Dodaj do ulubionych

Gdy ktoś "dokarmia" Wam dziecko.

03.11.08, 10:20
Jaka jest Wasza reakcja, stosunek, do dokarmiania Waszego dziecka. Mianowicie chodzi mi o sytuację, gdy idziecie z maluszkiem np. do cioci, która non stop mu coś wciska do jedzenia, a to bananka, a to cukiereczka (oczywiście chodzi mi o niemowlę), czy zgadzacie się na to? Bo przecież każde dziecko ma stałe pory posiłków i takie podjadanie pomiędzy, chyba nie jest najlepsze, zwłaszcza jeśli za 15 minut ma dostać obiadek, a tu dobra babcia karmi gruszeczką... Przymykacie oko na takie zachowania innych wobec Waszego dziecka? Czy też mówicie co myślicie? Acha i jeszcze jedno, jakie są zazwyczaj reakcje tych osób, gdy wyrazicie swoje zdanie? Bo u mnie w rodzinie się obrażają smile Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • moofka Re: Gdy ktoś "dokarmia" Wam dziecko. 03.11.08, 10:26
      cos jest na rzeczy - ludzie lubia karmic dzieci, tesciowa moja byla
      niepocieszona, ze wnuka niepokarmila, bo prawie od zawsze jadl sam i nie
      pozwalal sobie nic do buzi wlozyc
      ja sama, jezeli mam cos co dziecko chce to zawsze pytam najpierw opiekuna
      (babke, matke czy ktotam z nim jest) czy moge poczestowac
      sama sie nie pcham i oczekuje tego samego
      na ogol udawalo mi sie to zalatwiac bez awantur i w pore studzic zapedy
      drugi jeszcze maly, ale pewnie juz niebawem smile
      • amoremio7 Re: Gdy ktoś "dokarmia" Wam dziecko. 03.11.08, 10:38
        ja nigdy nie protestowałam jak moje dzieci podjadały a teraz wydaje mi się że
        dzięki temu nie są niejadkami wcinają wszystko bez problemu
    • lee_a Re: Gdy ktoś "dokarmia" Wam dziecko. 03.11.08, 10:34
      nie pozwalałam na żadne dokarmianie, które było "nie po mojej myśli"
      jak mała miała tak do roczku. Jak ktoś już był bardzo upierdliwy to
      mówiłam, że młoda jest na coś uczulona i że akurat teraz mamy kilka
      dni bez nowości, bo sprawdzamy reakcję. Fakt, że miała skłonności
      alergiczne więc aż tak bardzo nie naginałam. Nikt się nie obrażał.
      Teraz ma już 15 miesięcy, więc nie obrażam się jak dostaje coś do
      przegryzienia, ale wszyscy w rodzinie wiedzą, że jest zakaz na biały
      cukier i wszelkie kupne wafelki, cukierki, słodycze. Co do
      przekąszania - raczej działało jak mówiłam, że za chwilę obiad i nie
      powinna się napchać czymś innym. Młoda dostaje więc u cioć na
      podwieczorek biszkopcik, domowe ciasto albo coś w tym stylu i żyje.
      Nie zdarzyło mi się, żeby ktoś coś jej dał bez zapytania mnie o
      zgodę, a jeżeli ktoś się pyta to musi zdawać sobie sprawę, że
      odpowiedź może być odmowna, więc jak chce niech się obraża. Pomruczy
      i zapomni wink
    • osa551 Re: Gdy ktoś "dokarmia" Wam dziecko. 03.11.08, 10:39
      Moja rodzina doskonale wie, że jeśli chodzi o swoje dzieci, to potrafię być
      bardzo asertywna. Jak chcą coś dać, to pytają czy można, zwykle godzę się na
      chrupki kukurydziane. Tym bardziej, że mój syn jest w takich dzieci, przy
      których nie da się spokojnie zjeść, bo jak widzi, że ktoś rusza buzią to dostaje
      palmy.
    • katthia79 Re: Gdy ktoś "dokarmia" Wam dziecko. 03.11.08, 12:41
      Dokładnie wczoraj odwiedziliśmy teściową i była tam dokładnie cała rodzina w tym
      10 m-ny kuzyn mojego Antka 7 m-cy. Kuzyn cały czas cos dostawał , a to
      biszkopcik, a to ciasto albo inny słodycz. Dobra ciocia wpadła na pomysł, że
      "dokarmi" tez mojego Antka biszkopcikami, na co ja stanowczo zaprotestowałam
      pomimo głosnych komntarzy mojej teściowej i innych ciotek, że cytuje "zimne
      wychowywanie" itd. Mąz mnie poparł i głupie dogadywanie się skończyło. Za 30
      minut pora karmienia mój Antek wypija 180 ml mleka jak zwykle, a kuzyn z
      wieelkim płaczem tylko 20 ml. Ciocie zgaszone musiały skupić sie na zabawianiu
      rozwrzeszczanego dzieciaka, a ja miałam satysfakcję, jak najedzony Antos
      grzecznie ucioł sobie drzemke smile
    • maleninki nie zgadzam sie, 03.11.08, 14:25
      choc to dosyc trudne... wczoraj np tesciowa chciala mojej 6mcznej corce wpakowac
      cukierek czekoladowy do buzi... nie obeszlo sie bez marudzenia, ze jej kontakt z
      dzieckiem utrudniam, bo nosic na rekach tez nie pozwalam.
      • wiolka1313 Re: do maleninki 03.11.08, 14:48
        Ha! Ha! Ha! Popieram! Moja kochana teściowa tylko czeka aby dać
        mojemu dziecku czekoladkę (bo się tak słodko ubrudzi...). Dodam ,że
        córka ma 3 miesiące. Ha! A nosić też nie pozwalam!
        • agata688 Re: czemu nie pozwalacie nosic dzieci? 04.11.08, 18:18
          z ciekawosci-czemu nie pozwalacie nosic,bo nie rozumiem????
          • anettchen2306 Re: tez nie rozumiem 04.11.08, 18:19
            j.w.
            napisalam o tym nastepny komentarz
          • attiya agata688 :-) 10.11.08, 07:42
            agata688 napisała:

            > z ciekawosci-czemu nie pozwalacie nosic,bo nie rozumiem????
            >
            bo moja teściowa jest malutka, ma dobrze ponad 70 lat, a mój dzieć
            wije sie na rękach niczym wąż, trzeba dobrze uważać,zeby cos sobie
            nie zrobił, no i lekki nie jest.
            zresztą i mój tata nie pcha się z rękoma - jest na tyle rozsądny, że
            wie, że taki malutki dzieć to maksimum uwagi i zdąży jeszce pobawić
            się z wnukiem i ponosić go - teśiowa tak nie uważa he he...
            • uburama Re: agata688 :-) 10.11.08, 08:52
              attiya napisała:

              > agata688 napisała:
              >
              > > z ciekawosci-czemu nie pozwalacie nosic,bo nie rozumiem????

              Żeby nie wysłuchiwać głupich przeprosin jak dziecko rymnie o posadzkę.
      • dodzia-1 Re: nie zgadzam sie, 04.11.08, 17:45
        Witaj
        Masz racje tesciowa musi wiedziec gdzie jej miejsce.
        Jak wychowała swoje to niech sie nie wtraca.Mam podobna sytuacje
      • ewuncia.a Re: nie zgadzam sie, 05.11.08, 19:22
        maleninki - a dlaczego nie pozwalasz nosić na rękach? Cóż to za wymysł?
    • steffa Re: Gdy ktoś "dokarmia" Wam dziecko. 04.11.08, 01:05
      Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji.
      Reasumując: to ja decyduję, kiedy je moje dziecko.
      • matysiaczek.0 Re: Gdy ktoś "dokarmia" Wam dziecko. 04.11.08, 08:51
        No póki cycowe, to nikomu nic do tego, ale później to rodzinka wyćwiczona na Starszaczce. Grzecznie smile pyta, potem daje. A nosić na rękach to pozwalam każdemu kto chce. Ja też lubię go nosić, to czemu innym mam nie pozwalać?
        • anettchen2306 Re: Gdy ktoś "dokarmia" Wam dziecko. 04.11.08, 18:08
          Ja mam raczej rozsadna tesciowa wink) Pilnuje mi malej i regularnych
          posilkow. Gdy jednak w wieku 8 mcy dawala jej raz na tydzien kawalek
          czekolady to tez nie robilam z tego powodu dramatu (malej nic od
          tego nie bedzie). W koncu nie robi tego codziennie. Nosic i
          rozpieszczac zabawami pozwalam jak najbardziej. Kazde niemowle tego
          POTRZEBUJE tak samo, jak piersi czy butelki. Dziecka tak malego nie
          da sie rozpiescic! Ja sama mala nosilam, bo pozwalanie dziecu
          wyplakac sie to metoda dla mnie nie do zaakceptowania. Moze dziecki
          przytulaniu, noszeniu i kolysaniu malutka jest nadal pogodna,
          praktycznie nie placze, nie marudzi. A ma juz roczek.
          Ciekawe jak bedziecie sie czuly, gdy wasza corka lub synowa zabroni
          wam wziasc waszego wnuka na rece ;-(
          Gdzies slyszalam stare porzekadlo: Rodzice sa od tego by wychowywac,
          dziadkowie od tego by rozpieszczac. Gdy proporcje sa wlasciwe to
          wszystko jest w porzadku. No chyba, ze dziecko czesciej przebywa z
          dziadkami niz z wlasnymi rodzicami...
          • wiolka1313 Re: do anetchen2306 05.11.08, 15:19
            odpowiadam na Twoje pytania:
            napisałaś:

            > Ja mam raczej rozsadna tesciowa wink<
            no to wierz mi , że należy się tylko cieszyć... Wybacz ale nie będę
            się wgłębiać w moje relacje z teściową.
            > Gdy jednak w wieku 8 mcy dawala jej raz na tydzien kawalek
            > czekolady to tez nie robilam z tego powodu dramatu (malej nic od
            > tego nie bedzie). W koncu nie robi tego codziennie<
            Tak, ale skoro ja nie chce dawać małej czekolady np. do ukończenia
            roku, to teściowa (i inni) powinni to uszanować, a nie stwierdzać,
            że i tak da (pewnie szepcząć w ucho dziecku jaka ta mama
            niedobra...)
            >Nosic i rozpieszczac zabawami pozwalam jak najbardziej. Kazde
            niemowle tego
            > POTRZEBUJE tak samo, jak piersi czy butelki. Dziecka tak malego
            nie
            > da sie rozpiescic! Ja sama mala nosilam, bo pozwalanie dziecu
            > wyplakac sie to metoda dla mnie nie do zaakceptowania.<
            A gdzie ja napisałam, że ja dziecka nie przytulam , nie noszę i daję
            się wypłakać?????? Nie daję tylko nosić innym, bo dziecko to nie
            towar przechodni, ma też prawo do ochrony jakby swojej prywatności i
            granicy intymności, a nie żeby każdy mi dziecko "miętolił".
            Zwłaszcza myślę o napotkanych sąsiadkach, które np. pogłaskają
            każde napotkane pieski, potem wytrą pupkę własnemu pupilowi po
            załatwieniu się a potem wsadzają mi swoje łapy do wózka dotykając
            rączek dziecka: ti, ti, ti. A dziecko potem np. wkłada swoje rączki
            do buzi...
            > Ciekawe jak bedziecie sie czuly, gdy wasza corka lub synowa
            zabroni
            > wam wziasc waszego wnuka na rece ;-(
            Ja to prostu uszanuję i kropka.

            • matysiaczek.0 wiolka 05.11.08, 15:29
              eh już mi nie chce się dyskutować, ale nie przesadzasz? Babcia wytęskniła wnusia, a Ty nie dasz poprzytulać? A sąsiadki to na bank w kieszeniach wągliki noszą, żeby Twemu dziecku podarować skrycie.

              Znając życie podłogi pewnie wyparzasz, nie mówiąc o butelkach i innych.
              I co to za bzdura o ochronie prywatności i granicy intymności...? Nie ogarniam
              • wiolka1313 Re: matysiaczek.0 05.11.08, 15:35
                To nie chodzi o to, żeby teraz kogoś przekonywać do swoich racji.
                Uważasz, że przesadzam - masz prawo. Jak nie ogarniasz - trudno. A
                dla Twojej wiadomości - podłóg nie wyparzam, butelek zresztą też nie.
                • lia.13 Re: matysiaczek.0 09.11.08, 19:22
                  jest jednak pewna różnica między sąsiadkami wychodzącymi z pieskami na spacer a
                  rodziną, która przyszła do Ciebie w odwiedziny, czystko i odświętnie się ubrała,
                  a po wejściu weszła do łazienki, aby umyć ręce po podróży.
            • cziornaa Re: do anetchen2306 05.11.08, 21:21
              Jestem w szoku po przeczytaniu Twojego posta.... no komentsss....
            • nairobot Re: do anetchen2306 10.11.08, 07:01
              > > Ciekawe jak bedziecie sie czuly, gdy wasza corka lub synowa
              > zabroni
              > > wam wziasc waszego wnuka na rece ;-(
              > Ja to prostu uszanuję i kropka.

              Tacy jak ty ZAWSZE skladaja takie deklaracje (gdyz sami siebie nie znaja) ale
              tylko dopoty dopoki nie musza sie z nich wywiazywac. Wtedy ich "kropka" robi sie
              dluga jak tasiemiec.

              Juz byly miliony takich co to: "Ohoho, ja gdy bede mial/a meza/dzieci/wnuki/bede
              stary to hoho ... wszystkim pokaze" A potem: Ueeeee bleeee. Czas pokaze ...
              pierwsi beda ostatnimi.
    • clementinne Re: Gdy ktoś "dokarmia" Wam dziecko. 09.11.08, 18:59
      mimka23 napisała:

      > Jaka jest Wasza reakcja, stosunek, do dokarmiania Waszego dziecka.

      Tak się odezwę z punktu widzenia dokarmianego dziecka: nie pozwól,
      żeby ktoś, bo ma taki kaprys, i "ciuciu ciukierecek dla dzidziusia"
      zniszczył mu zdrowie: cukrzyca, rozwalona trzustka, otyłość,
      rozregulowany układ pokarmowy, rozpychany od dzieciństwa żołądek
      etc. Oczywiście nie na każdego to tak działa, ale dokarmianie
      pomiędzy posiłkami, a do tego cukierkami, czekoladkami i upiornie
      słodkimi owocami, nie jest zdrowe. I od drobiazgów się zaczyna, od
      tych "tylko jedna czekoladka".

      A niech się obrażają, niech marudzą, fukają, niech robią co chcą.
      Nie oni będą całe życie walczyć ze skutkami takiego "tylko jeden
      cukiereczek" w dzieciństwie. Jak babcia chce się wnusiem zająć, to
      niech się z nim pobawi, pogra w coś, a nie go tuczy i rozwala mu
      trzustkę.
      • sikorka68 Re: Gdy ktoś "dokarmia" Wam dziecko. 10.11.08, 01:53
        clementinne napisała:

        "> zniszczył mu zdrowie: cukrzyca, rozwalona trzustka, otyłość,
        > rozregulowany układ pokarmowy, rozpychany od dzieciństwa żołądek
        > etc."

        Przecież to jest raz na jakiś czas. Jeżeli faktycznie dziecko jest uczulone, to
        rozumiem. Natomiast jeżeli nie, bycie matką- kwoką, no sorki, ale...
        Wiadomo, że to nie są rzeczy zdrowe, zwłaszcza w dużych ilościach i często.
        Ja prowadzę, tzw. kuchnie zdrową i urozmaiconą- na co dzień, ale raz na jakiś
        czas, dzwoni się po pizzę, albo robi dzień słodkości. Nawet ja czasem czuję, że
        organizm domaga się słodkiego. To normalne i , jak się okazuje, też potrzebne.
        Denerwuje mnie wydzielanie np. czekoladki po kosteczce. Sama bym nie wytrzymała,
        a co dopiero fundować takie coś dzieciom. Nie mamy żadnych problemów ani z
        cukrzycą, ani z otyłością, czy trzustką. Jesteśmy rodziną wręcz chudzielców i to
        z dobrymi wynikami (chodzi o badania medyczne)- ona dla mnie są miernikiem zdrowia.
        Przesada jest niezdrowa, w ograniczaniu też. Mało tego, dziwnie wygląda.
    • nessie-jp Re: Gdy ktoś "dokarmia" Wam dziecko. 09.11.08, 19:03
      > idziecie z maluszkiem (...) a to bananka, a to cukiereczka
      > (...) zwłaszcza jeśli za 15 minut ma dostać obiadek,
      > a tu dobra babcia karmi gruszeczką... Przymykacie
      > oko

      Chyba oczko, dla kompletu! smile)) Wybacz, uśmiałam się przy tych zdrobnieniach wink

      Ja jako "ciocia" rozmaitego drobiazgu zawsze pytam, czy można nakarmić --
      szczerze powiedziawszy, nawet do głowy by mi nie przyszło, że można NIE zapytać!
      A może dziecko tego akurat nie lubi? A może uczulone? Mam kuzynkę, która w ogóle
      nie daje dziecku żadnych słodyczy ani nie soli dla niego potraw
      • mimka23 Re: Gdy ktoś "dokarmia" Wam dziecko. 09.11.08, 20:30
        Te zdrobnienia akurat zastosowałam ironicznie smile Pozdrawiam.
        • nessie-jp Re: Gdy ktoś "dokarmia" Wam dziecko. 10.11.08, 01:15
          Rozczuliły mnie te gruszeczki smile
    • forencka Re: Gdy ktoś "dokarmia" Wam dziecko. 09.11.08, 22:51
      Ja już olewam. To się zdarza tak rzadko, że mała zapomina po zamknięciu drzwi.
      Ale jeżeli miałaby się przyzwyczaić to niestety trzeba się postawić.
    • sikorka68 Re: Gdy ktoś "dokarmia" Wam dziecko. 10.11.08, 00:15
      Ja tak, przymykam. Dzień wizyty, czy gości, to tzw. Dzień Rozpusty Malucha.
      Wiadomo, obiadek jest jedzony, tak aby, aby cokolwiek. Ciocie, babcie i
      pozostała część rodzinki ma frajdę w częstowaniu malucha. Dlaczego mam to im
      odbierać? Dzieciak też ma frajdę. Nie pozwalam natomiast obcym w sklepie, czy na
      ulicy. U nas takie sytuacje się zdarzają.
      • nika1310 Re: Gdy ktoś "dokarmia" Wam dziecko. 10.11.08, 10:53
        no i co sie stanie jak raz na 2 tyg nie zje mleka do konca? dziwne to dziecko od
        noszenia nie umrze, od ciastka tez nie. a Wy sie cieszcie ze macie chwile dla
        sienbie. Docencie ze ktos sie zajmie Waszym dzieckiem, ze macie chwile dla
        siebie. Ja to docenilam przy 2 dziecku, wiele bym dala zeby ktos z rodziny
        wyszedl z moim dzieckiem choc raz w zyciu na spacer abo dal mu obiad
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka