Dodaj do ulubionych

o sposobach karmienia raz jeszcze

23.06.08, 20:45
Uprzedzam, ze zakladajac ten watek nie mam najmniejszej ochoty
wzbudzac ani kontrowersji, ani wszczynac odwiecznej walki mamy
butelkowe kontra mamy karmiace piersia.
chce tylko skonfrontowac naukowe dywagacje (i moje wlasne wnioski) z
tym, co uwaza/odczuwa wiekszosc kobietwink
zachecam do dyskusji wszystkie kobiety.
Zaobserwowalam i wyczytalam (poparte badaniami naukowymi) ze kobieta
karmiaca piersia mimowolnie oddala sie od swojego meza - i
fizycznie, i emocjonalnie. To wszystko jest sprawka przysadki, ktora:
a)wydziela "hormon orgazmu" podczas karmienia, wiec matka
jest 'zaspokojona", ma mniejsza ochote na seks (albo wcale tej
ochoty nie ma)
b)ten sam hormon odpowiada za pragienie bliskosci (fizycznej i
emocjonalnej), ktore to pragnienia sa zwykle zaspokojone przez
kontakt z dzieckiem (min karmienie)
wysuwam z tego taki wniosek, ze matka naturasmile ktora stworzyla nam
nasze piekne piersismile) do wiadomego celu, nie przewidziala ze ze
zwierzat wyewoulujemy na ludzismile te wszystkie hormony sa napewno
bardzo potrzebne samicom : nie miec ochoty na amory = nie zajsc
przedwczesnie z innymi mlodymi, by nie zaniedbac istniejacach,
przez "karmienie" byc bardziej przywiazana do potomstwa niz samca
(ktory jestt potrzebny do przynoszenia jedzenia i obrony).
A teraz popatrzcie ile jest kobiet ktore tak wlasnie traktuja swoich
mezow? Facet laduje na kanapie, mamusia z dzidziusiem spia razem,
malec wisi na cycku i uzywa go jako smoczka, facet potrzebny jest
tylko do przynoszenia wyplaty.... oczywiscie NIE MOWIE ZE WSZYSTKIM
KOBIETOM KARMIACYM PIERSIA TAK ODWALAsmile ale uwierzcie mi ze zbyt
duzo hormonow i kochajaca zona zmienia sie w samice nawet o tym nie
wiedzac.
ja sama nie mam zbyt duzego zaufania jesli chodzi o macierzynskie
sily matki natury, oraz jesli chodzi o zwierzece porywy instynktow
i wlasnie dlatego nie bede karmila piersiasmile
zeby mi nie odwalilosmile

i teraz... co Wy na to? Zgadzacie sie? Czy macie inne spostrzezenia?
dziekuje za uwagesmile
Obserwuj wątek
    • emilisitos Re: o sposobach karmienia raz jeszcze 23.06.08, 21:13
      Po częście się zgadzam, bo sama karmię piersią i choć urodziłam 4 tyg temu,
      czyli niedawno, ochoty na amory nie mam...Może jeszcze za wcześnie o tym mówić,
      ale rzeczywiście coś w tym jestsmile
      • very_berry Re: o sposobach karmienia raz jeszcze 23.06.08, 21:19
        Chyab troche za wczesniewink poczekaj z mezem do konca pologu, i potem
        napisz co w trawie piszczysmile
      • hanah.vic Re: o sposobach karmienia raz jeszcze 23.06.08, 21:21
        A ja się z tym zgodzić nie mogę..
        Po porodzie rzeczywiście kochałam sie z moim partnerem mniej, ale to
        z racji obowiązkowej 6 tygodniowej przerwy i trochę z niewyspaniasmile
        Potem wszystko wróciło do normy,a ja nawet potrzebowałam bardziej
        niż zwykle jego bliskości i miłoścismile
        Z tego wniosek że nie zwariowałamsmile)
        • very_berry Re: o sposobach karmienia raz jeszcze 23.06.08, 21:23
          smile to swietnie, mysle ze duzo dalo wsparcie partnera
          pozdrawiam!
    • night_irbis Re: o sposobach karmienia raz jeszcze 23.06.08, 21:52
      Hmmm - może i jest w tym racja jakaś, ale rzucilo mi sie w oczy co innego. Bez
      obrazy, ale z powodu "mozliwych" - nie 100%-udowodnionych obawów przed
      zmniejszeniem seksualnego pociągu na kilka miesięcy (bo zdecydowana większość
      karmi właśnie tyle - max do 6 miesiąca) świadomie zrezygnować w inwestycję w
      zdrowie dziecka...
      Dlatego ten początek wypowiedzi "nie mam najmniejszej ochoty wzbudzac
      kontrowersji" - no cóż jest chybiony. Dla mnie twoje podejście jest mocno
      kontrowersyjne i egoistyczne.
      • very_berry do night 23.06.08, 22:02
        Podejscie jest kontrowersyjne i napewno burzy obraz ktory wiekszosc
        ma w glowach.
        Nie chodzi tylko i wylacznie o zmiejszenie pociagu seksualnego, ale
        tez czesciowa utrata wiezi emocjonalnej z ojcem dziecka, co sie
        zdarza. Powtarzam, zdarza, a nie jest pewnikiem. Zobacz sobie na
        posty na forach typu "brak seksu w malzenstwie" itp gdzie faceci
        zakladaja watki "co robic, zona po urodzeniu dziecka mnie odrzuca,
        dziecko ma juz 5 lat" albo kobiety : "nie wiem co sie dzieje, po
        porodzie stracilam ochote na seks, oddalamy sie z mezem coraz
        bardziej, dziecko ma 3 lata"
        a zalozylam ten watek wlasnie dlatego ze dookola widze takie pary. I
        ciagle slucham farmazonow w stylu "karmienie daje mi wiecej niz
        bliskosc meza, no bo moja coreczka taka sliczniutka nie potrafie z
        nia nie spac". To byly normalne, fajne kobiety, nawet w czasie
        ciazy.
        Nie sadze zeby karmienie piersia bylo jakas niesamowita inwestycja w
        zdrowie dziecka, mysle ze gdyby zebrac wszystkie czynniki do kupy
        (temperatura powietrza, karmienie po odstawieniu, narazanie na
        zarazki, choroby w rodzinie) to naprawde karmienie piersia nie robi
        az takiej roznicy.

        Czy po przeczytaniu tego dalej uwazasz ze jestem egoistkasmile?
        • elske Re: o sposobach karmienia raz jeszcze 23.06.08, 22:13
          Core karmilam 1,5 roku .Spala w jednym lozku ze mna i mezem.Ona pod swoja
          kolderka,a ja przytulona do meza pod nasza wspolna koldra.Teraz od 7 tyg karmie
          piersia syna.Na poczatku spal w lozku ze mna i mezem.Ale tydzien temu
          przenioslam go do lozeczka:odkrecilismy jeden bok lozeczka i dostawilismy do
          mojej strony lozka.W nocy przytula sie do meza,a jak maly jest glodny odwracam
          sie do niego i karmie .Nawet przez chwile do glowy mi nie przyszlo, zeby spac
          tylko z dzieckiem a maz na kanapie w drugim pokoju.
    • sabciass Re: o sposobach karmienia raz jeszcze 23.06.08, 22:11
      O ja pierdu!!! Myślałam, że nie może być bardziej powalającego
      powodu do niekarmienia niż obwisłe piersi, ale widzę, że bijesz
      wszelkie rekordy. Muszę ten kwiatek wrzucić na fora o karmieniu
      piersią, bo jest mistrzostwem świata.
      A tak apropos natury z którą chcesz walczyć, to zobaczysz jak ona ci
      ci jeszcze pięknie pokaże, gdzie twoje miejsce.
      • very_berry Re: o sposobach karmienia raz jeszcze 23.06.08, 22:17
        to podrzuc, i miejcie ubaw w swoim towarzystwie wzajemnej adoracji.
        szkoda ze nie masz daru czytania ze zrozumieniem, bo gdybys miala,
        to byc moze wyczytala, ze ten tekst jest w formie PYTANIA do kobiet
        ktore karmily. I ze ja NIE ZAKLADAM niczego z gory, w sensie ze to
        nie jest prawda objawiona ktora komukolwiek narzucam.

        czy mozesz rozwinac ta mysl o tym, ze natura mi pieknie pokaze gdzie
        jest moje miejsce? Bo sie usmialamsmile
        • agnen Re: o sposobach karmienia raz jeszcze 23.06.08, 22:40
          karmię 9 mies. Ochotę na seks miałam nawet zanim minął połóg i żałowałam że
          przez nacięcie po żylaku (cholerni lekarze) tak długo nie mogłam. Nie oddalamy
          się z partnerem. Zbliżamy się do siebie. Śpimy z córką bo tak zdecydowaliśmy
          oboje i uważamy że tak jest dobrze, mała czuje naszą bliskość. Polecam karmienie
          piersią i polecam słuchanie własnej natury, bo nie jest tak ślepa jak sądzisz.
          Oksytocyna przy karmieniu tworzy związek z dzieckiem, podczas seksu - związek z
          mężczyzną. nie da się tego w ogóle porównać. A to o czym piszesz - że partnerzy
          oddalają się od siebie wynika z czegoś innego: seks po porodzie boli. I to nie
          tylko raz. Trzeba dużo wyczucia żeby było jak wcześniej. Jeśli partnerzy ze sobą
          nie rozmawiają albo seks jest tematem tabu (a często niestety tak jest) to
          kobieta będzie go unikać. I karmienie nie ma z tym nic wspólnego.
          A Twój pokarm to najlepszy pokarm jaki możesz dać dziecku. I nie ma mieszanki
          która ma te setki składników idealnie i indywidualnie dobranych do Twojego dziecka.

          Poza tym karmienie piersią przyśpiesza połóg - obkurczanie się macicy i skraca
          czas krwawienia i pomaga szybko wrócić do wagi sprzed ciąży.
      • sabko Re: o sposobach karmienia raz jeszcze 23.06.08, 22:24
        Mam dwoje dzieci które od początku karmiłam butelką a mimo to przez bardzo długi
        czas nie miałam zupełnie ochoty na sex mimo, ze bardzo kocham mojego męża i
        bliskości i czułości potrzebowałam
        wiele.
        Tak że jeśli tylko z tego powodu nie chcesz karmić to może się okazać, że to nie
        wystarczy aby z mężem było Ci tak jak przed ciążą i porodem.

        Jeśli mogę jednak wyrazić moją opinię o karmieniu butelką to ja jestem bardzo
        zadowolona, że taki sposób wybrałam. Wiem co masz na myśli pisząc, że nie do
        końca ufasz naturze. W dzisiejszym świecie ja mam podobne odczucia smile
        jak na razie moje maluchy są zdrowe i szczęśliwe ja też smile i mam nadzieje, ze
        tak zostanie.
        • dzoaann Re: o sposobach karmienia raz jeszcze 27.06.08, 12:12
          absolutnie się z Toba nie zgadzam!
          dwa razy rodziłam i długo karmiłam piersią. ani ciąża, ani połóg, ani długie
          karmienie nie miały wpływu na moje libido. Jedyne co mialo na to wpływ to
          niewyspanie.
          Zarówno za pierwszym jak i za drugim razem, uprawialismy seks bez penetracji juz
          przed upływem 6 tygodni, a jak lekarz pozwolił, to już na całego. Bywały gorsze
          okresy, gdy dzieci miały kolki lub ząbkowały, wtedy nie miałm siły na seks.
          Natomiast karmienie piersią nie budziło we mnie zaspokojenia, żadnych
          rozkoszopodobnych, orgazmicznych przezyć. Jakoś łatwo mi było zrozumieć to, że
          cycki nie tylko dla dziecka i służą tez do seksu.
          za to mam pare karmiących butla koleżanek, któe odstawiły mężów od siebie i
          tyle. nie ma co generalizować i nastawiac się na coś o czym ma sie pojęcie tylko
          z opowiadań innych. Nigdy nie wiesz jak zareagujesz ty, twoje cialo i twój partner.
    • aniulka_ba Re: o sposobach karmienia raz jeszcze 23.06.08, 22:29
      Chyba ewoluowałam trochę bardziej smile
      Cóż za skromność z mojej stronysmile
      Po 6 tygodniach od porodu nie mogłam doczekać się wizyty kontrolnej u
      ginekologa, żeby powiedział, że mogę mężowi wskoczyć do łóżka...
      Może to wynika z tego, że instynkt macierzyński u mnie jest nikły. Karmiłam
      piersią przez 9 miesięcy (podkreślam piersią, a nie cycusiem), bo tyle uznałam
      za stosowne, potem Jaś zaczął jeść inne rzeczy. Mleka modyfikowanego samego w
      sobie nigdy nie pił - jadł kaszkę i budyń na tym mleku, teraz dostaje jeszcze
      jogurt.

      Jestem zdania, że warto przynajmniej spróbować karmić piersią, bo uważam to za
      wygodne (zawsze i wszędzie gotowe mleko - bez miarek butelek, sterylizatorów,
      podgrzewaczy i innego zachodu), dobre dla matki - 30 kg, które przytyłam w
      ciąży, zrzuciłam nim mój syn skończył pół roku (moje koleżanka, która nie
      karmiła, 12 kg zrzucić po dziś dzień nie może, a dziecko ma 4 lata). O
      korzyściach dla dziecka nie mówię, bo producenci mleka prześcigają się w
      stworzeniu najlepszego zastępnika poprawnej flory bakteryjnej i wspomagacza
      odporności, jakim jest mleko matki.
      • kra123snal Re: o sposobach karmienia raz jeszcze 23.06.08, 22:37
        Karmiłam 13 m-cy, byłam na diecie, bo dziecko alergiczne i wyglądam
        dalej jakbym koło TIR-a połknęła. Trzymam się myśli, ze niektóre
        kobiety chudną po karmieniu, więc argument powrotu do wagi przy
        karmieniu piersią nie istnieje (jestem żywym przykładem).
        • very_berry do krasnala 23.06.08, 22:41
          tak jak napisalam wyzej (albo nizej;p)wszystkie kobiety w mojej
          rodzinie tyja podczas karmienia wiecej niz podczas ciazy, dbajac o
          siebie i przestrzegajac dietysmile
          takze nie ma reguly, tyle.
          nie chcialas karmic sztucznie?
          • kra123snal Re: do krasnala 24.06.08, 19:30
            Dla mnie piersi karmiace, czy nie, to moje intymne części ciała i
            tym się najbardziej przejmowałam w ciąży, że ciężko mi będzie się
            kryć. Drugą sprawą było jak bardzo mi piersi obwisną smile Przekonał
            mnie ginekolog po porodzie, że piersi obwisają w czasie ciąży a nie
            podczas karmienia, no i że karmienie jest wygodne oraz nie musi być
            ekshibicjonistyczne. Szczerze mówiąc jak zaczęłam, to później nawet
            mi nie przyszło do głowy, żeby przestać, chociaż tak mnie bolało, że
            ryczałam na samą myśl, że dziecko będzie zaraz głodne. Już w
            szpitalu na drugi dzień po porodzie sutki mi krwawiły. Masakra! A
            jadła tylko co 3-4 h! Później przechodząc na dietę martwiłam się o
            to jak dieta się na mnie odbije, ale zostałam uspokojona i dalej
            piersią karmiłam. No i tak później poszło... Ale moje dziecko nie
            wisiało na piersi, nie wstawała w nocy z dzienną częstotliwością,
            więc oprócz straaaaaaasznie bolesnych początków później już było
            bardzo fajnie, ale nie jakoś metafizycznie smile A teraz przygotowując
            mieszankę nie mogę sobie wyobrazić karmienia butelką w pierwszych
            miesiącach, bo to strasznie pracochlonne jest wbrew pozorom i robić
            to co 2-3h, myć butelki, sterylizować. Szczerze mówiąc opłacało się
            nauczyć krzyżować palce u stóp z bólu. Zbyt leniwa jestem na
            karmienie butelką smile a w dodatku dostała córka najlepsze mleko.
      • very_berry Re: o sposobach karmienia raz jeszcze 23.06.08, 22:40
        Respekt za to, ze karmilas piersia a nie cyciusiemsmile Serio seriosmile
        Wiec jednym slowem teza naukowcow bardziej sie nie sprawdza niz
        sprawdzasmile i nie jestem zdziwiona.

        jesli chodzi o chudniecie, to w mojej rodzinie kobiety tyja podczas
        karmienia bardziej niz podczas ciazy - i nie wiem czy to
        uwarunkowanie genetyczne? Bo ogolnie to sa szczuple i zadbane laski.
        takze tensmile
        milo ze mamy wybor, nie?
    • wik-ii Re: o sposobach karmienia raz jeszcze 23.06.08, 22:41
      tzn ze jeszcze nie masz dziecka i narazie tak zkladasz ze nie bedziesz karmila?
      • very_berry Re: o sposobach karmienia raz jeszcze 23.06.08, 22:43
        dokladniesmile
        • wik-ii Re: o sposobach karmienia raz jeszcze 23.06.08, 23:03
          to bardzo duzo moze sie zmienic kiedy urodzisz...

          ja w ciazy o karmieniu piersia myslalam z obrzydzeniem...
          pare dni po porodzie nadal nie chcialam karmic
          przekonaly mnie statystyki, bo milosc ktora obdarzylam dziecko w ciazy byla dla
          mnie nie pojeta, choc byl w planiesmile.
          Uznalam ze jesli moge choc w jednej setnej procenta sprawic by me dziecko bylo
          zdrowsze- bez wahania to uczynie. Zrobie dla niego wszytsko!!! doslownie,
          obecnie ma 5 msc i poltora tygodnia, wciaz karmie, niedlugo przestane...

          ps, a stosunki(w kazdej postacismile z moim mezem sa rewelka, on rowniez bardzo
          kocha dziecko i doskonale wie ze karmienie piersia to dla malego najlepsza
          ewentualnosc i gorzej(jako dojrzaly mezczyzna nie szczyl) by przyjal moja
          wiadomosc o tym ze nie chce karmic- "bo nie" niz to, ze nie mam ochoty na sex
          • very_berry Re: o sposobach karmienia raz jeszcze 23.06.08, 23:16
            no to chyba mam w domu dojrzalego mezczyzne, nie szczylasmile bo robi
            smutne oczy na haslo "kochanie, co powiesz gdybym nie karmila"?
            pada pytanie "to Ty chcesz miec w ogole dziecko....?"

            troche mi rece opadaja jak to slysze...

            no to witaj w klubie, czuje obrzydzenie jak mysle i o ciazy, i o
            karmieniu.
            moj malzwink tego nie rozumie, dla niego argument "dla mnie bedziesz
            zawsze seksowna i piekna, nawet po 10tce dzieci" powinien rozwiazac
            wszystko.
            • em_em71 Re: o sposobach karmienia raz jeszcze 24.06.08, 07:34
              Wiesz, very_berry... tak sobie czytam i przypominam siebie przed
              urodzeniem dzieci. Nie, podobnie nie myślałam. Nie zastanawiałam się
              nad karmieniem, nad ciążą - czy obrzydza, czy nie. Po prostu czułam,
              że posiadanie dziecka nie jest zbiorowym obowiązkiem i świat się nie
              zawali, jeśli ja go mieć /póki co/ nie będę. Obojętnie traktowałam
              niemowlęta w rodzinie, czy bliskim otoczeniu, owszem, zauważałam ich
              obecność na tej samej zasadzie, co komara, czy muchę, gdy brzęczy.
              Oboje z mężem wyznawaliśmy zasadę "może - kiedyś, ale jeszcze nie
              teraz". Temat nie istniał. Do czasu wink Nie zawaham się stwierdzić,
              że prawie równocześnie zaświtała nam w głowie myśl, że moze już
              pora? Znak, że byliśmy gotowi na rodzicielstwo.
              Interesować się 'tematem" zaczęłam, będąc już w ciąży. Fizjologią,
              przebiegiem, itp... Mimo wszystko jednak postanowiłam zaufać
              instynktowi. Rodziłam naturalnie, bez znieczulenia, karmiłam dotąd,
              dokąd dziecko samo nie zrezygnowało /raz 10 m-cy, drugi raz 5/, mąż
              obecny przy obu porodach nie ma traumy... I przede wszystkim nie
              wyglada na odrzuconego smile Tak, śpimy osobno - wygodnie smile, warunki
              mieszkaniowe nam na to pozwalają. I tak sobie myślę, że mam to
              szczęście, iż natura tak mnie ukształtowała, że nie dzielę włosa na
              czworo zawczasu. Niejako na bieżąco stwarzam sobie optymalne warunki
              do tego, by było bezproblemowo. Dodatkowo Los "zlitował się" wink i
              podesłał mi towarzysza życia, który myśli podobnie. Moze dzięki temu
              nasze dzieci nie mają sfrustrowanych rodziców.
              Moze mój post odbiega lekko od meritum tematu, ale sądzę, że istota
              macierzyństwa zaczyna się od gotowości na nie. Czyli - jeśli w ciaży
              kobietą rządzą hormony, ok, niech rządzą. Jeśli natura przewiduje
              opcję karmienia piersią, karmię. A wcześniej - decydując się na
              przyjęcie nowego człowieka -wspólnie ciągniemy ten wózek, wraz z
              czasowym przemeblowaniem świata, bo jest to nieuniknione. Z takim
              nastawieniem na prawdę żyje się łatwiej i radośniej. Polecam wink
            • sabciass very_berry 24.06.08, 10:57
              Czytam to co piszesz o sobie i wydaje mi się, że lepiej, żebyś nie
              miała dzieci,, bo z twoim podejściem to będzie to dla ciebie jedna
              wielka trałma. Najpierw stracisz swoją cudowną figurę, spuchną ci
              stopy i nie wejdziesz w ulubione szpilki, zrobią ci się rozstępy na
              brzuch i kolczyk w pępku nie będzie już tak ładnie wyglądał, obiwsną
              ci piersi i dekolty będą możliwe tylko z dobrym push-upem, potem
              urodzisz w męczarniach śluzie i krwi potną cię i pozszywają,
              następnie połóg, krwawienie i zero seksu przez kilka tygodni, no i
              opieka nad dzieckiem, będziesz musiała wstawać w nocy, a na
              niewyspanej twarzy widać sińce pod oczami i puder na zmęczonej cerze
              źle wygląda. A jak będziesz kąpała dzieko, to mogą ci nawet tipsy
              odpaść. Po co ci takie nieszczęścia? Dodam, że nie mam ani
              rozstępów, ani obwisłych piersi, ale to takie same pewne jak ten
              brak seksu przy karmieniu.
              • memphis90 Re: very_berry 11.07.08, 22:38
                Trałma? A co to niby jest "trałma"? IMO zupełnie niepotrzebnie się czepiasz i
                szufladkujesz dziewczynę. Nie każdy chce zostać rodzicem, nie każdy jest gotów
                zostać nim w tym momencie i przymusu- na szczęście- nie ma. Może kiedyś odczuje
                taką potrzebę, a może nie- to przecież jej sprawa. Chce podyskutować, poznać
                opinie i relacje mam i chwała jej za to- przynajmniej jest ciekawa cudzych
                opinii, a nie wrzuca wszystkie mamy do jednego worka (np. że w ciąży z mózgu
                robi się kasza, a kobiety tracą nawet zdolność do pisania bez błędów ort..).
    • budzik11 Re: o sposobach karmienia raz jeszcze 24.06.08, 10:28
      > ale uwierzcie mi ze zbyt
      duzo hormonow i kochajaca zona zmienia sie w samice nawet o tym nie
      wiedzac.

      Jak ja lubię, jak ktoś wypowiada się o czymś, o czym nie ma pojęcia, a tylko
      "słyszał" albo "widział"...

      Co do tej samicy - a która kobieta jest bardziej samicą - ta, której bardziej
      zależy na karmieniu piersią niż ta, której bardziej zależy na regularnej
      kopulacji?? Ograniczasz się do roli przedmiotu seksualnego tak dalece, że nawet
      odrzucasz pod tym pretekstem karmienie piersią. To dopiero jest odwalenie...
      Rzeczywiście, za dużo hormonów. Może powinnaś brać brom?
      • budzik11 Re: o sposobach karmienia raz jeszcze 24.06.08, 10:57
        Jeszcze jedno: rozumiem, że seks jest dla ciebie ważny, ale nie można sobie
        planować życia pod kątem seksu. A co, jeśli już zajdziesz w ciążę i przestaniesz
        być atrakcyjna dla męża (wielki brzuch, parę kilogramów więcej, rozstępy -
        wiesz, takie rzeczy sie zdarzają), albo - czego ci nie życzę - ciąża będzie
        zagrożona i nie będzie ci wolno uprawiać seksu? I jak wtedy mąż wytrzyma tyle
        miesięcy? A jak juz to dziecko się urodzi, i nawet jak będziesz karmiła butelką
        i twoje libido będzie kwitło, to np. dziecko może budzić się w najmniej
        odpowiednim momencie - i co wtedy? Wpadniecie w nerwicę, ograniczycie się tylko
        do "szybkich numerków" póki maluch śpi?
        Wiesz, karmienie piersią to tylko jedna przeszkoda w udanym seksie...
        To może w ogóle zrezygnować z dziecka, po co psuć sobie fajny seks?
    • speedymika Re: o sposobach karmienia raz jeszcze 24.06.08, 10:37
      hmmm.. karmie piersia, mam 5 tyg coreczke, a od 2 tygodni nie mysle o niczym
      innym (nawet podczas karmienia) jak o seksie...niestety ze zmeczenia zasypiam
      wieczorem a w dzien dziecko nie chce za bardzo spac uncertain ale mam nadzieje ze
      wkrotce sie uda zrealizowac te mysli smile
      ...a taka mialam nadzieje ze chociaz pare miesiecy po porodzie moja 'nimfomania'
      sie uspokoi wink
    • annasi23 Re: o sposobach karmienia raz jeszcze 24.06.08, 11:47
      Zastanawia mnie po co pchasz się na forum "niemowlę", gdzie są same
      samice, których postępowaniem nie kieruje nic innego oprócz hormonów.
      Przecież sama siebie frustrujesz zaglądając tutaj.
      Skoro poruszasz ten temat, to może jednak myślisz o dziecku?
      A jeśli chodzi o twoją argumentację - faktycznie seks jest
      ograniczony, ale to nie tylko z powodu tych upiornych horonów. Oboje
      z mężem jesteśmy zmęczeni i wieczorem marzymy głównie o tym, żeby
      się przespać. Domyślam się, że butelkowe mamy mogą być jeszcze
      bardziej zmęczone, bo muszą wyparzać butelki, przygotowywać
      mieszankę itd. Zastanów się nad tym, jeżeli głównym powodem twojej
      decyzji o niekarmieniu jest brak seksu.
      Poza tym nie traktuję mojego męża jak samca przynoszącego kasę do
      domu. Mimo, że karmię piersią, uważam go za swojego przyjaciela i
      mimo rzadszych stosunków uważam że rodzicielstwo nas zbliża.
      Twoje twierdzenie, że kobietom karmiącym piersią odwala (chociaż
      oczywiście nie wszystkim) jest bzdurne. Jakbyś się dobrze
      rozejrzała, to zobaczyłabyś również te szczęśliwe.
      • bonsai_88 Re: o sposobach karmienia raz jeszcze 24.06.08, 17:22
        No nie... właśnie się dowiedziałam, że nie powinnam mieć ochoty na sex. Karmię
        przecież już prawie 10 miesięcy, więc na myśl o facecie w łóżku powinno mnie
        chyba odrzucać...
        A na poważnie - pierwszy raz po porodzie kochałam się jak tylko ściągnięto mi
        szwy [10 dni]. Mimo, że mój mąż był przy mnie jak rodziłam [nawet przecinał
        pępowinę smile] to nie czuł się specjalnie obrzydzony i siłą go do łóżka ciągnąć
        nie musiałam... Ba, nawet teraz mój biedny wymęczony mąż śpi, bo go niecnie
        wykorzystałam w czasie popołudniowej drzemki małego.

        Jedyny problem w łóżku jaki był po porodzie to mojego męża trochę brzydziło
        tryskające mleko.... trwało to jakiś miesiąc, a sposób na ty był bardzo prosty -
        na początku miałam na sobie stanik...
    • drzoana Re: o sposobach karmienia raz jeszcze 24.06.08, 19:04
      Ja mysle, ze karmienie piersia swoje dziecko jest 'naturalniejszym'
      procesem anizeli bycie z mezczyzna, wiec za bardzo nie rozumiem
      dlaczego ma Ci "odbic"?

      Te kobiety co to olewaja swoich mezczyzn, prawdopodobnie zawsze to
      robily. Moze chcialy tylko dziecka od nich? Dawca pleminika swoj
      obowiazek wykonal i teraz kobieta pograza sie w swoistym egoizmie?
    • very_berry Re: o sposobach karmienia raz jeszcze 26.06.08, 21:50
      haha do ktorejs tam yntelygentnej - nie mam tipsow, nie nosze
      makijazu, nie napisalam ANI SLOWA ze martwie sie o moja figure po
      ciazy (jak sie cwiczy to sie nie ma tych problemow), pisalam o WIEZI
      EMOCJONALNEJ I FIZYCZNEJ Z MEZEM a nie kopulacji, ale rozumiem ze
      dla Ciebie to to samo, coz wspolczuje.
      Watek ktory zalozylam mial na celu ZAPYTANIA SIE MAM o to, czy te
      opinie sa zgodne z prawda, i czy to sie zdarza. Napisalam "Co Wy na
      to? Zgadzacie sie? Czy macie inne spostrzezenia?"... a przed tym
      jeszcze dalam dosc jasno do zrozumienia ze NIE KAZDEJ "ODWALA" ,
      oraz chyba dosc jasno napisalam ze "to jest moje zdanie"
      takze sorry ale wszystko opada jak sie czyta tego tepu zarzuty,
      rozumiem ze normalna dyskusja z niektorymi "mamuniami" jest poprostu
      niemozliwa.
      Pozdrawiam
      zwlaszcza te zyczliwe, spokojne i chetne do normalnej dyskusji.
      • dzoaann Re: o sposobach karmienia raz jeszcze 27.06.08, 12:27
        myslę, że "mamunie" poczuly się zniesmaczone Twoim podejściem do rodzicielstwa i
        karmienia piersia i to Ty pierwsza zaczęłaś używać niezbyt ciekawych okresleń,
        zamiast konkretnych argumentów. Jak się chce dyskutować, to trzeba umieć.
        A co do więzi z mężem może ona byc osłabiona nawet jeśli bedziesz karmic butlą.
        Faceci czasem różnie reaguja na pojawienie sie potomstwa, czasem zazdrością.
        Twoje hormony, wybory i postepowanie może mieć nikły wpływ na partnera, bo on
        będzie się czuł tak, a nie inaczej. Nie przewidzisz tego. Ty możesz mieć super
        ochotę w ciąży i w połogu, a on wcale i tyle. Relacje w związku trzeba układać
        na wielu płaszczyznach i mieć zrozumienie do tego,że może być lepiej lub gorzej.
        Jeśli o tym myslisz to fajnie, partner ma szansę, że go nie odrzucisz
        emocjonalnie i fizycznie. A rodzaj karmienia nie ma na to wpływu- samo
        pojawienie sie dziecka starczy.
      • daisy74 Re: o sposobach karmienia raz jeszcze 11.07.08, 21:18
        Ja ani u siebie ani u koleżanek,które karmią piersią nie
        zaobserwowałam oddalenia emocjonalnego od męża.A u kumpeli,która
        karmiła butelką-tak-jej mąż śpi na kanapie podczas gdy ona z synkiem
        2 i pół letnim.Karmiłam i karmię piersią,bo jestem przekonana,że w
        ten sposób wzmacniam układ odpornościowy synka i zaspakajam Jego
        potrzebę ssania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka