mój synek wczoraj skończył 4 miesiące, a ja ostatni raz odciągnęłam
pokarm. i wyobraźcie sobie, ze bez wyrzutów sumienia! uwierzycie?
miałam juz dość. i wczoraj pierwszy raz nie odciągałam w nocy.
wiecie jak fajnie? nakarmiłam małego, przelałam butelke wrzatkiem,
przygotowałam wode do następnego i szybciutko do spania spowrotem

nie jeden kryzys był (o ostatnim pisalam - dzięki za wsparcie
dziewczyny), ale uwazam, ze te 4 miesiące to i tak niezły wynik. bo
chyba faktycznie jest to najrudniejszy sposób karmienia!
w końcu troche więcej pośpię, bede miec wiecej czasu dla siebie (juz
kazdej drzemki małego nie trzeba bedzie wykorzystywac na odciaganie)
i więcej spokoju (zdąże czy nie, starczy czy nie - same wiecie).
pewnie, ze mimo wszystko szkoda, ze sztuczne mleko, ale...
w każdym razie jeszcze raz wszystkim Wam dziękuje za wsparcie, chyba
tylko to forum pozwoliło mi tak długo wytrwac (choć do rekordzistek
mi bardzo daleko). przy każdym nocnym (i nie tylko) odciąganiu tu
zaglądałam. tu jest najfajniej (z sentymentu zagladałam tez na
karmienie piersią, ale tam prawie same fanatyczki, na karmienie
butelka, tam konkretnie i na temat), każda z nas przeżywa podobne
problemy, dzielimy te same historie, trudy, kryzysy i radości.
wszystkim Wam życze przede wszystkim dużo szybko spływającego
pokarmu

do tego wyrwałości (ktorej mi troszke zabrakło), wsparcia
różnież od mężów/partnerów/rodziny, dużo snu i radości z
macierzyństwa!
nie żegnam się, bo na pewno będę tu jeszcze zaglądać!