Trudne dziecko?h

06.05.10, 22:18
Tak ostatnio doszlam do wniosku, ze chyba mam trudnego i wymagajacego synka.
Od malenkosci byl absorbujacy-ciagle na rekach, ciagle zmieniac pozycje,
ciagle chodzic. Im starszy byl tym troszke lepiej-jak nauczyl sie pelzac to
troche mniej na rekach chial byc, jak nauczyl sie raczkowac-wolal byc na
podlodze. Ale i tak nie potrafi sie choc na 5 minut sam pobawic, wiecznie go
gdzies nosi-jak nie raczkuje jak szalony to wstaje i sciaga wszystko z
mebli/stolu, jak nie sciaga to wyrzuca wszystko z szuflad, jak nie wyciaga to
marudzi(w sumie calymi dniami amrudzi, a ostatni nawet zaczyna plakac-nie wiem
czemu). Osoby, ktore go widza od czasu do czasu juz po 10 minutach bycia z nim
sa zszokowane, ze tak male dziecko(9,5 miesiaca) moze byc az tak aktywne,
ruchliwe itd. Spacery tez nie wygladaja za ciekawie-jesli nie spi to
wytrzymuje w wozku max. 30 minut-zadne zabawki czy przekaski nie pomagaja,
zaczyna marudzic i beczec, i nie ma rady-trzeba wziasc na rece. Nic go na
spacerach nie interesuje-ani samochody, ani ludzie czy zwierzeta, ani
drzewa-nic. W ciagu dnia nie mam czasu nic zrobic-ciagle przy nim trzeba byc.
Nawet go zabawki nie interesuja, wiec musze ciagle wymyslac jakies dziwne
rzeczy by go zabawic.
CO najdziwniejsze-po takim aktywnym dniu na wieczor dostaje najwiekszego
powera-zaczyna strasznie szalec, jakby dostal zastrzyk adrenaliny i ciezko go
wyciszyc. malo tego-w nocy budzi mi sie co 1-2h-karmiony piersia(probowalam
odstawic jakos te nocne karmienia, ale nic nie dzia).
Generalnie z dzieckiem jestem sama-maz pomaga troche ale ma prace-8h dziennie,
do tego zakupy no i on szuka dla nas mieszkania do wynajecia. Na dziadkow nie
mam co liczyc-jedni pilnuja malego max. 10 minut, a druga babcia jest po
ciezkiej operacji brzucha i nie moze pomoc.
O tyle dobrze(chyba?) ze wkrotce zaczynam prace 4h dziennie na poczatek-z
malym bedzie nianka, moze wtedy odetchne.
Ale czesto zastanawiam sie-czemu mi sie trafilo takie dziecko,tak baaardzo
absorbujace, takie starsznie energiczne i ciekawskie? Cieszy mnie jego chcec
poznawania swiata, anuka nawych umeijetnosci-teraz przymierza sie do sowich
pierwszych kroczkow, ale... Czasami mam ochote uciec gdzie pieprz rosnie, lub
spac caly dzien by odespac te nocki, lub chcociaz 1 dzien, gdzie odetchne od
dziecka. Kocham go bardzo, ale czasami mama wrazenie ze to jedyna osoba ktroa
widze caly dzien i do ktorej mowie sad
    • joshima Re: Trudne dziecko?h 06.05.10, 22:25
      Ja tam wolę swoją iskierkę (na szczęście już nie jest taka absorbująca i potrafi
      się sobą zajmować, ale jest starsza od Twojej pociechy) niż melepetę, która
      siedzi gdzie się ją posadzi.
      • mumi7 Re: Trudne dziecko?h 06.05.10, 23:30
        Tja, każda pliszka swój ogonek chwailiwink Jakbyś miała melepete, to
        pewnie byś pisała, że wolisz spokojne dziecko od takiego z
        ewidentnym ADHDwinkNo, taki urok macierzyństwa, każda kocha swoje,
        jakie by ono nie było
        • joshima Możliwe... 07.05.10, 10:44
          ... ale cudze też wolę żywe i ciekawskie.
    • thunder_storm Re: Trudne dziecko?h 07.05.10, 07:29

      Wiesz trochę jakbym czytała o moim synkusmile też od
      początku potrzebował dużo uwagi i dużo się przy nim umęczyliśmy a on razem z
      nami poczynając od kolek przez trzydniówki po ząbkowanie, ale...


      karolina17w napisała:


      > Ale czesto zastanawiam sie-czemu mi sie trafilo takie dziecko,tak baaardzo
      > absorbujace, takie starsznie energiczne i ciekawskie?


      właśnie czasem też mi przychodziły takie głupie myśli, że przecież inne dzieci
      nie mają kolek, a my musimy się męczyć co dzień przez parę godzin, później
      okazało się że mały ma wnm rehabilitacja itd i właśnie przez wzmożone napięcie
      zaczęłam szukać jakiś informacji w internecie i tyle się naczytałam o różnych
      chorobach, jeszcze martwiąc się o prawidłowy rozwój mojego syna i przechodząc
      przez to wszystko potrafię teraz docenić to że trafiło mi się zdrowe
      dziecko, pomimo tego, że potrzebuję dużo uwagi jestem najszczęśliwszą mamą
      świata i tak się często zastanawiam ilu rodziców potrafi docenić to że mają
      zdrowe dzieci, bo przecież tyle paskudnych choróbska i niestety prawda jest
      taka, że mogą spotkać każdegosad
    • amama_lenki Re: Trudne dziecko?h 07.05.10, 09:20
      Wyobrażam sobie jak jesteś zmęczona swoim urwipołciem, mamy podobne
      dzieci i podobną sytuację, mój mąż bywa w domu tylko w weekendy,
      jestem sama z dzieckiem w wynajętym mieszkaniu, z dala od bliskich,
      którzy mogliby mnie odciążyć, myślę, że kiedy pójdziesz do pracy to
      troszkę się zdystansujesz i fizycznie odpoczniesz (chyba, że to
      praca fizyczna :])
      moja córcia tak samo od noworodka była bystra, od początku kazała
      się nosić prawie w pionie, trzeba było do niej mówić, tulić ją,
      nosić - tak jest do teraz, a ma już 10 miesięcy, lubi jak się z nią
      tańczy, jak się ją gania na czworakach, jak się jej udostępni
      szuflady, szafki, wszelkie dźwiękowe zabawki, piłki itp., trzeba
      mieć oczy dookoła głowy, bo jest bardzo szybka, silna i pomysłowa..
      Wcześniej była okropna na spacerach, nie chciała jeździć wózkiem,
      darła się w niebogłosy, tak że ludzie z okien mnie zaczepiali...
      któregoś dnia jej się odmieniło, teraz ogląda się za pieskami, za
      dziećmi, chodzę z nią na plac zabaw, huśtam ją delikatnie i sadzam
      na zjeżdżalni, a zjeżdżając zaśmiewa się do rozpuku, obserwuje
      biegające za piłką dzieci i pokrzykuje do nich po swojemu.
      Moje znajome też mają takie dzieci, których nie można spuścić z oka,
      taka już nasza rola rodziców... Życzę Ci siły, cierpliwości i
      pomysłowości smile
    • czaarodziejka Re: Trudne dziecko?h 07.05.10, 09:42
      Hm obawiam się,że masz całkiem normalne,zdrowe dzieckosmile To normalne,że
      raczkuje,wyrzuca wszystko z szuflad i chce poznawać dom i światsmile Proponuję abyś
      "przygotowała" na to dom,będzie ci łatwiej,gdy będzie mniej zakazów.Przygotuj
      np. jedną szufladę,gdzie włożysz przedmioty,które dziecko może wyrzucać,brać do
      buzi itp.Zabawki,drewniane łyżki,plastikowy durszlak,ciuszki itp. Zabezpiecz
      kanty,gniazdka.Pożegnaj obrusy,serwety.W zasięgu raczkowanie niech jest tylko
      to,co nie zrobi dziecku krzywdy.Zamknij pokój czy kuchnię,do którego nie
      chcesz,aby miał wstęp.Spacery-moje dziecko wytrzymuje w wózku godzinę.Bezruch
      nie leży w naturze dzieci.Po godzinie moje dziecko marudzi,płacze,bo chce
      raczkować.Ile można siedzieć i oglądać? Więc aby na świeżym powietrzu być
      dłużej,robię przerwę w spacerze,idziemy na plac zabaw.Ogląda dzieci,sadzam ją na
      zjeżdżalni,jest za mała,aby korzystać z placu zabaw,ale jakoś tam ją
      zajmuje.Nocki-tak samo miałam jeszcze 3 tygodnie temu.Ok. 10 pobudek... zaczęłam
      odstawiać od piersi,najpierw w nocy.Wprowadziłam mleko modyfikowane na
      noc.Odstawiałam co prawda z innych powodów,ale to już inny temat.I było przy
      pobudkach mleko modyfikowane lub lulanie.W ciągu tygodnia doszłam do jednego
      karmienia nocnego,z którego nie zmniejszając ilości wody zmniejszałam ilość
      wsypywanego mleka.Po 2 tygodniach pobudki się skończyły.Śpi ciągiem 8-9
      godzin.Sporadycznie przebudza się,wtedy ją głaszczę i usypiam spowrotem.Wszystko
      w łóżeczku.
      Zaangażuj też bez wyrzutów sumienia męża.Niech wstaje w nocy,przytula
      dziecko.Stopniowo odzwyczajaj od karmień nocnych.Niech co 2 pobudka jest
      karmieniem.Nie usprawiedliwiaj też męża,że pracuje 8 godzin dziennie.TY
      PARCUJESZ 24h na DOBĘ.Niech on to zrozumie,doceni,zobaczy i POMAGA tobie.Dziecko
      jest wasze,wspólne.Mnie też się kiedyś zdawało,że mąż pracuje,wraca z
      pracy,niech odpocznie... ale to błędne koło.Gdy wróci z pracy,ty idź spokojnie
      na zakupy,zjedz obiad,odpocznij.I naprawdę,lepiej mieć ruchliwe dzieckosmile
      Szybciej się uczy,więcej zapewne uśmiechasmile
    • mamati3 Re: Trudne dziecko?h 07.05.10, 10:12
      Mój też strasznie charakterny, jest zupełnym przeciwieństwem starszego syna z
      którym nie było takich problemów. Ale muszę Cię pocieszyć, że Twoje nastawienie
      do synka na pewno zmieni się jak zaczniesz pracować, odżyjesz i będziesz miała
      do niego więcej cierpliwości. Ja pracuję już dwa miesiące, też na część etatu i
      nie żałuję bo powrót do pracy był czymś najlepszym co mogłam zrobić dla siebie i
      synka. Praca pozwala mi się zdystansować dzięki czemu mam zupełnie inne
      podejście do mojej małej marudy smile
    • patanna Re: Trudne dziecko?h 09.05.10, 21:12
      U mnie to samo. Rzadko mam chwilę dla siebie- dosłownie jak nie ma
      męża to nie ma co jeść, albo nie mam jak iść się wymyć. Mała ma duży
      refluks, dławi się i ciągle odbija lub wymiotuje, dodatkowo krzywą
      główkę którą musimy rehabilitować i obniżone napięcie. Więc jeśli
      akurat nie odbijamy i nie ćwiczymy to się karmimy, albo uspakajamy.
      I nikogo nie mamy z mężem do pomocy, a mąz zresztą ciągle w pracy.
      Ale jakoś z rozpędu daję radę. Może umów się z męzem że np. w
      niedzilę tylko on się zajmuje małym, a Ty masz dzień dla siebie czy
      na gotowanie itp. Kup piłkę rehabilitacyjną taką dużą, albo z
      uszami. Swietnie się na niej siedzi i podskakuje. Dziecko jest w
      ruchu, a Ty się nie męczysz chociaż je trzymasz. A na noc może
      odciągnij mleko i zagęszczaj? Wtedy dłużej pośpi. I poobserwuj co
      lubi najbardziej. Moja córcia zabawkami bawi się kilka minut i potem
      nawet na nie nie patrzy. Jeśli Twój synek lubi wywalać to moze niech
      ma cały wór rzeczy bezpiecznych a do oglądania. Powodzenia, nie
      poddawaj sie i pomyśl, że niestety prawda jest taka, że Ty jak Ty
      nie wytrzymasz ze swoim dzieckiem to nikt nie wytrzyma.
    • dori.28 Re: Trudne dziecko?h 09.05.10, 22:23
      Moja córcia jest już troszkę starsza, więc mogę Cię trochę pocieszyć. Jako
      maluszek stale musiała coś robić i sale musiałam jej w tym towarzyszyć (jak
      szłam do toalety, to wrzask zaczynał się jak wychodziłam z pokoju). Wszystko ją
      ciekawiło, na spacerach wrzask, a spanie... szkoda gadać. Do dziś Mała stale
      jest w ruchu, ale teraz już potrafi naprawdę długo sama się bawić. Jest ciekawa
      świata, ale przez to jest bardzo kreatywna - także w wymyślaniu sobie zabaw. Na
      spacerkach - chodzi teraz głównie za rączkę. Także z czasem dziecko się uspokaja.
      Poza tym, myślę, że właśnie przez tą swoją żywiołowość i ciekawość jest takim
      fajnym dzieciątkiem.

      To tak na pocieszenie. A co możesz zrobić teraz? (bo doskonale rozumiem, że brak
      Ci już siłsmile)

      U mnie pierwszą i chyba najważniejszą rzeczą, jaką osiągnęłyśmy z córcią była
      nauka samodzielnego zasypiania. Mała miała 5 miesięcy i z dziecka nie śpiącego
      prawie wcale w 2 dni stała się dzieckiem, które samo zasypia, jest wyspane (więc
      i grzeczniejsze) i zaczęła sypiać w dzień (regularnie 2 godziny) - tak więc
      wreszcie miałam więcej sił na zabawę i opiekę nad nią. Polecam Ci też podjąć się
      takiej nauki zanim pójdziesz do pracy, żebyś miała siłę do niej chodzić. Polecam
      książkę
      allegro.pl/item1027984761_nauka_zasypiania_w_7_dni_dziecko_sen_usypianie.html
      jak dla mnie - wybawienie.

      Poza tym, pozwoliłam Małej wyrzucać rzeczy z dwóch szuflad - szybko pomogło -
      wyrzucała sobie z tych dwóch, a nie ze wszystkich mebli.
      Zamknęłam wejście do kuchni taką bramką jak na schody - najpierw mała mocno
      protestowała, ale jak się przyzwyczaiła - zrobiło się o wiele bezpieczniej
      (niestety w kuchni trzeba baaardzo uważać na dziecko, więc gotowanie przeciąga
      się w nieskończoność).
      Kiedy Malutka trochę podrosła - place zabaw, baseny z kuleczkami itp. - świetny
      "rozładowywacz energii" smile

      I kolejna rzecz - praca - jak wróciłam do pracy na pół etatu - odżyłam. Człowiek
      wychodzi, odpoczywa od monotonii i tak tęskni za Maluchem, że po powrocie znów
      chce się bawić i bawić z tym swoim małym skrzacikiemsmile
      Powodzenia
Pełna wersja