Dodaj do ulubionych

Wojna o sól

29.05.06, 22:24

Wojna o sól - to wojna między mną a moim mężem.

On wychowany w domu, gdzie soli używa się chyba workami (moja teściowa
wszystko baaardzo mocno soli, a jeszcze sobie każdy "posypuje" dodatkowo), ja
wolę lekkie solenie i więcej oryginalnego smaku potraw; często używam też
innych niż sól przypraw (co w domowej kuchni mojego męża i jego rodziny jest
raczej rzadkością). Nie przesadzam oczywiście, soli używam, ale nie "zabijam"
nią smaku jedzenia tylko podkreślam.

I o tę sól toczymy bój - a dokładnie o solenie dań dziecka.

Mój mąż się złości, że:

1.
Mały je "za mało słone", na pewno mu to nie smakuje

2.
dlatego nie chce jeść - moje dziecko trochę "niejadkuje"; i tak mi z tym
trudno, karmię synka czasem prawie dwie godziny żeby coś zjadł (jest tu wiele
osób, które mnie z pewnością rozumieją...), a mój mąż mi tłumaczy, że to po
prostu wina za słabego solenia (!!!!) i że jak wreszcie dziecku będę
przyprawiać jak należy, to poczuje smak i chyba oszaleje ze szczęścia i
bedzie wcinało tylko mu się uszy będą trzęsły (???)

Ja się złoszczę, że:

1.
dziecko nie potrzebuje tyle soli co jego tatuś, bo lepiej od niego czuje smak
jedzenia

2.
co wiąże się z powyższym, dziecko nie ma jeszcze zmysłu smaku wypaczonego
nadmiernym przyprawianiem - jak mój mąż na przykład, dla którego soli musi
być prawie biało; dziecko ma zmysł smaku o wiele czulszy i lepiej odbiera
nawet bardzo subtelne smaki

3.
nie chcę dziecku namieszać w gospodarce wodnej organizmu, a sól ma tu dużo do
powiedzenia (zwłaszcza jej nadmiar)

4. zalecam i mężowi, i teściowej jako poważnym nadciśnieniowcom nie nadużywać
soli, bo tylko sobie zaszkodzą.

Świetnie się z mężem rozumiemy, ale na ten temat toczymy zażarte dyskusje. On
z tą solą coś ma, zawsze, nawet u swojej mamy, która soli nie żałuje, zanim w
ogóle spróbuje jakiegokolwiek dania musi je posolić i dopiero bierze widelec
do ręki...

Przepraszam, że Wam tak marudzę, ale muszę się gdzieś wygadać smile
Obserwuj wątek
    • gosiula81 Re: Wojna o sól 29.05.06, 22:31
      Ojjj,moja tesciowa tez lubi sobie przysolic i popieprzyć niezlesmile Ale na
      szczescie moj malzonek szybko przestawil sie na moja kuchnie (bez zadnego
      gadania) i nawet teraz gdy urodzilam dziecko mam inny smak i robie wszystko
      jalowe, a mojemu mezowi tez smakujesmile Twoj maz musi sie niestety przyzwyczaic,
      bo sol faktycznie jest niezdrowa, ale nie to najwazniejsze tylko to ze to Ty
      gotujesz i Ty tu masz najwiecej do powiedzeniasmile
      • dagmara_maz Re: Wojna o sól 29.05.06, 22:34
        Przyzwyczaja się od 7 lat, ale i tak zawsze stawiam mu solniczkę obok talerza :-
        ) Niech je jak chce, jego sprawa, tylko złości mnie próba "wtłoczenia" w ten
        sam solny tryb zycia naszego synka. Nie dam się smile bo wiem, że mam rację.
        Dzięki.
        • gosiula81 Re: Wojna o sól 29.05.06, 22:44
          I bardzo dobrze. Mój tata jak bierze sobie obiad, który zrobiła moja mama,
          nigdy nie próbuje, od razu soli i pieprzy (szczególnie zupy). A moja mama i tak
          gotuje po swojemu, czyli mało soli, ale mój tata sobie z tym problemem bardzo
          dobrze radzismile Z resztą lepiej dosolic pozniej, niz jesc przesolone. Pozdrawiam
    • ewa19731 Re: Wojna o sól 29.05.06, 23:22
      tak trzymaj,u mnie to teściowa ciągle gadała,że powinnam posolić albo posłodzić
      a mały jadł jałowe i było dobrze,teraz jedziemy z drugim dzieckiem i zacznę tam
      podawać małej zupki i pewnie bedzie to samo.Wkurza mnie to że starszemu nie
      słodziłam herbaty a ona jak pojechaliśmy na wakacje to mu słodziła bez mojej
      wiedzy,bo sobie nie wyobraz jak mozna pić nie słodzoną,a jemu smakowała dopuki
      się nie wcieła.teraz muszę mu chociaż symbolicznie słodzić,niedług znowu tam
      jedziemy i będę toczyć boje

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka