smoczy_plomien
15.09.14, 19:39
Córka prawie 4 mce, kp, co jakiś czas ma napady strajków głodowych. Obecny trwa 3ci dzień. Wygląda to tak: pierwszego dnia zjadła tylko wieczorem odrobinkę i przed snem opróżniła całą pierś. Wczoraj również zjadła odrobinkę wieczorem [na chodząco] i 1.5 piersi przed snem. Dziś zjadła po obudzeniu oraz po południu odrobinkę - pewnie z 20-30ml. Pozostałe próby przystawienia to ogromny ryk na samo poziomowanie, nie ma mowy o złapaniu piersi.
Od urodzenia określiłabym ją jako wybredną jeśli chodzi o pozycję karmienia - musiała być idealna, żeby dziecko się przyssało. Było jednak dość w porządku, w pierwszym miesiącu przybierała po 200g na tydzień. Od ok. 8 tygodnia robiła się coraz bardziej wybredna, pierwszy duży kryzys miała ok. 12 tygodnia życia, jednak byliśmy wtedy na wyjeździe i z tym wiązałam problem. Udało się go pokonać przystawiając dziecko pół śpiące, przy włączonej suszarce i zmieniłyśmy pozycję karmienia na leżącą. Po tym kryzysie ważenie wykazało wzrost wagi o 550g w ciągu 4 tygodni. Po następnych 3 tygodniach [bezproblemowych karmieniowo] przybrała jednak już tylko 250g. Niedawno znowu zaczęły się problemy z jedzeniem. Początkowo pomogła zmiana pozycji karmienia, ale od 3 dni dziecko zjada w sumie pewnie ze 2 piersi na dobę.
Pediatra twierdzi, że jest OK. Robiliśmy morfologię, 4 znaczniki są trochę poza normą, najbardziej płytki krwi, ale pediatra uważa, że jest OK. Z drugiej strony podane normy mogą być normami dla dorosłych, nie znam się. Temperatury brak. Czasem lekki katarek. Wagowo wygląda to tak:
0 dni - 3420
3 dni - 3130
7 dni - 3360
i potem na wadze w naszej przychodni:
10 dni - 3400
17 dni - 3600
8 tygodni - 5100
12 tygodni - 5650
15 tygodni - 5900
Obecnie leci 17ty tydzień.
Szanse na podwojenie masy urodzeniowej na 6 miesięcy ma niezbyt wielkie. Butli ani smoczka nie akceptuje. Próbowałam podawać jej moje mleko łyżeczką, ale też na nic. Jak tylko jest obracana do pozycji horyzontalnej, zaczyna się ryk. Córka w ogóle nie sygnalizuje głodu. Acha, i od jakiegoś czasu jakby gorzej chwyta moją pierś, sutki mam pomasakrowane, pogryzione. Ale wątpię, żeby chodziło o zęby. No i co, nie przejmować się? Przecież nawet jak miałabym się nie przejmować wagą, to zostaje jeszcze kwestia pokarmu, który jak nic zaniknie, jeśli każda pierś będzie opróżniana średnio raz na dobę.