Niemowle i maz

25.03.13, 10:31

Czytajac watek o dbaniu o siebie nasunal mi sie pokrewny temat. Przypomnialo mi sie jak kolezanka opowiadala o swojej szkole rodzenia, gdzie podsunieto im pomysl bynad lozeczkiem dziecka powiesic ramke z haslem by pamietac o tym, ze maz jest w zwiazku tak samo wazny jak dziecko, by go nie zaniedbywac (nie pamietam konkretnie slow)

A co z waszymi partnerami po narodzinach dziecka? Czasu oczywiscie kazda z nas ma sporo mniej. Znajdujecie go dla drugiej polowki? Jest tak jak bylo przed dzieckiem, czy duzo gorzej, a moze lepiej? Wychodzicie gdzies tylko razem? Macie sile na romansowanie i pielegnowanie zwiazku czy sobie odpuszczacie i czekacie na „luzniejsze czasy”. A jesli tak to nie boicie sie, ze chlop was kopnie w dupe, gdy a znikoma ilosc czasu poswiecacie dla niego i dla siebie?

Jak jest u nas? Teraz po 9 miesiacach moge powiedziec ze swietnie, w sumie brak takiej ilosci czasu dla siebie jak kiedys, sprawia, ze za soba bardziej tesknimy i bardziej sie staramy. Moze nie ma okazji na typowe randki (nie mamy z kim zostawic malego –ostatnio jak byli dziadkowie to nasza randke wykorzystsalismy na bieganie po sklepach ). Za to w domu tez mozna sobie urzadzic mily wieczor tylko dla siebie, nawet jak trzeba ze dwa razy odwiedzic malucha to jest ok. Dbam o siebie dla meza, lubie sie fajnie ubrac, lubie mu gotowac jakies ekstra kolacje czesto, albo sprawiac male niespodzianki i przyjemnosci. W tej kwesti nie pozwolilam na to by cos sie zmienilo. Jakos nawet zmeczenie nie przeszkadza mi w tym wszystkim bo to sama przyjemnosc. Oczywiscie, nie powiem, zdarzaja sie dni gdzie nie mam ochoty wychodzic z lozka i chce mi sie robic dokladnie nic, ale najczesciej sie zmuszam i wychodzi mi to na dobre.
    • d.d.00 Re: Niemowle i maz 25.03.13, 11:05
      U nas jest nawet lepiej niż przed!
      Nie czuję się tak, jakbym męża zaniedbywała i on nie narzeka - a jest z tych co mówi co myśli. Staram się dbać o siebie, żeby mąż nie zastał w domu kocmołucha chociaż mam czasem dni gorsze.
      Mamy czas wyskoczyć na zakupy, na kolację, do kina bo mamy całą armię babć i cioć, które chętnie zostają z Synkiem, a i my nie mamy oporów zostawiać go z kimś. Nawet intensywniej wykorzystujemy czas, jaki mamy dla siebie. Z drugiej strony dziecko nas nie ogranicza i często staje się naszym kompanem (bo doskonale współpracuje) i idziemy z nim na kawę czy na obiad do restauracji.

      Większy problem miałam na początku - próbowałam udowodnić mężowi, że wiem lepiej co dolega Małemu, że bardziej rozumiem jego potrzeby a wszystko się odwróciło, gdy zachorowałam i musiałam się odizolować od Malucha i mąż został z nim sam na dobę (czułam,że grypa mnie rozkłada, straszne uczucie). Jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam Małego zadowolonego, uśmiechniętego i teraz między nimi jest taka fajna nić "kumpelskości". Wiedziałam, ze mój mąż potrafi się Małym zająć, ale gdzieś próbowałam nad nim w tej kwestii dominować, a teraz już wiem, że to było głupie! smile
    • murwa.kac Re: Niemowle i maz 25.03.13, 11:10
      bardzo dobrze.

      moj partner nigdy nie odczul jakiegos pernamentnego zaniedbania z mojej strony, ja z jego rowniez.

      przez dwa, trzy miesiace po porodzie rzeczywiscie skupilismy sie oboje tylko na dziecku. ale tez bez wzajemnych pretensji, chlop mi nie dyszal w kark po powrocie do domu, ze zaniedbany, wyposzczony, a ja nie dosc, ze w dresie to jeszcze tylko caly czas dziecko, dziecko, dziecko. cierpliwie dal mi czas na ogarniecie sie.
      ja sie cieszylam, ze oszalal na punkcie syna, spedzal z nim kupe czasu i wszystko przy nim robil, chcial, nie trzeba bylo z batem nad nim stac.

      jasne, mamy teraz mniej czasu dla siebie (nie mamy z kim syna zostawic); jasne, bywaja dni kiedy mamy oboje sile tylko na podstawowa logistyke dnia typu obiad, kapiel dziecka, kolacje i spac - ale ogolnie - staramy sie wyciagnac dla siebie jak najwiecej wspolnego czasu.
      z wieczorami roznie bywa, bo jak syn skonczyl pol roku, chlop zmienil prace i wstaje o 4 w nocy, ale druga strona medalu jest prawie caly dzien spedzany razem.

      nie zapominamy o sobie, dbamy o siebie, dbamy o nasz zwiazek. w innym wymiarze juz niz przed dzieckiem, ale.
    • neffi79 Re: Niemowle i maz 25.03.13, 11:16
      u nas co "ucierpiało" to troszkę życie intymne, ale, ze staramy się o wszystkim gadać więc jest to omówione i oboje wiemy, że teraz trudne czasy i musimy przeczekać. Zresztą oboje czujemy to samo i nikt nie narzeka. Zmęczenie, stres, firma na głowie, drugie szkolne dziecko, niedługo przeprowadzka, stąd też masa spraw etc. W domu oboje lubimy luz, nikt od siebie nie wymaga noszenia szpilek i krawatu. Narazie nigdzie nie wychodzimy, staram się robić czasem jakieś fajne kolacje w domu, w piątkowe/sobotnie wieczory.
      Nie, nie boję się, że mnie chłop kopnie w dupe (za co? za to że urodziłam dziecko i nie mam siły na makijaż?), to on mnie pociesza, pomaga, raczej ja mam czasem wszystkiego dośćsmile
      • d.d.00 Re: Niemowle i maz 25.03.13, 11:42
        Też się tego nie boję!
        Mi się wydaje, że teraz lepiej się rozumiemy, widzę nas jako dobrze zgrany zespół i mężowi też to odpowiada. A jeśli chodzi o życie intymne to jest lepiej niż było!!
      • arya82 Re: Niemowle i maz 26.03.13, 09:51
        > Nie, nie boję się, że mnie chłop kopnie w dupe (za co? za to że urodziłam dziec
        > ko i nie mam siły na makijaż?), to on mnie pociesza, pomaga, raczej ja mam czas
        > em wszystkiego dośćsmile

        To raczej odnosilam do tych kobiet, ktore sie zaniedbaly totalnie i niemaja chwili/ ochoty aby nawet umyc wlosy czy sie przebrac, o makijazu juz nie wspominam. (Wrazenie wynioslam po tym watku o dbaniu o siebie, ze sporo babek sie zapuszcza dosc mocno) No ja rozumiem niemowle to sporo obowiazkow, ale partnerowi napewno nie usmiecha sie przez miesiace dlugie patrzec na druga polowke z przetluszczonymi wlosami, podkrazonymi oczami w wyciagnietym i uheftanym dresie. No prosze nie uwierze w to ze facetom jest to obojetne.


        • ichi51e2 Re: Niemowle i maz 26.03.13, 10:38
          Moim zdaniem obojetne. Byle seks byl.
          • nowanatymforum Re: Niemowle i maz 26.03.13, 10:39
            ichi51e2 napisała:

            > Moim zdaniem obojetne. Byle seks byl.

            Haha, co prawda to prawdabig_grin
            • glomeria Re: Niemowle i maz 26.03.13, 22:28
              haha zgadza się smile

              a serio, tzn to jest serio smile, ale oprócz tego drugie serio - kurcze co to za faceci co rzucają laski/żony bo ich dzieci na nie ulały po jedzeniu?
              Takie rozterki to można mieć jak się wpadnie z chłopakiem w liceum a nie jak się zakłada rodzinę z normalnym dojrzałym człowiekiem.



          • d.d.00 Re: Niemowle i maz 26.03.13, 11:27
            ichi51e2 napisała:

            > Moim zdaniem obojetne. Byle seks byl.

            dokładnie! Moje koleżanki po porodach ograniczają ilość stosunków - może to ze zmęczenia, może jakiś dyskomfort po porodzie, a może kara dla męża, ale za co? tongue_out
          • aniaurszula Re: Niemowle i maz 26.03.13, 22:05
            i tu sie mylisz, nie kazdy facet zadowoli sie samym seksem i nie wazne jak bylas swietna w lozku.
            • ichi51e2 Re: Niemowle i maz 28.03.13, 11:05
              No pewnie ze sie samym seksem nie zadowoli (choc mysle ze gdyby ktos byl naprawde swietny to dlugo by sie wahal nim by zrezygnowal) raczej chodzilo mi o to ze wiekszosc facetow nie dba czy masz tluste wlosy umalowane paznokcie, ogolone nogi etc byle seks byl ;p
              • aniaurszula Re: Niemowle i maz 28.03.13, 21:47
                jesli masz takie podejscie do meza to nie wroze ci dobrze, wiem ze facet nudzi sie tlustymi wlosami i wiecznym dresem. jesli chodzi o nogi to bardziej na te wloski przeszkadzaja niz im ale to juz inna sprawa. pierwsze tygodnie i miesiace macierzynstwa to i facet jest tolerancyjny dla kobiety ale gdy mijaja lata a ona nadal ma tluste wlosy i jeszcze bardziej wyciagniety dres to mu i ochota na nia przechodzi
    • jehanette Re: Niemowle i maz 25.03.13, 11:42
      Cóż, nie rozumiem problemu. Pierwszy rok był dla nas jako pary trudny, bo OBOJE byliśmy/jesteśmy młodymi rodzicami, zaangażowanymi w opiekę nad córką, niewyspanymi i cierpiącymi z powodu przewrócenia się świata do góry nogami. Stopniowo z tego wychodzimy, w miarę jak ogarniamy kolejne aspekty rzeczywistości a córka robi się podobna do człowieka wink
    • ochra Re: Niemowle i maz 25.03.13, 11:58
      Przy pierwszym dziecku nie było problemu, przy dwójce małych dzieci jest już dużo trudniej.
      • zuzinkas Re: Niemowle i maz 26.03.13, 17:21
        u mnie tak samo.. dopoki byla tylko starsza, nawet jak wrocilam juz do pracy chociaz tylko na 6 godzin to bylo normalnie.. jedno zajmowalo sie dzieckiem, drugie gotowalo albo sprzatalo po jedzeniu, dziecko do lozka czas dla nas..
        gdy po 16 miesiacach pojawil sie mlodszy to okazalo sie ze czasu jest o wiele za malo choc dopoki bylam na macierzynskim to z wiekszym wysilkiem ale dawalo sie wszystko pogodzic.. potem przeprowadzka do jeszcze nie dokonczonego domu plus moj powrot do pracy na 8 godzin i czasu zero.. wstaje o 6.00, jestem poza domem od 7.45 do 19.45 przez 5 dni w tygodniu, klade sie o 24.00.. w weekend nadrabiamy to na co nie ma czasu w tygodniu... powiedzcie mi gdzie tu wcisnac romantyczna kolacje? ja po prostu marze o 8-10 godzinnym snie.. mamy niby dziadkow ale jako ze odbieraja dzieci ze zlobka i sa u nich przez 2h dziennie to w weekendy juz nie sa zbyt chetni.. efekt taki ze 3 razy w ciagu roku udalo sie nam ich poprosic o posiedzenie z dziecmi a raz wzielismy tez baby-sitter.. dla przyjemnosci to byly 2 wyjscia, reszta to sprawy do zalatwienia bez obecnosci dzieci..
        co do spotykania znajomych to owszem, srednio raz w miesiacu sie potykamy z roznymi znajomymi, ale brakuje mi wyjscia z mezem sam na sam bez dzieci..
    • kindddzia Re: Niemowle i maz 25.03.13, 13:12
      a mnie zastanawia cos. Trzeba pamietac, ze maz jest rownie wazny jak dziecko, staracie sie ladnie wygladac, ugotowac cos fajnego, zorganizowac fajny wieczor.
      A czy maz nie musi pamietac, ze zona jest rownie wazna? Czy on nie musi sie tez postarac troche? wyjsc z jakas inicjatywa? zrobic cos od siebie?

      Jak to u was wyglada?
      Jak sie rozprawiacie z problemami? nieporozumieniami? Zlymi humorami? Na biezaco? rozmawiacie? Czy maz Was pociesza i wspiera w ciezkich chwilach? Czy wychodzi czasami z inicjatywa? Czy tylko w waszej gestii zostaje inicjatywa podtrzymywania milosci w zwiazku?

      u nas ciezko, nie ma nici porozumienia. ja probuje rozmawiac, ale maz milczy. Chodzi zly, ale nie powie o co mu chodzi. Przyczepia sie o pierdoly, jak papierek co lezy nie tam gdzie trzeba, czy porozrzucane ciuchy. Jak bylam chora, zmeczona, to jakos go to nie przejmowalo zanadto, a przynajmniej nie dawal mi tego odczuc, ale jak sie woda gdzies rozlala, to niemal mu sie glos zalamal z rozpaczy. I tak mam wrazenie, ze jest coraz gorzej. On chcialby udawac, ze wszystko jest ok, a ja wolalabym zmierzyc sie z problemami. I wychodzi z tego jeden wielki klops, az mi rece opadaja i zaczynam miec czarne mysli
      • neffi79 Re: Niemowle i maz 25.03.13, 13:30
        wiadomo teraz trudny okres i każdy czasem załapuje fochy, na pewno dla niego też, no chyba że taki było od początku.
        Ja mojego nauczyłam mówić, kiedyś nasze kłotnie i milczenie trwały tygodniami, ja prawiłam monologi. Ale gdy nasz związek wisiał na włosku, powiedziałam stop, albo w jedną albo w drugą. Uczę go mówić, zadaję pytania, niestety z facetami czasem jest jak z dziećmi. Obrazi się, zamknie, lub co gorsza udaje że nic się nie stało
        Ale nie powiem, mam wsparcie psychiczne, pomoc w sprzątaniu, zakupach, opiece nad dzieckiem, poświęca jest, ogólnie dobra z niego chłopina tyle, że wiele w tym mojej pracy było.
        • d.d.00 Re: Niemowle i maz 25.03.13, 14:12
          My musieliśmy się dotrzeć. Bo gdy przychodził weekend ja myślałam, że mąż mnie odciąży od opieki nad Małym, a on z kolei chciał odpocząć od pracy - bo przecież opieka nad dzieckiem to żadne zajęcia, znacie to?
          Ale teraz, jak Mały jest już kontaktowy (gorzej było, jak leżał, bez ochoty na zabawę, spał i miał kolki) to są dla siebie z mężem doskonałymi kompanami. Nawet czasem przy swoich kolegach mąż pokazuje, jak doskonale sobie radzi z Małym, próbując im pokazać, że to nie jest skomplikowane, a raczej, że jest to przyjemność i wychodzi mu to naturalnie.
          • d.d.00 i on też się stara 25.03.13, 14:18
            Zapomniałam dopisać - mój mąż też się stara. To nie jest tylko moja domena. Kupuje kwiaty, winko, robi kolacyjki czy nawet wygoni na masaż czy zakupy wink I nie musze mu tego sugerować tongue_out
          • una_mujer Re: Niemowle i maz 25.03.13, 22:32
            Źle. Dziecko było powodem największego i najgłębszego kryzysu w moim związku - a jesteśmy 10 lat po ślubie, dziecko wyczekane, po latach starań, kochane, śliczne, zdrowe... Tak też bywa. Nasz układ zawsze był bardzo partnerski, a po urodzeniu dziecka to się zmieniło - najpierw dlatego, że byłam na macierzyńskim, ale jak już wróciłam do pracy, to nagle okazało się, że wszystkie tematy związane z dzieckiem i z domem i tak zostały "przy mnie". Na to jeszcze nałożyły się problemy w firmie mojego męża... Nie mówiąc o tym, że jest to firma typowo męska, gdzie faceci "nie mają dzieci". W efekcie w czasie pracy załatwiam sprawy domowe (lekarz dziecka, małe zakupy, fachowcy od napraw), pędzę z pracy codziennie, żeby na 17 być w domu, zajmuję się małą, po 19 przychodzi mąż, więc chwilę się z nią bawi, o 20 ja ją kąpię i usypiam, a o 21 siadam z powrotem do komputera i pracuję do 23 - północy. Przynajmniej co drugi dzień. Plus niedziela wieczór. Dziś olałam, jutro się to na mnie zemści, ale miałam ciężki dzień i nie mam siły. Łatwo nie jest. Pielęgnowanie związku w tych warunkach mi nie wychodzi.
            • alga49 Re: Niemowle i maz 25.03.13, 23:00
              U nas też nie ciekawie ...Było pięknie miło dopóki mała się nie urodziła...Oboje ją kochamy ,ale wszystkie obowiązki spadły na mnie ...święta nie święta wszystko robię ja no chyba ,że będę nie zle stała nad jego głową i truła ,to z wielkim fochem pomoże ;] kwiaty ? ostatnio dostałam po wyjściu ze szpitala,czyli 8 miesięcy temu smile Mąż uważa ,że dziecko i dom to kobiecy obowiązek a ,że takie czasy nastały ,to i z pracą z czasem będę musiała wszystko pogodzić ... No tak więc kłótnie prawie dzień w dzień ;]
          • arya82 Podzial obowiazkow? 26.03.13, 10:02
            >My musieliśmy się dotrzeć. Bo gdy przychodził weekend ja myślałam, że mąż mnie
            > odciąży od opieki nad Małym, a on z kolei chciał odpocząć od pracy - bo przecie
            > ż opieka nad dzieckiem to żadne zajęcia, znacie to?

            No wlasnie to tez jest dosc drazliwy problem. Ile partner powinien, a ile sie rzeczywiscie zajmuje niemowlakiem.
            Ja osobiscie od meza nie wymagalam za wiele. Piersze 3 miesiace potrzebowalam tej jego pomocy najwiecej, bo dziecko bylo najbardziej wymagajace (a nie mam nikogo z rodziny do pomocy poza mezem). Z drugiej strony on pomagal jak umial, ale umial nie wiele. JA to przynajmniej mialam jakis instynkt macierzynski, jakies doswiadczenie z dziecmi a on zero. To czesto wolalam ja przejac wiekszosc opieki nad noworodkiem. Z reszta maly byl do mnie przyssany 95 % czasu. Tata robil zakupy, sprzatal (czasami wink ) kapal malego, zajmowal sie chwile nim po pracy , czyli poznym wieczorem, kiedy bylo najbardziej hardcorowo (kolki) a ja w tym czasie sie ogarnialam, prysznic itd.
            Teraz jest ok, bo sie potrafi juz z takim starszym niemowlakiem zabawic, na tyle ze ich czasem zostawiam samych bez obaw. Choc np ostatnio go nie nakarmil przed spacerem, bo "maly nie chcial jesc" i tatus go wzial na ten spacer nie wiele myslac, a dziecko jak wrocilo to prawie mi cycka odgryzlo z glodu wink Jak jest cos zrobienia w domu (typu remonty) to niestety maz to uwaza za priorytet i siedzi i dlubie caly dzien, zamiast sie zajac malym, zebym mogla cos posprzatac. To jest moje jedyne 'ale'. Z drugiej strony to wiem ze robi rzeczy ktore trzeba predzej czy pozniej zrobic. Po pracy sie synkiem zajmuje ze dwie godziny (a wraca wymeczony kolo 18tej,19tej) i nie narzeka. Ja go zreszta nie zmuszam za bardzo bo uwazam ze jego praca jest rownozednie wymagajaca co praca mamy. Nie rozumiem za bardzo podejscia, typu, ze matka jest taka umeczona i biedna i nadaje na partnera, ze on po swojej pracy juz nie ma sily. Co jak co ale jest sie matka 24/7, ojcem tez, ale to jednak troche inna rola moim zdaniem.
            • nowanatymforum Re: Podzial obowiazkow? 26.03.13, 10:05
              Dlaczego inna rola?
              • arya82 Re: Podzial obowiazkow? 26.03.13, 10:25
                Ojciec nie ma takiego samego podejscia do dziecka, nie ma takich samych instynktow, predyspozycji. Genetycznie/(pre)historycznie/ spolecznie jego rola zawsze byla inna. Dziecko zawsze bylo bardziej przy matce, ojciec zajmowal sie reszta 'swiata. Inne modele nie sa naturalne (acz pewnie mozliwe i w wielu przypadkach stosowane). Stad nie ma co sie dziwic ze wielu panow sie buntuje gdy zagania sie ich do zajec przy dziecku ktore zwykle sa domena matek/
                • nowanatymforum Re: Podzial obowiazkow? 26.03.13, 10:30
                  arya82 napisała:

                  > Ojciec nie ma takiego samego podejscia do dziecka, nie ma takich samych instynk
                  > tow, predyspozycji.

                  Zbyt duże uogólnienie. Nie każda matka ma olbrzymi instynkt, nie każdy ojciec jest tego instynktu pozbawiony. O predyspozycjach i podejściu to już w ogóle nie ma co mówić, bo to zwyczajnie trzeba wybrać sobie odpowiedni egzemplarz ojcasmile

                  Genetycznie/(pre)historycznie/ spolecznie jego rola zawsze
                  > byla inna.

                  Genetycznie... a gdzie tu ta genetyka? Jedyne w czym ojciec nie da rady dorównać matce to karmienie piersią.
                  A zasady społeczne i historyczne są po to, żeby je zmieniać. Inaczej należałoby uznać, że kobiety społecznie/historycznie "przeznaczone" były do zajmowania się ogniskiem domowym i nie powinny się wypowiadać na temat polityki, nie powinny pracowac itd. itp.

                  Dziecko zawsze bylo bardziej przy matce, ojciec zajmowal sie reszta
                  > 'swiata. Inne modele nie sa naturalne (acz pewnie mozliwe i w wielu przypadkac
                  > h stosowane).

                  To chyba cofanie się w rozwoju.

                  Stad nie ma co sie dziwic ze wielu panow sie buntuje gdy zagania
                  > sie ich do zajec przy dziecku ktore zwykle sa domena matek/

                  Wielu panów się buntuje bo tak zostalo wychowanych (przez matki o Twoim podejściusmile
                  • ichi51e2 Re: Podzial obowiazkow? 26.03.13, 10:50
                    Tak tak niektorych nawet biologia nie przekona. No po prostu malymi (niemowletami) zajmuje sie matka - wyjatkiem jest chyba tylko pingwin cesarski i to tez do wyklucia. Ojciec to ojciec a matka to matka maja inne role. Mnie np najtrudniej bylo odpuscic - ja po prostu wiem ze robie wszystko lepiej, lepiej karmie, lepiej uspokajam, najlepiej rozumiem - i powiedziec sobie ze dla mojego wolnego czasu dziecko moze byc gorzej zabwione, gorzej nakarmione, niezrozumiane. Tym niemniej efekt jest taki ze w niedziele wieczorem nie wiem jak sie nazywam ze zmeczenia bo mi dziecko rozharcuje zamiast uspokoic i moj super synek zmienia sie w potwora z ktorym JA cos musze zrobic bo tatus juz nie ma sily. No i ma jakas obsesje ze dziecko zrobi sobie krzywde wiec caly czas ktos musi na nie patrzec. Jaz mi sie nawet smiac nie chce jak mnie wola ze mam go zmienic bo idzie do lazienki...

                    A co do doceniania, czulosci, zrozumienia etc to czasem mi sie wydaje ze ja chyba swieta jestem.
                    • nowanatymforum Re: Podzial obowiazkow? 26.03.13, 11:00
                      No to jest właśnie problem matek co to robią wszystko najlepiej i nawet nie dają ojcom możliwości wykazania się... i potem twierdzą, że dzieckiem to tylko matka może się porządnie zająć.
                      • arya82 Re: Podzial obowiazkow? 26.03.13, 11:22
                        > No to jest właśnie problem matek co to robią wszystko najlepiej i nawet nie daj
                        > ą ojcom możliwości wykazania się... i potem twierdzą, że dzieckiem to tylko mat
                        > ka może się porządnie zająć.

                        Bo najczesciej tak jest. Mama zajmie sie najlepiej. My rodzimy sie z instynktem (w wiekszosci) trenujemy cale dziecinstwo 'opiekujac' sie lalami wink Owszem , tata moze zrobic wiele, moze nawet niektorzy sa i lepsi od mam (ale umowmy sie ze to rzadkosc). Ale prawda jest taka ze wiekszosc mezczyzn, tak samo nie utuli dziecka, nie uspokoi, nie zaspiewa kolysanki, nie bedzie wiedziec jak zareagowac w niektorych sytuacjach (chyba ze podepra sie jakims podrecznikiem, albo spytaja mame), spanikuje przy wielkiej kupie albo wymiotach, wielu mezczyzn tez boi sie dlugo podnosic noworodka, nie maja instynktu jak nosic, rece im sie trzesa itd itp przykladow jest mnostwo
                        • nowanatymforum Re: Podzial obowiazkow? 26.03.13, 11:27
                          Jeśli tak stawiasz sprawę to już się zamykam i w kącie chichoczę cichutko, że mam takie szczęście i że trafiłam na takiego a nie innego facetasmile
                          • arya82 Re: Podzial obowiazkow? 26.03.13, 15:40
                            Aha, bo szczescie to miec tylko jeden konkrerny model partnera To dopiero smieszne ;D To ciekawe, ze i ja mam fantastycznego meza, ktorem zajelo 3 razy dluzej niz mnie zeby nauczyc sie obslugi dziecka, plus jeszcze sporo nauki przed nim, i pewnie kilku rzeczy nigdy sie nie na uczy. Ale co z tego! Nic. Uwazam go za najlepszego ojca pod sloncem, mimo to ze nie biegnie w podskokach do przebierania kupy, brzydzi sie wymiotow, czy nie potrafi zaspiewac kolysanki, albo nie zawsze potrafi uspokoic malego, to nie ma zadnego znaczenia. Jest facetem i zaloze sie ze mega jest szczesliwy, ze ma zone ktora go do tego czego nie chce czy nie potrafi robic nie zagania.
                            • nowanatymforum Re: Podzial obowiazkow? 26.03.13, 19:57
                              Taaa, uderz w stol a odezwa sie te co trzeba. Ja pisalam tylko i wylacznie o swoim szczesciu i swoim mezu, bo nie wyobrazam sobie wybrac takiego partnera co to brzydzi sie przewinac dziecko, brzydzi sie wymiotow i nie potrafi mu zaspiewac. Ja nie potrafilabym nazwac takiego jegomoscia najlepszym ojcem na swiecie.

                              I tak, kazdy jest zachwycony jak sie go wyrecza z obowiazkow. Rosnie nam kolejne pokolenie facetow co to "nie potrafia bo to przeciez rola kobiety".
                              • arya82 Re: Podzial obowiazkow? 26.03.13, 21:55
                                nowanatymforum napisała:

                                > Taaa, uderz w stol a odezwa sie te co trzeba. Ja pisalam tylko i wylacznie o sw
                                > oim szczesciu i swoim mezu, bo nie wyobrazam sobie wybrac takiego partnera co t
                                > o brzydzi sie przewinac dziecko, brzydzi sie wymiotow i nie potrafi mu zaspiewa
                                > c. Ja nie potrafilabym nazwac takiego jegomoscia najlepszym ojcem na swiecie.

                                No to faktycznie, mega szczesciarz z twojego meza, ze przebrnal przez tak rygorystyczny casting. Musialo byc romantycznie wink I swoja droga ciekawy poglad, ze wartosc ojcostwa mierzy sie zdolnoscia przewiniecia kupy, czy tez talentem do spiewania. A jego ocene jako meza mierzysz tym czy ochoczo zmywa gary i z radoscia trzepie dywany? Doprawdy troche zyciowej glebi brakuje w twoim podejsciu.

                                > I tak, kazdy jest zachwycony jak sie go wyrecza z obowiazkow. Rosnie nam kolejn
                                > e pokolenie facetow co to "nie potrafia bo to przeciez rola kobiety".

                                Sprostowanie, nie potrafia tak dobrze jak kobieta, ale potrafia po swojemu.
                                Rozumiem, ze Ty jestes rownie biegla jak twoj maz w takich rzeczach jak naprawa samochodu, elektryki, czy inne tego typu techniczne bzdety, ktore sa domena mezczyzn. (Oczywiscie, ze jestes wink )
                                • kura28 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 08:09
                                  Hmm, mój mąż na szczęście tez potrafi bez problemu ogarnąć sprawy domowe i dziecięce. Zmieni pieluchę, nie brzydzi sie wymiotów, potrafi uśpić dziecko i przygotować mu jedzenie. Kołysanek akurat żadne z nas nie śpiewa.
                                  Za to całkowicie zbędne są mu umiejętności, które ty wymieniasz jako typowo męskie.
                                  Samochód psuje nam sie rzadko, a naprawia go i tak mechanik a nie mąż.
                                  Tradycyjny podział obowiązków na damskie i męskie kończy się tym, ze pani codziennie zasuwa wokół dziecka i domu, a pan raz na pół roku zmieni uszczelkę wink
                                • nowanatymforum Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 09:01
                                  Romantyzm w życiu codziennym rzeczywiście cholernie przydatnysmile

                                  I prawda- faceta co to by czekał na obiad i nie potrafił nawet garów pozmywać to bym kopnęła w tyłeksmile Ale to chyba takie wzorce z domu się wynosi. Mój ojciec zawsze się nami opiekował, robił zakupy, potrafił ugotować i korona mu z głowy nie spadła.

                                  A naprawa elektryki czy samochodu to kiepskie porównanie.
                                • illegal.alien Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 09:11
                                  Arya, moj konkubent lepiej ode mnie gotuje, lepiej sprząta, lepiej prasuje, lepiej zmywa. Ja sie lepiej znam na silnikach, komputerach (wyobraz sobie, ze on nie miał komputera jak mnie poznał!), skrecaniu mebli. Dzieckiem opiekujemy sie na równych prawach - on jest lepszy z zabierania jej na wycieczki, ma wiecej cierpliwości do czytania po raz piecsetny tej samej ksiazeczki, lepiej potrafi sie nia zając u lekarza czy na na szczepieniu.
                                  Jak młoda była mała to mu sie rece nie trzęsly, to on ja trzymał przy pierwszej kąpieli.
                                  • arya82 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 09:48
                                    Jasne, sa takie rodziny i bardzo fajnie. Mowie szczerze smile
                                    Co nie znaczy jak jest inaczej to jest zle, ale widze niektorzy tu zawziecie staraja sie udowodnic, ze tylko powyzszy model ma racje bytu wink
                                    • kura28 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 10:17
                                      Nie ty twierdzisz, że NATURALNY jest twój model. I że faceci z natury mają jakiś defekt(?), który powoduje, ze nie są w stanie zająć się tak dobrze dzieckiem jak kobieta. Wiec już ładnych kilka osób ci tłumaczy że jednak są w stanie i że ich faceci to robią. I nie ma w tym nic NIENATURALNEGO.
                                      Gdybyś od początku napisała, u nas jest tak, bo tak się umówiliśmy i obojgu to pasuje, nie byłoby jatki (chyba wink.
                                      • nowanatymforum Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 10:18
                                        Dokładnie taksmile
                                      • kura28 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 10:32
                                        Jeszcze dodam, że kobiety również nie mają defektu, który nie pozwoliłby im wkręcić śrubki, czy wymienić karty graficznej w komputerze. To że większość tego nie robi wynika wyłącznie z uwarunkowań kulturowych i braku wprawy. Zwykle chłopcy są zachęcani od dzieciństwa do zabaw z narzędziami, włączani do pomocy ojcom, a dziewczynki wręcz przeciwnie.
                                        Owszem, mężczyźni są silniejsi fizycznie, wiec zasadne jest powierzanie im noszenia ciężkich rzeczy np. zakupów, walizek, dzieci wink. Ale większość podziału na czynności mezskie i żeńskie, to wyłącznie kwestia umowy/tradycji/stereotypow.
                                        • arya82 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 10:54
                                          > Owszem, mężczyźni są silniejsi fizycznie, wiec zasadne jest powierzanie im nosz
                                          > enia ciężkich rzeczy np. zakupów, walizek, dzieci wink. Ale większość podziału n
                                          > a czynności mezskie i żeńskie, to wyłącznie kwestia umowy/tradycji/stereotypow.

                                          Maja tez inaczej zbudowany mozg, dzialaja bardziej zadaniowo, mysla inaczej, prosciej im pojac rozne techniczne sprawy i je wcielic w zycie. Polecam, jest wiele ciekawych naukowych ksiazek na ten temat, ktore warto przeczytac. To panowie przedewszystkim fizyki, matematyki, techniki i inzynierie-z jakiegos powodu -i nie jest to uwarunkowanie kulturowe. (A wogole to zadajcie sobie pytanie na jakiej podstawie ksztaltowala sie kultura i spoleczne normy juz od cavemenow - po pierwsze na podstawie uwarunkowan biologicznych wlasnie)
                                          Ale tak zdarzaja sie i poeci i artysci i nawet moze panowie opiekunowie w zlobku, po pedagogice przedszkolnej, ktorzy rownie dobrze sobie radza z dziecmi jak panie.

                                          A ja rozumiem, ze wy wszystkie kupujecie corkom zestawy narzedzi i samochodziki, a synom lale do wozenia w wozeczkach, zeby uczyli sie na przyszlosc? Bo tak jest nowoczesnie? bo tak wybieraja wasze dzieci w sklepach? Bardzo mnie to ciekawi.

                                          Ja syna naucze wszystkiego i gotowac i posprzatac i zajac sie mlodszym rodzenstwem, ale tylko jesli bedzie przejawial ochote i zaintereswanie, jak nie to niech ma swoje samochody i niech sobie tam cos dlubie z tata.
                                          • illegal.alien Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 11:41
                                            Lale kupilam z wielkimi oporami - glownie dlatego, ze wiekszosc lalek jest po prostu dramatycznie brzydka.
                                            Ale kupuje rowniez zestawy klockow duplo (glownie tory do pociagu) oraz inne zabawki, ktore corce sie podobaja. Irytuje mnie niezmiennie, ze w sklepie na polce 'dla dziewczynek' kroluje rozowy badziew - najlepsze zabawki sa 'dla chlopcow'.
                                          • kura28 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 11:51
                                            Tylko rzecz w tym, że od czasu cavemenów świat się zmienił. I tak jak sensowne było, żeby to silniejszy facet szedł polować, to teraz nie ma znaczenia kto przyniesie do domu pensję wink A najłatwiej jest gdy po prostu te pensje sa dwie.
                                            NIe ma już dłużej kulturowego uzasadnienia dla spychania na kobietę większości opieki nad dzieckiem. Ona karmi piersią i to jest niepodważalny fakt biologiczny, ale nie wiem do końca w czym się przejawia ten słynny "instynkt". Mi tam instynkt nie powiedział jak się przewija czy ubiera dziecko. Poszliśmy razem z mężem do szkoły rodzenia i tam nam pokazali. Większość czynności przy niemowlaku może z łatwością ogarnąć każdy facet, nawet ten niezbyt inteligenty i nie mający za grosz tego mitycznego instynktu. To tak naprawdę łatwe jest, tylko trochę monotonne.
                                            BTW osobiście znam faceta, który po narodzinach swego syna spędził z nim pierwsze 3 doby w szpitalu. Dziecko było chore i musiało być przeniesione na inny oddział, mamę zatrzymano na poporodowym. I jakoś jego tata go karmił, przewijał, tulił i uspokajał. Dodam jeszcze ze dziecko było pod kroplówka i zacewnikowane, więc tym bardziej było trudno. Ale jaki był dumny, że dał radę wink
                                          • ichi51e2 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 15:00
                                            O ile jestem zdania ze kobieta lepiej zajmie sie malym dzieckiem (z wyjatkami - moj brat byl lepszy przy dziecku niz zona ktora byla do nieczego. Nie zmienia faktu ze zostawil rodzine jak synek mial 3 lata) bo ma przewaznie wiecej cierpliwosci (no i hormony ludzie hormony! To one daja spokoj cierpliwosc zachwyt pluciem i kupami...) to nie ma zadnej przyczyny dlaczego kobiety mialyby byc lepszymi zmywakami niz skladakami. To wlasnie jest narzucone przez kulture i cywilizacje.
                                      • arya82 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 10:42
                                        > Nie ty twierdzisz, że NATURALNY jest twój model. I że faceci z natury mają jaki
                                        > ś defekt(?), który powoduje, ze nie są w stanie zająć się tak dobrze dzieckiem
                                        > jak kobieta. Wiec już ładnych kilka osób ci tłumaczy że jednak są w stanie i że
                                        > ich faceci to robią. I nie ma w tym nic NIENATURALNEGO.
                                        > Gdybyś od początku napisała, u nas jest tak, bo tak się umówiliśmy i obojgu to
                                        > pasuje, nie byłoby jatki (chyba wink.

                                        Nie twierdze, ze maja defekt (gdzie tak konretnie napisalam?) - sa po prostu inni.
                                        Akurat tak sie sklada, ze studiowalam miedzy innymi behawioralizm w biologii, genetyke i inne takie bzdety.
                                        Bardzo prosze o link i referencje do badan statystycznych ktore pokazuja jaki procent facetow "robi" przy domu i przy dziecku wiecej niz kobieta. Z ciekawoscia poczytam. To, ze akurat u was tak jest, nie znaczy, ze to dominujacy model. Zgadzam sie sa to tez uwarunkowania kulturowe w duzym stopniu i coraz wiecej rodzin to rodziny gdzie matka i ojciec pracuje tyle samo zawodowo i dziela sie rownie obowiazkami w domu. Czy to wynika z powodow finansowych, ze oboje musza pracowac, czy z ambicji kobiety ma drugorzedne znaczenie. Aczkolwiek, ciekawa jestem ile kobiet, gdyby nie musialo by pracowac przez pierwsze miesiace i lata zycia dziecka, skorzystalo by z checia z tej mozliwosci i zajelo sie tylko dzieckiem i domem. W ilu rodzinach jest na odwrot (kobieta pracuje, facet jest kurem domowym)? Ile kobiet musi pracowac i glownie przez to musi z partnerem ustalac "rowny"podzial obowiazkow pracowo -domowo -dzieciowych?

                                        A ja pisze - u nas jest tak, bo tak chcielismy i moglismy i czulismy ze tak jest najlepiej. Gdybym musiala isc do pracy to byloby inaczej, ale nie bylabym szczesliwa, i moje wewnetrzne instynkty matki mowia mi ze nie byloby to najbardziej naturalne wyjscie dla mnie i mojego dziecka, przynajmniej na poczatku jego zycia.
                                        • arya82 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 11:31
                                          Aha, jeszcze jedno mi sie nasunelo.
                                          Czemu na forum "niemowle" siedza (jesli sie nie myle) same matki? Jesli zablakal sie tu jakis tatus to przepraszam.
                                          Wasi Panowie tacy niezainteresowani poglebianiem tematu opieki nad niemowlakiem jak Wy?
                                          Czemu ich tak nie nurtuje temat diety, rzadkosci kupek, wysypek, usypiania, przewijania etc.
                                          Skad to wynika?

                                          (Czy to wg Was potwierdza te tezy, ze kobiety i mezczyzni sa sobie rowni i tacy sami i mamy wszyscy do wszystkiego takie same predyspozycje/zdolnosci/zainteresowania i wszyscy sie wszystkim tak samo powinnismy zajmowac)

                                          • nowanatymforum Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 11:36

                                            Bo są mniejszymi pierdołami od nas i nie czują potrzeby gadania o kupach, wysypkach, przewijaniu, a jeśli już to robią to prawodopodobnie w gronie znajomych, a nie na forum. A nie dlatego, ze nie wykonują tych czynności.
                                            Nikt tu nie próbuje udowodnić, że kobiety i mężczyźni niczym się nie różnią i są dokładnie tacy sami. Chodzi tylko o to, że nawet jeśli ojciec zajmie się dzieckiem inaczej nie znaczy zaraz, że gorzej.


                                          • kura28 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 12:28
                                            Na większości for(ow) mam wrażenie siedzą głownie kobiety.Może oprócz forum motoryzacja, bo n e-tacie tez jakoś dużo bab. W sumie trudno się dziwić, jak już się siedzi z dzieckiem w domu, to trzeba jakoś czas zająć wink
                                        • illegal.alien Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 11:39
                                          Ja 'siedzialam' z dzieckiem w domu przez pierwszy rok jej zycia (13 miesiecy nawet). Potem oboje pracowalismy na pelen etat, teraz ja pracuje, a jej ojciec nie. I wiesz ktory uklad jest najfajniejszy? Jak ja pracuje, a on nie. Bo ja sobie przychodze do domu, obiad jest ugotowany, dom posprzatany, pranie zrobione. Wracam do domu i mam 100% czasu dla dziecka, nie musze jej sadzac przed telewizorem, zeby ugotowac obiad i sprzatnac chalupe.
                                          BTW - rowniez studiowalam genetyke. Nigdy nikt nam nie wmawial, ze kobiety sie nie nadaja do nauk scislych.
                                          • arya82 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 11:53
                                            > Ja 'siedzialam' z dzieckiem w domu przez pierwszy rok jej zycia (13 miesiecy na
                                            > wet). Potem oboje pracowalismy na pelen etat, teraz ja pracuje, a jej ojciec ni
                                            > e. I wiesz ktory uklad jest najfajniejszy? Jak ja pracuje, a on nie. Bo ja sobi
                                            > e przychodze do domu, obiad jest ugotowany, dom posprzatany, pranie zrobione. W
                                            > racam do domu i mam 100% czasu dla dziecka, nie musze jej sadzac przed telewizo
                                            > rem, zeby ugotowac obiad i sprzatnac chalupe.

                                            No napewno fajnie miec obiad i posprzatane winkTez mi robi maz, choc pracuje. Ale ja np nie zostawilabym synka jeszcze, nie zeby tata byl zly, ale tak szybko rosnie, uielbiam z nim spedzac czas.
                                            .. a najfajniej jest miec jednak pomoc domowa i mnostwo czasu dla calej rodziny wink

                                            > BTW - rowniez studiowalam genetyke. Nigdy nikt nam nie wmawial, ze kobiety sie
                                            > nie nadaja do nauk scislych.
                                            Nadaja sie. Ale jaki jest ich stosunek ilosciowy do mezczyzn na tych uczelniach? I dlaczego?
                                            A ilu panow spotkasz na pedagogice przedszkolnej chociazby?I dlaczego?
                                            • illegal.alien Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 12:15
                                              Rowniez uwielbiam spedzac czas z moja corka, ale po pierwsze nie bylabym w stanie zapewnic jej tylu fajnych zajec ile ma w zlobku przez caly dzien, a po drugie ktos musi na nas zarobic. Po trzecie nie moge sobie pozwolic na wielka dziure wyzierajaca z mojego CV.

                                              U mnie na studiach (biologia - kierunek biotechnologia, ale wiele wykladow mialam z genetyka i pokrewnymi) stosunek kobiet do mezczyzn byl mniej wiecej 50:50.
                                        • kura28 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 12:45
                                          Jak dla mnie to głównie naczytałaś się książki "plec mózgu". Co do badań o które prosisz, to oczywiste jest ze takich nie ma. Nikt w tym wątku nie twierdził ze mężczyźni zajmują się więcej dziećmi niż kobiety. Mówimy tylko, ze mężczyźni sa w stanie zająć się tak samo dobrze swoimi dziećmi jak kobiety.
                                • murwa.kac Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 09:21
                                  arya82 napisała:

                                  Cytat Rozumiem, ze Ty jestes rownie biegla jak twoj maz w takich rzeczach jak naprawa samochodu, elektryki, czy inne tego typu techniczne bzdety, ktore sa domena mezczyzn.

                                  jakem corka elektryka - wszelkiego rodzaju sprawy gniazdek, pstryczkow, korkow, pradu w domu dzialam ja.
                                  w kwestii samochodu - mamy dwoch mechanikow pod reka (moj brat i chlopa brat), wiec nie potrzeba nam ani wiedzy, ani umiejetnosci.
                                  komputery naprawiam ja (zarowno hardware jak i software).
                                  jak musze - gwozdzia wbije, zeby obrazek czy zdjecie powiesic.

                                  ale np. przykrecenie karnisza, dzwiganie zgrzewek wody czy mleka, przestawianie lozka, szafy, skrecanie dzwiczek szafki, ktore wyrwal syn, skrecenie lozeczka, naprawa pralki, malowanie, wiercenie wiertarka udarowa - tym zajmuje sie stary.
                                  nie po to chlopa wzielam do domu, zeby takie rzeczy robic sama (vide wypowiedz Triss trafiona moim zdaniem w 10 - Nieodmiennie od lat w takich sytuacjach polecam legwana, jeśli już kobieta chce mieć w domu coś co żre, brudzi, jest kosztowne i zajmuje kanapę. Legwan przynajmniej jest dekoracyjny i nie pyszczy)
                                  co nie zmienia faktu, ze gdybym zyla sama - zrobic te rzeczy potrafie.
                                  • kura28 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 09:50
                                    No widzisz. U mnie płytki kładzie glazurnik, ciężkie zakupy (zgrzewki wody itp) przynosi kurier z Tesko, samochód naprawia mechanik, porządek wokół bloku robi dozorca, porządek w domu robi pani od sprzątania.
                                    Skręcanie mebli uwielbiam zwłaszcza tych z Ikei. Lubię dopasowywanie elementów z tym co jest na rysunku i to jak ze sterty części powstaje całość. Ponieważ dość rzadko jednak kupujemy nowe meble, to niechętnie dziele sie ulubioną rozrywką z mężem.
                                    Tak więc żeby się mężowi za bardzo nie nudziło, to przynajmniej niech się dzieckiem zajmie wink
                                  • illegal.alien Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 10:29
                                    Ja skrecania mebli i przemeblowan nie oddam big_grin Za bardzo to lubie, zeby chlopu te przyjemnosc oddac smile
                              • aniaurszula Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 08:32
                                a tak z ciekawosci masz syna czy corke i w jakim wieku
                                • nowanatymforum Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 08:58
                                  Mam roczne bliźniaki, a jakie to ma znaczenie?

                                  Nie jesteś złą matką bo brzydzisz się kupy. Jesteś dobrą matką bo bierzesz odpowiedzialność za dziecko, opiekę nad nim i mimo tego, ze się brzydzisz to tą kupę sprzątasz. I o to tutaj chodzi... Znam facetów co to nie wyprasują, nie posprzątają, nie wypiorą bo przecież nie potrafią i żona zrobi to lepiej. Takie cudne wygodnictwo.. i z dziećmi jest to samo. A jak widać żonom w to graj. No cóż, różne są podejścia.
                              • aniaurszula Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 08:33
                                to ja tez jestem zla matka bo czasem poprostu mnie odrzuca od kupy czy wymiocin dziecka i zeby nie mus to bym wyszla z pokoju
                              • murwa.kac Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 09:12
                                nowanatymforum napisała:

                                CytatRosnie nam kolejne pokolenie facetow co to "nie potrafia bo to przeciez rola kobiety

                                przerazajace, nie? uncertain
                                • arya82 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 09:45
                                  Co za bzdura. Cudnie smieszne wnioski potraficie wyczytywac pomiedzy wersami wink
                        • jehanette Re: Podzial obowiazkow? 26.03.13, 13:33
                          To chyba trafiłam na jakiś dziwaczny wyjątek wink
                          ojciec mojej córki, przy okazji mój partner, robił i robi przy niej i z nią wszystko. Ja np. nie kąpię jej, chyba że go nie ma wieczorem (rzadko). To jest tylko ich czas.
                          • murwa.kac Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 09:24
                            jehanette napisała:

                            Cytat Ja np. nie kąpię jej, chyba że go nie ma wieczorem (rzadko). To jest tylko ich czas.

                            ja tez nie kapie. wykapalam moze kilka razy.
                            co wiecej - nigdy nie obcielam dziecku paznokci. nie umiem, boje sie. od urodzenia robi to ojciec.
                        • aniaurszula Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 08:30
                          moj od poczatku nosil dzieci, nigdy nie zapomne jak sie pierwszy raz zapocil ze stresu gdy mala dostal na rece ale potem szlo bu bardzo dobrze, nawet kupa go nie przerazala, mial i ma do dzieci wiecej cierpliwosci niz ja.ale ja nigdy nie mialam jakiegos wyjatkowego instynktu macierzynskiego, nie rozczulalam sie i nadal tego nie robie na widok niemowlaka.
                        • murwa.kac Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 09:11
                          arya82 napisała:

                          CytatBo najczesciej tak jest. Mama zajmie sie najlepiej. My rodzimy sie z instynktem (w wiekszosci) trenujemy cale dziecinstwo 'opiekujac' sie lalami wink

                          boze jaka bzdura!
                          a co powiesz na to, ze ja instynktu nie mialam w ogole?
                          ani przed ciaza, ani w ciazy ani nawet po porodzie.

                          i kto teraz zajal sie lepiej naszym synem?
                          ojciec, ten gorszy z urodzenia?
                          czy matka, bez instynktu w ogole?
                          a kto gorzej sie zajal?

                          ot zagwizdka.

                          CytatAle prawda jest taka ze wiekszosc mezczyzn, tak samo nie utuli dziecka, nie uspokoi, nie zaspiewa kolysanki, nie bedzie wiedziec jak zareagowac w niektorych sytuacjach

                          jakos moj kurde wiedzial.
                          utulil, uspokolil, zaspiewal kolysanke, uspil, zareagowal w kryzysie.
                          nie raz, nie dwa, tysiace razy.

                          i moi przyjaciele podobnie.
                          bo chca. bo partnerki pozwalaja.

                          tylko jednego faceta znam takiego co nie umie. i zona od niego nie wymagala duzo.
                          i treaz laska ma na glowie 4 dzieci i zero pomocy od meza. bo on PRZECIEZ nie umie, nie?

                          Cytatspanikuje przy wielkiej kupie albo wymiotach, wielu mezczyzn tez boi sie dlugo podnosic noworodka, nie maja instynktu jak nosic, rece im sie trzesa itd itp przykladow jest mnostwo

                          kurde.
                          albo wspolczuje chlopa.
                          albo wspolczuje chlopu Ciebie.
                          bo nie wiem czy on rzeczywiscie taki czy tak swoimi metodami go wyszkolilas
                          • arya82 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 09:39
                            Hehe, dawno takich idiotyzmow nie czytalam.
                            Jedz kobieto na safari i poobserwuj sobie zebry albo jakies inne gazele czy pawiany.
                            I nie rzucaj tu przykladami typu ze u nas w domu ja sie zajmuje "meskimi" sprawami naprawami i elektryka, a maz nianczy dziecko 24/7. Bo to nie jest biologiczna i spoleczna norma. Nie mowie, ze zly jest taki model. Jak dziala to fajnie. Ale na Boga, chore jest takie przeswiadczenie, ze tylko to co my mamy jest ok, nowoczesne, prawidlowe i zdrowe. Troche perspektyw by Ci sie przydalo
                            Ale rozumiem, ze dla niektorych to 21 wiek, oznacza ze dom gdzie kobieta zajmuje glownie sie dzieckiem i domem a maz glownie praca to powod do wstydu. Tobie pozostaje wspolczuc. Ja sie nie czuje gorsza, wrecz przeciwnie. Mam wspaniala rodzine i zajebistego pod kazdym wzgledem meza, gdzie wszystko dziala idealnie i wszyscy sa mega szczesliwi w swoic rolach. Nie mam potrzeby dowartosciowywac sie tak jak Ty wylewajac wiadro jadu na form, na kogos kogo nie znam i nie mam pojecia nawet w jednej setnej jak wyglada jego zycie tongue_out


                            • murwa.kac Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 09:49
                              arya82 napisała:

                              no coz.
                              z mentalem a'la lata 50 na sensowne argumenty chyba nikt nie wygra.

                              szkoda tylko, ze sa jeszcze kobiety, ktore wychowuja takich lewusow jeszcze.
                              mam szczera nadzieje, ze masz corke.
                              chociaz i jej wychowanie tez mozesz spartaczyc uczac ja, ze domena kobiet jest kierat.
                              szkoda.
                            • kura28 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 09:55
                              Jak żyję nie widziałam zebry naprawiającej gniazdko elektryczne. Niezależnie od płci.
                              Moze przemyśl jeszcze raz, co w naszym życiu jest naprawdę uwarunkowane biologicznie, a co wyłącznie kulturowo. I czy naprawdę chciałbyś żyć w zgodzie z naturą.
                              • arya82 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 10:21
                                > Jak żyję nie widziałam zebry naprawiającej gniazdko elektryczne. Niezależnie od
                                > płci

                                big_grin

                                A widzialas pana zebra z laktacja i dogladajacego calymi dniami swojego zebrzatka? W calej przyrodzie mlode sa przy matce, nie tylko dlatego ze je wykarmi (choc przedewszystkim), sa tez lagodniejsze i maja instynkty jak bronic malego, jak go ukryc, myc etc. Matki maja inne uwarunkowania hormonalne chociazby. Ile to mlodych jest zabijanych przez samcow, ktorym to poziom testosteronu strzela do lba. Zdaje sobie sprawy ze ostatni przyklad nijak sie odnosi do homo sapiens (gdzie poziom testosteronu po narodzinach wlasnego potomka znacznie spada), ale daje ogolny poglad na naturalne procesy....

                                Poza tym to forum kocha sie w naturalnych odnosnikach (flagowe haslo: " ktory gatunek wyrzuca mlode z gniazda?, wszak mlode wszystkich gatunkow zawsze spia przy matce, a homo sapiens wymysla lozeczka i oddzielne pokoje" )

                                A swoja droga, mysle, ze niektore Panie tu bylyby zachwycone, mozliwoscia wstrzykniecia partnerowi srodka na laktacje, jesli takowy bylby dostepny. A juz najlepiej, zeby panowie mogli tez rodzic. Wszak koniki morskie zamienily sie ciut rolami! smile
                      • mayaalex Re: Podzial obowiazkow? 26.03.13, 22:48
                        Zgadzam sie. Ja od poczatku jak najbardziej pozwalalam sie wykazac, maz byl superzaangazowany od pierwszego dnia i dzis umie zrobic wszystko i robi wszystko przy malym. Ale dla niektorych kobiet to jest trudne i nie potrafia przyznac ze facet robi cos przy dziecku rownie dobrze jak one - nawet jesli po swojemu. Ja przelkne to ze jak tatus ubiera to nie zawsze jest wszystko kolorystycznie tak dopasowane jakbym chciala - ale za to ja mam rano 10 minut spokoju zeby wypic kawe przed wyjsciem do pracy. I wiem ze jak wychodze do pracy to synek zostaje z kims kto jest dla niego najlepszym i najczulszym opiekunem, z kims kto kocha go tak mocno jak ja - wiec jak jestem w pracy to nie musze sie stresowac ze sobie chlopaki krzywde zrobia.
                    • arya82 Re: Podzial obowiazkow? 26.03.13, 11:18
                      ja po prostu wiem ze robie wszystko lepiej, lepiej karmie, le
                      > piej uspokajam, najlepiej rozumiem - i powiedziec sobie ze dla mojego wolnego c
                      > zasu dziecko moze byc gorzej zabwione, gorzej nakarmione, niezrozumiane.

                      O to to wlasnie. Wiekszosc mezczyzn tez nie ma tyle cierpliwosci do dziecka, co matka (patrz poziom testosteronu, ktory mimo ze spada u mezczyzn po porodzie wlasnego dziecka, to jednak jest na wystarczajacym poziomie by np rodziny bronic). Przyklad, maz dziecko przy kolce nosil i nosi, ale przychodzil moment po dluzszej chwili ze mial dosc i zaczal sie wkurzac (bo jego starania nic nie pomagaly) i odkladal malego do lozeczka mowiac mu, ze jak sie nie potrafi usopkoic to trudno i teraz sobie polezy bo tata ma dosc wink Ja nigdy nie odlozylam malego w takiej sytuacji bo poprostu mialam na to sily i cierpliwosc.

                      Nie ma sie co klocic z biologicznymi uwarunkowaniami.
                      • nowanatymforum Re: Podzial obowiazkow? 26.03.13, 11:19
                        Ale to świadczy tylko i wyłącznie o tym, że to TWÓJ mąż nie ma cierpliwości i TWÓJ mąż nie ma podejścia do dziecismile
                        • murwa.kac Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 09:25
                          nowanatymforum napisała:

                          CytatAle to świadczy tylko i wyłącznie o tym, że to TWÓJ mąż nie ma cierpliwości i TWÓJ mąż nie ma podejścia do dziecismile

                          10/10

                          chyba staremu dzisiaj zgrzewke piwa kupie (bo kwiatow chyba nie wypada tongue_out )
                          • nowanatymforum Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 09:28
                            Facetowi to tylko zgrzewkę piwa albo flaszkę, wiadomo!
                            • murwa.kac Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 09:45
                              chyba flaszke mu zapodam.
                              jakas łyche porzadna.

                              bo sie okazuje, ze mam SKARB w domu, khem, nienaturalny bym rzekla wink
                              • d.d.00 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 10:30
                                Daj mu łychę i też się napij, masz jaja kobieto!
                                Bardzo mi się podobasz i wyrażasz wszystkie moje myśli smile
                              • nowanatymforum Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 10:40
                                Kuriozum, a nie skarb!

                                Pamiętaj tylko jak ważna jest zagrycha! I wiadomo- w takiej sytuacji to najlepszy będzie kawał miecha dla faceta.
                      • d.d.00 Re: Podzial obowiazkow? 26.03.13, 11:26
                        Jak mały miał potworne kolki powiedziałam, coś czego żałuje ( i możecie mnie zlinczować) - że" nie dziwie się, że ludzie oddają dzieci". Może to efekt przemęczenia kolkami, ulewaniami, problemem z pokarmem, baby blues - nie wiem. Teraz wiem, że kocham mojego synka nad życie i nawet jak mnie obsra czy zrzyga mi się w dekolt jest git wink
                        • taka-sobie-mysz Re: Podzial obowiazkow? 26.03.13, 11:54
                          spoko, ja powiedziałam nawet ostrzej smile

                          a tez kocham moją córeczkę nad życie, wiem, jaka jestem szczęściarą, że ją mam, nie wyobrazam sobie bez niej zycia...
                          • d.d.00 Re: Podzial obowiazkow? 26.03.13, 12:05
                            u nas w wielu przypadkach naprawdę lepiej sprawdził się tatuś niż mamusia.
                            Mąż jest większą ostoją spokoju, silniejszy w rękach do noszenia dziecka. Jak Mały płakał to ja beczałam razem z nim bo nie mogłam go uspokoić, wpadała moja mama z grzechotką i robiła się jeszcze większa "impreza". Mąż brał Małego, delikatnie, spokojnie, bez potrząsania, telepania i od razu dziecko się wyciszało.
                            • arya82 Re: Podzial obowiazkow? 26.03.13, 15:54
                              ak M
                              > ały płakał to ja beczałam razem z nim bo nie mogłam go uspokoić, wpadała moja m
                              > ama z grzechotką i robiła się jeszcze większa "impreza". Mąż brał delik
                              > atnie, spokojnie, bez potrząsania, telepania i od razu dziecko się wyciszało.

                              A fakt , u nas bylo kilka takich sytuacji, gdzie meza nawet pare razy sciagalam ze spotkania z kolegami bo wysiadalam psychicznie od placzu, wtedy blyskiem wracal do domu i zajmowal sie malym, przynajmniej tyle ile potrzebowalam by sie uspokoic.
                            • murwa.kac Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 09:27
                              d.d.00 napisała:

                              Cytatu nas w wielu przypadkach naprawdę lepiej sprawdził się tatuś niż mamusia.

                              oooo tak. podobnie jak u mnie.
                              ojciec ma morza i oceany cierpliwosci. ja jestem nerwus.
                      • ichi51e2 Re: Podzial obowiazkow? 26.03.13, 15:07
                        Moj ma dokladnie tak samo. Staje na glowie zeby uspokoic niby robi dobrze dzieciak nic to odklada mowiac ze moze chce sie wyplakac. Wydaje mi sie ze to nie kwestia braku wrazliwosci czy cierpliwosci tylko racżej jej nadmiar. On nie moze zniesc tego ze dziecko placze a on (zadaniowiec) nie moze mu pomoc. Oczywiscie im wiecej ojciec sie zajmuje dzieckiem tym wiekszej nabiera wprawy (np moj tata zawsze slyszal kazde piskniecie i wlasnie on wstawal w nocy bo mojej mamy nic nie budzilo) i lepiej sobie radzi. Nie wykluczam ze instynkt matki to po prostu obycie i znajomosc dziecka (moj brat zajmowalmsie synkiem jak ten byl malenki bo zona pracowala i faktycznie byl dla dziecka jak matka - co nie przeszkodzilo mu sie rozwiesc i zostawic go jak synek mial 3 lata) tym niemniej on jest po za domem w tygodniu 5-18, dziecko jest kapane 19 i idzie spad wiec pozostaje tylko weekend. A to jak nie patrzec nie tak znowu duzo czasu.
                        A uwagi wspolczuje ci meza to rozwalaja - no po prostu brak uznania forum dla mojego zyciowego wyboru na podstawie jednego aspektu chyba mnie zalamie.
                        • arya82 Re: Podzial obowiazkow? 26.03.13, 15:51
                          > Moj ma dokladnie tak samo. Staje na glowie zeby uspokoic niby robi dobrze dziec
                          > iak nic to odklada mowiac ze moze chce sie wyplakac. Wydaje mi sie ze to nie kw
                          > estia braku wrazliwosci czy cierpliwosci tylko racżej jej nadmiar. On nie moze
                          > zniesc tego ze dziecko placze a on (zadaniowiec) nie moze mu pomoc

                          Tak zgadzam sie to moze byc to, ale sprowadza sie to chyba jednak do cierpliwosci. Moj chuhal, dmuchal, kolysal, nosil, dwoil sie i troil i nic nie pomagalo (ale wiadomo jak z kolkami) i sie biedaczek zalamywal, ze nie moze sobie poradzic z takim mini czlowieczkiem, mimo wszelkich staran.

                          Mimo to mam w nim wielkie wsparcie, czas dla siebie kiedy tylko potrzebuje, choc wiem ze ta jego opieka nie bedzie taka pieciogwiazdkowa jak moja wink ale robi wszystko z miloscia i jest bardzo chetny do pomocy, to najwazniejsze. Wiecej od niego nie oczekuje.

                          A u matki obycie, to prawda. Zwykle przez cale zycie wiekszosc kobiet ijest blizej sie dziecmi np kolezanek, mlodszym rodzenstwem, mamy te dzieci w otoczeniu w kazdym razie, czesto szukamy kontaktu. Faceci do tego tak nie daza, dopoki nie maja wlasnych przynajmniej.
                          I to jednak matki ida na macierzynskie w wiekszosci niz ojcowie, na tacierzynski - z jakiegos powodu (nie jest to zawsze przeciez kp)

                          > A uwagi wspolczuje ci meza to rozwalaja - no po prostu brak uznania forum dla m
                          > ojego zyciowego wyboru na podstawie jednego aspektu chyba mnie zalamie.

                          Byla taka uwaga? Haha, a moga sobie wspolczuc, widocznie niektorym czegos w zyciu brakuje. Mnie niczego wiec takie uwagi po mnie splywaja jak po kaczce wink
                          • hermenegilda_zenia Re: Podzial obowiazkow? 26.03.13, 23:36
                            Biedny misio z tego twojego mężusia - tak się udzielał przy kolkującym dziecku, że aż się załamał, a już zmiana pieluchy czy pobrudzenie koszuli ulanym jedzeniem - to dopiero wstrząs dla wrażliwego męskiego elfa. Nie obciążaj go tak, bo to nie wyjdzie na dobre waszemu związkowi.
                            • arya82 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 08:19
                              Biedaczek no nie? big_grin
                              A powaznie to biedni to sa Ci pantoflarze ktore musza sluchac zrzedzacych zon, jak to im zle na swiecie bo zostaly mamami. Siedza w domu na tylku caly dzien nawet sily nie maja by sobie wlosy umyc, czy sie ubrac porzadnie a jedynym ich zajeciem jest opieka nad dzieckiem, maz pracuje do wieczora i jeszcze mu sie zarzuca ze malo robi. U nas jest na szczescie idealny balans, kazdy ma swoje zajecia w ktorych jest najlepszy, czasem sobie w nich pomagamy jak trzeba, a zdarza sie to dosyc czesto. Nikt nie jest przepracowany ani nie brakuje mu czasu wolnego, a juz napewno nie wylicza kto wiecej zrobil. A fe! paskudne to.

                              I dziekuje za troske, nasz zwiazek ma sie wiecej niz fantastycznie tongue_out
                              • hermenegilda_zenia Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 12:46
                                Ależ ja się absolutnie o was, a ni wasz związek nie troszczę. Po prostu bawi mnie, jak ktoś (tutaj mąż) może być rzekomo zadowolony z tego, że traktuje się go jak osobę niepełnosprytną i ofiarę życiową, co to najprostszej czynności przy dziecku nie ogarnia, oraz jak ktoś (ty) może cieszyć się, że taki właśnie niepełnosprytny misio jej się trafił. W sumie męża trochę rozumiem, bo udając ciapę ma spokój i może leżeć jak truteń do góry brzuchem. Tylko błagam, jeżeli masz córkę, nie wkładaj jej do głowy tych bzdetów o naturalnych predyspozycjach kobiet do odwalania wszystkiego przy dziecku i w domu, bo zrobisz jej dużą krzywdę.
                                • arya82 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 12:56
                                  Alez troszczysz sie troszczysz, teraz jeszcze (blagasz) o moja corke (ktorej nie mam) wink
                                  Szkoda komentowac takie zjadliwe uwagi, najwidoczniej Ci czegos w zyciu brakuje, ze musisz sie na forum dowartosciowac, oceniajac (w taki prymitywny sposob) nieznane zycie obcej Ci osoby tongue_out Nic o mnie nie wiesz wacpanna, tym bardziej mnie to bawi, skad w takie przekonanie w Tobie o wlasnej wyzszosci big_grin
                                  • hermenegilda_zenia Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 20:44
                                    Właśnie dlatego, że ty i twoja rodzina zwisacie mi totalnym kalafiorem mogę Ci szczerze napisać, co o tobie i misiu sądzę. Co do błagania ( określenie dość niefortunne przyznaję), to po prostu dzięki takim poglądom jak twoje ten kraj to totalny zaścianek. Najgorsze, że de facto jest to działanie bardzo na szkodę innym kobietom, bo mając wobec misiów zerowe oczekiwania utrzymują wokół siebie takich żenujących Piotrusiów panów, co to nigdy nie będą musieli dorosnąć. W rzeczywistości po prostu odgrywasz mamusię misia z bonusem w postaci seksu. Żałosne. Z mojej strony bez odbioru - nie lubię tracić czasu na bezproduktywne wymiany zdań.
                                    • arya82 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 21:26
                                      Wymiana zdan owszem, bezproduktywna, to jedyne co sie zgadza w twojej wypowiedzi.
                                      Alez to kuriozum, taki forumowy byt co to zjadliwoscia sie zywi do osob o ktorych nic a nic wie, heh bo nawet czytac ze zrozumieniem nie potrafi. Zawsze mnie wielce zastanawialo co to kieruje takimi osobnikami, co to za podnieta musi byc dla takich person jak ty, ze sie to to szwenda po forum i wydaje mu sie, ze komus dogryzie i gdzies sie tam w swojej norce ekscytuje oh, ah, coz to dzis "madrego" wymysle. Ale to juz sie zaspokoilas, tak szybko? jadu nie wystarczylo zmijko? Wymyslow zabraklo, czy na dzis juz poprawilas sobie humor wyobrazajac sobie ze kogos "obrazasz", hehe wink Coz za zalosny musisz miec zywot. Wspolczuje.
                                      Szkoda, ze widac nie mam tak bogatej wyobrazni, zeby sobie zycie moje zobrazowac jak je opisujesz o wszystkowiedzaca hermenegildo, w tymze zasciankowym kraju (w ktorym akurat nie mieszkam-pudlo) z owym zenujacym piotrusiem panem u boku (znow pudlo), znana jako mamusia tegoz misia (ojoj, pudlo i tu) z bonusem w postaci seksu (oh, to cos wiecej i czesciej by nazywac bonusem tongue_out ) . Ten tekst Ci sie udal cudacznie. Gratuluje wink Pozdrawiam. Oj kuriozum, kuriozum smile

                                    • aniaurszula Re: Podzial obowiazkow? 28.03.13, 08:35
                                      ooo musisz miec takiego Piotrusia Pana w domu bo dokladnie wiesz jak wyglada zycie z nim a zale wylewasz na inne
                    • murwa.kac Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 09:03
                      ichi51e2 napisała:

                      Cytat. Mnie np najtrudniej bylo odpuscic - ja po prostu wiem ze robie wszystko lepiej, lepiej karmie, lepiej uspokajam, najlepiej rozumiem - i powiedziec sobie ze dla mojego wolnego czasu dziecko moze byc gorzej zabwione, gorzej nakarmione, niezrozumiane.

                      i tu jestes po prostu glupia i strzelasz sobie w stope.
                      nie mowiac juz o tym jak dolujesz meza czy partnera.
                      on nie robi tego GORZEJ. on to robi INACZEJ niz Ty.
                      po prostu.

                      pomysl sobie jak musi byc mezowi przykro kiedy wyrywasz mu dziecko z reki bo ja lepiej sie z nim bawie


                      CytatTym niemniej efekt jest taki ze w niedziele wieczorem nie wiem jak sie nazywam ze zmeczenia bo mi dziecko rozharcuje zamiast uspokoic

                      brawo.
                      masz pierwsze efekty swojej polityki ja wiem i zorbie lepiej
                      powiem Ci cos.
                      z wiekiem dziecka - nie jest wcale lepiej, jest gorzej jezeli chodzi o zmeczenie.
                      odsuwajac teraz meza i ojca od obowiazkow, zapewniasz sobie niesamowity kierat za kilka miesiecy, kilka lat.
                      powodzenia generalnie...

                      Cytat No i ma jakas obsesje ze dziecko zrobi sobie krzywde wiec caly czas ktos musi na nie patrzec.

                      to niech ON patrzy, skoro ma obsesje. tez mu nie pozwalasz?
                      • ichi51e2 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 15:11
                        Coz poradze - ja to wszystko wiem. Nie jestem idealna (tylko po prostu wszystko robie lepiej) mam swoje wady suspicious czasem sie z tego smiejemy razam. Maz tez ma trudny charakter. Ja tez nielatwy - ale jakos sobie radzimy. Staram sie opanowywac.

                        Narzekacz, niecierpliwy, mega zrzeda, zawsze jest moja wina, dzieckiem sie nie zajmie... Za to niewiele wymaga, nie brudzi, sam sobie gotuje (w weekendy tez mnie)... Bardzo przystojny, cialo boga (serio-serio) i w ogole ma inne plusy (*^^*)d
                  • aniaurszula Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 08:25
                    czasem jak czytam wypowiedzi mlodych matek to najchetniej przekazaly by opieke nad dzieckie ojcu, a swoja ograniczyly do kp. od razu zaznaczam ze przy pierwszym dziecku mialam mniej niz zero instynktu macierzynskiego to wlasnie ojciec go chyba mial wiecej, ale wrocil po kilku dniach do pracy a ja zostalam z dzieckiem, wykonywalam obowiazki automatycznie, czas mijal i pokochalam to dziecko teraz mam wrazenie ze wszelkie jej rozpieszczanie to chec wynagrodzenia ze nie bylam matka dla niej od samego poczatku. fajnie by bylo ze tata wraca do domu i jak stanie w drzwiach to siup dziecko mu na rece ja my luz, niech sie tata zajmuje to przeciez jego obowiazek a ze jeszcze ma przy okazji posprzatac dom bo nie zdarzylysmy to szczegol. a powtem zale, pretensje, klotnie ze maz nic nie pomaga przy dziecku itp. wiekszosci naszych facetow to mamisynki i jak zauwazylam matki ktore maja synow rozpieszczaja ich ile sie da ale corki juz nie bo musi byc samowystarczalna a maja pretensje ze partnerzy nic nie robia "tylko"pracuja
                  • murwa.kac Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 08:57
                    nowanatymforum napisała:

                    CytatWielu panów się buntuje bo tak zostalo wychowanych (przez matki o Twoim podejściusmile

                    no dokladnie.
                    przerazajace.
                    i gros z tych panow zaciera w duchu rece, bo wie, ze jak powie NIE UMIEM, BOJE SIE to kobita nie bedzie wymagac za wiele i przejmie praktycznie calkowita opieke nad niemowlakiem
                • murwa.kac Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 08:46
                  arya82 napisała:

                  CytatInne modele nie sa naturalne (acz pewnie mozliwe i w wielu przypadkach stosowane). Stad nie ma co sie dziwic ze wielu panow sie buntuje gdy zagania sie ich do zajec przy dziecku ktore zwykle sa domena matek

                  blagam! powiedz, ze masz corke, a nie syna!
                  bo syna z takim podejsciem wychowasz na kolejnego lewusa co to nie umie zmienic pampersa i sprzatnac mieszkania, bo to domena kobiet!

                  boshe... 21 w. mamy...
                  • arya82 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 09:26
                    A gdzie ja pisze, ze moj maz nic nie robi. Pisze tylko ze robi to gorzej odemnie, albo musi sie uczyc rzeczy ktore dla mnie sa naturalne i przychodza same. Stara sie i to bardzo, nie zawsze zrobi tak dokladnie jak ja, ale nie wynika to z tego ze chce mi udowodnic, ze lepiej zebym go nie prosila juz wiecej o to, tylko po prostu robi czasem cos inaczej odemnie. Tak samo ja zwykle nie skrecam mebli, czy nie naprawiam roznych rzeczy w domu (choc zdarza mi sie, ale robie to zwykle bardziej nieumiejetnie niz maz)
                    • kura28 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 09:33
                      Dwa pytania:
                      1) jak często u was w domu przewija się dziecko, karmi je, usypia itp.? Ile godzin dziennie/tygodniowo poświęca się na w.w czynności
                      2) jak często u was w domu skręca się meble? Ile godzin dziennie/tygodniowo poświęca się na tę czynność?
                      • arya82 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 10:13
                        1) Pare razy dziennie karmie (tata w weekendy), przewijam (tata takze w weekendy i wieczorami) usypiam (tata w weekendy).
                        2) Bardzo czesto, kazdy weekend i czasami wieczorami na "skrecanie mebli " i podobne zadania. Wprowadzilismy sie do wielkiego domu, remontujemy sie juz od 5 miesiecy, jeszcze sporo nam zejdzie. Robimy wiele rzeczy sami bo lubimy i potrafimy. Wczesniej sie przeprowadzalismy, pakowalismy. Nie kiwnelam wtedy palcem, a bylo roboty od groma, maz robil wszystko mnie kazal odpoczywac i jeszcze pomagal przy dziecku po pracy i w weekendy. Ale paskuda, nie?
                    • murwa.kac Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 09:44
                      arya82 napisała:

                      Cytat rzeczy ktore dla mnie sa naturalne i przychodza same. [

                      naturalne?
                      a przepraszam bardzo - w genach masz zakodowane sprzatanie i przebieranie gigant kupy dziecku? czy chromosomy warunkuja umiejetnosc mycia okien?
                      czy po porodzie wgrali Ci odpowiedni chipset?

                      serio, mozesz odpowiedziec na to pytanie?
                      • arya82 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 10:07
                        arya82 napisała:
                        >
                        > Cytat rzeczy ktore dla mnie sa naturalne i przychodza same. [
                        >
                        > naturalne?
                        > a przepraszam bardzo - w genach masz zakodowane sprzatanie i przebieranie gigan
                        > t kupy dziecku? czy chromosomy warunkuja umiejetnosc mycia okien?
                        > czy po porodzie wgrali Ci odpowiedni chipset?
                        >
                        > serio, mozesz odpowiedziec na to pytanie?

                        Ba! juz przed porodem dotknal mnie slynny syndrom wicia gniazda, moj maz tego zastrzyku hormonalnego nie dostal (o dziwo!) i nie mogl sie nadziwic, czemu wyciagam kurze z kazdego najmniejszego zakamara, po 10 razy myje okna i robie najwieksze w zyciu "wiosenne" porzadki w szafach. Po porodzie tez poziom endorfin i adrenaliny, kazal mi i kilku innym babkom na sali poporodowej zamiast odsypiac 18 h porodu, dogladac malego z usmiechem na ustach i skakac wokol pierwszych kupek. Za cholere nie moglam zmrozyc oka. Panowie posneli jak muchy (zwlaszcza Ci co 'rodzili' tak dlugo). Za to kolejna noc ja spalam, a maz sie zajmowal do rana maluchem.
                        Co do kupy gigant, oboje mielismy mdlosci zwlaszcza z pierwszymi -tymi po uszy. Ale mimo wszystko dla mnie to nie bylo az tak nieprzyjemne jak dla niego, bo juz pare niemowlakow w zyciu widzialam i kupa wlasnego dziecka wydala mi sie znacznie przyjemniejsza wink

                        Murwa, jeszcze raz pytam, gdzie ja napisalam gdzie mam meza nieroba, ktory sie wymiguje od wszystkiego specjalnie by siedziec na kanapie, a ja jestem biedna i umeczona i sobie pozwalam wchodzic na glowe? Bo widze, ze jakies mega mylne wnioski wyciagasz.
                        Czemu uwazasz, ze tylko twoj model rodziny jest prawidlowy i tylko on moze dzialac tak by wszyscy byli szczesliwi?
                        • nowanatymforum Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 10:14
                          Nie chodzi o wykazywanie jaki model jest lepszy tylko o to, ze bzdurne i naprawdę średniowieczne jest twierdzenie, że my kobiety mamy BIOLOGICZNIE zakodowaną umiejętność opiekowania się dzieckiem, przewijania, znoszenia wymiotów na własnym ciele, usypiania itd. itp., a co więcej umiejętność zajmowania się domem (bo jak wynika z twoich postów ten twój mąż jednak tych garów nie zmyje), za to faceci tych umiejętności nie posiadają.
                          • arya82 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 11:04
                            > Nie chodzi o wykazywanie jaki model jest lepszy tylko o to, ze bzdurne i napraw
                            > dę średniowieczne jest twierdzenie, że my kobiety mamy BIOLOGICZNIE zakodowaną
                            > umiejętność opiekowania się dzieckiem, przewijania, znoszenia wymiotów na własn
                            > ym ciele, usypiania itd. itp., a co więcej umiejętność zajmowania się domem (bo
                            > jak wynika z twoich postów ten twój mąż jednak tych garów nie zmyje), za to fa
                            > ceci tych umiejętności nie posiadają.

                            Zmyje zmyje, ten moj maz, jeszcze raz pytam gdzie napisalam, ze on nic nie robi? smile nic nie wynika z postow tongue_out
                            Co do znoszenia wymiotow nie wiem.
                            Co do usypiania, to gdzie sa teraz te Forumki, ktore najbardziej krzycza, ze usypianie przy cycku jest najbardziej naturalne i najlepsze dla dziecka i matki? Bylo tu pre swietnych linkow do tematu, nie mam czasu szukac. Ale tak, moze usypiac tez tatus nic sie nie stanie (Chyba ze metoda na odlozenie do lozeczka i wyplakiwanie)
                            Jasne, chlop uspi, matka uspi lepiej tongue_out

                            Sprzatania umiejetnosc chlop posiada (ale jesli pracuje, a zona nie to czemu to ma robic za nia? )... ale juz np nie ma w nim instynktu "wicia gdniazda" (czyt. szorowania domu) przed porodem. Wyjasnisz skad sie to bierze? rozumiem ze to wyjete jest z kosmosu, albo kulturowo uwarunkowane, bron Boze biologicznie wink
                            • nowanatymforum Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 11:10
                              arya82 napisała:


                              >
                              > Zmyje zmyje, ten moj maz, jeszcze raz pytam gdzie napisalam, ze on nic nie robi
                              > ? smile nic nie wynika z postow tongue_out

                              Można domniemywać z postu, w którym pytasz czy miarą dobrego męża jest to, ze gary pozmywa, tak jak miarą dobrego ojca jest to czy przewinie dziecko.


                              > Co do usypiania, to gdzie sa teraz te Forumki, ktore najbardziej krzycza, ze us
                              > ypianie przy cycku jest najbardziej naturalne i najlepsze dla dziecka i matki?
                              > Bylo tu pre swietnych linkow do tematu, nie mam czasu szukac. Ale tak, moze usy
                              > piac tez tatus nic sie nie stanie (Chyba ze metoda na odlozenie do lozeczka i w
                              > yplakiwanie)
                              Nie wiem, nigdy nie karmiłam piersią. Dzieci zasypiały przy butelce podawanej przeze mnie albo przez ojca. Zresztą od początku twierdziłam, że akurat karmienie piersią to jedyna biologicznie uwarunkowana czynność, w której tatuś mamusi nie zastąpi.

                              > Jasne, chlop uspi, matka uspi lepiej tongue_out
                              Tylko jeśli chodzi o kp.

                              >
                              ale juz np nie ma w nim instynktu "wicia gdniazda" (czy
                              > t. szorowania domu) przed porodem. Wyjasnisz skad sie to bierze?
                              Nie spotkałam się z tym instynktem ani u siebie ani u moich znajomychsmile Może po prostu wcześniej nie sprzątałaś regularnie?smile


                              • arya82 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 11:21
                                Można domniemywać z postu, w którym pytasz czy miarą dobrego męża jest to, ze g
                                > ary pozmywa, tak jak miarą dobrego ojca jest to czy przewinie dziecko.

                                Nie nie, ja pytalam Ciebie, bo napisalas, ze takie byly twoje kryteria wyboru meza. Co mnie zdziwilo, bo ja sie ze swoim poprostu zakochalam smile Reszte wypracowalismy, ale nie bylo wiele pracy, pasuje nam wiekszosc rzeczy w sobie i w podejsciu do zycia. Ale jak kto woli, mozna chodzic z lista wymagan i odrzucac potencjalnych kandydatow.


                                > Nie wiem, nigdy nie karmiłam piersią. Dzieci zasypiały przy butelce podawanej p
                                > rzeze mnie albo przez ojca. Zresztą od początku twierdziłam, że akurat karmieni
                                > e piersią to jedyna biologicznie uwarunkowana czynność, w której tatuś mamusi n
                                > ie zastąpi.

                                No to widzisz. Jednak butelka to sztuczny twor (bez urazu dla butli, nie mam nic do niej). Normalnie dziecko pelznie po brzuchu mamy po porodzie do cyca i pozniej zawisa na nim na jakies 3 miesiace z malymi przerwami, hehe wink Tatus w takiej sytuacji ma sila rzeczy sporo mniej do powiedzenia i do roboty. Ja to uwazam za naturalne. Nie sadzisz, ze tak jest? Gdybysmy karmili sie butla, to bylo by pewnie po rowno zajec (choc tez nie moge powiedziec, ze oddalabym tak latwo malego wink ) . Odkad rozszerzamy diete to tata jest mega szczesliwy ze moze syna karmic.

                                > Nie spotkałam się z tym instynktem ani u siebie ani u moich znajomychsmile Może po
                                > prostu wcześniej nie sprzątałaś regularnie?smile

                                Nie wszystkie kobiety go maja, ale znakomita wiekszosc. Poczytaj o tym.
                                Poza tym sprzatam standardowo wink
                                • nowanatymforum Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 11:28
                                  arya82 napisała:


                                  > Nie nie, ja pytalam Ciebie, bo napisalas, ze takie byly twoje kryteria wyboru m
                                  > eza. Co mnie zdziwilo, bo ja sie ze swoim poprostu zakochalam smile Reszte wypraco
                                  > walismy, ale nie bylo wiele pracy, pasuje nam wiekszosc rzeczy w sobie i w pode
                                  > jsciu do zycia. Ale jak kto woli, mozna chodzic z lista wymagan i odrzucac pote
                                  > ncjalnych kandydatow.

                                  Nie chodzi o liste wymagań i brak zakochania, tylko o świadomy wybór odpowiedniej osoby, z którą można tworzyć rodzinę. Gdybym zakochała się w (teoretycznie) super facecie, który jednak nie chciałby palcem ruszyć w domu to nie decydowałabym się na dzieci. Tyle.
                                  >
                                  >

                                  > No to widzisz. Jednak butelka to sztuczny twor (bez urazu dla butli, nie mam ni
                                  > c do niej). Normalnie dziecko pelznie po brzuchu mamy po porodzie do cyca i poz
                                  > niej zawisa na nim na jakies 3 miesiace z malymi przerwami, hehe wink Tatus w tak
                                  > iej sytuacji ma sila rzeczy sporo mniej do powiedzenia i do roboty. Ja to uwaza
                                  > m za naturalne. Nie sadzisz, ze tak jest? Gdybysmy karmili sie butla, to bylo
                                  > by pewnie po rowno zajec (choc tez nie moge powiedziec, ze oddalabym tak latwo
                                  > malego wink ) . Odkad rozszerzamy diete to tata jest mega szczesliwy ze moze syna
                                  > karmic.
                                  Nadal mogę tylko potwierdzić to co pisałam na temat kp. Ale tym, ze dziecko lgnie do matki itd. to jest trochę inaczej, bo z moich doświdczeń wynika, że dziecko lgnie po prostu do bliskiej osoby, z którą czuje się bezpiecznie. Moje dzieci tak samo smacznie zasypiały na moim mężu jak na mnie.
                                  BTW moje do cyca nie pełzłysmile

                                  >
                                  > Nie wszystkie kobiety go maja, ale znakomita wiekszosc. Poczytaj o tym.
                                  > Poza tym sprzatam standardowo wink

                                  To nie była poważna odpowiedź z mojej strony. Po prostu chyba zapominasz, że w całej tej dyskusji nie chodzi o to czy kobieta ma instynkty czy nie, czy szaleją w niej hormony czy nie, czy naturalne jest jak karmi piersią itd. a tylko i wyłącznie o to, że ojcowie (poza kp) mogą i potrafią (a według mnie jeszcze powinni) zajmować sie dzieckiem tak samo dobrze jak matka.
                                  • arya82 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 11:45
                                    > Nie chodzi o liste wymagań i brak zakochania, tylko o świadomy wybór odpowiedni
                                    > ej osoby, z którą można tworzyć rodzinę. Gdybym zakochała się w (teoretycznie)
                                    > super facecie, który jednak nie chciałby palcem ruszyć w domu to nie decydowała
                                    > bym się na dzieci. Tyle.

                                    No to juz kwestia dogadania sie dwojki doroslych ludzi, jak malzenstwo jest zgodne i kochajace sie to zawsze znajdzie takie rozwiazanie jakie wszystkim pasuje. Zalozmy spotykasz milosc swojego zycia, jesli on Cie faktycznie kocha to zrobi wszystko o co poprosisz, nawet zmyje te gary wink A jesli nie zmyje, a twoim/ waszym pragnieniem odwieczym bylo posiadanie dzieci. To co, z racji tych garow itd zrezygnujesz z dzieci? Ciekawe podejscie.

                                    > To nie była poważna odpowiedź z mojej strony. Po prostu chyba zapominasz, że w
                                    > całej tej dyskusji nie chodzi o to czy kobieta ma instynkty czy nie, czy szalej
                                    > ą w niej hormony czy nie, czy naturalne jest jak karmi piersią itd. a tylko i w
                                    > yłącznie o to, że ojcowie (poza kp) mogą i potrafią (a według mnie jeszcze powi
                                    > nni) zajmować sie dzieckiem tak samo dobrze jak matka

                                    W calej tej dyskusji chodzi i o to i o to.
                                    Moje zdanie jest takie, ze nie wszyscy potrafia tak dobrze jak matka, (plus nie wszyscy musza, i nie wszyscy powinni) A w zwiazku z moim wyksztalcenia wiem, dlaczego nie jestesm sobie we wszystkim rowni.

                                    I jeszcze nie dodalam, ze maz jest z domu, gdzie matka nie kiwnela palcem przy rzadnym dziecku (przy wnuku tez nic nie robi, nawet sie bawic nie potrafi zabardzo) praktycznie wszysciusienko robil ojciec, nawet karmienia. I moj maz mimo przykladu z pierwszej reki, musial sie uczyc wszystkiego przy swoim dziecku bardziej niz ja. Nie przychodzilo mu to tak latwo, a nie jest jakis niepojetny wink Teraz po 9 miesiacach juz daje nawet rady innym tatysiom jak to czy tamto zrobic przy dziecku wink
                                    • nowanatymforum Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 11:52


                                      > No to juz kwestia dogadania sie dwojki doroslych ludzi, jak malzenstwo jest zgo
                                      > dne i kochajace sie to zawsze znajdzie takie rozwiazanie jakie wszystkim pasuje
                                      > . Zalozmy spotykasz milosc swojego zycia, jesli on Cie faktycznie kocha to zrob
                                      > i wszystko o co poprosisz, nawet zmyje te gary wink

                                      Tylko że ja nie chcę za każdym razem prosićsmile

                                      A jesli nie zmyje, a twoim/ w
                                      > aszym pragnieniem odwieczym bylo posiadanie dzieci. To co, z racji tych garow i
                                      > td zrezygnujesz z dzieci? Ciekawe podejscie.

                                      Na szczęście nie musiałam zmierzyć się z takim dylematem. Ale skoro nie zmyje tych przysłowiowych garów to znaczy, że nie będzie się też kwapił do opieki nad dzieckiem, a w przyszłości, kiedy to ta wielka miłość nie będzie już taka romantyczna śmierdzi mi to wręcz postawą roszczeniową, postawą "jam jest pan domu a ty kobieto gotuj i sprzątaj". Więc myślę, ze byłabym w stanie z niego zrezygnowaćsmile

            • murwa.kac Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 08:54
              arya82 napisała:

              CytatJa osobiscie od meza nie wymagalam za wiele.

              to bardzo zle.
              bata sobie sama ukrecilas na d...


              Cytat ale umial nie wiele.

              a wiesz dlaczego?
              patrz wyzej, sama sobie odpowiedzialas.
              od meza nie wymagalam za wiele.
              to kiedy mial sie nauczyc?

              strzelilas sobie we wlasna stope.

              Cytat a on zero.

              moj tez mial zero.
              pierwszego pampersa w zyciu zmienial synowi wlasnie.
              o ubieraniu, kapaniu nie wspomne.
              obecnie nie ma rzeczy, ktorej przy dziecku nie zrobi. ba, robi nawet wiecej niz ja.
              wiesz czemu?
              bo mu na to POZWALALAM.


              CytatTo czesto wolalam ja przejac wiekszosc opieki nad noworodkiem.

              bardzo, bardzo, bardzo glupie.

              CytatNie rozumiem za bardzo podejscia, typu, ze matka jest taka umeczona i biedna i nadaje na partnera, ze on po swojej pracy juz nie ma sily.

              o, to bardzo szkoda, ze nie rozumiesz.

              CytatCo jak co ale jest sie matka 24/7, ojcem tez, ale to jednak troche inna rola moim zdaniem.

              yhym
              ojcem jest sie od 18 do 20 :]

              dziewczyno, mam wrazenie, ze z lat 50 20 w. sie do nas przenioslas...
              • kura28 Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 09:15
                Dodam jeszcze, że opieka nad noworodkiem/niemowlakiem to nie jest wiedza tajemna, którą osoby z dwoma chromosomami X posiadają z automatu, z XY wcale. Wbrew temu co niektóre panie piszą, ja pomimo bycia kobietą nie miałam wcześniej w ogóle kontaktu i obycia z małymi dziećmi. Pierwszy noworodek jakiego widziałam w życiu, to był mój własny. Dzieci koleżanek oglądałam raczej krótko i z rozsądnej odległości. Na pewno nie przewijałam ich, nie karmiłam i nie ubierałam.
                Jak nam się urodziło dziecko oboje z mężem uczyliśmy się opieki od zera. I to jemu sprawniej szło np. umycie obs...ego tyłka pod kranem i zakładanie ubranek.
                Za to bardzo długo "nie potrafił" dziecka uśpić. A tak naprawdę po prostu mu się nie chciało, za szybko się zniechęcał. Dopiero jak się rozchorowałam i leżałam z 39 stopniami gorączki, okazało się, że jednak to potrafi. Dlatego zawsze staram się zwalczać w sobie przekonanie "ja lepiej uspokoję, przytulę, zabawię". Skoro on coś robi gorzej niż ja, to znaczy że za mało ćwiczył i trzeba dać mu szansęwink
                • nowanatymforum Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 09:30
                  No właśnie też mnie dziwi podejście kobiet, które zakładają, ze opieka nad noworodkiem to wiedza tajemna o niesamowitym skomplikowaniu, która tylko im jest znana, której nie da się poznać poprzez praktykę. Może to jednak wypływa z tego, że matki chcą sie czuć takie wyjątkowe i powołane.
                • archeopteryx Re: Podzial obowiazkow? 27.03.13, 10:45
                  Nie miałam żadnego doświadczenia z dziećmi zanim nie urodziłam swojego pierwszego. Pielęgnacji nauczyłam się w szpitalu, a później pokazałam mężowi, że to banalnie proste. Kąpać nauczyła nas moja mama, bo oboje nie potrafiliśmy i baliśmy się trzymać w wodzie noworodka. Co do kup, to mąż, jeszcze jak byłam w ciąży, marudził, że on kup przewijać nie będzie bo dostanie torsji, ale jak córka się urodziła to żadnych torsji nie miał i przewijał bez mrugnięcia okiem. Syna też przewija i (z racji tendencji synka do zaparć) jeszcze się cieszy jak kupa jest porządna smile
                  • d.d.00 frida 27.03.13, 10:50
                    Mój przewija, ale wyciąganie glutów fridą coś mu nie idzie. To jest jedyna rzecz, przed którą stawia jawny opór tongue_out
      • aniaurszula Re: Niemowle i maz 27.03.13, 08:11
        niestety czasem tak bywa, przerosly was problemy, bedzie wybuch mam nadzieje ze sie pozbieracie, nie znam idealnego malzenstwa ale wazne jest to czy chcecie byc razem i rozwiazujecie problemy a nie uciekacie od nich. wiem latwo powiedziec trudniej zrobic. przetrwalismy kilka burz i nie zalujemy tego. w trudnych chwilach jak mialam cos zarzucane nt zmeczenia itp odpowiadalam mezowi ze ja sama sobie tego dziecka nie zrobilam wiec nie miej do mnie pretensji.
      • murwa.kac Re: Niemowle i maz 27.03.13, 08:41
        u nas takie zaciecia i milczenia bywaly dluuuugo przed dzieckiem. i to ja bylam ta strona zacieta, milczaca, nie umiejaca rozmawiac.
        chlop mial trzy swiaty ze mna. ale zawziety byl i w koncu nauczylam sie, ze trzeba rozmawiac, rozmawiac, rozmawiac, bo nie odpuscil za grosz.
    • mruwa9 Re: Niemowle i maz 26.03.13, 23:22
      No sooorrryy.. urodzilam dziecko, zamiast rekonwalescencji po jak by nie bylo operacji brzusznej, jaka bez watpienia jest cc, dostalam do reki noworodka z komunikatem: to twoje dziecko , zajmuj sie nim. karm, przewijaj, nie sypiaj po nocach, twoje potrzeby sie nie licza, bo teraz jestes MATKA. I w takim stanie mam z marszu nianczyc nie tylko noworodka, ale tez meza? Wybaczcie..roboty przy dziecku jest az nadto, zeby jeszcze musiec zajmowac sie mezem. troszczyc sie o meza moge wylacznie wtedy, gdy rowniez on bedzie troszczyl sie o nas, o dziecko, o mnie. Jesli chce miec we mnie partnerke, ktora ma sily i ochote na momenty we dwoje, to maz musi sie aktywnie angazowac w funkcjonowanie domu i opieke nad NASZYM (nie MOIM) dzieckiem. Na szczescie zwiazalam sie z madrym, dojrzalym i myslacym czlowiekiem, ktory to rozumial, a nie z jakims niedojrzalym doopkiem strzelajacym fochy, bo zostal odepchniety od cycka przez jakiegos niemowlaka, ktorego zreszta sam splodzil.
      • mayaalex Re: Niemowle i maz 26.03.13, 23:36
        Amen!
        • aniaurszula Re: Niemowle i maz 27.03.13, 08:05
          to ja chyba tez mam madrego faceta,
      • archeopteryx Re: Niemowle i maz 27.03.13, 10:19
        Ano właśnie! U nas, po urodzeniu drugiego dziecka - ekstremalnie trudnego, wrzeszczącego egzemplarza, z wiecznie bolącym brzuszkiem, refluksem, ulewkami itp. - nawet nie miałam siły myśleć o spędzaniu czasu "we dwoje" z mężem. Przez jakieś pierwsze 4 miesiące nie marzyłam o niczym innym, jak tylko o tym by się zdrzemnąć albo pobyć chwilę całkiem sama. Kłóciliśmy się bardzo, tzn. ja się darłam na męża żeby bardziej się udzielał w opiece nad Małym. On w tej sytuacji nawet nie zaczynał tematu powrotu do tzw. "życia intymnego". Myślę, że też nie miał na to ani ochoty ani siły. Było nam bardzo ciężko. Mąż niechętnie zajmował się synkiem w pierwszych tygodniach jego życia, nie umiał sobie poradzić z jego straszliwym rykiem. Za to w olbrzymim zakresie zajmował się starszą córką i w dość sporym sprawami domowymi. Gdy urodziła się córka był dużo bardziej zaangażowany, ale ona była łatwiejsza w obsłudze i taka wdzięczniejsza, bo nie wyła notorycznie.
        Oczywiście gdy komunikowałam, że np. wychodzę na dwie czy trzy godziny to nie miał wyjścia i musiał wszystko robić przy Małym, ale bez entuzjazmu. Ja natomiast wychodziłam z założenia, że 2 godziny tylko dla mnie należą mi się jak psu zupa i niech się dzieje co chce, chłop jest dorosły i musi sobie dać radę z własnymi dzieciakami.
        Jak synek miał 6 miesięcy nastąpił przełom - zachorowałam na grypę i nie byłam w stanie zajmować się dzieckiem. Mąż zajął się Młodym idealnie. Wszystko przy nim robił, łącznie ze spaniem z nim, nocnymi karmieniami itd. I nawet nie zająknął się, że ma z tym jakiś problem - przeciwnie - miałam wrażenie, że wreszcie zaczął czerpać radość z obcowania z synkiem. Oczywiście nie był zorientowany w kwestiach kiedy jaki posiłek, ale po prostu pytał co i jak.
        Teraz jest tak, że śpimy z nim na zmianę (synek śpi w łóżeczku, które stoi w naszej sypialni i budzi się w nocy raz na karmienie, a czasem wybudza się na chwilkę jak wypadnie mu smoczek), ale przez to, że nie śpimy razem pewnie cierpi na tym nasz związek. Przy dwójce dzieci, w tym jednym nadal dość wymagającym niemowlęciu, priorytetem jest jednak możliwość wyspania się.
        Myślę, że powoli nasze życie zacznie wracać do normy. W każdym razie nie czuję ze strony męża jakiejś presji, raczej delikatne sygnały, że tęskni za wspólnymi chwilami. Daję sobie, nam, jeszcze trochę czasu, bo dla nas obojga był to bardzo trudny okres.
        • archeopteryx Re: Niemowle i maz 27.03.13, 10:31
          Co do podziału obowiązków to wychodzi chyba mniej więcej po równo. Ja pracuję krócej, więc więcej czasu spędzam z dziećmi, ale to mąż najczęściej kąpie córkę, szykuje dla niej kolację, czyta jej przed snem i towarzyszy przy zasypianiu. Ja kąpię synka, a że on zasypia bardzo sprawnie i nie oczekuje asysty mam chwilę czasu dla siebie. Mąż "zarządza" śmieciami (przy 4 koszach i dużej produkcji śmieci jest czym zarządzać smile i robi zakupy, ja zarządzam zmywarką i robię pranie. W weekendy robię obiady, w dni powszednie gotuje dla nas niania i ona też mniej więcej ogarnia mieszkanie, a większymi porządkami jakoś się z mężem sprawiedliwie dzielimy.
        • d.d.00 Re: Niemowle i maz 27.03.13, 10:36
          archeopteryx napisała:

          > A
          > Jak synek miał 6 miesięcy nastąpił przełom - zachorowałam na grypę i nie byłam
          > w stanie zajmować się dzieckiem. Mąż zajął się Młodym idealnie. Wszystko przy n
          > im robił, łącznie ze spaniem z nim, nocnymi karmieniami itd. I nawet nie zająkn
          > ął się, że ma z tym jakiś problem - przeciwnie - miałam wrażenie, że wreszcie z
          > aczął czerpać radość z obcowania z synkiem. Oczywiście nie był zorientowany w k
          > westiach kiedy jaki posiłek, ale po prostu pytał co i jak.
          >
          bo mężczyźnie poczucie panowania nad sytuacją ułatwia całą sprawę. Chaos jest najgorszy.

          Ja też na początku sama nie umiałam się zorganizować, a po kilku tyg miałam czas na kawę, nie musiałam sprzątać jak Mały spał, tylko Junior skos na bujaczek, tak samo wczoraj - Mały skok na matę a mamuśka prasuje wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja