Witajcie mamy,
Ledwo zyje, bo muj prawie roczny synek nie daje nam spac po nocach. I nie
wiem co moze byc tego przyczyna no bo czy wszystko mozna zrzucic na zabki?
Ignacy od kilku miesiecy fatalnie spi, budzi sie w nocy bardzo czesto,
poplakuje, wstaje w lozeczku itd. Ale teraz jest jeszcze gorzej. Dzisiaj
calutka noc poplakiwal przez sen. Wzielismy go do siebie do lozka i prawie w
ogole nie spalismy, bo wlasciwie co kilka-kilkanascie minut poplakiwal,
wyciagal sobie smoczek i wkladal z powrotem, rzucal sie po lozku, przewracal
to na jeden to na drugi bok. Ciagle jeki i poplakiwanie. Trwalo to wlasciwie
cala noc. Teraz zadowolony sie bawi. W dzien nie jest specjalnie marudny, no
ale te noce. No i w dzien tez ze snem jest problem niby spi po poltorej h,
ale nie jednym ciagiem, zawsze budzi sie z placzem w pewnym momencie. Czy
Waszym dzieciom tez zdarza sie cos takiego, co moze byc tego przyczyna?
Ja tak myslalam, ze zabkuje itd ale tak jest w zasadzie caly czas, oczywiscie
raz nieco lepiej raz troche gorzej, ale generalnie w nocy ciagle tak jest,
chociaz aktualnie zadne zeby nie ida. Juz jakis czas temu mowilam lekarce ale
ona nie przejela sie tym i jakos nie bardzo byla mi wstanie pomoc.
Moze Wy macie pojecie dlaczego tak to moze wygladac i jak to zmienic, jak mu
pomoc? Dodam, ze viburcol nie pomaga