Była u nas babeczka-potencjalna opiekunka. Podobała nam się bardzo,
zachwalała siebie jak nie wiem co (była z polecenia), no i wygladała na
wiarygodną i uczciwą osobę. Pod koniec rozmowy mąż poprosił o "choćby jeden"
numer rodziny, u których opiekowała się dzieckiem. Ona się zgodziła i kazała
zadzwonić na następny dzień. My podjarani, hurra,mamy opiekunkę,po czym za
telefon po obiecany nr telefonu a tu słyszymy "obraziłam się na państwa,
czuję się kontrolowana,to pierwszy raz jak ktoś żąda numer
telefonu,itp,dziękuję, do wiedzenia......". Nam szczeny opadły....nie wiem
jak to rozumieć. Tak więc casting na opiekunkę wciąż trwa..