Dawno o tym nie było

Ale tak naprawdę nie jest mi do śmiechu. Żaba krzyczy większość dnia, uszy mi urywa przy samej du**e, jak widać jestem rozdrażniona, zmęczona, ale chyba najbardziej to smutna, że me dziecię cierpi, gorzej je, gorzej śpi (chociaż my z mężem wysypiamy się względnie nieźle. jeszcze). Nie mogę małej ciągle nosić i tulić, bo muszę jeszcze to i owo ogarnąć.
No i jak to wszystko przetrwać? Bo przecież to dopiero początek ząbków.
Chodzi mi raczej o stronę psychiczną, bo Żabie zasunę np czopek i zobaczymy czy jej ulży (żel na dziąsła nie działa).
To się wyżaliłam