Moja córcia ma prawie 7 miesięcy i jest cycoholikiem

. Ja mam już tego serdecznie dość, jedyna metoda na uśnięcie to pierś i co gorsze nie daje się odłożyć tylko co pół godziny, godzinę, musi się przyssać - traktuje mnie jak smoczek. Ostatnio chyba zęby jej idą bo jest dramat ale na ogół nasz wieczór wygląda tak: kąpiel i ja kładę się z nią spać - karmię na boku, ona zasypia po ok. 10 min. ale mogę zapomnieć o odsunięciu się i opuszczeniu łózka - natychmiast to wyczuwa i zaczyna się ryk. Gdy w nocy muszę iść siku to jeszcze nie dojdę do łazienki a juz słyszę płacz- mąż wtedy próbuje ją uspokoić ale gdzie tam, dopiero cycek pomaga. Ona budzi się w nocy dosłownie co godzinę czy dwie, zaczyna jęczeć i szukać piersi i jak się przyssie na chwilę to dopiero się uspokoi. Próbowaliśmy usypiania przez męża - była godzina histerii, której nie moglismy znieść więc się ugięłam. Próbowałam przytulania, głaskania, noszenia i nic. smoczka nie chce. Co robić? Ja mam dośc bycia smoczkiem, ostatnio chyba zęby jej ida więc juz w ogole szarpie mi sutki, nie pozwalam na to niby ale nie zawsze kontroluję. Naprawdę nienawidzę tego karmienia, z drugiej strony branie na przetrzymanie histerii tez do mnie nie przemawia bo boję się, że zacznie wymiotować czy coś

.