proboszczunio
09.05.07, 11:03
Dziewczyny, pocieszcie mnie, że to tylko trudny okres intensywnego wzrostu u
6-tygodniowego niemowlaka, pogoda, albo jeszcze inna cholera. Od dwóch dni
synek prawie nie śpi w dzień, kilka razy po kilka minut, jest strasznie
marudny, ciagle na rękach i to trzeba chodzić z nim, inaczej wyje. W nocy śpi
niespokjnie, zasypia 23-24, po karmieniu o 2-3h wybudza się i marudzi przez
godzinę, półtorej. Gazy i kupki chyba o.k., piersi czasem nie dojada, więc
głodny chyba też nie jest, nic nowego do swojej diety nie wprowadziłam. Ledwo
żyję, śpiąć po 4 h na dobę i nosząc go ciągle na rękach; od 7 do 16-ej jestem
z nim sama. Wystarczy, że pomyślę jaka jestem zmęczona i bezsilna i już
płaczę. Macie koncepcję, o co chodzi? Mam nadzieję, że troche nam synek
odpuści, zanim wpadnę w deprechę.