friarielli
17.07.15, 14:21
Nie daję juz rady z moimi bliźniakami i niedługo wezmą mnie do czubków. Mówię serio. I one też już nie dają rady ze mną. Potrzebna pomoc kompleksowa.
Jest córka i syn - 4 miesiace i tydzień.
Nie mam żadnego planu dnia, chciałam "podążać", ale mi to nie wychodzi. Albo z dwójką się nie da, albo ja nie umiem odczytywać sygnałów, albo nie dają jasnych sygnałów - nie wiem. Próbowałam na początku trzymać karmienia co 3h (były tak przezwyczajone ze szpitala), ale szybko zrobiło się co 2 a potem już jak które chce. Drzemki też nieustalone - staram się kłaść jak ziewają, trą oczka, po pierwszych jękach, próbowałam po określonym czasie ale nadal jest klops. W czasie miesięcznych wakacji na wsi nauczyły się zasypiać w wózku na trawie a teraz w mieszkaniu trawy nie ma... usypiam w wózku, czasem w chuscie/na rękach. W wózku najłatwiej mi bo mogę drugą ręką karmić drugie dziecko, mogę też usypiać oboje naraz. W nocy - pobudka co 2 godziny.
Największym problemem chyba jest usypianie, które niestety jest z płaczem/wyciem. Rzadko udaje się uśpić na spokojnie, żeby sobie po prostu ładnie zasnęły. Z córą mam dodatkowo problem, że jak jest rozdrażniona/spiąca to już nie chce piersi, mimo , że jest głodna i wtedy albo jest dłuuuga walka z przystawianiem albo zasypianie w histerii. Dlatego tez nie wychodzi już karmienie razem, które wcześniej mi się udawało. Syn też zasypia coraz gorzej, coraz dłużej wyje czy w wózku, czy na rękach.
Dzisiejszy dzien to na razie wygląda cały czas tak, że jedno jest aktywne i leży samo na macie, a drugie wyje jak je usypiam, po chwili zmiana. albo wyją oboje na spanie/karmienie i wtedy jedno jest zostawione same sobie. Przez to usypianie nie moge z nimi spędzic czasu w aktywności, bo zawsze zajęta jestem tym w histerii. Ciężko je obserwować, zeby wybrać dobry moment na drzemkę - co z tego, że widzę, że syn zaczyna ziewać jak właśnie karmię na leżąco cudem przystawioną córkę. Jest to wszystko frustrujące i dla mnie i dla nich , ciągle musza biedaki płakać i czekać..
Dlatego zdecydowałam się wdrożyć jakiś plan karmień, naukę samodzielnego zasypiania na drzemki, eliminację nocnych karmień. Tylko od czego zacząć, jak się w tym wszystkim nie pogubić z 2 dzieci? Co wybrać: podnieś/połóż Tracy Hogg, kontrowersyjnego Ferbera? Chciałabym jednak maksymalnie łagodnie to zrobić, bez wypłakiwania się (chociaz teraz tak ryczą, że to już chyba i tak bez różnicy). Jak eliminować karmienia w nocy, podawać coraz mniejsze porcje/ coraz bardziej rozcieńczone mleko? zacząc raczej od samodzielnego zasypiania czy od karmień? Na razie wszystko jest jednym wielkim chaosem i muszę zacząc powoli od jednej rzeczy narazi byc może nawet od jednego dziecka...