Hej, mam mały "jedzeniowy problem". Córka 10 dni temu skończyła 6 m-cy, a od 2,5 tyg. zaczęłam rozszerzać jej dietę, wcześniej była tylko na piersi. próbowałam podać jej mleko modyfikowane - niestety nawet go nie tknie - na razie odpuściłam. Na razie podajemy zupki warzywne, owce (jabłka + brzoskwinie, morele) i zupki z mięskiem (wszystko słoiczki). O ile młoda dość chętnie próbuje i potrafi zjeść ok. 100 gr obiadku i 60 gr deserku, to problemem jest jakość jej jedzenia. Młoda nie do końca potrafi jeść z łyżeczki, bardzo się brudzi, w trakcie karmienia pakuje łapy do buzi, wypycha jedzenie językiem by po chwili robić awanturę o to, że jej nie podaję łyżeczki. Poza tym młoda w trakcie karmienia nie chce siedzieć ani w foteliku samochodowym, ani w leżaczku i karmimy się na moich kolanach. Najchętniej to wsadziłabym ją do krzesełka do karmienia i dała łyżeczkę - niech sama wcina, ale ona jeszcze stabilnie nie siedzi, wiec nie wiem czy to dobry pomysł. koleżanki, które mają dzieci twierdzą, że ich maluchy były czyste podczas karmienia, ładnie zgarniały wszystko z łyżeczki, a moja to taki mały brudasek - jedzenie na buzi, rączkach, ubranku, podłodze. to co będzie jak dostanie łyżeczkę i sama zacznie jeść. oj, trudny egzemplarz mi się trafił

)