Od razu zaznaczam, że nie chodzi o dyskusję spać czy nie - bo to sprawa pomiędzy rodzicami a dzieckiem
Młody od pierwszych dni śpi sam - w szpitalu z uwagi na wrodzone zapalenie płuc był ze mną godzinę później tylko przy nim siedziałam
Śpi w swoim łóżeczku, w swoim pokoju, do którego my wprowadziliśmy się z naszym łóżkiem - kiedyś się wyniesiemy. Sporadycznie zdarzało się, że zasnęłam z nim w takcie karmienia (długo nie tolerował karmienia na leżąco) w ciągu dnia. Od paru tygodni zdarza się, że śpi z nami gdy nad ranem przebudzi się na karmienie. Lubię gdy śpi przy mnie - ale jednak bardziej nam jest niewygodnie (w sensie mi i mężowi) zawsze któremuś z nas brakuje miejsca (młody królewicz pośrodku dominuje).
Ale do rzeczy: zawsze nurtowały mnie dwie kwestie jeśli chodzi o wspólne spanie z maluchem:
1. niemowlę wiadomo bez poduszki - jak to rozwiązujecie - Wy też śpicie bez czy z rodzicami w łóżku to już może mieć poduszkę?
Jak śpi z nami to jednak na mojej lub męża poduszce. W sumie to zauważyłam teraz że on lubi na płasko, chyba wkurza go klin zainstalowany pod materacem z uwagi na katar.
2. nie boicie się że kołdra nasunie się na dziecko, w sensie twarz?
ja lubię spać przykryta po samą szyję

z nim pilnuję jednak żeby nie była wysoko.
No i strasznie mi się grzeje gdy zaśnie z nami - jeśli się dla to delikatnie go rozbieram. U siebie w łóżeczku ma tylko kocyk w powłoczce i to nie jakiś gruby. Śpimy przy przynajmniej rozszczelnionym oknie.