Dodaj do ulubionych

ja oszaleję

12.06.08, 09:00
Mój syn skończył 5 miesięcy. Miało być lepiej a nie jest! jestem ciągle
zmęczona bo wstaję o 4.30. Siedzę w domu sama do 19 bo mąż pracuje. Nikt mnie
nie odwiedza bo przecież matki z dziecmi (generalnie rodzice) są nudni.
Roztyłam sie trochę, mam odrosty na 3 cm, zero makijażu. Nie pamiętam kiedy
byłam gdzieś na mieście czy na imprezie...Kiedy spróbowałam wyjść z młodym do
większego sklepu to miałam noc z głowy bo nie chciał spać. Nie mam nowych
ciuchów, nie czytam bo nie mam jak i nawetteraz pisze tego posta jedna reką bo
na drugiej wisi mały. Nienawidzę siebie, mojegoi życia i ludzi którzy nie mają
dzieci. Do dupysad
Obserwuj wątek
    • papiki Re: ja oszaleję 12.06.08, 09:23
      a co z dziadkami? Nie odwiedzają wnuka? Jak odwiedzają to zostaw
      małego z nimi i wyjdź z domu, gdziekolwiek, ale wyjdź - najlepiej do
      fryzjera, na tym etapie nic tak nie poprawia nastroju jak ładna
      fryzura. Makijaż to 5minut, ja się maluję codziennie, nawet jak
      nigdzie nie wychodzę. Umaluj się, uczesz i uśmiechnij do siebie w
      lustrzesmile
    • grazia2704 Re: ja oszaleję 12.06.08, 09:23
      Żal, po prostu żal jak się czyta takie posty. A kto powiedział, że
      posiadanie dzieci to prosta sprawa. gdyby wszystkie matki miały
      takie podejście to po naszych ulicach chodziły by same potwory a nie
      kobiety. A co Ci przeszkadza w ufarbowaniu włosów? Zrobieniu
      makijazu? Mam 38 lat 14 letnią córkę i 8 miesięcznego syna który też
      wstaja skoro świt czyli w okolicy 5 rano, nie przeszkadza mi to w
      zrobieniu makijażu, fryzury, on jest wtedy ze mną w łazience,
      opowiadam mu co robie i mamy fajną zabawę, potem przygotowuje
      obiadek i on tez w tym uczestniczy , o ósmej już jesteśmy na
      spacerku... a po co z dzieciakiem latac po marketach i go męczyc i
      narażac na ludzkie "wyziewy" nie zawsze zdrowe??? Maz wraca z pracy
      to niech pomoże... wtedy Ty na zakupy czy gdzie tam chcesz, trzeba
      tylko chciec, dla mnie nigdy nie było argumentem że mąż wraca z
      pracy i jest zmęczony, dziecko jest wspólne ... i razem trzeba przez
      to przechdzic...Powodzenia życzę i zmiany nastawienia, no i pamietaj
      że dziecko doskonale wyczówa nastroje
      • monia356 Re: ja oszaleję 12.06.08, 09:41
        jejku tak mi sie ciebie żal zrobiło że jak byś mieszkała w okolicach
        lub w szczecinie to bym cię odwiedziła, ale znając życie pochodzisz
        z drugiego końca polski. wiem kochana co czujesz, ja na poczatku tak
        sie czułam, ale jak mały miał około 4 miesiace i potrafił się sam
        sobą zająć to ja wziełam sie w garść, maluje się codziennie,
        regularnie farbuje włosy, itp. jeśli twój mąż pracuje do 19 to
        powiedz aby w sobote posiedział z dzieckiem a ty idz do fryzjera na
        zakupy. przed ciążą miałam mnustwo znajomych a teraz po ur.
        skończyło się, moje najlepsze kolezanki są wolne albo bezdzietne i o
        czym ja będę z nimi rozmawiać smile, mój mały ma 10 miesiecy a my
        byliśmy gdzieś na imprezie 2 razy, raz dałam mamie małego jak miał 2
        mc, a drugi raz w ubiegły weekend.
        musisz o siebie zadbać, zobaczysz odrazu lepiej się poczujesz!!!!!
        ciesz się że masz dzidzie, nie wszyscy mogą!!!!
        • magda.tyl Re: ja oszaleję 12.06.08, 09:51
          Czasami kiedy mały wstanie po czwartej rano, marudzi cały dzień,
          wyje przy zmianie pieluchy, nic go nie interesuje a mąż w pracy do
          20 też mam naprawdę dość. Ale soboty do południa i niedziele są
          moje - jadę na zakupy choćby po warzywa, do fryzjera umawiam się
          wcześniej i mąż zostaje na posterunku. Generalnie jestem cały dzień
          sama z dzieckiem, często mam doły z tego powodu ale się nie poddaję.
          Najlepiej co jakiś czas zrobić coś tylko dla siebie, to pomaga.
        • brynika Re: ja oszaleję 12.06.08, 09:56
          Dziadkowie się nie interesuja wnukiem, jedna babcia tez nie (w końcu ja swoje
          dzieci odchowałam! i wcale jej nie winię)druga babcia od miesiąca jest chora,
          moja siostra ma sesję egzaminacyjną.Dodatkowo dobija mnie to, że choć mam
          samochód to nie moge przełamać strachu i gdzieś pojechać. Dobija mnie to i
          nienawidzę siebię za ten strach, to jest żałosne.Miliony ludzi jeżdżą, gorsze
          ofermy ode mnie a ja po prostu nie mogę panicznie się boję...mąż mi bardzo
          pomaga. Jest kochany, nie śpi nocami, daje mi odpocząć rano ale i tak większość
          dnia spędzam sama. Młody od tygonia nie chce na spacery- drze sie aż jest siny
          więc siedzę w domu bo nie mam siły go zabawiać, uspokajać. Nie pojadę nigdzie
          kolejką bo nie ma podjazdu na peron. na miasto też nie bo mały ma straszny
          refluks i po każdym posiłu rzyga kilka razy na mnie, na siebie, na wszystko
          dookoła. Już nie mogę...
          • monika7920 Re: ja oszaleję 12.06.08, 10:05
            mi bardzo pomogła chusta długa wiązana, nie ogranicza mnie wózek
            polecam
            www.nosimy.prv.pl

          • papiki Re: ja oszaleję 12.06.08, 11:41
            co do samochodu - też nie mogłam się przemóc, nawet jak dostałam
            własny to mąż nim jeździł. Raz zdobyłam się na odwagę, ale kto się
            wtedy więcej strachu najadł - maszynista tramwaju czy ja? - nie
            wiem, nie wiem. I pomyślałam - jak nie zacznę jeździc to będzie
            coraz gorzej. Zaczęłam od prawego pasa, max 60km/h, prawie zero
            prędkości na zakrętach, ale rozjeździłam się i nie wyobrażam sobie,
            żebym nadal była uzależniona od męża. Jestem z siebie dumna, że choc
            jestem baba za kierownicą i blondynka, to wszędzie sama dojadę
            (mieszkam we wiosze dechami zabitej i auto to dla mnie wybawienie -
            sklep, park, plac zabaw, rodzice, znajomi itp, wszystko w mieście).
            Brynika, bez samochodu nadal byłoby "do dupy", tak więc: wsiadaj i
            cwicz.
      • mela-blonda Re: ja oszaleję 12.06.08, 14:16
        Gdy miałam pierwsze dziecko 'opowiadanie' mu co robię nie miało sensu, bo gdy
        tylko go odkładałam wrzeszczał w niebogłosy. Czyli - byłam w łazience -
        wrzeszczał, jadłam - wrzeszczał, robiłam cokolwiek, co nie dotyczyło jego
        osobiście - wrzeszczał. Dokładnie tyle, ile wynosiła czynność, którą robiłam.
        Do czasu, gdy znowu wzięłam go na ręce i mógł się przyssać. I tak przez pół
        roku. A potem niewiele lepiej. Drugie dziecko - zupełnie inne. Tak więc fakt
        posiadania kilkorga dzieci nie oznacza, że wie się o nich już wszystko i można z
        góry pouczać innych.
        Mnie pomógł powrót do pracy - już po miesiącu, ale mogłam sobie na to pozwolić -
        raz w tygodniu na kilka godzin - odciągnęłam mleko i zostawiałam syna z tatą.
        No, ale tata mógł raz w tygodniu zostać w domu.
    • karolaanna Re: ja oszaleję 12.06.08, 10:05
      Doskonale cię rozumiem.Przy pierwszej córce ze mną było podobnie. Mała cięgle
      domagała się noszenia, były problemy z nakarmieniem - pobudki w nocy co godzinę.
      Nie spała jak się nie bujała, a wyjścia do miasta kończyły się krzykiem i
      płaczem. Dosłownie nic przy niej nie mogliśmy zrobić. Oboje z mężem byliśmy
      wykończeni.Odbijało się to oczywiście na naszym małżeństwie. Ciągłe kłótnie kto
      ma zająć się małą, kto pierwszy je obiad itp. Jednak przetrwaliśmy a Karolinka
      tylko ucementowała nasz związek. Śmialiśmy się, że z drugim nie może być
      gorzej.Karolinka pierwszy raz przespała cała noc jak miała 2,5 roczku.
      Dziś mam drugą córcię - wczoraj skończyła 3 miesiące. Jestem w domku sama, bo
      mąż jest za granicą. Opiekuję się więc i starszą i młodszą. Tylko że moja
      malutka Hania to taki skarbuś, że opieka nad nią nie nastręcza większych
      problemów. Co prawda nie przesypia nocy od 19 do 7 z rana tak jak dzieciaczki
      moich znajomych -idzie spać o 21.30 i śpi do 5 z 2-3 pobudkami na karmienie. Ale
      jest o.k. Wszystko zależy od pozytywnego myślenia. Mi też czasami nie chce się
      zwlec z łóżka, ale cóż. Taki urok bycia mamą. A jeśli chodzi o znajomych to
      pomyśl sobie,że jak twoje maleństwo będzie już duże i będziesz miała czas dla
      siebie, oni być może będą przechodzić przez to samo co ty dzisiaj.
      Dzisiaj uważam, że przy pierwszym dziecku przeceniłam swoje siły. Wydawało mi
      się że opieka nad takim maleństwem to nic trudnego. Może dlatego było mi tak
      ciężko. Przy drugiej niuni nastawiałam się na taki sam koszmar i się miło
      rozczarowałam.
      Nie martw się będzie dobrze. Nie patrz na innych i nie stresuj się
      niepotrzebnymi rzeczami. Jak mały daje ci w kość to daj sobie spokój na kilka
      dni z obowiązkami domowymi i skup się na maleństwie. Wykorzystaj każdą chwilę
      aby odpocząć. Trzymam kciuki. Pozdrawiam gorąco.
      • andy322 Re: ja oszaleję 12.06.08, 10:15
        brynika gdzie mieszkasz?
    • ik.a Re: ja oszaleję 12.06.08, 10:51
      wiem o czym piszesz, też były momenty że zastanawiałam się po co mi
      to było. Moja rada wykorzystuj męża jak się da. Wraca z pracy -
      niech się zajmuje, ty np. idź na spacer, w weekendy - ty na zakupy,
      do fryzjera, albo mąż z dzieckiem na spacer a ty poleż w wannie.
      Wykorzystuj każdą wolną chwilę bez dziecka, rób co lubisz np. czytaj
      książki, oglądaj telewizję. Zrób coś dla siebie, bądź czasami
      egoistką i zobaczysz - będzie lepiej.
      • piteros777 mąż to nie maszyna ;) Niestety 12.06.08, 14:59
        też czasem musi usiąść, zjeść coś, naprawić, itp. Ja swojej żonie pomagam przy
        córci ile mogę, ale czasem się buntuję - pracuje i też bywam zmęczony, a żona
        natychmiast po moim przyjściu "wciska" mi małą - ledwo się przebrać zdołam...
    • alpepe Re: ja oszaleję 12.06.08, 10:54
      spoko, jak będziesz miała drugie dziecko, to już nie będziesz tak się załamywać,
      bo będziesz już zaprawiona.
      Pozdrawiam
      samotna (mąż raz na miesiąc) matka z dwojgiem dzieci. Starsza 6l. młodsza 6,5
      miesiąca.
      • ik.a Re: ja oszaleję 12.06.08, 11:05
        sorry, ale najgorsze co możesz powiedzieć teraz dziewczynie to to że
        przy drugim dziecku będzie lepiej. Myślę, że ona na dzień dzisiejszy
        nie myśli o żadnym kolejnym dziecku. Więc raczej powiedz jej co
        teraz zrobić a nie co będzie w jakieś odległej przyszłości.
        • alpepe Re: ja oszaleję 12.06.08, 13:36
          sorry, ale każdy pociesza jak umie, ty już to zrobiłaś po swojemu (powyżej
          mojego wpisu chyba) i wara ci od tego, jak to robi ktoś inny.
          • ik.a Re: ja oszaleję 12.06.08, 14:45
            sorry, ale czy ty mając pierwsze dziecko i w sytuacji kryzysowej
            (np. dół jak stodoła) myslałaś sobie "nic to przy drugim będzie
            lepiej"???? troche wyczucia sytuacji
    • sabciass Re: ja oszaleję 12.06.08, 11:21
      Jak dla mnie to sama sobie stwarzasz problemy. Co to za problem
      umówić się z fryzjerem na 20, czy nawet 21 jak dziecko już śpi?
      Chyba jest też w tygodniu jakiś dzień kiedy jednak mąż jest w domu i
      może zająć się dzieckiem, a galerie handlowe są czynne również w
      niedzielę, więc problem kupienia ciuchów, też da się rozwiązać. No
      naprawdę, wszystko to kwestia organizacji i chęci. A co do
      samotności, to proponuję poszukać innych mam. Zwłaszcza w dużych
      mastach jest mnustwo zajęć dla mam z dziećmi, baseny gimnastyki
      spotkania chustowei i masa innych, ja mam naprawdę multum znajomych
      poznanych dzieki mojej córeczce big_grin A w mniejszych mieścinach
      wystarczy zagadać inną mamę z wózkiem. A wstawanie o 4 też minie. No
      naprawdę wszystko jest kwestią organizacji i chęci.
      • brynika Re: ja oszaleję 12.06.08, 11:33
        o 2 dziecku nie myślę. Nigdy w życiu!Mąż mi bardzo pomaga- zajmuje się małym jak
        tylko wróci z pracy tyle że jest to 18 a o 19 mały idzie już się kąpać, do 20
        śpi na cacy.Jestem wtedy tak padnięta ze fryzjer odpada. Zresztą mieszkam na
        nowym osiedlu na zadupiu i ostatni autobus jest tutaj o 22.Gimnastyki i baseny
        odpadają z powodu refluksu- jak pisałam po każdym posiłku jest przebieranie
        siebie i dziecka 3 razy mimo leków. innych mam u nas na lekarstwo-zwykle babcie
        lub opiekunki as te mamy co sa gadaja o ...dzieciach i porodach. Nuda,
        mootonia.Myślę że problemem jest ciągła rutyna a przedewszystkim ciągły brak
        czasu. żal mi weekendu na łażenie po centrach, wolę spędzić ten czas z mężem bo
        tak mało czasu mamy dla siebie.Wiem, że wszystko da sie zorganizować, ale ja nie
        z tych siłaczek, po prostu chciałam pogadać z kims a obecnie mam tylko was.
        • brynika Re: ja oszaleję 12.06.08, 11:35
          mieszkam w 3city
          • rybalon1 Re: ja oszaleję 12.06.08, 11:44
            a dokładnie na jakim osiedlu ? jestem z gdańska smile)
            • rybalon1 Re: ja oszaleję 12.06.08, 11:46
              mieszkamy w tym samym miejscu ?????????? heheh u mnie na osiedlu
              też ostatni autobus jest o 22 hihihismile)))) dlatego zmusiłam sie i
              jezdze samochodem tez się zmobilizuj ..zostaw małego z tata , wez
              autko i zrób na poczatek kilka rundek po osiedlu .........smile)
              • rybalon1 Re: ja oszaleję 12.06.08, 11:49
                pisz na gg jak chcesz pogadac 1446698
                • rybalon1 Re: ja oszaleję 12.06.08, 11:56
                  a jeszcze jedna rada:
                  może zadziała u ciebie system postanowien np.
                  - jutro rano zrobisz sobie makijaz smile)
                  - w weekend pójdziesz do fryzjera
                  - w przyszłym tygodniu wieczorem jak połozysz małego bedziesz przez
                  conajmniej 3 wieczory jezdziła autem po osiedlu ( coby sie
                  oswoic ! )
                  itd głowny cel sobie wytycz np. jezdzic wreszcie samej
                  samochodem i spróbuj go osiagnac
                  jak poczujesz sie pewniej jedz samochodem na sąsiednie osiedle itd
                  itd - da ci to napewno duża satysfakcję - poczujesz sie o wiele
                  lepiej

                  • brynika Re: ja oszaleję 12.06.08, 11:59
                    Hej rybalonsmilemyślę że chyba zrobię sobie taki plan. A na gg chętnie napiszę. i
                    że oddam dziecko mamie na kilka dni jak tylko wydobrzeje.jestem z Gdyni
                    • rybalon1 Re: ja oszaleję 12.06.08, 12:04
                      no plan to juz cos tylko sie zaprzec i go realizować smile)
                      mieszkałam kiedys w Gdyni - na Karwinach ale sie wyprowadziłam do
                      Gdańska ... często bywam w gdyni może blisko ciebie??...może sie
                      zgadamy na gg , pozdrawiam
                      • monia356 Re: ja oszaleję 12.06.08, 12:52
                        ciesze sie że tak duzo pozytywnych odpowedzi dostałaś smile ja mieszkam
                        w szczecinie troszke daleko smile ale od czego ma się internet smile,
                        poznałam tu jedną kolezanke mieszka zagranicą systematycznie
                        wysyłamy sobie meile w nich opisujemy co u nas u naszych rodzin
                        wysyłamy sobie zdjęcia smile fajna znajomość polecam smile gdybyś chciała
                        podam równiez moje gg 5922828 odezwij się, zawsze mozna
                        poplotkować smile

                        <a href="fotoforum.gazeta.pl/3,0,1226724,2,1.html"
                        Krystianek 9.08.2007
                        • brynika Re: ja oszaleję 12.06.08, 13:48
                          Dzięki mamy nawet tym "the incredible mums" dziękuję. Już mi lepiej
    • mambart Re: ja oszaleję 14.06.08, 09:59
      Witaj! Świetnie Cię rozumiem, też przez to przechodziłam! Czasami też mam takie
      nastroje, ale jest już zdecydowanie lepiej niż wcześniejwink Muszę powiedzieć, że
      Ty i tak masz SUPER! Ja wychowuję SAMA, nie mam rodziny, jestem MLODA i wszystko
      ma mojej głowie wink I ZERO wsparcai od kokokolwiek. Ale mam czas by zadbać o
      siebie, ładnie wyglądać, wyjść gdzieś czasami (wtedy maly jest z opiekunka). Gdy
      biorę kąpiel (czasami godzinę siedzę w lazience) to wtedy Maly jest na lezaczku-
      bawi sie czyms lub patrzy na mnie. Tak go nauczylam ze ma na mnie grzecznie
      czekac, a ma juz 8 miesiecy. Nawet nie przypinam go gdy jest na lezaczku bo tak
      jest nauczony ze ma na mnie czekać wink)
      Jak sprzątam to jest albo w kojcu, albo raczkuje ze mną..
      GRUNT TO NIE MYSLEC wiele o swoim obecnym polozeniu tylko poddac sie codziennym
      czynnosciom. Myslenie o tym jak jest tylko pogarsza sytuacje. Pomyskl o tym ze
      niedlugo bedzie duzy i bedzie troche latwiejwink Takie jest juz zycie. Trzeba zyc
      dalej- bo co zrobic? wink
      Pozdrawiamsmile
    • manala Re: ja oszaleję 14.06.08, 10:42
      brynika - mogłabym podpisać się pod Twoim postem - tylko delikatny
      makijaż zwykle staram sobie zrobić; moja mała ostatnio nie toletruje
      spacerów więc głównie to przesiaduję na 37 m na IV piętrze gdzie
      tempertaury latem są tropiklane...
      podobnie jak Twój synek moja córka bardzo dużo ulewa po każdym
      posiłku a źre caly czas wink ale to nie powstrzymuje mnie od
      wychodzenia - po prostu biore jej ubranko na zmianę
      no i staram się gzdieś wyjść w weekend - jak mąż może posiedzieć z
      dzieckiem - ze 3 razy już mi się udało wink
      pozdrawiam i nie daj się
      • lena216 Re: ja oszaleję 14.06.08, 11:43
        powiem ci ze cie rozumiem w 100 procentach tyle ze mojego meza nie
        ma przez trzy miesiace po czym przyjezdza na tydzien a potem znpowu
        wyjezdza i nie raz pislaam tu takie same posty jak ty,
        ja dopiero teraz dochodze do siebie buylam u fryzjera i kozmetyczki
        i swietnie sie z tym czuje
        mysle ze to naprawde dobrze ci zrobi
        moja mala ma 11 miesiecysmile
        i mimo tego ze jest ciezko planujemy drugiego bobasa
        bedzie dobrze zobaczysz jeszcze troszke i bedziesz sie z tego
        wszystkiego smiac
        powodzenia
      • mackkenzie Re: ja oszaleję 14.06.08, 12:02
        Mój skończył wczoraj 5 miesięcy , też siedzę sporo sama.

        Całkowicie cię rozumiem też miałam potężnego doła, tak ze dwa pierwsze miesiące wogóle nie mogłam się przystosować, czułam się jak w pułapce,czekałam tylko magicznych 3 miesięcy bo potem miało być lepiej i rzeczywiście potem zrobiło się lżej ale to głownie zasługa małego bo zrobił się spokojniejszy.

        Mąż się na szczęście dużo zajmował od początku, bo mnie wszystko nowe paraliżowało i do tego nie mogłam poznać siebie jaka się zrobiłam nerwowa.

        A co do organizacji czasu jak tu pisza to owszem wszystko się da zrobić tylko sęk w tym,że będąc w takim dole człowiekowi się po prostu nie chce, nie jest zdolny do podjęcia jeszcze jednego wysiłku.
        U mnie przejście do łazienki na makijaż to był wyczyn.

        Ale prawda jest taka , że nic innego nie pomaga jak własnie pozytywne myślenie - mnie pomogła rada że to nie trwa wiecznie,że wręcz mama się cieszyć , że mały mnie aż tyle potrzebuje bo dzieci szybko rosną i ani sie obejrzę a będę się musiała prosić o przytulenie czy całuska.
        Również odpuszczałam sobie pewne rzeczy, np. nigdy nie prasowałam ubranek, spacer czy kąpiel też nie musiały być codziennie, kurze też mogły trochę poczekać, itp.
        (chociaz czasami byłam zła na siebie że nie daję rady ze wszystkim ale pocieszałam się skoro dziecko zdrowe i zadowolone to chyba nie jestem taka tragiczna )
        Także niestety nic nowego nie powiem -
        organizacja chwili dla siebie, wyznaczenie jakiegoś małego celu, który się uda osiągnąć i pozytywne myślenie że TO MINIE!!!
        • pengua Re: ja oszaleję 14.06.08, 13:01
          Nie wiem, czy Cie to pocieszy, ale domyslam sie, ze kazdej z nas na
          samym poczatku (przy pierwszym dziecku) bylo strasznie ciezko. To
          jednak totalna rewolucja w zyciu. Ja na samym pocztaku tez nie
          umialam NIC zrobic. Moj gin mnie o tym uprzedzal, ale tez powiedzial
          cos waznego, ze z czasem (stopniowo coraz szybciej) ZNOWU wszystko
          naucze sie robic. Na poczatku kazda glupia rzecz byla trudna do
          zrobienia a z czasem wszystkiego uczylam sie od nowa. Po malu, ale
          musisz zaczac. Znac jakis drobiazg i go dla siebie zrob a potem
          nastepny bedzie juz latwiej! A jesli chodzi o dziecko, na
          pocieszenie Ci powiem, ze moj synek, tez pomimo lekow ulewa
          straaaaaszliwie! Ale to mi nie przeszkadza, zeby z nim jezdzic i
          wychodzic. Zorganizowalam sie tak, ze kupilam duze sliniaki i on w
          nich chodzi caly dzien. Latwiej mi zmienic sliniak niz przebrac
          malego, bo wtedy strasznei sie awanturuje wink Natomiast jesli by Ci
          sie udalo przemoc te spacery, to byloby super. Wtedy jest szansa
          "opedzic" zycie towarzyskie przy okazji spacerow wink W kazdym razie
          ja tak robie. Mowie znajomym, ze chetnie sie z nimi spotkam ale w
          godizn spaceowania malego. Wtedy wychodzimy razem. Ja sie nie nudze
          i mam poczucie, ze nie jestem odcieta od rzeczyiwstosci. Tez
          przelamalam strach przez jezdzeniem samej samochodem z dzieckiem i
          po prostu go zabieram ze soba. Wtedy jest mi latwiej niz siedziec w
          domu i go zabawiac. Na poczatku tez robilam tak, ze synka kladlam do
          lezaczka i po calym domu "za mna" chodzil. Do lazienki jak musialam
          sie umyc. Do kuchni, jak zmywalam czy gotowalam. I tak dalej. Ale
          tez nie robilam tego od razu. Na poczatku nie bylo mowy nawet o
          zrobieniu sobie glupich kanapek. To przyszlo z czasem. I tak jak
          pisza inne dziewczyny. Jak maz sie zajmuje dzieckiem, np. w week-end
          jak bedziesz miala wiecje sily, po prostu wyjdz. Najlepiej do
          fryzjera, kosmetyczki lub manicurzystki. Trzymam kciuki!
          A teskty, ze przy drugim bedzie latwiej dzialaja na mnie jak plachta
          na byka!!!
    • fammpirella Re: ja oszaleję 15.06.08, 00:04
      kochana, a moze malenstwu udzielil sie Twoj nastroj? zmien to
      natychmiast, wyjdz z domu gdzies dla wlasnej przyjemnosci, doladuj
      baterie bo szkodzisz i sobie i dziecku.
      pozdrawiam i zycze radosci z macierzynstwa.
      • brynika Re: ja oszaleję 15.06.08, 20:16
        No więc przemogłam się i oto wyniki
        *młody polubił znowu spacery- jeździ do lasu i tym sposobem zawsze cos widzi, w
        końcu nauczył się spać w spacerówce bo do tej pory była dla niego za duża i
        chyba mało przytulna
        *zrobiłam raz make-up
        *wyjachałam na weekend, grałam w karty, grillowałam, piłam piwkosmileze znajomymi!
        *jutro jadę zawieźć dziecię do mamy (choć bardzo się stresuję, ale pierwsze koty
        za płoty. W każdym razie staram się o tym nie myśleć żeby nie oszaleć ze
        zmartwienia czy da sobie radę
        *we wtorek pójdę do mojej ulubionej restauracji
        *a w środę nocuję u mamy i jak młody pójdzie spać wybiorę się z siostrą do
        knajpki na plaży (bo my blizko plaży mieszkamy)
        i co wy na to?
        A dziś młody ciągle wył i rzygał i na dodatek przestaje mi jeśc mleko. Kolejny
        stres do kolekcjisad((
        • monia356 Re: ja oszaleję 16.06.08, 08:47
          no i super smile a o mamcie się nie martw wychowała Ciebie i Twoje
          rodzeństwo da sobie też rade z wnuczkiemsmile ja też się martwiłam ale
          okazało się że mama dała sobie świetnie rade, wkońcu babcie nie
          pozwolą na to aby wnuczkowi stało się coś złego
          pozdrawiam
    • ilama_33 Re: ja oszaleję 15.06.08, 15:22
      Wiem, że nie jest Ci lekko, ale muszę powiedzieć że trochę marudzisz.
      Ja jestem kompletnie sama bez męża i bez rodziny, a jakoś daję radę.
      Też wstaję o 4:30 z tym że ja chodzę do pracy. Małą muszę wybrać i
      siebie a to czasem nielada sztuka. Potem ją targam na drugi koniec
      miasta do żłoba by na 7:30 dobiec do pracy. Po pracy z językiem na
      wieszchu lecę ja odebrać po drodze zakupy i ani się nie obrócę a już
      muszę ją kąpać i lulu. Ja ogarniam chatkę, prasowanie, sprzątanie
      itd. Zmęczona jak diabli bo sypiam po 4 godziny, ale nie mam
      odrostów, makijaż też udaje mi się zrobić. Na zakupy proponuję
      wybrać się z koleżanką ty wejdziesz do sklepu z ciuszkami a ona w
      tym czasie popilnuje na powietrzu berbecia. Ja z moją fryzjerką
      ustawiłam sobie, że jej uczennice zabierają małą na spacer gdy ja
      pieknieję. Teraz , gdy jest taka piękna pogoda umawiam się w
      weekendy ze znajomymi w knajpce, gdzie stoliki są na powietrzu i
      jest dużo zieleni. Sroczka siedzi lub śpi w wózeczku a ja poplotkuję
      godzinkę i spadamy do domu. Jeśli sama nie dajesz rady poproś męża
      lub rodzinę masz tą przewagę, że masz maluszka z kim zostawić.
      Wszystkiemu można zaradzić tylko trzeba determinacji i siły, czego
      tobie życzę z całego serducha.
    • deodyma Re: ja oszaleję 15.06.08, 17:02
      no nie! bez przeasady! kto powiedzial, ze matki z dziecmi sa nudne? to co Ty
      calutkie dni spedzasz w domu??? ja sobie czegos takiego po prostu nie wyobrazam.
      mam 7 msc dziecko i ufarbowane wlosy, umalowane paznokcie u rak i nog, nowe
      ciuchy kupuje co miesiac, spotykam sie z ludzmi, umawiam z przyjaciolmi,
      codziennie wychodze z dzieckiem z mezem, albo sama, jak on pracuje, chodze do
      biblioteki... mnie tam sie nigdy nie nudzi i wszyscy mowia, ze wygladam kwitnaco
      a sa osoby, ktore twierdza, ze nie wygladam na kobiete, ktora urodzila dziecko.
      oczywiscie, nie jest lekko bo dziecko wymaga opieki przez 24 godziny na dobe a w
      domu tez nic samo sie przeciez nie zrobi.
      • deodyma Re:acha! 15.06.08, 17:07
        w miescie w ktorym obecnie mieszkamy, zadne z nas nie ma nikogo bliskiego! maz
        ma rodzine na drugim koncu Polski a moja rodzina mieszka 100 km od nas, ale
        nawet moi czlonkowie rodziny odwiedzaja nas 1-2 razy do roku, poniewaz wszyscy
        pracuja! rodzice mojego meza byli u nas jeden jedyny raz i zobaczyli wnuka, gdy
        mial 4 msc. kiedy teraz przyjada? nie wiemy. wiec mozemy liczyc tylko i
        wylacznie na siebie samych.
        • monia356 ej dziewczyny bez przesady!!!! 15.06.08, 19:24
          dziewczyna się zwiezyła i naszym ,,obowiązkiem" jest ją wesprzec na
          duchu, poradzić co jak może zrobić, podpowiedzieć itp. a nie zrównać
          z błotem, że wy same bez nikogo i pomalowane... to nie chodzi o to!
          nie miałyście nigdy dnia że nie chciało wam się nic? pomalować,
          uczesać, ładnie ubrać? ja miałam, a nawet mam taki dzień dziś,
          siedze w dresie, nie pomalowana, włosy nie wymodelowane. Tylko że
          ona ma taki problem że ten dzień jej się przedłuzył i nie wie jak z
          niego teraz wyjść, dlatego napisała ten post i zwruciła się do
          nas!!!!
          dziewczyny wiecej serca i czułości życzę smile
          pozdrawiam
          • brynika Re: ej dziewczyny bez przesady!!!! 15.06.08, 20:19
            No krde bo zaraz znowu doła załapię- same super mamysadja tak nie
            potrafię.Zazdroszczę wam, może się nauczę ale kurczaki chyba nie zawsze
            jesteście super perfekcyjne, co?
            • sierpniowa27 Re: ej dziewczyny bez przesady!!!! 15.06.08, 20:52
              Brynika, jak masz ochote pospacerowac nad morzem to moze sie jakos
              zgadamy.My spacerujemy codziennie z moim 10 miesieczniakiem.Jestem z
              Gdanska i rowniez mieszkam blisko morzasmile
              • brynika Re: ej dziewczyny bez przesady!!!! 16.06.08, 08:16
                Sierpniowa- całam przyjemność po mojej stronie. Jestem w gdańsku dziś, w środę i
                czwartek. Dokładnie to na Zaspiesmile
    • sierpniowa27 Re: ja oszaleję 16.06.08, 08:26
      o proszesmileto moze sie z widzenia znamywinkhihi..bo ja mieszkam na
      Przymorzu.Wtym tygodniu mam gorący tydzien i juz kazdy dzien
      zaplanowany i poumawianysadAle moze w przyszlym?pozdrawiam cieplosmile
    • o_ulus Re: ja oszaleję 16.06.08, 08:36
      hmmm tylko czemu nieraz mam podobne myśli ale na szczescie coraz rzadziej moim
      zdaniem to wina mediow ktore ukazuja macierzynstwo jak bajke rzeczywistosc jest
      zas zupelnie inna
      • hancik5 Re: ja oszaleję 16.06.08, 08:55
        Brynika, jeszcze trochę, jeszcze trochę, będzie fajnie, wyśpisz się, zadbasz o
        siebie...Dziecko szybko rośnie.

        Ja nawet drugie urodziłam, chociaż myślałam, że nie pożyję za długo.
        A drugie ? Z drugim życie moje to glanc pomada...
        I tak ten czas zleciał, że to moje ocierpiane przeze mnie niemowlę ma już 9 lat,
        a drugie prawie 2 !!!!!!!!!!
        Pozdrawiam serdecznie
      • helinka Re: ja oszaleję 16.06.08, 09:05
        ja tez wygladam troche jak taki kocmoluch ale na szczescie za 2 tyg mam obrone
        magisterki i chcial nie chcial ide do fryca.
        mam 2 corki 5 lat a druga 5 miesiecy .....tez mam sajgon pierwsza baaaaaardzo
        choruje, juz drugi rok lapie infekcje jak gabka (alergia na plesnie, astma
        oskrzelowa) czsami wychodze z siebie no ale trzeba ciagnac ten cyrk bo mam takie
        podejrzenia, ze rodzina i dzieci to sedno mego zycia i caly jego urok .....tylko
        sily czasem brak.

        a do auta sie przelam poczujesz sie wolna!!!!!!!!!

        pzdr
        • brynika Re: ja oszaleję 16.06.08, 09:14
          Wiecie co? Ja przed porodem przeczytałam "pierwsze dziecko zmienia wszystko" i
          wiedziałam że to nie będzie bajka, ale nic nie jest w stanie przygotować do
          macierzyństwa.I im dłużej jestem mamąć tym bardziej wydaje mi się ze nie ma
          matki która co najmniej raz w tygodniu nie miałaby ochoty wystrzelić bahora na
          orbitęsmile))
          • helinka Re: ja oszaleję 16.06.08, 09:51
            ....bo tak nam dookola nawciskali, ze to jedno wielkie niekonczace sie pasmo
            szczescia i zadowolenia!!!!!!!!! podobnie jak z ciaza czyli tak zwanym stanem
            blogoslawionym .........

            nie mowi sie o dolegliwosciach i bolaczkach wiec wierzymy, ze jak cos sie nie
            dzieje tak jak to opisuja to koniecznie cos z nami musi byc nie tak NO I
            DEPRESJA NAS DOPADA!!!!!
    • madmaga Re: ja oszaleję 16.06.08, 10:07
      Idź na spacer z dzickiem do parku czy gdzieś gdzie też jest dużo mam
      z takimi małymi dziećmi. Zapoznaj się z jakąś mamą. W ten sposób
      będzięsz miała z kim chodzić sobie na spacerki, będziesz miała o
      czym rozmawiać (bo oczywiście o dzieciach).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka