kasiaitrzy Normalka 30.11.10, 22:38 Jak dla mnie to normalka. Kazde z moich dzieci tak mialo (a mam ich 3). Moj syn ma teraz 8 mcy i nadal tak sie zachowuje. Takie to juz zycie z dzieciakiem, tyle ci powiem. Ale jak zacznie sam chodzic lub raczkowac to sie to zmiani, wytrzymaj jeszcze ze 4 miesiace. Pozdrawiam i trzymam kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś
neutralizator123 Dla pocieszenia... 30.11.10, 22:41 Malutki jeszcze Twój synek. No niestety, bardzo często opieka nad małym dzieckiem przypomina bycie jego "niewolnikiem". Takie życie. Ale dla pocieszenia to mija. Naprawdę. Moje własne doświadczenia (2 dzieci) pokazują, ze najtrudniejsze jest pierwsze ok. 3 miesięcy. Faktem jest, że to przyzwyczajenie do stałego noszenia jest batem na nas samych, tylko czasem trudno inaczej. Jednak spróbuj zacisnąć kiedyś zęby, położyć go w łóżeczku, gdy zbliża się pora spania i ... wytrzymać. Powiedz sobie, ze widzisz, że krzywda mu się nie dzieje żadna, że to dla dobra Was obydwojga. Będzie Cię korciło, nosiło, będziesz sobie wyrzucała, ze jesteś zła matka a on Cię potrzebuje. Wytrzymaj. Nie porzucasz dziecka, nie odbierasz mu czułości i miłości, nie dzieje mu się nic złego, wprowadzasz tylko pewne zasady, które wbrew pozorom Wam wszystkim pomogą. Odpowiedz Link Zgłoś
mow_mi_zolza Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 30.11.10, 22:42 Kiedy moje dziecko było malutkie przeczytałam w mądrej książce, że niby dzieci powinny spać 20 godz. w ciągu doby. Moja córka właśnie tyle NIE SPAŁA. Szukałam więc pomocy na pewnym forum gdzie hitem okazała się książka Tracy Hogg - Język niemowląt - ja ją nazywam instrukcją obsługi dziecka Polecam! Tak poza tym moje dziecko miało bóle brzuszka (ale nie były to typowe kolki), lubiło byc ciasno owinięte (uważałam to wcześniej za barbarzyństwo bo w szpitalu tak pielęgniarki robiły - ale niestety działało). Odpowiedz Link Zgłoś
nomina OT - o zasypianiu 30.11.10, 23:01 "Wypróbowałam już chyba wszystkie sposoby usypiania: bujanie na rękach, na poduszce, na fotelu, noszenie, kołysanie w wózku, na leżaczku, suszarka do włosów, odkurzacz, okap w kuchni, szelest reklamówki lub woreczka foliowego, robienie ciągłego szszszsz..., poklepywanie po pleckach, układanie go na jednym lub drugim boku, na plecach, na brzuchu, włączanie pozytywki z melodyjkami, z odgłosami natury jak ptaszki czy płynąca woda". Jest taki dowcip - przychodzi baba do lekarza: - Panie doktorze, cierpię na bezsenność. Całe noce przewracam się z boku na bok i nic, nie mogę zasnąć. - A próbowała pani leżeć spokojnie? Odpowiedz Link Zgłoś
an_7 Re: OT - o zasypianiu 01.12.10, 00:22 Warto by było pójść do dobrego pediatry albo neonatologa... Powiedzą Ci, czy to taka uroda dziecka, czy np. coś z brzuszkiem. Wygląda na to, że coś przeszkadza Twojemu synkowi zasypiać. U nas to była kolka. Pomagało masowanie brzuszka kolistym ruchem i lekarstwo na kolkę (nazwy już nie pamiętam), specjalne łóżeczko bujane na boki. Odpowiedz Link Zgłoś
kellss Re: OT - o zasypianiu 01.12.10, 07:37 Kazde dziecko ma inny rytm dobowy spania i zabawy/czuwania. Moje w wieku od 2-6 miesiecy spalo w nocy (2-3 przerwy na karmienie) i raz w dzien - 2 godziny. Pozostaly czas przeznaczalam na zabawe - spiewanie, pokazywanie zabawek, lulanie, kibicowanie mamie ( podczas gotowania, prania, prasowania wkladalam corke w nosidelko samochodowe i kibicowala mamie). Zmordowana usypiala elegancko codziennie okolo 14.00 i spala do 16.00. Rano wstawala okolo 7.00, wieczorem, kąpana o 19.00 zasypiala okolo 20.00 (po karmieniu). Fakt - ja zasypialam razem z nia, nie mialam sily na nic innego - caly dzien sama z dzieckiem, maz w pracy, no i bylismy i jestesmy sami, bez pomocy - dopiero jak wrocilam do pracy (mala miala 6 miesiecy) zatrudnilismy nianie. Z moich obserwacji wynika, ze dziecko trzeba zmeczyc, zajac, spiewac, zagadywac, pokazywac roznosci to i padnie o swojej godzinie. Bratowa ma corke - odkad mala sie urodzila, byla usypiana po kazdych 2 godzinach aktywnosci. Efekt - pol godziny snu, marudzenie, bratowa nic nie mogla przez te 30 minut snu dziecka zrobic, ogolna nerwowka, szkoda czasu. No i wazne jest wyluzowanie - dopiero teraz rozumiem o ile lepsza i bardziej wyluzowana atmosfera byla, jesli ja na luzie bralam fochy maluszka. Bez porownania. Odpowiedz Link Zgłoś
dagusia333 Re: OT - o zasypianiu 01.12.10, 08:44 Wiele zależy od systemu nerwowego dziecka .Dzieci 'spokojnych' rodziców również często bywają spokojne i łatwe 'do ułożenia', choć chłopcy mogą sprawiać większe trudności.Moją 5 miesięczną córeczką od 3 miesiąca przez większą część dnia zajmuje się moja mama( muszę małą do niej zawozić), gdyż musiałam wrócić na studia, choc wolałabym się sama małą zajmować, ale cóż dobrze , że mama ma czas. Mąż też studiuje i pracuje dorywczo, wiec specjalnie dużo czasu nie ma. Mama raczej nie 'bawi się 'w jakieś ceregiele, sama przy dzieciach( ja i 6 lat młodsza siostra) jak mówi dużo robiła, choć była w domu. Mała robi 3 drzemki w ciągu dnia o tych samych porach.Rano krótką, najdłuższą ok.2,5 godz po południu i krótka pod wieczór.W nocy śpi od 20.30, czasem budzi się koło drugiej, ale często śpi do 5, karmie ją i śpi do 7, ale czasem już nie. Wszystkim życzę takich dzieci, ale wydaje mi się, ze dużo zależy od charakteru samych rodziców, które to niestety dzieci dziedziczą.Również zbytnie rozczulanie się nad dziećmi od najmłodszych lat, charakterystyczne dla obecnych czasów uważam za szkodliwe.Odkładają macierzyństwo do 30, a potem 'rozkładają wszystko na czynniki pierwsze', co wcale dzieciom nie służy. Odpowiedz Link Zgłoś
alabama8 Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 01.12.10, 08:42 Odniosłam wrażenie, że autorka wątku oczekuje od swojego pociecha że będzie tylko i wyłącznie spać 24 godziny na dobę. Właściwie mamy tu 20 linijek tekstu o spaniu. Jak się zmęczy to sam zaśnie, a nie musi spać non stop. Zafunduj kolesiowi jakieś rozrywki. Mój młody wprawdzie zawsze spał jak zabity i problemów z usypieniem raczej nie było, ale to głównie dlatego, że w ciągu dnia spał niewiele i dużo czasu spędzał na tzw. "rozrywkach". A 5-cio trygodniowe dziecko niewiele ich ma - co może robić? Gapić się może i tyle. Tak więc zapewniłam młodemu to, że miał się na co gapić. Najlepszym rozwiązaniem jest "leżaczek" - małe to, można przenosić i wtedy pociech nie wisi ci na rękach, ale jest na tyle blisko, że może się swobodnie gapić jak gotujesz, jak sikasz, jak się kąpiesz. Furorę u nas robiło stawianie leżaczka przed wirującą pralką - lepsze niż telewizor - raz się kręci w lewo, raz prawo, chlupocze, mlaszcze - bajer. Odpowiedz Link Zgłoś
mycard Kochasz dziecko?Spacery,rytm dnia,muzyka,usmiech.. 01.12.10, 08:44 Zycze Tobie powodzenia a waszemu dziecku zdrowia.Wg moich doswiadczen ..dziecko potrzebuje "powietrza",spacerow jesli jest tak aktywne tak jak twoje i moja coreczka 11 miesieczna.Kazdy dzien dla dziecka z dzieckiem jest szczesciem dla Ciebie aby uniknac takich sytuacji jakie opisuje na Blogu(link ponizej).Jesli nie ma problemow fizjologicznych to usmiechnij sie gdyz twoje dziecko jest wyjatkowe.Bardzo dobrze ze jest aktywne.Poradzi sobie w zyciu a twoja obecnoscia ksztaltujesz jego przyszlosc.Bravo. Odpowiedz Link Zgłoś
anty_mycard Re: Kochasz dziecko?Spacery,rytm dnia,muzyka,usmi 02.12.10, 00:21 gdybym ciebie lipko nie znala osobiscie to po tym, co piszesz o dzieciach pewnie bym sie zakochala w tobie i pomyslalabym, ze jestes najwspanialszym ojcem na swiecie. gorzej, gdy przyjdzie zderzyc sie z rzeczywistoscia. Nasza Martha tez lubila spacerki z tatusiem, co? Tatus "poprosil" o prawa rodzicielskie na dzidziusia i mamusia dala, a potem oboje stracili dziecko. Teraz tatus prosi o prawa rodzicielskie na Joasie, Rite i to nienarodzone. One tez mialyby isc na odstrzal? mamusia zmadrzala i praw nie da. Odpowiedz Link Zgłoś
annia007 Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 01.12.10, 09:17 Hej, moja starsza corka (dzis juz duza) spala tylko w wozku na spacerze. Przez pierwsze 3 miesiace moj dzien wygladal beznadziejnie, caly czas walczylam z malym czlowiekiem, zeby zasnal. Kisy juz zasnela - spala jakies 5 minut, nawet nie zdazylam pojsc do lazienki. Rozne bujania, spiewy itp. - bez rezultatu. Ale - po dwoch i pol miesiacach wszystko sie zmienilo. Sposob bardzo prosty i niezwykle skuteczny (z powodzeniem zastosowalam na mlodszym dziecku). Otoz - wymyslilam sobie, ze bede dziecko kladla spac 2 razy dziennie - tylko i wylacznie, bodajze byla to 10 i 14 (cos kolo tego, mala wstawala kolo 7mej). I tak robilam, a przez posoataly czas odwrocilam moje zabiegi i nie pozwalalam na zadne drzemki, schodzenie przy cycku itp. Efekt byl taki, ze dziecko po porannej toalecie bawilo sie lub cokolwiek (2-3 miesiecznego malca mozna chwile zabawic). Potem trzymalam, nosilam itp ale bez prob usypiania. O 10tej karmionko - i malec juz zmeczony zasypial. Spalo 2-2.5 godziny. Blogoslawienstwo! Potem - to samo, zabawa, jedzonko, marudzenie - ale nie pozwalalam marudzie drzemac! Po poludniu - karmienie i spanko (czesto na spacerze) - znow spalo 2- 3 godziny. Nie pamietam dokladnie ale uregulowanie trybu zycia malca trwalo okolo tygodnia. Efekty przerosly moje oczekiwania. Dziecko z totalnej marudy i placzka zrobilo sie pogodnym, wesolym malym czlowiekiem. Spalo, kiedy mialo spac, wysypialo sie i budzilo z cudnym usmiechem. Jadlo o regularnych porach, w przerwach chetnie sie bawilo lub sobie po prostu patrzylo - bylo wyspane i najedzone i mama w poblizu - pelnia szczescia. tak trwalo dopoki spalo 2 razy, z tym, ze czas spanka sie skracal. Aha! Jesli w razie spalo po poludniu za dlugo - budzilam je, bo inaczej wieczorem by nie usnelo. karmilam corke piersia, 5 razy dziennie, co 3 godziny (przez jakis miesiac - co 2.5). wczesniej - praktycznie caly czas ssalo i drzemalo, ale nigdy nie spalo jak nalezy. No a ja zyskalam spokoj, czas dla siebie czy chocby na ugotowanie obiadu i bylam w stanie cokolwiek zaplanowac. Polecam! Trzeba tygodnia konsekwencji i uda sie. tylko nie pozwol malcowi drzemac i schodzic co chwile. zabawiaj go przez dwie godziny a potem - bedzie spal jak zabity. Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
alza73 Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 01.12.10, 09:43 Witam, odpowiem z własnego doświadczenia. Jedynym sposobem było wyregulowanie rytmu dnia. Co oznaczało, że jeżeli maluch nie chciał zasnąć przez pół godziny, odpuszczałam i przetrzymywałam do kolejnej wybranej pory (np. za dwie godziny). Trwało to ze 2 tygodnie, ale drzemki ustaliły się dwie (jedna około 11.30 - przez 2 (2,5) h, druga natomiast była około 16 i trwała max. 1,5h. Potem bardzo rygorystycznie trzymałam się wyznaczonych pór. Gdy mały miał około 1,5 roku zrezygnował z drugiej drzemki nieznacznie wydłużając pierwszą. Zauważyłam, że maluchy bardzo lubią jak dzień jest dokładnie taki sam, wstajemy, jemy, zabawa (tutaj dozwolone zmiany), jedzenie, drzemka, spacer, jedzenie, drzemka, zabawa, itd. Dodam, że mój mały nigdy nie chcial spać na spacerze. Jeżeli spałby na spacerze, to pilnowałabym, aby odbywał się zawsze o tej samej porze (dopuszczalne odchylenia w naszym przypadku to bylo pół godziny). Odpowiedz Link Zgłoś
dorga1 Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 01.12.10, 10:58 A ja mam trójkę dzieci i mogę z pewnością powiedzieć, że każde dziecko jest inne i że nie zawsze da się coś zrobić, bo lekarze często po prostu nie wiedzą co robić. Najstarszy syn miał asymetrię i ogólnie nie był spokojnym dzieckiem, narzekałam, że nie mogę go zostawić ani na chwilkę, że płacze itd. Na spacerach nie mogłam usiąść na ławeczce i sobie czegoś poczytać, musiałam przez cały czas spacerować z wózkiem, tylko tak spał. Przez długi czas zasypiał tylko przy piersi, budził się wiele razy w nocy, nad ranem zawsze płakał. Ale i tak był najspokojniejszym z moich dzieci. Pomijam oczywiście czas ząbkowania, który w mojej rodzinie jest katastrofalny. Córka płakała właściwie przez 5 m-cy przez całą dobę. Na początku w nocy spała tylko na moim brzuchu, potem udawało się, że spała na brzuszku w swoim łóżeczku, to była jedyna przyjęta przez nią pozycja. W dzień nosiłam ją nawet przez 10h, a i tak najczęściej po prostu wyła. Czasami udało jej się usnąć w konkretnej pozycji, oczywiście na moich rękach. Nawet na spacery nie dało się z nią wychodzić. Lekarstwa żadne nie pomagały. Oczywiście nie muszę mówić jak byłam wtedy wykończona. Potem od razu przeszła na bolesne ząbkowanie, łącznie z krwiaczkami, cystami i innymi atrakcjami. Jak już to się skończyło myślałam, że będzie w końcu spokój, ale nie, zaczęła się jakaś alergia, która trwa do dziś i też nie wiadomo o co za bardzo chodzi. A ma teraz 3,5l. A najmłodsza miała tylko kolki przez pierwsze 4m-ce i jej minęło. Ząbkowanie też przechodzi nieciekawie, ale na szczęście zaakceptowała smoczek i to dla mnie i dla niej jest bardzo pomocne. Ze swojej strony mogę poradzić smoczek, ale nie wiadomo czy dziecko zaakceptuje (dwoje starszych u mnie było na nie). I najważniejsze SPOKÓJ. Wiem, że to łatwo mówić, ale dzieci fenomenalnie odczuwają nastrój matki. A ona powinna zachować spokój i niczym się nie denerwować. I w tym też jest duża rola partnera. Powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
blue_romka Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 01.12.10, 11:18 Nie czytalam odpowiedzi poprzednikow, wiec przepraszam, jesli sie powtorze. Sa dzieci, ktore nie chca w dzien spac. Ja bylam taki dzieckiem. Moj syn tez spal w dzien do konca pierwszego miesiaca, potem tylko okolo 30 minut. Nic sie na to nie dalo poradzic, wiec dalam sobie spokoj. Czasowe pobudki w nocy na jedzenie zwiazane sa ze skokami rozwojowymi, zwiekszonyn zapotrzebowaniem na kalorie i beda sie zdarzac niejednokrotnie. Tez sie nic na to nie poradzi. Moim zdaniem wiec z dzieckiem jest wszystko w porzadku, ale z Toba nie. Jestes przemeczona, masz do tego prawo. Nalezy Ci sie wypoczynek, wyjscie z domu itd. Jesli rodzina nie moze pomoc, to oplac nianie chociaz raz na jakis czas na kilka godzin. Odpowiedz Link Zgłoś
pogwizdek1 Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 02.12.10, 14:06 Miałam identycznie z pierwszą córeczką i tez wydawało mi się ze moje dziecko w ogole nie spi, nie raz chodzilam do lekarza bo wydawalo mi sie to nienormalne. Lekarz oczywiscie mowil ze tak moze byc i ze niedlugo wszystko sie unormuje. Rzeczywiscie tak bylo. Po okolo 2,5 miesiaca malej ustalil sie rytm dnia i okazalo sie ze moje dziecko spi tylko ze cztery razy po pol godzinki. Teraz mam druga coreczke i tez spi tak samo czyli po 30-40 minut. Trzeba sie do tego przyzwyczaic (a mozna). W czasie kiedy moje dziecko sie bawi ja sprzatam, gotuje, bawie sie z nim a kiedy zasypia na te swoje pol godzinki staram sie zrelaksowac. To czas tylko dla mnie: czytam, ogladam tv, przedladam internet i dzieki temu nie czuje sie na wieczor wykonczona. A co do usypiania to polecam ciasne zawijanie w kokonik, maluchy to uwielbiaja. Moja wlasnie tak zasypia. Kiedy przychodzi pora spania zawijamy sie w kolderke i do lozeczka a ja wychodze. Zasypia w ciagu 2-3 minut. Odpowiedz Link Zgłoś
idiotofil Re: Jestem "niewolnikiem" własnego dziecka... 02.12.10, 20:24 Nie pomogę Ci ale chciałem wyrazić największe uznanie jak bardzo się starasz. Nie wiedziałem nawet że jest tyle sposobów usypiania dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś