joanna1980r
23.10.08, 21:33
Wiem ze bylo juz tu duzo watkow na ten temat wiec i stosowalam sie
do tych rad ktore udzielaliscie innym ale u mnie nie pomaga.Moja
corka skonczyla 10 tygodni i od jakiegos tygodnia jest horror na
spacerze.Placze w wozku, probowalismy tez w foteliku samochodowym
(mozemy doczepic go do wozka) bo myslelismy ze problem polega na
tym ze w gondoli nic nie widzi wiec myslelisym ze w foteliku bedzie
jej lepiej ale guzik ryczy tez.Myslalam tez ze wkurza ja to ze jest
grubiej ubrana-wiem ze nie lubi byc opatulona i nic pod szyja miec.
Ale jak tu nie ubierac grubiej jak tak zimno jest.Nie ubieram jej
znowu az tak grubo zeby bylo jej za cieplo.Krzyczy macha na boki
glowka.Jeszcze jak uda mi sie ze zasnie szybko co zdarza sie tylko
jak spaceruje na glownej ulicy(mieszkm w stolicy) gdzie jest wielki
szum to potem jest ok, ale nie moge z nia ciagle spacerowac tam
gdzie taki smog bo jeszcze jakis alergi sie nabawi.I jak zasnie mi
przy tej ruchliwej ulicy i potem pojde gdzies w cizsze miejsce to
sie budzi.Przez to wszystko znienawidzilam spacerow, najchetniej nie
chodzilabym wcale jak mam to przezywac bo zazwyczaj po max pol
godzinie biegne do domu z wozkiem a ona sie drze.Ale trzeba z
dzieckiej na powietrze.pomozcie co mam robic???