Dodaj do ulubionych

paskudny wiatr a spacery...

06.01.12, 18:14
Czy wychodzicie na spacer w takie paskudne wietrzne dni? Mój synek ma 10m i już nie pamietam kiedy byłam z nim na spacerzesad. Ostatnio byłam zmuszona iść z wózkiem do sklepu (wiało okropnie) i nie wiem czy przez to ale młody nabawił sie mega kataru....Wydaje mi sie,ze jakby dziecko było w gondoli to jeszcze pół biedy,można wyjść na spacer.No ale w spacerówce?
Obserwuj wątek
    • od.czasu.do.czasu Re: paskudny wiatr a spacery... 06.01.12, 18:22
      Jak wieje tak jak dziś to nie wychodzę.
    • babyaggie Re: paskudny wiatr a spacery... 06.01.12, 18:26

      Jakbyś regularnie wychodziła na spacery i przyzwyczajała dziecko do trudnych zimowych warunków pogodowych to by prawdopodobnie było teraz super zdrowe.
      My wychodziliśmy o każdej pogodzie, przy -18 też...
      • betty842 Re: paskudny wiatr a spacery... 06.01.12, 20:35
        babyaggie napisała:

        >
        > Jakbyś regularnie wychodziła na spacery i przyzwyczajała dziecko do trudnych zi
        > mowych warunków pogodowych to by prawdopodobnie było teraz super zdrowe

        Wychodziłam z dzieckiem na spacery bez wzgledu na pogodę ale nie wiem jak u Ciebie ale u mnie wieje tak silny wiatr,ze szkoda by mi było psa wygonić w taką "wichurę". I tak już jest od tygodnia...
      • katriel Re: paskudny wiatr a spacery... 06.01.12, 21:03
        > Jakbyś regularnie wychodziła na spacery
        A wiesz... ja chodziłam z niemowlakiem codziennie, w ulewę i mróz też, a przy silnym
        wietrze nie. I to nawet nie dlatego, że chorował; po prostu przy silnym wietrze płakał.
        • mikams75 Re: paskudny wiatr a spacery... 07.01.12, 00:00
          u nas tak samo -mimo wychodzenia przy kazdej pogodzie na duzym wietrze byl placz. Jak musialam wyjsc, to okrywalam spacerowke folia przeciwdeszczowa. Wiem, ze to nie spacer pod folia, ale wyjscia nie mialam. A dzieciak sie nie darl.
    • martinhaa Re: paskudny wiatr a spacery... 06.01.12, 19:13
      Tak wychodzę codziennie w każdą pogodę... czasem mi sie nie chce (jak leje), ale cóż, córka marudzi jak nie odbębni codziennego spaceru.
      Plusem jest, że jeszcze nigdy nie była chora (ma 16 miesięcy), poza katarem parodniowym i trzydniówką w ósmym m-cu. Nie wiem jednak czy to dzięki codziennym spacerom, kp, czy też odporność odziedziczyła po mnie w genach smile

      Myślę, że przez to, że długo z nim nie wychodziłaś synek złapał jakąś infekcję, a nie przez wiatr sam w sobie. Był po prostu nie przyzwyczajony. Jeśli nie ma gorączki ja bym z nim wychodziła co dzień na parę minut i stopniowo zwiększała czas spaceru. Życzę zdrówka. smile
      • paniusia.aniusia Re: paskudny wiatr a spacery... 06.01.12, 19:32
        Chyba jakby drzewa wiatr wyrywał to bym nie wyszła smile
        Mały nie wyszedł 2 razy po 1 dniu jak był przeziębiony mocniej ale jak ma tylko niewielki katar to wychodzimy.
        Przy brzydkiej pogodzie na krótko.
        • kalina886 Re: paskudny wiatr a spacery... 06.01.12, 19:43
          My tak samo.
          Nie ma mrozów więc trzeba korzystać.
          Nie wychodzimy tylko w razie choroby. Jak ma katar to nawet wyjścia jej służą.
        • bernadeta123 Re: paskudny wiatr a spacery... 06.01.12, 19:44
          My wychodzimy codziennie no chyba, że leje - dziś też byliśmy. Maluch ma 10 miesięcy.
    • mamuniaolunia Re: paskudny wiatr a spacery... 06.01.12, 20:32
      Jak jest pogoda do d... to nie wychodzę, średnia to przyjemność dla mnie, a to chyba o to m.in.chodzi w spacerach. Moje dziecko, mimo że nie wychodzi przy -18, gradobiciu i nawałnicach też jest zdrowe jak ryba, miał kilka katarów, trzydniówkę i to wszystko - ma 18,5 m-ca. Nie uważam spacerów za najważniejszy punkt w odporności dziecka - są istotne, ale przez przegięć. Wszystko zależy od genów. Jak jest ładnie to czemu nie, ale nie będę się katować w ulewę i wiatr.
      • betty842 Re: paskudny wiatr a spacery... 06.01.12, 20:47
        Jak byłam zmuszona wyjść w taką wichurę to widziałam,ze i dla małego i dla mnie to była średnia przyjemność. Mały nie chciał siedzieć oparty i schowany w budce i sie wychylał,a że wiało z boku to co chwile robił tak jakby powietrza nie mógł złapać.Szkoda,ze nie można wózka tak przekręcić,żeby w razie potrzeby dziecko bokiem jechałowink.Mam już dość tych wichur! Już wole,żeby był mróz i śnieg....
    • mama_kotula Re: paskudny wiatr a spacery... 06.01.12, 20:38
      Dzisiaj byłam w ten paskudny wietrzny dzień na dworze z tygodniowym noworodkiem. Zapakowanym w chustę, pod moją kurtką wink

      Ze starszym - niechodzącym - pewnie bym nie poszła, bo żadna to przyjemność dla niego i dla mnie. Z chodzącym już tak, na jakieś pół godziny, może trochę dłużej - niech pobiega, nawet niech trochę pomarznie, ja mogę pobiegać z nim. Tak chodziłam z dwójką starszych dzieci, nie chorują.

      Wszystko też zależy od wiatru, akurat dzisiaj u nas był niefajny wilgotny podmuch i lekko mżyło. Jak jest bardziej sucho, to czemu nie.
      • leneczkaz kotula 08.01.12, 10:31
        .. gratulacje smile)
        • mama_kotula Dzięki :) 08.01.12, 11:22
          i nawzajem smile
      • memphis90 Re: paskudny wiatr a spacery... 13.01.12, 12:49
        Mamo_Kotulo, a skąd Tyś wytrzasnęła znienacka tygodniowego noworodka??? To bociany już wróciły? Kurde, a u mnie kominy sprawne, jeszcze paskudy coś znienacka mi podrzucą...

        Gratulacje smile
      • mia_siochi Re: paskudny wiatr a spacery... 15.01.12, 17:57
        Dołączę się do gratulacji smile
    • katt-hia Re: paskudny wiatr a spacery... 06.01.12, 20:41
      Z synem wychodziłam zawsze bez względu na pogodę, nawet w bardzo mroźne dni, jedynie jak miał wysoką temperaturę i - chorował często. Z córką nie wychodzę jak pada deszcz, wieje, zimno ok 0 stopni - i nie choruje. Więc u nas odporność na pewno nie zależy od pogody.
      • andzi-a233 Re: paskudny wiatr a spacery... 06.01.12, 20:45
        u mnie jest trochę inne sytuacja, bo córka już chodzi. Jak taka pogoda jest jak dziś, to idziemy na krótki spacer pieszo, nie bierzemy wózka. Sama nie lubię spacerować z wózkiem i parasolem więc jak pada, to nie wychodzę. Wiatr nie jest dla mnie przeszkodą.
    • baba-baba Re: paskudny wiatr a spacery... 06.01.12, 21:34
      Ja wychodzę codziennie bez wzgl.na pogodę,młody w spacerówce,9m-cy.
    • kamelia04.08.2007 Re: paskudny wiatr a spacery... 07.01.12, 00:57
      jak wiatr wieje, az głowe urywa, to siedze w chałupie.
      Juz wole jak jest zimno, niz jak tak wieje
    • klubgogo Re: paskudny wiatr a spacery... 07.01.12, 10:40
      A dlaczego masz nie wyjść? Zabezpiecz dziecko tak, żeby go nie zawiewało i już, nie widzę problemu.
      • betty842 Re: paskudny wiatr a spacery... 07.01.12, 11:28
        klubgogo napisała:

        > A dlaczego masz nie wyjść? Zabezpiecz dziecko tak, żeby go nie zawiewało i już,
        > nie widzę problemu.

        No właśnie zbytnio sie nie da tak zabazpieczyć zeby nie zawiewałosad. Jedyne co mogłabym zrobić to dać na wózek folie przeciwdeszczową jak już któraś wyżej napisała.Gdyby jeszcze młody siedział oparty to wtedy byłby schowany w budce ale siedzi nie opierając się wiec budka go nie chroni jak z boku zawiewa.Dziś już nie wieje tak mocno wiec na spacerek pójdziemy.Ja sie nie boje normalnego wiatru ale ten który u nas wiał przez kilka dni to mało człowieka nie porwał.
        • klubgogo Re: paskudny wiatr a spacery... 08.01.12, 15:24
          Opatul dziecko, nie wózek, szczelna czapka, kaptur, tak, aby szyja i i uszy były zasłonięte i na dwór.
    • mikams75 Re: paskudny wiatr a spacery... 07.01.12, 12:42
      przy bardzo silnych wiatrach trzeba jeszcze patrzec gdzie sie chodzi na te spacery, bo latwo dostac w glowe doniczka ladujaca z 6stego pietra lub galezia z polamanego drzewa. Do tego moja trzylatke nagly silny podmuch wiatru zniosl pare metrow - normalnie sobie poleciala. Niby ja to rozbawilo, ale moglo ja rzucic o slup czy na ulice.
      A z balkonow potrafia ladowac rozne rzeczy - na naszym osiedlu widzialam np. krzeslo ladujace z balkonu. Dlatego czasem lepiej posiedziec w domu.
    • anetchen2306 Re: paskudny wiatr a spacery... 07.01.12, 16:58
      Nie, nigdy do spacerow sie nie zmuszalam. Zwlaszcza w pogode, gdzie psa zal wygnac ...
      Jest sporo innych, bardziej pogodniejszych dni w roku, gdzie z czysta przyjemnoscia mozna pospacerowac bez obawy, ze mi "glowe urwie" ...
      I nie, nie mialam nigdy wyrzutow sumienia.
      I nigdy w taka pogode nie widzialam spacerujacych chmarami matek z dziecmi (poza wyjsciem do sklepu, marketu).
    • kamila_79 Re: paskudny wiatr a spacery... 07.01.12, 23:38
      Tak, najlepsze spacery sa w nawalnice, huragany i siarczyste mrozysmile Sluzy to bardzo odpornosci dziecka, a jaka ma z tego przyjemnosc, zwlaszcza jak ma tydzien i siedzi wcisniete pod kurtke mamy, albo pod folia w wozku, zaczerpnie swiezego powietrza co niemiarasmile A ile ma szczescia, jak ominie go spadajaca galaz, albo inny przedmiot, albo wozek nie odfruniesmile
      Radze uwazac co sie pisze, bo inni moga uwierzyc w te brednie.
      Dawno sie tak nie ubawilam czytajac forum.
      • paartycja Re: paskudny wiatr a spacery... 08.01.12, 08:40
        miałam to samo napisać ale mi się nie chciało big_grin
        większość tu piszących mogłaby z powodzeniem bajki pisać-taką maja fantazję
        • martinhaa Re: paskudny wiatr a spacery... 08.01.12, 10:38
          Chyba ktoś tu nie potrafi zrozumieć, że są dzieci, co w domu nie usiedzą i najszczęśliwsze są po przynajmniej pół godzinnym spacerze i mają w głębokim poważaniu aurę. Nie piszę tu o huraganie, który zrywa dachy... Mowa o zwykłym wietrze. Ja pluchy nie znoszę i zaciskam zęby jak córka łazi po kałużach, ale akurat mróz wolę o wiele bardziej od upałów. Tak trudno w to uwierzyć? Uwielbiam sporty zimowe, szczególnie snowboard, to moja pora roku!
          Poszerzcie swoje horyzonty myślowe i przyjmijcie do wiadomości, że ktoś może lubić spacery, tudzież musi wyjść z dzieckiem, bo ono tego potrzebuje, a to, że wasze dziecko woli zostać w domu nie oznacza, ze inne są takie same smile Sorry, ale nie wiem o co ci chodzi z tym bajkopisaniem. Spacery to taki wyczyn, że aż tak trudno w nie uwierzyć?
          • paartycja Re: paskudny wiatr a spacery... 08.01.12, 10:46
            ale autorka wątku chyba nie pisze o zwykłym wiaterku?
            bajki to wasze opowieści jak to w największe wichury na dwór z dziećmi biegacie.
            i mam bardzo szerokie horyzonty ale w paskudną pogodę psa bym na dwór nie wygoniła nie mówiąc o dziecku.
            tak trudno zrozumieć,że można nie lubić wiatru?
            • martinhaa Re: paskudny wiatr a spacery... 08.01.12, 11:18
              Czytaj ze zrozumieniem. Gdzie napisałam, że biegam z dzieckiem w największe wichury? Autorka też nigdzie nie pisała o wichurach, a ja nigdzie nie dałam do zrozumienia, że nie rozumiem, że ktoś nie lubi wiatru.
              To, że ty nie lubisz wiatru, nie znaczy, że jakiś pies go nie lubi, inne dziecko czy ktokolwiek. Jeśli rzeczywiście masz szerokie horyzonty myślowe, przyjmiesz to do wiadomości, że ludzie, zwierzęta i ich upodobania są różne.


              • paartycja Re: paskudny wiatr a spacery... 08.01.12, 11:31
                ależ przyjmuję do wiadomości-tylko nie generalizuj dobrze?
              • betty842 Re: paskudny wiatr a spacery... 08.01.12, 12:43
                martinhaa napisała:
                Autorka też nigdzie nie pisała o wichurach

                No dla mnie paskudny wiatr to coś pomiedzy zwykłym wiatrem a wichurą zrywającą dachy.Jak już pisałam zwykłym wiatrem sie nie przejmuję ale ten który u mnie ostatnio wiał trudno nazwać zwykłym wiatrem.W nocy tak wiało,ze bałam się,że nam dach zerwie....
    • leneczkaz Re: paskudny wiatr a spacery... 08.01.12, 10:34
      Wyszliśmy wczoraj (0 i wiatr- odczuwalna -500) i biegliśmy do domu po 15 min. prawie z płaczem tongue_out... najlepiej trzymał się 3-latek ubrany w 1-częściowy kombik- on nie czuł zimna. My z mężem szczękaliśmy zębami.
    • fasol-inka Re: paskudny wiatr a spacery... 08.01.12, 12:39
      nie wychodzę tylko jak leje albo pakuli śnieg - nie chce mi sie zwyczajnie
      wiatr nam nie straszny ani teraz, ani rok temu kiedy syn miał jakieś 7 miesięcy
      nie był nigdy chory, może właśnie dlatego, że go nie oszczędzam z warunkami atmosferycznymi
    • kondolyza Re: paskudny wiatr a spacery... 08.01.12, 19:52
      betty842 napisała:

      > Czy wychodzicie na spacer w takie paskudne wietrzne dni?

      oczywiście!!! nie ma złej pogody na spacer, jest tylko dobra, lub bardzo dobra. na spacery chodzimy codziennie, jak leje to czekamy aż przejdzie, jak pada to zakłądamy okrycie przeciwdeszczowe. są takie na sapcerówki.
      > Mój synek ma 10m i już nie pamietam kiedy byłam z nim na spacerzesad.

      Boże! jak to? jak tak mozna? kisić dziecko w domu... to najgorsze co może być dla jego odporności i zdrowia... nie wspomne już o rozwoju psychicznym i społecznym, przecież trzeba dziecku zmieniać otoczenie, ono poznaje świat w ten sposób!

      >Ostatnio byłam zmuszona iść z wózkiem do sklepu (wiało okropnie) i nie wiem czy przez to
      > ale młody nabawił sie mega kataru....

      no i wcale się nie dziwię, jak go kisiłaś tyle czasu... rób tak dalej a za każdym razem jak wiatr powieje to dziecko będzie dostawało zapalania płuc lub zapalenia ucha...

      >Wydaje mi sie,ze jakby dziecko było w gondoli to
      > jeszcze pół biedy,można wyjść na spacer.No ale w spacerówce?

      no a chodzące roczniaki jak widzę w wilgotnym lesie prowadzone za rączkę przez rodzica? wtedy to już w ogóle nieosłonięte. po to są gondole żeby wozić noworodki, a po to dziecko rośnie żeby stawać się coraz bardziej odpornym na zmieniające się warunki, jeśli się to dziecku utrudnia, hamuje, spowalnia to efekty są jakie widać...
      poza tym w dziesiejszych czasach możesz kupić wszystko-kocyki, śpiworki, kombinezony...jak czasem widzę takie zapakowane maluchy w spacerówkach to się zastanawiam czy nie mieszkamy na alasce... no ale już lepiej jak mamusie ubierają zbyt ciepło ale wychodzą, niż nie wychodzić wogóle.
      moja ma 8 mcy, ubieram ją w body+rajstopy, na to cienki wiatroszczelny kombinezon (materiał jak kombinezony narciarskie, cienki marki Ticket, nie puchowy) i wystarczy i młoda się nie przeziębia.
      • betty842 Re: paskudny wiatr a spacery... 08.01.12, 20:55
        kondolyza napisała:

        > betty842 napisała:
        > > Mój synek ma 10m i już nie pamietam kiedy byłam z nim na spacerzesad.
        >
        > Boże! jak to? jak tak mozna? kisić dziecko w domu... to najgorsze co może być d
        > la jego odporności i zdrowia...

        To była taka przenośnia. Nie byłam na spacerze ok tygodnia (jak zaczęły sie te silne wiatry).Po prostu nie pamietam kiedy to było dokładnie.Wczesniej chodziłam na spacery często-może nie dzień w dzień ale powiedzmy 5 razy w tygodniu. Wiec nie wiem czy tygodniowy pobyt w domu to jest kiszenie dziecka.Kiszenie to by było wtedy kiedy byłaby normalna pogoda a ja trzymałabym dziecko w domu.Albo wtedy kiedy siedziałabym z dzieckiem miesiąc w domu.No ale musze sie przyznać,ze od połowy października kisiłam małego przez miesiąc! Była przepiękna pogoda a ja musiałam siedzieć w domu.Byłam zła na maxa ale cóż miałam zrobić kiedy starszak miał ospe a po dwóch tygodniach małego wysypałosad.Byłam uziemiona bo przecież nie zostawie 4-latka bez opieki w domu po to,zeby z młodszym wyjść na spacer...

        > >Ostatnio byłam zmuszona iść z wózkiem do sklepu (wiało okropnie) i nie wie
        > m czy przez to
        > > ale młody nabawił sie mega kataru....
        >
        > no i wcale się nie dziwię, jak go kisiłaś tyle czasu... rób tak dalej a za każd
        > ym razem jak wiatr powieje to dziecko będzie dostawało zapalania płuc lub zapal
        > enia ucha...

        Wiesz ja raczej jestem z tych matek,które praktykują zimny wychówwink. Młody prawie całe lato był bez czapki (co niektóre osoby omal zawału nie dostawały kiedy go widziałysmile.I wogóle ubieram go raczej lekko.Wyznaję zasadę,że lepiej jak dziecko się przeziębi niż przegrzeje bo przeziębienie hartuje.To jest moje drugie dziecko.Ze starszakiem chodziłam rzadziej na spacery bo był dzieckiem małośpiącym i dużopłaczącym a wózka nie znosił. I wyrósł na normalne dziecko-ani nie chorowitek ani jakoś szczególnie odporny (dodam,ze piersią karmiłam go tylko 3 tyg. za to młodszego karmię nadal).Jak na przedszkolaka to moge nawet powiedzieć że choruje bardzo rzadko (no chyba,ze katar mozna nazwać chorobą).
        Tyle tylko,ze nie pamietam żeby kiedykolwiek wiał aż tak silny wiatr.Nie przypominam sobie takich silnych wiatrów kiedy starszak był niemowlakiem.Kiedyś mi kuzynka mówiła,że jak jest wiatr (zwykły,normalny wiatr!) to nie wychodzi z małą na spacer bo nie wolno.Oczywiście sie z nią nie zgodziłam ale sama nie wiedziałam co zrobić kiedy wieje taki wiatr,że dziecko oddechu złapać nie może.Wyżej któraś zaproponowała zapatulenie dziecka.Ale co to da,skoro mały miał szalik,smoka w buziolu a jak wiatr mu dmuchał prosto w twarz to oddechu złapać nie mógł i kręcił głową na wszyskie strony,żeby sie odwrócić.Uwierz mi to nie był taki sobie zwykły wiaterek tylko wiatrzysko,że mało głowy mi nie urwało.
        • mia_siochi Re: paskudny wiatr a spacery... 15.01.12, 18:05
          betty842 napisała:

          > Wiesz ja raczej jestem z tych matek,które praktykują zimny wychówwink. Młody praw
          > ie całe lato był bez czapki

          Łał, to faktycznie... No jestem pod wrażeniem dla tego zimnego chowu, bez czapki w lecie no no....
          • betty842 Re: paskudny wiatr a spacery... 15.01.12, 21:29
            mia_siochi napisała:

            > betty842 napisała:
            >
            > > Wiesz ja raczej jestem z tych matek,które praktykują zimny wychówwink. Młod
            > y praw
            > > ie całe lato był bez czapki
            >
            > Łał, to faktycznie... No jestem pod wrażeniem dla tego zimnego chowu, bez czapk
            > i w lecie no no....


            Daruj sobie tę ironię...A jak sobie wyobrażasz "zimny wychów" latem? Bo przecież "zimny wychów" nie dotyczy tylko okresów kiedy jest zimno.Ile jest takich mamusiek które trąbią na forum że "praktykują zimny wychów" bo zima nie przegrzewają,spacerują itp a latem dziecko jest ubrane za grubo i obowiązkowo ma czapkę na uszka?Poza tym najśmieszniejsze jest to,ze na tym forum to wszystkie mamy sa przeciwne czapkom w lecie a ja w mojej miejscowości to chyba jako jedyna woziłam 3-miesięczniaka bez czapki i prawie w negliżu.A z resztą po co ja ci się tłumaczę? Pewnie i tak uważasz że jestem z tych mamusiek,które na dziecko chuchają i dmuchają (zeby broń boże sie nie przeziębiło) tylko dlatego że spytałam czy wychodzicie w wichury na spacer.Zapytałam dlatego bo od dawien dawna nie pamiętam tak silnych wiatrów,wiec za czasów mojego "starszaka" po prostu ich nie było.Wtedy nie pytałam bo nie czułam takiej potrzeby.A kiedy ostatnio tak wiało,ze żal by mi było psa na dwór wygonić to zapytałam.A ty tu zaraz ironizujesz...Boshe....
    • mama_zofki Re: paskudny wiatr a spacery... 08.01.12, 20:54
      Od roku wychodzę codziennie 2 razy. Czy słońce, czy deszcz, grad, śnieg, mróz...
      Zosia w dzień śpi tylko na spacerach.
      Podczas ostatniej wichury założyłam na spacerówę folię. Ot i tyle. Dodam tylko, że przez cały rok moje dziecko było tylko raz lekko przeziębione (tata zaraził) smile
      • ladimore Re: paskudny wiatr a spacery... 08.01.12, 21:31
        Podczas dwóch ostatnich tygodni grudnia na Śląsku były bardzo wysokie stężenia pyłu w powietrzu. Normy zostały przekroczone o ponad 1200 proc. Apelowano o rezygnację ze spacerów z dziećmi. Co za tym idzie wolę pokisić dziecko w domu niż narażać je na wystąpienie niekorzystnych skutków zdrowotnych. Paradygmat codziennych spacerów upada w obliczu powyższego.
        • mama_zofki Re: paskudny wiatr a spacery... 08.01.12, 21:55
          O rany, pierwsze słyszę o czymś takim. Od ponad 30. lat chodzę po śląskiej ziemi i żyję zdów; zaznaczę jeno, że jeszcze 20 lat temu było tu więcej kopalni. Ponoć Zachód stwierdził onegdaj, że tu nie powinno być życia!
          Kiszenie dziecka w domu nie jest zdrowe także. Nieświeże powietrze pełne "ukiszonych" bakterii jest mz gorsze niż to, co na dworze.
          Poza tym, jak już pisałam moje dziecko śpi wyłącznie na dworze. Nie wyobrażam sobie spędzić z nią w domu choć jeden cały dzień. Eliminacja jednego spaceru (czyli drzemki) grozi poważnymi skutkami emocjonalnymi i dla dziecka, i dla staruszko wink
          • mama_zofki Re: paskudny wiatr a spacery... 08.01.12, 21:56
            *staruszków
            • andzi-a233 Re:a mnie zastanawia jedno 08.01.12, 22:01
              wszystkie jednogłośnie twierdzicie,że codziennie spacerujecie a ciekawe,że jak idę z córką na spacer to matki z dziećmi spotykam może z 5. Z mojego osiedla mało która matka spaceruje z dzieckiem.
              • mama_zofki Re:a mnie zastanawia jedno 08.01.12, 22:08
                Więc ja jestem wśród tych pięciu smile
                Nikt Ci niczego nie musi udowadniać przecież.
                Kto chce spaceruje, kto nie chce, siedzi w domu. O co to halo?
                • mama_zofki Re:a mnie zastanawia jedno 08.01.12, 22:11
                  PS. Zdarzyło mi się w zeszłym tygodniu (a może to było 2 tyg. temu) podczas spaceru, kiedy strasznie lało do południa, że nie spotkałam ani jednej osoby z wózkiem!
              • martinhaa Re:a mnie zastanawia jedno 08.01.12, 23:01
                nie wiem gdzie ty mieszkasz ale tam gdzie ja spaceruje jest pelno matek z dziecmi, niezaleznie od pogody...
          • paartycja Re: paskudny wiatr a spacery... 08.01.12, 22:29
            no ale ty za to kisisz pod folią..i z czego taka dumna jesteś? tongue_out
            • mama_zofki Re: paskudny wiatr a spacery... 08.01.12, 22:43
              Myślisz, że to duma? Nie.
              Ja się zastanawiam, czy niektóre panie tak bardzo boją się, że wyjdą na złe matki, czy za wszelka cenę chcą walczyć o swoje "metody"... Że niby moje najlepsze?
              Nie rozumiem tych sporów moje-mojsze-najlepsze.
              Pewnie i te, które siedzą w domu robią dobrze i te, które spacerują też robią dobrze.
              Rób tak, żebyś Ty była szczęśliwa i Twoje dziecko było radosne.
              Po co się spierać o takie duperele?
              Pani zapytała, jak robimy. Każdy odpowiedział. Ale zawsze musi się znaleźć grupa krytykujących, wątpiących, kpiących.

              Osobiście zazdroszczę paniom, które w tak paskudną pogodę mogą zostać w domu. Kładą swe grzeczne dzieci do łóżeczka, te śpią ok. 2h, budzą sie radosne i pewnie bawią się same, dając swym matkom czas na przygotowanie obiadu i ogarnięcie komnat wink
              Czasem cholernie psioczę, gdy leje deszcz; jest mi mokro, zimno, a do tego Mała się jeszcze buntuje w wózku, bo jej coś nie pasi (choć wiem, że zaraz zaśnie) i marzę o tym, by móc czasem zostać w domu.
              Lecz wiem też, że gdybym miała takie "normalne" dziecko, to rozleniwiłabym się raz dwa i już każdy najmniejszy pretekst byłby dobry, by nie wychodzić. Pewnie połowę zimy spędziłabym w domu, więc na jedno jestem wdzięczna Zosi, że mnie zmusza do wychodzenia. Zawsze.
              Pozdrawiam wszystkie "dobre" i "niedobre" Matki smile
              • annie_laurie_starr Re: paskudny wiatr a spacery... 08.01.12, 23:28
                Ja kieruje sie nadrzedna zasada przyjemnosci: jesli spacer sprawi mi przyjemnosc to sprawi i dziecku. Jesli ja po 10 minutach pobytu "na polu" mam dosc to wracamy do domu. Nie widze sensu wychodzenia w ulewe, ani w czasie silnego wiatru. Z silnym wiatrem nie ma zartow - co moze pierdyknac w czlowieka.
          • itsenaderbejbi Re: paskudny wiatr a spacery... 11.01.12, 14:11
            ja tam wole w wielki deszcz i wicher siedziec w domu. moje dziecko nie cierpi jak mu wiatr wieje w oczywink a ja nie zamierzam trzymac mojego dziecka jak sadzonki pod foli a tongue_outP
            a co do komunikatow o zanieczyszczeniu : nie da sie porownac powietrza sprzed 30 lat z tym co jest na slasku teraz. ja tez mieszkam na śląsku i kiedy komunikaty ekologiczne mowia o setkach przekroczonych norm to nie wypuszczam dziecka na dwor. spacer w smogu to zdecydowanie zly pomyslduzo gorszy niz przewa w spacerach..reasumujac :od jednego spaceru nic sie zlego nie stanie, zwlaszcza jak trzeba wyjsc do sklepu itd, natomiast nie mozna mowic ze smog nie ma wplywu na zdrowie dziecka, zwlaszcza kiedy lekarze ostrzegaja prze jego wplywem na górne drogi oddechowe. Czasem warto "pokisic "dziecko niz zafundowac mu naddawke metali ciezkich...
          • hexe82 Re: paskudny wiatr a spacery... 15.01.12, 13:25
            Eliminacja spaceru czyli drzemki? No patrz. A moje dziecię nie potrzebuje wózka, żeby sobie drzemkę zrobić wink
        • betty842 Re: paskudny wiatr a spacery... 09.01.12, 09:42
          ladimore napisała:

          > Podczas dwóch ostatnich tygodni grudnia na Śląsku były bardzo wysokie stężenia
          > pyłu w powietrzu. Normy zostały przekroczone o ponad 1200 proc. Apelowano o rez
          > ygnację ze spacerów z dziećmi.

          A ja akurat na Śląsku mieszkam.
    • fairycharlotte Re: paskudny wiatr a spacery... 09.01.12, 21:21
      Wychodzic mozna ale mi sie osobiscie po prostu straszliwie nie chce......
      Taka ze mnie wyrodna matka.
    • diana2003 Re: paskudny wiatr a spacery... 09.01.12, 23:19
      mam corcie 5-miesieczna i codziennie jest na min. 2-3 h spacerze, bo inaczej jest marudna; do tej pory miala tylko 2-dniowy katar, ale pani dr nie zabronila spacerow, wiec rowniez chodzilysmy; natomiast teraz zakupilam na allegro wozek nr 2 (po prostu b. tania gondole z opcja zdejmowania) i wystawiam moja gwiazde na balkon (mieszkam na III pietrze bez windy, wiec wnoszenie wozka nr 1 nie do ogarniecia); ona sie dopowietrza, a ja mam chwile na zrobienie czegos w domu; zebym byla spokojniejsza wkladam elektryczna nianie do wozka;
    • paartycja Re: folia 11.01.12, 06:53
      a jaki sens ma wtedy spacer skoro dziecko kisi się pod folią? żeby pochwalić się na forum jaką to się bohaterką jest? tongue_out
      • betty842 Re: folia 11.01.12, 11:44
        paartycja napisała:

        > a jaki sens ma wtedy spacer skoro dziecko kisi się pod folią? żeby pochwalić si
        > ę na forum jaką to się bohaterką jest? tongue_out


        Wszystko zależy od tego jaka ta folia jest. Ja mam dwa wózki-głęboko spacerowy i spacerowy typu parasolka. I w tym pierwszym folia ma okienko na wysokości twarzy dziecka,wiec w sumie i przed wiatrem by ochroniła (gdyby z boku zacinał)a świeżym powietrzem dziecko też by pooddychało.A w tym drugim folia jest w całości,tak wiec cyrkulacja powietrza byłaby ciężka....
    • kondolyza Re: folia 11.01.12, 13:17
      a ja jeszcze dodam, że poza tym, że folia ma okienko lub dziurki, to wg mnie nie chodzi o medale za waleczność, tylko o to żeby dziecko miało stałe przyzwyczajenie do zmian temperatury i wg mnie w spacerze chodzi o to tak samo jak o świeże powietrze. A jeszcze dodam, że dziecko czerpie ze spaceru nie tylko świeże powietrze, ale przede wsyztskim zmianę otoczenia, poznawanie innego świata i wg mnie dobrze, jeśli zobaczy czasem śnieg, a czasem deszcz, a nie tylko słońce. Oczywiście nie popadajmy w skrajności, jeśli u kogoś wyrywa drzewa z korzeniami to niech sobie odpuści jeden dzień spaceru na powietrzu, można za to udać się na basen itp. chodzi raczej o to co mamy w głowie - czy szukamy wymówek żeby nie wychodzić z domu bo tak naprawdę nam się nie chce (i wtedy okazuje się że w prognozie pogody spokój, co najwyżej jesienna plucha, a na forum w każdym zakątku kraju szaleje huragan a z nieba pada pył radioaktywny) czy też z zasady wychodzimy z domu codziennie, bo lubimy i zarówno dla dziecka jak i dla nas wyjście z domu to norma bo przewietrzenie się poprawia samopoczucie, nawet jeśli zimno i jeśli w związku z tym zamiast na 2 godzinny spacer przejdę się 20 min do koleżanki na kawę i nasze dzieci się razem pobawią, przy otwartym oknie dodamsmile oto cała filozofia, a nie żadne medale za wychodzenie w warunkach zagrożenia życia, bo jakoś takich u nas nie widziałam przez te 9 miesięcy jak mam dziecko.
      • martinhaa Re: folia 11.01.12, 14:41
        Bravo!!! trafiłaś w samo sedno.
        na forum wiecznie wichury i pluchy, a ja jakoś żadnej wichury nie zaobserwowałam, moze raz na rok. Pył radioaktywny też dobra wymówka wink
        Ja co prawda nie używam folii do wózka (wolę młodą włożyć w kombinezon), ale rozumiem spacery z folią bardziej niż kiszenie biednych dzieci z domu (no chyba, że są, które nie lubią spacerów, ale jeszcze takich dzieci nie spotkałam), w końcu spacery to nie tylko dotlenianie, ale poznawanie świata, rozrywka, itd. Nie wyobrażam sobie, aby moje dziecko spędzało w domu 24/7!!! Ono by mi chyba na głowę weszło.
    • marygirl Re: paskudny wiatr a spacery... 11.01.12, 14:46
      jak wieje silny wiatr to nie wychodzimy i juz, chce wam sie? bez sensu jeszcze dziecko ciagnać, jak pada teznie wychodzimy, jak sie mamie nie chce taszczyć wozka z IIIp bez windy to tez czasami nie ma spacerutongue_out żaden przymus, no już nie plećcie głupot że od tego dziecko sie nie bedzie prawidłowo rozwijać <lol>
      • martinhaa Re: paskudny wiatr a spacery... 11.01.12, 16:14
        > jak wieje silny wiatr to nie wychodzimy i juz

        Czyli raz na rok? raz na 3 miesiące? Bez przesady z tymi wiatrami, nie mieszkamy w Nowej Zelandii... W Polsce takowe zdarzają się rzadko. Chyba, że dla mnie średni wiatr, to dla innych huragan.

        > chce wam sie? bez sensu jeszcze
        > dziecko ciagnać

        Nie, nie zawsze mi się chce, nie lubię pluchy, błota i to nie ja ciągnę dziecko, a ono mnie. Córki nie obchodzi czy pada deszcz czy jest upał, codzienny spacer musi być, to taki rytuał jak posiłek, sen, kąpiel, itd. Inaczej marudzi. Ale jestem jej wdzięczna, bo mnie takie wyprawy też dobrze robią wink

        > żaden przymus, no już nie
        > plećcie głupot że od tego dziecko sie nie bedzie prawidłowo rozwijać <lol&

        Dokładnie, nie będę jej zmuszać ... do pozostania w domu na cały dzień, tak jak ty dziecka nie zmuszasz do wyjścia.
    • kamilamrgn skoro w Norwegii daja rade... 11.01.12, 19:53
      ...to i my damy wink

      dziendobry.tvn.pl/video/jak-norwegowie-hartuja-swoje-dzieci,107,newest,17855.html
    • hexe82 Nie nie nie 15.01.12, 13:23
      Jak chcesz to słuchaj mądralińskich co na wietrze biegają z dzieckiem na spacerki. Ja też posłuchałam i wyszłam wczoraj, bo mi było żal małej i co? I po dwóch podmuchach jak wózek prawie sie przewrócił (gondola) szybko wracałam tak samo jak szybko wyszłam. Przecież to jest niebezpieczne.
      • marygirl Re: Nie nie nie 15.01.12, 15:58
        dokładnie trzeba mieć umiar, jak to mówią: nadgorliwość gorsza od faszyzmu big_grin
        dzis natomiast bylo zimno ale bez wiatru wiec spacerek jak najbardziejsmile
    • mrooowa123 Z ciekawości spytam... 15.01.12, 16:40
      czy są tu mamy mieszkające w UK? Ciekawam ich zdania na temat wiatru suspicious
      • martinhaa Re: Z ciekawości spytam... 15.01.12, 17:10
        Nie, ale jeżdżę (choć teraz rzadko) i tak sobie myślę, jakby te mamy, co boją się Polskiego wiatru pojechały do UK, pewnie by siedziały w domu 365/rok. tam jakoś wiatr nie odstrasza miejscowych od spacerów z dziećmi. W Polsce mamy idealną pogodę na spacery (no może poza dniami deszczowymi), a niektórym jak się nie chce to i wiatr staje się huraganem. Ot, wymówka.
        • marygirl Re: Z ciekawości spytam... 15.01.12, 17:48
          he wiatr wiatrowi i nie równy, my raczej nie spacerujemy jak jest taki że doniczki na balkonie przestawia jak również antene satelitarną<lol> nie wiem po co brne w ten temat bo kazda ma swoje zdanie, natomiast uważam ze każdy z członków rodziny jest tak samo ważny i jak komuś sie nie chce wychodzić to musu nie ma, niewolnictwo zniesiono dawno temu<faja>. A jak juz w temacie zagranicznych mam, w piśmie "Dziecko" byl kiedys artykuł w którym mamy z róznych stron swiata wychowywały dziecko w Polsce i jedna, bodajże Japonka własnie na ten temat zwróciła uwagę, ze w Polsce jest jakis obłęd z tym spacerowaniem, w Japonii jak jest zła pogoda po prostu sie nie wychodzi.
          • kondolyza Re: Z ciekawości spytam... 15.01.12, 19:20
            przesadzać nie można, ale u nas rzadko kiedy są takie dni, że naprawdę rozsądek podpowiada zostać w domu z czystym sumieniem.
            a prawda jest taka że odkąd zrobiło się szaro i nieprzyjemnie spacerujących wózków jest wg mnie przynajmniej o połowę mniej. mieszkam w dużym mieście i to widać gołym okiem.
            a dzisiaj np.-genialna pogoda, słońce prawie bez wiatru, trochę śniegu (ale nie przeszkadza iść z wózkiem), lekki mróz a w ciągu 3 godzin na dworze spotkaliśmy z mężem dokładnie 1 wózek! to o czymś świadczy. a przeszliśmy osiedle, park, okolice kościoła i to nie była 7 rano tylko między 12 a 15 więc miejsce i czas jak najbardziej spacerowy.
            prawda jest taka, że od jesieni do wiosny polskim matkom po prostu nie chce się ruszać z domu i kiszą swoje dzieci. poza tym pokutuje ciągle przekonanie że choroba bierze się ze świeżego powietrza, więc część nie wychodzi na dwór z krzywej i błędnej troski o to żeby dziecko nie dostało kataru... świadomość rodem ze średniowiecza niestety... więc dzieci chorują, non stop...bo powietrza świeżego nie czuły od tygodni a i do zmian temperatury nie są przyzwyczajone więc byle okazja powoduje to nieszczęsne "zawianie".
        • betty842 Re: Z ciekawości spytam... 15.01.12, 21:43
          martinhaa napisała:

          > Nie, ale jeżdżę (choć teraz rzadko) i tak sobie myślę, jakby te mamy, co boją s
          > ię Polskiego wiatru pojechały do UK, pewnie by siedziały w domu 365/rok. tam ja
          > koś wiatr nie odstrasza miejscowych od spacerów z dziećmi.

          Oki,ja rozumiem i wierzę,ze są kraje gdzie prawie cały czas są silne wiatry.No ale własnie-prawie cały czas.A nie tak jak u nas,ze na codzień jest normalna pogoda na spacery (normalna,czyli np słonecznie,deszczowo,wietrznie itp) a tu nagle zaczyna tak wiać,że mieiiśmy strach czy nam dachu nie porwie.I własnie wtedy pojawił sie dylemat-wychodzić na spacer czy nie.Moje dziecko nie jest przyzwyczajone do takich wichur (wczesniej takich NIE BYŁO) wiec po co mam je narażać na "niebezpieczeństwo" czy niepotrzebne choróbsko kiedy takie wichury mogą sie juz nie powtórzyć.Co innego gdyby to była codzienność.Wiesz to tak jakby w kraju gdzie nigdy nie pada śnieg nagle zacznie się śnieżyca.Wtedy też niejedna matka bedzie sie zastanawiać czy wyjść na spacer czy nie a dla nas to by był smieszny dylemat.
          • martinhaa Re: Z ciekawości spytam... 15.01.12, 23:32
            No i koło się zamyka. Nie wychodzisz jak wieje, bo się przeziębi, jak już wyjdziesz, przeziębi się, bo jest nieprzyzwyczajone, bo nie wychodziłaś, aby go nie zawiało, itd. Sama widzisz, że jest niezahartowane, stąd przeziębia się z byle zmiany pogody.
            Moja córka nigdy nie była chora (odpukać), więc jak wychodzimy nawet nie zwracam uwagi czy wiatr silniejszy (żeby jej nie zawiało), bo i tak nie ma to dla nas znaczenia. I szczerze nawet nie pamiętam kiedy był u mnie wiatr, który zrywa dachy, a mieszkam w mieście, gdzie teoretycznie powinny wiać halne.
            • betty842 Re: Z ciekawości spytam... 16.01.12, 12:08
              martinhaa napisała:

              > No i koło się zamyka. Nie wychodzisz jak wieje, bo się przeziębi, jak już wyjdz
              > iesz, przeziębi się, bo jest nieprzyzwyczajone, bo nie wychodziłaś, aby go nie
              > zawiało,

              A gdzie napisałam,ze nie wychodze kiedy wieje? Mnie nie przeraza WIATR ale ten który u nas ostatnio wiał nie wiem czy można nazwać zwykłym wiatrem.To było coś pomiedzy zwykłym wiatrem a wichurą zrywającą dachy.Ciągle to powtarzam a kazda krytykuje mnie jakbym pisała o zwykłym wietrze.Moje dziecko nie jest przyzwyczajone do tak silnego wiatru bo wczesniej takich po prostu NIE BYŁO. Wiec co za różnica czy wyszłabym z nim na spacer w pierwszy dzień SILNYCH wiatrów czy w siodmy dzień? Tak czy siak dostałby katar bo pierwszy raz zetknąłby się z wichurą. Wiatr wiatrowi nierówny.Nie wszędzie wieje tak samo wiec skąd wiecie jak silny wiatr wiał u mnie? A czy w mieście wieje bardziej? Wątpię.Mój dom od pólnocy nie sąsiaduje z żadnym budynkiem,po prostu jest szczere pole.Stojąc przed drzwiami wejsciowymi tak wieje od pola że nie da sie wytrzymać (w normalne wietrze dni),wiec wydajaje mi się że tam gdzie są budynki nie wieje tak moćno bo wiatr napotyka na przeszkodę.No nie wiem,moze ja źle myślę....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka