Na początek, dzień dobry

Podczytuję to forum od jakiś dobrych dwóch
miesięcy. Chciałabym Was, Drogie Mamy, zapytać o jedną sprawę, której naprawdę
nie potrafię zrozumieć...
Moja córeczka ma 13 miesięcy. Jestem na urlopie wychowawczym, więc przebywamy
ze sobą właściwie non stop. Asia jest pogodnym, kontaktowym, bardzo
energicznym dzieckiem. Właściwie nie mam z nią większych problemów. Oprócz
wizyt u jej dziadków, a moich teściów. Jak tylko się spotykamy zaraz od progu
zabierają Asię i mówią, że teraz oni będą się nią opiekować, a my mamy sobie
odpocząć. I właściwie jak tylko wezmę ją na ręce, czy próbujemy sie we dwie
bawić, zabierają ją i ja mam odpoczywać, a oni będą się nią zajmować. Jeśli
protestuję, mało co się nie obrażają, że nie pozwalam im się bawić z wnuczką.
Niby nic nie robią z nią strasznego, zn. jakoś znacznie odbiegającego od
naszych zabaw z Malutką, ale po takiej wizycie moja córeczka następnego dnia
jest straszna. Płacze, marudzi bez powodu, chce cały czas być u mnie na
rękach. A jednoczesnie traktuje mnie jak powietrze, nawet na mnie nie spojrzy,
nie uśmiechnie się jak zazwyczaj. Jakieś inne dziecko. Tym bardziej, że
poprzedniego dnia w kontakcie z dziadkami była znacznie mniej energiczna,
nawet chyba spokojniejsza niż kiedy przebywa ze mną. Nie rozumiem powodu
takiego zachowania mojej córeczki... Czy ona ma mnie po prostu dosyć, za długo
ze sobą przebywamy i kontakt z dziadkami jest dla niej miłym urozmaiceniem i
po prostu tego następnego dnia chce do nich wrócić

Czy może wręcz odwrotnie,
jest stęskniona za mną... Sama już nie wiem. Tym bardziej, że dziadkowie
zarzucili mi ostatnio, że za bardzo się o nią troszczę, że nie pozwalam im
zabrać Asi do nich na kilka dni. Faktycznie tak jest, bo uważam, że to jest
jeszcze za małe dziecko na takie wyjazdy... Ech, nie wiem już nic...