Dodaj do ulubionych

półroczne niemowlęta- co potrafią? Jak się miewają?

IP: *.* 11.12.01, 22:39
Bardzo proszę mamy dzieci półrocznych o podzielenie się obserwacjami na temat dzieci. Co takie niemowlę potrafi? Co zjada? Co pije? A jak śpi? A czy już coś kojarzy? Pełza?Siedzi? Zęby ma? Ile waży?Mam taką dziewuszkę półroczną , wesołą Zuzkę. Rozwija się wg mojej intuicji dobrze, ale miło byłoby mi poczytać o rówieśnikach , bo mają chyba podobne radości i problemy.Pozdrawiam dzieci i mamy! :-)Megi
Obserwuj wątek
    • Gość: guest Re: półroczne niemowlęta- co potrafią? Jak się miewają? IP: *.* 11.12.01, 23:15
      Ciężko jest tak napisać,co potrafi, bo nie wiem co jest ważne. postaram się jednak naszkicować jej umiejętności.Sylwia potrafi: smiac się w głos, bawic się rączkami i zabawkami (sama sobie bierze do rączki), przewraca się na brzuszek - odwrotnie jeszcze nie, siedzi dość dobrze ale podparta, sama nie siada, jak podciągam ją za rączki do siedzenia to jej za mało, natychmiast wstaje na nózki i dość sztywno stoi, gaworzy, piszczy, odwraca głowę w kierunku dźwięku, jest bardzo kontaktowa.Je: moje mleko, raz dziennie zupkę ze słoiczka (od 1/2 do 1 słoiczka wedle humorku), raz dziennie kaszkę ryżową lub kukurydzianą na wodzie zmieszaną z jabłkiem ze słoiczka. Ilość różna od kilku łyżeczek do 150 ml ale to rzadko. Nie chce nic pić oprócz mojego mleka. Je tak mniej więcej co dwie godziny.Spi: zasypia na noc ok.21. To tak od kilku dni, bo wcześniej usypiała o północy. Spi do 9 rano, oczywiście z przerwami na jedzenie - co dwie godziny.W ciągu dnia śpi zawsze na spacerze i ucina sobie dodatkowo dwie 15-20 minutowe drzemki przy cycusiu. Jest kochanym słodkim i radosnym dzieckiem, nie płacze, rzadko marudzi, ale uśpić ją...o zgrozo... trzeba wykazac się dużą cierpliwością.Waży ok. 6.800 - 7.000, mierzy 64, waga urodzeniowa 2kg (wczesniak), mierzyła 46 cmZęby:brakNapisz Megi jak tam Twoja Zuzka, co potrafi, co je i ile waży teraz oraz ile ważyła jak się urodziła.
      • Gość: guest Re: półroczne niemowlęta- co potrafią? Jak się miewają? IP: *.* 16.12.01, 17:15
        Jestem mama półrocznej Oliwi(skończy 7 miesięcy 27 grudnia) i jestem nią bardzo zaskoczona. oliwia jest moim 3 dzieckiem i w rozwoju bije swoich braci na głowe. w dniu swoich półrocznych urodzin ważyła dokładnie 9320 i pediatra musiał mnie uspokajać że na piersi dziecka nie da sie utuczyć, chociaz ona wyglada jak małe sumo. Miesiac temu wyszły jej dwa ząbki i czekamy na następne. potrafi sama sobie usiąść i siedziec bez podtrzymywania, raczkuje po całym domu i od jakichs trzech dni namietnie przy wszystkim wstaje i nie mozna z niej oka spuscis ani na chwile. jej bracia w jej wieku nie potrafili ani połowy z tego co ona. Niestety mamy problemy z karmieniem bo jej organizm źle reaguje na cos innego niz moje piersi, boli ja później brzuszek, więc jeszcze sie wstrzymalismy z podawaniem innego jedzenia.
    • Gość: guest Re: półroczne niemowlęta- co potrafią? Jak się miewają? IP: *.* 12.12.01, 00:43
      Ooo ...dzięki za wyczerpujące informacje . Ukłony dla Sylwii i jej mamy.Zuzka ma taki tryb życia: je dużo i chętnie, głownie ssie pierś matczyną , zupki ze słoiczka - podobnie jak Sylwia - pół lub cały , lubi soczki ( szczególnie jabłkowy z dynią), kaszki ( kukurydziane i ryżowe na wodzie) Od kilku dni daję jej do łapki i do polizania chrupki kukurydziane ( bez soli) bo ona po prostu piszczy z podekscytowania gdy widzi, że my coś jemy . Dziewczynką jest żwawą i dorodną. Ważyła przy urodzeniu 3840 g a teraz ma około 8300 g. Pierwszą rzeczą jaką zrobiła po urodzeniu się (i umyciu!) , to zabrała się ochoczo do jedzenia. Urodziła się 31 maja.W dzień śpi trzy razy, mniej więcej tak: od 9 do 10, od 13, 30- do 15 i potem około 19 - drzemka półgodzinna. Zasypia o 22 i śpi do 8. Budzi się straaaaaasznie głodna . To, że śpi w nocy jednym ciągiem ostatnio uznałam pół żartem za ( sic!) dowód na istnienie Boga, bo mam synka starszego , niepełnosprawnego i muszę z nim dużo ćwiczyć. Gdyby Zuzia mi spać nie dała, byłoby krucho.Ze sprawności fizycznych wymienię to, że kula się wokół własnej osi, z brzucha na plecy i odwrotnie. Siedzieć samodzielnie nie umie ( z podparciem tak) Podnosi się do siadu schwytana za ręce, ale na nóżki nie wstaje. Nie umie pełzać, tylko leży na brzuszku oparta na dłoniach i podnosi nóżki w górę. Wygląda jak mała kolebka. Zabawki sięga ochoczo i z dzikim błyskiem w oku, niecierpliwie i z okrzykami. Zdaje się, że ma niecierpliwość w genach, po rodzicach. Najbardziej lubi bawić się gazetami. Kłopot z tym taki, że je pakuje do buzi. Za gazetę odda najlepszą zabawkę. Chwyta już dość dobrze i gdy leży na plecach a zabawka jej upadnie obok, szuka jej z tej samej strony gdzie upadła. Nie umie za to doczołgać się do zabawki gdy leży na brzuszku, stęka przy tym i czasem piszczy ze złości. Ostatnio tak manewruje ciałem na boki, wyciąga rączki, że czasem jej się uda potrącić swoją zdobycz. ( a zdobycz ucieka dalej...)Usposobienie ma radosne i jest wesoła. Nikt tak się nie cieszył na mój widok jak Zuzia ( no, może mąż czasem , ale on tak nie piszczy....) Dużo się śmieje i rechocze w głos . Rozpoznaje piosenki ( repertuar w wykonaniu mamy) Znajome piosenki wita z entuzjazmem , nawet daje głos. Chyba pamięta już z czym się kojarzą niektóre słowa, bo gdy mówię" Zuzia, chaps..." rechoce w głos, gdyż wie, że mama będzie udawała, że chce ją ugryźć w rączkę. ( wiem, głupie te zabawy... ) Podobnie z zabawą w " a ku ku" i innymi ( " idzie rak" i innymi, będącymi naszym folklorem rodzinnym) Z jakiś przyczyn zawsze śmieje się gdy jej braciszek podskakuje obok niej.Ludzi lubi , ale ostatnio nie śmieje się już automatycznie na widok twarzy o ile jest to ktoś obcy. Po kilku sekundach dopiero się odważy uśmiechnąć. W obcych miejscach bywa ,niestety zaniepokojona. Mało płacze a jak płacze to z niecierpliwości albo głodu. Kolki minęły jej już, szczęśliwie, a trzeba przyznać, że miała je do 4 miesiąca życia. Zębów nie ma i nie widać, żeby rosły, choć ślini się już od 3 miesięcy.Długo nie potrafiła inaczej się odezwać niż tylko " aaaaaaa" lub " eeeooo eoooo". Od kilku dni już wydaje już dzźwięki podobne do " laa laaa, ba ba, dada " i inne bełkoty.No i tak jej życie płynie...Pozdrawiamy wszystkie dzieciaczki i mamy!Megi
    • Gość: guest Re: półroczne niemowlęta- co potrafią? Jak się miewają? IP: *.* 12.12.01, 11:53
      Dołączam się do grona mam półrocznych dzieciątek, chociaż Alex urodził się 13-go maja więc jutro kończy miechów 7.Waży 11.300 kg i jest 75 cm długi. Co potrafi - Przekręca się z brzuszka na plecki i odwrotnie, raczkuje ale niestety na razie "na wstecznym" za to ulubioną zabawą od dwóch tygodni jest bujanie się w pozycji na czworakach. Nie wiem jak to opisać, ale najprościej to będzie tak: staje na czworakach i kiwa się w przód i w tył niejednokrotnie tracąc równowagę i przywala nosem w podłoże. Dlatego w pokoju na podłodze rozłożyłam starą grubą kołdrę dla amortyzacji. Próbuje także przejść na czworaki z pozycji siedzącej. Siedzi sztywno bez podparcia. Oprócz tego opanował trzymanie butelki z piciem, i całkiem luzacko potrafi już znaleźć sobie smoka leżącego w zasięgu ręki i wpakować sobie go do buzi.Od dwóch tygodni także "potrafimy" zrobić kosi-kosi łapci i papa co nie ukrywam kosztowało nas dużo cierpliwości, ale pani pediatra podczas ostatniej wizyty zapytała czy mały już potrafi naśladować, któreś z tych czynności i zmobilizowała nas do nauki.Co do jedzonka to jemy już zupki i mięsko, dużo owoców oprócz oczywiście cytrusów. Banany są wręcz pochłaniane.Od tygodnia po przeczytaniu jakiejś mądrej książki o żywieniu dzieci zrezygnowaliśmy z ostatniego karmienia /ok. 24/ bo tam napisano że 6-cio miesięczne dziecko zjada już tylko 4 pełne posiłki, a że Alex do mizerotek nie należy, to bez skrupułów zrezygnowałam z tego posiłku, tym bardziej że dostawał go wyłącznie przez sen /w wyniku mojej nadgorliwości chyba/ bo bez problemu po kolacji ok.20-tej wytrzymuje do śniadanka punktualnie co do minutki o 6-tej rano (buuuuuuuuuu) Ale przed tem kiedy ostatnie karmienie wypadało późno także budził się o 6-tej, więc teraz to nie z głodu.Acha z rzeczy śmiesznych potrafi na zapytanie jaki masz kaszelek? - rozkasłać się tak, że jeśli ktoś nie wie to mógłby pomyśleć że dziecko jest obłożnie chore. Nie wiem co jeszcze napisać, bo o własnym dziecku, można by godzinami....Może jeszcze to że chodzimy na basen, i potrafimy już utrzymać się na wodzie w rękawkach bez pomocy rączek tatusia, a i nurkowanie wychodzi coraz lepiej.To super że powstał ten post, zaglądając do niego co pewien czas możemy dopisywać co nowego dzieciątka już opanowały.Pozdrawiam mamusie półroczniaków i ich samych całuję w lewe stópkiEdyta mama Alexa
      • Gość: guest Re: półroczne niemowlęta- co potrafią? Jak się miewają? IP: *.* 12.12.01, 12:25
        A gdzie chodzicie na basen? Do jakiego wieku był wyłącznie na Twoim mleczku? I od kiedy raczkował? Tyle pytań mi się nasunęło. Megi, ukłon w Twoją stronę. Rzeczywiście bardzo fajny post wymyśliłaś. I ile ważył jak się urodził? Bo waga Aleksia jest imponująca! Dla porównania synek mojej koleżanki, 3-letni Bartuś waży 12,5 kg.
        • Gość: guest Re: półroczne niemowlęta- co potrafią? Jak się miewają? IP: *.* 12.12.01, 20:05
          Zaczynam w punktach, żeby się znowu nie rozpisać- na basen chodzimy na Ursynowie na ul. Na Uboczu 18.- Alex raczkuje jeśli to można nazwać 100% raczkowaniem od mw. 3 tygodni- karmiłam piersią 5 miesięcy nad czym bardzo ubolewam , ale zaprzestałam z powodów zdrowotnych /moich/ buuuu- a urodził się z wagą 3.470 i 57cm dłPozdrawiam Edyta mama Alexa
          • Gość: guest Re: półroczne niemowlęta- co potrafią? Jak się miewają? IP: *.* 12.12.01, 21:05
            Moja córeczka urodziła się 5 czerwca, więc 7 dni temu skończyła dokładnie pół roku. Pod wieloma względami przypomina sóreczkę Angie, szczególnie pod względem fizycznym można pomyśleć, że to bliźniaczki. Najgorszy problem mam z jej przewracaniem się na brzuszek - opanowała to do perfekcji przewrót trwa ułamek sekundy , niestety na plecki nie potrafi i cała operacja po chwili kończy się wrzaskiem. Np w nocy z tego właśnie powodu wstaję 20 razy.Jeżeli chodzi o jedzonko to karmiłam piersią do końca 4 m-ca, Nastka miała pokaźnych rozmiarów krwiaczek, który sam zniknął ale od tej pory nie umiała ssać. Teraz moje dziecię jedzie na butli rano kaszka na mleku modyf.potem przez cały dzien mleko, co dwie godz. więcej na raz nie łyknie niż 120, a potem głodna. Raz, dwa razy dziennie zjada jakiś deserek, lub marchewkę ale że niejadek straszny i chudzielec długa droga przed nami.No ale z osiągnięć mówi wyrażnie mama, i zaczyna mówić tatazasługa poradnika logopedycznego m.in.Acha i od niedzieli wychodzi jej ząbek i dlatego jest wielbicielką od dziś chrupek kukurydzianych.Pozdrawiam wszystkie półroczniaczki i ich mamy.Nastka2001
            • Gość: guest Re: półroczne niemowlęta- co potrafią? Jak się miewają? Do Nastki IP: *.* 12.12.01, 23:07
              Nastka 2001! Mówisz, że Twoja córka przypomina pod względem fizycznym moją Sylwię. Piszesz, że to chudzielec. Czy to znaczy, że nasze Pociechy za mało ważą? A co to za poradnik logopedyczny?
          • Gość: guest Re: półroczne niemowlęta- co potrafią? Jak się miewają?-Do EmmyA IP: *.* 12.12.01, 23:10
            Czy nie przeszkadza Twojemu Maluchowi chlorowana woda na tym basenie? Ja mieszkam bardzo blisko więc mogłabym chodzić, ale jak przypominam sobie mnie i moją skórę po tej wodzie brr...... To ja miałam skórę bardzo suchą po takiej kąpieli, a co tu dopiero taka delikatna dzidziusiowata skórka. Kiedy chodzisz?
      • Gość: guest Re: półroczne niemowlęta- co potrafią? Jak się miewają? IP: *.* 16.12.01, 16:58
        Megi!Matka nie może być zamknięta w domu z dzieckiem bo wtedy łatwo przeoczyć moment zaburzeń także u matki. Zdaje mi się że tak jest w moim przypadku. Ja nie potrafię poruszać się na ulicy bez wózka, a na myśl o pozostawieniu mojej siedmiomiesięcznej córeczki w noc sylwestrową z babcią dostaję gęsiej skórki. Co o tym sądzisz?
        • Gość: guest Re: półroczne niemowlęta- co potrafią? Jak się miewają? IP: *.* 16.12.01, 23:19
          hej KomaMama zamknięta w domu to zupełnie inna sprawa :-)ale rozumiem, że czujesz niepokój myśląc o pozostawieniu córeczki z kimś innym. Chciałabym ci napisać, że jeśli to twoje pierwsze dziecko, to jest to zachowanie bardzo powszechne. Moim zdaniem " ten pierwszy raz" rozstania się choćby na godzinę z dzieckiem może wywołać panikę, ale nie mówimy o zaburzeniach.:-) Chyba, że czujesz się źle z tym, że dziecko musi wszędzie być z tobą. Jeśli chcesz o tym pogadać to napisz na priv. Pozdrawiam cię serdecznie!Megi
    • Gość: guest Re: półroczne niemowlęta- co potrafią? Jak się miewają? Do wszystkich mam półrocznych niemowląt IP: *.* 13.12.01, 16:07
      Dziewczyny, jedna taka uwaga dot. tego, co się czyta w postach na forum i co się przewija w kontekście niniejszego tematu: dzieci nie powinny być sadzane i podpierane jeśli same nie potrafią siadać!... :fou:Nie wymądrzam się, lecz mówię to co wiem nt. rozwoju dziecka w tym wieku. Jeśli dziecko samodzielnie nie siada to NIE WOLNO go sadzać, bo to oznacza, że jego kręgosłup jak również mięśnie nie są jeszcze przystosowane do takiej - obciążającej jakby nie było - pozycji.Dlatego drogie mamy, nie starajcie się na siłę sadzać dzieci :-)) , nie podciągajcie ich broń Boże z pozycji na wznak, trzymając za rączki do siadu. Niby tak robiły nasze babki i prababki, ale tego nie należy robić. Jak przyjdzie ich czas (tych naszych szkrabów), to zrobią to same, bez naszej pomocy :lol: . A jeśli się bardzo niepokoicie, że coś jest nie tak, to lepiej to skonsultować z doświadczonym rehabilitantem, bo samemu można takiemu szkrabowi bezwiednie i w dobrej wierze łatwo wyrządzić krzywdę i "pokierować" układem kostnym i mięśniowym nie tak jak powinno być.pozdrowionkaBrygidaP.S.Edyto, mamo Alexa - mój Żuk urodził się 14 maja b.r. W stosunku do Twojego Alexa jest jednak "małolatem" :hello:
      • Gość: guest Re: półroczne niemowlęta- co potrafią? Jak się miewają? Do wszystkich mam półrocznych niemowląt IP: *.* 13.12.01, 19:29
        Brygido czy twoje dziecko nigdy długotrwałą histerią nie wymusiło na Tobie zmiany pozycji z leżącej na bardziej pionową by coś widzieć. Poza tym leżaczki i foteliki samochodowe dla najmłodszych niemowląt też utrzymują pozycję półsiedzącą, ważne jest tam odpowiednie podparcie kręgosłupa na całej długości. Trochę mnie zawsze przygnębia takie straszenie jak twoje bo jestem mamą szalonej wiercipięty, która zawsze wszystko chciała robić wcześniej niź przewidywały normy i wielokrotnie musiałam znosić uwagi, że sobie coś wykrzywi itp. kiedy mając pół roku nie tylko siadała ale i o zgrozo wstawała w łóżeczku. Wbrew czarnym przepowiedniom niektórych znajomych ma teraz dwa lata jest zdrowa, bardzo sprawna i prosta jak strzała, choć przyznam że w jej ekstraruchliwym niemowlęctwie przychodziły mi do głowy myśli żeby ją zagipsować na chwilę :-) .
        • Gość: guest Re: półroczne niemowlęta- co potrafią? Jak się miewają? Do wszystkich mam półrocznych niemowląt IP: *.* 13.12.01, 22:42
          Tak Aniu, wymusiło, ale wówczas brałam je na ręce w taki sposób, że jego plecki opierały się o moją klatkę piersiową a moje ręce znajdowały się pod jego kolankami a jego kręgosłup miał kształt nieco wygięty i nigdy nie siedział na "ogonie".Natomiast sama piszesz, że Twoje dziecko robiło wszystko wcześniej - ale samo! Jak robi SAMO, to może choćby stawać w wieku 3 m-cy :bounce: bo widocznie jest już do tego odpowiednio przygotowane więc krzywdy sobie nie zrobi.Ja pisząc tamten post nie zamierzałam nikogo uczyć, każdy robi tak, jak uważa i jak mu sumienie mówi, ale uważam, że niekiedy warto coś podpowiedzieć, bo można w ten sposób zapobiec pewnym błędom postępowania, których często nie jest się świadomym. Nikt z nas przecież nie chce zrobić dziecku krzywdy świadomie... ale czasami brak wyobraźni lub po prostu wydaje się, że skoro tak robią inni lub nasze babcie(aczkolwiek niekoniecznie dobrze muszą robić INNI) to tak należy robić.To tyle...pozdrawiamBrygida
    • Gość: guest Re: półroczne niemowlęta- co potrafią? Jak się miewają?- do Angie IP: *.* 13.12.01, 16:48
      Woda chlorowana zupełnie nie przeszkadza. Mialam takie same obawy na początku i bardzo dokładnie obserwowalam skówę niunia po każdej takiej kąpieli. Ale nic absolutnie się nie działo. Chodzimy w niedziele o 12.00. Ale ostatnie dwa tygodnie nas nie było bo mały pokasływał i trochę się bałam. Mam nadzieję że w najbliższą niedzielę już pójdziemyPapatki Edyta
      • Gość: guest Re: półroczne niemowlęta- co potrafią? Jak się miewają?- do Brygidy mamy Zuczka IP: *.* 13.12.01, 16:51
        No to mamy prawie bliźniaki. A z tym małolatem to chyba przesada. Ja całym sercem pragnęłabym, żeby mój Niunio nie odbiegał gabarytowo od rówieśników, bo moje ręce są już w stanie agonalnym. Powiem szczerze - zazdroszczę Ci .... ;)
      • Gość: guest Re: półroczne niemowlęta- co potrafią? Jak się miewają?- do Megi IP: *.* 15.12.01, 23:31
        Wszystkie opisane maluchy są naprawdę wspaniałe i z zaangażowania mam widać (choć może się mylę), że są pierworodnymi. Mam chyba podobną sytuację do twojej, bo jestem mamą półrocznej dziewczynki i czteroletniego chorego (a w zasadzie mam nadzieję, że już zdrowego) chłopca. Moja Ania nie zdobyła jeszcze tych wszystkich umiejętności, o których piszą inne mamy, ale cóż jej rozwój fizyczny ograniczony jest przez dysplazję stawów biodrowych (nosi tzw. rozwórkę). Je tylko mleko (moje), nie z zasady, a z wyboru (jej, a nie mojego). No i chrupki kukurydziane. Nie ma ząbków. Nie mówi. Nie robi "kosi łapki". Spanie w dzień to komedia. Na tle innych dzieciaków widzę, że wypadamy cieniutko. Gdyby była pierwszym moim dzieckiem, to przy takim porównaniu nie mogłabym spać, a następnego dnia odwiedziłabym pediatrę i psychologa dziecięcego z pytaniem, czy wszystko jest w porządku. Przy synku robiłam niemal wszystko z książką w ręku, ważyłam przed i po karmieniu i bardzo pilnowałam, żeby wyprzedzał wszystkie książkowe umiejętności przynajmniej o dwa miesiące. Teraz jestem szczęśliwą mamą nie bardzo dobrze rozwiniętej - jak wynika z porównań - zdrowej (ach, zapomniałam o dysplazji), pogodnej, uśmiechniętej dziewuszki. Wszystkie jesteśmy dumne ze swoich dzieci, wszystkie chcemy, żeby cały świat dowiedział się, jak są wspaniałe, ale dziewczyny nie róbcie licytacji "która najpiękniejsza, która najmądrzejsza". Po prostu pogadajmy o dzieciach ! Megi, jeślibyś chciała podzielić się doświadczeniami na temat opieki nad dwójką dzieci (jedno chore)proszę o list na priva. Pozdrowionka.
        • Gość: guest Re: półroczne niemowlęta- co potrafią? Jak się miewają?- do Megi IP: *.* 16.12.01, 00:07
          Droga Kasiu !Dzięki za ten post. Cieszę się, że dotarła do nas kolejna dziewuszka półroczna- uściski dla niej ! Wiesz, przyszło mi do głowy, że można tak odebrać wypowiedzi powyższe , w tym i moją, jako chęć rywalizowania o dzieci , ale mam nadzieję, że tak nie jest. Muszę też napisać, że poruszyłam ten temat dlatego ( już kiedyś o tym pisałam), że mam ciągłe lęki o córkę, gdyż mój synek według mnie i lekarzy rozwijał się wzorowo a moment, kiedy przestał zatarł się w mojej pamięci, nie umiem go uchwycić. Do dziś zastanawiam się czy czegoś nie przeoczyłam, może nie miałam porównania jak się rozwijają niemowlęta ?(wyjąwszy wiedzę książkową) A mój synek zapadł na pewną formę autyzmu. Dlatego teraz gdy widzę jakieś niemowlę obserwuję ja bacznie, pytam matki o rozwój, szperam po książkach, zanudzam lekarzy itp. i łaknę opisu innych dzieci, żeby mieć przed oczami jakąś normę, szeroką, ale normę. Tyle tytułem wyjaśnienia. Wiem, że to może wyglądać dziwacznie, ale daje mi to poczucie panowania nad sytuacją.A wnioski są , niestety te same, takie jakie słyszałam już kiedyś na temat syna, gdy mnie coś niepokoiło :" Każde niemowlę rozwija się w swoim tempie" . Niestety. I na szczęście- bo przecież każdy ma inny program rozwoju. Dodam też, że dzieci nadmiernie grzeczne, nie sprawiające kłopotu , ale mało zainteresowane ludźmi zapadają czasem na autyzm, więc moja grzeczna Zuzia mnie ciągle niepokoi. Mam nadzieję, że wątek będziemy kontynuować. Ostatnio , gdy widzę niemowlęta w wieku mojej córeczki, jestem gotowa je wyściskać i teraz to wirtualnie czynię.Pozdrawiam mamy!Megi
          • Gość: guest Re: półroczne niemowlęta- co potrafią? Jak się miewają?- do Megi IP: *.* 16.12.01, 11:37
            Dzięki za odpowiedź! Tak jak wszystko i to, jak odbieramy nasze dzieci, zależne jest od naszych doświadczeń. I Ty (do Megi) i ja mamy na pewno inne podejście do "tematu". Ty z lękiem wypatrujesz wszelkich oznak nieprawidłowości, ja z kolei nauczona przez chorobę starszego dziecka (nowotwór), patrzę na to nieco inaczej, choć również nie bez lęków. Teraz wiem, że od tego czy nauczę półroczną córeczkę "kosi łapki" ważniejszy jest jej uśmiech z moich głupich min. Istotniejsze od martwienia się, czemu nie raczkuje (nie je jeszcze zupek, nie gaworzy, nie jeździ konno i nie zna angielskiego - niepotrzebne skreślić), jest cieszenie się z bycia z nią po prostu. Wierzę, że do wszystkiego dojdzie sama w swoim czasie wspierana moją miłością, zachętą, pieszczotą. Ja nie będę sztucznie podnosić poprzeczki i zamartwiać się, "bo wszystkie dzieci w twoim wieku ...". W przyszłości zrodzić to może postawę pełną pretensji. Chcę uczulić na to inne mamy, by te mniej pewne swoich sukcesów wychowawczych nie zdołowały się czytając o "cudownych" dzieciach i też pisały do tej rubryczki. Wszystkie dzieci są cudowne i wspaniałe i wszystkie przecież uwielbiamy o nich gadać. No nic, wracam, żeby uczyć Anusię robić "pa pa" (he, he, he!). Napiszę, jak mi się uda. Pozdrowionka.
    • Gość: guest Re: półroczne niemowlęta- co potrafią? Jak się miewają?do Angie IP: *.* 13.12.01, 23:09
      Pisząc pod względem fizycznym miałam na myśli umiejętności fizyczne. Tak ładnie to opisałaś, że nie chciałam opisywać "osiągnięć" mojej córeczki jeszcze raz. To był taki skrót myślowy. Jeżeli chodzi o poradnik logopedyczny to po przeczytaniu go naprawdę zdziwiłam się jak szybko dzieci mogą osiągnąć pewne umiejętności. Córa naprawdę wyrażnie mówi mama przy czym oczywistym jest że nie wie co to znaczy.A jeszcze z tym podciąganiem, w ksiązkach które posiadam jest wyraźnie napisane, że jeżelidziecko łapie się za palce mamy i podciąga się nawet do stania to wie ono najlepiej co jest dla niego najlepsze. Moja córeczka uwielbia kiedy stoi na nóżkach i podskakuje. Jest to zabawa krótkotrwała i naprawdę nie sądzę, że wyrządzam jej krzywdę. A samego noszenia na ręach w pozycji opisywanej po prostu nie znosi. Szybko się nudzi. Pozdrawiam.
    • Gość: guest Re: półroczne niemowlęta- co potrafią? Jak się miewają? IP: *.* 16.12.01, 15:05
      Witam.....Wlasnie uspilam moja szesciomiesieczna coreczke.....Czytam o Waszych dzieciaczkach i mysle, ze strasznie wazna jest obserwacja swego dziecka, bo wtedy mozna uchwycic ten moment, gdy zaczyna sie dziac cos niepokojącego.Latwiej to zrobic, gdy sie wiecej czasu spedza z dzieckiem. Ale tez (tu uklony dla kasi)warto wzniesc sie ponad rywalizacje z innymi a cieszyc sie z takiego czlowieczka, jaki nam sie narodzil.A chcialabym sie podzielic z innymi mamami polroczniakow moim pytaniem. Czy Wasze dzieci "denerwuja " sie gdy czegos nie moga chwycic lub gdy sie nudza ? Moja Bianka czasem strasznie krzyczy, złosci sie ale nie płacze wtedy. Robi tak, gdy nie moze czegos chwycic, lub za dlugo siedzi sama. Zastanawiam sie nad tym. Czy to tak ma byc???Dorsi mama Bianki
      • Gość: guest Re: półroczne niemowlęta- co potrafią? Jak się miewają? IP: *.* 16.12.01, 16:38
        hej DorsiWłaśnie o takie nastawienie mi chodzi. Od razu odpowiadam na twoje pytanie dotyczące krzyków złości.Otóż wydaje mi się to naturalne, że dziecko krzyczy ze złości, gdyż róznicuje się jego ekspresja. Płacze gdy głodne albo czuje fizyczny dyskomfort, zmęczenie a gdy nie może czegoś sięgnąć - krzyczy i " narzeka". Moja Zuzia robi tak samo, pisałam o tym .Nie wiem jak inne dzieci reagują w tym wieku na taki wysiłek intelektualno- fizyczny, ale chyba podobnie. ( życie jest ciężkie...)Pozdrawiam !MegiPs.Co do czasu spędzanego z dzieckiem to zgadzam się, ale mam też " ale". Matka nie może być zamknięta w domu z dzieckiem, bo wtedy łatwo przeoczyć moment zaburzeń u dziecka. Wiem o tym, rozmawiałam z wieloma mamami dzieci z zaburzeniami. Zachowanie dziecka zdaje się być normalne, łatwo je zaakceptować, przyjąć jako normę, jako jego " styl" i charakter. Może się to wydać dziwne, ale tak jest.
    • Gość: guest Re: półroczne niemowlęta- co potrafią? Jak się miewają? IP: *.* 16.12.01, 22:14
      Mój Mychaś 30 listopada skończył pół roku. Chociaż jeszcze nie raczkuje, ani nawet nie pełza, wszędzie go pełno.W dosyć szerokim łóżku, gdzie ląduje zawsze rano nie ma już miejsca na trzy osoby, bo mój synek szybciutko układa sięw poprzek (to potrafi) i z zapałem kopie mnie w co popadnie, a Tatę, który walcząc o swoje miejsce układa się plecami do intruza okłada piąstkami i ciągnie za włosy, aż nie ugnie się i pokaże dziecku twarz. Wtedy jest pełna radość, bo wszyscy w komplecie.Łapki Mychasia są wyjątkowo długie (chociaż na to nie wyglądają) i jeżeli coś wydaje się poza jego zasięgiem, to nie można wierzyć.Najbardziej narażone są: szklanki, talerze, kanapki na talerzach, łyżki - ogólnie wszystko, co służy jedzeniu, klawiatura komputera, myszka, płyty CD, telefony - te z kablem są lepsze, chociaż komórkami też nie gardzi, papiery, gazety, książki, psy. Te ostatnie prowokuje dzikimi okrzykami i gdy skuszą się na podejście (a zawsze się skuszą) są szarpane za kłaki na mordach. Jeden znosi to dosyć cierpliwie, a drugiego trzeba wyganiać. Przede wszystkim Mychaś jest bardzo ciekawski. Wszystko poznaje przez dotykanie, może mniej przez kładzenie do buzi.Rączki są ważniejsze. Upomina się o przyniesienie go do kwiatów, drzew, krzewów. Musi zerwać listki, rozsypać płatki. Bardzo zdziwił go śnieg.Najpierw nie mógł oderwać się od okna, a później miał go pełne łapki. Trochę zimne, ale jakie fascynujące.Z brzuszka na plecki odwraca się bez trudu, w drugą stronę trochę przeszkadza rączka, która zawsze gdzieś się podwija, ale jest na dobrej drodze.Z płaskiego leżenia nie usiądzie, ale z lekko nachylonego leżaczka owszem i długo wytrzymuje w pozycji siedzącej bez żadnego podparcia. Czasem składa się "w scyzoryk"przechylając do przodu, ale po zdobyciu celu, jakim najczęściej jest zabawka, wraca do pozycji wyjściowej.Dokładnie wie, czego chce. Jak sobie coś upatrzy, to nie zadowoli się niczym innym. Jak czegoś nie może dostać,to bardzo się denerwuje. Wybucha głośnym śmiechem na nasze zaczepki, na widok znajomych rozpromienia się, do obcych jest nieufny, ale jak Mama jest w pobliżu, to szybko się przyzwyczaja. Najlepszą zabawką jest broda Dziadka. Śmiejemy się, że się trzyma, żeby nie spaść. Z uwagą ogląda swoje rączki, dziwi się nóżkom, które po złapaniu ruszają się. Jest baaardzo pogodny, płacze tylkokiedy jest głodny i ostatnio, kiedy dokuczają ząbki. Bo zbierają się do wyjścia, ale jeszcze żadnego nie widać.Jeść bardzo lubi. Nie ma ulubionych potraw, smakuje mu wszystko: zupki ze słoiczka, owoce, soki, kaszki, kisiel na mleku i bez mleka, chrupki, które rozmacza śliną (ma nadmiar), a przede wszystkim moje mleko. Bez tego się nie liczy. Buzię otwiera szeroooko, a ostatnio opracował metodę rzucania się na łyżeczkę. Jak łyżeczka jest już blisko buzi,przechyla się do przodu i łapie ją w locie. Butelkę potrafi sam nakierować do buzi i trzymać przy jedzeniu.Z umiejętności krasomówczych, to do niedawna wymawiał sylaby, czasem nawet udało mu się coś powtórzyć po nas (leżał i powtarzał "ga, ga", więc podejmując temat powiedziałam "ga, gaduła", Mychaś z pewnym zachwytem powtórzył "uła", i to chyba nie przez przypadek, bo zdarzyło mu się to samo kilka razy), ale teraz mu to przeszło i bardziej nastawił się na intonację i powtarza nie tyle sylaby, co wysokość dźwięków. Kiedyś zapewne to połączy. Najlepiej mu idzie śpiewanie z Babcią kołysanek.Śpi dobrze, z jedną przerwæ ok. godz. 3. Przytula się do piersi, trochę podessie i idzie spać dalej po przewinięciu.Urodził się z wagą 3100 i 54 cm, teraz ma ok. 8 kg i 68 cm.Temat-rzeka, mogłabym tak jeszcze długoPozdrawiam wszystkie brzdące 6mMycha
    • Gość: guest Re: półroczne niemowlęta- co potrafią? Jak się miewają? IP: *.* 17.12.01, 02:00
      Wiecie co dziewczyny, miałam się nie niepokoić, ale jak tego nie robić, kiedy wszystkie Wasze dzieciaczki - choć młodsze od Żuczka - robią tyle fajnych rzeczy! Żuczek skończył 7 m-cy 14 grudnia. Posiada takie umiejętności jak np. przewracanie się z plecków na brzuszek, raczkowanie do tyłu (sic!), śmianie się do mamy, głużenie, gaworzenie, "podśpiewywanie" sobie na sobie tylko znaną nutkę no i "rozmawianie" po swojemu. Wymawia czasami sylaby "a-gy", "źii", "be". Ostatnio uczyłam go chodzić a właściwie raczkować do przodu i nawet mu to zaczyna wychodzić jak ma dobry humor bądź zakazaną zabawkę w zasięgu wzroku (wówczas dostaje przyspieszenia do przodu aż się kurzy) a jest to najczęściej gniazdko w ścianie (już zabezpieczone), pilot, telefon - najlepszy to z tarczą która szumi, oczywiście komórka, klawiatura, obrus. Czasami zastanawiam się co ma taki kontakt czego ja nie mam, że do niego właśnie sunie w podskokach. :lol: Bawi się swoimi nóżkami (które lądują w buzi) i łapeczkami, które z dużym zainteresowaniem ogląda, obraca. Uwielbia się śmiać!!!Pięknie zjada wszystko co mu się poda. Zupki ze słoiczków, tarte jabłuszka, wędlinkę, mięsko gotowane, owoce m.in. banany, próbuje nawet ogórki kiszone (ssie z dużym zachwytem) ale nie przepada za kaszkami. :-( Ostatnio miał nawet ochotę na skórkę chleba razowego. Chowa się zdrowo, nie choruje.Jest uśmiechnięty i życzliwy, gdy widzi kogoś nowego, ale najlepiej czuje się wówczas na rękach mamy. Nie robi "kosi-kosi", nie robi "pa-pa", nie ma ząbków, bawi się najczęściej na leżąco, czasami tylko idzie zdobyć jakąś zabaweczkę, nie wychodzi mu przewrót z brzuszka na plecki, nie potrafi się długo (dłużej niż np. 15-25 min.) bawić sam bo domaga się towarzystwa mamy (oczywiście płaczem), a najlepiej jak mama weźmie na kolana albo rączki albo da cycusia. Samodzielnie się nie bawi zbyt długo - a może jest to norma? Powiedzcie co o tym sądzicie, bo mnie "dołuje" opiekunka małego twierdząc, że taki maluch powinien prawie cały dzień bawić się sam i jest zdziwiona, że on lubi by się z nim bawić i być przy nim. Więc nie wiem już co o tym sądzić...???Poza tym ona jest zwolenniczką by dziecko się wypłakało i by nie brać go na ręce. Ale Żuczek gdy płacze i jest nieszczęśliwy i nie zostanie wzięty choćby na kolana w celu uspokojenia, to zaczyna tak bardzo szlochać i zawodzić, że jedynie ja jestem w stanie go uspokoić - ale tylko piersią. A gdy się go nie weźmie, to tak szlocha, poci się, tak mu serduszko pika jak wróbelkowi, że mi serce pęka, gdy staram się go odzwyczaić od brania na ręce, aczkolwiek jestem przy niem i go głaszczę i rozmawiam z nim, ale pomagają tylko branie na ręce albo kolana. A gdy mnie nie będzie, to ona sobie nie da z nim rady. I nie chodzi mi tu specjalnie o nią, w końcu za to jej płacę, ale szkoda mi Żuczka. Co robić, by się ode mnie "odzwyczaił" na tych kilka godzin dziennie (w styczniu idę do pracy :cry: ) Poza tym boję się, że taki płacz spowoduje, że może się czuć opuszczony, niechciany, niekochany i zamknąć się w sobie, zablokować się na świat zewnętrzny :cry: i nie odblokować??? Czy dobrze myślę, czy źle??? Powiedzcie mi proszę, bo jestem cała skołowaciała.... Myślałam właśnie również by skonsultować to z kimś, z jakimś lekarzem może, żeby mu krzywdy nie zrobić i by się nie zablokował. A jest teraz takim otwartym i pogodnym dzieciątkiem... :-)))Przesypiał noce bez problemów budząc się dopiero ok. 6 lub 7 nad ranem, a ostatnie 2 tygodnie ma niespokojny sen, przebudza się kilka-kilkanaście razy w nocy z płaczem, jest rozbudzony i tylko pierś może go ukoić. Śpi niespokojnie i to mnie baaardzo niepokoi. :-((( Teraz właśnie, w czasie pisania tego postu [a piszę go ca. 1 godz. z przerwami] byłam już u niego 3 razy... jest tak jakby trochę bardziej nerwowy (??)....Ale się rozpisałam!Mam nadzieję, że dobrniecie do końca tego postu. I mam nadzieję, że udzielicie mi kilku rad i odpowiedzi na moje pytania, że się nie zniechęcicie... Szczerze mówiąc to z niecierpliwością czekam na Wasze odpowiedzi.... .... ....1. czy z Nim wszystko jest ok. jak na jego wiek (doświadczone mamy?). Czy opiekunka ma rację?2. jak go "odzwyczaić" ode mnie (wiem, to straaaszne!!! )3. jak uniknąć/zapobiec jego płaczu gdy się bawi sam a potem nudzi4. czy rzeczywiście przetrzymywać go płaczącego czy nie5. czy możliwe jest, by się zamknął w sobie :-(((6. czy powinien się bawić sam całymi godzinamiAha, Jego waga przy porodzie to dumne 3950 i 58 cm wzrostu.Obecnie ma 7800 i 71/72 cm wzrostu - waga w normie, jak zapewniała pani doktor...Ma bujną blond czuprynę (była nieco ciemniejsza, ale pojaśniała) i orzechowo-brązowe oczy. I prześliczny, bezzębny uśmiech! :-))pozdrawiamy wszystkie młodsze no i starsze dzieciaczki Brygida i Żuczek :hello:
      • Gość: guest Re: półroczne niemowlęta- co potrafią? Jak się miewają?-do Brygidy IP: *.* 17.12.01, 08:33
        Hejka,Nie wiem od czego zacząć, bo chciałabym na każdą Twoją wątpliwość wypowiedzieć swojhe zdanie. Zaczne od metody wyplakania. Próbowałam, przyznaję, ale nie mam sumienia. Serce mi peka na milion kawałków, kiedy mój synek zanosi się w drugim pokoju. Nie wytrzymywałam i po kilku minutach leciałam do niego. Nie moge pojąć co ta opiekunka miała na myśli mówiąc że dziecko powinno się bawić samo. Alex nie nawidzi bvyć sam. Zawsze muszę być w zasięgu jedgo wzroku. Owszem potrafi zająć się przez chwilę jakąś zabawką, ale nie ma tu mowy o zabawie w pojedynkę trwającą dłużej niż 10 minut. Jestem tym trochę wykończona i wlokę za sobą mojego synka po całym mieszkaniu. W związku z tym, że spędza teraz prawie cały dzień na rozłożonej kołdrze to bez problemu mogę go przemieścić z całym majdanem z jednego pomieszczenia do innego.Następna sprawa, mam dokładnie to samo jeśli chodzi o budzenie się w nocy i niespokojny sen. I jestem w 100% przekonana że to za sprawą ząbków. Od kilku dni lewa dolna jedynka jest już prawie na wierzchu a Alex jest płaczliwy i rozdrażniony. Nie tylko w nocy budzi się co chwila. W ciągu dnia jego drzemki są co chwila przerywane wierceniem i popłakiwaniem. Może któraś z Was zna sposób na złagodzenie bolesności dziąsełek?Brygidko, masz wspaniałego syneczka, który potrzebuje Twoich pieszczotek i przytulanek. Rób tak jeśli tylko znajdziesz chwilę. Opiekunka to przecierz osoba zupełnie obca,/ czy ona ma swoje dzieci?/ bo to o czym mówi świadczyłoby że nie.Pozdrawiam wszystkie mamuśki.PS. Przyszło mi do głowy żeby podpowiedzieć pomysł na zabawę, na który trafiłam przez przypadek, a który okazał się ogromną frajdą dla małego. Chcąc żeby wszelkiego rodzaju grzechoty i inne duperele nie walały się pod nogami wrzuciłam je do niewielkiego plastikowego pudełka. Małemu, który siedział sobie na podłodze postawiłam to pudełko mając zamiar podać mu z niego po kolei te zabawki, ale okazało się że nie zdążyłam i grzebanie rączką w tym pudełku a zaraz potem wywalenie wszystkiego poprzez przewrócenie okazało się super zajęciem. Teraz tylko ja wrzucam wszystko do środka, a mały wywala z hukiem i cieszy sie, a co najważniejsze czynność ta tak go pochłania że potrafi na ładnych kilka minut zapominać ,że jestem mu niezbędna. Papapa jeszcze razEdyta mama Alexa
      • Gość: guest Re: półroczne niemowlęta- co potrafią? Jak się miewają? IP: *.* 17.12.01, 09:47
        A ta opiekunka nie twierdzi, że dziecko powinno się samo przewijać? Przebierać, myć i jeść?Mychaś na ręce brany jest często, ale wcale nie jest przez to rozpieszczony. Wprost przeciwnie, po odpowiedniejporcji pieszczot jest spokojniejszy i potrafi parę minut sam się bawić. Musi mieć tylko w zasięgu wzrokukogoś, kto z nim chociaż porozmawia. Nawet też nie zawsze. Zostawiam go w bezpiecznym miejscu i mogę się nawet spokojnie wykąpać. A co do samodzielnej zabawy? W co może bawić się dziecko, które nie ma jeszcze rozwiniętej wyobraźni. Machanie grzechotką może się nawet takiemu maluchowi znudzić. On potrzebuje kontaktu z dorosłym, który go zachęci go do nowych czynności, wykaże zainteresowanie. Przecież dziecko uczy się przez zabawę, a od kogo ma się uczyć, jak nie od nas?Odzwyczaić od siebie? Mychaś często zostaje z babcią. Zdarzyło się, że i na cały dzień. Jeżeli jest to osoba,którą dziecko obdarzy zaufaniem i czuje się dobrze w jej towarzystwie, to chyba nie powinno być problemu.A jak Ty wrócisz do domu, to ucieszy się niesamowicie, bo przecież nikt inny nie przytuli go do cycusia i nikt inny nie jest jego Mamą.
        • Gość: guest Re: półroczne niemowlęta- co potrafią? Jak się miewają? IP: *.* 18.12.01, 00:32
          Żuczek to naprawdę super chłopak !!!!! Brygida! Pieść go i noś ile wlezie. Co do opiekunki- ona po prostu musi bawić się z twoim dzieckiem i biec na każdy jego płacz (mama może sobie pozwolić na chwilowe "odpuszczenie", bo jej ucho słyszy, czy dzidziuś płacze "w poważnej sprawie czy nie, skąd ma wiedzieć to opiekunka. Poza tym chyba jej płacisz za zajmowanie się dzieckiem, a nie doglądanie go. Przestrzegałabym przed jednym, a mianowicie dawaniem cycusia jako leku na całe zło - trudno się potem dziecku rozstać z takim pocieszaczem. Moja koleżanka doprowadziła do tego, że jej prawie czteroletni synek, gdy rozbił sobie kolano na podwórku, biegł i szperał jej pod bluzką. Zwłaszcza, że idziesz do pracy, więc Żuczek pozbawiony będzie i ciebie i "pocieszacza". Po porcji przytulania skutkuje często metoda odwracania uwagi - zawsze coś się przecież dzieje za oknem ("o! jedzie samochód!").Spróbuj. Co do noszenia i zostawiania dziecka samego. Mój synek (teraz już ma 4 lata)był szalenie absorbującym malcem i musiałam po prostu wszędzie go ze sobą zabierać. Darł się wniebogłosy, gdy tylko tracił mnie z oczu.Tak mi to weszło w krew, że Anuśkę też ciągnę od kuchni do pokoju przez łazienkę, choć ku mojemu zdziwieniu potrafi poleżeć sobie sama w łóżeczku i bawić się długą chwilę (nawet gdy nie ma zabawek są zawsze wspaniałe skarpetki z jeszcze wspanialszą zawartością). Także to chyba zależy od dziecka, ale na pewno wszystkie maluchy wolą być przy nas niż same.Pozdrawiam Żuczka, jego mamę i wszystkie sześciomiesięczniaki (zwłaszcza te ząbkujące)!
    • Gość: Megi_m Re: półroczne niemowlęta- - TERAZ JUŻ 8- MIESIĘCZNE !- co słychać? IP: *.* 27.01.02, 00:09
      No właśnie... Czas leci a dzieci rosną. Co słychać u niemowlaków?Donoszę co u Zuzi, prawie 8 - miesięcznej. Otóż dziecina ta urosła i bardzo jej się na świecie podoba, wyjąwszy okropności ząbkowania. Siedzi sama i podnosi się sama do siadu z leżenia, czasem leży oparta na łokciu jak bachantka i macha zalotnie nózką grubą uderzając o podłoże. Raczkować nie umie, ale robi w tym kierunku próby, tzn. siada na kolanach i pochyla się do przodu, nosem często ryje, niestety o podłogę, co znosi dzielnie i prób nie chce zaniechać. Na razie przemieszcza się skomplikowaną metodą kulania się po domu, dotarła raz do doniczki i pożarła liść, co spadł był z rośliny, na szczęście z paszczy Zuzinej w porę przez matkę został wydobyty.Mówi " da da da" , " ba ba", " la la" i " jaja" (?), oczywiście bez zrozumienia, w chwilach podekscytowania.Umie robić" papa" i sztuczkę pod tytułem" Zuzia, zrób puk- puk" na co puka całą łapką w stół lub podłogę. Z muzyki prócz pieśni pariotycznych i bojowych zdradza upodobanie do Rolling Stonsów ( ?)Smieje się w głos na widok tańców brata, który z ukontentowaniem ją w ten sposób zabawia a ostatnio , gdy brat jej rzucał gumową zabawką gwoli rozbawienia jej- szybko ów wyrafinowany żart pojęła, zanosząc się śmiechem do rozpuku. No i zjada co tam jej się da, bo żarłoczna jest i nie wybrzydza. Jeśli świat nadal jej się tak będzie podobał, to będę bardzo szczęśliwą mamą optymistki. Wszystkim dzieciom życzę, żeby cieszyły się zyciem ( mamom też) :-)Pozdrawiamy i fluidy dobre przesyłamyMegi, Zuzka i Michał
      • Gość: Aśka Re: półroczne niemowlęta- - TERAZ JUŻ 8- MIESIĘCZNE !- co słychać? IP: *.* 27.01.02, 21:24
        Ucieszyłam się niezmiernie, kiedy zobaczyłam tytuł półroczne niemowlęta, bo mój malec właśnie wkroczył dumnie w swój 6 miesiąc. Jednym tchem przeczytałam wszystkie posty i..............dopiero kiedy ujrzałam ten ostatni - TERAZ JUŻ -MIESIECZNE spojrzałam na datę. No cóż, wy wszystkie już pewnie zapomniałyście co wasze diatki robiły prawie dwa m-ce temu.HmmmmmAśka
      • Gość: rudka Re: półroczne niemowlęta- - TERAZ JUŻ 8- MIESIĘCZNE !- co słychać? IP: *.* 28.01.02, 01:41
        Cieszę się, że znów się spotykamy. Moja Anuśka, co miała dysplazję bioderek, dysplazji już nie ma i prawdopodobnie nigdy nie miała (cieszyć się czy wkurzać na lekarzy?). Ale co się dziewczyna namęczyła, to jej. Teraz szybko nadrabia zaległości. I tak uwolniona z szyny przed dwoma tygodniami raptem nie może nacieszyć się siedzeniem. Siedzi zresztą pewnie (ma na czym) i na okrągło, choć siada sama jedynie z pozycji leżenia na brzuchu (kładziona przeze mnie, bo sama z szeroko rozpostartymi nożynami nie umie zrobić obrotu). Leżąc na brzuszku przemieszcza się do tyłu, ale bardzo jej to nie odpowiada, złości się okrutnie tym oddalaniem od celu. Za to do przodu posuwa się metodą kombinowaną - siedząc podskakuje, kiwa się, buja i wyciąga. Trwa to wieki, ale w końcu dociera do upragnionego celu - zabawek brata. Od niedawna robi "pa, pa" i "kosi łapki". Tulenie mojej twarzy na prośbę "zrób moja mama" chyba jest nieświadome.Rozgadała się okrutnie. Z reguły to piski i bulgoty nieartykułowane, ale jak już zacznie "tatatata" (ku radości taty oczywiście), "babababa", "dadadada" , to nie może skończyć. Ostatnio bardzo podobało mi się "ście cie cie cie", powtarzane od początku do końca bajki czytanej przeze mnie starszemu synkowi.Mam wrażenie, że synek jest jedyną osobą, którą próbuje świadomie nazywać i wołać.Jedzenie - tragedia. Nadal monotematycznie - mleko od mamy i chrupki kukurydziane.Zabawy - wszelkie, najlepiej szalone, z większą liczbą osób (np. tańce przy muzyce dowolnej), wszelkie "a kuku!", "patataje" itp. Rozsmakowała się w lekturze - książki pożera (dosłownie). Spanie - w dzień strasznie byle jakie (dwa razy po 30, 40 minut), w nocy lepiej (11, 12 godzin choć z przerwami na mleko).Zdecydowanie pokazuje charakterek, wcześniej zdawało nam się, że będzie słodką, spokojną dziewuszką, ale okazało się, że to była zmyłka i Anuśka w te ramki nie da się wtłoczyć. Jest bardzo żywa, otwarta na świat, pogodna, wesoła, ale jak już się złości, to na całego - wygina się w klasyczny mostek i drze wniebogłosy (zabrano zabawkę, położono do zmiany pieluchy itp.).Miałam nadzieję (bazując na otwartości i wesołym usposobieniu Ani), że jakoś tak wbrew mądrościom książkowym mądrościom uda nam się uniknąć typowego dla dzieciaczków w tym wieku silnego przywiązania do mamy. Ale się nie udało. Mała przywra wczepiona jest we mnie wszystkimi czterema kończynami i oderwać się nie da. Rozpacza, gdy traci mnie z oczu choćby na 10 minut.A i żale wszelkie też tylko mamie w rękaw ...No dobra, trochę to miłe, ale w obecnej sytuacji (synula połamana w gipsie chodzi i do wszystkiego potrzebuje asysty bardziej niż zwykle) nieco uciążliwe. Czy wasze maluchy też gorzej reagują na obcych i preferują mamusię, czy to książkowy przesąd (mnie się sprawdza drugi raz)? Strasznie jestem ciekawa, co słychać u Nastki, Julki, Sylwi, Żuczka, Alexa i innych. Piszcie mamy, jak Wam się żyje z ośmiomiesięczniakami.Pozdrawiamy. Mama Ani i jej brata
        • Gość: nastka2001 Re: półroczne niemowlęta- - TERAZ JUŻ 8- MIESIĘCZNE !- co słychać? IP: *.* 28.01.02, 12:15
          Ja również bardzo się cieszę ze spotkania, tym bardziej że zmieniło się sporo.Nastka w ciągu ostatnich trzech tygodni nabyła nową umiejętność: przemieszcza się i to z dnia na dzień coraz lepiej. Niestety przeoczyłam moment kiedy to się zaczęło i spadła mi z łózka. Na szczęście nic się nie stało. Raczkuje sprawnie choć do perfekcji jeszcze trochę, np wczoraj byliśmy w Poznaniu i spalismy na materacu u znajomych. W nocy obudził mnie płacz mojej córeczki. Nie było jej jednak pomiędzy nami tylko powędrowała sobie w kąt pokoju i tam stwierdziła, że już jej się wracać nie chce i czas obudzić mamę. Poza tym od kilku dni wstaje, w łóżeczku, lub wspina się po oparciu kanapy w poszukiwaniu stojacych na parapecie kwiatków, których chce pozbawić listków.Jeżeli chodzi o jedzenie to nie jest najlepiej, od 2 tygodni je słoiczkowe miesko (około 1 słoiczka dzieniie lub mniej), owoców pół słoiczka pod warunkiem, że karmi tta. Tak sobie nas podzieliła tata od łyżeczki mama od butli. Gdy któregoś nie ma nie je. No i waży przy tam 6700 chudzinka.Kosi, kosi myli jej się trochę z papa, ale uwielbia to robić. Mówi mama i to rozumie, tata i tego nie rozumie i parę innych słów. Poza tym wydaje masę przedziwnych dźwięków np. śpiewa, bądź mruczy i warcząc mówi mama, jak Lord Wader z Gwiezdnych wojen. Mąż podejrzewał mnie o zdradę z niedźwiedziem.Zasypia zawsze przy usypiankach z popielnika, aaa kotki dwa.Charakterek ma, ubieranie jej, zapinanie pieluchy to czasem walka w której ja mam mniejsze szanse, bo to moje dziecko jest silne jak słoń. Jeżeli chodzi o jej przywiązanie do mnie to mnie to bardzo cieszy i martwi jednocześnie. Cieszy bo nikt jeszcze w takim stopniu nie faworyzował mnie i nie stawiał na pierwszym miejscu. Martwi, bo gdy bywają takie dni, że muszę iść do pracy, i zostaje z małą mąż, bądź moja mama mała przeżywa to bardzo, np. w nocy od 1 do 3 chce się bawić, nadgonić stracony w ciągu dnia czas, czasem jest na mnie obrażona. Martwię się tym okropnie bo już za chwilę będę musiała chodzić do pracy reguralnie.Poza tym jest radosnym dzieckiem, ślicznie się śmieje, jest bardzo żywa.Wkrótce zamieszczę jej zdjęcie na forum, na którym ma pyzatą buźkę po mamusi.Pozdrawiam serdecznie
      • Gość: Mycha Re: półroczne niemowlęta- - TERAZ JUŻ 8- MIESIĘCZNE !- co słychać? IP: *.* 29.01.02, 01:01
        Tu Mychaś, tu Mychaś. Jak ten czas leci...Rozpacz, gdy mama wychodzi na parę minut? Żeby tylko! Ja muszę mieć pełen komplet: najlepiej mama, tata, dziadek, babcia i dwa psy.Oczywiście, po chwili łaskawie przystaję na obecność tylko jednej osoby, ale zanim ta chwila minie, to wszyscy dobrze słyszą moje niezadowolenie.Obcych nie boję się wcale, bo co mi mogą zrobić, jak mama pilnuje? Dzieci to nawet zaczepiam - próbowałem rozciągnąć za nóżkę takiego malucha 2,5 mies. - no bo kto słyszał, że ludzie mogą być tak malutcy?Nauczyłem się dwóch słów, które wychodzą mi najlepiej: jak mam dobry humor i bawię się, to powtarzam "tata", albo jakos podobnie, za to jak mi źle, chcą mnie zostawić samego, to lepiej wychodzi mi "mama" (czasem to brzmi bardziej jak "meme", ale też ładnie).Pełzam! I to do przodu. Tylko teraz muszę nauczyć się do tyłu, po jak wejdę pod krzesło, to nie umiem wrzucić wstecznego. Rozłożyli mi taką wielką matę z pianki, złożoną z małych kwadracików i mysleli, że mi to starczy. Można wziąć rozpęd, ale jak piłka ucieka gdzieś dalej - a najczęściej to robi, to ja też muszę. Na razie najdalej zawędrowałem do kuchni. Chyba zdziwili się, jak mnie zobaczyli. Po za tym matę baardzo dobrze rozkłada się na te małe kwadraciki i jeszcze wyjmuje z nich te, jak im tam... literki. Zaśmiewam się do rozpuku, szczególnie jak moje zabawki wspinają się po łóżeczku i kichają.Sam jeszcze nie siadam, ale bardzo nad tym pracuję, ostatnio odkryłem szczebelki w łóżeczku, chyba do czegoś się przydadzą.Pochłaniam wszystko co mi dadzą - zupki, kaszki, kisielki, co uda mi się ściągnąć z talerza (nie wszystko chcą mi dać - a ja najbardziej chcę kanapkę!!!), chrupki kukurydziane, no i oczywiście mamę. Ostatnio nawet trochę więcej rzeczy próbuję pochłonąć, bo kiełkuje mi cos w buzi, co trochę przeszkadza.Uśmiech nie schodzi mi z pyszczka, a w oczach (tak mówi mama) zapalają się diabliki i muszę coś spsocić.Jeszcze nie "papam" ani "koszę", bo nie lubię robić tego, co by wszyscy chcieli, ale jak się zapomnę, to fajnie mi to wychodzi.Staram się nie zapominać.Późno już, mama chyba już chce spać, więc na razie więcej jej nie podyktuję.Pozdrawiam wszystkich, machając lewą nóżką, bo prawą trzymam w łapce. Mama też pozdrawia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka