Dodaj do ulubionych

Jak znosicie "bezsseność dzieciaczków?

03.07.13, 13:29
Skoki, zęby, chęć zabawy... Mój śpi przerywanie w zasadzie od urodzenia. Jak się przestał budzić na jedzenie, zaczął budzić się tak sobie, potem zęby, potem skoki, teraz już nie wiem co. Czekam, bo wiem, że przejdzie. Czekam już jakieś 4 miesiące, jest gorzej z dnia na dzień. Ale do rzeczy. Jak funkcjonujecie? Ja mam zaniedbany dom (ogarnięte powierzchownie, w kątach brud, nieumyte okna), obiad jest jak mi się chce- często gęsto pokroju paluszków rybnych. Mam jechać nad morze, ale mi się nie chce. Mały płacze w samochodzie, jak pomyślę, że nie będzie spał całe noce, a potem padnięta mam chodzić na spacery to mi się nie chce. Coś ze mną nie tak? Niektóre mamy piszą na forum że mają czas na kosmetyczki, naukę, spotkania z koleżankami. Czas to może mam, ale jedyną rzeczą o jakiej myślę, kiedy mały zasypia to poduszka i koc. Zastanawiam się jak radzą sobie mamy, które pracują, skro ja siedząc w domu czuję się fatalnie. A może w pracy jednak odpoczywacie od płaczu, pisków i dzikich stęków?
Obserwuj wątek
    • murwa.kac Re: Jak znosicie "bezsseność dzieciaczków? 03.07.13, 13:34

      polecam lekture tego watku wink


      forum.gazeta.pl/forum/w,572,145083671,,Czy_tylko_ja_nie_ogarniam_.html?v=2

      odzylam dopiero jak syn zaczal chodzic

      wczesniej - roznie bywalo. gdyby nie ojciec syna dawno bym sobie w łeb palnela
    • misieuszy Re: Jak znosicie "bezsseność dzieciaczków? 03.07.13, 13:40
      studiuję, a syn urodził się w sesji zimowej, więc cały ostatni semestr chodziłam na zajęcia niewyspana bardziej niż zwykle wink dziecko zostawało z mężem, a ja trochę odpoczywałam na uczelni. polecam wyjście z domu, jeśli masz z kim zostawić dziecko.
    • neffi79 Re: Jak znosicie "bezsseność dzieciaczków? 03.07.13, 14:02
      moja ma 12.5 mca. Czuje sie wyczerpana. Nie chodzi, marudzi, krzyczy, płacze, nie bawi się sama nawet chwilę, ogólnie mówiąc włóczy się po mieszkaniu raczkując i jęczysad Na spacerach wyje, nudzi się w wózku itp. W nocy budzi sie 10 razy. Dziś juz miałam maxa. Na dzień dobry płakałam jak dziecko w łazience z bezsilności i zmęczenia. Kosmetyczka? Fryzjer? W domu mam bałagan, zaległą pracę, zaniedbałam 2 córkę Czuję się podle...
    • natchniuza86 Re: Jak znosicie "bezsseność dzieciaczków? 03.07.13, 14:20
      Pracuje i to duzo. Moje dziecko spalo przez perwsze 3 miesiace zycia. Teraz ma siedemnascie, nie pamietam ostatniej przespanej nocki. Potrafi sie budzic co kwadrans przez cala noc. Ciagly sen przez godzine dla mnie to swieto wink Dom mam posprzatany, bo bardzo lubie i sprzatanie, i porzadek; obiad tez jest, choc zwykle dwa dni to samo, czasem choc rzadko moja mama cos ugotuje dla nas. Mam czas poza dzieckiem, domem i praca na kolezanki, kosmetyczki, na internet, na czytanie ksiazek, nie jest tego czasu duzo, mialabym znacznie wiecej, gdybym nei musiala pracowac wieczorami/nocami jeszcze w domu (w sensie zawodowym, nie jesli chodzi chodzi o obowiazki domowe). Na nogach trzyma mnie kawa, czasem 2-3 dziennie, czasem zero, to zalezy wink Jakos daje rade, choc analizujac Twoje pytanie, chyba nie wiem jak. Dodam, ze nie mam zbyt duzo pomocy ze strony meza, ale kilka domowych spraw ogarnia on na szczescie. Nad morze jedziemy i nie moge sie doczekac smile Zacznij moze od zmiany nastawienia wink
      • aaaniula Re: Jak znosicie "bezsseność dzieciaczków? 03.07.13, 14:50
        Ciężko zmienić nastawienie będąc padniętą na twarz. Przynajmniej mi smile Staram się jak najwięcej robić dla młodego- czyli jak nie śpi to się z nim jakoś kreatywnie bawić, zabierać na spacer, jak nie chce w wózku to na koc nad jezioro. Gotuję mu sama. No może w domu też nie jest tak tragicznie, tylko zanim młody się urodził miałam błysk, a na obiad canneloni smile Teraz nie da rady. Nad morzem już byliśmy z mężem i choć akurat szły pierwsze zęby, to było bardzo fajnie. Teraz mam jechać sama (a raczej z towarzystwem, które z dzieckiem mi nie pomoże z dzieckiem). Dlatego zastanawiam się czy warto w takim momencie. No ale nie ma co ukrywać młodego ogarniam po całości ja. Mąż bierze na siebie trochę obowiązków domowych- tyle na ile ma czas po pracy.
        • libretinka Re: Jak znosicie "bezsseność dzieciaczków? 03.07.13, 15:26
          A mój syn wczoraj skończył roczek i z tej okazji nagrodził mnie pierwszą przespaną nocą w swoim rocznym życiu: spał od 20.30 do 5.30. Zuch chłopak. Jak wstałam i zobaczyłam, że jest rano to niemal wskoczyłam do tego łóżeczka zobaczyć czy nic mu nie jest wink
        • una_mujer Re: Jak znosicie "bezsseność dzieciaczków? 03.07.13, 15:28
          Jakoś nie wierzę w ten post o zmianie nastawienia. Jeżeli to prawda, to organizm tej pani jej za to odpłaci, i to bardzo szybko...
          Nie ogarniałam, większość kobiet nie ogarnia... Rozumiem Cię z tym canelloni, ja też uwielbiałam gotować przed urodzeniem dziecka; teraz po dwóch latach mam wrażenie, jakbym wszystkiego zapomniała... Czekam aż moje dziecko będzie chciało mi pomagać.
          Nad morze bez męża nie jedź, jak nikt ma Ci nie pomóc - w domu przynajmniej masz wszystko pod ręką... No chyba że jakiś super ośrodek, gdzie wszystko będziesz miała podetknięte pod nos, to przynajmniej gotować i sprzątać nie będziesz musiała smile
          Co do fryzjera i kosmetyczki, to jedyne, co mogę Ci doradzić, to przegadanie tego z mężem - no w końcu jest jakiś dzień w tygodniu (pewnie sobota), kiedy nie pracuje i może na dwie godziny zostać z dzieckiem. Dobrze Ci to zrobi.
          Wbrew pozorom chodzenie do pracy jest odskocznią i odpoczynkiem psychicznym, przynajmniej dla mnie. Chociaż teraz, jak mała ma dwa lata i robi się coraz bardziej kumata, to chciałabym móc więcej czasu z nią spędzać...
          • natchniuza86 Re: Jak znosicie "bezsseność dzieciaczków? 03.07.13, 22:44
            una_mujer napisała:

            > Jakoś nie wierzę w ten post o zmianie nastawienia. Jeżeli to prawda, to organiz
            > m tej pani jej za to odpłaci, i to bardzo szybko...

            Noo, to na pewno wink
    • kindddzia Re: Jak znosicie "bezsseność dzieciaczków? 03.07.13, 16:06
      Aniula, a Ty gdzies w ogole wyszlas juz bez dziecka? Tak np na dwie godziny? Kawa, piwo, kino? Twoj maz zajmuje sie czasem malym sam, bez twojego czujnego oka mamy?

      • karynka273 Re: Jak znosicie "bezsseność dzieciaczków? 03.07.13, 20:06
        ja mam tez wersje dziecka nieodkładalną.. im jest starsza tym jest gorzej bo więcej rzeczy ją interesuje, wszystko chce dotknąć a nie sięga nieraz i jest krzyk...jeszcze nie umie sama sie przemieszczac wiec jak cos chce to tez piszczy, a juz dobrze wie czego chce.. ..mam tez 5cio latka...jak juz mała zaśnie to staram sie poświęcić czas synkowi..chociaz troszkę..zrobic mu jakis obiadek, kolacje itd. mąż tez pracuje... czesto od 6 do 18..tez jestem padnięta i nieraz nie mam siły nawet mrugać powiekami...ale kiedys bedzie lepiej... powtarzam to sobie codzień...i znów jest tak samo, ale to kiedys w koncu nadejdzie. przepraszam za literówki ale pisze jedną ręką, gdyś drugą zabawiam małą..
      • aaaniula Re: Jak znosicie "bezsseność dzieciaczków? 03.07.13, 21:03
        Pomińmy to pytanie smile Kino chyba dwa razy zaliczyłam od narodzin dziecka. Ze dwa razy jakiś sklep. Raz na miesiąc fryzjer (u mnie w bloku- całe 20 minut). I to by było na tyle. Piwo marzy mi się od dawna, ale nie pijam, bo mój mąż autentycznie nie budzi się w nocy kiedy mały nie śpi. Obudzi go dopiero dziki płacz, z którego już bardzo ciężko syna uspokoić i ponownie uśpić. A ja po piwku też mogę być mało czujna. Co do weekendów- tak staram się zorganizować tydzień, abyśmy mogli spędzić ten czas we troje, ale to wspólne kończy się tak, że ja koło małego wszystko robie...
        • kindddzia Re: Jak znosicie "bezsseność dzieciaczków? 03.07.13, 21:29
          no to chyba tutaj jest pies pogrzebany uncertain
          moj maz tez mial tendencje zeby tak to zostalo ustawione wlasnie i musialam troche zawalczyc, ale na to trzeba miec sily uncertain odpusc te porzadki, z twoich postow wynika, ze jestes estetka - mam nadzieje, ze chociaz robisz to dla siebie, a nie dla meza wink

          ale to jest rzecz, ktora jak odpuscisz to nic sie nikomu nie stanie. Sprobuj raz chociaz ciut sie wyspac i pogadaj z mezem, ze juz nie mozesz, ze musi pomoc. On chyba nie jest tak stryrany jak ty? tez sie kladzie jak tylko maly pojdzie spac? nie? A to znaczy, ze moze robic cos wiecej. To sie ciezkie czasy, one mina w koncu i TERAZ musi sie wykazac, bo teraz jest czas na tyrke, nie tylko dla ciebie, ale dla was, rodzicow.

          Na pewno nie robi tego ze zlej woli, po prostu tak wyszlo, ale musisz tu wlasnie cos zmienic.
          Ja najpierw wynegocjowalam, ze go budze w nocy i ma isc robic mleko, ja karmie na ogol, a on jak jest w stanie, bo serio jest nieprzytomny, ledwo trafia do tego mleka (ale budze bez wyjatkow) - niech sprobuje nakarmic, uspokoic, jak sam sie nie budzi, to ty go zbudz - musi ci pomoc. Zrobienie mleka to dwie minuty, nie bedzie bardziej zmeczony przed praca rano, a w weekendy moze sprobowac dac z siebie wiecej.

          Kladzenie spac - jeden dzien ja jeden on, ciezko bylo, migal sie, "zawsze cos", jeden, drugi raz moge odpuscic, ale nie wiecej. Dziecko najpierw bedzie zdziwione, moze nawet zamarudzi, jak sie calkiem rozbeczy, to trzeba zastapic meza, ale w koncu zaskoczy. Musicie probowac.
          Karmienia - wiaodmo, ze ja czesciej, ale wolam meza zeby to zrobil jak najczesciej

          Maz po pracy dostaje jesc i ma sie zajac dzieckiem. Nie jedna reka, druga grajac na kompie, ale bawic sie, czytac ksiazeczki etc - to jest mega istotne nie tylko dla ciebie, ale i dla meza, on musi sam sie z nim bawic zeby budowac relacje i przede wszystkim dla malego - on potrzebuje taty.

          Spokojnie mozna wyjsc z takiej sytuacji, powolutku, ale mozna. I zobaczysz jaka to jest ulga - niewyobrazalna smile cos wspanialego. Tylko trzeba faceta pilnowac, bo moj ma tendencje do zapominania naszych ustalen.

          I idz na to piwo, jak juz nauczysz sie meza dobudzic w nocy. Przygotuj go - "dzis ty karmisz, ty kladziesz, ty wstajesz w nocy" - a z doswiadczenia ci powiem, ze po jednym piwie nie bedziesz mniej czujna, tak samo cie zbudzi maly i dasz rade sie nim zajac w razie czego. Po dwoch tez dasz rade, chociaz to juz malo przyjemne bedzie (nie zeby mi sie takie akcje zdarzaly czesto, ale raz corke lulalam po alkoholu, jak sie tacie nie dala)


          musisz musisz koniecznie wymagac wiecej od meza, on sam sie nie domysli. Nie lituj sie nad nim, bo to ty ledwo chodzisz, a nie on. Jak sobie tego teraz nie poustalacie to bedziesz miala juz do niego zawsze zal

          • aaaniula Re: Jak znosicie "bezsseność dzieciaczków? 04.07.13, 08:55
            Oczywiście jak męża kopnę to wstaje i bez problemu robi mleko, herbatkę czy przynosi suszarkę smile. A ja natomiast nie zasnę jak mały postękuje- potrzebuje ciszy do snu. Więc i tak skoro się obudzę to nie śpię aż on nie zaśnie. Po pracy mąż bierze małego w obroty, czasem z pilotem w jednej ręce smile Ale szybko wybijam ten pomysł z głowy. Każdego dnia go kąpie, usypiam już ja, bo im to jakoś strasznie długo idzie i mężowi dzieciak czasem się za mocno rozbudza, potem jest cyrk ze spaniem.
            Na spacer nie ma go kto zabrać. Jedna babci zapadła się pod ziemię po urodzeniu wnuka, a druga ma skomplikowaną sytuację, dużo większe zmartwienia i nie angażuję. Póki co to samego bym dziecka z mężem nad morze nie posłała. Pewnie teraz dostanę lincz, ale jakoś sobie tego nie wyobrażam. Skoro mąż się w nocy nie budzi, mały wyje w samochodzie- więc co dopiero podróż nad morze? A Wy wysyłacie takie maleńkie dzieci nad morze po opieką dziadków lub mężów?
            • murwa.kac Re: Jak znosicie "bezsseność dzieciaczków? 04.07.13, 10:46
              maz sobie znalazl wymowke, a ty ja łyknęłaś.
              slyszy, slyszy, ale po co ma sie zrywac, skoro zona zaraz wstanie?
              bedzie sam z dzieckiem, bedzie wstawal przy pierwszym kwęknieciu.

              i nie rozumiem co to znaczy - nie ma kto na spacery chodzic? i dlaczego babcie i dziadkowie maja to robic?
              maz wraca z pracy, je obiad i idzie z dzieckiem na spacer.
              w weekendy - wyganiasz towarzystwo na dwor z zastrzezeniem, ze wczesniej niz za 2h maja nie wracac. i juz masz 2 h dla siebie.

              oczywiscie, ze bym wyslala. gdziekolwiek. OJCA z dzieckiem boisz sie puscic? nie ufasz mu? zrobi dziecku krzywde? zostawi gdzies samego?
              przez takie wlasnie podejscie padasz na twarz. bo i nie pozwalasz, zeby maz sie dzieckiem zajal i zgadzasz sie na glupie wymowki. w sumie jedno wynika z drugiego i robi sie kolo zamkniete.

              najwazniejsze to musisz swoje podejscie zmienic.
    • lidek0 Re: Jak znosicie "bezsseność dzieciaczków? 03.07.13, 21:19
      Wyślij nad morze męża/dziadków z dzieckiem, sama odpocznij, wrzuć na luz. Nie masz nikogo do pomocy? Nikt nie może wyjść z dzieckiem na spacer a Ty masz chwilę dla siebie?
      • agata.redakcja Re: Jak znosicie "bezsseność dzieciaczków? 04.07.13, 09:14
        Ja miałam do pomocy osobę, która jest DRUGIM rodzicem, czyli tatę dziecka.
        Spał z małą w weekendy, wracał z pracy wychodził z nią na spacer. Ja mogłam wówczas coś zrobić w domu, albo ugotować, albo po prostu spać. Tak naprawdę moje dziecko przesypia noc dopiero od 3-4 miesięcy (ma 2,5 roku).
        Sama nie dasz rady.
        Może też spróbuj "zgadnąć" dlaczego dziecko nie śpi. Może jest mu gorąco, za dużo bodźców?
        zajrzyj tutaj: Jak się wyspać, kiedy mieszka z nami niemowlę - 8 rad , może znajdziesz coś dla siebie.

        Pozdrawiam smile
    • guderianka Re: Jak znosicie "bezsseność dzieciaczków? 04.07.13, 09:43
      Młody niedługo będzie miał rok,przespał jedną noc-parę dni temu. Od urodzenia wybudza się po 2-3 godzinach snu i tak do rana, między 3-4 w nocy ma kryzys-OD ZAWSZE-wtedy najczęściej się wybudza na dobre,albo ryczy, łazi, siedzi itp. I tak co noc, co noc, co noc.
      Od północy po pierwszym wybudzeniu śpi z nami-dzięki temu w sennej malignie go uspokajam i karmię. Ale nie wysypiam się i nie jest łatwo, ostatni okres trzech porąbanych bardziej niż zwykle nocek odkupiłam osłabieniem organizmu, infekcją węzłów chłonnych i gardła i półpaścem uncertain
      • guderianka p.s. 04.07.13, 09:46

        cudne rady o drugim rodzicu sa o kant tyłka-
        młody pozytywnie reaguje tylko na mnie, gdy idzie do niego Mąż -wpada w histerię i jest jeszcze gorzej, żadne kwiatki, herbatki, itp.
        acha-w dzień jest fantastyczny, radosny, pogodny, zabawny i nie marudzący, drzemki dziennie-zasypia sam i bez problemu, śpi mocno
        tylko noce...
        • aaaniula Re: p.s. 04.07.13, 10:09
          Już myślałam, że to tylko u nas jest tak, że mąż z maleńkim dzieckiem się pobawi i przewinie, ale samodzielna opieka to raczej kiepski pomysł... Samodzielny wyjazd to abstrakcja. Brakuje mi fajnych mam z dziećmi w pobliżu. Na placach zabaw raczej babcie, opiekunki. Na ławkach więcej pijaków niż matek. I tak jakoś wyszło, że z dzień za dzień, sama z dzieckiem, niewyspana. No i przyszła frustracja
          • guderianka Re: p.s. 04.07.13, 10:18
            Nie, nie, mój Mąz w dzień robi z Młodym wszystko-wychodzi na dwór, na plac zabaw, zabiera gdzieś autem , na zakupy, bawi się w domu. I jest git.
            W nocy jest jednak MAMA
            • libretinka Re: p.s. 04.07.13, 10:25
              To o tych mężów też głównie się tu rozbija. Mój wszystko przy małym zrobi, ale poproszony.
              Sam z siebie to co najwyżej go chwilę pobawi, a tak to ja mówię : idz na spacer, zabierz na zakupy to ja w tym czasie posprzatam, przygotuj kapiel, przewiń, nakarm, wstan do malego itd. Sam z siebie nigdy się nie domysli, albo nie chce domyślić, chociaż każdy dzień wygląda u nas podobnie. Wiadomo, że organizacja dnia to mama, planowanie posilkow mama, dbanie o zdrowie, lekarzy, wizyty tez mama, dbanie o czyste ubrania mama i niech tu któraś się odezwie, żę ma takiego cudownego męża, który robi wiecej od niej przy dziecku.
              • guderianka Re: p.s. 04.07.13, 10:42
                Libertinka, ja tę cechę cenię. Ale mój M już na początku gdy zamieszkaliśmy razem powiedział, a raczej instrukcję instrukcji do siebie " Wielkimi literami, prosto z mostu-daj rozkaz a ja go wykonam". I faktycznie-ja mówie co, gdzie kiedy i wskazuje palcem przy okazji zaspokajając swoje autokratyczne ambicje, on wszystko co trzeba zrobi. Bez kłótni, dyskusji, spiec-funkcjonujemy już tak 10 lat i jest nam dobrze. Może i wy znajdźcie jakiś klucz do siebie ?

                Poza tym-ja NAPRAWDĘ wiem lepiej wiele rzeczy, mam głębszą intuicję, znam dzieci, więcej z nimi przebywam. Mam cedować na niego to co sama mogę i umiem lepiej w imię..właśnie-w imię czego ?
                • libretinka Re: p.s. 04.07.13, 10:53
                  U nas klucz jest taki sam jak u Was. Kochamy się, jesteśmy szczęśliwi na ogół wink. Ja też mówię dużymi literami a on robi co każę, ale od czasu do czasu i tak wzajemne żale wylewamy pt ON " Bo Ty mi ciagle rozkazujesz i zawsze wynajdujesz mi jakieś zadania" a JA " niczego nie możesz się domyślić, wszystko trzeba pokazać Ci palcem i myśleć za Ciebie"
              • murwa.kac Re: p.s. 04.07.13, 10:59
                z czystym sumieniem moge powiedziec, ze u mnie ojciec robi wiecej niz ja. chociazby dlatego, ze wieczorne kapanie, kolacja, usypianie - jest jego domena.
                zdrowie, lekarze, wizyty - zalezy kto akurat ma wygodniej zeby temat ogarnac. nie ma tak, ze TYLKO mama.
                czyste ubrania - co za problem pralke wlaczyc? uprane ciuchy chyba tez umie poskladac i schowac do szafy, zadna to wiedza tajemna?

                naprawde, nie rozumiem podejscia kobiet, ktore najpierw ukreca sobie bata na plecy wlasnie takimi jazdami jak ja wszystko zrobie sama najlepiej, przeciez maz nie bedzie umial tego czy tamtego, a pozniej jecza zbiorowo ile maja obowiazkow, jakie to zmeczone sa i straszne, bo wszystko jej na jej glowie.

                mysle, ze najlepiej by bylo, zebyscie przestaly traktowac swoich mezow jak niepelnosprawne piecioletnie dzieci, ktore trzeba obsluzyc, a PARTNEROW, ktorzy NIE pomagaja, a wypelniaja obowiazki wzgledem dziecka jak Wy.
                • libretinka Re: p.s. 04.07.13, 11:11
                  Kochana, widocznie masz egzemplarz, ktory traktuje sie jak ostatnia wyrocznie i z pokora przyjmuje wszystkie nowe obowiazki. Uwierz mi, ze standardowy facet taki po prostu nie jest. Standardowy facet walczy o swoj wolny czas jak lew, a moj ma go nie za wiele. Standardowy facet ma w sobie wiecej z dziecka niz dorosla kobieta, wiec potrzebuje czasu na swoje zabawki. Standardowy facet nie mysli o obowiazkach domowych wiec trzeba go instruowac.
                  To, ze trafil Ci sie niestandardowy model nei oznacza, ze mozesz swoje doswiadczenia przekladac na wszystkich innych facetow.
                  Mój mąż to czlowiek z sercem na dloni, ale jeśli chodzi i rownouprawnienie to czasami twierdze, ze brakuje mu tylko maczugi wink. I zgadzam sie, ze uzalamy sie nad soba, uwazam, ze mamy i tak o niebo lepiej niz nasze mamy czy o zgrozo babcie. Na obrone meza dodam, ze sa kwestie tez, ktorych ja nie dotykam np samochod, ubezpieczenia, sprawy domu typu wywoz smiecie, koszenie trawy itd, co nie zmienia faktu, ze przy dziecku jest tylko pomocnikiem.
                  • guderianka Re: p.s. 04.07.13, 11:27
                    Nie zgadzam się z takim podejściem do mężczyzn-ogólnie.
                    Co to znaczy "niestandardowy" ?
                    Myślisz, że mój Maż nie potrzebuje wolnego czasu i odpoczynku?
                    Po prostu wypracowaliśmy sobie nasz system bycia w taki sposób by żyć zgodnie, nie skupiamy się na pierdołach a na priorytetach, zresztą przy trójce wymagających dzieci -każde w innym wieku i z innymi potrzebami- nie ma miejsca na jakies kłótnie, walczenie o swoje, przepychanki
                  • murwa.kac Re: p.s. 04.07.13, 11:39
                    alez nie trafil mi sie specjalnie wyjatkowy egzemplarz.
                    tez nie myslal o obowiazkach domowych etc. i tez najchetniej by wszystko na mnie zwalil.

                    z tym, ze ja po prostu na to nie pozwolilam smile

                    tez funkcjonuje u nas zasada instrukcji i dluuuuuuugo bylo tak, ze sam sie nie domysli

                    co do wolnego czasu - moze tu faktycznie jest dziwny i niestandardowy, ze jego wiekszosc woli spedzic z synem.

                    obowiazki typu ubezpieczenie, samochod, wywoz smieci, koszenie trawy - tez wypelnia ta osoba, ktorej akurat jest wygodniej to zalatwic/zrobic/ogarnac w danym momencie.
                • guderianka Re: p.s. 04.07.13, 11:25
                  ja wszystko zrobie sama najlepiej, przeciez
                  > maz nie bedzie umial tego czy tamtego


                  no ale tak jest-i co na to poradzisz ? wink
                  Mój Mąż jest świetny w zakresie pewnych czynności, których ja nie ogarniam, ja jestem świetna w innych. Po co uczyć się, tracic czas i stresować czynności z innego bieguna-jeśli nie ma takiej konieczności ?


                  zdrowie, lekarze, wizyty - zalezy kto akurat ma wygodniej zeby temat ogarnac. n
                  > ie ma tak, ze TYLKO mama

                  piszesz z perspektywy mamy jednego i to małego dziecka, ja mam troje w tym jedno niepełnosprawne, drugie po etapie zaburzeń metabolicznych-co ja poradzę na to, ze lepiej pamiętam wszystkie sytuacje, wyniki, parametry ? Czym innym pojechać od lekarza na wizytę związaną z katarem- M jak najbardziej ogarnia-czym innym wizyta u nowego lekarza gdzie trzeba opisać całą historię choroby lub wizyta interwencyjna na IP , gdzie obecność dwojga rodziców jest dla dziecka ważna ?

                  mysle, ze najlepiej by bylo, zebyscie przestaly traktowac swoich mezow jak niep
                  > elnosprawne piecioletnie dzieci, ktore trzeba obsluzyc,


                  a kto tak traktuje ?
                  • murwa.kac Re: p.s. 04.07.13, 11:47
                    zgadza sie, pisze z perspektywy matki 1 dziecka, trudno zeby inaczej.
                    ale w dalszym ciagu nie widze powodu dla ktorego ojciec mialby nie zna historii choroby wlasnego dziecka.

                    ja nie twierdze, ze zarowno ja i moj partner jestesmy wielozadaniowi.
                    sa rzeczy, ktorych ja nie lubie robic i robi to eM, w ktorych on jest lepszy niz ja i vice versa.

                    ale pozwolenie na przewalenie na siebie praktycznie wiekszosci obowiazkow, zarowno domowych, jak i dzieciowych czy logistycznych i jeszcze tlumaczenie, ze przeciez maz nie zrobi tego badz zrobi to zle - juz jest niehalo.
                    a skoro bobieta jedna z druga pada na twarz ze zmeczenia i zaczyna sie rodzic frustracja - to ewidentnie jest przemeczona i powinna sie (kosztem meza) odciazyc.
                    • guderianka Re: p.s. 04.07.13, 11:52
                      co innego znać a co innego z pamięci podawać pewne fakty i je kojarzyć-sorry , mój Mąż nie potrafi-ja jestem w tym względzie jak komputerek

                      i to , że ja potrafię coś lepiej wcale nie oznacza, że czuję się w tej kwesti 'zaharowana" wink
                      • libretinka Re: p.s. 04.07.13, 12:03
                        Ja też tak mam, my mamy epizod onkologiczny. Mały miał podejrzenie nowotworu i wracamy do historii choroby na każdej wizycie lekarskiej. Od szczegółów jestem ja. Od wizyt kontrolnych jestem ja, o szczepieniach nawet nie wspominam, o tym, że muszę sprawdzać kiedy koncza sie pampersy, witaminy, krem do pupy to juz nawet nie wspominam. Pranie wyciaga i rozwiesza moj mąż, ale to ja muszę pamietać, że kończą sie czyste koszulki i trzeba nastawić pranie. Moj mąż czesto gesto suszy sobei skarpetki suszarka do wlosow bo nie zorientowal sie, ze wszystkie, ktore ma leza w koszu z brudami.
                        mój mąż jest tak zapominalski, że to nawet sobie trudno wyobrazić. Podejrzewam, że mógłby zostawic dziecko wink. Potrafi jechać po jakieś pilne dokumenty do domu z centrum Wawy do domu ( mieszkamy pod) i pod domem zorientować się, że klucze do domu zostały w biurze.
                        Kiedyś ze szpitala wysłałam go po jakieś papiery, przywiózł mi ręczniki. Zawsze mysli o 100 rzeczach w tym samym czasie, ale mam wrazenie, ze zadnej mysli nie doprawdza do konca.
                        WIem, że biorę za dużo na siebie, ale robię to bo tak jest łatwiej naszej 3, nie tylko mnie. Nie mowiac juz o tym, ze bardzo, ale to bardzo nie lubie prosic o pomoc, z natury jestem zosia-samosia. Trudno mi nauczyc sie polegac na innych.
                • guderianka Re: p.s. 04.07.13, 11:30
                  sorry murwa-już wiem o czym piszesz

                  Standardowy facet walczy o swoj wolny czas jak lew, a moj ma go nie za wiele. Standardowy facet ma w sobie wiecej z dziecka niz dorosla kobieta, wiec potrzebuje czasu na swoje zabawki. Standardowy facet nie mysli o obowiazkach domowych wiec trzeba go instruowac.
                  • murwa.kac Re: p.s. 04.07.13, 11:50
                    ot to to, dokladnie...
        • neffi79 Re: p.s. 04.07.13, 10:32
          guderianka u mnie podobnie, z tym, że w dzień jojczy i marudzi. Więc mam gratisa w postaci przesranego dnia. Maż pomaga ile może ale w nocy tatuś jest zbyteczny. Liczę sie tylko ja.
          Przez osłabienie organizmu miałam juz kilka przypadłości, częste infekcje, przeziębienia okrągły rok, jedniodniowe gorączki i inne cuda. Jakoś musimy to przetrwać. Nagroda jest wspaniała. Mam 10 lenią córcię więc wiemsmile
          • guderianka Re: p.s. 04.07.13, 10:43
            Neffi-oby mu przeszło smile
    • aaaniula Re: Jak znosicie "bezsseność dzieciaczków? 04.07.13, 13:38
      Odpowiadając bardzo pokrótce. Po pracy na spacer nie ma szans bo najnormalniej w świecie jest za późno. Po kąpaniu, jedzeniu, gdy mały uśnie jest 21, więc niewiele czasu zostaje na obowiązki, bo padamy na twarz razem z nim. Mąż na spacery, do sklepu małego w weekendy jak najbardziej zabiera i nie ma z tym problemu. Ale myślę, że tygodniowe wakacje sam na sam męża z dzieckiem to kiepski pomysł.
      Mojemu też trzeba mówić dużymi, drukowanymi literami i nie ma żadnego oporu. Tylko czasu czasem nie starcza.
      Co do zarzutu, że nie wstaje bo żona wstanie to nie do końca. On autentycznie śpi jak zabity, dopiero kopnięty solidnie powstaje.
      • karynka273 Re: Jak znosicie "bezsseność dzieciaczków? 04.07.13, 13:50
        może pociesze Cię tym że u nas jest dokładnie tak samo.. więc doskonale to rozumiem... moja mała na dodatek od 4ech dni jakby się wściekła.. już samo odłożenie jej do pozycji leżącej wiąże się z krzykiem i płaczem... aż zaczyna się krztusić i ją znów podnoszę.. w nocy zaczęła się wiercić i budzić z płaczem,,myślałam że może skok rozwojowy ale to już powinien chyba minąć.. jeżeli już minął to po jest gorzej jak przed.. czasami już jak rano wstanę to chce mi się płakać na samą myśl że przede mną następny taki dzień... ach.... kiedyś minie...
        • karynka273 [...] 04.07.13, 13:59
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • murwa.kac karynka273 04.07.13, 14:02

            Bardzo proszę o zmniejszenie sygnaturki do regulaminowych 4 linijek tekstu.
            Możesz się ograniczyć do jednego suwaczka, albo postarać się je ułożyć obok siebie w jednej linii.
            • karynka273 Re: karynka273 04.07.13, 14:08
              no przeciez usuwam... nie wiem czemu ciagle wskakuje....
              • murwa.kac Re: karynka273 04.07.13, 14:30

                skasuj ja badz zmien jej uklad w swoich ustawieniach najlepiej.
    • aniaurszula Re: Jak znosicie "bezsseność dzieciaczków? 04.07.13, 14:15
      a mnie takie dzieci bardziej mobilizuja do dzialanie, starsza zaczela w miare normanie sypiac jakos ok 3 ur, mlodsza obecnie 2l8m tez sie budzi w nocy i potrafi nie spac 2-3 g. wyznaje jedna zasade jak dziecko w dzien ma drzemke ja sie biore za sprzatanie, przy starszym to nawet bezpieczniejsze bo po mokrej podlodze nie biega. zadko odpoczywalam w dzien jak dzieci spaly nawet po nieprzespanych nocach.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka