Uprzedzam, ze zakladajac ten watek nie mam najmniejszej ochoty
wzbudzac ani kontrowersji, ani wszczynac odwiecznej walki mamy
butelkowe kontra mamy karmiace piersia.
chce tylko skonfrontowac naukowe dywagacje (i moje wlasne wnioski) z
tym, co uwaza/odczuwa wiekszosc kobiet

zachecam do dyskusji wszystkie kobiety.
Zaobserwowalam i wyczytalam (poparte badaniami naukowymi) ze kobieta
karmiaca piersia mimowolnie oddala sie od swojego meza - i
fizycznie, i emocjonalnie. To wszystko jest sprawka przysadki, ktora:
a)wydziela "hormon orgazmu" podczas karmienia, wiec matka
jest 'zaspokojona", ma mniejsza ochote na seks (albo wcale tej
ochoty nie ma)
b)ten sam hormon odpowiada za pragienie bliskosci (fizycznej i
emocjonalnej), ktore to pragnienia sa zwykle zaspokojone przez
kontakt z dzieckiem (min karmienie)
wysuwam z tego taki wniosek, ze matka natura

ktora stworzyla nam
nasze piekne piersi

) do wiadomego celu, nie przewidziala ze ze
zwierzat wyewoulujemy na ludzi

te wszystkie hormony sa napewno
bardzo potrzebne samicom : nie miec ochoty na amory = nie zajsc
przedwczesnie z innymi mlodymi, by nie zaniedbac istniejacach,
przez "karmienie" byc bardziej przywiazana do potomstwa niz samca
(ktory jestt potrzebny do przynoszenia jedzenia i obrony).
A teraz popatrzcie ile jest kobiet ktore tak wlasnie traktuja swoich
mezow? Facet laduje na kanapie, mamusia z dzidziusiem spia razem,
malec wisi na cycku i uzywa go jako smoczka, facet potrzebny jest
tylko do przynoszenia wyplaty.... oczywiscie NIE MOWIE ZE WSZYSTKIM
KOBIETOM KARMIACYM PIERSIA TAK ODWALA

ale uwierzcie mi ze zbyt
duzo hormonow i kochajaca zona zmienia sie w samice nawet o tym nie
wiedzac.
ja sama nie mam zbyt duzego zaufania jesli chodzi o macierzynskie
sily matki natury, oraz jesli chodzi o zwierzece porywy instynktow
i wlasnie dlatego nie bede karmila piersia

zeby mi nie odwalilo
i teraz... co Wy na to? Zgadzacie sie? Czy macie inne spostrzezenia?
dziekuje za uwage