kaga30
03.03.08, 12:56
Muszę się wyżalić, bo nie mam już siły na moich teściów. Mają bzika
na punkcie jedzenia, sami są otyli, a teraz tuczą moje dziecko. Moja
córeczka 10-miesięczna waży 10kg wygląda na grubiutką (każdy mówi,
że ją dobrze karmię, że taka pulchniutka), dodam, że nadal karmiona
piersią nawet w nocy 2-3 razy, chlebek z żółtkiem lub wędlinką
drobiwą na śniadanko, obiadek i deserek, nie daję słodyczy, czasami
chrupek kukurydziany, banan, jabłuszko lub deserek ze słoiczka, ale
nie dokarmiam między posiłkami. Problem polega na tym, że mieszkamy
z teściami (oni na dole my u góry w domku piętrowym) i córeczkę
zabierają codziennie na 1,5-2 godziny po południu do siebie.
Córeczka dostaje pierś ok. 16-tej, potem zabierają ją na dół, ok. 18-
tej idę dać jej deserek lub owoc lub kisielek i ok. 20-tej przed
snem dostaje mleko, w międzyczasie do picia dostaje soczek lub
herbatkę, wydaje mi się więc, że nie powinna już nic więcej dostawać
jeść. Wieczorem córeczka dostaje mleko z butli i czasami
zastanawiałam się czemu wypija tylko 120 ml, choć zawsze wypijała
ok. 200 ml. Do wczoraj myślałam, że dziecko jest tak karmione, aż
przypadkiem kiedy córcia wróciła od dziadków umazana czekoladą, nie
wytrzymałam i poszłam porozmawiać. Oczywiście dziadki tłumaczyli
się, że tylko dali polizać, ale ja im nie wierzę, a poza tym na moje
pytanie czy dają jej coś więcej do jedzenia, przyznali się, że dają
jej chlebek, szyneczkę. Myślałam, że szlak mnie trafi już od dawna
dawali jej coś do jedzenia i nawet mi o tym nie powiedzieli, a ja
tyle razy prosiłam, żeby nie dawali słodyczy i jak będą chcieli dać
jej coś do jedzenia to mają się spytać, a oni po kryjomu dotuczali
moje dziecko. Tłumaczyli się, że jedli kolację, dziecko tak patrzyło
to dali i jeszcze się cieszyli, że dziecko zjadło całą kromkę
chlebka, a potem ja się dziwię, że dziecko mi wypija 120 ml mleka i
zastanawiam się od czego ma krostki na buzi (pewnie od czekolady).
Nie wiem co mam z tym zrobić, straciłam już do nich zaufanie, będę
chyba chodzić i sprawdzać co chwilę czy czegoś jej do jedzenia nie
dają, no bo nie zabronię przecież żeby jej do siebie nie brali, to
ich pierwsza wnuczka.