Dodaj do ulubionych

Wózek nie, chusta nie... aaa!

20.02.14, 17:22
Moja 2-miesięczna Niunia oprotestowała wózek. Różne rzeczy robiłam, żeby polubiła spacery, ale po 2 miesiącach się poddaję i nie będę jej więcej męczyć. Więc pozostaje chusta... Nauczyłam się wiązać z doradcą, kupiłam chustę, wiążę Niunię i noszę po domu a ona po 3 min stęka, kwęka, prostuje się jakby chciała wstaćuncertain Co robić i jak tu się wyrwać z domu na spacer...? Ktoś ma podobne doświadczenia?
Obserwuj wątek
    • klubgogo Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 20.02.14, 17:49
      A może nie chodzi o wózek czy chustę, tylko porę spaceru? Nie porę dnia, oczywiście, ale kiedy dziecko jadło, spało, wypróżniło się. Wychodziłam z córką tylko po okresie aktywności, po nakarmieniu, przed snem, a nawet wtedy, gdy zasnęła. A może masz typ niewózkowy, niechustowy?
      • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 20.02.14, 18:54
        Wychodziłam z nią w różnych porach między 10 a 15. Przeważnie mocno z mocno nakarmioną, przed drzemką, żeby się wyspała na spacerze. No i się wysypiała, ale po 15 minutach wrzasku. Po prostu już nie mam serca męczyć jej codziennie tym 15-minutowym płaczem. Zupełnie na śpiocha jej nie wyprowadzę, bo trzeba ubrać ją w kombinezon i na pewno się obudzi...
        A jeżeli to rzeczywiście tym niewózkowy, niechustowy to co? Tylko siedzenie w domu pozostaje?
    • marsylvik Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 20.02.14, 18:03
      > Nauczyłam się wiązać z doradcą, kupiłam chustę, wiążę Niuni
      > ę i noszę po domu a ona po 3 min stęka, kwęka, prostuje się jakby chciała wstać
      > uncertain

      I się jeszcze odpycha od Ciebie do tego?
      Nie widzę Was co prawda, ale po opisie zachowania zgaduję, że ma za luźno i nie czuje się pewnie... Spróbuj zawiązać ciaśniej albo zmień wiązanie na takie, które trudniej "zepsuć" wink Szczególnie uważaj żeby jej nie zachustować za nisko, wtedy dziecku jest niewygodnie. No i upewnij się przed wiązaniem, że jest najedzona, przewinięta, wyspana. Z czasem, jak się już przyzwyczai a Ty nabierzesz wprawy zaspokojenie potrzeby snu przed chustowaniem przestanie być ważne, bo uśnie w chuście, za to u starszego może się odezwać potrzeba ruchu smile

      Moja też zaczęła chustowanie w wieku 2 miesięcy, niedługo po tym, jak ostatecznie oprotestowała wózek (pogodziła się dopiero ze spacerówką, jak już siedziała). Pierwsze 10 razy bywało różnie, średnio, źle, czasem dobrze. Potem dawała mi się zachustować praktycznie za każdym razem, ale tatusiowi też pierwsze 10 razy się nie dawała... Więc mam raczej pewność, że chodzi przede wszystkim o wprawę w wiązaniu.
      • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 20.02.14, 18:57
        Wiązanie będę jeszcze ćwiczyła, za nisko na pewno nie jest, jeżeli chodzi o ciasność, trudno mi ocenić, ale jest dość ciasno... Wiążę tylko najedzoną i wyspaną. Martwię się że nigdy nam się nie uda wyjść tak na spacer, ona tak się ciągle wierci, nawet na rękach długo nie wytrzyma... Co za dziecko: wózek nie, chusta nie, spać nie, jeść nie, tylko płakać i płakaćuncertain i nie jest to żaden skok rozwojowy tylko ma tak od zawsze crying
    • amama89 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 20.02.14, 18:52
      Może spróbuj zamiast w gondoli, przypiąć do wózka fotelik samochodowy (jesli masz taką możliwość) u mnie to działało i wychodziłyśmy w ten sposób na krótki spacer. Później córka przekonała się do chusty, myślę, że warto próbować chustonoszenia, jeśli dziecko się wierci próbuj się trochę pokołysać, pośpiewać, może z czasem się przyzwyczai.
      • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 20.02.14, 18:58
        Och kołysanie, śpiewanie, skakanie i inne cyrki mamy dobrze opanowane, bo tylko tak da się ją uspać. Też myślałam o foteliku i jutro spróbuję. Mimo wszystko chciałabym zawalczyć o chustę bo bardzo mi się podoba ta swoboda, przytulimy się i pójdę tu i tam i nie będę tylko popychadłem wózka...
        • amama89 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 20.02.14, 19:21
          Mi kiedyś fizjoterapeutka poleciła ten pomysł z fotelikiem i zadziałało, widziałam też niektóre mamy wożące tak dzieci, oczywiście najlepiej w gondoli, ale jeśli dziecko nie chce to zawsze jest jakaś alternatywa, chociaż na chwilę, dziecko wtedy więcej widzi i powinno być spokojniejsze. Ja bym zabrała na spacer wyspane dziecko, jeśli chce mu się spać to w wózku raczej nie zaśnie jeśli nie lubi. Kilka razy udało mi się zabrać córcię na spiocha, ubrałam ją w kombinezon i o dziwo się udało i było super, tyle,że trzeba wyczućdobry moment, najlepiej jak twardo śpi. Powodzenia i napisz czy się udało ! smile
    • lidek0 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 20.02.14, 18:58
      zawsze zostaje sen w domu przy otwartym oknie, jakaś namiastka spaceru a tak na poważnie o spacerze w foteliku nawet bym nie pomyślała, on służy do jazdy samochodem
    • amama89 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 20.02.14, 19:29
      Pomyślałam też,że może malutkiej jest za gorąco, chusta grzeje,ubranko grzeje, mama grzeje,w wózku taksamo, zanim wyjdziesz na zewnątrz to ubranemu maluszkowi szybko robi się gorąco i to może go denerwować. Pozdrawiam!
    • heet_joe Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 20.02.14, 20:10
      A może nie te ciuszki? Nasz synek protestował i też miałam załamkę. Kiedyś spróbowałam ubrać go lżej. Body z długim rękawem, spodnie bez rajstop, lekka polarowa kurteczka. Na wierzch lekki wełniany kocyk, bawełniana czapeczka. Kocyk jest duży więc w razie potrzeby składam go na 2 lub 4 części. Działa do dziś smile Przeszkodą okazał się sztywny kombinezon, zakryte rączki i po prostu przegrzewanie. Pomocne okazało się też podniesienie gondolki.

      https://www.suwaczki.com/tickers/dqprqtkfnmtj97xy.png
      • biankao Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 07:52
        Wydaje mi się, że nie ma co szukać przyczyny. Ten typ tak po prostu ma. To samo z moim synkiem. Jest bardzo ruchliwy, nawet jak leży to macha kończynami jakby chciał gdzieś iść. Mówimy na niego Korzeniowskiwink W chuście też odpycha sie nóżkami jakby chciał się wyswobodzić. I on też ani wózka ani chusty nie lubi. Ale ponieważ tylko w tych dwóch sytuacjach zasypia to nie mogę z żadnej z tych opcji zrezygnować. Zawsze staram się wyczuć dobry moment, jak się uda to tylko pojęczy trochę, jak nie to niestety płacze... ;/
        • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 08:38
          A ile ma Twoj synek? Czy po 3 miesiacach zrobil sie troche latwiejszy? Czy jest zabieralny na dalsze wyjazdy? Mialam nadzieje na jakies wczasy w tym roku, kilka wyjazdowych wesel... Jak bede musiala caly roczny macierzynski przesiedziec w bloku to zwariuje...
          • biankao Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 11:46
            Ma niecałe 4 mc. Łatwiejszy? Chyba nie, ale fakt, ze jest bardziej kontaktowy sprawia, ze dostrzegam w nim człowieka nie tak jak wcześniej roślinkę, która trzeba się zajac. I miewa rożne dni, dziś np. jest masakra wszystko na nieuncertain ale pon- sr było spokojnie. Co do chusty to próbuj. Mój dopiero za 4-5 razem zaakceptował i zasnął w niej. Potem był miesiąc chustowy, dwie drzemki dziennie w chuście, a od paru tygodni chusta beuncertain ale i tak wkładam go rano, obchodzimy dom, potem trochę walczy, ale w końcu zasypia na 2 godz. Żeby zasnął chodzę po pokoju i włączam jakiś szum, czy to nagranie suszarki czy morze. Ze spacerami jest rożnie, raz wrzask innym razem tylko krótkie projektowanie, ale i tak chodzę. Nawet jak płacze myśle, ze zanim wrócę do domu to on zaśnie i zazwyczaj w końcu zasypia. Mi się wydaje, ze nasze modele dobrze bedą czuły się w spacerowce, gdzie wszystko widać i nic ich nie krępuje. Chusta jednak trochę ogranicza dziecko. Ja wyjeżdżam w maju za granice. Zobaczymy jak to będzie... Trzeba próbować. Planujemy zakup nosidła, bo i tata będzie mógł nosić i wygodniej dziecko wyjąc niż bawić się w zawiązywania i rozwiązywanie chusty. Wydaje mi się, ze im dziecko starsze tym trochę łatwiej bo jest bardziej ciekawe swiata i więcej rzeczy go absorbuje. U nas przekłada się to na to ze mały lubi być noszony na ramieniu i się rozglądać. Już nie mogę doczekać się jak będzie chodził i podbijał świat na swoich nóżkach bo mi kręgosłup już siadawink Co do wyjazdów, nie ma co rezygnować, a nóż będzie dobrze. Choć ja Bym poczekała do 3 mc.
            • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 13:19
              Jakbym czytala o mojej Smerfetce! Ona tez chce byc noszona tylko przez ramie zeby mogla wszystko ogladac... Ciekawa jestem jak sie Wam uda majowy wyjazd, my planowalismy Grecje we wrzesniu, ale z takim dzieckiem to nie wiem... Oprocz tego czeka na dluzsza podroz do rodziny na swieta i na wesele w maju. Juz sie boje...
              • biankao Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 15:46
                Teraz to się wydaje niemożliwe, ale poczekaj jeszcze miesiąc lub dwa. On się zmieni, ty nabierzesz więcej pewności i choć będzie to wciąż trudne, to będziesz miała więcej odwagi. Pamiętam wizytę u rodziców w Wigilię. Mały miał 2 mc i nic tylko płakał a my go uspakajaliśmy... parę godzin a nam wydawało się, że to wieczność. Od tej pory nigdzie nie byliśmy, ale liczę, że jak wyjedziemy to będzie go wszystko ciekawiło i jakoś damy radę. Dziś np. na spacerku straszna rozpacz,złamał mnie, już nie wytrzymałam i po raz pierwszy w spacerkowej historii wzięłam go na ręce. Uspokoił się i nic tylko głowa mu śmigała w prawo i lewo, taki był ciekawy. Odłożyłam go dopiero za drugą próbą, ale już był cicho i zasnął. A z ciekawości, jak śpi Twoja malutka w nocy?
                • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 16:13
                  Kiedys spala wiecej, z jednym karmieniem w nocy, a teraz je prawie caly czas. Wzielam ja do lozka, cala noc na piersi troche je troche przesypia, ja tez przy tym kimam. Nie zmieniam jej pieluchy bo w nocy nic do jiej nie robi, dopiero nad ranem. Pewnie wyjda ze 3 karmienia. Probujemy ja uspac ok 20 po karmieniu, przewaznie sie to nie udaje, wiec sie nosimy bawimy i znow karmimy i znow usypiamy i tak do skutku... Ostatnio konczylismy ok 23... ale zdarzalo sie ze i o 1. Wstajemy okolo 8-9.
                  Przeczytalam ksiazke nt snu niemowlat i dowiedzialam sie ze one spia 30 min snem plytkim i 30 glebokim i tak na zmiane. Ponadto latwo sie wybudzaja gdy przechodza z jednej fazy do drugiej. U mojej dziewczyny dokladnie to sie sprawdza, obserwowalam ja z zegarkiem w reku. Zawsze sie wybudza po pol godziny... Bardzo rzadko dochodzi do snu glebokiego, tylko na 2-godzinnych spacerach...

                  Ja bralam niunie na spacerach na rece ale to bez sensu bo przy odkladaniu znowu w ryk. A 4 dni temu to mnie po prostu dobila... rozryczala sie jak bylysmy kilometr od domu i to takim placzem przerazliwym jakby ja ze skory obdzierali... Wzielam ja na jedna reke, wozek pchalam druga, placz nie ustaje, ja zestresowana, zgrzana, Niunia wyje, a tu schody, krawezniki, swiatla na przejsciach i ja z tym wielkim ciezkim wozkiem, jedne drzwi, drugie, winda, komentarze sasiadow ze spiewaczka idzie... Nie latwo bylo ja doniesc jedna reka, wazy 6 kilo, pilnowalam zeby plecy nie byly w pionie, a ona lubi tylko przez ramie eh.. tak sie zrazilam ze myslalam ze juz nigdy nie wyjde. Ale tak jak pisalam, bez tej 2godzinnej drzemki zachowywala sie okropnie z tego zmeczenia... wiec wyszlam, placz przecierpialam, a spala tylko pol godziny...
                  • biankao Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 18:58
                    No to mnie utwierdziłaś niemal identyczny egzemplarz. Mój też spi tylko na spacerach albo w chuście, dlatego go męcżę tymi dwoma, bo inaczej to maruda straszna. Mój to na początku budził się 3 razy w nocy, ostatnio potrafi nawet 7-8! Śpi z nami w łóżku i karmię na leżąco bo inaczej nie dałabym rady. Może spróbuj wieczorne karmienie na leżąco, to zaśnie.Ja dziś cały dzień karmiłam na leżąco i trochę sobie pospał. Wydaje mi się, że nasze modele lubią ruch i kołysanie stąd sprawdza się wózek i chusta. Ja mój się wybudza na spacerze to po wybojach jadę, to go usypia znowu. Z tymi fazami to się zgadzam. W łóżeczku potrafi tylko 25 minut, więc się podalam, bo usypianie trwało dłużej.

                    Rozumiem, u mnie raz sąsiedzi na klatkę wyskoczyli, żeby mi pomóc, tak płakał. Ech łatwo nie mamy...
                    • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 19:31
                      Ja karmie tylko na lezaco, inaczej nie umiem. Mam slaby sen wiec jak widze w nocy ze sie budzi to od razu jej cycka pakuje w buzie zeby dalej spala i to dziala. Do usypiania moge polecic ciasny kocyk + suszarka + skakanie na pilce. Suszarki trzeba sie pozbywac stopniowo np wynoszac dziecko powolutku z pokoju gdzie jest wlaczona, skakanie tez powoli wygasamy. Mala trzymamy na rekach na cieniutkiej poduszce bo z poduszka latwiej jest ja idlozyc do lozeczka. Czasami przetrzymuje ja cala pierwsza faze snu na rekach zeby przeszla w druga faze i wtedy spokojnie mozna dziecko odkladac, halasowac itd.
                      Pociesze Cie, w ksiazce Searsow o snie bylo napisane ze oni od razu na pierwszy tzut oka potrafia rozpoznac dzieci ktore byly piersia karmione w nocy, bo te dzieci maja w sobie to cos, jakis promyczeksmile podobno:p
                      • biankao Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 19:56
                        Nasz niestety na rekach nie uśnie, chyba że podczas karmienia. Nie lubi być noszony inaczej niż na ramieniu. Ale tez ściszałam suszarke i owijałam w rożek, żeby móc odłożyć gdy go wieczorem karmiłam w rekach. Teraz niestety, chyba to kwestia wieku, suszarka coraz mniej działa. Mam wrażenie, ze powoli zapomina co było w brzuszkuwink
                        • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 20:36
                          A Twój syn może też jest z cesarki? Moja córka tak, cesarka bez skurczy, choć wcześniej nieplanowana, dużo po terminie.
                          • biankao Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 21:35
                            Nie, poród naturalny. Ale trauma dla mnie była, bo bez znieczulenia, wiec może maluch się zestresowluncertain
          • joan-na34 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 06.03.14, 19:24
            nie martw się,u mnie ten sam typ-gorzej nawet bo ulewał (do dziś,ale mało),i jeśli trzeba było to wyciągałam do odbicia przy 15stopniowym mrozie,bo wył. teraz jest tak ,że wyczułam gościa i staram się-bo nie zawsze się tak da-wyjśc w porze jego zmęczenia,tak wypada ok.10.30~11.00. nierzadko wracam po 45min ,bo tak śpi ,ale udało się kilka razy ululac w wözku,tak że zasnął i do 13 spokojnie dreptałam wokół domu. dla mnie weekendy są świętem bo mam samochód-pakuje dziecia i odwiedzamy ludzi,żeby nie zwariowac. i śpi i okno mu też czasem otworze i ja nie jestem więźniem w domu
    • misia_zdzisia2 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 20.02.14, 21:23
      Tez wozilam corke w foteliku samochodowym bo nie bylo innej opcji. To co sie u nas dzialo na spacerach to cyrk. W foteliku dziecko tez ryczalo, wtedy trzeba bylo:stanac na dworze w jakims cichym miejscu, fotelik z dzieckiem wypiac ze stelaza, bujac przod-tyl , puscic suszarke z komorki. Dziecko w miare szybko zasypialo, znow wpiac do stelaza i mozna bylo pospacerowac jak czlowiek do ok godziny bo tyle wlasnie spala.
      Co do tego czy sie powinno czy nie wozic dziecko w foteliku samochodowym to juz jest inna sprawa. Latwo powiedziec temu, kto nie przezyl ze spacerami tego co ja. Koszmar i codzienna walka by jakos wyjsc i nie wrocic do domu po 5 min.
      Mi pozwolil ortopeda i zaufany fizjoterapeuta. Dzieckiu nic sie nie stalo Jak 1h na dobe spedzilo w foteliku. Ale wtedy juz byl szlaban na bujaczki w ciagu dnia etc. Bylo to rozwiazanie tymczasowe, potem dziecku sie znow odmienilo I wrocila gondola a potem juz spacerowka.
      • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 20.02.14, 21:29
        Miło wiedzieć, że nie tylko moje dziecko mi taką załamkę spacerową funduje... Jutro pierwszy raz spróbuję w foteliku.
        Ile teraz mają Wasze dzieci? Od kiedy mogłyście z nimi swobodnie się poruszać po mieście, odwiedzać rodzinę, podróżować samochodem trochę dalej niż do lekarza?
        • oliwa28 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 20.02.14, 21:56
          Miałam podobnie...wrzask od momentu zakładania czapki uncertain na dworze po jakimś czasie krzyku Dzieć zasypiał, aby po 30-40 minutach znów obudzić się z krzykiem. Pomogło podłożenie pod główkę zwiniętego kocyka i poduszeczki tak, aby miał wyżej główkę niż resztę ciała ( oczywiście tak żeby ta "różnica" była płynna- mam nadzieje, ze wiesz o co mi chodzi wink pierwszego dnia odbyło się wszystko po staremu czyli z krzykiem. Drugiego był płacz przy ubieraniu czapki i kombinezonu a na dworze przez 20 minut rozglądał się po dworze ( zdziwiony, ze "coś widać i chyba mama zajarzyła o co mi chodzi") po czym zasnął bez płaczu, obudził się po 30 minutach, porozgladał i poszedł spać dalej. Trzeciego dnia płacz przy ubieraniu czapki- tego chyba nigdy nie zaakceptuje, i kombinezonu, a na spacerze bez płaczu i bez pobudek.
          Mam nadzieje, ze tak juz zostanie wink Powodzenia!


          • joan-na34 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 06.03.14, 19:27
            a ja myślałam,że z tą czapką to fobia mojego wcześniaka.....ale miło ,że normalnie dzieci ryczą jak je ubierają ,bo nas słychac w całym bloku:@
        • hortensjaaaa Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 00:26
          Odpowiadając na pytanie o wychodzenie:
          - 1 moje dziecko jak miało 5 tygodni pojechało na ślub cioci 400km(w jedna stronę!), podróż nie była czymś strasznym, nie akceptowali autostrady bo za równo i nie trzęsło wink
          - 2 moje dziecko miało około 2,5 miesiąca jak pojechaliśmy 350 km do rodziny męża...
          - 3 moje dziecko miało 2 miesiące jak pojechało z rodzeństwem do dziadków te magiczne 350 km w jedna stronę..

          A ogólnie trafiłam tu przez przypadek i trochę mnie niektóre wypowiedzi przerażają.. dziecko umie sterować rodzicem od 7 dnia życia i ciagle testuje.. wiec sprawdza kto postawi na swoim, póki co mam wrażenie kasbart że z Tobą wygrywa... ciekawe co będzie dalej..
          Życzę powodzenia w spacerowaniu smile
          • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 07:51
            Nie uwazam ze moje dziecko mna steruje od 7 dnia zycia, ale wydaje mi sie ze trafilam na trudny egzemplarz. Nie wiem dlaczego, ale ona pelna jest jakiegos wewnetrznego niepokou, nic jej sie nie podoba i ma ogromne trudnosci w zasypianiu. Nie wiem jaka jest tego przyczyna, przeciez jestem z nia caly czas, rozmawiam, przytulam, karmie tylko piersia, w nocy caly czas przy mnie, jestem przy niej spokojna, a wlasciwie bylam, bo od 2 dni juz nie potrafieuncertain
            • biankao Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 07:58
              To samo u mnie! Trochę pocieszające, że nie męczę się samawink Mój synek też wielki indywidualista, jak mu się coś nie podoba to marudzenie i krzyk/płacz. Nie miej sobie za złe, że masz tego dosyć. Ja też mam. Czasem nawet ryczę z nim jak nie wiem o co mu chodzi, bo przecież wszystkie potrzeby zaspokojone i myślę "Czego ty jeszcze chcesz??". Ale i tak bym go nie zamieniłą na grzeczniejszy modelwink Grunt to się nie załamywać i skupiać na dobrych chwilach.
            • joan-na34 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 06.03.14, 19:31
              mówią,że trudna ciąża-trudne dzieckouncertain
              u mnie trudny poród do tego
              znajdź w okolícy dobrego osteopatę dla dzieci-nam ciut pomogły 4wizyty
          • giba116 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 15:24
            Hortensja, mozesz powiedziec skad wzielas ta informacje o 7-dniowych manipulatorach? smile
            • hortensjaaaa Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 20:30
              Brytyjscy naukowcy? Amerykańscy? Kiedyś czytałam przedrukowany artykuł z prasy fachowej w jakimś polskim tygodniku ale to juz z 5 lat temu było.
              Po własnych i siostrzanych doświadczeniach mam nieodparte wrażenie ze tak jest...wink a mamy wspólnie 10 dzieci...
              • giba116 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 20:36
                To polecam AKTUALNE opracowania z zakresu psychologii i rozwoju emocjonalnego dzieci. Dowiesz sie, ze mozg tak malego dziecka nie jest na tyle rozwiniety aby celowo manipulowac czy wymuszac.
                A ze czasem tak to wyglada... Owszem, ale jest to po prostu fizycznie niemozliwe.
                • hortensjaaaa Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 20:51
                  Mogę prosić jakiegoś linka? w sferze badań naukowych zmienia sie to oczywiście nieustanniesmile
                  Nie wiem czy wiesz, ale bodajże w latach 70 w Polsce noworodki nie mające 3 kg dopajano alkoholem, bo uważano że to zdrowo. Stąd szpitale były największym odbiorcą spirytusu z rozmaitych Polmosów. Fajnie nie?crying
                  • giba116 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 21:36
                    Owszem, zmienia sie...
                    Ale sama powolujesz sie na przeczytany artykul w gazecie smile
                    Linkow Ci nie podam. Podam Ci literature. Dwie pierwsze ksiazki z brzegu.
                    1. Rozwoj dziecka Od 0 do 3 lat.
                    2. Dziecko z bliska A. Stein
                    • hortensjaaaa Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 22:27
                      Tak, masz rację. Pytam bo lubię i dość szybko czytam więc jak będę to miała pod ręką to przeczytam. Chociaż bywa to i zabawne jak czyta sie kilka książek pod rząd i są tam wykluczające się teorie.
                      A ta pierwsza to czyjegoś autorstwa?
                      • hortensjaaaa Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 22:28
                        Miało byc czyjego a tu podpowiadacz w telefonie zmienił i wyszło niegrzecznie. A nie miało być.
                        • giba116 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 22.02.14, 10:41
                          Brazelton Thomas B., Sparrow Joshua D.
                          • hortensjaaaa Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 22.02.14, 15:42
                            Dzięki.
    • aleksandra1357 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 20.02.14, 21:37
      Nie poddawaj się z chustą, dziecko na pewno ją wkrótce pokocha.
    • 13inka Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 20.02.14, 21:42
      Nasz synuś miał tak samo. Problemy skończyły się po 3 miesiącu jak zaczął lepiej widzieć. Od tego czasu jest super także może jeszcze się nie poddawaj
    • kashmir.valley Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 11:56
      U nas w tym wieku bylo podobnie. Zreszta nie tylko u nas, bo znajome mamy rowniez nagle nie wiedzialy co robic z maluchami na spacerach w tym wieku.
      Nam wszystkim pomoglo nosidlo. U niektorych z nas, tak jak u mnie, z dzieckiem noszonym buzia do przodu. Bylo jej tak nie tylko wygodnie (domyslam sie, ze miala lekki problem z refluksem, choc nigdy nie zdiagnozowany), a poza tym mogla troche popatrzec sobie na swiat (w tym wieku nie byl jeszcze az tak meczacy, bo nie wszystkie bodzce do niej docieraly). Noszona w taki sposob potrafila nawet sobie usnac.
      A juz w okolicach 3,5 miesiaca przesiadla sie na rozkladana spacerowke, bo gondoli po prostu nie znosila. Znow, najprawdopodobniej chodzilo o to, ze nie lezala calkiem na plasko i ze mogla cos wiecej zobaczyc ze swiata.
      CHusta to bylo jedno wielkie NIE. Za ciasno i nic nie bylo widac.
      • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 13:21
        Jaki konkretnie model nosidla mieliscie?
        • kashmir.valley Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 14:22
          Baby Bjorn, model bodajze podstawowy na takie maluchy, w kazdym razie bez zadnych specjalnych akcesoriow.
          Wiem, ze sa rozne marki i nie jestem w stanie doradzic ktora jest najlepsza. My akurat z naszego bylismy/jestesmy bardzo zadowoleni, wlacznie z nasza coreczka. Tu gdzie mieszkam jest to bardzo popularny model i wiekszosc rodzicow zasuwa z takimi wlasnie paczuszkami na piersiach (chust jest znacznie znacznie mniej, doliczylam sie moze dwoch przez te wszystkie lata jak tu mieszkam - a mieszkam w zaglebiu dzieciowym).
          My nosilismy przodem, bo tak mala uwielbiala, ale sa dzieci, ktore wola byc noszone tylem, bo wtedy latwiej im schowac buzie przed bodzcami. To juz sprawa indywidualna.
          Oczywiscie takiego noszenia bylo gora pol godziny na raz no chyba ze usnela w trakcie, ale nawet wtedy nie przetrzymywalismy jej za dlugo. Zazwyczaj bylo tak, ze wychodzilismy z wozkiem chocby do sklepu, a wracalismy juz z mala w nosidle. Uspokajala sie blyskawicznie. Tyle ze u nas naprawde chodzilo o to, ze (a) bylo jej niewygodnie na lezaco (b) BARDZO interesowala sie swiatem. To byl taki okres ktory wlasnie zaczal sie w okolicach trzeciego miesiaca. Juz ja wszystko interesowalo, a tu jeszcze cialko za nia nie nadazalo, bo ani tu usiasc porzadnie nie mozna bylo, o przemieszczaniu sie nie wspominajac. Zreszta nie tylko u nas tak bylo. Pamietam, ze z zaprzyjaznionymi mamami tym wlasnie wieku wracalysmy kiedys z basenu kazda ze szkrabem w nosidle, bo wozki zostaly oprotestowane.
    • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 13:32
      Tak wiec po kilku dniach kiszenia sie w domu stwierdzilam ze jednak musimy wyjsc. Bez tej 2-godzinnej drzemki (ktora miala na spacerze po tym jak juz sie wybeczala) bylo chlernie ciezko przez reszte dnia plus nieprzespana noc do tego. Jednak jak Niunia ma pozadna drzemke na dworze w dzien, to potem lepsze popoludnie i noc...
      Mialam isc w foteliku samochodowym ale bylo straszne slonce a ona odwraca wtedy glowe i zamyka oczy. Stwierdzilam ze nie uchronie jej przed tym wiec znowu gondola. Tym razem ubrana wygodniej w za duzy kombinezon, wieksza lzejsza czapke, zlozony kocyk pod glowa zeby lepiej widziala i... bylo dokladnie tak jak zwykle... 15 min placzu, az serce sciska, a potem tylko pol godziny snu (po nieprzespanej nocy!) i dalej placz... No coz, w weekend siedzimy w domu a w poniedzialek bede miala lepsza chuste, bo ta co mam to sie tylko na hamak albo zagiel nadaje (Womar, nie polecam, wg mnie to szajs).
      • kashmir.valley Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 14:29
        Wiem, ze ci ciezko, ale to jest rzeczywiscie taki okres. Mam wrazenie, ze to wlasnie wtedy rozwoj intelektualny i fizyczny nie ida w parze. Maly szkrab juz nie chce bezczynnie lezec w wozku, ale wciaz jeszcze niewiele moze sam zrobic. Poza tym zmieniaja sie nawyki spania, czasem zaczyna sie juz zabkowanie... To ze mala kiepsko spi w tym wieku to naprawde typowe. U nas w tym wieku corcia przestala przesypiac 7-8godzin w nocy pod rzad. Wyobraz sobie jacy bylismy zachwyceni kiedy nasz promocyjny bobas ktorejs nocy o 1 zaczal plakac i juz nigdy wiecej do tej pory calej nocy nie przespala wink
        Jedyne co cie moze teraz uratowac to wlasnie chusta/nosidlo/fotelik/rozkladana na "prawie plasko" spacerowka. Mala wyraznie nie chce juz lezec na pleckach, a ty przeciez musisz miec wolne rece.
    • illegal.alien Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 15:05
      A udalo Ci sie wyjsc w chuscie na dwor?
      Moja corka w chuscie lubila byc, pod warunkiem, ze sie szlo do przodu jak przecinak - zadne w ta i z powrotem czy to po chalupie, czy po parku. Taka faza, potem jej przeszlo smile
      • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 16:19
        Na dwor jeszcze nie, w poniedzialek bede miala dobra chuste a nie ten szajs co mam. Wtedy planuje z nia isc. Rozkminiam jeszcze jak ja ubrac, bo pod kurtke nie zmieszcze. Musi byc kombinezon i wiazanie na kurtke. Oj bedzie wrzask, samo wkladanie kombinezonu to problem a co dopiero wiazac potem chuste...
    • giba116 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 15:41
      Kasbart, u mnie bylo tak samo.
      Corka mniej wiecej przez pierwsze 2-3 tyg spacerowania zasypiala bez problemu. Potem sie zaczelo... Najczesciej nasze wyjscia konczyly sie przy pierwszym krawezniku. I powrot z syrena w gondoli. U nas to tak wygladalo, bo corka nie umiala sama zasnac, wyciszyc sie. A ze bujanie ja usypialo, a zasnac nie chciala i nie umiala stad wrzask. Takie moje wnioski, bo w foteliku samochodowym podczas jazdy autem to samo.
      Moim zdaniem nie ma co liczyc, ze jej sie zmieni. Znam to z autopsji. Bo liczylam na to sama. Trzeba znalezc sposob jak to "obejsc". Ja odpuscilam spanie na dworze. Wychodzilam po pobudce. I po kilkunastu minutach po prostu bralam dziecia na rece i nosilam, pokazywalam swiat. Tylko tak moglam wyjsc. Albo wychodzilam na taras i machalam zabawkami przed nosem ile sie dalo smile
      Po przejsciu do spacerowki bylo odrobine lepiej ale bez szalu. Dopiero jak usiadla sama spacery wygladaja jako tako, chociaz i tak flipsy musze miec w zanadrzu w razie awantury smile spac dalej nie spi w wozku. I juz nawet na to nie licze.
      Wiem co czujesz... Juz nieraz tu o tym pisalam, ze ja plakalam jak widzialam matki z wozkami przez okno spokojnie spacerujace z dziecmi. A to byl okres wiosenno letni, znajome na zewnatrz, a my w domu...
      • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 15:53
        Milo wiedziec ze nie jestem sama. U mnie tez najwiekszym problemem jest zasypianie. Czy macie problem zeby ja uspac w domu na drzemke albo na noc? Ile juz ma coreczka? Wyrosl z niej spokojny dzieciak czy tez taki nerwowy niemowlak oznacza nerwowego chodziaka i nerwusa przedszkolaka?
        Nie wiem czy slusznie ale troche upatruje niepokoju mojej corki w tym ze jest z cesarki. Pocieto mnie zupelnie bez skurczy wiec mala sama nie pchala sie jeszcze na ten swiat, zawitala tu choc jeszcze nie chciala, to musial byc dla niej ogromny stres i widac ze chyba czegos jej brakuje ze nie wyszla droga naturalna... Co myslicie o tej teorii?
        • giba116 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 20:32
          Corka ma teraz prawie 11 miesiecy. Jest z niej troche nerwus, niestety...
          Z usypianiem byly problemy od poczatku. Zakladalam nawet tutaj watek na ten temat jak Mala miala 2 miesiace. Przy piersi nie zasypiala. Musialo byc bujanie przy szumie okapu i tak spala w wozku pod okapem przez pierwsze tygodnie smile inaczej sie nie dalo.
          Do teraz ciezko jej sie wyciszyc. W dzien zasypia w chuscie, chociaz przewaznie i tak marudzi a nawet poplakuje. Na noc zasypia lezac ze mna na lozku. Spiewam, opowiadam bajke, glaszcze i ona odplywa. Ale to dopiero w 5 miesiacu sie przestawila na taki sposob, wczesniej na noc tez bylo noszenie na rekach.
          Jest to wszystko uciazliwe. Teraz jest lepiej. Ale byl czas, ze wszystko krecilo sie wokol spania corki. Dzien ukladany pod jej drzemki, bo trzeba bylo wrocic do domu zeby sie przespala. Inaczej bylo marudzenie az do placzu z zanoszeniem sie.
          Co do teorii o cesarce. Nie wiem, co o tym myslec. Moja corka z porodu SN ale ciaza nerwowa, sporo stresu. I tez sie zastanawiam czy nie mialo to wplywu na jej usposobienie. Ale tego nigdy sie nie dowiemy...
          • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 20:45
            A teraz jest juz zabieralna na dluzsze wyjazdy?
            • giba116 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 21:25
              W samochodzie jezdzic nie lubi caly czas. Po pewnym czasie zawsze zaczyna sie placz.
              Ale generalnie wypady calodniowe da sie juz zrobic, bo uspic sie daje poza domem.
              W porownaniu do tego co bylo jest lepiej.
        • hortensjaaaa Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 20:46
          Rozbrajajace. Aż brak mi słów, żeby opisać co myślę.
          Zastanów sie czego Ty chcesz, i postaraj sie to przeprowadzić, powoli i konsekwentnie. Chcesz wychodzić na dwór, wychodź, a jednocześnie tłumacz: słonko, skarbie, idziemy na spacer, bo to zdrowe bo coś itd, wybacz ale nie ulegnę Twojej histerii, jękom i etc. I bądź konsekwentna rób to o konkretnej porze dzień w dzień.normalnie pewnie wystarczyłby tydzien moze dwa, ale Ty juz pokazalas że dziecko Tobą rządzi, pewnie potrwa to dłużej i będzie ok.
          Moja najmłodsza latorośl w przeciwieństwie do starszaków jako nie chciała od narodzin spać na brzuchu, tydzien trwało przekonywanie oczywiście z rykiem histeria itd ale od 6 doby życia śpimy na brzuchu i juz. Tak jak Twoje ryczał przy ubieraniu, zaczęłam gadać tłumaczyć ze to nieuniknione itd itd. I nagle po jakimś czasie moze 2 moze 3 tygodniach ja zaczynam te swoje opowieści czemu to sie musimy ubierać a tu zamiast płaczu uśmiech... nawet powoli akceptuje fakt że musi czasem poczekać na ubranie siostry... Dzieci trzeba niestety albo stety wychowuje sie od początku. Więc jesli Ty maluchowi ulegasz to on to widzi i wykorzystuje i pogłębia..
          Nic sie nie martw przy pierwszym tez ulegalam i dzisiaj wychodzimi mi to bokiem ( ech te uparte 5 latki). I pewnie długo zajmie mi prostowania sytuacji, ale przy następnych byłam mądrzejsza i moja 2,5 roczna córka juz nie robi mi takich jazd jak braciszek.
          Ale sie rozpisałam big_grin sorry...
          • giba116 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 21:06
            "Moja najmłodsza latorośl w przeciwieństwie do starszaków jako nie chciała od narodzin spać na brzuchu, tydzien trwało przekonywanie oczywiście z rykiem histeria itd ale od 6 doby życia śpimy na brzuchu i juz."

            Jezusie...
            Gratulujemy... Jestes mistrzynia tresowania wlasnych dzieci. O ile nie uzywalam tego slowa do tej pory, tak w tym przypadku jest to ewidentna tresura. Jak sie czyta Twoje posty to wychodzi na to, ze urzadzalas sobie regularne wojenki z niemowlakiem. Z domu zrobilas sobie ring. Twoj biznes.
            Jeszcze raz polecam lektury dot rozwoju emocjonalnego dzieci. Bo to, ze Tobie sie wydaje, ze dziecko probuje rzadzic to tylko Twoje gdybania nie majace kompletnie zadnego zwiazku z rzeczywistoscia i obalone aktualna wiedza z zakresu psychologii.
            • hortensjaaaa Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 21:19
              Na szczęście każda z nas wychowuje dzieci po swojemu i będzie sama zbierać tego plony smile a uczenie dziecka spania na brzuchu, nie było tak strasznie jak zabrzmiało. Bo ja to robiłam powoli i etapami. Co nie zmienia faktu, że konsekwentnie. Z czystej ciekawości o której kładziesz dziecko spać? I ile ono ma?
              Jakbyś podała jakaś literaturę, to ja chętnie poczytam.
              • giba116 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 21:37
                Ma 11 miesiecy.
                Idzie spac miedzy 19 - 20.
              • giba116 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 21:39
                Dwie pozycje podrzucialam w odpowiedzi do wczesniejszego postu.
              • aga.w.k Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 22:20
                A po co tak właściwie uczyłaś dziecko spać na brzuchu? Jak wolało na pleckach czy boku? Ja też bym się darła ze dwa tygodnie, jakby mnie ktoś zmuszał do spania w nielubianej pozycji, a sama bym się nie umiała przekręcić, a potem bym się pewnie przestała drzeć i pogodziła ze swoją niedolą...
                • hortensjaaaa Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 22:40
                  Bo uważam, że taka pozycja do snu jest zdrowsza. Bioderka, powłoki brzuszne, wszelakie wzdecia, nie zadławi się jak coś się uleje, w przypadku katarow (o co teraz nie trudno) nie zalewa płuc a wylatuje mu grawitacyjnie. Jednoczesnie przyzwyczajone do tej pozycji, jak juz podnosi głowę to więcej widzi niż na plecach, po przebudzeniu z zainteresowaniem ogląda świat o poranku. A dziecko nawet i lubiło sypiać na brzuchu, ale w dzień a w nocy niestety nie. Mąż by mnie chyba przechrzcil jakby było dwa tygodnie płaczu. Wbrew Twojemu czarnowidzctwu nie było tak źlewink czy bycie konsekwentnym uważasz za coś okropnego?
          • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 22.02.14, 11:07
            "Zastanów sie czego Ty chcesz, i postaraj sie to przeprowadzić, powoli i konsekwentnie"
            - ja dokładnie wiem czego chcę: żeby dziecko było szczęśliwe i zdrowe

            "Chcesz wychodzić na dwór, wychodź, a jednocześnie tłumacz: słonko, skarbie, idziemy na spacer, bo to zdrowe bo coś itd."
            - próbuję już od 2 miesięcy, proszę nie myśleć, że po prostu wkładam dziecko do wózka, idę, ono płacze a ja się dziwię. Próbowałam wszystkiego, kołysania wózkiem, jeżdżenia po wybojach, z otwartą budką, z zamkniętą, z zasłoniętym widokiem pieluchą, ciepło ubraną, lekko ubraną, chodzenie w ciszy po parku, chodzenie w hałasie przy ulicy, w końcu głaskanie po policzku, rozmawianie, branie na ręce, noszenie dookoła wózka...

            "wybacz ale nie ulegnę Twojej histerii, jękom i etc"

            - ani nie jęczę ani nie histeryzuję, po prostu jestem tym zmartwiona, że tak mi się ułożyło, że nie mogę jak większość matek spokojnie spacerować, wejść z dzieckiem do spożywczaka albo nawet do kawiarni

            "I bądź konsekwentna rób to o konkretnej porze dzień w dzień.normalnie pewnie wystarczyłby tydzien moze dwa, ale Ty juz pokazalas że dziecko Tobą rządzi, pewnie potrwa to dłużej i będzie ok."

            - próbuję od dwóch miesięcy, z przerwami na gorszą pogodę, moim zdaniem wychowywanie dziecka nie polega na rządzeniu się sobą wzajemnie, ona mną albo ja ją...

            Chyba pod wpływem ostatnio przeczytanej literatury, ale zaczęłam ją baczniej obserwować i trochę inaczej interpretować różne zachowania. Uważam, że 2-miesięcznego dziecka nie da się jeszcze nic nauczyć. Może półroczniak już coś kojarzy, ale ona jeszcze nie.
            Moim zdaniem moje dziecko rozumuje tak:
            - jest mi dobrze -> uśmiecham się albo po prostu nie płaczę
            - jest mi źle -> płaczę
            I to jest stałe. Nie da się zrobić tak małemu dziecku żeby się uśmiechało gdy jest mu źle czy też płakało gdy jest mu dobrze. Ono żyje chwilą i nie pamięta co było wczoraj (np. że spacer był fajny), przynajmniej dopóki jest takie malutkie. To co można zrobić w tej sytuacji to:
            - sprawić żeby jednak na spacerze było jej dobrze (i tutaj oczekiwałam porad, np. tak jak tej z użyciem fotelika)
            - "wytresować" ją, żeby nie płakała pomimo tego że jest jej źle
            Tę drugą metodę zdecydowanie odrzucam, trochę pod wpływem przeczytanej literatury w duchu rodzicielstwa bliskości. Już we wstępie wszystkich tych książek jest napisane, że metody oparte na wypłakiwaniu się dziecka są bardzo skuteczne, ale bardzo szkodliwe dla mózgu dziecka, bo niszczą połączenia nerwowe. Takie dzieci tracą zaufanie do rodziców a w przyszłości mogą być bardziej nerwowe, czy przejawiać objawy zbliżone do ADHD itp.

            Pewnie zapytasz się o te książki, tak więc:
            - "W głębi kontinuum" Jean Liedloff (gorąco polecam, badaczka opisuje indiańskie plemię, gdzie dzieci nie płaczą, nie mają kolek, nie ulewają i opisuje dlaczego tak się dzieje)
            - "Zasypianie bez płaczu" William Sears, Marta Sears
            - "Rodzicielstwo bliskości" Natalia Minge, Krzysztof Minge

            • hortensjaaaa Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 22.02.14, 14:03
              Może sobie pomailujemy? Mój mail to hortensja@wp.pl, nie umiem uwierzyć że nie da Ci się pomóc.
              Nie rządzę moimi dziećmi, przynajmniej tak mi sie wydaje, ale jednocześnie moje dzieci nie rządzą nami. Uważam ze są członkami rodziny tak jak i my rodzice, a wszystkich nas obowiązują pewne zasady. Wokół potrzeb mojego dziecka nie kręci się życie rodzinne. Może na przykładzie, jedziemy w tę magiczna podróż te 450 km w jedną stronę. Fakt że dziecko ma 2 miesiące nie powoduje, że nie jedziemy na Święta do rodziny, ale zatrzymujemy sie nie raz w czasie podróży a trzy razy bo chce mleko. Co nie zmienia faktu, że raz moje drugie dziecko dało nam godzinny koncert, niestety. Przewinięte, nakarmione, miało wygodnie i etc. Naprawdę nie wiedziałam dlaczego płacze, ale to nie mogło spowodować że nagle nie wracamy do domu!
              Przy pierwszym dziecku naprawdę byłam całym serce za roszicielstwem bliskości i etc. Efekt? Mój najstarszy syn chodził spać 2h! Wykorzystywał to do granic możliwości, ze mną lub mężem koniecznie w łóżku, zasypiał trzymając rączkę w moich włosach, a ile on ich wyrwał masakrasmile oczywiście sytuacja powinna byc głębiej nakreślona ale pozwolisz, że z niej tylko tyle-miał koło roku. Kiedy pojawiło sie drugie dziecko nagle pewne rzeczy z rodzicielstwa bliskości stały sie niemożliwe jak chociażby z tym spaniem. Wtedy zdałam sobie sprawę że nie mozna całkowicie oddać sie potrzebom dziecka, no bo przy jednym to sie jeszcze da, przy dwójce robi sie trudno, a jak mąż w delegacji to sie nie da, a przy trzecim to naprawdę nie wyobrażam sobie tego. A zaznaczę ze starsza dwójkę karmiłam piersią 1,5 roku przeszło każde. To najmłodsze 4 miesięczne pewnie tez tyle pokarmię. Z doświadczenia wiem, że olbrzymią rolę u mnie odgrywała zawsze dieta, nie jem prawie nic, bo dzieci są alergikami. U ostatniego alergia tez objawiała się oprócz kupkami także bolącym brzuchem i wyciem.. Moze ten płacz u Ciebie tez podobny ma podkład? A 2 miesięczne dziecko jest juz całkiem kumatesmile
              W teorie o zanikaniu połączeń nerwowych pod wpływem płaczu chyba nie wierze. To my jesteśmy okaleczeni, bo nasze mamy zgodnie z ówczesnymi wytycznymi karmiły nas co 3 h? I nie częściej.
              Pisze z komórki i jakiś straszny chaos tu zapanował pewnie... Pozdrawiam i życzę powodzenia..
              • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 22.02.14, 15:12
                Dziękuję za odpowiedź. Wydaje mi się jednak, że to co innego jechać kilka razy w roku do rodziny, wiadomo, trzeba przetrzymać. Też planujemy jechać na Wielkanoc >200 km... Co innego jednak codziennie chodzić na spacery, które nie są koniecznością, które jakoś można obejść. Ani dla niej to nie jest przyjemne ani dla mnie, bo chodzę zaniepokojona żeby nie oddalić się za bardzo od bloku, bo jak się włączy syrena to trzeba będzie dużo ją nieść itd... Jakbym widziała jakiś progres to bym dalej próbowała, ale widzę że jest coraz gorzej. Spróbuję za jakiś czas, może jako 3-miesięczniak będzie inaczej widziała ten temat.
                • hortensjaaaa Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 22.02.14, 15:45
                  Czyli jak ona zaczyna płakać to Ty ją bierzesz na ręcę na dworze? I twierdzisz, że ona Tobą nie steruje?
                  • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 22.02.14, 15:50
                    Ostatnio jak juz nic nie dzialalo to kilka razy ja wzielam, ale zasadniczo przez te 2 miesiace uciszalam ja w wozku.
                    • kashmir.valley Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 22.02.14, 16:26
                      Uwielbiam te stwierdzenia o wymuszaniu przez kilkumiesieczne niemowle wink Zazwyczaj padaja z ust ludzi, ktorzy nigdy takiego problemu nie mieli. Chociaz u nas nie bylo az tak zle z wozkiem, to rzeczywiscie gondola byla fajna tylko na krotki czas, a mala chciala na rece. Dlatego jak ci tu pisano, czas sie przesiasc z wozka na inny pojazd, czy to nosidlo, czy fotelki, spacerowke, to juz sami musicie wyprobowac. Innego wyjscia nie ma.

                      Tak a propos, moja wlasna mama tez sie w ten sposob wyrazala nt mojej coreczki: ze nami steruje, itd. Wystarczylo, ze przyjechala w odwiedziny i nagle sie okazalo, ze sama wyciagala mala z wozka, by sobie "popatrzyla na swiat". I trzeba jej przyznac, ze sama sie ze swojej niekonsekwencji smiala. To taka drobna uwaga, by nie brac sobie zbytnio takich komentarzy do serca. Przeciez jakby to bylo wszystko takie proste, to bys tu nie pisala wink
                      • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 22.02.14, 16:56
                        Dzisiaj sprobowalam z fotelikiem samochodowym i tak samo porazka. Trudno, poczekam az podrosnie, zrobi sie bardziej ciekawska i sprobujemy jeszcze raz.

                        Moja mama tez nie rozumiala spacerowych dylematow i usypiania na rekach. Ale pomieszkala z nami tydzien, wyprobowala swoje metody, probowala bezskutecznie uspac po swojemu, przybiegla kilka razy ze spaceru z placzacym dzieckiem na rekach... i juz nie ma miedzy nami roznicy zdansmile
                  • giba116 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 22.02.14, 17:41
                    Hortensja, idac tym sposobem myslenia to dzieci placzace z glodu, z powodu mokrej pieluchy czy napadu kolki to tez mali manipulanci, bo dopraszaja sie o swoje potrzeby a Ty je spelniasz. Tak wiec... Dziecko Toba steruje smile
                    • hortensjaaaa Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 22.02.14, 21:09
                      Niestety wiem, że mało to modne podejście praktykowane przeze mnie, ale jak juz pisałam wcześniej, mądrzejsza zrobiłam sie przy drugim dziecku. Przy pierwszym miałam czas, siły, energię, skupienie i Bóg wie co jeszcze i mam histeryka że ho ho, ktory płaczem próbuje wymusić wszystko..
                      Wyobraź sobie taką sytuację. Mały zaczyna Ci płakać, 2 latek je kolację np chlebek z miodem i ma całe umazane w miodku rączki i buzie i wstaje od stołu np z hasłem idę sie bawić. Naprawdę zajmiesz sie placzacym malcem? Bo ja z reguły tego malca niestety muszę odłożyć do lezaczka/wózka etc i mowię mu że brat wymaga umycia bo nie dość że siebie ubrudził to i wszystko inne pobrudzi... Powtarzam to do znużenia idąc z bratem do łazienki. A malec płacze i to jak, serce sie kroi a jeszcze trzeba jednego i drugiego przebrać aby położyć spać. Sytuacji krytycznych z dwójka czy trojka dzieci jest mnóstwo - inwencja twórcza starszaków nieograniczona, a ostatecznie prędzej czy pózniej to mniejsze niestety dojdzie do etapu że na każdego przyjdzie pora. I że rodzeństwo jest świetne bo mozna je obserwować jak biega wokół smile
                      • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 22.02.14, 21:31
                        Sytuacja, którą opisujesz jest dla mnie zupełnie zrozumiała, ale dalej będę się upierać, że to nie to samo, co wyprowadzać dziecko na spacer wiedząc że będzie tam płakać i "tresować" je tak codziennie aż nie padnie zmęczone płaczem...
                        • asia_i_p Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 25.02.14, 13:24
                          Nie do końca zgadzam się z Hortensją, nie wierzę, że takie małe niemowlę manipuluje - ale też nie do końca zgadzam się z całkowitym "podążaniem za dzieckiem". Nie mam tu potwierdzenia żadnych badań, ale wydaje mi się, że dla dziecka rodzic musi być oparciem.

                          Dziecko idzie na spacer, płacze, bo coś mu nie odpowiada - OK, ma prawo, kwestia, jak zareagować. Bo wydaje mi się, że czasami wchodziłam z córką w jakiś niedobry rytm - córka płakała, bo coś jej nie leżało, a ja za wszelką cenę starałam się znaleźć taki stan, przy którym nie będzie płakała. Przez cały czas drżąc czy na pewno robię dobrze i jestem dobrą matką. A ona wyczuwała moją niepewność. Mam wrażenie, że czasem lepiej jest zrobić coś, co nie jest w danym momencie najlepsze, ale z przekonaniem i pewnością siebie, niż niepewnie i wciąż zmieniając podejście dążyć do ideału.

                          Podejście - dziecko płacze, a ja i tak idę na spacer - to niekoniecznie tresura i terror. Czasami to okazja do pokazania dziecku, że to nie jest takie straszne i może być przyjemnie.
                      • giba116 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 22.02.14, 21:40
                        Ja rozumiem, ze sa sytuacje kiedy placz dziecka jest nieunikniony. Zdaje sobie sprawe, ze przy dwojce, trojce dzieci tych sytuacji robi sie proporcjonalnie wiecej. I jest to nieuniknione. Mnie chodzi wylacznie o Twoje podejscie do niemowlecia jak do wyrachowanego manipulanta. Dziecko placze, bo mu zle. Niewazne czy z powodu glodu, bolu, mokrej pieluchy czy po prostu faktu ze chce na rece. Inaczej nie jest w stanie tego zakomunikowac. Ma do "dyspozycji" tylko placz. Nie jest to celowe wymuszanie.

                        A co do Twojego najstarszego dziecka... Znam wiele dzieci, ktorych rodzice wychowywali dziecko w sposob daleki od rodzicielstwa bliskosci, a rowniez moznaby ich nazwac histerykami, wymuszajacymi wszystko placzem.
                  • kriss_1 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 05.03.14, 13:20
                    Hm.
                    A jak płacze z głodu lub z powodu mokrej pieluszki, to ja karmisz/przewijasz?! Naprawdę? I twierdzisz, ze dziecko tobą nie steruje? Jak ty je wychowałas? Manipulanta masz jak nic. Gó...arz sie jedzenia domaga na zawołanie.
    • widka3 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 21.02.14, 22:26
      Znaczy hmmm, czy Ty naprawdę rozważasz NIE wychodzenie na spacery bo dziecko przez 15 minut płacze w wózku??? I przez cały macierzyński kiszenie go w domu? Bo jeśli tak to -oględnie pisząc lekka paranoja (bez obrazy). Moja też płacze: przy nakładaniu czapki, kombinezonu, wkładaniu do wózka i ucisza się w momencie gdy wózek przejedzie jakieś 100 metrów. Też miałam kilka takich spacerów, że wróciłam z nią na rękach ale i tak od momentu gdy miała 7 dni codziennie byłyśmy na spacerze, pomimo protestów. Jest coraz lepiej: czapki to nigdy nie polubi chyba i zawsze jest mega ryk gdy ją jej nakładam ale cytując klasyka: sorry, taki mamy klimat. I tak z każdym miesiącem awantury są mniej żarliwe mimo iż są. Jeśli nie będziesz brała jej na spacery, będzie mniej odporna, a wiesz jak takie chore dziecko potrafi płakać? Moja płakała na początku rozpaczliwie przy kąpaniu, przewijaniu. I co, miałam jej nie kąpać i zostawiać w brudnej pieluszce? No nie przecież. Swoją drogą teraz kąpiele uwielbia, przy przewijaniu fika wesoło. Mam wrażenie, że matki tak panicznie boją się płaczu swojego dziecka, że je to paraliżuje i wywołuje absurdy. Może po prostu musi się przyzwyczaić, u nas tak było z chustą i nosidłem. Na początku marudzenie, trochę kwękania ale gdy przywykła to bardzo lubi.
      • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 22.02.14, 11:54
        Z wieksza czescia Twojego postu sie zgadam, ale sa jakies granice. Ja naprawde probowalam wiele razy, 2 miesiace z przerwami na zla pogode. Chodzilam z nia codziennie 15 min placzu i 2h snu i zadnej poprawy, zawsze placze a ostatnio coraz dluzej. Jakby to byla chwila placzu albo przejscie 100 m to nie robilabym problemu. Kapiel czy zmiana pieluchy moze trwac minute, ubieranie tez, tyle placzu dziecku nie zaszkodzi. Ale spacer to inna sprawa jezeli dziecko ryczy przez 15-30min tak ze robi sie cale spocone, czerwone, lzy ciekna po policzkach. Nie zrozumie kto nie przezyl przez 2 miesiace. Ona tak sie drze z otwartym gardlem na maxa ze lyka wprost do gardla duzo zimnego powietrza, ktore nie przechodzi najpierw przez nos i sie nie ogrzrwa. Od tego predzej zachoruje niz od siedzenia w domu.
        Nie wiem cz na powaznie rozwazam siedzenie z nia rok w domu. Mam ogromna nadzieje ze polubi fotelik albo chuste a potem spacerowke. Bede probowala tez z gondola raz na jakis czas moze na skutek tego ze codziennie rosnie, dojrzewa, zmienia sie, ktoregos dnia po prostu stwierdzi ze spacery w gondoli sa super. Ostatecznie juz chyba wolalabym ponosic ja codziennie na rekach 10 min na dworze, czy polozyc spac przy otwartym oknie niz torturowac codziennie histerycznym placzem...
        • giba116 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 22.02.14, 13:17
          Kasbart:"Nie zrozumie kto nie przezyl przez 2 miesiace. "

          Dokladnie tak. Mnie tez mowiono, ze to kwestia przyzwyczajenia. I jakos pomimo ciaglych prob wcale sie dziecko nie przyzwyczailo.
          Ale jestem w stanie nawet zrozumiec, ze dla ludzi to dziwne i niepojete. Bo jak to, dziecko przeciez najlepiej spi na swiezym powietrzu. Tez mi sie tak wydawalo. Do czasu jak nie urodzilam corki i nie okazalo sie, ze to naprawde typ niewozkowy.
        • agnessol Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 22.02.14, 20:16
          A spacerówka rozkładana na płasko ?? Chociaż w tym wieku pewnie jej to wielkiej różnicy nie zrobi, widzi średnio. Tak czy siak warto spróbować, a nóż zadziała.
        • hortensjaaaa Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 22.02.14, 20:49
          A jaki masz wózek? Z resorami czy bez?
          • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 22.02.14, 21:00
            Jedo fyn, z resorami. Wydaje mi sie, ze ze spacerowki na plasko widac tyle samo co z fotelika. Dzisiaj bylam z fotelikiem, bez zmian, nie zrobilo to jej rzadnej roznicy. Placz od momentu gdy wypuscilam ja z rak i wsadzilam w fotelik. Wczesniej placz zawsze byl jak wypuszczalam z rak i wkladalam do gondolki.
            Zeby bylo ciekawie to gdy wracalam z placzacym dzieckiem, to placz konczyl sie zawsze w tym samym miejscu, na klatce schodowej jak ujrzala sufit i lampki...
            • hortensjaaaa Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 22.02.14, 21:10
              A wisi jej coś nad głową w wózku?
              • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 22.02.14, 21:37
                Nie, nic jej nie wieszamy.
                Generalnie dzisiaj doszłam do wniosku że jej wszystko jedno co jest dookoła na spacerze, bo jak zaczyna płakać (gdy odkładam ją do gondolki/fotelika) to zamyka oczy, otwiera paszcze i wyje. I wyje i wyje ciągle z zamkniętymi oczami, więc nawet nie wie co ma przed nimi. I są dwa wyjścia: padnie i uśnie ze zmęczenia albo wyje dalej, wtedy ja wracam do domu, wchodzimy do klatki a ona przestaje płakać i otwiera oczysmile
                • baba_niejaga Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 22.02.14, 22:14
                  Możesz próbować z zawieszkami. U nas były wypróbowane grające zabawki, łańcuchy, grzechotki. Na nic.
                  Ale na pocieszenie dodam, że takie ciekawskie dziecko, nieleżące, pochłonięte poznawaniem, potrafi niesamowicie zaskoczyć rozwojem. A z czasem da się nawet i spacery z takim typem ogarnąć
    • baba_niejaga Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 22.02.14, 22:00
      Mam bardzo podobnie - już 10 miechów.
      Córa wózka nie znosiła. Nawet jak domu podchodziłam z nią do gondoli to załączała syrenę. Ogólnie model ręczny dziecka, nieodkładalny. Na spacer wychodziłyśmy gdy spała i nie wiedziała co się dzieje. Pobudka podczas spaceru oznaczała wrzask, czyli zaniesienie królewny na rękach i pchanie wózka brzuchem. Poprawa lekka przy spacerówce, bo jak siedzi to widzi, ale i tak po chwili jest nudno. Zapierdzielam z tą spacerówką jak z gokartem, tu slalomem, tam biegam za ludźmi, dziećmi a i tak z czasem jej się nudzi. Najlepiej jak śpi, ale z czasem śpi w ciągu dnia coraz mniej. Niedługo zacznie chodzić, więc będziemy dreptać po osiedlu, trudno przeczekam.
      • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 23.02.14, 09:57
        Ciesze sie ze odnalazlam kolejna forumowiczke z tym problemem? A czy obecnie corcia dalej ciagle na raczkach czy od kiedy raczkuje to juz woli sama odkrywac swiat, a przynajmniej mieszkanie? Jak radzicie sobie w samochodzie? Udaja sie Wam dluzsze wyjazdy czy to raczej niemozliwe? Probowaliscie chusty? Jezeli tak, to jak Wam szlo?
        • kashmir.valley Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 23.02.14, 16:33
          Hej, a czy jak bierzesz mala na rece to sie uspokaja? Nie doczytalam tego. Bo jesli tak to tylko odpowiednia chusta/nosidlo moze ci chyba pomoc.
          Albo, kiedy pogoda jest coraz ladniejsza i masz osobe do towarzystwa to po prostu wez mala na rece i przejdzcie sie po podworku przez jakis kwadrans. Z druga osoba zawsze latwiej, chocby by otworzyc sobie drzwi.

          Wiesz tak sobie mysle jak to u nas bylo i pamietam, ze az tak drastycznie moze nie bylo, ale u nas w tym okresie bylo lato, wiec moglam wyskoczyc z mala na skwer ktory mam tuz pod domem i jak zaczynala marudzic to od razu moglam sie zatrzymac przy lawce, wyciagnac ja z wozka, pokazac drzewa, pieski, itd., nawet nakarmic piersia jesli akurat takie bylo jej zyczenie.

          Aha, i to nie moglo byc takie tam posadzenie na kolanach. O nie, ona musiala byc niemal pionowo na moim ramieniu a ja na stojaco i ruchu, chocby lekkim. Wlasnie dlatego nosidlo stalo sie dla nas wybawieniem, bo w nim tez siedziala pionowo - tak bylo jej najwyrazniej najwygodniej. Jednoczesnie oswajala sie ze swiatem, powietrzem, nowymi dzwiekami.

          I nie bylo tak tylko u nas! Sama pielegniarka srodowiskowa mowila mi, ze w tym wieku "wszystko co jest na wysokosci wzroku rodzicow jest najbardziej interesujace".

          I tak, potwierdze to co pisza inne mamy - to w pewnym momencie mija. U nas spacery w spacerowce to teraz bajka. W zasadzie to jest jej ulubione miejsce do spania w ciagu dnia, odkad karmienie piersia ograniczylam tylko do wieczora i nocy. Ogolnie rosnaca samodzielnosc ruchowa dziecka przynosi duza poprawe (i nowe problemy wink ).
          • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 23.02.14, 18:39
            Przewaznie uspokaja sie na rekach, ale za chiny nie mozna jej na spacerze odlozyc do wozka. Ostatecznie tak to sie skonczy ze bede ja nosila przez kilkanascie min na rekach i po spacerze. Niestety nie mam tu nikogo bliskiego w godzinach spacerowych, dopiero wieczorem. Na nosidelko chyba jest jeszcze za mala, a chusty powoli sie uczymy. Niestety jednak nie za bardzo jej sie to podoba, wierci sie i prostuje nogi, chyba nie lubi miec tak ciasno., mam nadzieje ze sie przekona...
        • baba_niejaga Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 24.02.14, 22:54
          Teraz jest o niebo lepiej. Mała sporo czasu spędza teraz na podłodze. Śmiga po mieszkaniu, jak jej się znudzi lub zatęskni to chce na ręce. Przytula się, łasi lub zwyczajnie chce, żeby ją ponosić. Ogólnie to taki leniwy pieszczoch. Samochód lubi, nawet zasypia. Problem jest z czerwonymi światłami, bo jak się zatrzymujemy to Mała załącza syrenę, jak ruszamy to znów jest szczęśliwa.
          Chusta i nosidło spoczywają oprotestowane na dnie szafy.
          Z czasem jest lepiej. Dużo lepiej. Im więcej samodzielności tym mniej noszenia.
    • amama89 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 22.02.14, 22:25
      Ile Mam tutaj zdążyło już coś napisać, nie jestem już na bieżąco wink Rozumiem, że spacer w foteliku też zakończył się płaczem?? Echh! pamiętam te czasy, ale wiesz co? To mija, im dziecko starsze tym mniej płacze, moja córcia jak była takim maluszkiem jak Twoja to też dużo płakała, na spacer też nie dało się wyjść, chyba kilka razy się udało. Z czasem płaczu było mniej i mniej...a teraz gdy ma 15 miesięcy, jest baaardzo wesoła, ciągle się uśmiecha wink Czassem jest tak, że nigdy się nie dowiemy dlaczego dziecko płacze. Na moją córkę kojąco działał szum suszarki puszczany z youtube, to było odkrycie!!! wink Pozdrawiam!
    • nimaletko Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 23.02.14, 21:08
      Napiszę Ci jak było z moją córką, bo było tak koszmarnie jak u Ciebie albo i gorzej wink

      Córka była typem bezwózkowym i nieodkładalnym. Od urodzenia bardzo nerwowa, płacząca, przylepiona do mnie w 100%.
      Zasypiała tylko przy piersi albo na rękach przy szumie okapu kuchennego, a jak już zasnęła, to nie dała się odłożyć. Spała tylko na mnie, jak miała dobry dzień, to mogłam sobie ewentualnie usiąść, a jak miała zły, to musiałam chodzić albo przynajmniej kołysać się siedząc tongue_out
      O włożeniu nie śpiącego dziecka do gondoli i wyjściu na spacer mogłam zapomnieć - syrena alarmowa wyła na całe osiedle.

      Radziłam sobie tak: na spacer chodziłam wyłącznie w porze drzemek. Córkę usypiałam w domu (zimą często na balkonie, już ubraną w kombinezon), gdy zasnęła wystarczająco mocno, wkładałam do wózka i od razu wychodziłam. Dopóki spała, było ok, jak się obudziła, od razu był ryk, więc na wszelki wypadek nie odchodziłam daleko od domu.

      Gondoli córka nie polubiła nigdy, gdy miała 4 miesiące przesiadła się do rozłożonej spacerówki i było lepiej, bo boki niższe, więc więcej widziała.
      Gdy nie potrafiła sama zasnąć na spacerze, zatrzymywałam się, wyjmowałam ją z wózka i usypiałam na rękach. Po odłożeniu do wózka spała zwykle ok godziny-półtorej.

      Generalnie powiem Ci, że najgorzej było wtedy, gdy córka miała ok 2-2,5 miesiąca. Wtedy nagle zaczęły do niej docierać wszystkie bodźce dookoła i nie radziła sobie z tym - chciała wszystko widzieć i słyszeć, a jednocześnie bardzo ja to wszystko męczyło.

      Potem już było lepiej. Był to powolny proces, ale zdecydowanie poszło ku lepszemu.
      Mnie bardzo pomogło nosidło. Wiązania chusty nie polubiłam nigdy, odczekałam więc z zaciśniętymi zębami kilka miesięcy i kupiłam nosidło ergonomiczne Marsupi (szczerze polecam). Mała na szczęście zaakceptowała je w 100%, świetnie jej się w nim spało.
      Gdy wyrosła z Marsupi, kupiłam Mandukę, której nadal używamy (córka w marcu kończy rok).

      U nas przełom nastąpił, gdy córka usiadła samodzielnie (miała niecałe 8 miesięcy). Wtedy jakby mi ktoś dziecko podmienił. Zaczęła się sama sobą zajmować, bawić zabawkami na macie. Tydzień później zaczęła raczkować i wtedy już był raj wink
      Teraz biega przy meblach i czekam na pierwszy samodzielny krok. Na ręce do mamy przychodzi, gdy jest zmęczona albo głodna smile
      Co do spacerów, to siedzi spokojnie w wózku i rozgląda się, a gdy się zmęczy po prostu zasypia. Gdy się wyśpi, budzi się z uśmiechem i znowu siedzi, rozglądając się.
      Nie sądziłam, że doczekam takich cudownych dni wink
      Nie robiłam nic specjalnego, nie tresowałam dziecka i nie ustawiałam pod siebie ("bo przecież dziecko MUSI lubić spacery w wózku!").
      Po prostu dałam córce czas, a ona ten czas wykorzystała, ku naszej obopólnej korzyści tongue_out

      Jeśli miałabym Ci coś poradzić, to próbuj z tą chustą, nie poddawaj się jeszcze. Mnie nie podpasowała, ale to naprawdę jest świetne rozwiązanie przy nieodkładalnych i niewózkowych dzieciach. Może córka polubi spacery w chuście (spróbuj pochodzić na zewnątrz, bo po domu to w końcu nie to samo). Poćwicz wiązanie, może córce po prostu niewygodnie i dlatego kwęka?
      Jeśli z chustą nie wyjdzie, to zdecydowanie polecam usypianie na rękach i wkładanie do wózka na śpiąco. Nie oczekiwałabym, że córka nagle nauczy się sama zasypiać w wózku w wieku 2 miesięcy lub że polubi spacery w porze czuwania.
      Kiedyś zapewne tak się stanie, ale pewnie jeszcze nie w najbliższym czasie.

      I choć wiem, że to straszny banał, to i tak napiszę, bo to prawda: uszy do góry, to naprawdę minie smile

      • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 23.02.14, 21:59
        Dzięki za ten post, mega krzepiącesmile
        • redcatfun14 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 24.02.14, 23:19
          Dopiero teraz przeczytałam cały wątek jednym tchem... I odetchnęłam...och sama nie jestem! Właśnie dziś wracałam z moim księciem pchając wózek wolnymi kończynami. Bo się nie dało inaczej. Młody ma prawie 7 miesięcy - 4i5 miesiąc spacerki nie były może najprostsze ale w miarę dawaliśmy radę. Jak miał 5 miesięcy koniec kropka. Spacerówki się bałam bo jeszcze nie siedział, fotelik, be, chusta be, ubranko be.... Usypiałam w domu i na balkon. Nosidełko które dostałam użyłam raz ale nie żałuję bo wydaje się być marnej jakości. Młodu urósł jakoś w ciągu tygodnia, i dosłownie nagle przerósł gondolkę.... No to w ruch poszła spacerówka ale dwa razy po lesie było ok a dziś był trzeci i już dramat.
          A ja mało wytrzymała na płacz jestem, biorę na ręce bo nie umiem inaczej... próbowałam chwilę przetrzymać ale udało mi się na 10 sekund... no nie moja bajka i koniec... może i melepeta-matka jestem ale co robić. Nie przeskoczę swojej natury. Cieszę się że balkon mam i zawsze jakoś dziecko świeże powietrze złapie - skądinąd na 10 piętrze jest lepsze powietrze niż na ulicy....
      • baba_niejaga Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 24.02.14, 22:56
        "Córka była typem bezwózkowym i nieodkładalnym. Od urodzenia bardzo nerwowa, płacząca, przylepiona do mnie w 100%.
        Zasypiała tylko przy piersi albo na rękach przy szumie okapu kuchennego, a jak już zasnęła, to nie dała się odłożyć. Spała tylko na mnie, jak miała dobry dzień, to mogłam sobie ewentualnie usiąść, a jak miała zły, to musiałam chodzić albo przynajmniej kołysać się siedząc tongue_out
        O włożeniu nie śpiącego dziecka do gondoli i wyjściu na spacer mogłam zapomnieć - syrena alarmowa wyła na całe osiedle. "

        Jakbym o swojej Córze czytała.
    • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 27.02.14, 16:38
      Wracajac do tematu, zaczelam chodzic z Niunia w chuscie i bylysmy na spacerze juz 4x. Corcia w chuscie wytrzymuje 15 min i ani sekundy dluzej, tak bylo za kazdym razem. Dobre i to, przyjnajmniej mam mozliwosc wyskoczenia do sklepu po przyslowiowe bulki, z wozkiem nie bylo szans tam wejsc bo ciagle plakala. W chuscie tez widze ze nie zasnie, na poczatku spaceru jest podeksxytowana, zastyga jak kamien zahipnotyzowana, glowa wykrecona caly czas w prawo, a pod koniec spaceru jest marudna, kweka, probuje prostowac nogi i odpychac sie odemnie. Szkoda troche bo w wozku spala po 2h i wracala wypoczeta ze spaceru (oczywiscie po wczesniejszym koncercie i masakrycznym placzu)...
      • biankao Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 27.02.14, 17:46
        Czy to przypadkiem nie o Twojej malutkiej? Bo na pewno kropka w kropke mój synekwink Oświeciło mnie po tym artykule i trochę ulżyło, że to nie moja wina, że nie potrafię go zadowolić.
        www.bangla.pl/artykuly/a86/high-need-baby-to-brzmi-dumnie
        • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 27.02.14, 18:30
          Tak, to wlasnie o niej, juz jakis czas temu to czytalam i sie tym pocieszalam... smile
          • biankao Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 28.02.14, 15:58
            Nie wiem, czy to w tym artykule czy w innym, ale bylo napisane, ze to co dziala dzis moze nie zadzialac jutro i na odwrot, to co nie dzialalo moze nagle zaskoczyc, dlatego nie poddawaj sie i probuj. Ja wczoraj wrocilam na takim sygnale, ze az sie sama poryczalam. Ale dzis np. zero placzu. Poczekalam az zrobi sie spiacy, wyciszylam go przy spokojnej muzyce tzn. trzymalam go przez ramie lub przodem do swiata i tanczylam z nim. A potem siup do kombinezoniku. Troche piszczal przy zakladaniu czapki, ale na tym sie skonczylo. W podobny sposob wpakowalam go dzis 2 razy w chuste, co jest cudem, bo zazwyczaj udawalo mi sie tylko raz i to przy protestach. Ale stwierdzilam: "Sprobuje, a noz sie uda a jak nie to trudno, najwyzej dam cyca, zeby sie uspokoil." I moze to zadzialalo, tzn. to ze wyluzowalam i niczego nie oczekiwalamwink Mowisz, ze twoja mala wybudza sie w chuscie po 15 minutach? A czy zmieniasz cos? Np. jesli moj usnal podczas gdy ja chodzilam to gdy przechodzi w kolejna faze snu a ja wowczas siedze to on sie wybudza. Tak wiec od razu wstaje i znow zaczynam chodzic lub w ogole caly czas chodze po pokoju.
            • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 01.03.14, 12:26
              Moja w ogóle nie zasypia w chuście, jest bardzo obudzona i wręcz pobudzona takim spacerem. Ruszam się, chodzę, skaczę w chuście cały czas, jakby nie to, to od razu byłby wrzask. W chuście wytrzymuje na spacerze 15 min i już nawet nie marzę o tym że zaśnie... Ale stwierdziłam że lepsze dwa spacery dziennie po 15 minut bez płaczu niż jeden długi ale poprzedzony syreną alarmową.
              Może zmień czapkę na większą, bawełnianą w środku, żeby wygodniej było ją wkładać?
              • biankao Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 04.03.14, 06:52
                Pewnie dużo wrażeń na spacerzesmile Ja noszę mojego w domu. Budzi się około 6.00, ale że ciągle ziewa to żeby dospał wkladam go po 7.00 i śpi ok. 2 godz. Ale najpierw go noszę na ramieniu przy spokojnej muzyce ok. 10 min., żeby potrzeba noszenia była zaspokojonawink Ostatnio coraz mniej protestów, ale już po południu nie daje się zachustować.

                Czapeczke zmieniliśmy tak jak powiedziałaś, ale i tak trochę marudzi przy zakładaniu. Ostatnio coraz częściej udaje mi się wychodzić bez płaczu, czekam aż zacznie ziewać, wyciszam przy muzyce i idziemy, Ale za to zaczął mi się wybudzać po 45 min i i tak wracam na sygnalesad Ech... już za nim nie nadążam...
    • malami115 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 04.03.14, 10:46
      Nie wiem czy ta podpowiedź już padła ale może dziecko stresuje się, bo nic nie widzi z tej gondoli ? Może ustaw jakoś oparcie ( jak masz taka możliwość w gondoli- niektóre wózki mają) alnbo popytaj w sklepie czy maja jakaś.. podkładkę czy coś. Dziecku w chuście i nosidełku moze być niewygodnie- ja sama tez nie chciałabym być skrępowana podczas spaceru. Może to podwyższenie pomoże ?
      Ja bym spacerów w foteliku samochodowym nie polecala. Czytałam gdzieś, ze dziecko moze w tym foteliku spędzać max 1,5 godziny i potem należy zrobić bezwzględnie przerwę, bo dziecku się nie za dobrze w nim oddycha.
      • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 04.03.14, 17:15
        Fotelik nie zadziałał, podniesienie oparcia też nie... Ona jak zacznie płakać to ma jakby kurtynę na oczach i wszystko jej jedno czy widać cos czy nie widać... Ona i tak już nie patrzy bo płacze z zamkniętymi oczami...
    • malami115 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 04.03.14, 10:48
      No i wersja bardziej drastyczna.... nie próbowałaś po prostu przeczekać ten płacz ? Rozumiem, ze to moze byc cięzkie i absolutnie nie radzę ci czekać godzinę aż się uspokoi ale może warto spróbować ?
      • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 04.03.14, 17:12
        Próbowaliśmy, właśnie tak wyglądały nasze spacery przez dwa pierwsze miesiące... Ale ona się nie złamała a ja tak. Więcej nie mogę słuchać tego płaczu. Wychodzę z nią teraz w chuście ale na krótko bo też zaczyna płakać, na szczęście dopiero po kilkunastu minutach. W sobotę mąż był z nią w wózku, płakała 15 minut a potem 2h spala. W niedzielę chciał to powtórzyć ale tym razem płakała pół godziny i wrócił z nią do domu... Ją dzisiaj byłam z nią w chuście a potem jeszcze stwierdziłam że skoro ma taki dobry humor to może jednak wózek... Może coś jej się zmieniło i nie będzie płakała... Wyszłam... Płakała płakała i płakała, wracam do domu, winda nie działa, po schodach na sygnale... I po raz kolejny sobie obiecała że nigdy więcej wózka...
        • czeszka8 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 05.03.14, 08:50
          U nas wyglądało to tak, że pierwsze 2,5 miesiąca życia synka były bardzo trudne. Plakal przy usypianiu, nerwowy przy jedzeniu, miałam niewielki wpływ na ten płacz. Do wózka dawałam go tylko jak usnął- to było lato, więc było łatwiej niż Tobie. jak tylko się obudził, płakal w niebogłosy. Chusty nawet nie próbowałam, bo on nie lubił być przytulany ani noszony przodem. Nigdy nie było tak, że dało się przeczekać placz. To nie ten typ. nakręcał się coraz bardziej i bardziej. W dodatku jego płacz to nie było jakieś tam jęczenie, tylko krzyk na cały regulator.

          Potem nagle się zmieniło. Zrobił się kontaktowy, wesoły, na płacz zaczęły działać sposoby: choćby potrząśnięcie zabawką- takie odwrócenie uwagi, nawet wtedy gdy chciał zasnąć w wózku takie chwilowe potrząśnięcie odwracało uwagę od płaczu.
          Teraz ma prawie 9 miesięcy. Nadal jest temperamentny, głośny, jak coś mu nie pasuje to potrafi wyrazić to głośniej niż inne dzieci. Ale też jest bardzo wesoły, żywy, super reaguje na nas rodziców, zaczął się przytulać. Na płacz pomaga wiele rzeczy, naprawdę rzadko jest tak, że nic nie mogę zrobić- i wcale nie musi to być noszenie.
          W wózku jest codziennie: ma wtedy dłuższą drzemkę. Czasem trochę narzeka przy usypianiu, ale to lajcik. Jak nie śpi, to muszą być na spacerze atrakcje typu ludzie na ulicy, witryny sklepów; w lesie nie wytrzyma.
          Nie wiem jak będzie u Ciebie, ale u nas z czasem jest coraz łatwiej. Trafiło mi się żywe, ciekawskie dziecko. Wydaje mi się, że nie znosił tej niemocy wieku noworodkowego smile Jak zaczął się ruszać to już wogóle zrobiło się latwiej, bo nie trzeba go ciągle zabawiać. Teraz ma prawie 9 miesięcy i wygląda na to, że lada chwila zacznie chodzić.

          I mam jeszcze taką radę: nie myśl, że jest jeden sposób na każde dziecko; że jedna teoria załatwi wszystko. Rodzicielstwo bliskości to aktualny trend, potem będzie inny, albo podobny tylko ubrany w inne słowa. Mnie jak byłam mała czasami zostawiano placzącą, bo wtedy tak się robiło. Nie mam problemów ze sobą, z relacją z rodzicami smile
          Wiadomo, trzeba dziecko kochać, ale też moim zdaniem przyzwyczajać do pewnych rzeczy. Jednak teraz musisz chyba poczekać jeszcze, za jakiś czas znów spróbować z wózkiem. dziecko dojrzalsze więcej zrozumie.

          Dziś wydaje Ci się, że to się nigdy nie skończy, ale zobaczysz, będzie lepiej.
      • natalia_cabaj Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 05.03.14, 19:00
        Ja także uważam, że może powinnaś spróbować przeczekać ten płacz. Jeżeli wszystko inne nie wychodzi to może się uda. Może dziecko nauczy się, że płacz nic nie zmienia i wszystko będzie ok.
        • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 05.03.14, 21:20
          Ależ ja przeczekiwałam ten płacz przez 2 pierwsze miesiące życia córki. Trwał 15-20 minut, ale ona nic się nie uczyła, ciągle było tak samo więc zrezygnowałam.
      • arya82 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 05.03.14, 22:52
        truskawko... o pardasik! mamami115 wink
        Nie rozumiem, czemu doradzasz na forum niemowle skoro nie masz doswiadczenia w temacie.

        Autorko. Takie dzieciecia jak twoje poprostu sie zdarzaja, a twoja coreczka jest jeszcze malenka i ze tak powiem ma prawo! smile Pomysl, noworodek, maly niemowlak, pierwsze tygodnie na swiecie, nie wszystko musi mu sie podobac. Najlepiej pewno u mamy i jak mu to przetlumaczyc. I po co tlumaczyc, lepiej dac to czego chce i potrzebuje (No trudno, troche mniej czasem wygodne)

        Moj synek nie znosil wozka do 3 mca - nie bo nie. Przeszlo samo z siebie. Do tego czasu byl w chuscie noszony glownie (wozek byl wtedy extra pakowny na zakupach) Znam jeszcze sporo takich dzieciakow. Nigdy nie myslalam o tym jak o czyms nienormalnym, poprostu niektore dzieci zle sie tam czuje z takiego czy innego powodu (kto wie, moze poprostu brak bliskosci). A ze pierwsze miesiace to tzw 4trymestr ciazy, to nie przyszlo mi do glowy zeby nie "sluchac" glosu dziecka. I bylo tak jak chcial. Wyrosl z tej fazy szybko, wkladalam co jakis czas do gondoli, czasem pojechal 5 minut, czasem 15, ktoregos dnia poprostu nastapil ten cud wink I do teraz jest zapalonym wozkowiczem smile
        • kasbart_1986 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 06.03.14, 08:18
          Ja wlasnie czekam na ten cud, ale przyznam szczerze ze slabe troche to jest ze ona mi w chuscie nie wytrzymuje dluzej niz 15 min...
          • arya82 Re: Wózek nie, chusta nie... aaa! 06.03.14, 09:06
            Zapomnialam dodac. Moj synek, tez chusty nie kochal od poczatku, i nosidla.
            Balam sie wyjsc sama na poczatku, z wozkiem (zabieranym na zakupy i "wrazieczego"), bo wlozylam do chusty i zanim zdarzylam przekroczyc prog to juz sie zaczynalo stekanie i marudzenie. Ale ktoregos dnia poprostu wyszlam, bo stwierdzilam- zobacze co bedzie. I po minucie marszu synek sie uspokoil, chyba go fajnie bujalo. Aha, tu mowimy o pozycji pionowej na zabke. Natomiast mniej znacznie problemu mial do przyzwyczajenia sie do pozycji kolyskowej - oczywiscie z dostepem do mleczarni wink Tak glownie podrozowal na samiutkim poczatku, i wiekszosc czasu byl zadowolony. Musielismy wtedy codziennie duzo wychodzic, a jak sie zaczal denerwowac po dluzszym czasie to wyskakiwal z kuchni na raczki/ramie i chwile tak pobyl i bylo ok by wrocic do cycusia wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka