnie normalne! I
              gwarantuje ci ze babcia nie potrzebuje chwili tylko dla siebie
              czesciej niz matka niemowlaka (nikt nie potrzebuje tego czesciej)wink
              • ct19 Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 08.02.10, 13:51
                "Jednak jak siedzisz z dzieckim kolejny miesiac i nie
                widzisz nic poza swoimi czterema scianami + okolica, ktora
                pokonujesz z wozkiem na spacerkach + ewentualnie sklep to uwierz mi -

                mozna dostac hopla."
                faktycznie straszna tragedia cie spotkala.
                • pomarancza-1 Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 08.02.10, 15:00
                  Jeszcze nie urodziła a już się na Niemowlu wymądrza... Wracaj na CiP wink
                • linkap_wawa Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 08.02.10, 15:25
                  Alez kto mowi o tragedii... jestem szczesliwa, spelniona kobieta i
                  niczego mi w zyciu nie brakujesmile
    • joshima Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 05.02.10, 22:10
      karolina17w napisała:

      > Myslalam o wyprowadzce, ale... U nich wszystko taniej wychodzi...

      Taka jest smutna prawda. Jeśli jesteś od nich zależna (a jesteś póki u nich
      mieszkasz) to nie masz możliwości obrony. Albo rybki albo akwarium.
    • anikleo86 Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 05.02.10, 22:30
      Mieszkaliśmy z rodzicami ( z moimi). Nasze mieszkanie było remontowane. Remont
      się przedłużał. Wyprowadziliśmy się jak synek miał 2 miesiące. To był koszmar!

      Pamiętam jak wróciłam do domu z synkiem ze szpitala, mały miał 2 tygodnie. Nie
      dość,że była moja mama to jeszcze teściowa wpadła. Myślałam,że ogłupieje. Ja
      zmęczona, chce się umyć, położyć, Mały pierwszy dzień w nowym miejscu a te się o
      wszystko czepiały, dosłownie o wszystko. Nie wytrzymałam i prosto z mostu
      powiedziałam
      im -Idźcie na spacer sobie pogadać bo ja chce iść spać! Poszły, obrażone,że nie
      chce ich pomocy.

      Przez te dwa miesiące było wciąż przynudzanie i marudzenie i tak w kółko o
      wszystko, za wolno ubieramy małego, za wolno go kąpiemy, nie kupuj pudru bo mąka
      ziemniaczana jest tańsza, po co ci tyle ubranek dla małego, nie wyprasowałaś mu
      ubranka, zostańcie dłużej/krócej na dworze itd itd... Ja oczywiście kłóciłam się
      bo to moi rodzice, ale mąż nic ani słowa dusił się..

      W końcu się wyprowadziliśmy do swojego domu... Ohhh jaka to była ulga robić
      wszystko po swojemu w końcu! Nikt nie przynudzał, mały jak zaczął pełzać łaził w
      samym bodziaku po podłodze, gdyby to któraś babcia zobaczyła to by mu zaraz
      kombinezon zimowy założyła... I tak zostało,że dziadkowie raz na jakiś czas
      przychodzą, maja powiedziane,że najpierw maja zadzwonić a nie wpadać bez
      zapowiedzi.

      Jest super! I co z tego,że rachunki większe bo sami mieszkamy, ale za to jakie
      mamy sumienie spokojne i żyć normalnie możemy. Można oszczędzać przecież,
      niekoniecznie bedzie dużo drożej. A przez to,że dziadkowie są dalej wcale nie
      mają gorszego kontaktu z wnukiem.

      Radze Wam jednak pomyśleć o wyprowadzce nawet do kawalerki, bo w końcu się
      wykończycie.

      Powodzenia!
    • deela Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 05.02.10, 22:54
      wyprowadz sie
      co jest wazniejsze? pare zlotych w kieszeni czy swiety spokoj?
    • justa87live Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 06.02.10, 10:16
      Skąd ja to znam...mieszkamy u teściów.Mam już dość słuchania tych rad/uwag.Coś okropnego.Gdyby to moja mama mówiła to bym jej odpowiedziałą co trzeba a tu przytakuję bo niechce mi się już dyskutować.
      1.nie podoba im się jak ubieram małego,bo jak pisała któraś z was śpiochy są od spania i ja też tak robię.Ubieram jak należy,spodnie,koszulka.Babcia podchodzi co chwila bo małęmu nóżki kawałek widać i podciaga spodnie do dołu.Pytam po co? nic jemu nie będzie,a w domu jest 25st a powinno być 18..bo jemu zimno jest,tak odpowiada.
      2.Uginam małemu nóżki,bo kupy zrobić nie może,masuje brzuszek a babcia komentarz,że mamusiu już mi nie uginaj bo mam chyba dosyc...
      Robi kupę,a babcia już napewno zrobił weż go przwiń ja mówię,że jeszcze robi..e tam robi-ale oczywiście sprodukował jeszcze.
      3.Zbliża się pora kąpania,ale chcę jego przetrzymać jak najdłużej by zjadł i poszedł spać.A teściowa chodzi i mówi..idziemy lać wodę,ja mówie jeszcze nie..za 10 min znowu noo zbierajcie się do kąpania,mówie,że chce go przytrzymać bo spokpojny,to odpowiada,to zobaczysz jak ci się zaraz rozpłacze...wrr
      4.Pzry każdej kąpieli muszą uczestniczyć stoją i patrzą,a gdy już kładę małego na ręczniki to się żucają żeby go okryć bo zimno jemu,nakrywają nogi,główkę co uniemożliwia mi jego ubranie.Pózniej pchają ręce w celu pomocy przy ubraniu przy czym ja jeszcze nie skączyłam.szok normalnie.Takich przykładó mam tysiące,ale że zima jesteśmy skazani tu mieszkać bo budowa stanęłasad
      • asioolenka Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 09.02.10, 11:24
        justa87live napisała:


        > 4.Pzry każdej kąpieli muszą uczestniczyć stoją i patrzą,a gdy już kładę małego
        > na ręczniki to się żucają żeby go okryć bo zimno jemu,nakrywają nogi,główkę co
        > uniemożliwia mi jego ubranie.Pózniej pchają ręce w celu pomocy przy ubraniu prz
        > y czym ja jeszcze nie skączyłam.szok normalnie.

        o jak ja to rozumiem! też mieszkamy u moich teściów i bardzo dobrze pamiętam
        pierwszą kąpiel Mikołaja! Nie dość, że ja byłam cała w nerwach bo to mój
        pierwszy\ raz, to stał nade mną mój mąż, teściowa, teść i brat męża i cały czas
        komentowali i mimo moich wcześniejszych próśb cały czas się krecili-wchodzili i
        wychodzili z pokoju i robili wiatr! myslałam, ze szału dostanę! To była jedna
        wielka nerwówa~! Teściowa w wielkim szale, zeby jak najszybciej małego wykąpać,
        zamiast pomóc to bardziej przeszkadzała-w panice myła jego jedną rękę jak ja
        myłam drugą, ja brzuch ona plecy, potem jak go ubierałam na chama wciskała mu
        drugą rączkę w kaftanik ,kiedy ja nie włożyłam jeszcze jednej-mówię wam
        paranoja! Jak sobie teraz to przypomnę to nie wierzę w to co się działo.
        Wiem, ze chciała dobrze,ale niestety wyszło wręcz odwortnie.
        Teraz mały skończył 2 miesiące i na szczęście kąpie go sama i nikt mi sie nie
        wtryniasmile
        Co do ubierania też nikt nie ma żadnych wątów, antomiast mam problem z wiecznym
        noszeniem.
        Prosty przykład-synuś lezy sobie grzecznie w łóżeczku a tu przychodzi babcia i
        już bierze go na ręce i chodzi z nim po całym domu i tak prawie
        codziennie-niestety Miki jest coraz cięższy i jak nauczą go takiego ciągłego
        noszenia to w końcu sobie nie poradze, bo ciagle bedzie chcial byc na rękach.
        Ostatnio poprosiłam teściową, żeby aż tyle z nim nie chodziła, bo nie można go
        az tak rozpieszczac, to się obrazila i dwa dni do nas na górę nie przyszla.
        A jeszcze gorszy jest teść-on wie wszystko najlepiej-ile mały powinien zjeść,
        ile spać,kiedy wyjść na spacer i przede wszytskim-on by sobie lepiej z nim
        poradził! Jak już to ostatnio powiedział, to myślalam, ze wyjde z siebie!~To
        jest po prostu temat rzeka, a ja mam wrażenie, że oni traktują nas jak
        piętnastolatki, które mają dziecko i że nie potrafimy się naszym synkiem zająć,a
        przecież staramy się jak możemy byc najlepszymi rodzicami dla naszego
        pierworodnego...
    • anik_29 Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 06.02.10, 11:18
      albo taniej, albo święty spokój...
      • micha2428 Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 06.02.10, 11:27
        Dla mnie jesteście śmieszni. Zakładaliście rodzinę i chcecie żyć na
        czyjść koszt. Ja też byłabym zła na takich "młodych".
    • budzik11 Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 06.02.10, 14:01
      Wyprowadziłam się od rodziców jak miałam 19 lat, w nosie miałam, że u nich
      miałam wszystko za darmo, utrzymywałam się sama. Nie pozwoliłabym sobie wejść
      tak na głowę choćby mi chcieli płacić za mieszkanie u siebie, a ostatni grosz
      bym wydała żeby się uwolnić od takich rodziców.

      BTW - polecam książkę "Toksyczni rodzice" Susan Forward.
      • red-truskawa Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 06.02.10, 17:20
        >Myslalam o wyprowadzce, ale... U nich wszystko taniej wychodzi... <

        No kochana...albo płacisz za "luksus bycia na swoim" albo masz "tani hotel
        kategorii B" wink
        A tak powaznie, to nie wyobrazam sobie mieszkania dalej z rodzicami. Wyjechałam
        z domu na studia zaraz po maturze i juz tam nie wróciłam aby mieszkac. W pewnym
        wieku nalezy się wyprowadzic dla swojego dobra i dla dobra rodziców, bo jakby
        nie patrzec to ich dom i maja prawo "rzadzić". Do momentu kiedy się mieszka z
        rodzicami jest się stale traktowanym jak dziecko bo nie ma tej "nakreslonej"
        granicy pomiędzy dzieciństwem a dorosłoscia.
        • ewelajnawrocek Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 07.02.10, 11:14
          Moja tesciowa w prawdzie nie mieszka z nami, ale w tym samym miescie, wiec
          czasem nas odwiedza, ale potrafi przy tym walic takie teksty, ze głowa
          mała, np. zeby wolno chodzic przy lozeczku, bo sie robi wiatr, ze maly juz
          powinien robic na nocnik ( ma rok), ze na pewno mu zimno ( w domu ukrop),
          no i teksty pod tytułem: "no bo ja to z moimi synami robilam tak..i tak.."
          • ola_wroclaw Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 07.02.10, 11:39
            a moja teściowa, choć jest naprawdę bardzo fajna i dużo pomogła mi po porodzie
            (przyjeżdżała gotować mi rosołek np) to wchodzi do mojego mieszkania... bez pukania.
            Czuję się z tym nieswojo, że nagle słyszę ciągnięcie za klamkę.

            Niestety nie jestem zbyt asertywna i nie potrafię zwrócić jej uwagi (mimo, że
            wiem, że ona nie robi tego celowo- po prostu nie chce mnie fatygować, żebym
            wstawała smile- pewnie dlatego mam opory)
    • wro-tka Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 07.02.10, 13:05
      ło matko i córko.
      wolałbym nędzę i bidę niż luksusowe zrzędzenie mi do ucha.

      u teściów bywam raz w tygodniu, najczęściej podrzucam córkę i uciekam, ale i tak
      się na słucham - że źle ubrana, zła zabawka, itp oraz informacji jak rozwija się
      moja córka - że to czy tamto już robi... a co ja ślepa? ich 2-3 godz. to wielkie
      spostrzeżenia a moje 24 h na co dzień to nic.
      śmieszni ludzie, nie wytrzymałabym tego gadania od poniedziałku do niedzieli.

      spierdzielaj póki czas wink
    • doris307 Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 07.02.10, 15:46
      Z własnego doświadczenia Wiem, że lepiej mieszkać bez teściów. Sytuacja która
      opisujesz prędzej niż myślisz rozwali twój związek bo długo tak nie wytrzymacie.
      Najcudowniejsze związki już nie raz rozeszły się właśnie przez takie sytuacje.
      Więc uważam , że nie warto tak żyć i trzeba spróbować mieszkać bez
      rodziców/teściów. Może będzie skromniej i ciężej bo takie czasy, ale będzie
      razem żyć po swojemu.
      Życzę odwagi i szczęścia.
    • miska_malcova Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 07.02.10, 22:39
      karolina17w napisała:

      > Myslalam o wyprowadzce, ale... U nich wszystko taniej wychodzi...

      to albo mieszkasz z nimi i cierpisz, bo taniej, albo wyprowadzasz się i żyjesz
      na własny rachunek


      > Czy wy macie podobnie? Jak sobie radzicie?
      ja nie jestem uzależniona od teściowej, ani od mamy (teść i tato nie żyją). Żyję
      na własny rachunek smile
    • gyokuro Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 07.02.10, 23:00
      Kobieto - ja sama nie możesz wytrzymać z rodzicami, to pomyśl, jak czuje się
      Twój facet! Od darmozjadów go wyzywali, wszystkiego się czepiają - w sumie
      dziwię się, że on Ci głowy nie suszy, żeby uciekać.
      Wyprowadzajcie się jak najprędzej - do niczego dobrego taka atmosfera nie
      prowadzi. Dziecko masz na razie małe, ale już niedługo zacznie rozumieć, o czym
      się mówi. Biedniej Wam będzie, ale spokojniej! A spokój wart jest duuużo...
    • bacha1979 Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 08.02.10, 08:09
      No tak, wiekszość osób mieszkających z rodzicami/ teściami właśnie ze względów
      ekonomicznych mieszka razem.

      Ale tak jak Ci napisali wyżej albo albo, albo oszczędność, albo samodzielność.
      Mnie szczerze dziwi ten pęd do mieszkaniach w komunach z rodzicami, teściami.
    • mloda0242 Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 08.02.10, 11:29
      karolina17w napisała:

      > Myslalam o wyprowadzce, ale... U nich wszystko taniej wychodzi...

      jesteś trollem który prawie wie gdzie i jak nacisnąć... gdyby to było na emamie
      nie na niemowlaku byłoby 10/10 wink
      • lulu2.0 Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 08.02.10, 12:41
        Na początku mieszkałam z moimi rodzicami póżniej 3 lata z teściami-
        dziwię się teraz że tyle wytrzymałam.Gdy miarka się przebrała to w
        ciągu 4 dni mieszkaliśmy już sami.To nic że trzeba płacić za
        wynajem ,za prąd i itp.jest skromniej ale w końcu jest cisza i
        spokój.Nikt nie komentuje ,nie zagląda do garów,do lodówki.... To
        była słuszna decyzja.
    • kamelia04.08.2007 Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 08.02.10, 14:56
      karolina17w napisała:

      > Myslalam o wyprowadzce, ale... U nich wszystko taniej wychodzi...

      wiesz, tez bym mogła mieszkać przy moich starych w domu, który mi wybudowali, i z udziałem moich pieniędzy - pięknie wykończonym. Jednak wychodzi zdecydowanie drożej wynajęcie mieszkania mniej ładnego oraz ogóle życie 1600 km dalej. Jest jedna rzecz bezcenna - w miarę święty spokój.


      > Czy wy macie podobnie? Jak sobie radzicie?

      tez bym miała czepianie się, zwracanie uwagi, przemowy, wiedzenie lepiej oraz komentarze gdybym na to pozwoliła, ale ponieważ zrobiłam to co w punkcie wyżej, to nie mam tego problemu.
      Tobie radze to samo, sad but true, starych nie zmienisz.
    • ewcia1980 Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 09.02.10, 16:48
      karolina17w napisała:
      > Czy wy macie podobnie?

      szczerze?? - to NIE.
      mieszkamy z moja mama
      pomieszkujemy u tesciów (spedzamy tak spora czesc wakacji) iani
      jedni ani drudzy rodzice(chociaz mieliby okazje):
      - nie komentuja
      - nie wypytuja
      - nie doradzaja nie pytani
      i po prostu nie wtracaja sie w nasze zycie.

      mieszkamy razem juz 4 lata i przez ten czas nie było ani jednej
      sytuacji konfliktowej.
      mało tego - teraz wykanczamy dom w którym bedziemy mieszkac razem
      i chociaz ten etap budowy potrafi skłócic małzonków to my równiez
      swietnie doagadujemy sie w tej kwestii.

      moim zdaniem relacje rodzic-dziecko to tylko i wylacznie sprawa
      charaktteru.
      sa rodzice co nie mieszkajac ze swoimi dziecmi kontroluja ich na
      kazdym kroku, komentuja i wymadrzaja sie.
      a sa tacy co nie maja potrezby wtracac sie w zycie innych.

      ja akurat miałam farta wink
      nie kazdy jednak ma.
      i gdybym była w sytuacji gdzie zle czułabym sie we własnym domu to
      wybrałabym mieszkanien w jednym pokoju ale samodzielnie niz w
      ogromnym domu ale z rodzicami.
    • karolina17w Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 11.02.10, 22:49
      Dziekuje Wam za odpowiedzi, teraz z mezem powaznie rozmawiamy nt.
      przeprowadzki. Bo cala nasza trojka sie meczy, a tak... Przycisznie sie
      pasa, ale za to bedze spokoj smile Raz jeszcze dziekuje za "szersze
      otwarcie oczu" smile
    • sssto_krotka_1983 Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 12.02.10, 08:59
      Ja mieszkam w jednym domu z teściową aczkolwiek mamy osobne
      mieszkania.Przed urodzeniem byłam przekonana że z całą pewnością
      będzie "wiedziała lepiej" co i jak mam robić a tu miłe
      zaskoczenie.Wogóle nie wtrąca się do tego co robię.Nadal pozostajemy
      w dobrych stosunkach.Za to kiedy jadę do swoich rodziców to jest
      dramat.Cieplej ją ubierz,źle trzymasz, uważaj na główkę, karmisz
      jedz więcej...litości...urodziłam ją i wiem co mam robić jestem
      dorosłą kobietą...Wracam z przyjemnością do domu wykończona ich
      ciągłą "troską"
    • sueellen Re: Czepialscy rodzice/tesciowie 12.02.10, 10:52
      > Myslalam o wyprowadzce, ale... U nich wszystko taniej wychodzi...

      Na szczescie uwolnilam się od tego. Od mojej rodzinki dzieli nas 2 tys km, a od
      rodzinki mojego faceta 3 tys km i niech tak zostanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka