Ratunku.

26.01.12, 12:03
Witajcie Drogie Mamy, na forum udZielam sie po raz pierwszy, mam mega problem ze swoją córeczka. Zosia ma dwa i Pol miesiąca i od początku jest bardzo placzliwa. Na chwile obecna sytuacja sie nieco poprawiła bo mozna ja spokojnie ubrać, a tak to wrzask był niemiłosierny nawet przy zmianie pieluszki. Chodziliśmy z nią po lekarzach, była badana neurologicznie i wszystko jest ok. Jak chodziliśmy z mężem na lapisowanie jej pepuszka lekarka złapała sie za głowę jak usłyszała jej placz. Na początku myślałam ze takie są dzieci a to ja po prostu nie daje rady ( tak mi mówiło starsze pokolenie nie słysząc jej placzu, wszyscy mówili, ze przesadzam takie są dzieci itd.) No ale do rzeczy na dzień dzisiejszy w ciagu dnia jest ok, są maleproblemy z usypianiem ale to sie da wytrzymać, duzy problem jest z kąpielą i wieczorami. Śmiem podejrzewać, ze dziecie me przechodzi przez wieczorne odrykiwanie trwa to od 17 do 23, okropny placz jakby zażywanie prosiaczka przepraszam za porównanie ale to naprawdę tak wyglada, tylko z wiekszym naterżeniem. Przez jakiś czas było lepiej choć nie idealnie, ale mała dawała sie uspokoić jak trzymalam ja w pionie na raczkach i lekko kolysalam w górę i w dół na sprezynowym fotelu. Niestety od kilku dni i to zawodzi, zawodzi tez mój kręgosłup. Kolysalam ja tak dzień w dzień po kilka godzin, oprócz tego w ciagu dnia jak ja uspia. U męża sie nie uspakaja tak. Co wy drogie mamy robicie w takich sytuacjach? Chodzi mi o to czy jak już kręgosłup będzie mi tak bardzo doskwieral to wystarczy ze w takiej sytuacji ja po prostu mocno przytule - co wiaze sie z tym ze nie przestanie płakać, ale przy niej będę. Czy nie będzie to zwyrodnialstwo wobec niej, ze nie zapobiegam jej placzowi? Serce mi sie kraja ale muszę tez oszczędzać kręgosłup bo bez niego tez będę nieprzydatna matka. Dzis obodzilam sie w nocy z bolu i nie spalam 3 godz. Błagam pomóżcie, czy mialyscie takie sytuacje. Piers tez jej juz nie uspakaja a do tej pory z gorszym lub lepszym skutkiem dzialala. Czy to mija? Bo juz zaczynam watpic. Naprawdę sie boje czy to wszystko przetrwam, gdyby nie moja babcia umarlabym z głodu bo nawet nie mam czasu ugotować.
    • aleksandra1977 Re: Ratunku. 26.01.12, 12:07
      moze ma kolke?
      sprobowalabym nosic w chuscie - kregoslup wlapie oddech, a dziecko bedzie blisko Ciebie.
    • mama.gabrielki Re: Ratunku. 26.01.12, 12:17
      O rety, tak mi przykro. Wiem jak takie sytuacje mogą przysłonić całą radość macierzyństwa. Jeśli została zbadana i nic jej nie dolega, to już pocieszenie. Moja córeczka tez płakała przeraźliwie, ale to były kolki i przeszły ok. 4 m-ca. Ma teraz prawie 9m i w sumie też trzeba ją nosić, ale całkowicie już akceptuje noszenie przez tatęsmile Mój kręgosłup też wymiękł.
      Dla spokoju może pokaż ją jeszcze innemu lekarzowi - może to brzuszek, a może coś innego i pomogłoby jakieś leczenie.
      Może po kąpieli szybko ją wysusz i ubierz w piżamkę (może zmiana temperatur jej dokucza) i zawiń w kocyk/becik i tak ponoś/pobujaj - jeśli cokolwiek mojej pomagało to właśnie ciasne owinięcie. Sama nie wiem..

      Ja patrzyłam na spokojną twarzyczkę córeczki, gdy spała - myślałam o tym jak bardzo ją kocham i zbierałam siły na czas jej płaczusmile Trzymaj się ciepło.
      • agaizocha Re: Ratunku. 26.01.12, 12:27
        Tez tak na nią patrzę gdy śpi, i łzy mi sie kręcą w oczach. I takie błędna koło bo jak śpi to patrzę sie na nią jak głupia, by sie nacieszyć jej widokiem jak nie cierpi. I sama wtedy nie śpię, nie mogę usnac, takie błędne koło. Noszę ja czasami w chuscie, ale i jak ma atak szału to nie pomaga czy nosić ja w związku z tym w tej chuscie pomimo, ze nie daje jej urojenia na tyle by przeszedł jej placz.? Czy to ze będzie blisko mnie ale będzie płakać będzie wystarczające chce zrobić wszystko ale fizycznie sił mi ubywa, mam nadzieje ze to minie i tak już wiele przeszlysmy
        • lumierin Re: Ratunku. 26.01.12, 13:31
          Ojej, na pewno jest Ci strasznie ciężko ale pocieszające jest ze to minie, musi minąć.
          Ja bym próbowała nosić jak najwięcej w chuście, ewentualnie nosić na rękach ale dbając o kręgosłup: nie schylać sie tylko kucać itp.
          Te wieczorne sesje wycia to wyglądaja na kolki, probowałas cos dawac na to? masowac brzuszek?
    • mika_p Re: Ratunku. 26.01.12, 14:07
      Macie samochód? Uspokaja sie w nim? To niech tatuś zabierze ją na przejażdżkę wieczorową porą. Odpoczynek dobrze ci zrobi, córce też, a tata będzie miał okazję zaangażowac się w opiekę.
    • ponponka1 Re: Ratunku. 26.01.12, 14:13
      Moj byla wrazliwym i wymagajacym niemowlakie. Nienawidzila ubierania, przebierania. Wiec robilam to tylko jak musialam a nie dlatego, ze mala plamka na bodziaku, ba zamiast bodziakow, ktore sie dosyc skomplikowanie zaklada, kupowalam bluzeczki na zaztraski (unikalam guziczkow), spodnie i skarpetki (zalozenie rajstopek to jednak dla niej byl zbyt dlugi proces). Nosilam w chuscie choc moment wkladania do chusty byl momentem wrzaskow i placzu. Jednak zaraz po wlozeniu uspokajala sie. Plakala jak wkladalam do wozka ale uspokajala sie jak wozek byl w ruchu. Nienawidzila jezdzic samochodem, wiec ograniczylam wyjazdy do minimum. Sa dzieci wrazliwce. I trzeba starac sie unikac tego, co powoduje placz smile
    • jola-1986 Re: Ratunku. 26.01.12, 16:01
      Może malutka ma kolkę. Miałam podobnie z synkiem - wieczorne odrykiwanie, którego niczym się nie dało ukoić. Okazało się, że płakał też ze zmęczenia. My z męzem dodatkowo to pogłębialiśmy, bo żeby ulżyć w tym płaczu tylko nosiliśmy i nosiliśmy, a synek nie spał i dalej płakał. Pomogło wcześniejsze kładzenie spać, robienie ciii, głaskanie po policzku - absolutnie nie noszenie. I smoczek też okazał się dobrym rozwiązaniem.
      • roks30 Re: Ratunku. 26.01.12, 21:40
        Dla mnie zbawieniem był wózek i ziuzianie w nim, do dzisiaj to robię mimo wspaniałych rad żeby dziecka nie bujać bo jak się przyzwyczai itp. miałam to gdzieś, a nie dałabym rady go nosić non stop bo urodził się 4080, a ja jestem dosyć słaba fizycznie. Może w wózku się uspokoi, a jak nie to na chwilę na rączki i z powrotem do wózka u nas to działało. Aha i jeszcze bujanie w foteliku.
    • lookrecja83 Re: Ratunku. 26.01.12, 22:09
      Do tego co napisaly poprzedniczki moge jeszcze zasugerowac dzwiek suszarki do wlosow czy odkurzacza. Cokolwiek co robi szum.
      U nas dzialalo super gdy corka byla mala i miala kolki.
      Twoja moze byc juz troche za duza zeby zadzialalo, ale warto sprobowac.
      Zycze powodzeniasmile
      • panna.w.drodze Re: Ratunku. 28.01.12, 23:13
        warto próbować, kombinuj, postaw sie w sytuacji malucha, co Ciebie by wyciszylo?

        ja Ci podpowiem że u mnie najlepszym uspokajaczem jest noszenie przy cycusiu, poćlumka i się uspokaja
    • aamarzena Re: Ratunku. 26.01.12, 22:33
      Dorzucę jeszcze od siebie, że wbrew temu, co mówią babcie i ciocie, takie małe dziecko nie musi być codziennie kąpane. Tym bardziej, że twoja córeczka tego nie znosi. Możesz też spróbować mycia na sucho, czyli myjesz dziecko mokrą myjką, wszystkie partie ciała po kolei, z tym, że te części, które akurat nie są myte przykrywasz ręcznikiem, żeby dziecku ciepło było.
      Byc może twojej córeczce dokuczają kolki, spróbuj masażu brzuszka. U nas pomagało też kładzenie małej w poprzek naszych kolan na brzuszku, w ten sposób, że nóżki zwisały, a pupka była w górze. Pomagało jej to w odgazowaniu. Pamiętaj też o odbicu po każdym jedzeniu i nawet w trakcie jedzenia.
      Być może też dziecko odreagowuje stres z całego dnia. Ogranicz do minimum bodźce, wyłącz radio, telewizor, ogranicz odwiedziny gości, wyjścia w miejsca gdzie jest dużo ludzi i hałasu (supermarkety, sklepy, zatłoczone ulice)
      Trzymam za was kciuki. Na pewno za jakiś czas będzie lepiej.
      • milena2504 Re: Ratunku. 27.01.12, 09:48
        Znam to z własnego doświadczenia u nas pomogła ciepła pieluszka przyłożona do brzuszka i zawinięcie dość ciasno w rożek a wtedy kładlam sobie malą na brzuszku na swój bark i leciutko poklepywałam po pupce. Nie zapominaj odbijać po każdym jedzeniu.
        • aamarzena Re: Ratunku. 28.01.12, 22:53
          Tak, tak, ciepła pieluszka na brzuszek też działa. I jeszcze bujanie na dużej piłce. Dostawała też delicol na kolki
    • esr-esr Re: Ratunku. 27.01.12, 11:43
      hmm kolka albo jakaś alergia pokarmowa? spróbuj może na próbę przejść na mleko HA. swoje mleko ściągaj i mróź, jak to nie to to będziesz miała na zapas, a laktacja nie zaniknie. tylko nie ograniczaj podania mm do jednorazowej akcji, niech to będzie przynajmniej doba, dwie zeby mieć pewność że to działa lub nie.
      na kręgosłup chusta, ewentualnie bujanie w foteliku, w skrajnych przypadkach wieczorem ładujesz małą do auta i robisz kilka kółek po osiedlowych uliczkach. aha, u mnie działała suszarka albo odkurzacz - dziecko uspokaja się przy jednostajnym szumie, suszarką dodatkowo można lekko ogrzewać brzuszek kolkowicza.
      na kolkę kropelki i prebiotyki, dla Ciebie podwójna melisa i oddaj dziecko mężowi na jedna noc - skoro mała i tak płacze to chociaż ty się wyśpisz.
      kolki przechodzą koło 3, 4 miesiąca. przerabiam własnie przy drugim dziecku.
    • olcia71 Re: Ratunku. 28.01.12, 23:22
      Wiem przez co przechodzisz bo miałam podobnie. Do ok4 miesiąca jej życia (potem była zdecydowana poprawa, choć nadal była "wymagająca"). Też chodzilam po lekarzach- diagnoza: dzieci tak mają. Nazywałam to kolkami bo pojawiały się w miarę regularnie, co drugi dzień po południu... choć też nie zawsze. Nosiliśmy z mężem godzinami, chustowałam, mała ryczała do późna w nocy.. Zapisywałam dokładnie co jadłam żeby wykluczyć co mogło jej zaszkodzić, ale też zgłupiałam, bo jedząc to samo jednego dnia ryczała, drugiego nie. Wiem jak ciężko, bo czasem dopiero wieczorem jak mąż przychodził z pracy mogłam brac się za gotowanie obiadu, wszystko leżało odłogiem, bo ja z małą cały czas na brzuchu. Pomagała włączona suszarka. Tak gdzieś przeczytałam i rzeczywiście skutkowało. Jak tylko suszarka milkła, mała znowu ryczała.I tak do późnej nocy suszarka chodziła aż mała zasnęła twardo. Nie wiem do dziś czy bolał ją brzuszek czy tak potrzebowała naszej bliskości. Ukojenie przynosiło bujanie tzw "góra-dół" ;o) Czyli albo chodziłam z nią lekko podskakując, albo siedziałam na łóżku.
      Ja często leżałam z nią- ja na wznak a ona na moim brzuchu. Leżałam na kilku poduszkach, żeby była bardziej w pionie. To bujanie góra dół to po prostu lekkie falujące podskakiwanie i mogłam byc na siedząco np. na łózku z nia na piersiach- to też ja uspokajało. W chwilach napadu płaczu wielogodzinnego oczywiście na krótko, wtedy na zmianę stosowaliśmy różne metody, ale generalnie wyła cały czas. Nie będziesz wyrodną matką jak nie weźmiesz na ręce z powodu kręgosłupa. Wyrodna będziesz jak świadomie ją zostawisz pod pretekstem- dam jej się wypłakać.
      No i jeszcze ta nieszczęsna suszarka... tyle z własnego doświadczenia mi się nasuwa rzeczy oszczędzających kręgosłup ;o) a uspokajających moje dziecko.
      Moja mała też strasznie wrzeszczała na początku przy zmianie pieluszki ;o)
      • olcia71 Re: Ratunku. 29.01.12, 00:03
        aha i dodam, że podawałam espumisan, Gripe Water, herbatki i co tam jeszcze na kolki... Espumisan czasami pomagał a czasami miałam wrażenie, że wręcz przeciwnie. jedyne co pomogło to czas.... po prostu to minęło..
    • wronka2000 Re: Ratunku. 29.01.12, 10:01
      My mieliśmy podobną sytuację... Stara prawda mówi: jak dziecko płacze to albo jest głodne albo coś je boli albo jest kupa smile

      U nas była to alergia pokarmowa na mleko (nietolerancja laktozy + skaza białkowa = wredne połączenie ale w sumie po zdiagnozowaniu niezbyt dolegliwe).

      Jeżeli płacz się nasila po jedzeniu to stawiałbym na to. W przypadku silnej alergii specyfiki apteczne niewiele pomogą (wypróbowałem chyba wszystkie).

      Alergię na mleko możesz spróbować sama zdiagnozować przechodząc na jedną dobę z mleka twojego na nutramigen - to jest preparat całkowicie bezlaktozowy, jest również niezwykle paskudny.

      No i jeszcze drugi trop, mało prawdopodobny moim zdaniem ale może mała nie dojada i jest po prostu głodna?

      Powodzenia
    • ptasiemleczko81 Re: Ratunku. 29.01.12, 12:11
      U mnie było dokładnie to samo. Moja córka tak się darła, że kompletnie nic ją nie było w stanie uspokoić. Do tego strasznie się zanosiła. Dodam, że córka nienawidziła jeżdzić w wózku ani w samochodzie, czasami nawet miałam wrażenie, że jak ją biore na ręce to zaczyna bardziej płakać. Taka była przewrotna. Było mi cięzko i wszyscy w rodzinie mi strasznie współczuli, oczywiście pomagali ile mogli, ale niestety nikt i nic nie było w stanie ją uspokoić. Mąż w pewnym momencie odkrył, że córka uspokają się na rękach, uginając nogi w kolanach i tak w dół i do góry. Niestety tak jak piszesz, kręgosłup nie był w stanie tego znieśc na dłuższą mete. W moim przypadku krzyk mojej córki wynikał napewno z kolek, gazów. Gazy męczą ja do tej pory w nocy (o czym pisałam w innym poscie). Napewno uspokajało ją troche mleko i czasami była karmiona nawet co dwie godziny (mleko sztuczne), troche byłam zła na siebie, że tak często je, ale w pewnym momencie to już nie miałam wyjścia. Musisz dotrwać do 3 miesiąca, uwierz mi, że to jest taki wiek dziecka, gdzie zaczyna inaczej reagować na pewne rzeczy, z tego względu, że już zaczyna być bardziej "kumate" smile Fakt, że pewne dolegliwości czasami zostają, ale zaczynasz mieć kontakt z dzieckiem. Szczerze mówiąc, ja dopiero po tym okresie zaczełam odczuwać uroki macierzyństwasmile Życzę wytrwałości i cierpliwości smile
    • aniaurszula Re: Ratunku. 29.01.12, 22:53
      dobrze rozumiem twoja sytuacje bo to przechodzilam z dwojka i faktycznie zeby nie pomoc mamy to bym zglodu umarla i brudna do tego, ale nie przesadzaj ze od noszenia 2,5 mcznego dziecka boli cie az tak strasznie kregoslup, mam 14mczna corke ktora jeszcze nie chodzi , nie raczkuje jest duzym dzieckiem wzrost 90cm i waga 14 kg i jakos nie umieram po calym dniu noszenia jej na rekach, bo nie lubi siedziec w jednym miejscu a do tego majac duzy dom musze ja targac ze soba aby miec na oku gdy cos robie, podobnie wyjazd do sklepu, lekarza niesiona na rekach do samochodu
    • saguaro70 Re: Ratunku. 30.01.12, 10:05
      Wejdź na stronę parenting.pl i poczytaj o skokach rozwojowych. Twje córka kończy własnie skok rozwojowy i .... niestety za chwilę wskoczy w następny- najtrudniejszy ze wszystkich. I nic nie zrobisz.
      Musisz przeczekać. Zamiast nosić na rękach- noś w chuście, a jak też nie dasz rady to kup bujaczek.
      Pozdrawiam cieplutko smilesmile
      • agaizocha Re: Ratunku. 30.01.12, 10:52
        Dzieki Wam Drogie Mamy za wszelkie info., wiele rad zaczelam wcielac w zycie, na szczescie juz niedlugo skonczymy 3 m-ac ale same wiecie, ze w takich chwilach, kazdy dzien to wiecznosc, tym bardziej, ze powtarza sie to dzien w dzien, a dodatkowo mamy problemy tez ze spaniem w ciagu dnia i tez sie zastanawiam czy to normalne, pomimo, ze Z. Okazuje wszelkie oznaki zmeczenia ( ziewanie, tarcie oczek itp.) to nie udalo sie nam usnac bez placzu, dodam, ze to rowniez nie jest lekki placz a mocne wrzaski, no i czy to mozliwe, ze jej zadna pozycja sie nie podoba, bo nosze tule, spiewam, bujam. I zawsze jest wrzask. Moze zaczynam usypiac w nieodpowiednim momencie.? Juz sama nie wiem..., mam nadzieje, zeukonczenie 3 m- aca odmieni nasze zyciewink chociaz w ciazy wymioty tez mialy byc do 3 a u mnie trwaly do 6wink noszenie w chuscie w naszym przypadku sprawdza sie srednio bo jak jes Z. Wsciekla to chusta jeszcze bardIej ja drazni a jak jest spokojna to pochodzimy 10 min. I zaczyna sie wrzask - czyto normalne na poczatku i moze nie powinnam sie poddawac i chwile tulic w chuscie pomio wrzasku i czekac az sie uspokoi czy dac sobie spokoj calkowice. Ach ale to wszystki skomplikowane w kazdym razie serdecznie za wszystko dziekuej, bardzo sie ciesze ze tu zajrzalam wiele mi pomoglyscie, mysle, ze jeszcze nie raz bede potrzebowala Waszej pomocy smile
        @ aniaurszula- uwierz mi, ze w moimim przypadku trzymanie w pionie dziecka bardzo ruchliwego ( musze uzywac dwoch rak zeby asekurowac jeszcze nie dokonca stabilna glowke) dzien w dzien wieczorem przez przynajmniej 4 godz. Non toper z chwilaprzerwy na karmienie,ktore i tak odbywa sie na raczkach, do tego skakańie na fotelu w gore i w dol+ noszenie dziecia na raczkach w ciagu dnia odbilo sie na moim kregoslupie jesli Ty dajesz rade i nie masz zadnych boli to pelen szacunek, ja zawsze bylam slaba fiz. I myslalam ze i tak niezle sobie z tym radze, wszyscy z boku tez sie dziwili, ze jeszcze sie nie polamalam, no wiec Tobie pozostaje mi jedynie pozazdroscic. Pozdrawiam
        • olcia71 Re: Ratunku. 30.01.12, 11:11
          Jeszcze przypomniało mi się, ze w ekstremalnych przypadkach, po dłuuugich sesjach nocnych np.,pomagały czopki Viburcol. Teraz zdaje się inaczej się nazywaja i są na receptę. Stosowałam je naprawde b. rzadko, starałam się nie uciekać do farmaceutyków, ale te czopki nam naprawdę pomagały. Był straszny wrzask przy wkładaniu, ale potem przynajmniej kilka godzin przespała i ona była wypoczeta i my.
          Wiesz, to moze byc takie koło samonapędzające. Jest tak zmęczona, ze nie może zasnąć. Wiem jakie to okropne jak dziecko wrzeszczy, że już zaczynasz sie gubić i tracic instynkt, bo zewsząd słyszysz, ze to normalne, a Tobie się takie nie wydaje, Ty widzisz to tak, że dziecko po prostu cierpi i nie mozna mu pomóc.Pamietam jak były upały i w parku osiedlowym spędziłam dobrych kilka godzin... wolałam tam ukoić ją w tym wrzasku niż na osiedlu gdzie setki zabójczych spojrzeń, albo co gorsza w mieszkaniu. Zreszta tam był cień.
          • daisy_2810 Re: Ratunku. 30.01.12, 21:20
            Viburcol to nadal Viburcol smile My też stosujemy i nie są na receptę smile Przynajmniej ja kupuję je bez problemu smile
            Co do tego płaczu to mnie to też wygląda na kolkę. Nasz darł się tak od 19 do 21-22. I powiem szczerze, że jedyne co pomogło to jak mąż nosił go na brzuszku. Tzn. główka i bródka opierała się na jego przedramieniu lewym a prawa ręka włożona między nóżki podtrzymywała brzuszek i mały sobie tak falował na brzuszku smile Do dziś to uwielbia i nadal go ta pozycja uspokaja. Do tego w tej pozycji najczęściej odchodzą mu gazy więc coś w tym jest smile Ja na twoim miejscu poszłabym do pediatry mimo wszystko i poprosiła o coś na kolkę (chociaż infacol jest dostępny bez recepty) U nas podziałał rewelacyjnie lek robiony. Lekarz napisał na recepcie skład, zrobili za całe 5 zł i dziecko jak zaczęło bączki puszczać to tyle tego było, że nie zdążył zapłakać smile
            I nie łudź się, że po 3 miesiącu będzie lepiej smile Tzn. życzę ci tego z całego serca, ale zawsze coś się znajdzie smile Ja też wierzyłam, jak mi mówili żebym przetrzymała do 3 miesiąca i co? I skończył 3 miesiące i zaczął się wybudzać z wrzaskiem. Płacze, a raczej drze się wniebogłosy przy każdym wybudzeniu i też nie wiem czemu. Lekarz też twierdzi, że po prostu tak jest a my już rwiemy sobie włosy z głowy bo jak ci tak "zaśpiewa" w środku nocy to idzie zawału dostać smile I też nie idzie go uspokoić. Musi się sam jakoś wyciszyć. Niby nic mu nie dolega a jednak. Teraz np. przechodzi też przez fazę niejedzenia. Ja mu butlę do buzi a ten w ryk. Odkładam butlę uspokajam na chwilę i jest cisza a za chwilę serenada bo przecież głodny jest i matka go głodzi smile Więc znów butla, a ten w ryk i tak w kółko smile No i oczywiście "dzieci tak mają" uncertain
            Ostatnio to pękaliśmy z niego ze śmiechu, bo uczy się łapać butelkę w rączki i chwycił ją sobie tak fajnie w dwie łapki, ja ją tylko podtrzymywałam za dno, żeby mu nie wyjechała i już miałam nadzieję, że włoży do buzi i zje coś, a on tak: przysunął sobie samodzielnie smoczek do buzi i rozpłakał się, bo przecież ma focha i jeść nie będzie smile oddalił smoka od siebie i się uspokoił i znów powtórzył serię smile przysunął smoka i płacz, odsunął i się uspokoił i tak kilka razy smile Śmiesznie to wyglądało, ale już chyba nie pozostaje nam nic innego jak przyzwyczaić się do tego jego płaczu smile Ogólnie jest zdrowy. Kolki też już przeszły więc nie wiem co mogłoby mu być. Dziąsła nienapuchnięte więc zęby nie idą na razie. Trzymam mocno za was kciuki!!! I oby ten 3 miesiąc był dla was dużo większą ulgą niż dla nas smile
            • olcia71 Re: Ratunku. 31.01.12, 11:09
              daisy_2810 napisała:

              > Viburcol to nadal Viburcol smile My też stosujemy i nie są na receptę smile Przynajmn
              > iej ja kupuję je bez problemu smile
              A to dobrze, tylko tu przeczytałam, że jest inaczej. forum.gazeta.pl/forum/w,566,131938842,131938842,Czopki_Viburcol.html
              • daisy_2810 Re: Ratunku. 31.01.12, 21:07
                A.... to moje apteki kompletnie niezaktualizowane smile bo dziś kupiłam bez recepty i nazwy ani opakowania nie zmienili. A nawet mi się wydawało, że jakieś tańsze są niż zwykle smile
            • agaizocha Re: Ratunku. 31.01.12, 21:46
              No,to mnie pocieszylaswink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja